jan_hus_na_stosie2 18.04.13, 23:21 często na nie idziecie w związku? ale tak szczerze :) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 18.04.13, 23:30 mam nadzieję, że nicka nie tworzyłaś po takim kompromisie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 18.04.13, 23:32 jan_hus_na_stosie2 napisał: > często na nie idziecie w związku? ale tak szczerze :) > Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 18.04.13, 23:38 jan_hus_na_stosie2 napisał: > chyba Ci coś nie wyszło ;) > Ale niby co ? jezusku hasło jakieś czy co ? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 18.04.13, 23:41 napisałaś pustego posta sierotko ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 18.04.13, 23:45 jan_hus_na_stosie2 napisał: > napisałaś pustego posta sierotko ;) Halo sierotka ? Ja nie Marysia tylko Mila odpowiadam : to zależy w jakiej sprawie ..... ten kompromis Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 18.04.13, 23:50 no w takich życiowych, Ty chcesz iść do kina na firm X, Twój mąż na film Y, Ty chcesz jechać nad morze, Twój mąż w góry, Ty chcesz kafelki do łazienki w kolorze lazurowego wybrzeża a Twój mąż w kolorze kości słoniowej... ustępujesz, walczysz o swoje czy szukasz kompromisu na zasadzie, w tym roku jedziemy w góry, w przyszłym na morze? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 19.04.13, 00:01 jan_hus_na_stosie2 napisał: > no w takich życiowych, Ty chcesz iść do kina na firm X, Twój mąż na film Y, Ty > chcesz jechać nad morze, Twój mąż w góry, Ty chcesz kafelki do łazienki w kolor > ze lazurowego wybrzeża a Twój mąż w kolorze kości słoniowej... ustępujesz, walc > zysz o swoje czy szukasz kompromisu na zasadzie, w tym roku jedziemy w góry, w > przyszłym na morze? :) tak zdarza się że ustępuję ..... film bywało kafelki nie kolor ścian tak a tak poważnie gdy bardzo mi na czymś zależy to walczę o swoją sprawę i jest coś w czymś nigdy nie pójdę na kompromis .... Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 19.04.13, 00:02 mila2712 napisała: > i jest coś w czymś nigdy nie pójdę na kompromis .... w czym? :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 19.04.13, 00:04 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > i jest coś w czymś nigdy nie pójdę na kompromis .... > > w czym? :) ja mam tak na forum publicznie ? > Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: Nie 19.04.13, 00:10 idealny związek? tylko pogratulować :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Dojrzaly po prostu Janie 19.04.13, 10:54 Jak pisałąm - ja nie z tych co "zakochują się" na 1 randce, albo "biorą, co się trafia" - dlatego kiedy już zdecydowałam się na poważny związek z moim partnerem, to pomimo relatywnie dosc krotkiej znajomości wiedzieliśmy o sobie sporo - poglądy na życie, oczekiwania, upodobania itd. W takiej sytuacji naprawdę nie trzeba wiele, by się zgadzać w kluczowych sprawach, a także w tych pierdółkowatych Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: Dojrzaly po prostu Janie 19.04.13, 11:00 no dobrze, a święta np. Jeśli jednej stronie to zwisa i w Boże Narodzenie ma gdzieś cała tę szopkę z prezentami i choinkami, kolędami itp, to co? Jedno jedzie do rodziny na święta a drugie idzie do kina? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No własnie na tym polega znajomośc siebie wzajemni 19.04.13, 11:05 gree.nka napisała: > no dobrze, a święta np. > Jeśli jednej stronie to zwisa i w Boże Narodzenie ma gdzieś cała tę szopkę z pr > ezentami i choinkami, kolędami itp, to co? Jedno jedzie do rodziny na święta a > drugie idzie do kina? e Greenko, że się wie, czy zwisa, czy nie i komu i czy bedzie to komuś przeszkadzało. Nam obojgu Świeta jako takie bujają, ale mamy rodziny, przy czym moja mieszka daleko i w Świeta ją odwiedzamy, albo odwiedzam sama w zaleznosci jak sobie ustalimy. Z kolei rodzinę mojego partnera odwiedzamy czesciej (bo jest blizej) np. w weekendy, nierzadko przy okazji wyjazdu w zwiazku z naszymi zainteresowaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: Nie 19.04.13, 13:49 Nie idealny, tylko dobrze dobrany. U mnie też tak jest: podobny światopogląd, podobne upodobania, więc nie ma kwestii, że ja chcę wakacje spędzać tak, a on śmak, albo ja chcę wychodzić wieczorem na imprezy, a on oglądać TV, albo ja nie chcę dziecka, a on chce troje. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No u nas to spokojnie 19.04.13, 21:45 przejdzie, ze jedno chce iśc na imprezę, a drugie pooglądać TV. Tym pierwszym jestem ja :) Moj facet nie jest odludkiem, ale zdecydowanie mniej niż ja potrzebuje poimprezowania. Wiec czasem chodzę bez niego i nic się nie dzieje. Własnie dlatego, że jak to akuratnie ujelaś jesteśmy dobrani - ja lubię imprezy, ale nie muszę zawsze chodzić na nie z nim, on lubi mniej, ale nie ma nic przeciw temu, że ja pójde bez niego. Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: No u nas to spokojnie 19.04.13, 22:27 "ja lubię imprezy, ale ni > e muszę zawsze chodzić na nie z nim, on lubi mniej, ale nie ma nic przeciw temu > , że ja pójde bez niego. " No i to też mam na myśli, kiedy mówię , że "nie ma kwestii" :) Dobranie i w tym sensie, że oboje nie widzą konieczności łażenia, jeżdżenia wszędzie razem niczym syjamskie bliźnięta. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Wiesz, jesli dobiorą się "syjamy" to też dobrze :) 19.04.13, 22:48 gorzej, gdy ludzie wchodzą w zwiazki zupełnie niedobrani, bo "chca kogoś miec". Odpowiedz Link Zgłoś
mam.kaszel Re: Wiesz, jesli dobiorą się "syjamy" to też dobr 20.04.13, 18:15 Dobranie dobraniem, ale zawsze może wystąpić sytuacja, gdy dwie dorosłe osoby chcą w danym momencie dwóch różnych rzeczy, które się wzajemnie wykluczają. I do tego chcą ich tak samo mocno. Odpowiedz Link Zgłoś
mam.kaszel Re: Wiesz, jesli dobiorą się "syjamy" to też dobr 20.04.13, 18:16 P.S. Nie śledzę Cię, żeby nie było ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 ???? przepraszam, ale nie wiem 20.04.13, 19:06 o co chodzi z tym śledzeniem. Zupełnie serio :) Odpowiedz Link Zgłoś
mam.kaszel Re: ???? przepraszam, ale nie wiem 20.04.13, 19:08 "nie łażę za Tobą po wątkach" :P Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Owszem, ale wcale nie musi to być sytuacja 20.04.13, 19:04 konfliktowa i o tym z Reaktivą piszemy:) Znające siebie i partnera osoby wiedzą jak taką sytuację rozwiazać:) A w kluczowych zyciowychy sparwach nie widze siebie w sytuacji, kiedy wybieram faceta skrajnie róznego ode mnie Odpowiedz Link Zgłoś
mam.kaszel Re: Owszem, ale wcale nie musi to być sytuacja 20.04.13, 19:43 No ale pomiędzy drobiazgami i sprawami kluczowymi są jeszcze sprawy wagi lekkiej i półśredniej ;) Ja w zasadzie mam chyba też dobrany związek (nowy nabytek, więc wyjdzie w praniu). Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: kompromisy 19.04.13, 01:17 Nigdy. Natomiast szukam "części wspólnych zbioru". Odpowiedz Link Zgłoś
princess_yo_yo Re: kompromisy 19.04.13, 09:48 dokladnie, kompromis to slowo ktore w jezyku polskim nie ma przelozenia na rzeczywistosc, chyba ze ktos nie rozumie co to slowo na prawde znaczy. dlatego o potrzebie kompromisow najglosniej zawsze krzycza ci ktorzy nie sa do takowych sklonni. Odpowiedz Link Zgłoś
akle2 Re: kompromisy 19.04.13, 17:18 A najgorsze, co może być, to "kompromis w łóżku". Zamiast zmuszać się do czegoś chyba lepiej znaleźć kogoś, kto czuje i lubi podobnie jak ja. Odpowiedz Link Zgłoś
leniwy_pierog Re: kompromisy 19.04.13, 09:15 Bardzo rzadko, bo oboje mamy trudne charaktery i kompromisy nie przychodzą nam łatwo. Poza tym uważam, że kompromis to rozwiązanie, w którym obie strony są równie niezadowolone:) Odpowiedz Link Zgłoś
a_nonima Re: kompromisy 19.04.13, 09:29 Ja chyba za często i dlatego dostaję po głowie. Odpowiedz Link Zgłoś
twojabogini Re: kompromisy 19.04.13, 09:49 Kompromis to rozwiązanie, które nie zadowoli nikogo, chyba, że ktoś czuje satysfakcję, że choć może nie postawił na swoim, to i partnerowi się nie udało. Nie zawieram nigdy i z nikim kompromisów. Zresztą mamy za silne charaktery z mężem - negocjowanie kompromisu mogłoby zamienić nasz związek w poligon. Łatwiej dać partnerowi swobodę wyboru i założyć, że nie we wszystkich obszarach życia musimy się zgadzać i wypracowywać wspólne stanowisko. Odpowiedz Link Zgłoś
uszatypuchatek Re: kompromisy 20.04.13, 23:01 Kompromis to rozwiązanie, które nie zadowoli nikogo, chyba, że ktoś czuje satys > fakcję, że choć może nie postawił na swoim, to i partnerowi się nie udało. Wowww aż tak? Ciekawa jestem jak postępujesz, przypuśćmy weekendując nad jeziorem ty zamierzasz przepłynąć jezioro Wigry kajakiem wpław a druga połówka marzy objechać je rowerem? Pewnie silne charaktery spędzają czas solo, w ramach swobody wyboru. Zastanów się może słowo kompromis, które ma dla ciebie negatywny wydźwięk zamieniasz na mniej frapujące i jakoś z partnerem dochodzisz do wspólnych wniosków. Kompromisy w związku są wskazane, bez nich do przodu ani rusz. Nikomu nic nie ujmują, oczywiście nie we wszystkich sferach są konieczne do wypracowania. Jeżeli partner ma odmienne od moich przekonania, poglądy to staram się je szanować. Istnieją jednak sfery w których wypracowanie kompromisu, wspólnego stanowiska jest nieuniknione, wpisują się w prowadzenie wspólnego domu czy spędzanie razem czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
triismegistos Re: kompromisy 19.04.13, 11:03 Kiedy ostatnio to zrobiłam bardzo później tego żałowałam potem. Już nigdy więcej :) Odpowiedz Link Zgłoś
kalllka Re: kompromisy 19.04.13, 14:13 jak czesto mialabym pojsc na kompromis w zwiazku (z kim, czym)? uwarunkuj jakos swoje pytanie husiu, bo wisi w prozni, grozac samozaplonem. Odpowiedz Link Zgłoś
headvig Re: kompromisy 19.04.13, 16:43 często. ale co do imienia naszego przyszłego dziecka to nie możemy dogadać się od 4 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
alienka20 Re: kompromisy 20.04.13, 11:52 Dogadacie się, gdy się urodzi ;). Moja znajoma tak miała z mężem :P. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: kompromisy 19.04.13, 16:52 tak szczerze, to często i kiedy przekroczę masę krytyczną zaczyna się kryzys. nie umiem tego dobrze kontrolować. to są małe rzeczy, ale ciągle muszę powalczyć o swoje, bo druga strona nie czuje tego kompletnie. ma talent do zadawania pytań tendencyjnych. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: kompromisy 19.04.13, 20:12 Często, ale druga strona równie często. I nie dlatego że muszę, tylko dlatego że chcę. Odpowiedz Link Zgłoś
mam.kaszel Re: kompromisy 19.04.13, 20:24 Jak mi na czymś mocno zależy, to nie odpuszczam. I jak widzę,ze mojemu Panu na czymś mocno zależy, to czasem daję się wykorzystać. Ale jak bardzo czegoś nie chcę, to nikt mnie niz zmusi i sama nie zmuszam, jak widzę, że miałby się zgodzić na coś, czego mocno nie chce a później to odchorować. Lepsza strategią niż kompromis jest:dobra, to teraz będzie tak, jak Ty chcesz, a później tak jak ja chcę. Bo tak pół na pół to zazwyczaj nikt nie ma uciechy. No ale czasem trzeba niestety pójść na ten kompromis. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death Re: kompromisy 19.04.13, 21:57 Pamiętaj, że kompromis to sytuacja w której wilk jest głodny a owca martwa. Kto by szedł na coś takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Wcale nie Berto :) 19.04.13, 22:54 Fajnie napisane, przyznaję, ale nieprawda. Jedni widzą kompromis jako sytuację, w której nikt nie jest w pelni zadowolony, a inni - jako taką, w której nikt nie osiąga w pelni tego co chcialby na poczatku, ale nie czuje się przegrany, czy też "pokonany". Ja mam czesto sytuacje wymagające kompromisu w pracy:) Ktoś chcialby czegos na daną godzinę, a ja mu tego nie mogę zrobić, bo np. mam do roboty cos innego. In moze poczekac, a ja się postarać zrobić coś czego chce jak najszybciej sie da :) I to hula z powodzeniem i zachowaniem serdecznych relacji nawet. Odpowiedz Link Zgłoś
berta-death A właśnie, że tak 19.04.13, 23:01 wyczytałam to w jakimś podręczniku do zarządzania, znaczy musi być prawdą. ;P Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 13:29 > kompromisy > często na nie idziecie w związku? ale tak szczerze :) Już dawno nie byłem w żadnym związku, ale jeśli dobrze pamiętam, to zawsze ustępowałem „swoim” kobietą. Oczywiście wyszedłem na tym jak Zabłocki na mydle. Cóż… Cóż, cóż… Ale za to kupiłem sobie dzisiaj zupełnie przyzwoite wino i mam zamiar je wypić na przeciągu tego weekendu. Zawsze coś. :) Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: kompromisy 20.04.13, 16:09 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > kompromisy > > często na nie idziecie w związku? ale tak szczerze :) > > Już dawno nie byłem w żadnym związku, ale jeśli dobrze pamiętam, to zawsze ustę > powałem „swoim” kobietą. Krytyk kobietom. Oczywiście wyszedłem na tym jak Zabłocki > na mydle. Cóż… > > Cóż, cóż… Ale za to kupiłem sobie dzisiaj zupełnie przyzwoite wino i mam > zamiar je wypić na przeciągu tego weekendu. Zawsze coś. :) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 16:51 > Krytyk kobietom. Świetne podsumowanie mojej tu działalności! „Krytyk kobietom”, taki zbiorczy tytuł postów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 18:20 w sensie: ja chcę w góry, on nad morze - to pojedziemy do ciechocinka? nigdy, kompromis ssie Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 18:35 aka667 napisał: > w sensie: ja chcę w góry, on nad morze - to pojedziemy do ciechocinka? nie, w sensie w tym roku pojedziemy nad morze a za rok w góry Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 18:47 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > w sensie: ja chcę w góry, on nad morze - to pojedziemy do ciechocinka? > > nie, w sensie w tym roku pojedziemy nad morze a za rok w góry > > > ale dlaczego odwróciłeś kolejność w tej hipotetycznej sytuacji? a może jednak najpierw góry a potem morze? :D żeby tego uniknąć, to po prostu jedziemy tam, komu bardziej zależy - np. wiem że mój facet miał ciężki rok i przyda mu się byczenie na plaży więc robię to dla niego. analogicznie jeśli on widzi że ja się nad morzem umęczę a jemu aż tak nie zależy to jedziemy tam gdzie ja chcę. ale wychodząc z tej hipotetycznej sytuacji to my jesteśmy bardzo podobni do siebie i przeważnie dokonujemy podobnych wyborów. niezgodności są na poziomie co dzisiaj na kolację, a tu nie potrzeba kompromisów tylko każdy bierze to co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 18:53 aka667 napisał: > po prostu jedziemy tam, komu bardziej zależy a jak można to zmierzyć? dłuższym marudzeniem? głośniejszym tupaniem nóżkami? pytam serio :) > ale wychodząc z tej hipotetycznej sytuacji to my jesteśmy bardzo podobni do sie > bie taaa, wielu kobietom się tak wydaje bo mężczyźni częściej idą im na rękę niż odwrotnie, ale każdy facet ma swoją granicę tolerancji "ustępowania" kobiecie, a potem wielkie rozczarowanie u kobiety, no przecież on przez tyle miesięcy/lat się ze mną zgadzał i nagle mu się odwidziało... Otóż nie odwidziało mu się, on nigdy się nie zgadzał, on ustępował do czasu :) oczywiście teraz trochę uogólniam, w Twoim konkretnym przypadku tak być nie musi, ale obserwując męską społeczność zauważyłem taką prawidłowość :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:01 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > po prostu jedziemy tam, komu bardziej zależy > > a jak można to zmierzyć? dłuższym marudzeniem? głośniejszym tupaniem nóżkami? > pytam serio :) no widzisz, jak wychodzisz z pozycji tupania nóżkami i sprawdzaniem linijką kto więcej musi ustąpić to nigdy się nie dogadasz. do tego potrzeba dojrzałości i miłości - wtedy widzisz że ustąpienie to nie jest potwarz którą trzeba sobie zanotować w kajeciku i wyciągnąć przy następnej decyzji (i przy wszystkich kolejnych kłótniach) tylko coś naturalnego i coś co naprawdę może sprawiać przyjemność - bo jak widzisz że komuś robisz dobrze to tobie też się robi dobrze, nawet w tych znienawidzonych górach. zresztą co ja ci będę tłumaczyła, dorośniesz to zobaczysz. > taaa, wielu kobietom się tak wydaje bo mężczyźni częściej idą im na rękę niż od > wrotnie, ale każdy facet ma swoją granicę tolerancji "ustępowania" kobiecie, a > potem wielkie rozczarowanie u kobiety, no przecież on przez tyle miesięcy/lat s > ię ze mną zgadzał i nagle mu się odwidziało... Otóż nie odwidziało mu się, on n > igdy się nie zgadzał, on ustępował do czasu :) > > oczywiście teraz trochę uogólniam, w Twoim konkretnym przypadku tak być nie mus > i, ale obserwując męską społeczność zauważyłem taką prawidłowość :) > nie umiem skomentować argumentu "bo tak mi się z daleka wydaje". chyba tylko tyle mogę powiedzieć, że jeśli obserwujesz męską społeczność która też lubi tupać nóżkami to możesz mieć trochę obciążone wyniki Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: kompromisy 20.04.13, 19:11 to po co ustępował? gdyby od samego początku było wiadomo, że facet jest nieustępliwy i generalnie wredna męda to kobieta nie zawracałby sobie nim głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 19:17 gree.nka napisała: > to po co ustępował? bo wierzył w kobiecą empatię i sprawiedliwość na świecie, na zasadzie, on raz ustąpi, innym razem ona, a tu niespodzianka! Jej tak się spodobało to ustępowanie z jego strony, że nawet do głowy jej nie przyszło, że czasem mogłaby się poświęcić i ustąpić mężczyźnie aby i on miał trochę radości z tego życia :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:22 jan_hus_na_stosie2 napisał: > gree.nka napisała: > > > to po co ustępował? > > bo wierzył w kobiecą empatię i sprawiedliwość na świecie, na zasadzie, on raz u > stąpi, innym razem ona, a tu niespodzianka! Jej tak się spodobało to ustępowani > e z jego strony, że nawet do głowy jej nie przyszło, że czasem mogłaby się pośw > ięcić i ustąpić mężczyźnie aby i on miał trochę radości z tego życia :) > to na wszelki wypadek nie ustępuj tej swojej dziewczynie :D Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 19:24 aka667 napisał: > to na wszelki wypadek nie ustępuj tej swojej dziewczynie :D nie zawsze mi się udaje, za miękkie mam serce :) Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: kompromisy 20.04.13, 18:39 aka667 napisał: > w sensie: ja chcę w góry, on nad morze - to pojedziemy do ciechocinka? > nigdy, kompromis ssie się uśmiałam z tym ciechocinkiem :D Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 18:37 czytając Wasze posty, głównie Pań muszę stwierdzić, że życie z Wami dla facetów musi być koszmarem, przecież każdy facet prędzej lub później dostanie kur.wicy (o ile wcześniej się z Wami nie pożegna) z kobietom, która zawsze chce postawić na swoim :) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 18:39 > z kobietom, która zawsze chce postawić na swoim :) W rzeczy samej. Kobietą nie dogodzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 18:49 jan_hus_na_stosie2 napisał: > czytając Wasze posty, głównie Pań muszę stwierdzić, że życie z Wami dla facetów > musi być koszmarem, przecież każdy facet prędzej lub później dostanie kur.wicy > (o ile wcześniej się z Wami nie pożegna) z kobietom, która zawsze chce postawi > ć na swoim :) > przecież wiedziałeś to zanim założyłeś wątek.. ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie, wnioski nasuwają się same :D Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 18:54 aka667 napisał: > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie a tego to nie wiesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:02 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie > > a tego to nie wiesz :) > to naprawdę widać Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 19:06 aka667 napisał: > to naprawdę widać przekażę tę uwagę swojej dziewczynie, która za 1,5 miesiąca wraca ze stypendium :) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 19:12 > przekażę tę uwagę swojej dziewczynie, która za 1,5 miesiąca wraca ze stypendium > :) Jesteś pewien, że to nadal Twoja dziewczyna? Bo na takich stypendiach różne rzeczy się dzieją (tak słyszałem). PS Czy wyjazd ten ma jakiś związek z programem Erasmus? Europa ludzi wykształconych i uśmiechniętych. :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:12 serio, ta laska z którą nie chciałeś związku na odległość się jednak odrodziła? to przekaż też wyrazy uznania, bycie z kimś tak konfrontacyjnie nastawionym do innej płci to musi być orka na ugorze.. Odpowiedz Link Zgłoś
aanikaa Re: kompromisy 21.04.13, 00:50 co więcej, on te korespondencyjna laskę jeszcze sponsoruje. :-DDD mimo, że mu nawet gaci nie pierze aktualnie bo przecież aktualnie realizuje się i rozwija 'poznając coraz to nowe kultury'... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 19:08 > to naprawdę widać Wydaje mi się, że użytkownik Jan_hus_na_stosie2 informował ostatnio o jakiejś dziewczynie, z którą pozostaje w relacji, mówiąc po forumowemu. I że jej opłacał bodajże jakieś bilety lotnicze, ponieważ ona studiowała kierunek fabularny i nie miała chwilowo gotówki. Natomiast ja nie jestem w żadnej relacji i prędko się to nie zmieni (tzn. nigdy). Może nas mylisz? Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: kompromisy 20.04.13, 19:12 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie > > a tego to nie wiesz :) > a właśnie że jest w korespondencyjnym związku jest Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 18:56 > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie, wnioski nasuwają się same :D Macie cycki? Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:03 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach a ty jakoś nie, wnioski nasu > wają się same :D > > Macie cycki? ja mam, janka nie widziałam na żywo to nie będę za niego odpowiadać Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 19:10 > > Macie cycki? > > ja mam, janka nie widziałam na żywo to nie będę za niego odpowiadać Ale to był ten wniosek, wyciągnąłem go. Kobietą łatwiej jest wchodzić w związki, ponieważ mają cycki i wzbudzają z tego tytułu większe zainteresowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:13 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > > Macie cycki? > > > > ja mam, janka nie widziałam na żywo to nie będę za niego odpowiadać > > Ale to był ten wniosek, wyciągnąłem go. Kobietą łatwiej jest wchodzić w związki > , ponieważ mają cycki i wzbudzają z tego tytułu większe zainteresowanie. jako że jestem kobietom nie mogę się nie zgodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 19:16 > jako że jestem kobietom nie mogę się nie zgodzić. Możesz. :) Mnie np. cechuje niezgoda na zastaną rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:22 krytyk-systemu-edukacji napisał: > > jako że jestem kobietom nie mogę się nie zgodzić. > > Możesz. :) Mnie np. cechuje niezgoda na zastaną rzeczywistość. chyba zastanom Odpowiedz Link Zgłoś
krytyk-systemu-edukacji Re: kompromisy 20.04.13, 19:26 > > Możesz. :) Mnie np. cechuje niezgoda na zastaną rzeczywistość. > > chyba zastanom Tak? Może. Ja już się gubię, kiedy jest -ą, a kiedy -om, ciągle mam z tym problemy. :( Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 18:58 aka667 napisał: > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach większość z Was po raz któryś, bo faceci od Was uciekają :) Odpowiedz Link Zgłoś
aka667 Re: kompromisy 20.04.13, 19:03 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach > > większość z Was po raz któryś, bo faceci od Was uciekają :) > > przedszkole, jan, przedszkole.. Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 19:19 aka667 napisał: > przedszkole, jan, przedszkole.. jesteś niemiła Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 .............:p 20.04.13, 22:44 jan_hus_na_stosie2 napisał: > aka667 napisał: > > > ale mimo wszystko to my jesteśmy w związkach > > większość z Was po raz któryś, bo faceci od Was uciekają :) o to nie o mnie :p widać nie jestem tak bardzo uparta i nie zawsze stawiam na swoim.......czyli dpuszczam kompromis :p Odpowiedz Link Zgłoś
aanikaa Re: kompromisy 21.04.13, 00:53 z tego co piszesz, to to desperatki ktore się z tobą spotykają (albo po prostu ciągną z ciebie kasę) też szczegolnie dużo do powiedzenia ci nie dają. potem trzeba sobie odreagować w necie skoro we własnym domu nie wolno prawda? > czytając Wasze posty, głównie Pań muszę stwierdzić, że życie z Wami dla facetów > musi być koszmarem, przecież każdy facet prędzej lub później dostanie kur.wicy > (o ile wcześniej się z Wami nie pożegna) z kobietom, która zawsze chce postawi > ć na swoim :) Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: kompromisy 20.04.13, 23:15 A wyobrażasz sobie związek bez nich...? Taki, dodam, który trwa więcej niż 0,5 roku i nie jest oparty tylko na bzykaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 23:20 kawoosia napisała: > A wyobrażasz sobie związek bez nich...? Taki, dodam, który trwa więcej niż 0,5 > roku i nie jest oparty tylko na bzykaniu? poczytaj komentarze tutejszych forumek, one nie chodzą na kompromisy, ich "misie" zawsze się z nimi zgadzają :DDD Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: kompromisy 20.04.13, 23:23 nienawidzę określenia "misie" - to degraduje mężczyznę do roli przydupaśnego sługi. Puste laski. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Raczej pusty Janek :) 20.04.13, 23:36 Bo to on Kawoosiu użył okreslenia "misie". Co natomiast do Twego wpisu. Owsem, nie "chodze" na kompromisy, bo nie ma potrzeby. Nim weszłam w poważny związek (aktualny, 6 lat zatem wiecej niż 0,5 roku i ze wspólnym mieszkaniem, kasą, planami) wiedziałam jakie poglądy, upodobania otd. ma mój facet i vice versa. Nie widze się w zwiazku typu "walka" czy "przerabianie się wzajemne":) i nie biore co podleci:) Zatem nie ma powodow "chodzenia na kompromisy". Miewamy rózne zdania ale w tematach "niezwiązkowych" np. sytuacja polityczna itp. Ale w naszych zwykle zbiezne, albo neutralne Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: Raczej pusty Janek :) 20.04.13, 23:47 Nie prześledziłam w całości postów, stąd mój wpis. Natomiast określenie to pada zarówno z ust mężczyzn jak i kobiet i stanowi pewnego rodzaju deprecjację mężczyzny, nie uzasadnioną w dodatku. A w temacie... czasem pójście na kompromis niewiele ma wspólnego ze zgodnością charakterów i upodobaniami, życie samo weryfikuje. Ja jestem w związku juz kilkanaście lat i wiem, co mówię. :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Raczej pusty Janek :) 20.04.13, 23:56 Rozumiem ...w temacie "mis" W innych - no coz - podaj jakies przyklady ... Nie, ie mam 20 lat. Mam za sobą małzeństwo bez checi pójscia na "kompromis", ale serio nie wiem w jakich waznych kwestiach ludzie znający się moga się serio nie zgadzać zupelnie Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: Raczej pusty Janek :) 21.04.13, 00:05 Zależy co rozumiemy przez pójście na kompromis - jest to forma przyzwolenia na coś, do czego nie jesteśmy w 100 % przekonani, ale nie należy przy tym przekraczać pewnych granic, kiedy kompromis może stać się wymuszeniem. Kompromis to np. wybór szkoły dla dziecka - każde ma inny typ i inne argumenty ale coś wybrać trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:09 Wiec to odpada Daj inny przuyklad Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:14 ech... ostatnio kupowaliśmy rowery - on chciał dwa takie same, ja niekoniecznie - uprosił mnie ale wzięłam do mojego roweru gadżety, które je nieco odróżniały. Albo w Urzędzie przy zmianie nazwiska - poszlam na kompromis, przejmując jego, mimo, że nie chciałam tego robić. Przyjęłam jego argumentację i wiedziałam, że skrzywdzę go jeśli nie przejmę jego nazwiska. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 hmm dla nas kosmos 21.04.13, 00:21 nie ma opcji, że moj facet (albo ja ) chcialby dla nas dwóch takich samych rzeczy , bo tak :) Co do nazwiska - kiedys o tym rozmawialiśmy (teoretycznie, boi ja slubu nie chce, a on nie naciska) i wiadomo bylo, ze ja z racji pracy zostailabym sobie nazwisko eksmeza i dodal jego - zero przeciwkazń. Mnie ze tak powiem z emocjonalnych przyczym lata jakie nazwisko nosilabym, ale zawodowych względow korzystnie jest dla mnie mieć to, co mam. Gdyby zszl;a nagla potrzeba jako pierwszy człon. To jasne jak slonce :) Odpowiedz Link Zgłoś
kawoosia Re: hmm dla nas kosmos 21.04.13, 00:29 wiesz, kora, dziwne, żebym podała przykład, który odzwierciedliłby twoje życie i twój związek - ja udowadniam, że będąc w związku bywają sytuacje, kiedy trzeba schować dumę w kieszeń i zaufać partnerowi :) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:18 kora3 napisała: > Daj inny przuyklad umeblowanie mieszkania, moja ex uważała, że skoro to jej mieszkanie to ja nie ma w tej kwestii nic do gadania... a takiego wała! (-> janek w tejże chwili pokazał gest Kozakiewicza) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:21 jan_hus_na_stosie2 napisał: > kora3 napisała: > > > Daj inny przuyklad > > umeblowanie mieszkania, moja ex uważała, że skoro to jej mieszkanie to ja nie m > a w tej kwestii nic do gadania... a takiego wała! (-> janek w tejże chwili > pokazał gest Kozakiewicza) to ja już rozumiem dlaczego ex a musiałeś dokładać się do rachunków czy sama płaciła ? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:28 mila2712 napisała: > a musiałeś dokładać się do rachunków czy sama płaciła ? my się tam nigdy nie przeprowadziliśmy, odkładała przeprowadzkę w nieskończoność aż któregoś pięknego wieczoru podziękowałem jej za dotychczasową współpracę :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:33 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > a musiałeś dokładać się do rachunków czy sama płaciła ? > > my się tam nigdy nie przeprowadziliśmy, odkładała przeprowadzkę w nieskończonoś > ć aż któregoś pięknego wieczoru podziękowałem jej za dotychczasową współpracę : Nie masz serca tak z wieczora podziękować za współpracę ;) a tak poważnie o czym mogłeś decydować lokalizacji ? ilości pokoi ? a może to kobieta spod znaku wiem wszystko najlepiej...... Ja sama!......No widzsz znowu nic nie robisz !..... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:39 mila2712 napisała: > a tak poważnie o czym mogłeś decydować lokalizacji ? ilości pokoi ? to było 80 metrowe mieszkanie po jej babci, niedaleko centrum :) > a może to kobieta spod znaku wiem wszystko najlepiej...... Ja sama! nie do końca, to typ kobiety, który pytał mnie o radę nie po to abym powiedział co myślę, ale po to abym potwierdził jej zdanie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:44 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > a tak poważnie o czym mogłeś decydować lokalizacji ? ilości pokoi ? > > to było 80 metrowe mieszkanie po jej babci, niedaleko centrum :) No tak to wszystko wyjaśnia. W innej sytuacji nikt by nie zwlekał..... ( centrum - ceny z kosmosu ? ) > > a może to kobieta spod znaku wiem wszystko najlepiej...... Ja sama! > > nie do końca, to typ kobiety, który pytał mnie o radę nie po to abym powiedział > co myślę, ale po to abym potwierdził jej zdanie :) :p ( nie będę komentować domyślasz się dlaczego /?) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:24 jan_hus_na_stosie2 napisał: > > umeblowanie mieszkania, moja ex uważała, że skoro to jej mieszkanie to ja nie m > a w tej kwestii nic do gadania... a takiego wała! (-> janek w tejże chwili > pokazał gest Kozakiewicza) Mój facet w tenacie kolorystyki zdal się na mmnie, ja na niego w temacie sprzetu agd itp. Oboje adowolweni - kwestia dobrania się :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:29 kora3 napisała: > jan_hus_na_stosie2 napisał: > > > > > umeblowanie mieszkania, moja ex uważała, że skoro to jej mieszkanie to ja > nie m > > a w tej kwestii nic do gadania... a takiego wała! (-> janek w tejże c > hwili > > pokazał gest Kozakiewicza) > > Mój facet w tenacie kolorystyki zdal się na mmnie, ja na niego w temacie sprzet > u agd itp. Oboje adowolweni - kwestia dobrania się :) A ja poszłam na kompromis i mam taki dziwaczny kolor na ścianie że szok :D Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 00:34 mila2712 napisała: > A ja poszłam na kompromis i mam taki dziwaczny kolor na ścianie że szok :D ja kiedyś poszedłem na kompromis i wylądowaliśmy w wegetariańskiej restauracji, tego zielska nie dało się jeść, nie mówiąc już o tym, że po posiłku ciągle byłem głodny... Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 No dobra .... 21.04.13, 00:39 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > A ja poszłam na kompromis i mam taki dziwaczny kolor na ścianie że szok : > D > > ja kiedyś poszedłem na kompromis i wylądowaliśmy w wegetariańskiej restauracji, > tego zielska nie dało się jeść, nie mówiąc już o tym, że po posiłku ciągle był > em głodny... mój kompromis kulinarny zakończył się nietypowym zakończeniem bułgarskich wakacji - szpitalem nie lubisz potraw wegetariańskich ? tak sobie myślę że nie zawsze waerto iść na kompromis. Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Czuję się zaproszona 21.04.13, 12:49 gree.nka napisała: > naleśniki ze szpinakiem są pyszne :) Uwielbiam naleśniki i szpinak O której mogę przyjechać i gdzie ? Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: Czuję się zaproszona 21.04.13, 12:57 mila2712 napisała: > gree.nka napisała: > > > naleśniki ze szpinakiem są pyszne :) > > Uwielbiam naleśniki i szpinak > > O której mogę przyjechać i gdzie ? nie, no super :) następnym razem nic nie powiem Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: Czuję się zaproszona 21.04.13, 13:01 Dlaczego ? Ja nawet w ogródku pograbię Jasiu będzie pilnował grila :) Odpowiedz Link Zgłoś
gree.nka Re: Czuję się zaproszona 21.04.13, 13:37 mila2712 napisała: > Dlaczego ? > > Ja nawet w ogródku pograbię > Jasiu będzie pilnował grila > > :) no jak pograbisz - to może być :) Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: No dobra, ale my nie may dzieci :) 21.04.13, 13:23 U mnie było tak samo :) Ja wybierałam większość mebli i byłam odpowiedzialna za tzw. wystrój, a mąż kupował komputery, TV itp. oraz swoje biurko i krzesło do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No widzisz, bo u niektórych pewne rzeczy są oczywi 21.04.13, 14:12 ste, gdyz się znają, a inni dopiero się "dogadują" albo wrecz mają potrzebę walki o "swoje", a tak naprawde to o "racje", której nierzadko nie mają. Jeden mój znajomek na wiesc o tym, że NIE WIEM jakiej marki samochód zamierza kupic mój partner stwierdzil, że "daje sobie wejsc na glowe". Dlaczego? Bo POWINNAM współdecydować o tym zakupie. Tymczasem ja nie rozumiem dlaczego . To JEGO auto, jego zatem sprawa jaka to bedzie marka. Oczywiste są inne niż marka parametry tego samochodu i te zostaną z pewnoscią spelnione (auto mojego faceta słuzy generalnie nie tylko jemu, ale nam np. na wyjazdy dalsze, musi zatem być spore, wygodne, mieć automatyczną skrzynię i dwustrefową klimę ze względu na psa). Wszystko inne - kolor, marka nie mają dla mnie osobiscie zadnego znaczenia, bo i jakie? I co mnie to obchodzi tak w ogóle?:) Przecie ja mam swoj samochod to co mam się wtrącać w jego? Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: No widzisz, bo u niektórych pewne rzeczy są o 21.04.13, 14:29 Czy Ty jesteś moją zaginioną siostrą bliźniaczką? :) Znowu to samo: do kupna samochodu nie wtrącam się, kolor mi zwisa, marka tym bardziej, byle był w miarę duży i pakowny. Nie obchodzi mnie to do tego stopnia, że raz po wyjściu na parking w supermarkecie sobie pomyślałam: zaraz, zaraz, ale czym myśmy właściwie przyjechali? :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Zgadlaś siostro :) 21.04.13, 14:41 Wiesz, niektórzy ludzie mają jakieś takie dziwne i iluoryczne poczucie waznosci czy wladzy, gdy chcąda/współdecydowac o czymś dla nich w sumie bez znaczenia. Gdiała ten samochód współuzytkować na co dzień, czy partycypować w kosztach utrzymania, to pewnie dla mnie miałoby znaczenie jaka to marka np. Ale w tej sytuacji, to byloby wspoldecydowanie dla zasady :) Mogę wyrazić zdanie, czy mi się np. podoba, ale decyzja o zakupie nalezy do uzytkownika Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 20.04.13, 23:26 jan_hus_na_stosie2 napisał: > poczytaj komentarze tutejszych forumek, one nie chodzą na kompromisy, ich "misi > e" zawsze się z nimi zgadzają :DDD Jasiu delikatnie zwracam Ci uwagę - mówisz sam o sobie - "miś" Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 20.04.13, 23:30 mila2712 napisała: > delikatnie zwracam Ci uwagę - mówisz sam o sobie - "miś" nic takiego nie mówię Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Re: kompromisy 20.04.13, 23:36 Miś to facet w związku. Ty jesteś w związku. No to wychodzi miś ? Odpowiedz Link Zgłoś
rekreativa Re: kompromisy 21.04.13, 13:44 Dlaczego kpisz? Naprawdę tak Ci się nie mieści w głowie, że druga osoba może mieć w większości przypadków takie samo zdanie? Do tego dochodzi charakter, np. u mnie ani ja ani mąż nie jesteśmy z natury uparci, tylko ugodowi i nie przywiązujemy dużej wagi do dupereli (a za taki uważam np. kolor ścian w łazience czy kształt fotela w pokoju). Mi mało rzeczy przeszkadza, nie mam świra na punkcie porządków, rodzinę męża lubię, więc nie ma jakichś zgrzytów na linii, że trzeba iść na obiadek do mamusi (bo chodzę chętnie, gdyż dobrze gotuje) i w drugą stronę również (mój mąż lubi moją rodzinkę). Jak idziemy zjeść coś poza domem, to wybieramy takie miejsca, żeby każde z nas znalazło potrawę, jaką lubi. Jak do kina, to na film z gatunku, który oboje lubimy (np. horror, komedia). W kwestiach światopoglądowych mamy identyczne podejście do kluczowych dla mnie spraw. No naprawdę, nie istnieje póki co takie pole, na którym byśmy przeciągali linę. (staż mamy 10 lat). Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: kompromisy 21.04.13, 14:08 Twój związek jest wyjątkiem a nie normą, wyjątkiem w pozytywnym znaczeniu tego słowa :) Życie jednak nie jest takie czarno-białe i spotkać człowieka o podobnych poglądach, gustach, przyzwyczajeniach w dodatku takiego, który mógłby być i chciałby być naszym partnerem jest cholernie ciężko :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 Janie...mam pytanie 20.04.13, 23:29 MIŚ - jaki to rodzaj mężczyzny ( zdaniem innych mężczyzn ) pantoflarz ? Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: Janie...mam pytanie 20.04.13, 23:32 mila2712 napisała: > MIŚ - jaki to rodzaj mężczyzny ( zdaniem innych mężczyzn ) > pantoflarz ? miś to miś, pantoflarz to pantoflarz, pantoflarzy narobiło się jak chwastów w ogródku, oczywiście nigdy żadna kobieta nie przyzna, że jej mężczyzna to pantoflarz :) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 No to nie jest odpowiedż 20.04.13, 23:39 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > MIŚ - jaki to rodzaj mężczyzny ( zdaniem innych mężczyzn ) > > pantoflarz ? > > miś to miś, pantoflarz to pantoflarz, pantoflarzy narobiło się jak chwastów w o > gródku, oczywiście nigdy żadna kobieta nie przyzna, że jej mężczyzna to pantofl > arz :) Twoim zdaniem miś to .....? No kogo mam spytać jak nie faceta ? a jak wynosi śmieci to jest już pantoflarzem ? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jan_hus_na_stosie2 Re: No to nie jest odpowiedż 21.04.13, 00:06 mila2712 napisała: > Twoim zdaniem miś to .....? facet z nadwagą? :D > a jak wynosi śmieci to jest już pantoflarzem ? ;) jeśli jego kobieta nigdy tego nie robi to zaczyna być podejrzane ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mila2712 ................:p 21.04.13, 00:12 jan_hus_na_stosie2 napisał: > mila2712 napisała: > > > Twoim zdaniem miś to .....? > > facet z nadwagą? :D Proszę mnie nie rozśmieszać o tej porze :p Po raz N-ty - mistrz unikania odpowiedzi na pytania ( choć nie .... :p ) > > a jak wynosi śmieci to jest już pantoflarzem ? ;) > > jeśli jego kobieta nigdy tego nie robi to zaczyna być podejrzane ;) hahahhaahah Jasiu konkretnie; jak nosi jej zakupy po centrum ? myje naczynia PS masz odp a ja - jak zwykle nie :p Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Janie...mam pytanie 20.04.13, 23:52 Ale pantoflarz to jaki? Taki co ma zdanie naprawde takie jak jego kobieta? Taki co na dany temat nie m zdania i zdaje sie na swoją kobiete? A uległa kobieta to jaka? tako co ... jak wyzej? No bo u nas to jest tak: mój facet stwierdzil, że kupi sobie nowy samochod. Ma jakaś wizję jaki ma być. Ja nie mam zdania - jego samochod, jego sprawa. Marka i kolor mnie nie intereszą. A to, ze ma byc wygodny i miec dwustrefowa klimę (ze wzgledu na psa - rasa zimnolubna) to jasna sprawa dla obojga. Mam się dla zasady wyklocać o jakas markę? Przeciez to JEGO auto, ja moge swoje mieć jakie chce. PS. Pies jest wniesiony w posagu przez mego faceta i to on dba o jego potrzeby takze w temacie klimy :) Odpowiedz Link Zgłoś