Dodaj do ulubionych

Jak z tego wybrnąc

IP: *.acn.waw.pl 29.10.03, 23:22
Trzy lata temu jak byłam na trzecim roku studiów poznałam wspaniałego
człowieka. ^ lat ode mnie starszy, wysoki szczupły szatyn. Osoba spokojna,
życzliwa, i taka po ludzku bardzo dobra. Oczytana, elokwentna,cierpliwy
rozmówca, skromna, dobrze zarabiająca, ale nie obnosząca sie z tym. Zdobyła
olbrzymie zaufanie u mnie, moich rodziców i i nigdy tego zaufania nie
nadwyrężyłą. Zawsze pamiętał on o imieninach moich, rodziców, przynosił
wtedy piękne bukiety i pomysłowe prezenty. Kiedy byłam przed obrona w
problemach psychicznych i finansowych pomógł mi. Siostrze pomógł w
znalezieniu pracy.Wszystko było jak w pieknej bajce. Zaczęliśmy planować
przyszłośc wspólną...
Ustalilismy termin zaręczyn. Wszystko pięknie. I nagle d0oznałam dziwnego
przebudzenia. Po prostu poczułam, że już nie ma chemmi pomiedzy nim a mną.
Tak nagle. Zaczęłąm zawierac nowe znajomości. Rodzice się załamali. Ciągle
jeszcze tłumaczą mi, ze takiego gentelmana juz nie znajdę, że takie
wątpliwości w życiu sie pojawiają, że zaczynam robić się stara panna(27 lat)
i takim dziwaczeniem wystraszę wszystkich kawalerów. Wszyscy znajomi są w
szoku, wielu traktowało nas juz jako pewne małżeństwo.
A sam adorator zachował się z godnością. Zaprosił mnie na kolację ze
świecami, zapytał się, żebym mu otwarcie powiedziała. Odpowiedział, że
starał się jak mógł, ale jeśli po trzech latach nie udało mu się przekonać ,
to z cięzkim sercem, ale jednak się wycofa. Ja byliśmy razem wszelkiego
rodzaju adoratorki zawsze dyplomatycznie spławiał.Powiedział, że potrzebuje
kilka miesięcy na pozbieranie się i jeśli się rozmyślę , to niech dam mu znać.
Ale w rozmoweie z rodzicami stwierdził, że troszkę będzie się bał kolejny
raz zaufać.
Już moje przyjaciółki zaczynają się cieszyć, że jest będzie wolny.. Rodzice
okropnie pogrążeni w smutku. Krewni robili kilka spotkań w których
przekonywali mnie abym powróciła do niego...Znajomi wytykają mnie palcami.
Ja sama też jestem. Zamknęłąm kilka lat za sobą, ale zanim znajdę kogos
nowego upłynie trochę czasu.. tak wszystko było jak w bajce i nagle pękł czar
księcia. I najgorze, że nie wiem dlaczego. Jak spotykam czasami innych
facetów to widzę taką olbrzymia przepaśc cywilizacyjną. Leniwi, niezadbani,
bez fantazji i polotu.
Sama już nie wiem, co się stało z moim uczuciem, czy złe emocje nie
pozbawiły mnie wspaniałej szansy, i czy mój upór nie pozbawił mnie dalszego
uczestnictwa w bajce
Obserwuj wątek
    • Gość: mario2 Re: Jak z tego wybrnąc IP: 217.7.150.* 29.10.03, 23:26
      wiec pora wytrzezwiec...
    • Gość: Uparciuszka Re: Jak z tego wybrnąc IP: *.acn.waw.pl 29.10.03, 23:47
      Ale czy to jest kac lub amok??
    • ziereal Re: Jak z tego wybrnąc 30.10.03, 00:30
      Gość portalu: Uparciuszka napisał(a):

      > Trzy lata temu jak byłam na trzecim roku studiów poznałam wspaniałego
      > człowieka. ^ lat ode mnie starszy, wysoki szczupły szatyn. Osoba spokojna,
      > życzliwa, i taka po ludzku bardzo dobra. Oczytana, elokwentna,cierpliwy
      > rozmówca, skromna, dobrze zarabiająca, ale nie obnosząca sie z tym. Zdobyła
      > olbrzymie zaufanie u mnie, moich rodziców i i nigdy tego zaufania nie
      > nadwyrężyłą. Zawsze pamiętał on o imieninach moich, rodziców, przynosił
      > wtedy piękne bukiety i pomysłowe prezenty. Kiedy byłam przed obrona w
      > problemach psychicznych i finansowych pomógł mi. Siostrze pomógł w
      > znalezieniu pracy.Wszystko było jak w pieknej bajce. Zaczęliśmy planować
      > przyszłośc wspólną...
      > Ustalilismy termin zaręczyn. Wszystko pięknie. I nagle d0oznałam dziwnego
      > przebudzenia. Po prostu poczułam, że już nie ma chemmi pomiedzy nim a mną.
      > Tak nagle. Zaczęłąm zawierac nowe znajomości.

      chemi..znaczy sie pozadania?:)
      >
    • ada296 Jak z tego wybrnąc 30.10.03, 00:38
      nie wiem jak wybrnąć
      ale rozumiem Cię
      i nazwę to kacem
      przez cztery lata byłam ze wspaniałym facetem
      z nikim nie było mi tak dobrze
      ale czas działa na naszą niekorzyść
      rozstaliśmy się
      w zasadzie ja zaczęłam od niego odchodzić
      bo...nie było chemii
      coś się wypaliło
      były rozmowy na temat
      on zaakceptował - ackolwiek niechętnie - moją decyzję
      mam do niego nadal wielki sentyment
      ale nie załuję ani tego, że byliśmy razem ani tego, że się - chyba w porę -
      rozstaliśmy
      troszkę mnie to gryzie
      bo przecież pod koniec też było fajnie
      nie tak jak na początku ale fajnie
      i wiesz co
      pocieszam się, że się nie pobraliśmy
      tkwilibyśmy w tym związku i pewnie z czasem by było coraz gorzej
      a tak zostały piekne wspomnienia
      i rany do zaleczenia
      ale takie właśnie jest dorosłe życie
      trzeba dokonywać wyborów
      ja swojego wyboru nie żałuję
      ale mam kaca
      pozdrawiam
    • samowolny Re: Jak z tego wybrnąc 30.10.03, 08:43
      bo w tym cały jest ambaraz żeby dwoje chciało na raz.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka