Dodaj do ulubionych

Nie cierpię równouprawnienia.

13.02.06, 09:39
Nie cierpię bo od stwierdzeń ogólnych:
Bez grzechu Ewy nie rozwinęłaby się ludzkość, bo istotą człowieczeństwa jest
zdolność rozeznania dobra i zła
Pomyłka natury - tak Arystoteles pisze o kobiecie. W Księdze Rodzaju nie
dość, że Ewa to postać drugoplanowa, bo stworzona z żebra Adama, to jeszcze
grzeszna i mężczyznę na złą drogę sprowadza. Trudno o mniej sprzyjające
kobiecie początki cywilizacji.

Przez przykłady emancypacji:
Kobiety prowadziły tajne nauczanie polskiego i historii, brały udział w
organizowaniu powstań. Gdy na zachodzie Europy i w USA kobiety walczą o
dopuszczenie ich na uniwersytety, Polki haftują sztandary. Ale to właśnie
dzięki zaangażowaniu w odzyskanie niepodległości Polki otrzymały prawa
wyborcze już w 1918 r. Francja i Włochy przyznały kobietom prawa wyborcze po
II wojnie światowej, Szwajcaria - uważana za wzór demokracji i liberalizmu -
w 1971 r., a jeden z kantonów dopiero w 1991.

Kończy się zawsze na etatyźmie:
Jesteśmy dopiero u progu równouprawnienia, nigdzie pełna równość nie została
osiągnięta. Niższe wynagrodzenia, szklany sufit, to wszystko znamy również ze
świata nauki. Sfeminizowane studia, asystentek jest mniej więcej tyle, ilu
asystentów, ale im wyżej w hierarchii uniwersyteckiej, tym mniej kobiet. W
wielu gremiach naukowych byłam jedyną kobietą. Dopiero w zeszłym roku
powołano na UW pierwszego rektora kobietę.
Obserwuj wątek
    • hymen Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 09:40
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,3156131.html?as=1&ias=3
      Czyli Pomyłka natury.
      • alpepe Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 09:42
        Hymen, nie wiem, masz kompleks waginy, czy jak?
        • hymen Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 09:45
          alpepe napisał:

          > Hymen, nie wiem, masz kompleks waginy, czy jak?

          Dlaczego tak sądzisz?
          • alpepe Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 09:50
            No właśnie, wywiad przeczytałam w niedzielę, teraz przeczytałam wybrane cytaty,
            ale za cholerę nie wiem, czemu przyczepiłeś się do tego, że kobieta zauważa, jak
            hamowane są awanse i kariery kobiet.
            Jak byłam młodsza, myślałam, że kobieta i mężczyzna maja równe prawa. Na uczelni
            na moim kierunku doświadczyłam tego, że facet z racji samego posiadania ogonka
            dostaje lepsze oceny na egzaminach (u nas było dużo ustnych), a po studiach z
            automatu daje mu się możliwość zostania na uczelni niezależnie od wyników pracy
            magisterskiej i wyników egzaminu.
            • hymen Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 09:56
              alpepe napisał:

              > No właśnie, wywiad przeczytałam w niedzielę, teraz przeczytałam wybrane
              cytaty,
              > ale za cholerę nie wiem, czemu przyczepiłeś się do tego, że kobieta zauważa,
              ja
              > k
              > hamowane są awanse i kariery kobiet.

              Bo to wyolbrzymianie dostrzeżonych skutków bez oglądania się na przyczyny. Tego
              typu artykuły wzbudzają poczucie krzywdy wśród kobiet, zupełnie niepotrzebnie.

              > Jak byłam młodsza, myślałam, że kobieta i mężczyzna maja równe prawa. Na
              uczeln
              > i
              > na moim kierunku doświadczyłam tego, że facet z racji samego posiadania ogonka
              > dostaje lepsze oceny na egzaminach (u nas było dużo ustnych), a po studiach z
              > automatu daje mu się możliwość zostania na uczelni niezależnie od wyników
              pracy
              > magisterskiej i wyników egzaminu.

              To potwierdza moje powyższe spostrzeżenie. Ciekawe, czy zasada była zachowana,
              gdy egzaminatorem była kobieta?
              • alpepe Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:07
                hymen napisał:

                > Bo to wyolbrzymianie dostrzeżonych skutków bez oglądania się na przyczyny. Tego
                >
                > typu artykuły wzbudzają poczucie krzywdy wśród kobiet, zupełnie niepotrzebnie.

                Dlaczego niepotrzebnie? Kobietom dzieje się krzywda, jeśli faktycznie dysponują
                one odpowiednimi kwalifikacjami i potencjałem, a celowo są pomijane. Wiemy
                dobrze, że naprawdę rzadko procedura kwalifikacyjna jest w 100% obiektywna.
                >
                >
                > To potwierdza moje powyższe spostrzeżenie. Ciekawe, czy zasada była zachowana,
                > gdy egzaminatorem była kobieta?
                U nas kobiety egzaminatorki były tak samo bezlitosne dla dziewczyn. Studentki,
                które wyszły za mąż, posługiwały się nazwiskami panieńskimi i przed egzaminami
                zdejmowały obrączki, aby nie rozeźlić egzaminatorek. Studentki w ciąży
                wylatywały z uczelni. Paranoja. To tak, jak się dzieje teraz w Indiach, gdzie
                kobiety, które były gnębione za sam fakt urodzenia sie dziewczynką, są teraz
                gnębione prze własne teściowe, które w ten sposób odbijają sobie upokorzenia...
                • 1zeus1 Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:07
                  Powiedz, ktora to uczelnia, gdzie wyrzucano kobiety w ciazy.
                  • alpepe Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:10
                    nie widac tego w moich opcjach internetowych ani historii?
                    • 1zeus1 Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:11
                      Nie widac:)
                • hymen Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:26
                  alpepe napisał:

                  > Dlaczego niepotrzebnie? Kobietom dzieje się krzywda, jeśli faktycznie
                  dysponują
                  > one odpowiednimi kwalifikacjami i potencjałem, a celowo są pomijane. Wiemy
                  > dobrze, że naprawdę rzadko procedura kwalifikacyjna jest w 100% obiektywna.

                  100% obiektywność jest po prostu niemożliwa. Zawsze będzie jakiś element
                  subiektywnej oceny, subiektywnego dobierania testów, subiektywnego włączania
                  okoliczności "łagodzących". To oczywiście może wzbudzać poczucie
                  niesprawiedliwości wśród ocenianych i często jest wykorzystywane w przypadku
                  poniesienia porażki. Kobiecie dzieje się krzywda to nieuzasadnione uogólnienie.


                  > >
                  > >
                  > > To potwierdza moje powyższe spostrzeżenie. Ciekawe, czy zasada była zacho
                  > wana,
                  > > gdy egzaminatorem była kobieta?
                  > U nas kobiety egzaminatorki były tak samo bezlitosne dla dziewczyn. Studentki,
                  > które wyszły za mąż, posługiwały się nazwiskami panieńskimi i przed egzaminami
                  > zdejmowały obrączki, aby nie rozeźlić egzaminatorek. Studentki w ciąży
                  > wylatywały z uczelni. Paranoja. To tak, jak się dzieje teraz w Indiach, gdzie
                  > kobiety, które były gnębione za sam fakt urodzenia sie dziewczynką, są teraz
                  > gnębione prze własne teściowe, które w ten sposób odbijają sobie
                  upokorzenia...

                  Ciekawe skąd się te Indie wzięly w rozmowie o stosunkach na uczelni :))
                  Ostatnio byłem świadkiem rozdawania dyplomów na uczelni ekonomiczno-
                  socjologicznej. Wśród rozdawających dyplomy był około 70% mężczyzn 30% kobiet,
                  w tym jedno małżeństwo. Wśród odbierających, gdzieś pół na pół. Podczas 5
                  letnich studiów niewiele kobiet otrzymało stypendium za wyniki w nauce. Nie
                  dostrzegłem żadnych przesłanek, by stwierdzić, że to efekt nierównego
                  traktowania płci. A nie mam najmniejszy wątpliwości, że tego typu arttykuły
                  mogą wprowadzić niepokój, wręcz przeświadczenie, że to brak równouprawnienia
                  jest przyczną takiej sytuacji na uczelni.
                • mmagda6 Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 13.02.06, 10:45
                  > . Tego
                  > >
                  > > typu artykuły wzbudzają poczucie krzywdy wśród kobiet, zupełnie niepotrze
                  > bnie.
                  >
                  > Dlaczego niepotrzebnie? Kobietom dzieje się krzywda, jeśli faktycznie
                  dysponują
                  > one odpowiednimi kwalifikacjami i potencjałem, a celowo są pomijane. Wiemy
                  > dobrze, że naprawdę rzadko procedura kwalifikacyjna jest w 100% obiektywna.
                  > >
                  > >
                  > > To potwierdza moje powyższe spostrzeżenie. Ciekawe, czy zasada była zacho
                  > wana,
                  > > gdy egzaminatorem była kobieta?
                  > U nas kobiety egzaminatorki były tak samo bezlitosne dla dziewczyn. Studentki,
                  > które wyszły za mąż, posługiwały się nazwiskami panieńskimi i przed egzaminami
                  > zdejmowały obrączki, aby nie rozeźlić egzaminatorek. Studentki w ciąży
                  > wylatywały z uczelni. Paranoja. To tak, jak się dzieje teraz w Indiach, gdzie
                  > kobiety, które były gnębione za sam fakt urodzenia sie dziewczynką, są teraz
                  > gnębione prze własne teściowe, które w ten sposób odbijają sobie

                  Piszesz zadzwiwiajace rzeczy o tej uczelnianej dyskryminacji. Ja studiowalam na
                  meskim raczej kierunku i dziewczyn bylo niewiele od pierwszego roku. Co semestr
                  ktoras odchodzila z powodu urodzenia dziecka. Wychodzily za maz za chlopakow z
                  wydzialu. ALe nikt ich nie "wyrzucal". Te, ktore chcialy kontynuowac nauke, nie
                  mialy zadnego problemu.
                  Jezeli chodzi o awanse, to rzeczywiscie kobiecie jest rzeczywiscie trudniej. A
                  kiedy znajdzie sie na wysokim stanowisku, staje przed problemami, jkich nie ma
                  mezczyzna - ma facetami zarzadzac. Tu dopiero moze zaczyna sie czasem zabawa.
                  :)
                  • dorianne.gray Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 17.02.06, 23:30
                    Tak, kierownicze stanowisko to istotnie problem. Moja matka była w firmie
                    jedyną kobietą na kierowniczym stanowisku. I - kto zgadnie? - jedynym
                    kierownikiem zarabiającym mniej od pozostałych, którzy mieli równe pensje.
                    Dlaczego?...
                    Tylko proszę mi tu nie zasuwać odpowiedziami typu "bo się nie znała na
                    robocie" - po pierwsze: znała się bardzo dobrze, po jej odejściu na emeryturę
                    firma dotkliwie odczuła jej brak, do tej pory nie ma zastępstwa, po drugie:
                    została kierownikiem, a zatem doceniono jej pracę (aczkolwiek nie finansowo).
                    • hymen Re: Jeszcze link, skąd wzięte są cytaty. 19.02.06, 20:13
                      dorianne.gray napisała:

                      > Tak, kierownicze stanowisko to istotnie problem. Moja matka była w firmie
                      > jedyną kobietą na kierowniczym stanowisku. I - kto zgadnie? - jedynym
                      > kierownikiem zarabiającym mniej od pozostałych, którzy mieli równe pensje.
                      > Dlaczego?...

                      A dlaczego ktoś inny miałby odpowiedzieć na to pytanie, oprócz Ciebie, a
                      właściwie Twojej matki?

                      > Tylko proszę mi tu nie zasuwać odpowiedziami typu "bo się nie znała na
                      > robocie" - po pierwsze: znała się bardzo dobrze, po jej odejściu na emeryturę
                      > firma dotkliwie odczuła jej brak, do tej pory nie ma zastępstwa, po drugie:
                      > została kierownikiem, a zatem doceniono jej pracę (aczkolwiek nie finansowo).

                      Różne mogą być przyczyny.
    • boski.zawodowiec są 2 równouprawnienia -lewackie i normalne 13.02.06, 09:46
      Lewackie fakt jest szczytem idiotyzmu , najgorsze jest to ze ci marksići
      okrzykneli sie jeszcze liiberałami co jest zwyczajnym kłamstwem.
      Drugie rowno uprawenienie jest ok
      • hymen Re: są 2 równouprawnienia -lewackie i normalne 13.02.06, 09:49
        Pewnie, że to drugie jest OK. :) Widziałeś w naturze któreś z nich w czystej
        postaci?
        • boski.zawodowiec ? 13.02.06, 09:51
          chodzi ci czy widziałem takie kobiety?
          • hymen Chodzi o równouprawnienie. / NT 13.02.06, 09:56
            • boski.zawodowiec No raczej widziałem:) 13.02.06, 09:59

      • alpepe Re: są 2 równouprawnienia -lewackie i normalne 13.02.06, 09:53
        uwielbiam takie żonglowanie hasłami, których nikt nawet nie potrafi dobrze
        zdefiniować, ale siecze nimi na prawo i lewo. "Lewackie równouprawnienie" -
        super, w jednym rzędzie z "żydowstwem, które rządzi w Polsce", "masonerią" i
        "homosiami".
        • boski.zawodowiec Złe porówanienie podałaś 13.02.06, 09:57
          W Polsce zyje raptem 3-5 tyś Zydów.
          Homosie by faktycznie chcieli rządzić ale dzeiki bogu socjalizm mamy za sobą i
          marksistowskie hasełka typu "rowność" juz nie przejdą. Zachód nie miał czystego
          socjalizmu wiec tam te głupki ciągle jeszcze sa u władzy:)
          Lewackie rownouprawnienie jest faktem, wojujące feministki spod czerwonej
          gwiazdy doszukują sie wszelkiej dyskryminacji tylko w symbolach związanych z
          prawica oraz kościołem.
          • f_emmefatale Re: Złe porówanienie podałeś 13.02.06, 10:02
            Żałosne..jak mało wiesz o feminiźmie boski,a tak wiele chcesz rzekazać światu.

            Współczuję.
            • boski.zawodowiec twoj post jest dyskryminacyjny!!! 13.02.06, 10:05
              Walka o rownouprawnienie kobiet to co innego niz Kazia Szczuka czy tez corka
              Gen. Jaruzelskiego.
              Rownouprawenieni musi polegac na przestrzeganiu prawa a nie na hasełkach
              wzywających do obalenia konserwatyzmu.
          • alpepe Re: Złe porówanienie podałaś 13.02.06, 10:13
            boski.zawodowiec napisał:

            > W Polsce zyje raptem 3-5 tyś Zydów.
            Nawet, gdyby u nas nie było ani jednego, antysemityzm by istniał.

            > Homosie by faktycznie chcieli rządzić ale dzeiki bogu socjalizm mamy za sobą i
            > marksistowskie hasełka typu "rowność" juz nie przejdą.

            Pomieszanie z poplątaniem, ale czytam dalej.
            Zachód nie miał czystego
            > socjalizmu wiec tam te głupki ciągle jeszcze sa u władzy:)

            Na całe szczęście.
            > Lewackie rownouprawnienie jest faktem, wojujące feministki spod czerwonej
            > gwiazdy doszukują sie wszelkiej dyskryminacji tylko w symbolach związanych z
            > prawica oraz kościołem.
            Skopiuję to sobie do sygnaturki.

            Sorry, spadam.
            • boski.zawodowiec ty jesteś komunistką? 13.02.06, 10:16
              wg. ciebie to dobrze ze na zachodzie u władzy są ludzie ktorzy za młodu kochali
              ZSRR a radzeickie gułagi uwazali za imperialistyczną propagande USA?
              • 1zeus1 Re: ty jesteś komunistką? 13.02.06, 10:17
                boski.zawodowiec napisał:

                > wg. ciebie to dobrze ze na zachodzie u władzy są ludzie ktorzy za młodu
                kochali ZSRR a radzeickie gułagi uwazali za imperialistyczną propagande USA?

                Nazwiska prosze:)
                • boski.zawodowiec praktycznie całe partie tzw. zielonych 13.02.06, 10:19

                  • 1zeus1 Re: praktycznie całe partie tzw. zielonych 13.02.06, 10:20
                    Bardziej konkretnie, nic to nie wnosi do tematu:)
                    • boski.zawodowiec wnosi bardzo wiele 13.02.06, 10:25
                      zieloni, socjaldemokraci są dziś ścisle zwiazani z antyglobalistycznymi
                      młodzieżówkami ktore otwarcie odwołują sie do komunizmu jako najlepszego systemu
                      politycznego i gospodarczego.
                      • 1zeus1 Re: wnosi bardzo wiele 13.02.06, 10:27
                        boski.zawodowiec napisał:

                        > zieloni, socjaldemokraci są dziś ścisle zwiazani z antyglobalistycznymi
                        > młodzieżówkami ktore otwarcie odwołują sie do komunizmu jako najlepszego
                        system
                        > u politycznego i gospodarczego.

                        Antyglobalizm uwazam za ok:)
                        • boski.zawodowiec czyli blisko ci do młodziewówek komunistycznych 13.02.06, 10:29
                          a komunizm=Gułag
                          • 1zeus1 Re: czyli blisko ci do młodziewówek komunistyczny 13.02.06, 10:31
                            boski.zawodowiec napisał:

                            > a komunizm=Gułag

                            Na podstawie czego tak wnioskujesz?
                            Czy globalizm nie prowadzi w konsekwencji do imperializmu?
                            • boski.zawodowiec zdrowy nie ,chory tak 13.02.06, 10:33
                              zdrowy globalizm polegający na gospodarce porwadzi do bogacenie sie ludzkości.
                              Chory i ideologiczny np. cos w stylu "proletariusze wszystkich krajów laczcie
                              sie" faktycznie prowadzi do politycznego imperializmu.
                              • 1zeus1 Re: zdrowy nie ,chory tak 13.02.06, 10:34
                                boski.zawodowiec napisał:

                                > zdrowy globalizm polegający na gospodarce porwadzi do bogacenie sie ludzkości.
                                > Chory i ideologiczny np. cos w stylu "proletariusze wszystkich krajów laczcie
                                > sie" faktycznie prowadzi do politycznego imperializmu.

                                Od kiedy globalizm polega na gospodarce i co to znaczy?:)
                                • boski.zawodowiec a na czym ma polegac globalizacja wg. USA? 13.02.06, 10:37
                                  głownie na wolnym handlu, wolnym rynku oraz demokracji!
                                  CHyba nie uwazasz ze deomkracja to imperializm? Jesli uwazasz to tyś czysty
                                  komunista!
                                  • 1zeus1 Re: a na czym ma polegac globalizacja wg. USA? 13.02.06, 10:38
                                    boski.zawodowiec napisał:

                                    > głownie na wolnym handlu, wolnym rynku oraz demokracji!
                                    > CHyba nie uwazasz ze deomkracja to imperializm? Jesli uwazasz to tyś czysty
                                    > komunista!

                                    Demokracja pojmowana doslownie jak najbardziej jest imperializmem:)
                                    • boski.zawodowiec Społeczenstwa demokratyczne nie są grozne 13.02.06, 10:42
                                      dla reszty swiata. Takie panstwa są tez najczesciej niezalezne od innych.
                                      Są jednak tez demokracje ludowe np. Korea północna. Dla takich demokracji nie ma
                                      miejsca na tym swiecie.
                                      • 1zeus1 Re: Społeczenstwa demokratyczne nie są grozne 13.02.06, 10:45
                                        boski.zawodowiec napisał:

                                        > dla reszty swiata. Takie panstwa są tez najczesciej niezalezne od innych.
                                        > Są jednak tez demokracje ludowe np. Korea północna. Dla takich demokracji nie
                                        ma
                                        > miejsca na tym swiecie.

                                        "Demokracja ludowa" wyjasnij mi to prosze:)
                                        • boski.zawodowiec jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:46
                                          demokracja ludowa to to co było za PRLu To to co jest w Korei północnej.
                                          To to za czym sie opowiadają antyglobaliści
                                          • 1zeus1 Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:49
                                            boski.zawodowiec napisał:

                                            > demokracja ludowa to to co było za PRLu To to co jest w Korei północnej.
                                            > To to za czym sie opowiadają antyglobaliści

                                            Wiesz, co znaczy slowo demokracja?
                                            • harriet_makepeace Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:49
                                              encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=133277
                                              • 1zeus1 Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:51
                                                Oznacza wladze ludu:)
                                                • harriet_makepeace Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:52
                                                  encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=133273
                                                  • 1zeus1 Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:53
                                                    W wikipedii jest na przyklad definicja trolla, moderatora i innych:)
                                                  • harriet_makepeace Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:55
                                                    to bardzo dobrze. żeby prowadzić racjonalną dyskusję wg mnie trzeba najpierw
                                                    zdefiniować pewne pojęcia.
                                                  • 1zeus1 Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:58
                                                    Jak ktos nie rozmumie to jak najbardziej, lecz czesto rozumienie tekstu
                                                    pisanego jest niewystarczajace:)
                                                  • harriet_makepeace Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 14.02.06, 09:23
                                                    czasami też warto przeczytać tekst do końca, a nie tylko pierwsze dwa słowa...
                                            • boski.zawodowiec Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:50
                                              no jak widac dla socjalistów znaczy ono co innego niz dla zdrowego na umysle
                                              człowieka.
                                              • 1zeus1 Re: jesteś głupi czy coś innego ci dolega? 13.02.06, 10:52
                                                boski.zawodowiec napisał:

                                                > no jak widac dla socjalistów znaczy ono co innego niz dla zdrowego na umysle
                                                > człowieka.

                                                Dlaczego znow mi chorobe umyslowa sugerujesz?
                                                Aaaa wiem, brak argumentow, jak zwykle:)
                                                • boski.zawodowiec bo lewicowość to zaburzenie psychiczne:) 13.02.06, 10:53

                                                  • 1zeus1 Re: bo lewicowość to zaburzenie psychiczne:) 13.02.06, 10:54
                                                    Gdzie napisalem, ze jestem lewicowy?:)
                                                  • boski.zawodowiec no napisałeś ze lubisz antyglobalistów 13.02.06, 10:56
                                                    wiec automatycznie jesteś lewicowy przyjacielu:)
                                                  • 1zeus1 Re: no napisałeś ze lubisz antyglobalistów 13.02.06, 10:59
                                                    boski.zawodowiec napisał:

                                                    > wiec automatycznie jesteś lewicowy przyjacielu:)

                                                    Nie jestem twoim przyjacielem, to raz:)
                                                    Nie napisalem, ze lubie antyglobalistow... wiem ty wszystko rozumujesz w
                                                    kategorii kocha, lubi, szanuje:)
                                                  • boski.zawodowiec link do twojej wypowiedzi 13.02.06, 11:01
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=36706591&a=36709537
                                                    Przyciacielu to było raczej z troski o twoje zdrowie
                                                  • 1zeus1 Re: link do twojej wypowiedzi 13.02.06, 11:03
                                                    boski.zawodowiec napisał:

                                                    > Przyciacielu to było raczej z troski o twoje zdrowie

                                                    Nie jestem zwolennikiem globalizmu, co nie czyni mnie "lewakiem"
                                                  • boski.zawodowiec Re: link do twojej wypowiedzi 13.02.06, 11:06
                                                    napisałeś wyraznie antyglobalizm jest OK.
                                                    A on jest OK przedewszystkim dla lewaków oraz skrajnej socjalistycznej prawicy.
                                                  • 1zeus1 Re: link do twojej wypowiedzi 13.02.06, 11:07
                                                    boski.zawodowiec napisał:

                                                    > napisałeś wyraznie antyglobalizm jest OK.
                                                    > A on jest OK przedewszystkim dla lewaków oraz skrajnej socjalistycznej
                                                    prawicy.

                                                    Pamietasz co bylo z lalka Barbie w Japonii?
                                                  • boski.zawodowiec nie wiem co było bo nie słyszałem 13.02.06, 11:08

                                                  • 1zeus1 Re: nie wiem co było bo nie słyszałem 13.02.06, 11:08
                                                    Nie przyjela sie:)
                                                  • boski.zawodowiec i co w tym złego? 13.02.06, 11:10

                                                  • 1zeus1 Re: i co w tym złego? 13.02.06, 11:11
                                                    Mierny efekt globalizacji:)
                                                  • boski.zawodowiec zdrowa globalizcja:) 13.02.06, 11:12
                                                    wolny rynek
                                                  • 1zeus1 Re: zdrowa globalizcja:) 13.02.06, 11:14
                                                    Blad w mysleniu. Nie pamietam nazwy producenta Barbi, lecz ow producent
                                                    dostosowal asortyment do wymogow rynku japonskiego:)
                                                  • boski.zawodowiec ale co ty chcesz udowodnić? 13.02.06, 11:15

                                                  • 1zeus1 Re: ale co ty chcesz udowodnić? 13.02.06, 11:16
                                                    Dyskutujemy o globalizacji, podobno cos o niej wiesz:)
                                                  • boski.zawodowiec ale co ma do tego pojedynczy produkt? 13.02.06, 11:16
                                                    Wiele japosnkich sprzetów tez sie nie przyjmuje na zachodzie:)
                                                  • 1zeus1 Re: ale co ma do tego pojedynczy produkt? 13.02.06, 11:17
                                                    boski.zawodowiec napisał:

                                                    > Wiele japosnkich sprzetów tez sie nie przyjmuje na zachodzie:)

                                                    To byl tylko przyklad, dosc charakterystyczny dla procesu globalizacji rynku.
                                                    Jeden z wielu:)
                                                  • kobrakobra Obydwaj pieprzycie bez sensu. 13.04.06, 11:59
                                                    Posługujecie się szczątkami wiedzy, którą chcielibyście mieć, ALE jej nie macie.
                                                    Mnóstwo w Waszej gadce sloganów (nie wiem skąd Wam się wzięły, np to:
                                                    "demokracja to władza ludu", hahaha, nie traktuj terminów politologicznych tak
                                                    dosłownie) i uproszczeń (" Antyglobaliści to komuniści", bo skoro mają lewicowe
                                                    poglądy, to oczywiście mają ukryte związki żydokomuchami, tak? A co byś
                                                    powiedział na to, że antyglobaliści i alterglobaliści optują za najbardziej
                                                    demokratyczną wersją demokracji, tj. za demokracją bezpośrednią?)
                                                    Radzę żebyście trochę poczytali literatury przedmiotu, bo jak na razie ta
                                                    dyskusja wma poziom rozmowy nawiedzonych nastolatków na ławce w parku.
                                • harriet_makepeace Re: zdrowy nie ,chory tak 13.02.06, 10:51
                                  encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=159110
                    • hymen Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:26
                      1zeus1 napisał:

                      > Bardziej konkretnie, nic to nie wnosi do tematu:)


                      kompol.org/
                      • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:28
                        Ja ci wczoraj na ten temat tez konkretnie napisalem, ale wyslales na osla:)
                        • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:32
                          Nic nie wiem o wysyłaniu na osła :)
                          • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:33
                            hymen napisał:

                            > Nic nie wiem o wysyłaniu na osła :)

                            Wracajac do tematu, co jest blizsze rownouprawnieniu liberalizm, czy
                            demokracja?:)
                            • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:38
                              1zeus1 napisał:

                              > hymen napisał:
                              >
                              > > Nic nie wiem o wysyłaniu na osła :)
                              >
                              > Wracajac do tematu, co jest blizsze rownouprawnieniu liberalizm, czy
                              > demokracja?:)

                              Wyobraź sobie sytuację, w której na bezludnej wyspie wylądowały trzy osoby.
                              Dwóch facetów i kobieta. Stworzyli oni małe demokratyczne społeczeństwo i w
                              jednym z demokratycznych głosowań ustalono, że kobieta ma świadczyć usługi
                              seksualne obu panom. Przykład ten wzięty jest z FAQ i w oryginale było dwóch
                              pedałów i hetero. To jest właśnie demokracja.
                              • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:41
                                hymen napisał:

                                > Wyobraź sobie sytuację, w której na bezludnej wyspie wylądowały trzy osoby.
                                > Dwóch facetów i kobieta. Stworzyli oni małe demokratyczne społeczeństwo i w
                                > jednym z demokratycznych głosowań ustalono, że kobieta ma świadczyć usługi
                                > seksualne obu panom. Przykład ten wzięty jest z FAQ i w oryginale było dwóch
                                > pedałów i hetero. To jest właśnie demokracja.

                                A wyobraz sobie, ze sa jeszcze na swiecie tacy, ktorzy wierza w biblijny
                                poczatek swiata, jablko i weza:)
                                • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:43
                                  1zeus1 napisał:

                                  > A wyobraz sobie, ze sa jeszcze na swiecie tacy, ktorzy wierza w biblijny
                                  > poczatek swiata, jablko i weza:)

                                  A Ty nie wierzysz?
                                  • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:46
                                    hymen napisał:

                                    > A Ty nie wierzysz?

                                    Wierze, ze swiat musial miec jakis poczatek, lecz niekoniecznie taki:)
                                    • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:49
                                      1zeus1 napisał:

                                      > hymen napisał:
                                      >
                                      > > A Ty nie wierzysz?
                                      >
                                      > Wierze, ze swiat musial miec jakis poczatek, lecz niekoniecznie taki:)

                                      Migasz się. Jaki świat miał początek, to chyba widać ze szczytu Olimpu :)))
                                      • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 11:53
                                        hymen napisał:

                                        > Migasz się. Jaki świat miał początek, to chyba widać ze szczytu Olimpu :)))

                                        Tam byly wlasciwe relacje, nie bylo problemu rownouprawnienia lub jego braku:)
                                        • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:18
                                          1zeus1 napisał:

                                          > Tam byly wlasciwe relacje, nie bylo problemu rownouprawnienia lub jego braku:)

                                          Skoro od początku były właściwe relacje to skąd teraz jakieś problemy?
                                          • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:24
                                            hymen napisał:

                                            > Skoro od początku były właściwe relacje to skąd teraz jakieś problemy?

                                            Lud pozazdroscil Olimpowi:)
                                            • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:27
                                              I wypieprzył Bogów z Olimpu. A tak dobrze było :))
                                              • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:29
                                                hymen napisał:

                                                > I wypieprzył Bogów z Olimpu. A tak dobrze było :))

                                                I do czego doprowadzil?:)
                                                • hymen Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:31
                                                  1zeus1 napisał:

                                                  > hymen napisał:
                                                  >
                                                  > > I wypieprzył Bogów z Olimpu. A tak dobrze było :))
                                                  >
                                                  > I do czego doprowadzil?:)

                                                  Do demokracji :))
                                                  • 1zeus1 Re: Dla Zeusa, bardzo konkretnie :) 13.02.06, 12:43
                                                    hymen napisał:

                                                    > Do demokracji :))

                                                    Do czego doprowadzila demokracja?:)
      • 1zeus1 Re: są 2 równouprawnienia -lewackie i normalne 13.02.06, 10:15
        Czy ty nie potrafisz o niczym innym tylko o lewactwie, probujac byc
        politycznym?:)
    • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:04
      Alpepe vel boski.zawodowiec, czy ty wypowiadajac sie w kwestiach troche
      powazniejszych niz piekny Zakoscielny czy kosmiczny seks, potrafisz sie
      wypowiedziec nie uzywajac slow wskazujacych na dyskryminacje?
      • f_emmefatale Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:05
        I do tego jesteś bezczelny.
        • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:06
          Ja nie nadaje i nigdy nie nadawalem z konta boski.zawodowiec
          • f_emmefatale Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:07
            Eeee...czy ja tak twierdze?
            Winny się tłumaczy.
            Zmiłuj się i zamilknij na wieki.
            • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:08
              Ciebie wiecej osob o to prosilo:)
            • boski.zawodowiec przeciez jako aes widzisz numery IP !!!! 13.02.06, 10:08
              Jak można widzieć IP i ciągle tweirdzić ze ja i zeus to jedno i to samo
              • 1zeus1 Re: przeciez jako aes widzisz numery IP !!!! 13.02.06, 10:09
                Jako aes nie widzi, lecz ja nawet nie chce zeby mnie z twoim kontem kojarzono:)
                • boski.zawodowiec z wazjemnością 13.02.06, 10:10

      • alpepe Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:09
        zajrzyj do słownika, jeśli zamierzasz używać trudnych słówek, takich jak: vel,
        bo najwyraźniej nie wiesz, co ono znaczy i jaki ma zakres użycia.
        • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 10:10
          Odpowiedz mi, ktora to uczelnia dyskryminuje ciezarne kobiety:)
    • mmagda6 Jaki model proponujesz? 13.02.06, 10:56
      Natura o wielu rzeczach zadecydowala. I tutaj, jak wszedzie w zyciu, powinno
      byc sprawiedliwie, co nie znaczy, ze po rowno. ALe czyzbys jednak o arabskim
      modelu spoleczenstwa marzyl?
      :)
      • boski.zawodowiec zachodnie feministki lubią islam:) 13.02.06, 10:59
        przeciez go tak bronia ze swoimi "lewicowymi" przyaciółmi.
        Obecnie na topie jest "rasistowska" zupa na wieprzowinie ktorą zwalczają we
        Francji:)
        Oczywiscie zwalczaj poniewaz biedni muzułmanie nie moga jej zjęść:)
        • 1zeus1 Re: zachodnie feministki lubią islam:) 13.02.06, 11:00
          Widzisz, jedynie gary cie interesuja i tam powinnas sie odnajdywac:)
      • hymen Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:05
        mmagda6 napisała:

        > Natura o wielu rzeczach zadecydowala. I tutaj, jak wszedzie w zyciu, powinno
        > byc sprawiedliwie, co nie znaczy, ze po rowno. ALe czyzbys jednak o arabskim
        > modelu spoleczenstwa marzyl?
        > :)

        Gdybym był szejkiem naftowym, dałbym każdej kobiecie wszystko o czym sobie
        zamarzy. Raczej nie naprawiałbym tego, co jest dobre :))
        • mmagda6 Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:18
          > Gdybym był szejkiem naftowym, dałbym każdej kobiecie wszystko o czym sobie
          > zamarzy. Raczej nie naprawiałbym tego, co jest dobre :))

          Tyel, ze zaden szejk nie podchodzi w ten sposob do zycia, ani ogolu kobiet. Ma
          iles tam wybranych i one niby powinny byc szczesliwe, ale ja obserwujac pare
          razy takie panie w roznych miejscach, odnioslam raczej wrazenie, ze
          sa "pogodzone' z zyciem. W spoleczenstwach arabskich przewaza biedota. I los
          kobiet jest straszny.

          Dlaczego denerwuje Cie rownouprawnienie?
          • hymen Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:30
            mmagda6 napisała:

            > > Gdybym był szejkiem naftowym, dałbym każdej kobiecie wszystko o czym sobi
            > e
            > > zamarzy. Raczej nie naprawiałbym tego, co jest dobre :))
            >
            > Tyel, ze zaden szejk nie podchodzi w ten sposob do zycia, ani ogolu kobiet.
            Ma
            > iles tam wybranych i one niby powinny byc szczesliwe, ale ja obserwujac pare
            > razy takie panie w roznych miejscach, odnioslam raczej wrazenie, ze
            > sa "pogodzone' z zyciem. W spoleczenstwach arabskich przewaza biedota. I los
            > kobiet jest straszny.
            >
            > Dlaczego denerwuje Cie rownouprawnienie?

            Nie denerwuje mnie :)) Być może odpowiedź tkwi w odpowiedzi, skąd się wziął
            brak odzewu:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=36363604

            PS
            Denerwują mnie instytucjonalne rozwiązania problemu równouprawnienia.
            • mmagda6 Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:49
              Niestety nie otwiera mi sie link. Ale rozumiem, ze chodzi o prawo, ktore
              ingeruje w normy obyczajowe. Instytucjonalne rozwiazania sa niezbedne. I tu
              bedzie sie jeszcze dlugo cos dzialo. Przeciez sam napisales - rowne prawa dla
              kobiet wymyslono w XX wieku.
              Ja nie umiem sobie wyobrazic realizacji parytetu 50%. Ale byloby wesolo :)
              • hymen Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:57
                Który link? Ten do wątku na forum czy ten do publikacji na Aljazeera?
                Ten sprawdziłem, otwiera się:

                english.aljazeera.net/NR/exeres/79DEB84A-927C-4A79-9C07-B3AC256CBCD6.htm
                To artykuł kobiety, która oskarża zachdnią Europę o rasizm.
        • genoveva Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:36
          hymen napisał:

          > Gdybym był szejkiem naftowym, dałbym każdej kobiecie wszystko o czym sobie
          > zamarzy. Raczej nie naprawiałbym tego, co jest dobre :))

          No wiesz, ale ja wole wziąć sobie sama, co nie znaczy, że nie przyjmę z
          wdzięcznością, tego co mi ktoś podaruje :D
          • hymen Re: Przecenieasz mnie :)) 13.02.06, 11:50
            genoveva napisała:

            > hymen napisał:
            >
            > > Gdybym był szejkiem naftowym, dałbym każdej kobiecie wszystko o czym sobi
            > e
            > > zamarzy. Raczej nie naprawiałbym tego, co jest dobre :))
            >
            > No wiesz, ale ja wole wziąć sobie sama, co nie znaczy, że nie przyjmę z
            > wdzięcznością, tego co mi ktoś podaruje :D

            Skąda ja to znam :)) Mam to na codzień.
    • zanilk Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 11:12
      jak dla mnie wszystko jest dobre w granicach rozsądku.prawie wszystko.
      • mmagda6 Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 11:33
        ktora pisze, ze nie znosi rownouprawnienia. Bo razem z "prawami" stracilysmy
        sporo przywilejow. Otrzymalysmy nowe obowiazki. To niespelna jeden wiek nowego
        traktowania kobiet. Panowie w tu w Polsce, to jeszcze nie macie powodow do
        narzekan :) Amerykanskie housewifes sa czesto wojujacymi feministkami i to jest
        pasztet!
        • zanilk Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 11:39
          Ja jako kobieta mogę napisać iż nie znoszę współczesnych feministek typu Kazia Szczuka.
          • mmagda6 Dlaczego? 13.02.06, 12:03
            > Ja jako kobieta mogę napisać iż nie znoszę współczesnych feministek typu
            Kazia
            > Szczuka.

            Szczuka? Toz ona jak kwiatek jest :)
            Ja mysle, ze kazdy ma prawo do przyjecia takiej postawy zyciowej, jaka mu
            odpowiada. Cudowne by bylo, gdyby wzorce nie byly narzucane.
            • hymen Re: Dlaczego? 13.02.06, 12:05
              mmagda6 napisała:

              > Ja mysle, ze kazdy ma prawo do przyjecia takiej postawy zyciowej, jaka mu
              > odpowiada. Cudowne by bylo, gdyby wzorce nie byly narzucane.

              O właśnie, to jest to. Sam bym tego lepiej nie napisał :))
            • zanilk Re: Dlaczego? 13.02.06, 12:41
              po prostu do mnie kazia nie przemawia.cały współczesny system feministek jest
              jakiś wymuszony...takie moje zdanie.
              • mmagda6 Re: Dlaczego? 13.02.06, 15:39
                zanilk napisała:

                > po prostu do mnie kazia nie przemawia.cały współczesny system feministek jest
                > jakiś wymuszony...takie moje zdanie.
                Alez ona, choc uznawana za symbol, jest wedlug mnie bardzo kobieca. A ze jezyk
                ma ostry to inna sprawa. Ja nigdy nie widzialam jej w zadnym wystapieniu, gdzei
                prezentowalaby poglad, iz mezczyzna powstaje w wyniku jekiegos bledu
                genetycznego, podczas dzielenia komorek zarodka :)Chyba najblizej tego, co w
                swiecie prezentuja feministki sa panie z kregu "Lambdy".
        • genoveva Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 11:47
          mmagda6 napisała:

          > Amerykanskie housewifes sa czesto wojujacymi feministkami i to jest
          >
          > pasztet!

          He, he, jakbym była housewife też pewnie byłabym wojującą feministką. Na
          szczęście nikt, nigdy nie wymagał ode mnie takiego poświęcenia :)
          • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 11:53
            genoveva napisała:

            > He, he, jakbym była housewife też pewnie byłabym wojującą feministką. Na
            > szczęście nikt, nigdy nie wymagał ode mnie takiego poświęcenia :)

            He, he. Dzisiaj każda kobieta jest feministką. A kobieta jak już się za coś
            weźmie, to nie spocznie dopóki nie doprowadzi sprawy do końca, znaczy się aż
            ostatni mężczyzna zniknie z tej planety. Wtedy dopiero zapanuje
            równouprawnienie :))
            • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 11:56
              hymen napisał:

              > genoveva napisała:
              >
              > > He, he, jakbym była housewife też pewnie byłabym wojującą feministką. Na
              > > szczęście nikt, nigdy nie wymagał ode mnie takiego poświęcenia :)
              > He, he. Dzisiaj każda kobieta jest feministką. A kobieta jak już się za coś
              > weźmie, to nie spocznie dopóki nie doprowadzi sprawy do końca, znaczy się aż
              > ostatni mężczyzna zniknie z tej planety. Wtedy dopiero zapanuje
              > równouprawnienie :))

              Z "seksmisja" podobnie jak z demokracja, nie nalezy traktowac jej doslownie:)
              • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:00
                1zeus1 napisał:

                > Z "seksmisja" podobnie jak z demokracja, nie nalezy traktowac jej doslownie:)

                Podobnie jak z uprawnieniami :)))
                • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:04
                  hymen napisał:

                  > Podobnie jak z uprawnieniami :)))

                  Ja mialem na mysli, ze zarowno demokracja, jak i "seksmisja" to nienajlepszy
                  pomysl:)
                  • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:19
                    1zeus1 napisał:

                    > hymen napisał:
                    >
                    > > Podobnie jak z uprawnieniami :)))
                    >
                    > Ja mialem na mysli, ze zarowno demokracja, jak i "seksmisja" to nienajlepszy
                    > pomysl:)

                    A masz jakieś lepsze pomysły na seksmisję i demokrację?
                    • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:25
                      hymen napisał:

                      > A masz jakieś lepsze pomysły na seksmisję i demokrację?

                      A czy jest tylko tak niewielki wybor?
                      • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:31
                        Nale, to Ty Zeusie podałeś Demokrację i seksmisję jako przykłady złych
                        pomysłów :))
                        • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:45
                          hymen napisał:

                          > Nale, to Ty Zeusie podałeś Demokrację i seksmisję jako przykłady złych
                          > pomysłów :))

                          Co nie oznacza, ze nalezy je udoskonalac:)
                          • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 14:26
                            1zeus1 napisał:

                            > hymen napisał:
                            >
                            > > Nale, to Ty Zeusie podałeś Demokrację i seksmisję jako przykłady złych
                            > > pomysłów :))
                            >
                            > Co nie oznacza, ze nalezy je udoskonalac:)

                            Jak to? Nie chcesz udoskonalać ani seksmisji, ani demokracji? :))
                            • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 17:02
                              hymen napisał:

                              > Jak to? Nie chcesz udoskonalać ani seksmisji, ani demokracji? :))

                              Nie jestem zwolennikiem ani seksmisji, ani demokracji:)
                              • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:03
                                1zeus1 napisał:

                                > Nie jestem zwolennikiem ani seksmisji, ani demokracji:)

                                To w takim razie co w miejsce demokracji i seksu?
                                • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:10
                                  hymen napisał:

                                  > To w takim razie co w miejsce demokracji i seksu?

                                  Czy ja napisalem, ze jestem przeciwnikiem seksu? A co w miejce demokracji nie
                                  napisze, bo feminazistki zaraz zrobia ze mnie faszyste:)
                                  • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:14
                                    1zeus1 napisał:

                                    > hymen napisał:
                                    >
                                    > > To w takim razie co w miejsce demokracji i seksu?
                                    >
                                    > Czy ja napisalem, ze jestem przeciwnikiem seksu? A co w miejce demokracji nie
                                    > napisze, bo feminazistki zaraz zrobia ze mnie faszyste:)

                                    No dobra, w miejsce seksmisji :)) Nie bój się feminazistek tak jak nie boisz
                                    się seksmisji.
                                    • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:23
                                      hymen napisał:

                                      > No dobra, w miejsce seksmisji :)) Nie bój się feminazistek tak jak nie boisz
                                      > się seksmisji.

                                      Co w miejsce seksmisji, trudne pytanie:) Co do feminazistek... co bys zrobil
                                      jakby cie 5 takich napadlo?:)
                                      • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:30
                                        1zeus1 napisał:

                                        > Co do feminazistek... co bys zrobil
                                        > jakby cie 5 takich napadlo?:)

                                        Nic specjalnego. Cieszyłbym się, że mogę im skórę przetrzepać :))
                                        • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:32
                                          hymen napisał:

                                          > Nic specjalnego. Cieszyłbym się, że mogę im skórę przetrzepać :))

                                          Nie wiem, czy bys sie cieszyl, jakby na przyklad byly uzbrojone:)
                                          • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:40
                                            1zeus1 napisał:

                                            > Nie wiem, czy bys sie cieszyl, jakby na przyklad byly uzbrojone:)

                                            No pewnie. Większa przyjemność z przetrzepania skóry feminazistki.
                                            • 1zeus1 Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 14.02.06, 09:43
                                              hymen napisał:

                                              > No pewnie. Większa przyjemność z przetrzepania skóry feminazistki.

                                              Fakt, lecz prawda jest taka, ze to nieskuteczne, one lubia byc biczowane.
                • alpepe Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:25
                  no, hymen, wróciłam od dentysty z szyną żelową, coby nie nadwyręzać mięśni
                  żuchwy, kiedy zgrzytam zębami na to, co się dzieje w Polsce, ale ledwo, co ją
                  wyjęłam, to już muszę włożyć, bo właśnie zazgrzytałam na Ciebie.
                  • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:28
                    alpepe napisał:

                    > no, hymen, wróciłam od dentysty z szyną żelową, coby nie nadwyręzać mięśni
                    > żuchwy, kiedy zgrzytam zębami na to, co się dzieje w Polsce, ale ledwo, co ją
                    > wyjęłam, to już muszę włożyć, bo właśnie zazgrzytałam na Ciebie.

                    Przepraszam, ale to nie ja wybiłem Ci zęba :))) Poza tym, miło mi :))
                    • alpepe Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:31
                      nikt mi zęba nie wybił, poza jedną ósemką mam wszystkie swoje a uśmiech
                      olśniewający, wszyscy mi zazdroszczą.
                      • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:33
                        alpepe napisał:

                        > nikt mi zęba nie wybił, poza jedną ósemką mam wszystkie swoje a uśmiech
                        > olśniewający, wszyscy mi zazdroszczą.

                        W takim razie, ja też wszystkim zazdroszczę. Znaczy się wszystkim tym, którzy
                        mogą sobie zobaczyć ten uśmiech :))
                        • alpepe Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:36
                          no, no, słodzenie doprowadzone do perfekcji, weź zawodowca na termin, bo on
                          monotematyczny jest, jak feministka, to komunistka spod czerwonej gwiazdy, no,
                          dobrze, że nie latarni...
                          • hymen Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:38
                            alpepe napisał:

                            > no, no, słodzenie doprowadzone do perfekcji, weź zawodowca na termin, bo on
                            > monotematyczny jest, jak feministka, to komunistka spod czerwonej gwiazdy, no,
                            > dobrze, że nie latarni...

                            Podaj choć jedną przyczynę, dla której miałbym być nieprzyjemny :))))))))))
                            • alpepe Re: Ja bylabym w stanie zrozumiec kobiete 13.02.06, 12:45
                              czy wszystko w świecie musi mieć swą przyczynę? ;-)
    • bitch.with.a.brain uwielbiam równouprawnienie! 13.02.06, 11:59

      • hymen I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 12:02
        będziesz dążyć do tego, żeby kierowników było tyle samo co kierowniczek? :))
        • harriet_makepeace Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 12:04
          ale równouprawnienie nie równa ;-) się parytet
          • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 12:08
            harriet_makepeace napisała:

            > ale równouprawnienie nie równa ;-) się parytet

            No to będzie rozpaczać, że rektorów jest dużo więcej niż rektorek :))
            • genoveva Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 12:39
              Rozpaczać nie będę, jedynie zastanawiać się dlaczego tak jest, tak jak
              zastanawiam się dlaczego na rozmowy kwalifikacyjne na stanowiska kierownicze w
              mojej firmie zgłasza się dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Ciekawe, czy gdzie
              indziej jest tak samo ?
              • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 12:48
                genoveva napisała:

                > Rozpaczać nie będę, jedynie zastanawiać się dlaczego tak jest, tak jak
                > zastanawiam się dlaczego na rozmowy kwalifikacyjne na stanowiska kierownicze
                w
                > mojej firmie zgłasza się dużo więcej mężczyzn niż kobiet. Ciekawe, czy gdzie
                > indziej jest tak samo ?

                A czy Twoja firma to szkoła? Bo jeśli tak, to jest to powód, by wprowadzić
                jakieś systemy ochronne dla mężczyzn. :) Jest ich coraz mniej, na dyrektorskich
                i wice stanowiskach.
                • genoveva Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 13:27
                  Nie, to nie szkoła :D
                  Jeżeli chodzi o naszą strukturę zatrudnienia, to chyba kobiet jest więcej, ale
                  nie są to jakieś rażące dysproporcje. Natomiast stanowiska kierownicze w 2/3
                  obsadzone są przez mężczyzn (policzyłam :D), przy czym, w przypadku naboru na
                  stanowiska kierownicze, proporcje są podobne, tzn. zgłasza się więcej mężczyzn.
                  Ciekawe dlaczego ?
                  • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 13:37
                    genoveva napisała:

                    > Nie, to nie szkoła :D
                    > Jeżeli chodzi o naszą strukturę zatrudnienia, to chyba kobiet jest więcej,
                    ale
                    > nie są to jakieś rażące dysproporcje. Natomiast stanowiska kierownicze w 2/3
                    > obsadzone są przez mężczyzn (policzyłam :D), przy czym, w przypadku naboru na
                    > stanowiska kierownicze, proporcje są podobne, tzn. zgłasza się więcej
                    mężczyzn.
                    >
                    > Ciekawe dlaczego ?

                    Pewnie dlatego, że światem rządzą kobiety, a one wiedzą co robią :) Na
                    stonowiskach kierowniczych uogólniając :) obowiązują dwa podstawowe kryteria,
                    które bierże się pod uwagę przy zgłaszaniu się na te stanowiska i przy
                    obsadzaniu ich. Pierwsze to kwalifikacje i tu nie ma większych różnic między
                    nami :)). Drugie kryterium, to dyspozycyjność i to kryterium powoduje, że
                    zarówno mniej kobiet się zgłasza jak i mniej kobiet jest wybierane. Szefową
                    Agory jest kobieta ;)
                    • rtz.rtz Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:12
                      "obowiązują dwa podstawowe kryteria, które bierże się pod uwagę przy zgłaszaniu
                      się na te stanowiska i przy obsadzaniu ich. Pierwsze to kwalifikacje i tu nie
                      ma większych różnic między nami :)). Drugie kryterium, to dyspozycyjność i to
                      kryterium powoduje, że zarówno mniej kobiet się zgłasza jak i mniej kobiet jest
                      wybierane."

                      Czy pisząc to miałeś na myśli kryteria obowiązujące w Polsce? To tylko na
                      papierze i w ogłoszeniach- głównie mam na myśli kwalifikacje.
                      • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:24
                        rtz.rtz napisała:

                        > Czy pisząc to miałeś na myśli kryteria obowiązujące w Polsce? To tylko na
                        > papierze i w ogłoszeniach- głównie mam na myśli kwalifikacje.

                        To było pewne uogólnienie, co za tym idzie również uproszczenie. Nie wszystko w
                        Polsce jest postawione do góry nogami. Gdyby nie btano pod uwagę kwalifikacji
                        żadna firma nie byłaby w stanie prowadzić działalności.
                        • rtz.rtz Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:27
                          "To było pewne uogólnienie, co za tym idzie również uproszczenie. Nie wszystko
                          w Polsce jest postawione do góry nogami. Gdyby nie btano pod uwagę kwalifikacji
                          żadna firma nie byłaby w stanie prowadzić działalności."

                          Jeżeli chodzi o aspekt strategiczny to masz rację. Jednak brak kwalifikacji w
                          większości przypadków zaniża poziom. Chyba się ze mną zgodzisz?
                          • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:33
                            rtz.rtz napisała:

                            > Jeżeli chodzi o aspekt strategiczny to masz rację. Jednak brak kwalifikacji w
                            > większości przypadków zaniża poziom. Chyba się ze mną zgodzisz?

                            Musielibyśmy zejść na bardziej konkretny poziom :)) Jeśli chodzi o poziom
                            zarządzania przedsiębiorstwem, kwalifikacje będą odgrywać dużo większą rolę niż
                            przy doborze kadry na najniższych stanowiskach. Na tych drugich stanowiskach,
                            np niebagatelną rolę odgrywa umiejętność postępowania z ludźmi, umiejętność,
                            której raczej nie uczą na uczelniach.
                            • rtz.rtz Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:38
                              "Musielibyśmy zejść na bardziej konkretny poziom :)) Jeśli chodzi o poziom
                              zarządzania przedsiębiorstwem, kwalifikacje będą odgrywać dużo większą rolę niż
                              przy doborze kadry na najniższych stanowiskach. Na tych drugich stanowiskach,
                              np niebagatelną rolę odgrywa umiejętność postępowania z ludźmi, umiejętność,
                              której raczej nie uczą na uczelniach."

                              Kwalifikacje i stanowiska menadżerskie. Jak to się ma w praktyce, bo ja Ci
                              powiem, że wcale nie musi być tak, jak mówisz.
                              Co do postępowania z ludźmi. U mnie na studiach temat ten był zrealizowany
                              bardzo dobrze.
                              • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:43
                                rtz.rtz napisała:

                                > Kwalifikacje i stanowiska menadżerskie. Jak to się ma w praktyce, bo ja Ci
                                > powiem, że wcale nie musi być tak, jak mówisz.

                                Nie twierdzę, że musi. Sygnalizowałem, że jest to pewne uogólnienie u
                                uproszczenie. Bez odpowiednich kwalifikacji jednak jest coraz trudniej
                                zarządzać firmą. I to niezależnie czy mamy do czynienia z czymś takim jak
                                Agora, czy też szpitalem wijewódzkim w Pcimiu Wielkim.

                                > Co do postępowania z ludźmi. U mnie na studiach temat ten był zrealizowany
                                > bardzo dobrze.

                                :))
                                • rtz.rtz Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:47
                                  "I to niezależnie czy mamy do czynienia z czymś takim jak
                                  Agora, czy też szpitalem wijewódzkim w Pcimiu Wielkim."

                                  :-)))
                                  • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:52
                                    rtz.rtz napisała:

                                    > "I to niezależnie czy mamy do czynienia z czymś takim jak
                                    > Agora, czy też szpitalem wijewódzkim w Pcimiu Wielkim."
                                    >
                                    > :-)))

                                    Najwięcej ludzi według układów rodzinnych i kumoterskich znalazło się na
                                    stanowiskach kierowniczych najprawdopodobniej w PKP. Firma świetnie
                                    zorganizowana i wydajna :)))))))))))
                                    • rtz.rtz Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 13.02.06, 14:58
                                      "Najwięcej ludzi według układów rodzinnych i kumoterskich znalazło się na
                                      stanowiskach kierowniczych najprawdopodobniej w PKP. Firma świetnie
                                      zorganizowana i wydajna :)))))))))))"

                                      Oczywiście, kapitał przejdzie w ręce zagranicznego właściciela BPH/PBK:-)
                                      • rtz.rtz Sorry, przeczytałam PKO:-) 13.02.06, 15:01
                    • bitch.with.a.brain Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 14.02.06, 10:21
                      ale kobieta wcale nie musi być mniej dyspozycyjna od mężczyzny.
                      • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 14.02.06, 10:25
                        bitch.with.a.brain napisała:

                        > ale kobieta wcale nie musi być mniej dyspozycyjna od mężczyzny.

                        Nie musi, ale zwykle jest. I dlatego wśród kadry managarskiej jest sporo
                        kobiet, które dobrze sobie radzą ze swoimi zadaniami.
                        • bitch.with.a.brain Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 14.02.06, 10:40
                          Dlatego moim zdaniem znacznie lepsze od parytetu jest przekonywanie kobiet,że
                          nie musza byc mniej dyspozycyjne.I że moga startowac na kierownicze stanowiska.
                          • hymen Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 14.02.06, 10:50
                            bitch.with.a.brain napisała:

                            > Dlatego moim zdaniem znacznie lepsze od parytetu jest przekonywanie kobiet,że
                            > nie musza byc mniej dyspozycyjne.I że moga startowac na kierownicze
                            stanowiska.

                            Kij ma zawsze dwa końce :)) Dyspozycyność może oznaczać 100 i więcej dni na
                            delegacjach poza domem. To trudne dla obu płci i jest kwestią wyboru. Rwanie
                            szat czy włosów z głowy z tego tytułu, że kobiet jest mniej, to prawie to samo
                            co parytet. Ponadto, jak już tu gdzieś wcześniej napisałem, wzbudza niesłuszne
                            poczucie krzywdy wśród kobiet.
        • bitch.with.a.brain Re: I dlatego wszelkimi możliwymi sposobami, 14.02.06, 10:17
          nie wszelkimi mozliwymi sposobami,bo jestem przeciwniczką parytetu.
    • allegro.con.brio Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:07
      Równouprawnienie gwarantuje konstytucja, wszelkie istnienie różnej maści
      rzeczników (równego statusu, praw obywatelskich, praw dziecka) jest tworzeniem
      bytów ponad potrzebę.

      A że mniej jest kobiet naukowców, polityków, szefów... widocznie się nie
      nadają, nie chcą itp.
      • alpepe Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:10
        konstytucja jest martwa, jeśli nikt o niej nie pamięta, a te byty mnożone ponad
        miarę, jakby na to nie patrzeć, o konstytucyjnych prawach przypominają.
        • allegro.con.brio Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:25
          Jeśli prawo jest łamane, zgłasza się to odpowiednim służbom - i już.
          Dyskryminacji płci w Polsce nie ma, bo zarówno mężczyźni mogą tyle samo co
          kobiety i na odwrót. To niektóre feminazi próbują wprowadzić totalitarny
          system, w którym np. nie wyborca decyduje kto znajdzie się w sejmie, a odgórnie
          ustalone limity. I one posługują się kryterium płci.
          • alpepe Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:49
            allegro.con.brio napisał:

            > Jeśli prawo jest łamane, zgłasza się to odpowiednim służbom - i już.

            Chyba nie żyjesz w Polsce, u nas jest totalny rozkład państwa, urzędnicy i
            prawnicy niedouczenia a jeszcze wszechpanująca spychologia dopełnia obrazu.


            > Dyskryminacji płci w Polsce nie ma, bo zarówno mężczyźni mogą tyle samo co
            > kobiety i na odwrót. To niektóre feminazi próbują wprowadzić totalitarny
            > system, w którym np. nie wyborca decyduje kto znajdzie się w sejmie, a
            odgórnie> ustalone limity. I one posługują się kryterium płci.

            Nie lubię zbytnio określeń, które brzmią jak obelgi a nie są nigdzie dobrze
            zdefiniowane. Do takich określeń należy również "feminazi", słowo, które
            użyjesz, kiedy chcesz pokazać pokrewieństwo feminizmu z nazizmem a także
            zdyskredytować wszelkie pomysły rzeczonych "feminiazi"
            Bez parytetu nie zmienisz myślenia, bo niestety, równouprawnienie to wbicie do
            głowy ludzi, że kobiety i mężczyźni są równi, oczywiście, nieco inni, zważywszy
            na ich biologię, ale równi, a u nas tego modelu nie ma.
            • allegro.con.brio Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:57
              alpepe napisał:

              > Chyba nie żyjesz w Polsce, u nas jest totalny rozkład państwa, urzędnicy i
              > prawnicy niedouczenia a jeszcze wszechpanująca spychologia dopełnia obrazu.

              Bo u nas panuje socjalizm. Naprawić więc trzeba struktury, pogonić urzędników
              (większość tak w ogóle, resztę do pracy) itp a nie tworzyć byty. Zauważ że te
              byty staną się częścią obecnego systemu, który jest w stanie rozkładu. Dochodzą
              w takim przypadku nowi urzędnicy, sekretarki, papiery do wypełniania a co za
              tym wszystkim idzie - rosną wydatki.

              > Nie lubię zbytnio określeń, które brzmią jak obelgi a nie są nigdzie dobrze
              > zdefiniowane. Do takich określeń należy również "feminazi", słowo, które
              > użyjesz, kiedy chcesz pokazać pokrewieństwo feminizmu z nazizmem a także
              > zdyskredytować wszelkie pomysły rzeczonych "feminiazi"

              Są socjalistkami, podobnie jak naziści. Proponują totalitarne rozwiązania,
              podobnie jak naziści.

              > Bez parytetu nie zmienisz myślenia, bo niestety, równouprawnienie to wbicie do
              > głowy ludzi, że kobiety i mężczyźni są równi, oczywiście, nieco inni,
              > zważywszy na ich biologię, ale równi, a u nas tego modelu nie ma.

              Chcesz mi wbić na siłę do głowy to na kogo mam głosować? To jest totalitaryzm.
              Zgodnie z obowiązującym prawem wystartować w wyborach może każdy, niezależnie
              od płci.
    • stephen_s Ale o co w zasadzie chodzi? 13.02.06, 13:11
      W jakim sensie nie lubisz równouprawnienia?
      • hymen Re: Ale o co w zasadzie chodzi? 13.02.06, 13:21
        stephen_s napisał:

        > W jakim sensie nie lubisz równouprawnienia?

        W takim, jakim napisałem.
        • stephen_s Re: Ale o co w zasadzie chodzi? 13.02.06, 13:23
          W sensie parytetów itd.? To tylko jedna z możliwych form równouprawnienia...
          • hymen Re: Ale o co w zasadzie chodzi? 13.02.06, 13:39
            stephen_s napisał:

            > W sensie parytetów itd.? To tylko jedna z możliwych form równouprawnienia...
            >

            To chyba nie jest forma równouprawnienia. Co masz jeszcze na myśli?
    • rtz.rtz Re: Nie cierpię równouprawnienia. 13.02.06, 13:25
      Ja też, bo przez to dąży się do modelu Sokratesa (o ile dobrze pamiętam).
    • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 00:38
      Wiesz co mnie najbardziej drazni? Kobieta idaca z papierosem. Nie przeszkadza
      mi jak pala w kawiarniach czy w domu.
      • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 10:41
        w ogóle powinien być zakaz palenia nau licach.A śmierdzi to tak samo niezależnie
        czy pali kobieta czy mężczyzna
        • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 10:43
          bitch.with.a.brain napisała:

          > w ogóle powinien być zakaz palenia nau licach.A śmierdzi to tak samo
          niezależnie czy pali kobieta czy mężczyzna

          Mnie widok bardziej razi, u faceta to inaczej wyglada
          • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 10:43
            a widok to mnei zupełnie nie razi.Gorzej,że to smierdzi obrzydliwie i zasmradza
            osoby ktore przechodzą obok
            • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 10:51
              Najgorszy jest pocałunek z takim osobnikiem. To tak, jakby gębę w popielniczkę
              wsadzać :)
            • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 10:51
              bitch.with.a.brain napisała:

              > a widok to mnei zupełnie nie razi.Gorzej,że to smierdzi obrzydliwie i
              zasmradza
              > osoby ktore przechodzą obok

              Na dworze nie jest to az tak odczuwalne. Gorzej z widokiem kobiety na ulicy z
              papierosem, zle sie kojarzy.
    • spyderwomen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 22:07
      Masz rację. Na przykład, jak się coś dzieje nie tak, ja siadam, załamuje ręce i
      ryczę, jakby facet miał reagować tak samo, to byłaby tragedia:)
      • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 22:09
        a dlaczego?
        • spyderwomen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 22:25
          Ja wiem, że każdy ma prawo do łez i do słabości, niezależnie od płci. Tylko, że
          ja jestem taka, że byle potknięcie, to się załamuje i zaraz uciekam do mamy
          albo do taty:)
          • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 22:37
            i to oznacza tylko tyle,ze potrzebujesz osoby ktora bedzie dla ciebie
            oparciem.Ale co zlego jest w tym,że istnieja faceci ktorzy tez sie zalamuja?Po
            prostu 2 slabe osoby moga miec problemy w tworzeniu zwiazku.ale z innymi
            partnerami żyć szczęsliwei
            • spyderwomen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 14.02.06, 22:51
              Tu pojawia się pytanie, gdzie tkwi siła. Każdy ma prawo do słabości, facet też.
              Ważne chyba, żeby nie załamywać się z tego samego powodu w tym samym czasie:-)
    • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 01:03
      Nie ma rownouprawnienia bo kobiety o to nie walcza. Jestesmy niesolidarne i
      wiele kobiet wlazi mezczyznom w cztery litery zeby tylko cos osiagnac. Oni z
      tego sa zadowoleni i oczywiscie niczego nie ulatwia kobietom ktore nie chca
      tego robic. Jezeli bedziemy tak solidarne jak mezczyzni, przestaniemy byc na
      ciaglych uslugach i zaczniemy wymagac to dopiero jest szansa.
      Drogie panie, wiecej szacunku dla samych siebie, mniej wjazenia w d***,i wiecaj
      lojalnosci dla wlasnej plci!Nie walczyc o tych rozpaskudzonych mezczyzn jak by
      sie mail swiat bez tego zawalic.
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 09:04
        Interesujący wpis :)) Nie do końca diagnoza jest prawdziwa. Kobiety walczą o
        równouprawnienie.
        • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 14:46
          Niektore kobiety walcza o rownouprawniwnie. Te ktore szanuja sie bardziej i
          tak na pol gwizdka tylko aby tylko nikogo nie rozgniewac i nie byc okreslonym
          jako harda (to samo co zdecydowany w przypadku mezczyzn), klotliwa (=stanowczy)
          czy tez jakims innym eptetem. Powinnysmy na to wszystko gwizdac i tak jak to
          robia od lat mezczyzni ignorujac nasze krytyki. Znam mezczyzn troche i wiem ze
          zaden sie nie wychyli jak kobiety postawia sie. Niestety niektore kobiety
          mysla ze ich zycie zalezy od mezczyzn i nawkladono im w glowe(albo zrobily to
          same) ze ich rola jest zapewnienie wszelkigo rodzaju serwisow a beda za to
          wynagrodzone. Wszyscy wiemy ze tak nie jest i prawie zawsz wdzecznosc jest
          niewspolmierna do poswiecenia.
          Problem polega na tym ze jestesmy same sobie winne rozpazkudzjac naszych panow
          juz jako matki. Wielokrotnie dyskutowalam z bardziej szowinistycznymi kolegami
          w pracy mowiac im ze tak po prawdzie to traca , gdyz ich panie nigdy nie
          przyniosa do domu wiekszych pieniedzy dzieki takim samum szowinistom dla
          ktorych pracuja.
          Zaznaczm ze nie jestem przciwko mezczyznom i ich lubie. Problemem jest ze wielu
          z nich lubi uzywac kobiet w roznych sprawach ale tak na prawde ich nie lubi,ale
          to juz wychowanie.
          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 15:15
            ja9940 napisała:

            > Problem polega na tym ze jestesmy same sobie winne rozpazkudzjac naszych
            panow
            >
            > juz jako matki.

            A rozpieszczając córki, robicie z nich rozlazłe sama_wpisz_sobie_co_chcesz.

            > Wielokrotnie dyskutowalam z bardziej szowinistycznymi kolegami
            > w pracy mowiac im ze tak po prawdzie to traca , gdyz ich panie nigdy nie
            > przyniosa do domu wiekszych pieniedzy dzieki takim samum szowinistom dla
            > ktorych pracuja.

            To przerysowanie.

            > Zaznaczm ze nie jestem przciwko mezczyznom i ich lubie. Problemem jest ze
            wielu
            >
            > z nich lubi uzywac kobiet w roznych sprawach ale tak na prawde ich nie
            lubi,ale
            >
            > to juz wychowanie.

            Lubię kobiety, ale czy muszę to deklarować? Na ogół lubię ludzi :)
            • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 15:41
              Mam watpliwosci co do twojego lubienia kobiet - po co ten zjadliwy ton ?
              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 15:45
                ja9940 napisała:

                > Mam watpliwosci co do twojego lubienia kobiet - po co ten zjadliwy ton ?

                Przepraszam, nie było w nim zjadliwości. W którym miejscu, bym nie popełnił
                tego błedu w przyszłości?
                • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 16:06
                  Mylse ze ta rozlazla corenka i to podkreslenie ze lubisz wszystkich.
                  Ja tez lubie ludzi:)))i nie lubie tylko chamow obojga plci. To ze podkreslilam
                  ze lubie mezczyzn to zeby dac do zrozumienia ze brak rownouprawnienia glownie w
                  pracy jest takim wlasnie chamstwem.
                  HYMEN- jak uzasadniasz to ze przasadzilam z tymi szowinistami?
                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 16:18
                    OK już nie będę o tej córce :) Nie kwestinuję tego, że rozmawiałaś z męskimi
                    szowinistami, pewnie zdarzają się tacy, być może sam należę do nich :) To
                    kwestia kryteriów jakie się przyjmie. Kwestionuję zaś włączanie problemu
                    wysokości płac i ilości kobiet na określonych stanowiskach do wyłącznej
                    problematyki równouprawnienia. Innymi słowy przesadziłaś w momencie postawienia
                    problemu straty materialnej dla mężczyzny jako efektu męskiego szowinizmu.
                    • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 16:48
                      Moze efekt ten nie pcha sie wprost przd oczy ale jest. Brak rownouprawnienia
                      najbardzej doleg w pracy. W domu - jak sobie poscielasz tak sie wyspisz- mozna
                      tak do tego podejsc. W pracy chcialoby sie nie nudzic i byc docenionym.
                      Kobiety z rownorzednymi jak mezczyzni kwalifikacjami maja na to mniejsze szanse.
                      Bo wyzsze stanowiska sa obstawione mezczyznami i oni sobie dobieraja wedlug
                      gustu. Zdarzyc sie moze ze dobra specjalistka nie dostanie pracy bo nie pisze
                      sie na podlizywanie szefowi a wiec "beda problemy " . A jak juz wydaje sie
                      brzydka to po co , bo "trzeba miec na co oko zawiesic" co nie jest wbrew
                      pozorom takim wyssanym z palca meskim kryterum. Ten stosunek utrudnia awans i
                      lepsze zarobki a wiec czyjas kobieta na tym cierpi a wraz z nia budzet
                      rodzinny :)
                      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 20:07
                        ja9940 napisała:

                        > Moze efekt ten nie pcha sie wprost przd oczy ale jest. Brak rownouprawnienia
                        > najbardzej doleg w pracy. W domu - jak sobie poscielasz tak sie wyspisz-
                        mozna
                        > tak do tego podejsc. W pracy chcialoby sie nie nudzic i byc docenionym.
                        > Kobiety z rownorzednymi jak mezczyzni kwalifikacjami maja na to mniejsze
                        szanse
                        > .

                        Stop :) Tak naprawdę nie ma na to dowodów. To tylko przypuszczenia
                        rozdmuchiwane przez różne ośrodki. Weź pod lupę sytuację, dziewczyna i chłopak
                        kończą te same studia i znajdują sobie razem pracę. Znajdź miejsce, w którym
                        chłopak dostanie wyższą pensję od dziewczyny. To po pierwsze. Dalej rozpatrz
                        ich kariery, dziewczyna do 30-dziestki pracuje i nie wychodzi za mąż i
                        dziewczyna wychodzi za mąż, rodzi dwójkę dzieci i wraca do pracy w wieku 30 lat.


                        > Bo wyzsze stanowiska sa obstawione mezczyznami i oni sobie dobieraja wedlug
                        > gustu. Zdarzyc sie moze ze dobra specjalistka nie dostanie pracy bo nie
                        pisze
                        >
                        > sie na podlizywanie szefowi a wiec "beda problemy " . A jak juz wydaje sie
                        > brzydka to po co , bo "trzeba miec na co oko zawiesic" co nie jest wbrew
                        > pozorom takim wyssanym z palca meskim kryterum. Ten stosunek utrudnia awans
                        i
                        > lepsze zarobki a wiec czyjas kobieta na tym cierpi a wraz z nia budzet
                        > rodzinny :)

                        Poruszasz tu problemy ogólnych stosunków w pracy. Nie ma żadnych praw, które
                        dyskryminowałyby kobietę. Skryty, mało komunikatywny facet, ma mniejsze szanse
                        niż brzydka, ale dowcipna dziewczyna. Tego typu sprawy w takim kontekście jak
                        je tu opisałaś mogą jedynie wywołać kompleksy wśród kobiet.
                        • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 17.02.06, 13:03
                          Piszesz: " ...Tak naprawdę nie ma na to dowodów. To tylko przypuszczenia...."
                          Odpowiadam: niestety sa dowody-mowie z wlasnych obserwacji i moich znajomych.
                          Mam podstawy myslec, ze odczucia te nie sa unikale. Jest to poparte rowniez
                          statystyka zarobkow co juz jest namacalne. Kobiety,w pracy, musza sie zawsze
                          bardziej wykazywac niz mezczyzni i udowadniac badzej ze sa czegos warte.
                          Zatruniajac sie, rzadko ktora rzada samochodu sluzbowego albo innych
                          dodatkow.Kobiety raczej sa szczesliwe jak maja ciekawa prace i tylko widzac jak
                          sie ich koledzy obijaja i uchodzi im to plazem napawa zniecheceniem.
                          Nie wchodze w sprawe przerwanych karier w rangi posiadania dzieci, to raczej
                          oczywiste ze zatrzymanie sie w profesjonalnym rozwoju kosztuje.
                          Jednak fakt posiadani dzieci jest brany pod uwage przy rekrutacji- znam
                          przypadki pytan wprost:" Czy planuje pani dzieci?"- co to ma wspolnego z
                          nadawaniem sie do pracy?
                          W koncu na urlop wychowaczy moze pojsc ojciec nie matka w tym naszym 21 wieku,
                          a w ciazy mozna pracowac, jezeli tylko nie jest to praca w kmieniolomie:)
                          Piszesz:"...brzydka, ale dowcipna dziewczyna..." kontra ..."mało komunikatywny
                          facet".
                          To jak brzdka to jadyna szansa jest bycie dowcipna. Ajak nie, to malo
                          komunikatywny facet wygra. Jak praca wymaga komuniatywnosci to niestety malo
                          komuniaktywny nie kwalifikuje sie od poczatku i co on tam w robi.
                          Piszesz:"...To tylko przypuszczenia rozdmuchiwane przez różne ośrodki..."
                          Tak jak glodny sytego nie rozumie- pisanie ze czegos nie ma dlatego ze sie tego
                          samemu nie doswiadczylo jest bledem rozumowania, poniewaz ogranicza perspektywe
                          patrzenia na sprawe; niczego nie rozwija i nie wnosi rowniez.
                          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 17.02.06, 13:47
                            ja9940 napisała:

                            > Piszesz: " ...Tak naprawdę nie ma na to dowodów. To tylko przypuszczenia...."
                            > Odpowiadam: niestety sa dowody-mowie z wlasnych obserwacji i moich znajomych.
                            > Mam podstawy myslec, ze odczucia te nie sa unikale. Jest to poparte rowniez
                            > statystyka zarobkow co juz jest namacalne. Kobiety,w pracy, musza sie zawsze
                            > bardziej wykazywac niz mezczyzni i udowadniac badzej ze sa czegos warte.

                            O ile statystyka zarobków wykazuje, że kobiety mniej zarabiają, co jest
                            bezdyskusyjne, to wniosek z tego o tym, że kobiety w pracy muszą się zawsze
                            bardziej wykazywać niż mężczyźni jest nieuzasadniony. Do konkretnych,
                            omawianych niżej przypadków dodam jeszcze jeden. Praca akordowa. Istnieje ona
                            jeszcze w niektórych branżach i nie znajdziesz żadnego dowodu na to, że stawki
                            akordowe są niższe dla kobiety niż mężczyzny. Np w krawiectwie, takim
                            rzemieślniczym, gdzie płaci się od sztuki, ogólnie rzecz biorąc mężczyzna
                            zarabia więcej i wcale to nie wynika z braku równouprawnienia. Razem to
                            wszystko powoduje to, że statystycznie rzecz biorąc kobieta zarabia mniej.


                            > Zatruniajac sie, rzadko ktora rzada samochodu sluzbowego albo innych
                            > dodatkow.Kobiety raczej sa szczesliwe jak maja ciekawa prace i tylko widzac
                            jak
                            >
                            > sie ich koledzy obijaja i uchodzi im to plazem napawa zniecheceniem.

                            To nienormalna sytuacja. Pomijając te samochody służbowe, twierdzenie, że
                            koledzy się obijają a koleżanki muszą zapieprzać za nich możliwa jest jedynie w
                            jakiejś chorej bądź wydumanej firmie.

                            > Nie wchodze w sprawe przerwanych karier w rangi posiadania dzieci, to raczej
                            > oczywiste ze zatrzymanie sie w profesjonalnym rozwoju kosztuje.
                            > Jednak fakt posiadani dzieci jest brany pod uwage przy rekrutacji- znam
                            > przypadki pytan wprost:" Czy planuje pani dzieci?"- co to ma wspolnego z
                            > nadawaniem sie do pracy?

                            To zastanów się, jesteś bizneswomen, rozwijasz swoją firmę, chcesz zatrudnić
                            nowych pracowników. Proces dochodzenia do pełnbej sprawności w mojej dzidzinie
                            to jakieś 3-5 lat, ale przyjmę, że to specyficzna dziedzina. Załóżmy, że musisz
                            ponieś pewne koszty, szkolenie, nabycie pewnego doświadcenia, rozpoznanie
                            rynku, klientów itp. Kogo będziesz chciała zatrudnić w takiej sytuacji? Moim
                            zdaniem, tego typu pytanie to ucziwe postawienie sprawy dla obu stron.

                            > W koncu na urlop wychowaczy moze pojsc ojciec nie matka w tym naszym 21
                            wieku,
                            > a w ciazy mozna pracowac, jezeli tylko nie jest to praca w kmieniolomie:)

                            Tym razem to kwestia wyboru, nie równouprawnienia. :)

                            > Piszesz:"...brzydka, ale dowcipna dziewczyna..." kontra ..."mało
                            komunikatywny
                            > facet".
                            > To jak brzdka to jadyna szansa jest bycie dowcipna. Ajak nie, to malo
                            > komunikatywny facet wygra. Jak praca wymaga komuniatywnosci to niestety malo
                            > komuniaktywny nie kwalifikuje sie od poczatku i co on tam w robi.

                            Owszem, ale w ogólnym rozrachunku decydują pewne cechy charakteru czy też
                            predyspozycje a nie płeć.


                            > Piszesz:"...To tylko przypuszczenia rozdmuchiwane przez różne ośrodki..."
                            > Tak jak glodny sytego nie rozumie- pisanie ze czegos nie ma dlatego ze sie
                            tego
                            >
                            > samemu nie doswiadczylo jest bledem rozumowania, poniewaz ogranicza
                            perspektywe
                            >
                            > patrzenia na sprawe; niczego nie rozwija i nie wnosi rowniez.

                            Nie zgadzam się z tym. Równouprawnienie i zajmowanie się wyłącznie tym aspektem
                            stosunków na rynku pracowniczym czy ogólnie rzecz biorąc ekonomicznym jest
                            znacznym zawężeniem problemu. Gdyby poprawić relacje między pracodawcą a
                            pracownikiem, w tym w pierwszej kolejności zlikwidować bezrobocie okazałoby
                            się, że problem równouprawnienia w pracy nie jest aż tak bardzo palącym i
                            dotkliwym problemem.
                            • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 17.02.06, 15:25
                              > O ile statystyka zarobków wykazuje, że kobiety mniej zarabiają, co jest
                              > bezdyskusyjne, to wniosek z tego o tym, że kobiety w pracy muszą się zawsze
                              > bardziej wykazywać niż mężczyźni jest nieuzasadniony.<

                              To nie byl wniosek tylko dalsza obserwacja. Mniej zarabiaja i wiecej sie od
                              nich wymaga aby utrzymaly pozycje.

                              > Np w krawiectwie, takim
                              > rzemieślniczym, gdzie płaci się od sztuki, ogólnie rzecz biorąc mężczyzna
                              > zarabia więcej i wcale to nie wynika z braku równouprawnienia.<

                              A z czego jak nie braku rownouprawnienia? Tego ze zasuwa przy maszynie
                              bardziej "po mesku" czyli "lepiej". Ta twoja wypowidz byla co najminej nie
                              przemyslana do konca.



                              > To nienormalna sytuacja. Pomijając te samochody służbowe, twierdzenie, że
                              > koledzy się obijają a koleżanki muszą zapieprzać za nich możliwa jest jedynie
                              w
                              > jakiejś chorej bądź wydumanej firmie.<

                              Niestey nie wydumanej i chorej.

                              >Załóżmy, że musisz
                              >
                              > ponieś pewne koszty, szkolenie, nabycie pewnego doświadcenia, rozpoznanie
                              > rynku, klientów itp. Kogo będziesz chciała zatrudnić w takiej sytuacji? Moim
                              > zdaniem, tego typu pytanie to ucziwe postawienie sprawy dla obu stron<

                              Pytanie "Czy piani planuje dzieci" jest nie na miejscu bo zaklada brak
                              odpowiedzilnosci ze strony kobiety ktorej sie nawet nie zna. Sprawe wplywu
                              ciazy na rozwoj firmy mozna naswietlic kandydatce aby poznac jej punkt
                              widzenia oraz dojsc do porozumienia na wstepie, zamiast zadawac pytania
                              ponizej pasa.
                              Mezczyzna, w ktorego firma zainwestowala, moze tez pochorowac sie ,polamac nogi
                              na nartach ,byc niesprawnym czy tez dostac ataku serca lub tez miec ukryte
                              schorzenie ktore bedzie mialo wplyw na prace.
                              Nikt oczywiscie nie pyta sie:" Czy planuje pan isc na chorobowe?"

                              Kobeta zas moze planowac dzieci i ich nie miec w rezultacie.

                              Wszystko to jest kwestia kultury i podchodzenia to ludzi z szacunkiem albo nie.





                              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 17.02.06, 15:44
                                ja9940 napisała:

                                > To nie byl wniosek tylko dalsza obserwacja. Mniej zarabiaja i wiecej sie od
                                > nich wymaga aby utrzymaly pozycje.

                                Jeśli to jakaś obserwacja konkretnego zakładu i części środowiska
                                pracowniczego, to OK. Ale podpieranie się wtedy taką statystyką już OK nie jest.


                                >
                                > > Np w krawiectwie, takim
                                > > rzemieślniczym, gdzie płaci się od sztuki, ogólnie rzecz biorąc mężczyzna
                                >
                                > > zarabia więcej i wcale to nie wynika z braku równouprawnienia.<
                                >
                                > A z czego jak nie braku rownouprawnienia? Tego ze zasuwa przy maszynie
                                > bardziej "po mesku" czyli "lepiej". Ta twoja wypowidz byla co najminej nie
                                > przemyslana do konca.

                                Jest przemyślana. A Twoja odpowiedź jest dowodem na przejaskrawianie problemu
                                równouprawnienia. Jeśli stawka za uszycie jakiegoś elementu, np bluzki, wynosi
                                10 PLN dla kobiety i dla mężczyzny, to większy zarobek mężczyzny wynika
                                bezpośrednio z tego, że uszyje on więcej.

                                > > To nienormalna sytuacja. Pomijając te samochody służbowe, twierdzenie, że
                                >
                                > > koledzy się obijają a koleżanki muszą zapieprzać za nich możliwa jest jed
                                > ynie
                                > w
                                > > jakiejś chorej bądź wydumanej firmie.<
                                >
                                > Niestey nie wydumanej i chorej.

                                Z takimi problememi należy się zgłaszać do kierownictwa firmy, przy czym nie
                                stawiać na niesprwiedliwość wynikającą z takiej czy innej płci a na bumelanctwo
                                jako takie. Myślę, że w zdecydowanej większości firm to pomoże. Gdyby jeszcze
                                sytuacja rynkowa w Polsce była lepsza, to następnym krokiem jest zwolnienie się
                                z firmy.

                                >
                                > >Załóżmy, że musisz
                                > >
                                > > ponieś pewne koszty, szkolenie, nabycie pewnego doświadcenia, rozpoznanie
                                >
                                > > rynku, klientów itp. Kogo będziesz chciała zatrudnić w takiej sytuacji? M
                                > oim
                                > > zdaniem, tego typu pytanie to ucziwe postawienie sprawy dla obu stron<
                                > ;
                                >
                                > Pytanie "Czy piani planuje dzieci" jest nie na miejscu bo zaklada brak
                                > odpowiedzilnosci ze strony kobiety ktorej sie nawet nie zna. Sprawe wplywu
                                > ciazy na rozwoj firmy mozna naswietlic kandydatce aby poznac jej punkt
                                > widzenia oraz dojsc do porozumienia na wstepie, zamiast zadawac pytania
                                > ponizej pasa.
                                > Mezczyzna, w ktorego firma zainwestowala, moze tez pochorowac sie ,polamac
                                nogi
                                >
                                > na nartach ,byc niesprawnym czy tez dostac ataku serca lub tez miec ukryte
                                > schorzenie ktore bedzie mialo wplyw na prace.
                                > Nikt oczywiscie nie pyta sie:" Czy planuje pan isc na chorobowe?"

                                Bo pyta się o sprawy, które można przewidzieć. Nikt nie planuje wypadku czy
                                choroby.

                                >
                                > Kobeta zas moze planowac dzieci i ich nie miec w rezultacie.

                                Natomiast dzieci się planuje. Zachęcają do tego zresztą wszystkie organizacje
                                kobiece. Porażka w tym zakresie nie oznacza, że taki plan nie istniał.

                                >
                                > Wszystko to jest kwestia kultury i podchodzenia to ludzi z szacunkiem albo
                                nie.

                                Owszem, ale pytanie o plany życiowe nie jest oznaką braku kultury.
      • harriet_makepeace Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 15:55
        ale solidarność kobiet jest niemożliwa do osiągnięcia, bo kobiety to grupa
        heterogeniczna. i nie ma to nic wspólnego z "włażeniem facetom, tam gdzie nie
        świeci słońce", tylko po prostu z tym, że ludzie w ogóle wyznaja rózne systemy
        wartości, mają inną pozycję społeczną i zawodową.
        nie wiem dlaczego ale tylko kobiety oskarża się o niesolidarność jeżeli
        rozmawiamy o zdradzie. Że jedna kobieta drugiej takie świństwo robi. Natomiast
        jak jakiś koleś posuwa czyjąś żonę to nikt nie mówi o tym, że wśród mężczyzn
        brak solidarności. Ale to jest problem głęboko zakorzenionych stereotypów i
        takich zdań, które powtarzane wkółko stają się prawdą ogólną.
        Z tym przede wszystkim trzeba wojować wydaje mi się.
        • ja9940 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 16.02.06, 16:12
          harriet_makepeace napisała:

          > ale solidarność kobiet jest niemożliwa do osiągnięcia, bo kobiety to grupa
          > heterogeniczna. i nie ma to nic wspólnego z "włażeniem facetom, tam gdzie nie
          > świeci słońce", tylko po prostu z tym, że ludzie w ogóle wyznaja rózne
          systemy
          > wartości, mają inną pozycję społeczną i zawodową.
          > nie wiem dlaczego ale tylko kobiety oskarża się o niesolidarność jeżeli
          > rozmawiamy o zdradzie. Że jedna kobieta drugiej takie świństwo robi.
          Natomiast
          > jak jakiś koleś posuwa czyjąś żonę to nikt nie mówi o tym, że wśród mężczyzn
          > brak solidarności. Ale to jest problem głęboko zakorzenionych stereotypów i
          > takich zdań, które powtarzane wkółko stają się prawdą ogólną.
          > Z tym przede wszystkim trzeba wojować wydaje mi się.

          No to wlasnie mowie , byc solidarne i nie podrywac zonatyh panow i twardo im to
          prostowac w glowach. A to jak juz rowniez napisalam jest kwestia szacunku do
          samych siebie. Niestety niektore kobiety nie maja glow do tego i wola wylacznie
          prace dolnymi partimi swojego ciala. Nic z tego na dluzsza mete i tak nie
          majac.
    • rtz.rtz Re: Nie cierpię równouprawnienia. 17.02.06, 21:45
      Pytanie do tematu watku, pomijajac tresc. Dlaczego?
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:17
        rtz.rtz napisała:

        > Pytanie do tematu watku, pomijajac tresc. Dlaczego?

        Równouprawnienie w takim ukladzie nie tylko kojarzy się z równością w stylu
        demokracji ludowych ale nią jest. Równe żołądki, przydział stanowisk według
        klucza, dostęp do uczelni za pochodzenie itd..
        • rtz.rtz Re: Nie cierpię równouprawnienia. 20.02.06, 10:32
          "Równouprawnienie w takim ukladzie nie tylko kojarzy się z równością w stylu
          demokracji ludowych ale nią jest. Równe żołądki, przydział stanowisk według
          klucza, dostęp do uczelni za pochodzenie itd.."

          Tu już poruszyłeś szerszy aspekt równouprawnienia, które tak czy inaczej nie
          jest możliwe, a przynajmniej nie powinno być.
    • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:17
      Hymen, dales jej sie wykazac do konca marca. Ty wiesze najlepiej jak bedzie, bo
      przez cztery lata sie nie wykazala. Nie rob jej nadziei
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:23
        1zeus1 napisał:

        > Hymen, dales jej sie wykazac do konca marca. Ty wiesze najlepiej jak bedzie,
        bo
        >
        > przez cztery lata sie nie wykazala. Nie rob jej nadziei

        A kogo Ty w niedzielę masz na myśli?
        • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:25
          Jestes bardziej bezwzgledny niz ja:)
          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:30
            Lubię nazywać rzeczy po imieniu :))
            • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:35
              Czy tylko dlatego nikt ci nie chcial wierzyc?:)
              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:46
                Dopiero informacja zdementowana jest informacją prawdziwą.
                • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 20:49
                  Ja tez nie wierze plotkom
                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:32
                    Czasem plotki niosą w sobie ziarno prawdy. Trzeba umieć je wydobyć :)
                    • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:38
                      A czasem zastanawiasz sie, czy to nie projekcja:)
                      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:46
                        Zawsze się zastanawiam :)
                        • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:47
                          I jakie wnioski?:)
                          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:54
                            Z jakiej plotki?
                            • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 21:55
                              Nie wiem, ja nie plotkuje:)
                              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 19.02.06, 22:22
                                Ale słuchasz plotek, pełno ich wszędzie, w TV, radiu, kolejce po telewizory i
                                komputery, dosłownie wszędzie.
                                • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 20.02.06, 09:14
                                  Oczywiście, ze tak, jednak potrafie podejsc do nich z dystansem:)
    • mimi_3 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 09:14
      Ilość kobiet wykładających na uniwersytetach nie wynika z braku równouprawnienia tylko z tego, że 79
      % kobiet koło trzydziestki i później postanawia zajmować się rodziną i dziećmi.Model rodziny, gdzie
      mężczyzna pracuje, a kobieta prowadzi dom jest dość powszechny.

      • 1zeus1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 09:20
        A kto tak naprawde zostaje na uczelniach? Ci, ktorzy sa zawodowo slabi. Mamy
        przyklady najwiekszych prowatyzacji, ktorych projekty robili pracownicy naukowi
        (odbieglem od tematu)
    • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 15:31
      A czym jest równouprawnienie?
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 19:01
        nattashaa napisała:

        > A czym jest równouprawnienie?

        Formalnie to nic innego jak równość wobec prawa, jednakowe traktowanie przez
        wszystkie podmioty państwowe obywateli państwa itp. Np przepisy emerytalne
        nierówno traktują kobietę i mężczyznę kwestii osiągnięcia wieku emerytalnego i
        nabycia przez to odpowiednich uprawnień. Pojęcie to rozciągane jest do
        niebotycznych rozmiarów i obejmuje sfery ekonomiczne, obyczajowe, stosunków w
        pracy.
        • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 19:02
          Niemal wszędzie jest tak, że kobiety szybciej osiągają wiek emerytalny.
          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:07
            nattashaa napisała:

            > Niemal wszędzie jest tak, że kobiety szybciej osiągają wiek emerytalny.

            I dlatego akurat ta sprawa budzi mało kontrowersji, choć jest od czasu do czasu
            portuszana.
            • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:08
              To jest jedyny dowod dla feministek:)
              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:11
                nattashaa napisała:

                > To jest jedyny dowod dla feministek:)

                No nie wiem, nie jestem feministką :)))
                • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:12
                  Ja też nie:)
                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:16
                    nattashaa napisała:

                    > Ja też nie:)

                    To bedziesz stanowić pewien koloryt tego forum :) Tu niemal każda kobieta jest
                    feministką.
                    • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:17
                      Ale czemu ma służyć feminizm? To taka sama hipokryzja, jak moherowe berety i
                      lambda.
                      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:34
                        nattashaa napisała:

                        > Ale czemu ma służyć feminizm? To taka sama hipokryzja, jak moherowe berety i
                        > lambda.

                        Chcesz ze mnie zrobić adwokata feminizmu :)) Feminizm to bardzo pojemny pomysł,
                        ale oprócz hipokryzji ma w sobie spore piętno przeszłości. Dlatego wolę się
                        odnosić do bardziej konkretnych spraw, które ściśle związane są z tym pojęciem.
                        • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:36
                          Nie wiem, święta nigdy nie byłam i nie jestem, ale Lambdy nie potrzebuję ani
                          żadnych tego typu klubów:)
                          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:48
                            nattashaa napisała:

                            > Nie wiem, święta nigdy nie byłam i nie jestem, ale Lambdy nie potrzebuję ani
                            > żadnych tego typu klubów:)

                            Lambda to chyba nieco inna bajka. A, że feministki wzięly sobie problem
                            homoseksualny na głowę...
                            • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:50
                              Nie zastanawiałam się nad tym, poważnie:)
                              • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:54
                                Ja też nie :)
                                • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:55
                                  Mnie zaczela nienawidzic kobieta, która złapała na mnie smaki. Stąd moje dziwne
                                  myśli.
                                • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 20:59
                                  Hymen nie mow, ze podeslala Ci geja, którego ty wypierniczyles:)
                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:00
                                    z Gazety, co by nie bylo niedomowien:)
                                    • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:10
                                      Nie :) Szczerze mówiąc, nie za bardzo wiem, kto miałby mi przysłać jakiegoś
                                      pedała.
                                      • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:11
                                        Jak to kto? Kryptolesbijka, nie wiesz? Tak to jest z narcyzami, nie biorą tego
                                        pod uwagę:)
                                        • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:18
                                          Intrygujesz mnie :) Kryptolesbijka wysyła z gazety pedała do narcyza, ktory nie
                                          bierze tego pod uwagę. W czym rzecz?
                                          • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:21
                                            Swoj swojego znajdzie, nie martw się. Który facet chce doradzać wszystkim
                                            kobietom? Gej, nie da się inaczej, chce udawać, że najlepiej je zna, założy
                                            tissota i pasek skórzany:)
                                            • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:28
                                              nattashaa napisała:

                                              > Swoj swojego znajdzie, nie martw się. Który facet chce doradzać wszystkim
                                              > kobietom? Gej, nie da się inaczej, chce udawać, że najlepiej je zna, założy
                                              > tissota i pasek skórzany:)

                                              Nie martwię się, nie za bardzo mam czym. Nie znam faceta, który chciałby
                                              doradzać wszystkim. Pedał doradzający kobietom? Zdarza się.
                                              • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:31
                                                Facetom, jak uwodzic na tissota i skorzany pasek ... no i na wasa oczywiscie:)
                                                • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:38
                                                  nattashaa napisała:

                                                  > Facetom, jak uwodzic na tissota i skorzany pasek ... no i na wasa oczywiscie:)

                                                  :)) Raczej wątpliwe. Prędzej się z kobietą dogada w temacie zapachu czy trendów
                                                  mody ostatniej.
                                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:40
                                                    Nie wiem, do mnie geje mieli dystns:) swiniili mi za plecami:)
                                                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:53
                                                    nattashaa napisała:

                                                    > Nie wiem, do mnie geje mieli dystns:) swiniili mi za plecami:)

                                                    To chyba naturalne, że nowych zdobyczy nie szukają wśród kobiet :) Za plecami?
                                                    Dało się jednak zauważyć :)
                                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 21:58
                                                    hymen napisał:

                                                    > To chyba naturalne, że nowych zdobyczy nie szukają wśród kobiet :) Za
                                                    >plecami? Dało się jednak zauważyć :)

                                                    No popatrz, kolejny punkt dla psychologow:)
                                                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:00
                                                    Niekoniecznie. Bywa, że nawet najprostszych rzeczy nie potrafią dostrzec.
                                                    Zwłaszcza, gdy im się za plecami dzieją :))))))
                                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:02
                                                    hymen napisał:

                                                    > Niekoniecznie. Bywa, że nawet najprostszych rzeczy nie potrafią dostrzec.
                                                    > Zwłaszcza, gdy im się za plecami dzieją :))))))

                                                    No to niech sobie zrobią drugi fakultet z informatyki:)
                                                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:09
                                                    nattashaa napisała:

                                                    > No to niech sobie zrobią drugi fakultet z informatyki:)

                                                    A niech sobie zrobią. :) Tylko co on im da.
                                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:12
                                                    hymen napisał:

                                                    > A niech sobie zrobią. :) Tylko co on im da.

                                                    Psychologicznie? Asekuracja :)
                                                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:17
                                                    nattashaa napisała:

                                                    > hymen napisał:
                                                    >
                                                    > > A niech sobie zrobią. :) Tylko co on im da.
                                                    >
                                                    > Psychologicznie? Asekuracja :)

                                                    Marna to asekuracja. Raczej zabezpieczenie, czy wsparcie. Ale też byle jakie.
                                                    Psycholog psychologicznie powienien dawać sobie radę samodzielnie. Przynajmniej
                                                    w teorii :))
                                                  • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:20
                                                    Ok, ale obecnie psychologia jest dyscyplina pomocnicza:)
                                                  • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 21.02.06, 22:28
                                                    nattashaa napisała:

                                                    > Ok, ale obecnie psychologia jest dyscyplina pomocnicza:)

                                                    Tradycyjna? Niby jest w odwrocie, ale trzyma się mocno :)

                                                    Ps
                                                    Na dzisiaj wystarczy :))))
                                                    Pozdrawiam
    • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 22.02.06, 22:29
      A w kwestii przyznawania praw rodzicielskich nie ma rownouprawnienia,
      feministki o to nie walcza:)
      • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 22.02.06, 22:42
        walczą.
        • nattashaa Re: Nie cierpię równouprawnienia. 22.02.06, 22:43
          O przyznawanie opieki ojcu? Nie rozsmieszaj mnie
          • cala_w_kwiatkach Re: Nie cierpię równouprawnienia. 22.02.06, 22:44
            Kopernik była kobieta czy nie?
          • bitch.with.a.brain Re: Nie cierpię równouprawnienia. 22.02.06, 22:49
            walczą o równouprawnienie, o równe traktowanie także w sądach
    • weronika636 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 18.03.06, 09:38
      Jestem przeciwna wszelkim manifom i feminazizmowi. Uważam jednak, że feministki
      mają sporo racji.
      • maraiss Re: Nie cierpię równouprawnienia. 18.03.06, 11:09
        weronika636 napisała:

        > Jestem przeciwna wszelkim manifom i feminazizmowi. Uważam jednak, że
        feministki
        >
        > mają sporo racji.

        czyli jednym zdaniem - jesteś przeciw , a nawet za... <rotfl>
        • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 18.03.06, 21:20
          maraiss napisała:

          > weronika636 napisała:
          >
          > > Jestem przeciwna wszelkim manifom i feminazizmowi. Uważam jednak, że
          > feministki
          > >
          > > mają sporo racji.
          >
          > czyli jednym zdaniem - jesteś przeciw , a nawet za... <rotfl>

          Raczej feminizm jest tak mało wyrazisty i niejednoznaczny, że trudno o sensowny
          i jednoznaczny stosunek.
    • ania_z_wiochy Re: Nie cierpię równouprawnienia. 23.03.06, 15:43
      Ja tez. N I E N A W I D Z E równouprawnienia
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 23.03.06, 15:58
        A jak tam idzie z angielskim?
        • ania_z_wiochy Re: Nie cierpię równouprawnienia. 23.03.06, 17:07
          Kiepsko, potrafie sie uczyc tylko w nocy:)
          • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 24.03.06, 08:32
            Noc minęłą, są jakieś pożytki z nauki? ;)
    • mezczyzna.prawdziwy Re: Nie cierpię równouprawnienia. 23.03.06, 17:25
      Ja tez, a najbardzie równouprawnieni ciot. Jak ja ich nie cierpie
      • hymen Re: Nie cierpię równouprawnienia. 24.03.06, 08:32
        Cioty nie chcą być równouprawnione. Skąd to się bierze, ta chęć
        równouprawniania wszystkich?
        • miastokobiet1 Re: Nie cierpię równouprawnienia. 04.04.06, 11:17
          Drogie Panie,
          Poszukuję pań, które chciałyby wziąć udział w dyskusji "nie cierpię
          równouprawnienia", ale tym razem nie na forum, a w programie Miasto Kobiet/TVN
          Style :)
          Jeśli znajdą się jakieś chętne panie - a mam nadzieję, że tak, bo widzę, że
          temat jest gorący - proszę o kontakt na adres:
          m.czudowska@tvn.pl

          Pozdrawiam
          Marysia
          TVN Style
          Miasto Kobiet
    • xy2 Ale dlaczego? 10.04.06, 22:46
      Po ci myśleć o kobiecie na tratorze w ramach równouprawnienia na przykład?
      Dlaczego tak mało kobiet ma licencje pilota?
      • hymen Re: Ale dlaczego? 11.04.06, 12:09
        xy2 napisała:

        > Po ci myśleć o kobiecie na tratorze w ramach równouprawnienia na przykład?
        > Dlaczego tak mało kobiet ma licencje pilota?

        Bo kobiety uwielbiają odloty, przylotami raczej się nie fascynują. Skorzystałaś
        z propozycji TVN ;))
        • xy2 Re: Ale dlaczego? 15.04.06, 00:20
          hymen napisał:


          > Bo kobiety uwielbiają odloty, przylotami raczej się nie fascynują.
          > Skorzystałaś z propozycji TVN ;))

          W TVN obejrzałam dzisiaj program z Drzyzgą, tam bylo m.in. o odlotach,
          cokolwiek to znaczy... pewne osoby nie powinny pokazywać sie przed kamerą
          • hymen Re: Ale dlaczego? 18.04.06, 16:32
            xy2 napisała:

            > W TVN obejrzałam dzisiaj program z Drzyzgą, tam bylo m.in. o odlotach,
            > cokolwiek to znaczy... pewne osoby nie powinny pokazywać sie przed kamerą

            Eee, więcej tolerancji. Taką Szyszkowską w ogóle nie powinno się dopuszczać
            przed kamery, nawet w celach wywiadu, a Senyszyn nawet do mikrowfonu. Drzyzgę
            widzałem u Szymona, miód ;))
            • xy2 Re: Ale dlaczego? 18.04.06, 17:15
              hymen napisał:

              > Eee, więcej tolerancji. Taką Szyszkowską w ogóle nie powinno się dopuszczać
              > przed kamery, nawet w celach wywiadu, a Senyszyn nawet do mikrowfonu. Drzyzgę
              > widzałem u Szymona, miód ;))

              Bardziej chodziło mi o ludzi, jakich tam często sprowadza:-)
              • hymen Re: Ale dlaczego? 19.04.06, 08:17
                xy2 napisała:

                > Bardziej chodziło mi o ludzi, jakich tam często sprowadza:-)

                Oni tam sami przychodzą. Pchają się drzwiami i oknami ;) Zupełnie jak tu, na
                forum, jedna za drugą zakłada wąty, jaka ona nieszczęśliwa, jakie ma problemy z
                macicą, owłosieniem na cipce, jak to on ją zostawił...
    • lolo666 Dobry wątek 13.04.06, 00:15
      Tak między słowami mówią ci, którzy najgłośniej o nie walczą
    • nattaszaa Ostatni mój post na tym forum 26.04.06, 00:01
      Ona jest pie..ieta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka