anik801 18.09.09, 19:02 Wierzycie,czy uważacie to za bajki?Odczuliście kiedyś,że ktoś przy Was jest,choć nie było nikogo?A może bardzo się baliście czując czyjąś obecność?Wierzycie w kontakt z bliskimi,którzy odeszli?I czy człowiek może lewitować? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
izazdo Re: duchy,zmory,lewitacja... 18.09.09, 19:22 > Wierzycie,czy uważacie to za bajki? Trudno by bylo byc chrtzescijaninem i nie wierzyc w duchy. Zmory - tylko w znaczeniu: demony, dusiołki to IMHO alergia na pierze albo paraliz przysenny. > Odczuliście kiedyś,że ktoś przy > Was jest,choć nie było nikogo? Tak, miewalam poczucie obecnosci, zarowno dobrej, uspokajajacej (w czasie modlitw za zmarlych), jak i zlej. > A może bardzo się baliście czując > czyjąś obecność? Ja sie nie balam. Dusz czysccowych nie ma powodu, bo nie sa przeciwko nam, potepionych i demonow tez nie ma powodu, bo na imie Jezusa zgina sie kazde kolano istot niebieskich, ziemskich i podziemnych. > Wierzycie w kontakt z bliskimi,którzy odeszli? Na tym polega świetych obcowanie. > I czy > człowiek może lewitować? Nie wiem. Mysle ze wiekszosc przypadkow to oszustwo, a jesli sa jakies autentyczne, to predzej byloby to dzialanie demoniczne niz objaw swietosci (choc pewnie i to niewykluczone, ale to raczej nie jest w stylu Pana Boga). W takie umiejetnosci naturalne nie wierze. Odpowiedz Link
mmb Re: duchy,zmory,lewitacja... 19.09.09, 07:42 o tak ja wiem szatan działa i że człowiek może czasami lewitować. Radziłabym nie traktować złego jak dziecinnego strachu przed ciemnością. To że coś dla nas chrześcijan jest zakazane to nie znaczy że nie istniej! Odpowiedz Link
anik801 Re: duchy,zmory,lewitacja... 19.09.09, 16:14 Piszę o tym ponieważ pewna lekarka,gdy mój tata leżał przykłuty do łóżka powiedziała nam o lewitacji.Mój tata opowiadał rzeczy,których nie mógł widzieć i o których nikt mu nie mógł opowiedzieć.Było to dla nas wielkim zaskoczeniem,bo nie był w stanie ruszyć nogami.I pewnego dnia pyta nas,kto postawił czarną beczkę na wsi?Rzeczywiście dzień wcześniej mój szwagier postawił tam tą beczkę.Nikt o tym nie wiedział,a mój szwagier nie widział się z tatą.Skąd mój tata wiedział o tej beczce?Mój tata miał przed śmiercią niesamowite pragnienie pojechać na wieś i iść do kościoła.Lekarka (anstazjolog),powiedziała,że nie wierzyła w lewitację(jako lekarz nie wierzy w takie bzdury)ale miała już dowody na to,łącznie z doświadczeniem jej chorej przyjaciółki.Mój tata twierdził również,że był na mszy i na spotkaniu.Opowiadał nam przebieg jakiegoś religijnego spotkania.Potem okazało się,że taka msza i spotkanie było w tym kościele(akurat spotkałyśmy znajomą z neokatechumenatu- nie wiem,czy dobrze napisałam).Mój tata nie mógł o tym wiedzieć! Myśleliśmy,że to rak robi takie rzeczy z jego mózgiem,ale mój tata nie postradał zmysłów.I był przekonany,że był w tych miejscach.Nie wiem sama co o tym myśleć?Czy to siła umysłu i tak wielkie pragnienie sprawiło,że zobaczył coś,ale tylko w swojej głowie?Co do złych duchów.Siostra mojego taty ma bzika na punkcie aury feg-shui itd.Kiedyś(zanim mój tata zachorował)zaniosła zdjęcie naszej rodziny do jakiejś "czarodziejki".Ta stwierdziła,że koło mojego taty jest mnóstw złych mocy,które sprawią że on zachoruje i umrze.Następnie będą one próbowały zawładnąć moją mamą,lecz ma ona zbyt silny charakter i optymiz i im się to nie uda.Powiedziała też,że obok ludzi żyjących są różne duchy.Gdy mój tata leżał już w hospicjum moją mamę w nocy coś napadło(było to jeden jedyny raz). Gdy nam to opowiadała to płakała.Coś usiadło jej na klatce piersiowej i zaczęło ją dusić.Moja mama tak się szarpała,że powywalała poduszki na podłogę.O takim samym doświadczeniu opowiadała babcia mojej koleżanki(o twz.zmorze).Mojam mama jest osobą bardzo wierzącą-potrafi we wszystkim odnaleźć ukryty sens. Ja boję się duchów,nie wyobrażam sobie zabawy w ich wywoływanie.Można niechcący zwabić coś co nie będzie chciało odejść. Wierzę też w opętania(ostatnio nasz ksiądz został poproszony o pomoc w sprawie opętania). Odpowiedz Link
izazdo Re: duchy,zmory,lewitacja... 19.09.09, 19:18 w przypadku Twojego taty to nie musiala przeciez byc lewitacja. Nie sadzisz, ze gdyby lewitował sobie ulica, to ktos by go zobaczyl? Moze Pan Bog udzielil mu jakiegos daru poznania pozazmyslowego w zwiazku z jego choroba? > Powiedziała > też,że obok ludzi żyjących są różne duchy To akurat nic odkrywczego. Świety Piotr pisal: Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. (1P 5:8) > Ja boję się duchów, błąd, dusz czysccowych nie ma sie co bac, a demony powinny bac sie Ciebie ze wzgledu na Ducha Św., ktorego jestes swiatynia > nie wyobrażam sobie zabawy w ich > wywoływanie. A to insza inszosc. Co nie znaczy, ze demonow masz sie bac. Nie wolno ich lekcewazyc, ani tym bardziej wywolywac, ale bac sie nie trzeba, bo na chrzcie padly przeciez slowa "niech cie strzeze moc Chrystusa Zbawiciela". Odpowiedz Link
anik801 Re: duchy,zmory,lewitacja... 21.09.09, 18:11 Lekarka wytłumaczyła nam,że lewitacja jest to wyjście duszy z ciała (a więc nie mógłby nikt tego widzieć).Może lewitacja ma kilka odmian nie wiem Jej koleżanka za sprawą jakiegoś "magika" podobno wyszła z ciała(tzn.jej dusza).Powiedziała,że więcej nigdy się temu nie podda,bo niezmiernie ciężkie i bolesne było wracanie jej duszy do ciała.Chorowała na raka.Leczyła się,a jej dzieci w tym czasie były kilkaset kilometrów od niej.Chciała tylko na chwilę przenieść się do nich i je zobaczyć.Mnie przerażają tego typu doświadczenia(jeśli są realne,a nie jest to tylko siła umysłu). Odpowiedz Link
mama_kasia Re: duchy,zmory,lewitacja... 21.09.09, 18:30 przede wszystkim są niebezpieczne i otwarcie pisząc, szatańskie mogą być i nie ma co nad nimi się dłużej zastanawiać Odpowiedz Link
izazdo Re: duchy,zmory,lewitacja... 21.09.09, 21:00 > Lekarka wytłumaczyła nam,że lewitacja jest to wyjście duszy z ciała Radze zmienic lekarke, ta jest dziwna jakas - nie dosc, ze zajmuje sie paranauka, to jeszcze nie ma pojecia, o czym mowi. Lewitacja to unoszenie sie ciala fizycznego w powietrzu pl.wikipedia.org/wiki/Lewitacja_%28pseudonauka%29 a to, co opisujesz, to wyjscie ciala "astralnego" z ciala somatycznego (OOBE). Zdecydowanie niebezpieczne, bo a) mnozna nie wrocic, b) opuszczonym cialem moze sie ktos zainteresowac i wprosic sie w goscine. W katolicyzmie podobne fenomeny wystepuja (bilokacja, osoba moze byc widziana badz nie - tak miala m.in. sw. Faustyna i o. Pio), ale tego nie osiaga sie za pomoca "magika" ani wlasnej pracy, to dar, ktory pojawia sie, kiedy jest potrzebny. > Mnie przerażają tego typu doświadczenia(jeśli są > realne,a nie jest to tylko siła umysłu). I bardzo dobrze. Lepiej trzymac sie od tego jak najdalej. Odpowiedz Link