hymen
13.02.06, 09:39
Nie cierpię bo od stwierdzeń ogólnych:
Bez grzechu Ewy nie rozwinęłaby się ludzkość, bo istotą człowieczeństwa jest
zdolność rozeznania dobra i zła
Pomyłka natury - tak Arystoteles pisze o kobiecie. W Księdze Rodzaju nie
dość, że Ewa to postać drugoplanowa, bo stworzona z żebra Adama, to jeszcze
grzeszna i mężczyznę na złą drogę sprowadza. Trudno o mniej sprzyjające
kobiecie początki cywilizacji.
Przez przykłady emancypacji:
Kobiety prowadziły tajne nauczanie polskiego i historii, brały udział w
organizowaniu powstań. Gdy na zachodzie Europy i w USA kobiety walczą o
dopuszczenie ich na uniwersytety, Polki haftują sztandary. Ale to właśnie
dzięki zaangażowaniu w odzyskanie niepodległości Polki otrzymały prawa
wyborcze już w 1918 r. Francja i Włochy przyznały kobietom prawa wyborcze po
II wojnie światowej, Szwajcaria - uważana za wzór demokracji i liberalizmu -
w 1971 r., a jeden z kantonów dopiero w 1991.
Kończy się zawsze na etatyźmie:
Jesteśmy dopiero u progu równouprawnienia, nigdzie pełna równość nie została
osiągnięta. Niższe wynagrodzenia, szklany sufit, to wszystko znamy również ze
świata nauki. Sfeminizowane studia, asystentek jest mniej więcej tyle, ilu
asystentów, ale im wyżej w hierarchii uniwersyteckiej, tym mniej kobiet. W
wielu gremiach naukowych byłam jedyną kobietą. Dopiero w zeszłym roku
powołano na UW pierwszego rektora kobietę.