Dodaj do ulubionych

głupia nauczycielka

21.03.04, 21:08
pewnie nie jedna matka jest niezadowolona z nauczycielki swoich dzieci
czy zdarzyło Wam się coś z tym fantem zrobić?
ja reagowałam, ale ta kobieta jest oporna na logiczne myślenie
jest fałszywa: co innego mówi dzieciom, co innego rodzicom
trudno z nią walczyć

właściwie, żeby iść do dyrektora, to trzeba mieć poważne argumenty
trochę by się znalazło, ale ogólnie to czuć, że ona nie lubi dzieci
krzyczy na nie, do dzienniczka wpisuje tylko nagany, żadnych pochwał!

robicie coś w takich sytuacjach?
Obserwuj wątek
    • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:15
      felikasa napisała:

      > do dzienniczka wpisuje tylko nagany, żadnych pochwał!

      a Ty masz pewnie "aniolka" w domu...
      • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:26
        wiem, że nie mam aniołka
        to w ogóle trudny dzieciak, tylko, że wiem, że drogą samego katowania nie
        dojdzie się do niczego
        pomyśl tylko: czy starałabyś się być dobra, gdyby ktoś Ciebie tylko karał, a
        nigdy nie nagradzał???
        tak ogólnie rzecz biorąc, to nie tylko ja mam takie odczucie, wielu pozostałych
        rodziców też tak myśli, tylko nikt nic z tym nie robi, bo każdy się boi tknąć
        sprawę
        tak się składa, że dziecko moje ma też kontakt z innymi nauczycielami i od nich
        przynosi bardzo często pochwały
        • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:30
          felikasa napisała:

          > wiem, że nie mam aniołka
          > to w ogóle trudny dzieciak...

          no i widzisz, sama juz sobie odpowiedzialas
          dlaczego "aniolek" ma nagany...
          • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:33
            zalotnica napisała:

            > felikasa napisała:
            >
            > > wiem, że nie mam aniołka
            > > to w ogóle trudny dzieciak...
            >
            > no i widzisz, sama juz sobie odpowiedzialas
            > dlaczego "aniolek" ma nagany...

            uważam tylko za kretynów ludzi, którzy myślą, że na świecie są dzieci
            aniołki!!!!!!!!!
            • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:37
              felikasa napisała:
              > uważam tylko za kretynów ludzi, którzy myślą, że na świecie są dzieci
              > aniołki!!!!!!!!!

              osobiscie znam duzo prawdziwych aniolkow...
    • triss_merigold6 Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:25
      Taa jasne. Mów dziecku, że pani jest głupia, będzie zachwycone "wsparciem" ze
      strony matki a po paru latach radośnie wsadzi nauczycielowi kosz na śmieci na
      głowę albo wyzwie nauczycielkę od k..i p...
      • anulex Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:30
        A jesli nauczycielka JEST glupia? Wmawiac dziecku, ze jest madra? Moze nie
        nalezy ujmowac tego tak doslownie, ale chyba i nie klamac?
        • olga55 Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:36
          Nauczycielki są na ogół głupie z definicji.Tak twierdzi większośc rodziców.Po
          prostu jednym z kryteriów przyjęcia na studia (zważ,ze obecnie wszyscy
          nauczyciele musza mieć minimum wyższe zawodowe) jest test na głupotę.
          Jednym z pytań testu jest:dlaczego chcesz pracować w szkole.Prawidłowa
          odpowiedź powinna brzmieć: "bo nienawidzę cudzych bachorów."
          Takie jest wyobrażenie większości tych rodzicow,ktorych dzieciom zdażyło sie
          przynieśc uwagę w dzienniczku.Natomiast dziecko zapytane co złego zrobiło mówi
          najczęściej :"nic".
          • anulex Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 22:02
            W tym roku zdaje na pedagogike i daleka jestem od stwierdzenia, ze wszyscy
            nauczyciele sa glupi :) Ale jednoczesnie wciaz jestem uczennica i dosc czesto
            stykam sie ze szkolnymi absurdami. Najblizszy przyklad: w czwartek
            dowiedzielismy sie, ze bedziemy mieli w poniedzialek mature probna z polskiego.
            Jesli chodzi o podstawowke: wychowawczyni, ktora mowila mojej mamie, ze zle
            zachowuje sie w stosunku do innych nauczycieli (kiedy mama poszla z nimi o tym
            porozmawiac, nie wiedzieli o co chodzi); nauczyciele, ktorzy uwielbiali
            upokarzac uczniow na wszelkie sposoby; pani pedagog, u ktorej wizyta straszono
            niegrzecznych uczniow; anglistka, ktora w zaden sposob nie potrafila zapanowac
            nad klasa (wynik - przy najlepszych checiach nie dalo sie skorzystac z lekcji)
            i wiele, wiele innych.

            Skad u ludzi przekonanie, ze rodzic krytykujacy nauczyciela musi nie miec
            racji? Czy Wy nigdy nie mieliscie przykrych doswiadczen w tej materii?
      • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:30
        ja nie mówię dziecku, że to głupia nauczycielka!!!!!!!!!!!
        nigdy bym tego nie zrobiła, a wręcz przeciwnie, kiedy przychodzi z naganą, to
        je jeszcze skarcę i musi panią przeprosić
        jest nawet na tyle mądry, że sam na ten pomysł wpada i sam mi mówi, że pójdzie
        ją przeprosić
        tylko, że ja nie mam ochoty już wspierać tej kobiety
        nie chce zabierać dziecka do innej szkoły, bo taka ucieczka może tylko
        spowodować, że będę uciekać przed problemami całe życie...
        chciałyaby, żeby ta kobieta coś zrozumiała, ale do niej nic nie dociera
        • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:34
          felikasa napisała:

          > jest nawet na tyle mądry, że sam na ten pomysł wpada i sam mi mówi, że
          pójdzie ją przeprosić

          > chciałyaby, żeby ta kobieta coś zrozumiała, ale do niej nic nie dociera

          ...jak rowniez i do Twojego syna.
          Przygotuj sie, czekaja Cie wieksze problemy z "aniolkiem"

          • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:53
            to jest szalenie inteligentne dziecko; ma bardzo dobre oceny
            ale ja nie zamierzam go bronić, jeśli chodzi o jego zachowanie
            sama nad tym pracuję i nie mogę pozwolić, by taka głupia baba jak ta
            nauczycielka to popsuła
            jeśli ktoś chce mi wmówić, że moje dziecko jest złe, to się grubo myli
            ja wychodzę z założenia, że nie ma złych dzieci - dzieci dopiero mogą zrobić
            się złe, jeśli będziemy je tak traktować, jakby były złe
            żeby uczyć w szkole trzeba być dobrym pedagogiem
            trzeba umieć zbudować sobie autorytet u dziecka, ale trzeba też dać się lubić

            wcześniej moje dziecko miało innego nauczyciela i było świetnie!
            obie pracowałyśmy nad dzieckiem i osiągnęłyśmy przez dwa lata świetne wyniki
            dzieciak zmienił się niesamowicie
            teraz boję się to stracić

            musieliśmy się przeprowadzić i dalej wiecie

            kobieta jest fałszywa; przed rodzicami udaje "anioła", a na dzieciach się wyżywa
            ona z nimi nie rozmawia, tylko do nich krzyczy
            kiedyś udało mi się ja nakryć w szatni
            ale się darła! "tłumaczyła" mojemu dziecku, jak ma zdjąć kurtkę z wieszaka;
            kiedy mnie zobaczyła kątem oka, zmieniła ton o 180 stopni: "Krzysiu, musisz
            wziąć to w rączkę i zrobić to tak" (imię nie prawdziwe) - to jeden przykład
            • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 22:42
              felikasa napisała:

              > to jest szalenie inteligentne dziecko; ma bardzo dobre oceny

              a w ktorej klasie jest dzieciak i czy odrabiasz z nim lekcje...?

              > obie pracowałyśmy nad dzieckiem i osiągnęłyśmy przez dwa lata świetne wyniki

              Pamietaj, ze sa tez i inne dzieciaki w klasie, w Twoim przypadku najlepiej
              wynajac sobie prywatnego...
              poza tym, jak dziecko jest inteligentne, nie potrzebuje niczyjej pomocy,
              a za takiego przeciez uwazasz swojego syna, cos mi tu nie gra...

              > kiedyś udało mi się ja nakryć w szatni
              > ale się darła! "tłumaczyła" mojemu dziecku, jak ma zdjąć kurtkę z wieszaka;

              moze szarpal, ta sama scenka powtarza sie codziennie wiec nie wytrzymala...
              Najlepiej naucz go sama i nie wymagaj aby to inni za Ciebie zrobili.
              • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 22:45
                do Ciebie też wiele nie dociera
                lepiej zostaw ten wątek i poszukaj sobie innego
                • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 22:58


                  Juz sam tytul wskazuje jakie masz podejscie do ludzi,
                  synciowi pewnie nieswiadomie juz to przekazalas...
                  • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 23:25
                    mylisz się
                    długo jej tak nie nazywałam, ale kiedyś cierpliwość się kończy...
                    uważam, że rzeczy należy nazywać po imieniu, a nie się okłamywać
                    do nazwania tak nauczyciela zdecydowałam się dopiero dziś po rozmowie z kolejną
                    niezadowoloną mamą; ale zrobiłam to dopiero tu na forum

                    synowi tłumaczę, że ludzi starszych, w tym nauczycieli, należy szanować, bez
                    względu na to jacy są; chociażby ze względu na wiek
                    innych, jeżeli się ich nie lubi, należy chociażby tolerować

                    dlatego też proszę Ciebie, uszanuj moje zdanie i nie atakuj mnie już więcej, bo
                    nie mam ochoty na dyskusję z Tobą

                    jeśli mam złe odczucia co do nauczycielki, a potem dowiaduje się od innych
                    rodziców, że nie jestem odosobniona, do tego poświęcam czas na wytłumaczenie
                    kobiecie jej błędów, a ona nic sobie z tego nie robi, (wykluczając ostatnią
                    rozmowę, bo ostatnio przyznała mi rację, a potem i tak robiła swoje, to
                    ośmielam się ją tak nazwać)

                    analogicznie:
                    jeśli daję komuś przez dłuższy czas do zrozumienia, że myli się co do moich
                    uczuć, a on tego nie akceptuje, to wyrabiam sobie również o nim zdanie...
                    • zalotnica Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 23:38
                      > synowi tłumaczę, że ludzi starszych, w tym nauczycieli, należy szanować, bez
                      > względu na to jacy są; chociażby ze względu na wiek
                      > innych, jeżeli się ich nie lubi, należy chociażby tolerować

                      no to w ktorej klasie jest ten Twoj syn...?

                      Nigdy jeszcze nie uslyszalam od zadnej matki, ze jej dzieci
                      sa zle, niedobre, czy bron Boze , zle sie ucza...
                      a same przeciez najlepiej wiemy, ze roznie z tym bywa,
                      wysluchamy, pokiwamy glowa, a do niej i tak nic nie dotrze...
                      • felikasa Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 00:00
                        widzę, że zmieniłaś ton
                        cieszy mnie to ;-)

                        > Nigdy jeszcze nie uslyszalam od zadnej matki, ze jej dzieci
                        > sa zle, niedobre, czy bron Boze , zle sie ucza...
                        > a same przeciez najlepiej wiemy, ze roznie z tym bywa,

                        teraz też wiem, dlaczego mówisz, że znasz dużo dzieci „aniołków”

                        > no to w ktorej klasie jest ten Twoj syn...?

                        to jest trzecioklasista (podstawówka)
                        nie uważam mojego syna za „aniołka”, bo ma ciężki charakter, ale dużo pracy nad
                        nim mojej i poprzedniego nauczyciela spowodowało, że dziecko jest do
                        opanowania; chociaż się czasem stawia, to jednak mam z nim kontakt i potrafię
                        do niego dotrzeć argumentami
                        sama nie mogłam sobie wcześniej z tym poradzić, musiałam dużo czytać,
                        dokształcać się w temacie i pracować też nad samą sobą
                        i właśnie o tym myślałam, kiedy pisałam, że dużo nad nim pracowałam; nie
                        myślałam tu o lekcjach, tylko o charakterze
                        cieszę się, że mam takie dziecko, bo sama się przy nim zmieniłam na lepsze

                        kiedy oddaję dziecko do szkoły, to chcę być pewna, że nie będzie tam gnębione,
                        a już na pewno nie przez nauczyciela! do nauczyciela muszę mieć zaufanie, żebym
                        mogła się do niego zwrócić, kiedy np. dziecko byłoby w szkole źle traktowane
                        przez innych uczniów
                        • zalotnica Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 00:34
                          widze, ze mnie zle zrozumialas, nie bede Cie jednak
                          wiecej "meczyc" bo rzeczywiscie wystarczy Ci juz ten
                          jeden problem w domu. Zycze Ci powodzenia, ale nie
                          zapominaj, ze nauczyciel ma tez uczyc w szkole,
                          a nie wyreczac rodzicow w wychowywaniu ich dzieci...
      • emi123 Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 01:32
        Triss, glupia nie jestes, ale czasami jak cos powiesz... no rece opadaja. Moze
        warto wiedziec ile dziecko ma lat. Wsrod nauczycili nastapila degeneracja, bo
        przy fatalnych zarobkach uruchamia sie selekcja negatywna. Wiec wydaje sie dosc
        prawdopodobne, ze opisana sytuacja jest dosc prawdopodobna.
        I jeszcze jedno, miec wyrobione zdanie na jakis temat, to cenne, ale zdanie
        wyrobione na niemal kazdy temat, to glupota. Calkiem mozliwe, ze tu potrzebna
        jest pomoc. Ciezko patrzec, jak ktos dreczy nasze dziecko.
    • akordex Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 21:39
      felikasa napisała:

      > jest fałszywa: co innego mówi dzieciom, co innego rodzicom
      > trudno z nią walczyć
      > właściwie, żeby iść do dyrektora, to trzeba mieć poważne argumenty
      > trochę by się znalazło, ale ogólnie to czuć, że ona nie lubi dzieci
      > krzyczy na nie, do dzienniczka wpisuje tylko nagany, żadnych pochwał!

      Tak łatwo stawiasz "diagnoze", więc mam pytania:
      1. czy masz wykształcenie pedagogiczne?
      2. czy "podsłuchujesz" lekcje skoro wiesz co ona mówi dzieciom?
      3. wstydzisz się iść do dyrektora?
      4. "ogólnie czuć, że ona"... tzn jak? pachnie? śmierdzi?
      5. czy myśląc o swoim "aniołku" piszesz dzieci?
      • felikasa Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 22:00
        > tak łatwo stawiasz "diagnoze", więc mam pytania:
        1. czy masz wykształcenie pedagogiczne?
        studiowałam trzy lata w kolegium językowy przygotowującym do pracy w
        szkole
        2. czy "podsłuchujesz" lekcje skoro wiesz co ona mówi dzieciom?
        jeśli ktoś krzyczy tak jak ta pani, nie trzeba podsłuchiwać, żeby
        słyszeć
        3. wstydzisz się iść do dyrektora?
        nie wiem jak o tym rozmawiać, bo nie słyszałam dobrej opinii o samej
        dyrektorce, co też ma pewne znaczenie
        4. "ogólnie czuć, że ona"... tzn jak? pachnie? śmierdzi?
        to przenośnia J
        5. czy myśląc o swoim "aniołku" piszesz dzieci?
        ?? nie rozumiem pytania
        • akordex nie mam więcej pytań (N/T) 21.03.04, 22:05
    • morgana_le_fay nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:06
      Zapytam na początek dwie poprzedniczki, czy mają dzieci w wieku szkolnym i czy
      problem, o którym mówią, wogóle ich dotyczy. Być może same są nauczycielkami,
      choć jeśli tak, to cieszę się, że nie uczą mojego dziecka.

      Z doświadczenia wiem, że niezależnie od tego, czy ma się w domu "aniołka",
      czy "diabełka" stosunek przeciętnego nauczyciela do dzieci jest w większości
      przypadków nacechowany czymś na kształt znudzonej niechęci. Znalezienie szkoły
      w której dziecko byłoby podmiotem, a nie przedmiotem graniczy z cudem. Okrutne
      często przerzucanie przez nauczycieli odpowiedzialności za ich niewdzięczną i
      słabo płatna pracę wprost na dzieci jest na porządku dziennym. Z całym
      szacunkiem, ale niewielu jest obecnie nauczycieli, którzy swój zawód traktują z
      pewnym poczuciem misji, czy chociażby dużej odpowiedzialności. W wielu
      przypadkach na zawód ten decydują się ludzie, zbyt słabi merytorycznie na
      karierę naukową, ze zbyt dużymi ograniczeniami osobowościowymi na inną,
      wymagającą "twardego charakteru" pracę. Błędnie zakładając, że praca w szkole
      to łatwy i przyjemny kawałek chleba, odkrywają poniewczasie, że minęli się z
      powołaniem. A swoje kompleksy najłatwiej przelewa się na słabszych. Taka już
      nasza paskudna zwierzęca natura. Także pierwotna w człowieku chęc władzy
      trafia w środowisku nauczycielskim na podatny grunt. Srodowisko to jest poza
      tym jednym z najbardziej depresjogennych.

      Nie próbuję bynajmniej bronić uczniów, którzy przechodzą często wszelkie
      granice. Nie próbuję oskarżać nauczyciela, któremu załozono na głowę kosz na
      śmieci, twierdząc, że sam sobie winien. Rozbuchanym emocjom młodzieży i
      nieowijając w bawełnę ich chamstwu, winne są jednak moim zdaniem w równym
      stopniu brak kindersztuby i ewidentny brak autorytetu nauczycieli właśnie.
      Podczas gdy jeden belfer, czy rodzic próbuje budować swój autorytet na strachu,
      drugi dostaje gorzką lekcję, która jest takiej postawy żniwem. Nic w
      przyrodzie nie ginie.

      Feliksie pragnę powiedzieć, że jako niezwykle spokojna i wyważona w swoich
      sądach matka tzw. "wybitnego" ucznia, spotkałam się już w życiu z absurdalnym
      krzywdzeniem mojego dziecka, tylko dlatego, żeby nie popadło
      w "samouwielbienie" i zbyt duże mniemanie o swoich talentach. W związku z tym,
      chcąc nie chcąc, w ciągu ośmiu lat edukacji jesteśmy obecnie w czwartej
      szkole. Nigdy powodem nie były stopnie, (średnia oscyluje 5,9 - 6,0) a tylko
      niepoważne i brutalnie niesprawiedliwe traktowanie przez nauczycieli, łamiących
      często wszystkie podstawowe zasady pedagogiki w ferowaniu swoich sądów i
      wyroków.

      Uprzedzając ewentualne pytania, dziecko jest wyjątkowo grzeczne, lubiane przez
      rówieśników, a moje interwencje w szkole mogę policzyć na palcach jednej ręki.
      Te nieliczne interwencje nauczyły mnie jednego. Jeśli już istnieje powód do
      interwencji, to znaczy, że nie ma z kim dyskutować. Jedynym wyjściem jest
      wówczas branie nóg za pas i szukanie szkoły na poziomie.

      Pozdrawiam
      morgana
      • felikasa Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:17
        dzięki!
        upewniłaś mnie w przekonaniu, że trzeba coś robić
        sama nie wiem, jak się do tego zabiorę - w tym tygodniu jest zebranie rodziców,
        sróbuję coś powiedzieć o braku pochwał - muszę działać rozsądnie; mam nadzieję,
        że przyłączą się również inni rodzice (chociaż czasem w takich sytuacjach nie
        zawsze można liczyć na solidarność - wielu się wyłamuje, żeby wykorzystać
        moment i podlizać się nauczyczycielce)
        • akordex Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:19
          felikasa napisała:

          > wielu się wyłamuje, żeby wykorzystać
          > moment i podlizać się nauczyczycielce)

          A jednak mam pytanie: jesteś pełnoletnia?
          • felikasa Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:24
            niestety to prawda
            nawet nie wiesz jak bywają prymitywni niektórzy rodzice
            lataja wręcz za nauczycielem, chcieliby mu "wejść w tyłek bez mydła"
            a za plecami mówią coś zupełnie innego

            niestety od przeszło dziesięciu lat jestem pełnoletnia ;-(
        • morgana_le_fay Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:30
          Rzeczywiście, radziłabym duży dystans do tematu "inni rodzice mnie poprą",
          niemniej proponuję Ci porozmawianie na ten temat z kilkoma sensownymi osobami
          wcześniej, tzn. przed zebraniem.
          W takich sytuacjach istotnie wiele osób się wyłamuje. Jedni z chęci jak
          piszesz "podlizana się" inni po prostu z obawy przed narażeniem się szkole,
          szczególnie jeśli z różnych powodów nie biorą pod uwagę jej zmiany. Mając
          obecnie (od kilku miesięcy) do czynienia z kadrą naprawdę wspaniałych
          pedagogów, z cała odpowiedzialnością twierdzę, że warto było walczyć. Przy
          czym nie przeczę, że przeszłam trudną drogę. Życzę Ci powodzenia.

          pozdrawiam.
          morgana.
          • mist3 Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 22:53
            Też Cię popieram, mimo, że spełniam wiele kryteriów, by mnie "zlinczować":
            1. Jestem nauczycielką.
            2. Do pracy w szkole poszłam nie "z powołania", ale dlatego, że akurat nadarzyła
            się taka okazja - a ja akurat w tym momencie nie miałam innej propozycji pracy.
            3. Nie mam dzieci i nie spodziewam się ich - więc nie mogę mówić z pozycji matki.
            Ale.
            1. Pamiętam jeszcze czasy mojej szkoły i postępowania nauczycieli (wielu).
            2. Mimo, że "powołania" nie czuję, staram się dokształcać, dowiadywać coś więcej
            o psychice dzieci. A może fakt, że nie mam poczucia "misji" sprawia, że o niej
            za wiele nie gadam - staram się tylko być dobrym człowiekiem (a więc i
            nauczycielem, pracownikiem) i jakoś tym dzieciom pomóc.
            3. Nie jestem wychowawcą - ale z takimi pokladami lizusostwa naprawdę jeszcze
            nigdy w życiu się nie spotkałam. I mimo że "wywiadówek" nie prowadzę - jestem w
            stanie uwierzyć, że o solidarność trudno.
            Jak mówię - staram się być dobrym nauczycielem, ale ideałem nie jestem, nie
            byłam i nie będę na pewno. Jednak chyba wolałabym, żeby ktoś mi powiedział
            szczerze, że do zawodu się nie nadaję niż gdybym miała to odkryć przy jakiejś
            tragedii.
            Moja rada - porozmawiać z rodzicami i ustalić "taktykę" - jasne deklaracje, żeby
            potem nie było "ale ja wcale tego nie miałem/miałam na myśli. IMHO - najpierw
            rozmowa z tą panią - może na zasadzie - pani tak świetnie uczy, ale dzieci są w
            dzisiejszych czasach takie nerwowe, więc może.... - coś na zasadzie marchewki i
            kija, nie wiem (tak sobie spekuluję, bo niewiadomo co na "panią nauczycielkę"
            podziała ;) ). Jeśli to nie odniesie skutku - to może pedagog szkolny, ostatnia
            instancja - dyrektor - tym bardziej, jeśli mówisz, że nie bardzo można liczyć na
            jego wsparcie.
            Życzę powodzenia.
            • felikasa Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 23:07
              Najbardziej obawiam się, że rozmowa z nauczycielem nic nie da. Kiedy próbuje
              się tej kobiecie coś wytłumaczyć, to ona dość dziwnie się zachowuje. Odnoszę
              wrażenie, że nie mamy ze sobą kontaktu. Ja coś staram się wytłumaczyć,
              przekazać, a ona wtedy „strzela jak z karabinu maszynowego”, porusza co raz to
              nowe tematy, nie wyciągając wniosków z poprzednich i cały czas atakuje.
              Ostatnia rozmowa z nią spowodowała, że odniosłam sukces, ale miałam wrażenie,
              że stało się tak tylko dlatego, że ona poczuła się zagrożona. Po prostu, nie
              miała już czym „strzelać”, a wszystkie jej ataki zostały odparte.
              • hanna26 Re: nauczyciel nie znaczy mędrzec 21.03.04, 23:45
                Wprawdzie moje dziecko nie chodzi jeszcze do szkoły, ale pamiętam doskonale
                moją własną szkołę i różne przejścia z nauczycielkami. Z racji zawodu (pracuję
                jako dziennikarka w piśmie młodzieżowym) mam tez często kontakt z uczniami,
                znam wiele ich problemów. Niestety, selekcja negatywna w polskiej szkole staje
                się faktem.
                Zastanawiam sie, co ja bym zrobiła w twojej sytuacji - za parę lat być może
                stanę przed takim samym problemem. W zasadzie masz racje, że przeniesienie do
                innej szkoły to ucieczka, która może nic nie dać. Przecież w każdej szkole
                dziecko może natknąć się na głupiego człowieka. Ale przeciez obok głupich ludzi
                pracują tam na pewno i mądrzy, z sercem i prawdziwym powołaniem. Może powinnaś
                porozmawiac szczerze z którymś z innych nauczycieli, uczących syna? Poradzić
                się, pogadać "od serca". Może zamiast rozmawiać z całą grupą innych rodziców,
                pogadaj szczerze z kimś jednym, konkretnym? Taka dłuższa rozmowa w cztery oczy
                czasami bardzo zbliża. A może powinnaś też porozmawiać szczerze z twoim synem,
                powiedzieć mu, żeby nie przejmował się tą panią, nie zwracał uwagi na jej
                ewentualne złosliwości, po prostu "olał ją" i uczył sie nie dla niej, a dla
                przedmiotu. Powiedz mu: "Nie przejmuj się, nauczyciele przychodza i odchodzą,
                nie myśl o tej pani, po prostu ucz sie dla siebie".
                Powodzenia!
    • tibby Re: głupia nauczycielka 21.03.04, 23:43
      Przejrzałam sobie to, co napisałaś, i - jeśli można - proszę o więcej
      konkretów, jakichś przykładów. Co usiłowałaś jej wytłumaczyć? Co konkretnie
      mówi dzieciom, a co rodzicom? Co opowiada Twój syn? A co mówią inni rodzice?
      • felikasa Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 00:04
        sorry, ale nie będę wchodzić w szczegóły, bo mogę przez przypadek trafić na
        kogoś "bardzo życzliwego"; a mając mojego pecha, na pewno tak się stanie :-))
        • tibby Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 12:55
          Wszystko się może zdarzyć, w końcu forum jest ogólnodostępne ;) tylko, że
          trudno cokolwiek w tej sytuacji doradzić... ale powodzenia Ci życzę :)
    • morgana_le_fay Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 00:45
      Drogie Panie,
      Było już w tym wątku o "fałszywości" dzieci, było, o odrabianiu z dziećmi
      lekcji, o stosunku do nauczycieli/osób starszych, w końcu o pożytkach i wadach
      zmiany szkoły. Pozwólcie, że do każdego z powyższych tematów wtrącę swoje trzy
      grosze.

      Otóż błędem jest sądzenie, że jeżeli dochodzi do konfliktu, zrobimy słusznie a
      priori przyznająć rację nauczycielowi/dorosłemu, zamiast naszemu dziecku.
      Mówię to przy założeniu, że znamy własne dziecko, jesteśmy z nim blisko, a nasz
      syn/córka nie ma nadmiernych skłonności do konfabulacji. Zakładam więc, że
      stanowimy tzw. zdrową, normalną rodzinę. Otóż poddawanie w wątpliwość sygnałów
      młodego człowieka o tym, że coś jest nie tak, nie dość, że najczęściej krzywdzi
      tego człowieka doraźnie, to ustala mu na przyszłośc cały szereg niepożądanych
      schematów mówiących o tym, że: oto nie ma w nas sojusznika, musi liczyć na
      siebie w sytuacjach, które dalece go przerastają, rozwiązywać swe konflikty za
      pomocą siły, lub unikać ich poprzez wycofanie i postawę poddańczą. Wszystkie
      te postawy budzą w końcu poczucie krzywdy rodzące agresję, lub stany
      depresyjne. Przypominam, że wychowywanie dziecka, to także pokazanie mu jego
      rzeczywistej wartości jako młodego wprawdzie, ale bądż co bądź
      pełnowartościowego człowieka, a już bezsprzecznie
      przekazanie mu odpowiednich, panujących w jego rodzinie postaw moralnych.

      Z powyższym wiąże się ściśle szacunek do ludzi starszych wogóle. Otóż czym
      innym drogie panie jest szacunek dla człowieka, jako żywej istoty, a czym innym
      szacunek do jego postawy etycznej. Z całą odpowiedzialnością zwalniam z
      okazywania tego szczególnego szacunku moją córkę w stosunku do ludzi złych,
      okrutnych, małostkowych, zawistnych i prezentujących kilka innych wstrętnych mi
      cech, niezależnie od ich wieku, wykształcenia i zajmowanego stanowiska. Sam
      wiek nie predestynuje jeszcze do odbierania niczyjego szacunku, oprócz czystego
      szacunku dla życia wogóle.

      Odrabianie lekcji z dzieckiem: Jak w większości przypadków i ten temat woła o
      złoty środek. Z obserwacji wnioskuję, że głęboko nieszczęśliwe są dzieci,
      których rodzice nie odstępują na krok przy domowej nauce. Równie nieszczęśliwe
      są jednak te, których rodzice za punkt honoru postawili sobie jakikolwiek brak
      ingerencji i pomocy. Gdyby pozostawienie dziecka w 100% z problemem lekcji
      samemu sobie miało mieć zbawienny wpływ na jakąkolwiek gałąź jego rozwoju w
      przyszłości, najbardziej przystosowani do życia, a może i najlepiej
      wykształceni byliby wychowankowie domów dziecka i absolwenci szkół z internatem.
      Otóż zechciejmy wreszcie przyjąć, że nie jest od razu rozpieszczaniem i
      chowaniem pod kloszem zauważanie doraźnie zmieniających się potrzeb dziecka w
      tym względzie (pomoc, czy bliska obecność przy odrabianiu lekcji), tak samo jak
      bardziej wartościowa jest dla dziecka wszelka informacja udzielona bezpośrednio
      przez rodzica w pogłębionej rozmowie, niż odesłanie delikwenta do słownika, czy
      encyklopedii.

      Nie zgodzę się również, że zmiana, czy nawet kilka zmian szkoły działają
      zgubnie na psychikę dziecka, powodując mechanizm uciekania przed problemami.
      Istotnie, jeśli czynić to na zasadzie, że ktoś pokazał mi język, zabieram więc
      swoje zabawki i idę do domu, to postawa taka będzie bardziej ucieczką niż
      czymkolwiek innym. Jednak, jeśli powód jest poważny, godzący w honor dziecka,
      jeśli szkoła powoduje niczym nie zawinione, niesprawiedliwe cierpienie, wtedy
      gdybym miała zmieniać ją co dwa miesiące, z pełną odpowiedzialnością twierdzę,
      że uczynię to z pożytkiem dla dziecka. Ten pożytek polega między innymi na
      tym, że dziecko uczy się, że nie musi poddawać się zgubnej presji środowiska
      kierującego się sprzecznymi z moimi zasadami i jeżeli środowisko to jest
      niepodatne na zmiany nie ma obowiązku go za wszelką cenę tolerować. W takim
      przypadku NIE UCIEKA, tylko SZUKA ŚRODOWISKA NA SWOIM POZIOMIE. Tak nauczone
      dziecko w przyszłości nie zadowala się byle czym, ma odwagę uczyć się od ludzi
      lepszych i mądrzejszych od siebie, i nie ustaje w ich poszukiwaniu.

      Nie przeczę, że do właściwego podejścia do wszystkich tych problemów potrzeba
      jest wiele czasu, konsekwencji, ciężkiej pracy i wprzęgnięcia dużej dozy
      intuicji. Nikt nam jednak nie obiecywał, że wychowanie będzie łatwe. Dużo
      łatwiejsza jest tresura, hodowla i uprawa. Ale nie o nich tu mówimy.

      łącząc pozdrowienia
      morgana.
    • microtune Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 01:44

      co robic?
      opcje sa trzy - zmienic nauczycielke albo szkole, albo dac sobie spokoj a
      dziecku wytlum,aczyc ze musi jakos to przetrwac i nie robic nic
      ja mialam taka jedna w liceum co nas przez trzy lata nic nie nauczyla a pozniej
      trzeba bylo nadrabiac w jeden ostatni rok caly material do egzaminu
      tylko ze ja powiedzialam mojej mamie co sie swieci i rodzicielka zareagowala

      jesli uwazasz ze twojemu dziecku dzieje sie krzywda to reaguj - szkola
      oczywiscie - powinna miec u dziecka autorytet ale nie za wszelka cene - i mowie
      to z pozycji tej, ktora sama uczy

      a moze wystraczy faktycznie rozmowa z dyrektorem i jakies upomnienie dyskretne
      dal niej - roziwazan jest sporo - pamietaj tylko zebys miala kilka matek za
      soba - bo jak bedziesz sama robic rewolucje to twoje dziecie faktycznie moze
      miec przechlapane
    • Gość: M&M Re: głupia nauczycielka IP: 5.2.* / *.chello.pl 22.03.04, 10:19
      Głupich nauczycieli jest, niestety, sporo. To problem niedofinansowania i złych
      zarobków w tym zawodzie. Szkoła polska jest w głębokiej zapaści - i nie ma tu
      znaczenia czy jest to publiczna podstawówka czy społeczne liceum czy też
      prywatne gimnazjum.
      Oczywiście zdarzają sie wspaniali nauczyciele, światli dyrektorzy i doskonali
      wychowawcy, ale większośc to miernoty.
      Dzieci równiez są różne - rozwydrzone i grzeczne, niezdolne i błyskotliwe,
      pewne siebie i zahukane.
      Mam szczęście mieć zdolne dziecko i pecha bo chodzi do marnej szkoły.
      Oczywiście nie wszyscy nauczyciele są do niczego, ale gdy trafimy na idiotę,
      który wymysla absurdy lub zachowuje sie jak psychol - mówię o tym dziecku. Nie
      usprawiedliwiam, nie tłumaczę nauczyciela, ale wyjaśniam, że na świecie są
      różni ludzie i w tym konkretnym przypadku trafił na nieciekawy egzemplarz.
      Proponuję nie dyskutowac, nie wchodzić w konflikty i nie próbować nadążać za
      jego systemem urojeniowym. Z dyrektorem też rozmowy zwykle są bez sensu -
      rzadko rodzicom przyznaje się rację.
      Trzeba przyjąć, że na świecie są i mądrzy i głupi ludzie i uczyć tego dzieci.
      • morgana_le_fay Re: głupia nauczycielka 22.03.04, 10:25
        Gość portalu: M&M napisał(a):
        >Trzeba przyjąć, że na świecie są i mądrzy i głupi ludzie i uczyć tego dzieci.


        Nic dodać, nic ująć. Popieram i pozdrawiam.
        morgana.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka