Dodaj do ulubionych

kiedy przyznac sie że .... mam dzieci???

    • naprawdetrzezwy Najlepiej powiedz to od razu 16.01.09, 21:15
      przed rozwodem.
      • edi681 Re: Najlepiej powiedz to od razu 19.01.09, 09:21
        Simona, napisz jak to rozegrałaś... nie ukrywam że mam podobny
        dylemat i ciekawi mnie jak się u Ciebie potoczyło
        • simona1974 Re: Najlepiej powiedz to od razu 20.01.09, 22:17
          Zatem opowiem - postaram sie streszcić. W połowie spotkania ( duzo
          nie ryzykujac bo on tak srednio przypadł mi do gustu - trochę nudny -
          moze spanikowany:O) - juz sama nie wiem rozmowa zeszła na sport -
          narty, zeglarstwo itp i .... dowiedziałam się że on nie umie pływac -
          wtedy powiedział: nie zartuj nawet mój 4 letni synek to potrafi.
          Hahaha - mina faceta - nie do posiania. Starał sie stanac na
          wysokosci zadania, podpytał o dziecko, imię itd itp, dwa razy spytał
          czy to moje dziecko itd, itp. Wtedy doszłam do wniosku ze nie mam
          nic do stracenia i .... przyznałam sie że mam jeszcze drugie
          dziecko - starsze. na jego twarzy wg mnie pełna panika. Co bedzie
          dalej nie wiem. Potem juz nie rozmawialismy o dzieciach. odprowadził
          mnie do domu, pozegnalismy się miło. Zobaczymy. ja daje mu czas na
          przetrawienie tego wszystkiego.
          • edi681 Re: Najlepiej powiedz to od razu 21.01.09, 09:09
            ciekawe, czy się odezwie... ale z tego, co piszesz, to średnio
            jesteś zainteresowana kontynuacją, więc może i tak nie warto...
          • kitek_maly Re: Najlepiej powiedz to od razu 21.01.09, 23:40

            dwa razy spytał
            > czy to moje dziecko itd,

            O rany, naprawdę musiał być w szoku. ;-)
            Ale dobrze, że powiedziałaś. Im dalej, tym trudniej byłoby Ci to zrobić. ;-)
          • 1980adrienna Re: Najlepiej powiedz to od razu 22.01.09, 13:26
            Jakiś trochę mało rozgarnięty facet, skoro wie że jesteś rozwódką, to i taką
            opcję, że masz dziecko-dzieci, mógłby wkalkulować. Wielki bohater, że
            zaakceptuje Cię z dziećmi. Zależy Ci na tym co on na to? ma problem, że te Twoje
            dzieci będą więcej nutelli wyjadały niż on. Olej.
    • arturprzezywacz Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 21.01.09, 23:21
      Powiedz mu jak najszybciej. Im szybciej cię zostawi, tym mniej cię to będzie bolało.
      • kitek_maly Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 21.01.09, 23:47

        Myślenie też nie boli. :-)
    • synergia_1 Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 22.01.09, 12:25
      przyznac. nie mozna zaczynac zwiazku od klamstwa.
      Moze on nie chce wychowywac cudzych dzieci.
    • men1972 Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 07.02.09, 14:03
      A tak szczerze aż do bólu - to czy Ty simona1974 gdybyś była panną bez
      jakichkolwiek zobowiązań.

      Gdybyś była panną z własną firmą, tak jak ten gość - napisałaś że jest klientem
      funduszu leasingowego.

      Gdybyś była panną z własnym mieszkaniem, samochodem, a przede wszystkim panną z
      potężną ilością WOLNEGO czasu.

      I poznała byś 37 letniego rozwodnika z DWÓJKĄ z NIM mieszkających dzieci, to też
      byś się ot tak, sobie, z marszu wzięła ich wszystkich na głowę, na mieszkania
      ????????????????????????????

      Powiem Ci, że w pierwszym momencie, gdy przeczytałem Twój wpis na forum, to
      myślałem, że Ty piszesz O MNIE !!!!

      Bo, wszystko się by zgadzało. I to, że mam 37 lat, i to że jestem kawalerem, i
      to że współpracuję z pewnym funduszem leasingowym, biorąc z niego urządzenia dla
      mojej firmy....................
      Ale jednak to nie o mnie piszesz ;-)
      Sprawdziłem, i ta osoba z funduszu z którym współpracuję, jest o 2 lata starsza :-)

      ***********
      A wracając do tematu jeszcze. To nie podoba mi sie, że nie które Panie wyzywają
      tutaj od dupków mężczyzn którzy RADOŚNIE nie chcą wychowywać CUDZEGO potomstwa.

      Ja też bym nie chciał!!!

      Po prostu dlaczego miałbym odwalać robotę z innego samca ??????????

      A po za tym Ty kiedyś z tych swoich dzieci, będziesz miała SWOJE BIOLOGICZNE wnuki.

      A co miałbym z nich ja ?????? Znasz odpowiedz. Wszyscy ją znają ;-)
      • arioso1 Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 07.02.09, 17:42
        -wiesz nie wiem jak to nazwac-mój maz kocha MOJE dzieci z
        poprzednigo zwiazku- mówi o nich córka, syn, nasze dzieci, mamy tez
        wspolne dziecko- traktuje je równo.
        Nie wiem co ci odpisac-bo widac masz inne niz ja poglady-ale wez pod
        uwage fakt-masz dziecko z kobietą,potem wam sie nie układa, albo tfu
        tfu umierasz i ona zostaje sama -czy ona jako samotna matka nie ma
        prawa do miłosci/? dziecko nie ma prawa do pełnej rodziny?
        wez pod uwage fakt,ze ludzi tak samo adoptuja dzieci i traktuja je
        jak wlasne- to tylko kwestia przekonań w tym zkresie.
        Jezeli ty mnie pozucisz-niech to bedzie z innego powodu niz dziecko-
        proste.
        A co komu to dziecko jest winne? Dlaczego jego mama nie mialaby
        zwiazac sie z kims kto bedzie dla niego ojcem i przyjacielem?
        men-odpowiedz mi na jedno pytanie jesli chcesz oczywiscie-
        załozmy ze teraz jestes z kobietą -jestes z nią np 5 lat-okropnie ją
        kochasz, wielbisz, fajnie sie wam układa.
        I teraz tak- popatrz na te sama kobietę-i pomysl czy nie kochałbys
        jej tak samo gdyby miała dziecko z innym facetem zanim ciebie
        poznała?
        czy byla by gorszą kobietą dla ciebie/?
        • kora3 Arioso 07.02.09, 18:12
          mysle sobie, ze niekoniecznie dogadasz się z Menem na tym polu.

          on ma jak sadze odmienne poglady w temacie które to polady zycie
          moze mu zweryfikowac, albo nie.

          moze byc tak, ze czlowiek o takich pogladach, mimo nich zaangazuje
          się tak dalece uczuciowo w kobiecie, któar ma dzieci/dziecko, ze
          hoho i poglady mu się odmienia. a moze byc ak, ze bedzie unikał
          takich kobiet, żebys ie wlasnie nie zaangazowac i też mu wolno, nie?

          Jasne, ze człowiek samotnie wycowujący dzieci ma prawo do szczescia
          i miłosci - nawet Men chyba tego nie zanegował :)

          Rzecz w tym, ze jak kazdy z nas musi trafic na osobe, która go w
          całosci z tzw. dobrodziejstwem inwentarza zaakceptuje. :)

          No bo inaczej, jak?
          Ty jak sadze jesteś mama i co? zakochujesz sie w gosciu
          nieakceptujacym dzieci i...? Porzucasz je z młosci do niego? Na
          pewnoi nie:)

          Nie ejst to też tak, że osoba taka musi "szukac" tylko w gronie
          innych samotnych rodziców, ewentualnie w gronie panów mających
          dzieci z wczsniejszego zwiazku. Nie ma żadnej reguły. Ale wg mnie
          lepiej wiedziec od pcczątku pewne rzeczy, zeby wlasnie nie brnac w
          taki zwiazek z kims, kto nie akceptuje ego, czy owego.

          A powodów braku akceptacji moze byc mnóstwo. takze u bezdietnych
          kawalerów:)
        • men1972 Do arioso1 od men1972 07.02.09, 21:57
          arioso1 napisała:

          > -wiesz nie wiem jak to nazwac-mój maz kocha MOJE dzieci z
          > poprzednigo zwiazku- mówi o nich córka, syn, nasze dzieci, mamy tez
          > wspolne dziecko- traktuje je równo.
          > Nie wiem co ci odpisac-bo widac masz inne niz ja poglady-ale wez pod
          > uwage fakt-masz dziecko z kobietą,potem wam sie nie układa, albo tfu
          > tfu umierasz i ona zostaje sama -czy ona jako samotna matka nie ma
          > prawa do miłosci/? dziecko nie ma prawa do pełnej rodziny?
          > wez pod uwage fakt,ze ludzi tak samo adoptuja dzieci i traktuja je
          > jak wlasne- to tylko kwestia przekonań w tym zkresie.
          > Jezeli ty mnie pozucisz-niech to bedzie z innego powodu niz dziecko-
          > proste.
          > A co komu to dziecko jest winne? Dlaczego jego mama nie mialaby
          > zwiazac sie z kims kto bedzie dla niego ojcem i przyjacielem?
          > men-odpowiedz mi na jedno pytanie jesli chcesz oczywiscie-
          > załozmy ze teraz jestes z kobietą -jestes z nią np 5 lat-okropnie ją
          > kochasz, wielbisz, fajnie sie wam układa.
          > I teraz tak- popatrz na te sama kobietę-i pomysl czy nie kochałbys
          > jej tak samo gdyby miała dziecko z innym facetem zanim ciebie
          > poznała?
          > czy byla by gorszą kobietą dla ciebie/?
          >
          >
          >
          Nie ma sprawy arioso1. Odpowiem Ci szczerze aż do bólu na Twoje pytania.

          Nie nie kochałbym tej kobiety tak samo. Prawdę powiedziawszy nie pokochał bym
          jej w ogóle - z prostego powodu.
          Mianowicie NIE DAŁ BYM JEJ I SOBIE SZANSY, na nawiązanie nawet wstępnego
          romansu. Bo po prostu nie chciałbym się zanurzać w bagno życiowe.

          Pytasz komu to dziecko jest winne, że ma taką sytuację.
          Odpowiadam:Myślę, że dziecko oczywiscie nie jest winne, bo winni są jego
          BIOLOGICZNI rodzice, no i też oni niech sie tłumaczą kiedys przed nim - nie ja!!

          Ależ, nie zarzucaj mi arioso1 jakobym powiedział, że osoba z dziećmi nie może
          się związać z bezdzietnym kawalerem.

          Dla mnie to, może !!!!

          Ja wyrażając na tutejszym forum swoja skromna opinie, jedynie mówię, że JA nie
          zaakceptowałbym wejścia w związek z rozwódką z przychówkiem.

          A teraz juz na koniec arioso1. Napisałaś coś co bym zrobił, gdybym sam był
          rozwodnikiem????

          Odpowiedz: Nie chodziłbym po świecie naburmuszony, że nie chce mnie ładna,
          atrakcyjna panienka bez zobowiązań, tylko biorąc pod uwagę swoją sytuację,
          starałbym się związać z rozwódką lub wdową...................

          Nie ma się co łudzić arioso1.
      • kora3 Miły Menie 07.02.09, 18:02
        Kazdy ma prao decydowac o swoim zyciu - Simona i Ty także.

        Nie mozna patrzeć schematami, bo zycie sie tak schematycznie nie
        uklada.

        Ale gadzam sie co dwóch spraw: na pewno o dzieciach należy
        powiedzieć od razu, podbnie, jak o innych wazna zyciowo
        i "związkowo" sprawch.

        Jasne nie musi byc tak ze wchodzi sie i z marszu" nazywam się tak i
        tak , panienskie takie i siakie i jestem rozwiedziona/panna oraz mam
        dwoje dzieci w wieku x i y itede". ale powiedzieć trzeba.

        Nie ma sensu ani sibie, ani kogoś angazować w znajomosc
        rodzaju "rokujacego" jesli sie wie, ze już na wstepie cos sie
        waznego ukrywa i to potem moze zaważyc na znajomosci. Moze mało
        romatycznie to brzmi, ale taka jest prawda.

        Racje przyznaje tez co do tego, ze nazywanie kogos dupkiem dlatego,
        ze z załozenia nie chce się wiazać z osobą majaca dzieci, czy np.
        nie mogąca wziąc slubu koscielnego to przegiecie. Kazdy ma prawo do
        ego, zeby sobie okreslic co jest dla niego wazne. nawet wóczas, gdy
        podchodzi do tematu, jak Men, czyli "co ja z tego bede miec".

        Swoja drogą :) bywa to bardzo róznie. Nie każdy człowiek jest w
        stanie i ma ocote sprostac ewentualnym obowiazkom jakie niesie z
        sobą mieskzanie z dziećmi partnera na przyklad, ale bywają takie
        osoby.

        Ja sie przyznam, ze informacja mjego partnera o dzieciach mnie nie
        zdziwiła, ani nie wywołała paniki:) natomiast informacja o ih wieku
        sprawiła, ze opadła mi szczeka :)
        • men1972 Miła koro3. Odpowiedz od mena1972 dla Ciebie. 07.02.09, 22:12
          kora3 napisała:

          > Kazdy ma prao decydowac o swoim zyciu - Simona i Ty także.
          >
          > Nie mozna patrzeć schematami, bo zycie sie tak schematycznie nie
          > uklada.
          >
          > Ale gadzam sie co dwóch spraw: na pewno o dzieciach należy
          > powiedzieć od razu, podbnie, jak o innych wazna zyciowo
          > i "związkowo" sprawch.
          >
          > Jasne nie musi byc tak ze wchodzi sie i z marszu" nazywam się tak i
          > tak , panienskie takie i siakie i jestem rozwiedziona/panna oraz mam
          > dwoje dzieci w wieku x i y itede". ale powiedzieć trzeba.
          >
          > Nie ma sensu ani sibie, ani kogoś angazować w znajomosc
          > rodzaju "rokujacego" jesli sie wie, ze już na wstepie cos sie
          > waznego ukrywa i to potem moze zaważyc na znajomosci. Moze mało
          > romatycznie to brzmi, ale taka jest prawda.
          >
          > Racje przyznaje tez co do tego, ze nazywanie kogos dupkiem dlatego,
          > ze z załozenia nie chce się wiazać z osobą majaca dzieci, czy np.
          > nie mogąca wziąc slubu koscielnego to przegiecie. Kazdy ma prawo do
          > ego, zeby sobie okreslic co jest dla niego wazne. nawet wóczas, gdy
          > podchodzi do tematu, jak Men, czyli "co ja z tego bede miec".
          >
          > Swoja drogą :) bywa to bardzo róznie. Nie każdy człowiek jest w
          > stanie i ma ocote sprostac ewentualnym obowiazkom jakie niesie z
          > sobą mieskzanie z dziećmi partnera na przyklad, ale bywają takie
          > osoby.
          >
          > Ja sie przyznam, ze informacja mjego partnera o dzieciach mnie nie
          > zdziwiła, ani nie wywołała paniki:) natomiast informacja o ih wieku
          > sprawiła, ze opadła mi szczeka :)
          >
          >
          • kora3 Re: Miła koro3. Odpowiedz od mena1972 dla Ciebie. 08.02.09, 00:11
            Ani przez moment nie odniosłam wrazenia, ze kogos zniewazsz:)

            to raz:)

            Druga uwaga techniczna: jeśli to nie kłopot, to niekoeniecznie
            trzeba kopiowac calosc wypowiedzi przedmówcy, ale jak chcesz.

            a tertio - wystarczy Koro, 3 to dodatek :) ze tak powiem :) -
            konieczny kiedys tam

            Miły Menie zatem.

            jak sie domyslasz, zrozumiała,m "metafore" o lakarzach i salowych :)

            i owszem, masz rację- ludzie najczesciej szukaja chcą poznac ludzi
            podobnych do siebie samych, ale nie jest to na ogół bardzo proste
            przełozenie, choc w przypaku akurat wykształcenia tak jest na ogół.


            Kazdy ma, jak wspomniałam niezbywalne prawo wyboru swoich kryteriów,
            wg których jakoś tam, mniej lub bardziej swiadomie dokonuje wyboru
            partnera. Nic złego w tym, ze tym kryterium bedzie stan cywilny,
            kasa, uroda, czy poziom intelektualny - kazde kryterium wałsne, jest
            dobre.

            z jena uwaga, Ty piszesz o sobie, a jakoś tak, byc mzoe nieświadomie
            rozciągasz swoje kryteria na całosc ludzkosci:)

            wybacz, jesli to cie uraza, ale ja mam takie wrazenie. Twoje
            kryteria sa Twoje i sa dla Ciebie słuszne co nie podlega dyskusji.
            Natomiast niekoinienie trzeba, a nawet nie trzeba wg tych swoich
            indywidualnych kryteriów oceniac calosci. Ktos moze miec inne i też
            mu wolno, nie musisz tego rozumiec, bo i po co?

            Widzisz , no dla mnie juz byłbys skreslony o to wcale nie dlatego,
            ze masz poglady, jakie masz - to mi sie nawet podoba, ze nie boisz
            się ich ujawniać otwarcie (moze i w ealu), ale na pewno nie podoba
            mis ie klasyfikowanie swiata wg swojego kryterium, które "ma być"
            obligatoryjne dla kazdego. Moze tego nie chcesz, ale dla mnie tak
            brzmisz.
            Po prostu cenie w ludziach szczerosc i odwage w wypowiadaniu swych
            pogladów, ale drazni mnie przenoszenie automatem wniosków na
            wszystkich. Moze to zboczemie zawodowe :) , ale raczej nie, bo mam
            tak od dziecka. Moej zdanie w temacie moim jest moje i tyczy się
            mnie, a inni - jak im wygodnie niech sobie robią.

            Dlaczego o tym piszę ? No zdziwisz sie pewnie, ale nie dlatego, ze
            jestem samotna matka dzieci. Wcale ich nie mam - z wyboru. :)
            i na pewno dla wielu panów byłabym z tego powodu nieinteesujaca, ale
            co mnie to?:) Nic, póki nie słysze, ze powinam miec bo ... cos tam.
            Jesli dla kogos to wazne (pisze hipotetycznie, bo jestm w
            szczesliwym zwiazku) to zapewne nie chciałby byc z kims kto nie chce
            potomstwa, ale to nie znaczy, ze ma zaraa mówic, ze taki ktos ma
            chcieć.

            Ale to mogłoby byc kryterium, dla kogos moze najwazniejsze, a dla
            kgos , no mniej wazne. Tak samo wg tego co Ty piszesz, owe walory
            moga byc postrzegane róznie. Dla jednej osoby, jak dla Ciebie wazne
            bedzie np. zby taka osoba z która się spotykasz "rokujaco" była
            bezdzietna w kazdym razie póki co:) i dobrze, ze jak mówisz powyzej -
            "dzietnej" nie dawałbys szansy, ani nie szukał jej u niej, bo skoo
            to kluczowa sprawa to szkoda czasu i ewentualnych emocji.

            Ale dla kogos w dokladnie Twojej sytuacji "walorowej" o tym
            samym "potncjale" moze to byc kryterium drugorzedne, albo zadne. I
            też jego prawo.

            Moze dla Ciebie byc wazne, zeby wybranka chciała brac slub, mze byc
            wazne, zeby był koscielny, a dla kogoś innego nie. wszystko zalezy o
            człowieka i JEGO oczekiwań, nie ma schematu.

            Powiem Ci na własny przykładzie:) Rozwiodlam sie pare lat temu, dla
            Ciebie moze byłaby taka osoba kims o niedostaecznych walorach, ale
            dla inych -nie. Nastepnie była w zw. z kawalerem, młodszym malutko,
            ale jedmak ode mnie o tym samym wykształeeniu i zawodzie. Ale z
            przyzyn innych iz stan cywolny i wuiek (1,5 roku róznicy) uznałam,
            ze to nie to.
            Pobułam sobie sama troszke, nie mając probklemu co robic z czasem:)
            i jestem z kims kto jest rozwiedziony i "dzietny".Owszem z równym
            st. wykształcenia, ale diametralnie innym. zawodowo jesteśmy chyba
            na dówch biegunach. co lepsze : mój facet miał uczulenie na luzi
            wykonujacych mój zawód :) autentycznie. Poznał mnie przy okazji
            pracy mojej i jego, wiec wiedział czym sie zajmuje i jaks ... no
            spodobałam mu sie, a on mnie,choć na początkyu zdawał mi sie zbyt
            sztywny, a o jego zajeciu nie wiedziałam niczego i zadawalm oytania
            laika:) malo tego nie puszczalam z zachwytu, jak wszystkie inne
            babki z zewnatrz, bo na mie to nie robi wrazenia, codziennie poznaje
            inne osoby, takze o dosc ciekawych zajecac i nie tlko :)

            No i jak ocenisz "walory"? Kto ma lepsze?








            Ani przez moment nie odniosłam wrazenia, ze kogos zniewazsz:)

            to raz:)

            Druga uwaga techniczna: jeśli to nie kłopot, to niekoeniecznie
            trzeba kopiowac calosc wypowiedzi przedmówcy, ale jak chcesz.

            a tertio - wystarczy Koro, 3 to dodatek :) ze tak powiem :) -
            konieczny kiedys tam

            Miły Menie zatem.

            jak sie domyslasz, zrozumiała,m "metafore" o lakarzach i salowych :)

            i owszem, masz rację- ludzie najczesciej szukaja chcą poznac ludzi
            podobnych do siebie samych, ale nie jest to na ogół bardzo proste
            przełozenie, choc w przypaku akurat wykształcenia tak jest na ogół.


            Kazdy ma, jak wspomniałam niezbywalne prawo wyboru swoich kryteriów,
            wg których jakoś tam, mniej lub bardziej swiadomie dokonuje wyboru
            partnera. Nic złego w tym, ze tym kryterium bedzie stan cywilny,
            kasa, uroda, czy poziom intelektualny - kazde kryterium wałsne, jest
            dobre.

            z jena uwaga, Ty piszesz o sobie, a jakoś tak, byc mzoe nieświadomie
            rozciągasz swoje kryteria na całosc ludzkosci:)

            wybacz, jesli to cie uraza, ale ja mam takie wrazenie. Twoje
            kryteria sa Twoje i sa dla Ciebie słuszne co nie podlega dyskusji.
            Natomiast niekoinienie trzeba, a nawet nie trzeba wg tych swoich
            indywidualnych kryteriów oceniac calosci. Ktos moze miec inne i też
            mu wolno, nie musisz tego rozumiec, bo i po co?

            Widzisz , no dla mnie juz byłbys skreslony o to wcale nie dlatego,
            ze masz poglady, jakie masz - to mi sie nawet podoba, ze nie boisz
            się ich ujawniać otwarcie (moze i w ealu), ale na pewno nie podoba
            mis ie klasyfikowanie swiata wg swojego kryterium, które "ma być"
            obligatoryjne dla kazdego. Moze tego nie chcesz, ale dla mnie tak
            brzmisz.
            Po prostu cenie w ludziach szczerosc i odwage w wypowiadaniu swych
            pogladów, ale drazni mnie przenoszenie automatem wniosków na
            wszystkich. Moze to zboczemie zawodowe :) , ale raczej nie, bo mam
            tak od dziecka. Moej zdanie w temacie moim jest moje i tyczy się
            mnie, a inni - jak im wygodnie niech sobie robią.

            Dlaczego o tym piszę ? No zdziwisz sie pewnie, ale nie dlatego, ze
            jestem samotna matka dzieci. Wcale ich nie mam - z wyboru. :)
            i na pewno dla wielu panów byłabym z tego powodu nieinteesujaca, ale
            co mnie to?:) Nic, póki nie słysze, ze powinam miec bo ... cos tam.
            Jesli dla kogos to wazne (pisze hipotetycznie, bo jestm w
            szczesliwym zwiazku) to zapewne nie chciałby byc z kims kto nie chce
            potomstwa, ale to nie znaczy, ze ma zaraa mówic, ze taki ktos ma
            chcieć.

            Ale to mogłoby byc kryterium, dla kogos moze najwazniejsze, a dla
            kgos , no mniej wazne. Tak samo wg tego co Ty piszesz, owe walory
            moga byc postrzegane róznie. Dla jednej osoby, jak dla Ciebie wazne
            bedzie np. zby taka osoba z która się spotykasz "rokujaco" była
            bezdzietna w kazdym razie póki co:) i dobrze, ze jak mówisz powyzej -
            "dzietnej" nie dawałbys szansy, ani nie szukał jej u niej, bo skoo
            to kluczowa sprawa to szkoda czasu i ewentualnych emocji.

            Ale dla kogos w dokladnie Twojej sytuacji "walorowej" o tym
            samym "potncjale" moze to byc kryterium drugorzedne, albo zadne. I
            też jego prawo.

            Moze dla Ciebie byc wazne, zeby wybranka chciała brac slub, mze byc
            wazne, zeby był koscielny, a dla kogoś innego nie. wszystko zalezy o
            człowieka i JEGO oczekiwań, nie ma schematu.

            Aha - mój obecny facet nie znosi luzi wykonujacych mój zawód:) a
            poznaliśmy sie w pracy :)
            • kora3 sorry za podwójny tekst 08.02.09, 00:12
              cos sie dzeje na serwerku :(
              • arioso1 do mena 08.02.09, 17:31
                Drogi kolego-absolutnie niczego Ci nie zarzucam-jezeli tak odebrałes
                moja wypowiedz to przepraszam za nie dosc jasna wypowiedz./
                Zauwazyłam jednak ze pzy okazji zdania jakie wyrazasz wrzucasz
                wszystkich do jednego wora.
                Rozumiem ciebie i twoje zdanie ze TY NIGDY nie dopusciłbys do
                zwiazku z dzieciata z takich czy innych przyczyn-bola mnie e
                przyczyny jakie wymieniłes dla mnie sa nieuzasadnione.Ale ok- ja tez
                nigdy bym sie nie zatrudniła w burdelu i chocbym miała z glodu
                pasc ,a sa kobiety które to wykonuja i sobie chwalą.
                Pdobnie i tutaj.Jedni tak inni tak.

                Napisałes menie ze nie ma sie co łudzić-otóz.
                Ja rozstalam sie z ojcem moich dzieci poniewaz mnie i dzieci bił,
                gwałcił mnie, wyzywał na ulicy, tyranizował. Uciekłam.
                Nie myslałam o nowych związkach-poprostu pewnego dnia pewien klient-
                a byłam kelnerka poprosił o moj nuer telefonu-pierwszy raz w zyiu
                dałam komukolwiek.Spotkalismy sie po tygodniu- powiedziałam ze mam
                dzieci-on kawaler ale usamodzielniony- zamieszkalismy razem po dwóch
                tygodniach, po 3 miesiacach bylam w ciazy. co najciekawsze- Artur
                przyjoł wiadomosc o dzieciach jakos tak naturalnie-zupełnie tak
                jakbym mu opowiadała ze mam lustro w przedpokoju- bylo to dla
                niego takie normalne.Nie zmienił wyrazu twarzy-nie pytał dlczego
                jestem sama.Od tego momentu traktował nas jak rodzine, dzieci jak
                swoje-nie było etapu-przyzwyczajania czyadaptacji wzajemnej-Artur
                poprostu stał sie cześcia nas a my jego.

                Pewni ze nie ma sie co łudzic -je sie nie łudzilam-ja tego
                dostapilam.
                Zycze kazdej samotnej matce aby miaa u boku takiego faceta jak ja-
                który pokocha ja i dzieci jak swoje i tez wyznaje takie poglądy jak
                mój Artur-nie wazne kto zrobil ,a wazne kto wychowa-o to on jest
                autorytetem,to on chodzi z nimi do dentysty, to on chodzi na
                wywiadowki-on jest ich jcem i ich dzieci beda jego wnukami-to on je
                kocha .
                Nie wolno watpic w szczęście-kazda kobieta ma szanse.

                Nie wszyscy mężczyzni maja takie poglady jak men.
    • radykalny_laktator Re: kiedy przyznac sie że .... mam dzieci??? 07.02.09, 22:15
      najlepiej podczas seksu
      kiedy poczuje ze jestes jakas luźna
      lepszej okazji nie będzie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka