Dodaj do ulubionych

Powiedzieć mu czy nie? poradźcie.............

31.01.07, 12:29
Muszę podjąć pewną decyzję i chciałabym zasięgnąć opinii innych kobiet, co
zrobiłybyście na moim miejscu? Sprawa banalna oczywiście chodzi o faceta.
Pracujemy razem, ja mam męża, on żonę, nie jesteśmy już małolatami, niedługo
stuknie nam trzydziestka, nasza znajomość ewoluowała od koleżeństwa, poprzez
niewinny flirt, później zrobiło się poważnie - pojawiło się uczucie.
Oczywiście nic pomiędzy nami nie było - żadnych wyznań. Jednak sytuacja staje
się bardzo męcząca.... przez 8 godzin dziennie trudno udawać, że mężczyzna ten
jest mi zupełnie obojętny, kiedy jestem w nim zadurzona po uszy. Jeszcze
trudniej jest gdy widzę, a raczej domyślam się (niestety już nie tylko ja), że
on czuje to samo. Próbowałam nie zwracać uwagi, ignorować, unikać, traktować
jak każdego innego kolegę itd. niestety nie jest to łatwe, im bardziej go
odpycham i widzę jak cierpi, tym bardziej potem żałuję tego co
zrobiłam....taka szarpanina trwa już kilka miesięcy. Dlatego ostatnio
pomyślałam, że może powinnam najzwyczajniej w świecie otwarcie powiedzieć mu
co czuję i czym jest spowodowane moje dziwne zachowanie. Tylko czy szczerość w
tym przypadku będzie dobrym wyjściem? Czy zmieni coś na lepsze? Nie chcę
romansu, ale nie potrafię dłużej żyć obok niego i udawać że nic się nie dzieje
L Załóżmy, że wszystko mu powiem tylko co potem? On wyzna mi to samo, ja wtedy
powiem że nie chcę zdradzać mego męża i nigdy nic pomiędzy nami nie będzie. On
się zgodzi, powie też że nie chce ranić swojej żony, więc żaden romans nie
wchodzi w grę. Później po tym wszystkim wrócimy do swoich codziennych
służbowych obowiązków jak gdyby nigdy nic się nie stało.
Czy taki scenariusz jest realny? Czy po takich wyznaniach będzie nam łatwiej
ze sobą pracować? Czy warto zdobyć się na szczerość? Może któraś z was
przeżyła coś podobnego? Poradźcie, jak mam się z tego wyplątać? Jak rozwiązać
problem?

Obserwuj wątek
    • oliwia.x Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:11
      jestemw podobnej sytuacji co ty i tez nie wiem co zrobic. Chętnie poslucham
      opini innych osob z forum
      pozrd
      • easyenglishpz Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:47
        chcesz mojej opinii? prosze bardzo.gwarantuje Tobie, ze po wzajemnym wyznaniu
        sobie uczuc, wtopicie maksymalnie. Oboje bedziecie rzecz jasna bardzo lojalni
        wobec swoich partnerow i z poczatku zaden romans w gre nie bedzie wchodzil. W
        miare dluzszego uplywu czasu i czestego przebywania w swoim towarzystwie
        poniesie Was. Nie wytrzymacie i pekniecie.Nawet nie zorientujesz sie
        kiedy.Najlepsze wyjscie z sytuacji? Najbardziej banalne: zmienic prace.
        • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 16:45
          easyenglishpz napisała:

          > chcesz mojej opinii? prosze bardzo.gwarantuje Tobie, ze po wzajemnym wyznaniu
          > sobie uczuc, wtopicie maksymalnie. Oboje bedziecie rzecz jasna bardzo lojalni
          > wobec swoich partnerow i z poczatku zaden romans w gre nie bedzie wchodzil. W
          > miare dluzszego uplywu czasu i czestego przebywania w swoim towarzystwie
          > poniesie Was. Nie wytrzymacie i pekniecie.Nawet nie zorientujesz sie
          > kiedy.

          Piszesz na podstawie swoich doświadczeń, czy to tylko takie przypuszczenia?
    • lewania Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:21
      po pierwsze to polecam kubel zimnej wody na glowe. Masz meza to sobie nie
      szukaj na okolo flirtow i milosci. Co to sie juz w glowie poprzewracalo, bo
      codziennosc malzenska doskwiera?

      Oczywiscie powiedz mu, bo osobiscie uwazam, ze ci sie tylko wydaje i on Cie
      sprowadzi na ziemie. Wtedy bedzie Ci sie o wiele lepiej z nim pracowac,
      wiedzac, ze zrobilas z siebie idiotke.

      Skoro pisze, ze nie chcesz zdradzac meza to poswiec jemu wiecej czasu a nie
      koledze z pracy/dziecistwa.

      Sprawa jasna jak slonce!
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:42
        lewania napisała:

        > po pierwsze to polecam kubel zimnej wody na glowe. Masz meza to sobie nie
        > szukaj na okolo flirtow i milosci. Co to sie juz w glowie poprzewracalo, bo
        > codziennosc malzenska doskwiera?

        Codzienność małżeńska wale mi nie doskwiera, mój mąż jest wspaniałym człowiekiem
        a miłości innej nie szukałam, to samo przyszło, niezależnie ode mnie od mojej
        woli i mojej chęci.


        > Oczywiscie powiedz mu, bo osobiscie uwazam, ze ci sie tylko wydaje i on Cie
        > sprowadzi na ziemie. Wtedy bedzie Ci sie o wiele lepiej z nim pracowac,
        > wiedzac, ze zrobilas z siebie idiotke.

        I tu się mylisz, wiem że jest inaczej, wiem od jego przyjaciela, że on podobnie
        jak ja, też się z tym męczy :(


        > Skoro pisze, ze nie chcesz zdradzac meza to poswiec jemu wiecej czasu a nie
        > koledze z pracy/dziecistwa.

        W moim małżeństwie jest bardzo dobrze, razem spędzamy dużo czasu, kochamy się,
        rozmawiamy ze sobą, wyjeżdżamy na miłe weekendy - nie zaniedbuję męża ale nic na
        to nie poradzę że nie potrafię przestać myśleć i śnić o tamtym, nie potrafię
        choć wiele razy próbowałam.

        > Sprawa jasna jak slonce!

        Dla mnie nadal nie jest jasna :(
        Pozdrawiam
        • mamab26 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 14:17
          "W moim małżeństwie jest bardzo dobrze, razem spędzamy dużo czasu, kochamy się,
          rozmawiamy ze sobą, wyjeżdżamy na miłe weekendy - nie zaniedbuję męża ale nic na
          to nie poradzę że nie potrafię przestać myśleć i śnić o tamtym, nie potrafię
          choć wiele razy próbowałam."

          Jeden wielki paradoks...sama sobie przeczysz.
          Ja rozumiem ,że można być zauroczonym inną osobą,Zdaża się.Ale jeśli naprawdę
          kochacie się z mężem ,to nie powinnaś mieć dylematów ,co zrobić.
          Chyba że się mylę.
          • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 16:11
            mamab26 napisała:

            >
            > Jeden wielki paradoks...sama sobie przeczysz.
            > Ja rozumiem ,że można być zauroczonym inną osobą,Zdaża się.Ale jeśli naprawdę
            > kochacie się z mężem ,to nie powinnaś mieć dylematów ,co zrobić.
            > Chyba że się mylę.

            To co mam według ciebie zrobić? Przecież nie będzie żadnego romansu, nie chcę
            zdradzać mego męża, chcę tylko normalnie pracować w miejscu które lubię, chcę
            uzdrowić sytuację, żeby było normalnie! bo w tej chwili niestety nie jest, ja
            cierpię i on też...
    • daissy6 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:24
      proponuję zmienić pracę:))i zapomnieć...jedyne rozsądne wyjście!
      lub, jeśli zmiana pracy nie wchodzi w grę to po prostu ignorować...
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:49
        daissy6 napisała:

        > proponuję zmienić pracę:))i zapomnieć...jedyne rozsądne wyjście!
        > lub, jeśli zmiana pracy nie wchodzi w grę to po prostu ignorować...


        Chętnie zmieniłabym pracę ale obecnie jest to niemożliwe :(
        Ignorować? przecież pisałam już o tym...
        • kociamama Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 18:29
          A ja bym cos zrobila w tym kierunku. A czemu romans nie? Co w tym zlego?
    • naiwna1980 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 13:55
      Byłam, niestety w podobnej sytuacji. Kiedy zakochałam się w koledze z pracy
      byłam w stałym związku, tak samo jak on... On miał dziewczyne, ja chłopaka (
      mój związek w fazie rozpadu, jego raczej szczęśliwy...). Nie pamiętam w którym
      momencie to się zaczeło ale wiem jedno: od początku czułam że to się źle
      skończy. Nic się niby nie wydarzyło, były tylko rozmowy, jakies wspólne imprezy
      firmowe, telefony, jeden pocałunek w policzek:) Z czasem przestaliśmy się
      oszukiwac że to tylko przyjaźń ale i tak niczego to nie zmieniło. To nie było
      wcale dobre, bardzo schudłam, czułam się fatalnie( bo nie jestem wyrachowaną
      ździrą). Za cholere nie wiedziałam co z tym zrobić. Nawet próbowałam to jakoś
      zakończyć ale on kiedyś stwierdził " niech narazie bedzie tak jak jest". W
      końcu jego dziewczyna dowiedział się o wszystkim. W tym samym dniu napisał, że
      mam się z nim już w zaden sposób nie kontaktowac itd. JA??? Myślałam ze sobie w
      łeb strzele! Oczywiście codziennie widziałam go w pracy... TRAGEDIA... Nie ma
      kurcze dobrego rozwiązania w takiej sytuacji, cokolwiek się nie stanie zawsze
      ktoś cierpi, a czasami wszyscy. Po tej całej sytuacji została mi tylko
      świadomość ze to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego moim zdaniem
      warto z nim szczerze pogadać... To nie ma przyszłosci. Ty to wiesz i on. Szkoda
      czasu, bo im dalej w las... A później to juz tylko trwac w postanowieniach. Ja
      odeszłam z pracy, nie wiem na ile Ty jestes zaangazowana ale niezazdroszcze, bo
      to może i z czasem jest dobra lekcja zycia ale dłuuuugo trzeba czekac na spokój
      i równowage. Najgorsze jest jednak to że człowiek sam jest sobie winien.
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 15:18
        naiwna1980 napisała:

        Za cholere nie wiedziałam co z tym zrobić. Nawet próbowałam to jakoś
        > zakończyć ale on kiedyś stwierdził " niech narazie bedzie tak jak jest". W
        > końcu jego dziewczyna dowiedział się o wszystkim. W tym samym dniu napisał, że
        > mam się z nim już w zaden sposób nie kontaktowac itd. JA??? Myślałam ze sobie w
        >
        > łeb strzele! Oczywiście codziennie widziałam go w pracy... TRAGEDIA... Nie ma
        > kurcze dobrego rozwiązania w takiej sytuacji, cokolwiek się nie stanie zawsze
        > ktoś cierpi, a czasami wszyscy. Po tej całej sytuacji została mi tylko
        > świadomość ze to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego moim zdaniem
        > warto z nim szczerze pogadać... To nie ma przyszłosci. Ty to wiesz i on. Szkoda
        >
        > czasu, bo im dalej w las... A później to juz tylko trwac w postanowieniach. Ja
        > odeszłam z pracy, nie wiem na ile Ty jestes zaangazowana ale niezazdroszcze, bo
        >
        > to może i z czasem jest dobra lekcja zycia ale dłuuuugo trzeba czekac na spokój
        >
        > i równowage. Najgorsze jest jednak to że człowiek sam jest sobie winien.


        Bardzo dziękuję za twój post, właśnie czegoś podobnego oczekiwałam - wypowiedzi
        kobiet, które przeżyły podobne sytuację. Obawiam się, że nie ma dobrego
        rozwiązania - źle będzie jeśli nadal zostanie tak jak jest, będzie też niedobrze
        - jeśli wszystko mu powiem. Obecna sytuacja jest nie do wytrzymania, dla mnie i
        dla niego, wydaje mi się że szczera rozmowa byłaby lepszym wyjściem... Mam taką
        cichą nadzieję, że kiedy mu powiem co czuję i o tym że nie chcę rujnować naszych
        związków, on to zrozumie, uszanuje i pomoże mi z tym walczyć... pomoże, a
        przynajmniej nie będzie utrudniał - usunie się w cień, zejdzie mi z oczu, nie
        będzie szukał ze mną kontaktu itd. na to liczę, bo sama nie dam rady...
        • lewania Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 15:38
          Alez przeciez ja bylam w podobenj sytuacji, dlategoz wlasnie tak ochoczo
          zabieram glos.

          Rada - nie babraj tego co masz...
    • cioccolato_bianco Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 14:28
      zmienic prace.
    • mia17 w morde... 31.01.07, 14:33
      ludzie to sobie potrafia komplikowac zycie ;-///
      romans w pracy! coz moze byc glupszego?!?!??! no i teraz proszsz...
    • iberia.pl Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 14:59
      promyk.rosy napisała:

      > Muszę podjąć pewną decyzję i chciałabym zasięgnąć opinii innych kobiet, co
      > zrobiłybyście na moim miejscu?


      > Dlatego ostatnio pomyślałam, że może powinnam najzwyczajniej w świecie
      otwarcie powiedzieć mu co czuję i czym jest spowodowane moje dziwne
      zachowanie. Tylko czy szczerość w tym przypadku będzie dobrym wyjściem?

      watpie.

      > Czy zmieni coś na lepsze?

      i

      >Nie chcę romansu,

      sama sobie odpowiedzialas.

      >Załóżmy, że wszystko mu powiem tylko co potem? On wyzna mi to samo, ja wtedy
      > powiem że nie chcę zdradzać mego męża i nigdy nic pomiędzy nami nie będzie. On
      > się zgodzi, powie też że nie chce ranić swojej żony, więc żaden romans nie
      > wchodzi w grę. Później po tym wszystkim wrócimy do swoich codziennych
      > służbowych obowiązków jak gdyby nigdy nic się nie stało.
      > Czy taki scenariusz jest realny?

      po co?Czasem lepiej pewnych rzeczy nie mowic.

      >Czy po takich wyznaniach będzie nam łatwiej ze sobą pracować?

      watpie.

      > Jak rozwiązać problem?

      po prostu przejsc nad tym do porzadku dziennego albo zadac sobie pytanie:KTO
      jest dla Ciebie wazny?Czy kochasz meza?Czy jestes z nim szczesliwa??
      Zauroczenia sie zdarzaja -niestety albo i stety, na ogol nie mamy na to wplywu-
      stalo sie i rozum nie ma tu nic do gadania.Tylko zauroczenia maja to do siebie,
      ze na szczescie -lub nie-mijaja i tego Ci zycze.
      >
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 16:05
        iberia.pl napisała:

        > > Jak rozwiązać problem?
        >
        > po prostu przejsc nad tym do porzadku dziennego albo zadac sobie pytanie:KTO
        > jest dla Ciebie wazny?Czy kochasz meza?Czy jestes z nim szczesliwa??
        > Zauroczenia sie zdarzaja -niestety albo i stety, na ogol nie mamy na to wplywu-
        > stalo sie i rozum nie ma tu nic do gadania.Tylko zauroczenia maja to do
        siebie, ze na szczescie -lub nie-mijaja i tego Ci zycze.

        Proponujesz przejść nad tym do porządku dziennego, ciekawe jak... Myślisz że nie
        próbowałam? to trwa już pół roku. Próbowałam wszystkiego - zapomnieć,
        znienawidzić, ignorować, tyle razy go odpychałam, widziałam jak cierpi... za
        każdym razem myślałam, że to już koniec ale zawsze chował honor do kieszeni i
        pierwszy wyciągał rękę... przychodził, pytał co się dzieje, pocieszał, próbował
        rozweselić, przynosił łakocie, wykonywał drobne miłe gesty, w jego oczach
        widziałam ciepło, troskę, smutek i pytanie dlaczego? On miota się jeszcze
        bardziej niż ja i tak ma być ciągle? Myślę, że dopóki mu nie powiem jaka jest
        prawda, on nie odpuści...
        • naiwna1980 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 16:25
          "przynosił łakocie, rozweselał"... skąd ja to znam! Pogadaj z nim, może się uda
          wspólnymi siłami, chociaz czarno to widze. Masz możliwość np. zmienić prace,
          dział(żeby go rzadziej widzieć)... albo przez troche popracować zdalnie?
    • luna67 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 17:47
      promyk.rosy,

      sama doprowadzilas do tego , ze wasza znajomosc ewoluowala, ze pozwolilas na to
      poprzez niewinne flirty. Jestes niby dorosla osoba, ale nie przewidzialas
      takiego toku wydazen?

      "...a raczej domyślam się (niestety już nie tylko ja), że
      > on czuje to samo.

      Wlasnie domyslasz sie, ale nie wiesz na 100%, wiec zeby sie dowiedziec i
      poprawic swoj nastroj, chcesz mu powiedziec o swoich uczuciach, liczac na
      przejecie toku sytuacji przez niego. Naturalnie jestes w twoich oczach czysta,
      bo jak napisalas, ze nie chcesz romansu, a jak do niego dojdzie to zwalisz cala
      wine na niego, bo on nalegal, bo nie moglas patrzec jak sie meczy, itd....

      Czy czasami nie przedstawilas toku dalszych wydarzen po to , zeby inne kobiety
      tobie zaprzeczyly, i powiedzialy, ze nie "przejdziecie do swoich codziennych
      sluzbowych obowiazkow, ze romans, po twoich zwierzeniach sie dalej intensywnie
      rozwinie? Jezeli nie byl to twoj zamiar, to ja tobie powiem, ze
      prawdopodobienstwo rozwoju intensywnego romansu jest jak 1:2 (a to bardzo duze
      prawdopodobienstwo).

      Bylam w podobnej sytuacji, ale bylam singlem!!!, na flirty mnie bylo stac,
      zaduzylam sie po uszy, ze wzajemnoscia w chefie, to on pierwszy wyznal swoje
      uczucia, niby na to czekalam, marzylam o tej wyimaginowanej sytuacji, ale jak na
      jawie stanelam przed nim patrzac mu prosto w oczy, przestraszylam sie, mialam
      przed oczami jego zone, ...nie moglam.
      To wyznanie z jego strony dalo mi jeszcze wieksze szczescie, wieksze uczucie,
      jak by nie ta "zapora", to nic nie stalo by na przeszkodzie. U ciebie jest
      zapora maz, ale.....(sama wiesz, nawet maz nie powstrzymal ciebie od flirtow i
      rozwoju uczuc do innego mezczyzny).

      Oklamalam go, gdyz powiedzialam, ze nic do niego nie czuje, widzialam, ze
      cierpi, ale wiedzialam jakie jest dla nas najlepsze wyjscie z tego kolowrotku,
      poszukalam nowa prace.

      Nie wiem jak by sie to wszystko skonczylo, jakbym wyznala mu prawde. Nie zaluje,
      mam czyste sumienie.

      Nie radzilabym zwierzac sie tobie z uczuc, gdyz to jeszcze bardziej zaowocuje,
      pomysl o mezu, o jego uczuciach, postaw meza w twojej stuacji, wyobrazajac sobie
      jak flirtuje z inna, jak w lozku zamiast toba sie cieszyc, mysli o innej.

      Wiesz, czasami zdrada emocjonalna jest gorsza od tej fizycznej (dla partnera).

      Ps
      Mam wspanialego M, i nawet mi do glowy nigdy nie przyszlo flirtowac:-)
      • skara Zmienic prace albo meza :/ 31.01.07, 18:04
        Ja nie widze tu innego wyjscia jak zmiana pracy. Moze firma ma inny oddzial,
        moze masz cos innego na oku. Jesli zdecydujesz sie na rozmowe z nim i okaze
        sie, ze on czuje to samo, to mozesz naklonic jego na zmiane pracy. Moze ma
        wieksze mozliwosci?
        Bo jesli nie to raczej tego nie powstrzymasz. I tak w koncu (jesli zdecydujesz
        sie zostac z mezem) uciekniesz z tej pracy, ale rozwalona psychicznie. Albo
        skonczy sie zmiana meza. Nie mysl, ze tytul mego postu byl celowo cyniczny -
        chodzi mi o to, ze jesli nie zapobiegniesz sytuacji to tak sie pewnie stanie.

        I proponuje dzialac jak najszybciej - im dluzej bedziesz to ciagnac, tym gorzej.
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:13
        luna67 napisała:

        > Nie radzilabym zwierzac sie tobie z uczuc, gdyz to jeszcze bardziej zaowocuje,
        > pomysl o mezu, o jego uczuciach, postaw meza w twojej stuacji, wyobrazajac sobi
        > e
        > jak flirtuje z inna, jak w lozku zamiast toba sie cieszyc, mysli o innej.
        >
        > Wiesz, czasami zdrada emocjonalna jest gorsza od tej fizycznej (dla partnera).
        >
        > Ps
        > Mam wspanialego M, i nawet mi do glowy nigdy nie przyszlo flirtowac:-)

        Mój błąd, przyznaję się... prawda jest taka że zawsze lubiłam flirtować z
        facetami, ZAWSZE był to niewinny flirt i NIGDY nic złego z tego nie wyszło.
        Mężatką jestem już od 7 lat nigdy nie miało to wpływu na moje małżeństwo, do tej
        chwili. Wiem, sama jestem sobie winna, może właśnie dlatego los spłatał mi figla
        żeby czegoś mnie nauczyć? NIGDY WIECEJ FLIRTóW!
        Wszyscy radzą - zmień pracę, tylko to niestety nie jest takie proste :( Na dzień
        dzisiejszy nie ma takiej możliwość, może dopiero za 2-3 lata, obecnie jestem
        związana z tą firmą nie tylko emocjonalnie, po prostu teraz nie mogę i nie mam
        gdzie odejść, choć wiem że byłoby to bardzo dobre rozwiązanie.
        Luno67, ty byłaś w lepszej sytuacji, to on wykazał się odwagą i wyznał ci swoje
        uczucia, wtedy miałaś jasność i mogłaś podjąć właściwą decyzję. Ktoś musi to
        zrobić, żeby przeciąć tę męczącą szarpaninę. Pisałam jak obecnie sytuacja
        wygląda, Choćbym nie wiem co zrobiła - ignorowała go, nie odzywała się, drwiła
        itd. on nie daje mi spokoju, nie odpuszcza, to trwa już tyle miesięcy!
        Przypuszczam, że nie odpuszcza dlatego bo domyśla się, że czuję do niego coś
        więcej... niestety to widać. Kiedy z nim rozmawiam, czerwienię się jak
        nastolatka, drżą mi ręce, serce wali jak oszalałe, kompletna pustka w głowie,
        nie wiem co mam powiedzieć, zachowuję się nienaturalnie i jestem cholernie
        speszona i spięta - nie potrafię nad tym zapanować! Z resztą on zachowuje się
        podobnie... ludzie którzy z nami pracują to widzą i mają pewnie niezły ubaw.
        Dlatego wymyśliłam, żeby to wszystko przeciąć powiem mu prawdę. Powiem, że to
        już nie jest dla mnie niewinny flirt, powiem że bardzo źle się z tym czuję,
        powiem żeby zostawił mnie w spokoju, bo nie chcę niszczyć swego i jego życia,
        powiem że skoro musimy ze sobą pracować to trzeba coś z tym zrobić i im rzadziej
        będziemy się widywać, tym lepiej. Taki mam plan, tylko czy dobry???
        Nie wiem czy po tej rozmowie będzie lepiej... gdybym miała pewność że tak, to
        nie zastanawiałabym się nawet przez sekundę... dlatego chciałam żebyście
        napisały o swoich doświadczeniach.
        Po przeczytaniu wszystkich postów jestem nadal w punkcie wyjścia.
        • cirrus.materacus.pospolitus Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:19
          A na cholerę CI ten facet? Są ciekawsze hobby :)
          Twoje UCZUCIA? Litości...
          Weź zafunduj sobie jakiś fajny wyjazd, poznaj fajnych ludzi, idź na dobrą
          imprezę, itd. Tacy faceci w pracy są zawsze, byle nie w nadmiarze :)

          PS. Pomyśl, że zawsze mogłoby być dużo gorzej. Np. mogłabyć pracować z jego
          żoną :D Pozdrawiam
          • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:25
            cirrus.materacus.pospolitus napisała:

            > A na cholerę CI ten facet? Są ciekawsze hobby :)
            > Twoje UCZUCIA? Litości...


            Dlaczego z taką pogardą mówisz o UCZUCIACH? Czy w życiu one zupełnie się nie liczą?
            • cirrus.materacus.pospolitus Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:48
              Pewnie, że się liczą. Ale to jest tylko Twój KOLEGA. Kolega z pracy. Czemu
              interpretujesz jego zachowanie w sposób implikujący coś więcej, Lubisz go,
              lubisz z nim przebywać. Zdarza się. Ale zupełnie nie kumam czemu się bawić w
              jakieś WYZNANIA. Jesteś zajęta, więc żadnych wyznań nie będzie, bo niby po co.
              Sypiać z nim nie będziesz bo:
              a) jesteś zajęta
              b) razem pracujecie
              więc zasadniczo czym się przejmować? Minie miesiąc lub 2 a Ty się zafascynujesz
              czym kim/innym a kolegę nadal będziesz lubić i tyle.
              No chyba, że on nie jest fajnym kolegą i uzna, że jednak woli materacyk niż
              koleżankę. To wtedy może się zrobić niemiło i wtedy to już jest molestowanie
              seksualne. I kolega może się zrobić dla Ciebie niemiły i w pracy dopiero będzie
              niefajnie. Ale przecież Twój kolega na pewno nic takiego Ci nie szykuje, on Cię
              po prostu lubi bo pewnie inne baby w pracy to same zołzy.

              Podsumowując: uczucia się liczą, ale po co zaraz harlekin? Kolega ma prawo się
              fascynować kim/czym chce, Ty również, ale zupełnie nie widzę tu związku z
              UCZUCIAMI, którymi się tak ekscytujesz.
              • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 13:20
                cirrus.materacus.pospolitus napisała:

                > Pewnie, że się liczą. Ale to jest tylko Twój KOLEGA. Kolega z pracy. Czemu
                > interpretujesz jego zachowanie w sposób implikujący coś więcej, Lubisz go,
                > lubisz z nim przebywać. Zdarza się. Ale zupełnie nie kumam czemu się bawić w
                > jakieś WYZNANIA.

                Z pewnością byłeś kiedyś zakochany, pamiętasz jak to było pierwszy raz?
                Przypomnij sobie jak reaguje wtedy człowiek na tę drugą osobę... więc już wiesz
                o co chodzi. Drugi raz z życiu TO mi się przytrafiło, nie mam wątpliwości to
                jest UCZUCIE - niestety... Z jego strony może faktycznie tylko fascynacja, co do
                tego nie mam pewności ale mają jego bliscy koledzy, np: podśmiewają się że
                "chodzi za mną jak cień", robi "maślane oczy" nie jeden raz słyszałam podobne
                określenia, a poza tym sama to widzę - trafiło go podobnie jak i mnie.

                > więc zasadniczo czym się przejmować? Minie miesiąc lub 2 a Ty się zafascynujesz
                > czym kim/innym a kolegę nadal będziesz lubić i tyle.

                Rzecz w tym, że nie jestem taka skora do fascynacji, z moim mężem jestem już 10
                lat i przez ten cały czas NIGDY nie zainteresował mnie żaden mężczyzna. NIGDY
                nawet przez chwilę nie pomyślałam, że może mnie to spotkać, gdyby ktoś jeszcze
                pół roku temu powiedział że wpakuję się w podobną sytuację, dałabym sobie odciąć
                rękę - wszyscy ale nie ja! Jak widać zostałam dotkliwie ukarana za moją pewność,
                życie potrafi weryfikować takie postawy i to bardzo boleśnie...

                > Podsumowując: uczucia się liczą, ale po co zaraz harlekin? Kolega ma prawo się
                > fascynować kim/czym chce, Ty również, ale zupełnie nie widzę tu związku z
                > UCZUCIAMI, którymi się tak ekscytujesz.

                Związek jest taki, że zakochałam się w nim - jest to uczucie niechciane nad
                którym nie potrafię zapanować, uczucie złe.
                • cirrus.materacus.pospolitus Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 13:35
                  Wyjedź na pustynię gdzieś do Afryki opiekować się ślepymi sierotami. Na jakieś
                  2 lata. I nie korzystaj z internetu, bo wtedy go spotkasz na pierwszej lepszej
                  stronie internetowej, a nie daj Boże nie wchodź na forum. Bo jak to
                  rzeczywiście jakieś przeznaczenie karma albo inne paskudztwo to tak łatwo się
                  nie wyrwiesz :D
                • bupu Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 07.02.07, 16:55
                  Kobieto, i co się stanie jeśli mu wyznasz swoje uczucia? Czy to coś zmieni?
                  Przejdzie Ci to zakochanie od ręki? Jedno co możesz osiągnąć to popsuć sobie
                  stosunki z tym człowiekiem i spaskudzić atmosferę w miejscu pracy. A nie
                  naprawisz nic.
    • fiat501 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 18:15
      Jeżeli z kolegą z pracy chcesz się przespać i to, nie raz to mu o tym powiedz,
      jeżeli, jest tak jak piszesz tzn. zależy ci na mężu, to po co, chcesz o tym
      mówić, możesz męczyć się jeszcze bardziej, gdy kolega odbierze to jako zachęte
      do romansu. Rozumiem cię, zakochanie to zwięrzece uczucie, ale na to się nie
      umiera i nie trzeba od razu z tego powodu wywracać sobie życia. Zakochanie
      musisz odchorować, albo skonsumować, wybór należy do ciebie. Z tego co
      napisałaś nie wiem jaki będzie ten wybór, bo i chciałabyś i boisz się, w każym
      razie niech moc będzie z tobą.
    • yagiennka Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 18:21
      Zmienić pracę. Albo zmienic dział w firmie, poprosić o przeniesienie pod jakimś
      pretekstem, cokolwiek ale się odseparowac. Oczywiście jesli nadal chcesz byc
      mężatką i zalezy ci na własnej rodzinie. Ja rozumiem że nad uczuciami sie nie
      panuje ale poza tym ma się mózg i hierarchię priorytetów. Po prostu unikac pokus.
    • jakub_234 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 18:21
      Zal mi tylko Twojego meza. Bo jego zona jest jeszcze dzieckiem.
      • kotkaaaa Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 31.01.07, 19:24
        powiedz mu, ze go kochasz, masz dosc zycia bez niego, skladasz pozew rozwodowy
        i on tez natychmiast powinien zrobic to samo

        gwarantuje, ze bedziesz go miala z glowy
        • pomidorekk Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 12:52
          z moich doświadczeń ( i nie tylko moich) wynika, że kobieta flirtująca i
          szukająca podniet emocjonalnych poza stałym związkiem, tak naprawdę w tym
          związku szczęśliwa nie jest.
          Sama kiedys byłam w podobnej sytuacji, 5-letni związek, poznałam tego drugiego
          w pracy (on był sam). nie byłam w swoim związku szczęsliwa i sprowokowałam
          umyślenie romans z tym drugim. Nie żałuję, bo romas przerodził się w bardzo
          piękny związek, w czerwcu się pobieramy.

          i teraz po kilku latach bycia z tym drugim mężczyzną, nie przychodza już mi
          żadne pomysły typu "niewinny flirt" w pracy. NIE MAM TAKIEJ POTRZEBY. Nie chce
          ranić człowieka, którego kocham, nie pożądam innych mężczyzn. Nie wyobrażam
          sobie tego, że w udanym związku można zakochać się w innym. Moim zdaniem jednak
          nie mówisz prawdy do końca jeżeli chodzi o Twoje małżeństwo.

          Może po 7 latach brakuje ci błysku pożądania w oku mężczyzny?? Bo wiadomo, że
          wieloletni związek to nie to samo co namiętny flirt,romans.

          Rada jest jedna powtarzana tu przez wielu: jeżeli zależy ci na mężu zmień pracę
          ( bez żadnych"ale"), bo miłośc i rodzina są ważniejsze od etatu.

          Boję się jednak, że ten stan"umęczęczeni emocjonalnego", uśmiechów,
          dwuznacznych spojrzeń, i gorącej atmosfery raczej ci odpowiada, a tak naprawdę
          wyznanie wszystkiego koledze z pracy i jego pozytywna reakcja tylko podgrzeje
          całą tą atmosferę. I ty chyba zdajesz sobie z tego sprawę.
          Dobrych rad dotyczących zmiany pracy nie przyjmujesz do wiadomości.
          a to jedyna dobra rada jaka może być.
          • cirrus.materacus.pospolitus Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 13:50
            pomidorekk napisała:

            > z moich doświadczeń ( i nie tylko moich) wynika, że kobieta flirtująca i
            > szukająca podniet emocjonalnych poza stałym związkiem, tak naprawdę w tym
            > związku szczęśliwa nie jest

            Bzdura. Ludzie mają różne potrzeby. Ale od flirtu do zauroczenia długa droga.
            Flirt jest z założenia lekki.
            Ale kolega może mieć zupełnie inne potrzeby niż Ty i dla niego flirt może
            wyglądać na wstęp do...wiadomo, głodnemu chleb na myśli. :)

            A jeśli widzisz, że się zauroczyłaś, to już sygnał awaryjny, bo flirt flirtem,
            ale to oznacza, że od czegoś uciekasz w swoim życiu. :) Kicha, bo to w pewnym
            sensie jakiś spory kryzys dotychczasowych wartości.

            Więc niestety wskazana izolacja i uporządkowanie emocji. I nie wiem, co Ci z
            tego wyjdzie. Być może do końca życia będziesz mieć emocjonalny bajzel :)
            • pomidorekk Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 14:35
              może źle sie wyraziłam, ale nie myslałam o flircie typu pomacham rzęsami i sie
              ładnie usmiechnę do faceta na imprezie, ale bardziej o flircie, który deklaruje
              założycielka watku, który z trzepaniem rzęsami i niewinnymi rozmowami już ma
              niewiele wspólnego.
              • klonn3 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 14:49
                bo to już jest uwodzenie, czyli przesunięcie ciężaru gatunkowego od 'spędzamy
                razem czas, łechtamy swoje ego, jest miło, do niczego to nie zmierza'
                do 'spędzamy razem miło czas w celu późniejszego spędzenia go jeszcze milej.'
                Celowość jest nieodłącznym elementem tej drugiej wersji. Ewentualną
                konsekwencją drugiej wersji może być jeszcze zyskanie
                wielbiciela/wielbicielki :)

                Uwodzenie jest mocną grą dla osób wolnych, bo inaczej może być bardzo niemiło
                później
                • pomidorekk Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 15:22
                  o własnie "uwodzenie" to dobre słowo w tym przypadku.
    • big2.munich Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 15:13
      Tylko moge przylaczyc sie do reszty... Albo zmiana pracy... albo dluuugi urlop
      i wyjazd... potem byc twarda i ignorowac... proba przemiany uczuc: z fascynacji
      w cos zblizonego do nienawisci... A moze urlop macierzynski...?? ;-)))

      Pomidorrek ma racje... Jesli sie czlowiek rozglada na boki, to znaczy ze cos mu
      sie w jego obecnym zwiazku nie podoba... Jasne, po 7-miu latach nie ma juz tej
      namietnosci jak na poczatku, ale nad rutyna w malzenstwie mozna popracowac..
      Moze teraz sama probujesz sobie wmowic, ze wszystko jest ok... Ale wierz mi, to
      nie jest prawda, bo inaczej nie zadurzylabys sie tak latwo w tym koledze z
      pracy..

      Sprobuj sie na moment odseparowac od tego kolegi, unikaj kontaktow...
      Zajmij sie na powaznie swoim malzenstwem...bo kiepsko to sie moze skonczyc..

      Powodzenia..

      • roosa2 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 15:28
        Jeżeli chcesz z nim być to mu powiedz. Jeżeli nie -to nie ma sensu. Czego
        oczekujesz od niego po tym wyznaniu? Myślisz, że powie, że cię kocha ponad
        wszystko i Ty też jego, ale ze względu na Twojego męża odpuści? Nie sądzę.Tym
        bardziej będzie chciał być z Tobą.

        Byłam w takiej sytuacji jak Ty. Nic nie powiedziałam i niczego nie okazywałam.
        On nie powiedział też niczego, ale okazywał to strasznie. Przeczekałam. Trwało
        to długo, ale się udało. Było mi ciężko, ale wiem, że dobrze zrobiłam. Nie
        skrzywdziłam ani jego dziewczyny ani mojego męża. On też teraz wygląda na
        szczęśliwego.
        Myślę, że czasami może zdarzyć się drobne zauroczenie inną osobą.Tak
        mimochodem. Jednak czy z tego się zrobi coś poważniejszego czy też nie to
        zależy od nas. Jesteśmy dorośli i dlatego warto pomyśleć o ewentualnych
        skutkach. Ja jestem zadowolona ze swojego wyboru.
      • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 16:25
        Ech kobiety! czego ja już nie próbowałam... to nie dzieje się od wczoraj. Znamy
        się prawie rok, po wielu miesiącach oszukiwania siebie i wmawiania, że to tylko
        zauroczenie w końcu dotarło do mnie, że to coś poważniejszego. Mam dwa wyjścia,
        albo zwolnić się z pracy - co niestety w tej chwili jest niemożliwe, albo
        powiedzieć mu szczerze o wszystkim i poprosić żeby nie utrudniał, żeby odsunął
        się dla naszego wspólnego dobra. A te wszystkie rady - unikać kontaktów,
        ignorować, nie zauważać itd. kiedy jesteśmy obok siebie codziennie przez 8
        godzin - można wyrzucić do kosza. Łatwo powiedzieć - przestań kochać... Wszyscy
        jesteście tacy silni i to potraficie? Ja już wiem, że bez jego pomocy nie dam
        rady, dopóki on nie odwróci się ode mnie NIE DAM RADY.
        • bupu Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 07.02.07, 16:58
          Dziecko, a gdzie on ma się odsunąć? Na litość Bogów, to rzeczywistość, nie
          romans Harlequina, oprzytomnij niewiasto.
    • hholy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 15:50
      albo niech maz po Ciebie pare razy wpadnie po pracy i calujcie sie namietnia na
      parkingu tak zeby Twoj kolega zauwazyl
      • pomidorekk Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 16:47
        a czemu nie możesz zmienić pracy? nie musisz od razu rzucać- skoro męczysz się
        przez rok ( współczuję zdradzanemu męzowi- zdrada psychiczna bardzo boli), to
        możesz jeszcze parę tygodni, w trakcie których poszukasz nowej pracy (tak żeby
        nie zostać "bez"). W tej sytuacji, to nawet rzucenie pracy bez innej w zanadrzu
        było lepsze niż to co jest teraz.
        • promyk.rosy Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 17:03
          pomidorekk napisała:

          > a czemu nie możesz zmienić pracy? nie musisz od razu rzucać- skoro męczysz się
          > przez rok ( współczuję zdradzanemu męzowi- zdrada psychiczna bardzo boli), to
          > możesz jeszcze parę tygodni, w trakcie których poszukasz nowej pracy (tak żeby
          > nie zostać "bez"). W tej sytuacji, to nawet rzucenie pracy bez innej w zanadrzu
          >
          > było lepsze niż to co jest teraz.


          Nie mogę z kilku powodów:
          - dosyć duża pożyczka zaciągnięta w firmie na preferencyjnych warunkach, która
          po odejściu zamienia się w drogi kredyt komercyjny
          - niepewna sytuacja finansowa rodziny - redukcje w pacy u mego męża, którymi on
          też jest zagrożony (co miesiąc stres, kogo tym razem wyleją)
          - dosyć rzadki i specyficzny zawód jaki wykonuję - niewiele ofert na rynku pracy
          - w listopadzie ub. roku wysłałam kontrolnie CV do 9 firm, zero odzewu.
          - kończę studia zaoczne, za które też płacę niemałe pieniądze
          - w obecnej firmie mam bardzo dobrą pozycję, świetne zarobki, lubię to co robię,
          pracuję tu wiele lat, ze wspaniałymi ludźmi, cudownym szefem (mało kto może o
          swoim tak powiedzieć), w tym roku mam szansę na awans.

          Jak widać, najważniejszy powód to finanse :( taka jest prawda, nie mogę rzucić
          pracy z powodu moich rozterek uczuciowych, za chwilę zwolnią mego męża i co
          potem? Muszę brać pod uwagę wszystkie scenariusze. Ale co tydzień przeglądam
          ogłoszenia w Wyborczej, może w końcu coś się trafi... sama już nie wiem co mam
          robić... strasznie sobie skomplikowałam życie.

    • slft Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 01.02.07, 17:11
      W tym przypadku nie ma dobrych rozwiązań - zawsze ktoś będzie cirpiał - inni
      będą tylko udawać ekspertów, mających sposób na wszystko, tymczasem jest to
      jedna z wielu sytuacji gdzie nie ma dobrego wyjścia, można tylko czekać, lecz
      to też nie jest specjalnym wyjściem - pozdr. !
      • promyk.rosy Re: Dziękuję 02.02.07, 13:09
        Dziękuję wszystkim za wypowiedzi, jeszcze nie podjęłam decyzji, ale chyba jednak
        postawię na szczerość - jasna i klarowana sytuacja, wiele może zmienić, mam
        nadzieję, że na lepsze...
        Pozdrawiam.
        • adamlysy Re: Dziękuję 08.02.07, 08:30
          Ja Ci proponuje inne rozwiązanie. Postaw na szczerość - jasną i klarowną
          sytuacje z Mężem. W końcu ślubowałaś mu chyba wierność i uczciwość małżeńską....
          Wiec teraz jest dobra pora sprawdzić ile te słowa były warte

          Gwarantuje, że Ci to, że wiele sie zmieni. I to na lepsze w Waszym małżeństwie.
          Bedzie boleć... ale warto.
    • dr.tapczan Wyslij umyslnego... 02.02.07, 14:00
      Gdzie emocje, tam rozsadku (zdrowego) brak. Rozmowa Wasza raczej niewiele
      wniesie a jeszcze mniej pomoze. Spodziewam sie, ze Ty pierwsza massz szanse sie
      rozkleic i zupelnie poddac. Byc moze sposobem jest zaangazowowanie osoby
      trzeciej, ktora uderzy do rzeczonego i wybije mu z glowy dalsze podchody.

      Obawiam sie jednak, ze szatan nakarmil Was juz uluda szczescia i trzyma obojga
      mocno pod kontrola. Brakuje juz tylko jednej iskierki, jednego malutkiego
      kroczku, wlasnie Waszej wspolnej rozmowy, abyscie stracic Was w otchlan piekiel.
      Nadzieja tylko w aniele strozu.
      • mamab26 Re: Wyslij umyslnego... 07.02.07, 12:24
        "powiedzieć mu szczerze o wszystkim i poprosić żeby nie utrudniał, żeby odsunął
        się dla naszego wspólnego dobra."
        Tak piszesz.
        Ale jaką masz gwarancję,że po Twoim wyznaniu on odpuści?Bo równie dobrze może
        go Twoje wyznanie zmotywować do dalszego działania...
        • jowita771 Re: Wyslij umyslnego... 10.02.07, 07:00
          swoją drogą ciekawi mnie, czy gdyby po rozmowie amant rzeczywiście dał sobie
          spokój, to pani nie byłaby zawiedziona.
    • saskiaplus1 Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 07.02.07, 12:47
      Łomatko, kobieto, ile masz lat? Jeszcze nie raz spotkasz faceta jakoś tam
      interesującego i pewnie jeszcze zdarzy ci się zakochać. Będziesz z każdym robić
      takie cyrki? Czy za każdym razem będziesz dla niego opuszczać poprzedniego męża?
      Takie "uczucia" zdarzają się ludziom bez przerwy i dojrzały człowiek zazwyczaj
      je przeczekuje (ewentualnie ułatwiając sobie sprawę zerwaniem wszelkich
      kontaktów z obiektem niefortunnych afektów). Już nastolatki wiedzą, że
      zakochanie trwa krótko, a paskudne niekiedy skutki "pójścia za uczuciem" mogą
      zwykle ciągną się do końca życia. Nie rób więc z siebie męczennicy i zastanów
      się, czego chcesz w życiu. Czy poskakać sobie od jednego "uczucia" do drugiego,
      czy też pożyć dłużej w stabilnym związku.
    • maretina zmien prace albo wez rozwod 07.02.07, 17:28
      albo jedno i drugie, bo twoj maz zasluguje na prawde!
      • slim261 Re: zmien prace albo wez rozwod 07.02.07, 20:42
        Ja proponuję rozmowę, ale całkiem w innym kirunku niż zamierzasz.
        Skoro tak bardzo się zarzekasz, że zależy Ci na mężu, to powinnaś dać do
        zrozumienia koledze i powiedzieć mu w rozmowie, że nic do niego nie czujesz, że
        lubisz jego towarzystwo i lubisz z nim pracować, ale nic poza tym nawet jeśli
        jest to kłamstwo. Jeżeli faktycznie romans nie wchodzi w grę to co to za
        różnica czy będziesz cierpiała z powodu tego, że dałaś mu kosza czy z tego, że
        kochasz go a i tak nie mozesz go mniec.
        W żadnym wypadku nie możesz mu powiedzieć, co naprawdę czujesz, bo wyznając mu
        miłość pogorszysz tylko sytuację swoją jak również i jego, a do tego jestem
        pewna, że bedzie to tylko kwestia czasu, a nieuniknione i tak sie stanie

        Życzę powodzenia i mądrych decyzji.
        • slim261 Re: zmien prace albo wez rozwod 07.02.07, 21:04
          -w obecnej firmie mam bardzo dobrą pozycję, świetne zarobki, lubię to co robię,
          pracuję tu wiele lat, ze wspaniałymi ludźmi, cudownym szefem (mało kto może o
          swoim tak powiedzieć), w tym roku mam szansę na awans.

          Jeżeli mąż nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem do zerwania tej smiesznej
          sytuacji, to może przeczytaj te swoje punkty raz jeszcze i pomyśl co możesz
          starcić.

          jak dla mnie dziecinada
    • nosay Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 08.02.07, 11:40
      powinnaś raczej skłamac i powiedzieć mu, że nic nie czujesz i niczego nie
      chcesz. pocierpi on, pocierpisz ty,ale w końcu rzecz się skończy, jeśli będziesz
      miała na tyle silną wolę, żeby nie dać się zwieść[uwieść;)]. wiem, że to
      brutalne,ale moim zdaniem scenariusz, w którym mówisz mu o swoich uczuciach jest
      idiotyczny. to tylko pogorszy sprawę, a romans będzie nieunikniony.
    • promyk.rosy Re: Kochani doświadczeni i dojrzali forumowicze... 09.02.07, 16:31
      Rozwód? Tylko, że ja nie chcę rozwodu. Chcę zestarzeć się z moim mężem, chcę
      opiekować się nim, chcę go wspierać, chcę się z mim kochać, przytulać, uwielbiam
      nasz spokojny dom, jego cudowną atmosferę, kocham go i nie wyobrażam sobie życia
      bez niego. Nie mogłabym świadomie skrzywdzić mego męża.
      Ktoś tu napisał, że zdrada psychiczna jest gorsza niż fizyczna – bzdura! Nad
      zdradą fizyczną MOGĘ zapanować, po prostu wiem że nie pójdę nigdy z innym
      mężczyzną do łóżka i koniec, wiem że tego nie zrobię i już! Jeżeli chodzi o
      zdradę psychiczną – to niestety dzieje się samo, w naszym umyśle... wbrew nam.
      No bo jak mam rozkazać myślom żeby ciągle nie wracały do niego? Jak opanować
      przy nim drżenie rąk, łomotanie serca i szum w głowie? jak sprawić żeby on nie
      śnił mi się co noc? Co zrobić żeby na dźwięk jego głosu niewidzialna pięść nie
      zaciskała mi żołądka? Jak ogromną czułość, ciepło czy niesamowicie silne
      fizyczne przyciąganie które czuję do niego zamienić na obojętność?
      Kochani, doświadczeni i dojrzali forumowicze, którzy nazywacie mnie dzieciakiem,
      czekam na wasze magiczne sposoby i dobre rady. Bardzo proszę, teraz możecie
      wykazać się swoją mądrością życiową.
      I jeszcze ten cytat: „twój mąż zasługuje na prawdę” ale czy tylko on? ten drugi
      już nie? Jego mogę oszukać, zwodzić, opowiedzieć mu wymyśloną historyjkę o tym,
      że jest dla mnie nikim. Jemu mogę kłamać patrząc prosto w oczy, mogę ranić,
      odrzucić, zdeptać nie licząc się z jego uczuciami... Jemu się nie należy
      szczerość i otwarte postawienie sprawy? On już na to nie zasługuje, nie jest
      człowiekiem? A może jest tylko gorszym gatunkiem bo nie jest moim mężem?
      Wpisów pt: „Takie "uczucia" zdarzają się ludziom bez przerwy” nie będę
      komentować, być może autorowi zdarzają się bez przerwy, mnie nie. Zdarzyło mi
      się dopiero drugi raz, a jak na długie 29 lata życia to chyba niewiele...
      • bupu Re: Kochani doświadczeni i dojrzali forumowicze.. 09.02.07, 18:54
        Nno wieszszsz... Możesz dalej grać udręczoną romantyczną heroinę i w tym celu
        dokonać wielkiego wyznania przed obiektem Twych, jakże egzaltowanych,
        westchnień, psując sobie z tym panem stosunki, oraz atmosferę w miejscu pracy. A
        możesz spróbowac po prostu o panu (i uczuciu) zapomnieć. Wybór należy do ciebie.
    • dziewice Re: Powiedzieć mu czy nie? poradźcie............. 09.02.07, 19:05
      no to Ci wspolczuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka