Dodaj do ulubionych

wtrącać się?

17.04.03, 11:12
Właśnie odebrałam kolejny telefon od mojej matki, zdenerwowanej wrecz
płaczącej, użalającej się na sytuację w moim domu rodzinnym (rodzinnym w
przeszłości, mam już własną rodzinę, mieszkamy osobno).
Sytuacja wygląda tak. Mama mieszka z moim bratem. Brat kilka lat młodszy ode
mnie, obecnie studiuje zaocznie, od kilku miesięcy nie pracuje, praktycznie
jest na jej utrzymaniu.
Brat ma dziewczynę. Dziewczyna miła i sympatyczna, być może ten ich związek
przerodzi się w coś poważnego, mam na myśli małżeństwo. Chociaż do końca nie
wiem, brat mi się nie zwierza:) Generalnie mam z bratem raczej dobry choć
niezbyt bliski kontakt.
Niestety dziewczyna brata zaognia sytuację.
Otóż ostatnimi czasy, powolutku, niepostrzeżenie, prawie zamieszkała w domu
mojej mamy. Od początku przesiadywała u brata godzinami. Potrafię zrozumieć
chęć bycia razem, ale dzień w dzień? po 5-6 godzin? cały czas w domu? ona u
niego? Nawet jak brat wyjechał z kolegami w góry, też przychodziła do mojej
mamy ("a tak wpadłam")
Obecnie, zdarza jej się nawet kilka razy w tygodniu zostawać na noc. Ostatnio
pisze pracę licencjacką (nie ma własnego komputera) więc non stop siedzi u
mojej mamy w domu np. od 10 rano do 12 w nocy. Brat, czy mama wychodzą
załatwić swoje sprawy, ona zostaje.
W czym jest problem? pomijam już sprawę trochę nieoczekiwanego i
niezaproszonego przez mamę ciągłego towarzystwa jak by nie było obcej osoby.
Problemem jest to że mama utrzymuje teraz nie jedną osobę a dwie.
Bo przecież dziewczyna cały dzień nie może być głodna, jeść musi więc bez
skrępowania korzysta z lodówki a także uczestniczy w posiłkach
przygotowywanych przez mamę.
Zrozumcie, mama nie jest chytra, najzwyczajniej w świecie jej emerytura jest
niska, połowę zżerają stałe opłaty typu czynsz,woda, prąd, gaz, telefon.
Oszczędza na czym może (tu zaznaczę że pomocy ode mnie przyjmować za bardzo
nie chce, czasem pozwala zapłacić mi za swoje zakupy czy leki, pieniędzy w
życiu by nie przyjęła) Oczywiście rachunki ostatnio wzrosły. Mamie brakuje
pieniędzy na życie.
Dodam że dziewczyna pracuje, mama podejrzewa że jest w jakimś konflikcie z
własnymi rodzicami dlatego tak niechętnie udaje się do własnego domu.
Jeszcze jedno: mama rozmawiała na ten temat z bratem - niestety zero reakcji.
Cóż, stosunki między mamą a bratem w ostatnim czasie nie należą do
najlepszych.
Poradźcie czy powinnam wtrącać się w tę sprawę? Co wogóle sądzicie o całej
sytuacji?
Pozdrawiam i bardzo proszę o rady
Obserwuj wątek
    • Gość: Iza2 Re: wtrącać się? IP: *.k.mcnet.pl 17.04.03, 11:19
      Ja bym sie wtracila. W rodzinie najlepiej wszelkie sprawy
      zalatwiac prosto z mostu, bez niedomowien. Powiedz bratu,
      ze ma zaczac sie dokladac do interesu, albo wyprowadzac
      razem z dziewczyna i koniec. Mama moze ich zaczac wysylac
      po zakupy, moga sie dzielic czynszem. W koncu to dorosly
      chlopak, niech zacznie o siebie dbac
      • frisky2 Re: wtrącać się? 17.04.03, 11:21
        Jasne, wtrac sie, przeciez wtracanie sie lezy w naturze kobiety. Nie dzialaj
        wbrew naturze.
        • ksia78 Re: wtrącać się? 18.04.03, 16:15
          Oj Frisky, to nie jest wtracanie sie tylko chec niesienia pomocy rodzinie... A
          Ty taki zlosliwy, no...
          pzdrv ksia
    • capa_negra W tym przypadku tak 17.04.03, 11:26
      Twoja mama nie wyrabia juz na zakretach.
      Spotkaj się z bratem i jego dziewczyną powiedz jak jest.
      Na spokojnie i bez złości
      Skoro tam właściwie mieszkaja to niech sie dokładaja do zycia - przyzwoitość
      tego wymaga
    • charlota Re: wtrącać się? 17.04.03, 11:31
      Ja uważam,że skoro nie mieszkasz już z bratem i mamą
      to nie powinnaś się wtrącać,uważam,
      że Twoja mama powinna prosto z mostu powiedzieć
      Twojemu bratu i jego dziewczynie,
      że skoro chcą mieszkać razem to niech mieszkają,
      ale podstawowe opłaty powinni opłacać na pół z mamą.
      To Twoja mam powinna wziąć sprawy w swoje ręce,
      u mnie w domu tak było i nie mieliśmy żadnych konfliktów z tego pwodu,
      myślę,że to jest uczciwe postawienie sprawy.
      • rose2 Re: wtrącać się? 17.04.03, 11:39
        tez uwazam ze twoje wtracanie sie powinno sie ograniczyc do rozmowy z mama,
        powinnas ja naklonic do powaznej rozmowy z bratem. To ze ona juz rozmawiala nic
        nie znaczy. Jesli nie bylo reakcji brata sadze iz mama nie powiedziala wprost
        co o tym sadzi tylko probowala dotrzec do sedna sprawy okrezna droga. Na pewno
        takie jasne postawienie sprawy bedzie ja kosztowalo sporo nerwow bo jako matka
        nie chce zranic uczuc syna. Rozmowy tego typu nie sa latwa sprawa, ale warto.
      • Gość: Aisza Re: wtrącać się? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 17.04.03, 11:44
        popieram "niewtrącanie się"
        Mysle, że jesli wkroczysz do akcji, to wczesniej, czy póxniej zapłacisz za to
        niechęcią zarówno ze strony brata, mamy i "bratowej". Jestes osobą spoza układu
        , będziesz więc postrzegana jako ...agresor zewnętrzny i na Tobie skupia się
        póxniejze pretensje, gdy oni juz sobie poukładaja swoje sprawy
        Twoja mama jest osoba dorosłą i to ona doprowadziła do takiego stanu rzeczy -
        milcząc i cierpiąc poświęcała się, az skrywane pretensje urosły do dość sporych
        rozmiarów.
        Dziewczyna pewnie nie zastanawiała się nad tym , że sprawia kłopot finansowy -
        przypuszczam,ze mama jest po polsku gościnna (zastaw się a postaw się).
        Nie rozczulaj się nad mama, tylko ją traktuj jak dorosła kobietę - porozmawiaj
        z nia, tak by sama poczuła się odpowiedzialna za zaistniała sytuację.
        A ty nie władaj łapki między drzwi, bo Ci ja ..przytrzasną.
        :-)
    • ydorius Re: wtrącać się? 17.04.03, 11:38

      Zasada generalnie jest taka, że można pomóc podnieść się temu, kto upadł.
      Problem tylko, by nie pomagać ciągle, bo sprawi to, że upadający straci
      motywację i możliwość do samodzielnego chodzenia, a podtrzymujący... straci
      życie.

      Jeżeli to jest pierwszy raz - wtrąć się. Porozmawiaj, spróbuj wyjaśnić
      sytuację. Nawet nie dla nich, tylko dla siebie (bo Cię to wyraźnie gryzie). Nie
      wydawaj jednak wyroków bez rozmów wielostronnych. Rozmowa z mamą, OK, ale
      musisz najpierw porozmawiać jeszcze z bratem. Potem najlepiej zebrać ich
      wszystkich w jednym miejscu i porozmawiać grupowo. Nic tak nie rozwiązuje
      problemów, jak udana interakcja.

      Uważaj tylko na to, by nie dać sie w to wciągnąć. Wiedz, kiedy się wycofać.
      Pomoc (i wtrącenie się) musi być incydentalne, nie może być regułą. Ja nie
      wiedziałem, kiedy się wycofać. Płacę za to bardzo słono do dziś...

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • liloom cienka linia (delikatnosci) 17.04.03, 12:00
        ydorius napisał:

        >
        > Zasada generalnie jest taka, że można pomóc podnieść się temu, kto upadł.
        > Problem tylko, by nie pomagać ciągle, bo sprawi to, że upadający straci
        > motywację i możliwość do samodzielnego chodzenia, a podtrzymujący... straci
        > życie.

        Zgadzam sie z Ydoriusem, ze mozna pomagac komus kto upadl, ale mi sie wydaje ze
        tutaj nie jest kwestia upadku tylko kwestia mediacji, ktore sa moze (?)
        potrzebne. Cala sytuacja wynika z zalu bohaterki nad mama, zlosc na brata i
        dziewczyne ze mame wykorzystuja. Bawienie sie w mediatora niekoniecznie musi
        byc konieczne w taki sposob jak opisal Y. zeby zebrac wszystkich i pogadac, bo
        wg mnie jest to narzucanie innym swojego sposobu widzenia sprawy i sposobu jej
        rozwiazania. No bo wlasciwie dlaczego oni sami tego nie zalatwia????
        Jesli mamie to przeszkadza - moze jest jej niezrecznie?
        Dlaczego brat nie reaguje?
        Co mysli dziewczyna?
        Narzucanie przeprowadzenia burzy mozgow jest dla mnie niedelikatne. A to
        dlatego ze gdyby to bylo takie proste to pewnie nie byloby tej sytuacji.
        Frisky napisal zgryzliwie o wtracaniu sie jako typowej cechy kobiet. Frisky, a
        gdyby to byla Twoja mama? Zostawilbys ja tak???? Ja nie. Ja pogadalabym z
        dziewczyna, bo w koncu przez nia jest cala sytuacja. Powiedzialabym jej o
        swoich obiekcjach i ze chodzi mi o mame (jesli dobrze zrozumialam cala
        sytuacje). A moze dziewczyna jest po prostu w bracie strasznie zakochana i
        dobrze jej tam... Nie mam pojecia. Moze rzeczywiscie trzeba zapytaj jej samej ?
        >
        > Jeżeli to jest pierwszy raz - wtrąć się. Porozmawiaj, spróbuj wyjaśnić
        > sytuację. Nawet nie dla nich, tylko dla siebie (bo Cię to wyraźnie gryzie).
        Nie
        >
        > wydawaj jednak wyroków bez rozmów wielostronnych. Rozmowa z mamą, OK, ale
        > musisz najpierw porozmawiać jeszcze z bratem. Potem najlepiej zebrać ich
        > wszystkich w jednym miejscu i porozmawiać grupowo. Nic tak nie rozwiązuje
        > problemów, jak udana interakcja.
        >
        > Uważaj tylko na to, by nie dać sie w to wciągnąć. Wiedz, kiedy się wycofać.
        > Pomoc (i wtrącenie się) musi być incydentalne, nie może być regułą. Ja nie
        > wiedziałem, kiedy się wycofać. Płacę za to bardzo słono do dziś...
        >
        > m,
        > .y.
        >
        > ----------------------------------
        > What is home without Plumtree's Potted Meat?
        > Incomplete.
    • szymanka Re: wtrącać się? 17.04.03, 13:03
      Szczerze mówiąc generalnie obwiniam za całą sytuację brata. I mamę, że do tego
      dopuściła. On dokładnie wie o co chodzi. Prawdę mówiąc to fakt że mama go
      utrzymuje ciągnie się juz od jakiegoś dłuższego czasu. Wcześniej prowadził
      działalność, nie za bardzo mu szło, więc mimo że jakieś tam pieniądze miał do
      domu nie dokładał. Teraz pieniędzy niet permamentnie.
      Mama z jednej strony chciałaby mu "nieba przychylić" z drugiej strony ją to
      denerwowało i z tego co wiem to w jakieś kłotni mu to wypomniała. Ale na
      zasadzie "syn to syn" po godzinie już dbała żeby zjadł ciepły obiadek.
      Myślę że brat trochę wykorzystuje sytuacje, dobrze mu tak jak jest i się nie
      przejmuje. Dziewczyna to widzi, i postepuje podobnie. Obecnie sytuacja się
      spotęgowała, mama tolerowała utrzymywanie brata, choć już było jej ciężko a
      teraz jeszcze ta dziewczyna.
      Mama dawała jej do zrozumienia że jest jej ciężko, że ma mało pieniędzy.
      Ja z jednej strony mam ochotę zareagować (zwaszcza po takim telefonie) ale z
      drugiej strony wiem że mama czasem jest impulsywna, emocje biorą górę, a za
      chwilę już jest wszystko dobrze, do nastepnego razu, kiedy oni znowu na
      przykład kompletnie opróznią lodówkę i mama znowu się zdenerwuje.
      • rose2 Re: wtrącać się? 17.04.03, 13:14
        widzisz tak to jest z mamami. Jesli mieszkasz poza domem to nie wtracaj sie za
        bardzo. A mama naprawde powinna postawic sprawe jasno, "nie jest mi latwo i
        musisz sie dokladac do zycia". Nie rozumiem dlaczego dorosly chlopak,
        studiujacy zaocznie nie moze podjac zadnej pracy chocby dorywczo, cos na pol
        etatu. Przeciez teraz studentow chetnie sie zatrudnia, prace mozna znalezc
        wszedzie.
        • charlota Re: wtrącać się? 17.04.03, 13:42
          rose2 napisała:

          > widzisz tak to jest z mamami. Jesli mieszkasz poza domem to nie wtracaj sie
          za
          > bardzo. A mama naprawde powinna postawic sprawe jasno, "nie jest mi latwo i
          > musisz sie dokladac do zycia". Nie rozumiem dlaczego dorosly chlopak,
          > studiujacy zaocznie nie moze podjac zadnej pracy chocby dorywczo, cos na pol
          > etatu. Przeciez teraz studentow chetnie sie zatrudnia, prace mozna znalezc
          > wszedzie.

          Jemu jest tak po prostu wygodnie,
          skoro mama nie zwróciła mu do tej pory uwagi
          to on wyszedł z założenia,
          że tak jak jest-jest dobrze i nie zmieni tego,
          bo niby dlaczego?
          Skoro mama pozwala sobie na taki stan rzeczy
          to jest tylko i wyłącznie jej wybór.
          • Gość: hihi Re: wtrącać się? IP: *.nagraj.pl 17.04.03, 14:04
            bo sa osoby ktore bez zenady sie wygodnie w zyciu ustawiaja cudzym kosztem
            brat ma za darmo cieple posprzatane mnieszkanie i co dzien podany pod nos obiad
            od mamy,ma mloda dziewczyne -chetna i na miejscu, jej pieniadze zapewne
            przeznaczaja na przyjemnosci bo nie wydaja na utrzymanie ,
            niby po co mialby taki uklad zmieniac??
        • Gość: nina Re: wtrącać się? IP: *.BMJ.net.pl 18.04.03, 01:14
          rose2 napisała:

          > widzisz tak to jest z mamami. Jesli mieszkasz poza domem to nie wtracaj sie
          za
          > bardzo. A mama naprawde powinna postawic sprawe jasno, "nie jest mi latwo i
          > musisz sie dokladac do zycia". Nie rozumiem dlaczego dorosly chlopak,
          > studiujacy zaocznie nie moze podjac zadnej pracy chocby dorywczo, cos na pol
          > etatu. Przeciez teraz studentow chetnie sie zatrudnia, prace mozna znalezc
          > wszedzie.
          dobre sobie pracę można znaleźć wszędzie jak się mieszka w warszawce to i
          owszem ale w innych miastach pracy po prostu NIE MA, studentów też wcale się
          chetnie nie zatrudnia, ani absolwentów itp.
          to, że Ty masz pracę wcale nie znaczy, że inni tez ją mają czy mogą mieć.. u
          nas bez znajmości niestety nic nie załatwisz...
      • ydorius szymanko - @ (n/txt) 17.04.03, 13:55

        m,
        .y.

        ----------------------------------
        What is home without Plumtree's Potted Meat?
        Incomplete.
    • Gość: anE Re: wtrącać się? IP: *.chello.pl 17.04.03, 14:23
      moja mama jest podobna, daje sie wykorzystywać ludziom i nie potrafi im tego
      powiedziec wprost.. ja bylam podobna do czasu, a teraz - nauczylam sie sama
      bronic.
      uwazam wiec, ze jezeli Ty nie zainterweniujesz, taka sytuacja bedzie trwala i
      trwala... w kazdej chwili moze sie jeszcze pojawic dziecko..
    • anahella rozmawiaj tylko z bratem i mama 18.04.03, 01:38
      Dziewczyna nie jest w rodzinie, wiec z nia powinnien rozmawiac brat. Swoja
      droga jezeli panna prawie zamieszkala u nich to moze by mama zaproponowala jej
      pomoc w przyrzadzadniu posilku? Przy okazji lepiej sie poznaja. A tak to
      chociaz "odrobi" zyczliwosc mamy za karmienie.

      Bratu nalezaloby sie tegie lanie za bycie utrzymankiem emerytki. Nie wiem jak
      mu nie wstyd. Jak idzie do kina to prosi mame o pieniadze? Ciekawa jestem czy
      jego dziewczyna mysli o tym ze skoro jest teraz na garnuszku mamy, to co bedzie
      dalej?
    • Gość: Nina Re: wtrącać się? IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 18.04.03, 17:58
      Ja bym sie wtracila.Kiedys,ladnych pare lat temu,moja siostra studiujac w innym
      miescie mieszkala na stancji z kolezanka.Do domu przyjezdzala czesto,zawsze
      wracala z walowka;co miesiac dostawala pieniadze plus stypendium.Przyszedl taki
      moment,ze zaczela dzwonic w srodku miesiaca do domu i prosic o dodatkowe
      pieniadze.Rodzice byli zaskoczeni,bo dotad bardzo dobrze radzila sobie z
      finansami,ale dokladali,ile mogli-czasami zapozyczali sie w tym celu.Po
      wyjasnieniach okazalo sie,ze wspollokatorka siostry korzysta z jej jedzenia,jej
      papierosow,jej srodkow czystosci i nawet z jej garderoby.Swoje pieniadze
      przeznaczala na m.in.papierosy.Byla niezamozna-to fakt,a;e taki uklad pasowal
      jej niewymownie i nie robila nic,aby temu zaradzic.Po kilku miesiacach,gdy
      rodzice naprawde nie mieli juz z czego dokladac-a starali sie,bo cenili w w/w
      kolezance,ze mimo trudnej sutuacji sie uczy-a moja siostra wygladala prawie jak
      patyk-spytalam,czy chca,zebym z nia porozmawiala.Chcieli,choc z
      oporami.Pojechalam do siostry,usiadlysmy z rzeczona kolezanka i spytalam,jak
      ona sytuacje widzi.Nie widziala.Zaproponowalam,ze moze rozejrzy sie za jakas
      praca-nie chciala.Zaoferowalam,ze moi znajomi byc moze przyjma ja do sprzatania-
      obrazila sie.Spytalam,czy rozwazala mozliwosc wyjazu latem na kolonie jako
      wychowawczyni-nie rozwazala.No to jesli nic jej nie pasuje,to w takim razie nam
      tez nie pasuje utrzymywanie jej.
      Wiem,ze opisana sytuacja jest nieco inna,ale wiem tez,ze gdybym sie nie
      wtracila,to mio rodzice utrzymywali by 2 osoby sobie odmawiajac wszystkiego a
      siostra by nie protestowala,bo to w koncu bliska kolezanka.
      Pozdrawiam.
      PS.Na wypadek zarzutow,ze to nie moje pieniadze byly odpowiem tak-ile moglam i
      jak moglam pomagalam.I rodzicom,i siostrze.W pieniadzu i w naturze.A nawet
      jesli bym nie pomagala,to bym sie zezloscila,ze moim najblizszym zle sie
      dzieje.W koncu w zaden sposob nie da sie porownac kolezanki czy narzeczonej z
      wlasna matka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka