Dodaj do ulubionych

konkursy, rywalizacja

27.09.09, 18:36
Jakie widzicie plusy, a jakie minusy wszelkiego rodzaju konkursów,
zawodów, olimpiad, szeroko pojętej rywalizacji?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: konkursy, rywalizacja 27.09.09, 19:06
      Olimpiad szkolnych prawie same plusy, o ile to dziecko samo jest
      zainteresowanei chce, a nie rodzice zmuszają, traktujac olimpide
      jako wstepny egzamin do liceum czy na studia. Niestety, trochę się
      to wyrodzilo - coraz mniej jest dla pasjonatow, a coraz bardziej dla
      dobrze nauczonych, to nie to samo.
      Zawody sa dobre, bo ucza samozaparcia, pracy nad sobą - zle o ile
      celem uprawiania sportu nie jest juz po prostu przyjemność, a tylko
      zwyciestwo. Niestety, to nastawienie części trenerów.
      • magdalaena1977 Re: konkursy, rywalizacja 27.09.09, 19:11
        verdana napisała:

        > Olimpiad szkolnych prawie same plusy,
        Zwłaszcza, że w olimpiadach i konkursach przedmiotowych nie ma tak naprawdę
        rywalizacji (a przynajmniej nie było za "moich czasów"), bo każdy ściga się sam
        ze sobą i wiele równie dobrych osób może zająć pierwsze / drugie / trzecie miejsce.
        Dla mnie była to świetna możliwość takiego wgryzienia się w konkretny przedmiot,
        zobaczenia bardziej zaawansowanych poziomów niż w podręczniku (historia) czy
        indywidualnej pracy z nauczycielem (chemia).
      • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 08:45
        verdana napisała:
        >Olimpiad szkolnych prawie same plusy, o ile to dziecko samo jest
        >zainteresowanei chce, a nie rodzice zmuszają, traktujac olimpide
        >jako wstepny egzamin do liceum czy na studia. Niestety, trochę się
        >to wyrodzilo - coraz mniej jest dla pasjonatow, a coraz bardziej
        >dla
        >dobrze nauczonych, to nie to samo.
        Mam inne obserwacje: olimpiady z przedmiotów ścisłych przynajmniej
        nie są ani dla jednych ani dla drugich. Z fizyki i z chemii już od
        kilku lat polegają na wybraniu jakiegoś zagadnienia z programu
        studiów wyższych, jakiś wyrwany szczegół, niepotrzebny nikomu i
        niczemu. Owszem, głęboki naukowo. Nie wiem nawet czy nazwać to
        wysokim poziomem, raczej nazwałabym to poziomem dziwnym. Moich
        uczniów to demotywuje.
        Pamiętam też konkurs w Pałacu młodzieży w Katowicach - w którym 3
        pierwsze miejsca zajęłu osoby chodzące na kółko w tym właśnie
        pałacu. Też dziwnie.

        >Zawody sa dobre, bo ucza samozaparcia, pracy nad sobą - zle o ile
        >celem uprawiania sportu nie jest juz po prostu przyjemność, a tylko
        >zwyciestwo. Niestety, to nastawienie części trenerów.
        A czy uprawianie sportu wyczynowego nie wymaga zbyt wielkich
        poświęceń?


      • mama_kasia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 14:22
        > Zawody sa dobre, bo ucza samozaparcia, pracy nad sobą - zle o ile
        > celem uprawiania sportu nie jest juz po prostu przyjemność, a tylko
        > zwyciestwo. Niestety, to nastawienie części trenerów.

        Do tego dodałabym jeszcze, że trudno być takim rekreacyjnym
        sportowcem. Trudno odnaleźć się w klubie sportowym (a inne
        miejsce do uprawiania wybranego sportu z kolegami ciężko
        znaleźć) chłopakowi, który nie widzi się jako sportowiec, który
        nie chce ciężko trenować, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki,
        który po prostu chce rozwijać sprawność fizyczną, być z
        kolegami, poza szkołą i cieszyć się nowymi umijętnościami.
        • azile.oli Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 17:28
          Bardzo trudno jest być rekreacyjnym sportowcem. Nikt nie traktuje go
          poważnie, ani trener, ani koledzy. Kiedy się zb liżaja zawody jest
          odsyłany na obrzeża boiska, bo nie startuje i ''nie jest rozwojowy''.
          • mama_kasia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 21:35
            No właśnie sad ...Chyba, że jest odporny, wie, czego chce,
            chyba, że ma fajnych, zaufanych kolegów, chyba że trener zgodzi
            się, żeby taki był. Taki model mam nadzieję da się wypracować.
    • ula27121 Re: konkursy, rywalizacja 27.09.09, 19:32
      mamalgosia napisała:

      > Jakie widzicie plusy, a jakie minusy wszelkiego rodzaju konkursów,

      Brałam udział w "krasomówczym". Zawsze lubiłam występować zatem miałam z tego
      osobistą przyjemność. Ostatni etap był w Golubiu Dobrzyniu poznałam tam wiele
      ciekawych osób. Uwielbiam poznawać ludzi, uczę się od nich bardzo wiele, a tam
      trafiłam na naprawdę ciekawych.

      > zawodów,

      Kojarzą mi się ze sportowymi. Nie lubiłam. Widzę same minusy. Dla mnie ogromny
      stres.

      olimpiad,

      Miałam przyjemność brać udział. Traktowałam to jednak bardzo indywidualnie, jako
      zdobywanie wiedzy, która przyda mi się w egzaminach na studia. Każda wiedza jest
      warta wysiłku, w czasie olimpiady można ją sprawdzić- to plus.

      szeroko pojętej rywalizacji?

      Rywalizacji ogólnie nie lubię, zatem trudno mi zauważyć tu jakieś plusy...mnie
      rywalizacja nie mobilizuje, wpływa wręcz paraliżująco. Wiem jednak, że są osoby
      które ona "nakręca", pobudza do działania, wpływa na efektywność ich pracy. U
      mnie niestety jest odwrotnie.

      Ostatecznie znów dochodzę do wniosku, że sprawę należy rozpatrywać
      indywidualnie.....tylko, że ja zawsze dochodzę do takiego wniosku, nie jest to
      zbyt konstruktywne...sad

      • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 08:47
        Według mnie poruszyłąś ważną sprawę: poznawanie ludzi, których to
        samo pasjonuje. Bo ktoś interesujący sie czymś naparwdę dogłębnie
        może czuć się w swoim środowisku jakoś wyobcowany. A tu spotyka
        osoby, które lubią to samo.

        A o rywalizacji mam takie zdanie jak Ty
    • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 08:52
      Są konkursy mające plusy i takie,które według mnie mają tylko minusy.
      Jakie są plusy konkursu małej miss?Dla mnie to straszne co rodzice
      robią z tymi kilkuletnimi dziewczynkami!Zdrowa rywalizacja na pewno
      ma sens.Czy w sporcie,czy w nauce jeśli nie jest to "za wszelką
      cenę" na pewno nie zaszkodzi.Tylko z zdrowej rywalizacji może
      przerodzić się w obsesję.Dochodzą wtedy wspomagacze,psychika siada i
      można sobie zrobić dużo krzywdy.Wszystko jest dobre,jeśli jest z
      umiarem.
      • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 08:58
        anik801 napisała:

        > Są konkursy mające plusy i takie,które według mnie mają tylko
        minusy.
        > Jakie są plusy konkursu małej miss?
        A co myślisz o konkursach dużej miss?

        • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:14
          Nie interesują mnie i nie oglądam.Różnica jest taka,że tu decydują
          już same dorosłe kobiety o udziale.W małej miss są to często jakieś
          idiotyczne pragnienia matki.Ogladałam dokument o wyborach małej miss
          w Stanach(tam bardzo popularne)dla mnie po prostu straszne!Widok
          kilkulatki depilującej nogi,z wałkami na głowie i tipsami,a mamuśka
          robi jej makijaż.No nigdy bym nie zmusiła do tego dziecka.A potem
          jaka tragedia rodzinna jak dziewczynka zdobywa tytuł vicemiss.Co do
          wyborów "dużej" miss.Dla mnie to trochę tak jak pokazywanie bydła na
          targu-które lepszewinkOcena jest subiektywna(myślę,że często są to
          układy).Po ulicach chodzi mnóstwo piękniejszych dziewczyn.Ja nawet
          gdybym była super piękna nie brałabym udziału w czymś takim.Nie
          chciałabym,by moja córka brała udział nawet jako dorosła.
          • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:19
            anik801 napisała:

            > Nie interesują mnie i nie oglądam.Różnica jest taka,że tu decydują
            > już same dorosłe kobiety o udziale.
            Oczywiście, że jest to różnica.
            Ale mimo wszystko - czy taki konkurs dorosłych Miss jest dobry czy
            zły? Czy obojętny moralnie?


            >Po ulicach chodzi mnóstwo piękniejszych dziewczyn.
            Nie wiem, cyz piękniejszych, ale rzeczywiście pięknych jest dużo. A
            jakby je jeszcze "zrobić"

            >Ja nawet
            > gdybym była super piękna nie brałabym udziału w czymś takim.Nie
            > chciałabym,by moja córka brała udział nawet jako dorosła.
            Właśnei ja też bym nie chciała. Targowisko próżności?
            • ula27121 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:39
              mamalgosia napisała:

              > Ale mimo wszystko - czy taki konkurs dorosłych Miss jest dobry czy
              > zły? Czy obojętny moralnie?

              Według mnie głupi.
            • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:43
              Piękno to subiektywne odczucie.Moja córka ma być piękna dla tego
              jedynego,który ją pokocha.Nie musi być piękna dla bandy śliniących
              się facetów.Nie chcę by chodziła po ulicy z wywalonymi cyckami,po to
              by się podobać.Jeśli ktoś oceniać ją będzie przez pryzmat długości
              nóg i rozmiaru biustu to nie jest wart jej uwagi.Piękno to coś
              więcej niż pokazywanie tyłka.
              • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:52
                No wiesz, mąż ma żonę kochać nie tylko nei za długość nóg, ale także
                nie za wygraną olimpiadę języka polskiego w 6 klasie.
                Czyli umysłowe konkursy ok, a cielesne nie?
                • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:14
                  Dla męża żona ma być piękna niezależnie od długości nóg.Ma być
                  piękna za całokształt!A konkursy cielesne uważam za
                  głupotę.Rywalizacja zaczyna się już w przedszkolu i czasem nie
                  wiem,czy rywalizują dzieci,czy ich mamy?Niektóre dziewczynki
                  przychodzą ubrane jak barbie,do tego fryzura ze stu warkoczyków i
                  wymalowane paznokcie.To nic,że ta czterolatka nie może sobie
                  poradzić w toalecie,bo ma dziwny strój.Mama jest dumnawinkA te
                  wszystkie konkursy na balu w przedszkolu-wybieramy króla i królową.I
                  dlaczego zawsze wygrywa panną przypominająca mini Barbie?Dlaczego
                  nie wygra dziewczynka w przebraniu kota?No i matki kupują suknie
                  karnawałowe 200zł za sztukę.No przecież córka musi być królową!Dla
                  mnie to dziwne.Moja córka też lubi się bawi w księżniczki,ale czasem
                  zaciera się granica.Na codzień nie mam problemów i awantur o
                  strój.Co jej naszykuje,to zalózy i są to ubrania wygodne i
                  funkcjonalne.Komu ona ma się podobać?Nauczycielce?A potem jest
                  problem,bo dziewczynka nie wie jak usiąść na podłodze,bo sukienka
                  się pobrudzi.Gdzieś się to wszystko zaczyna.Coś sprawia,że
                  dziewczęta marzą o tym,by wyglądąć jak modelki.
                  • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:15
                    No, gdybym ja miała córkę, to bym ją dopiero stroiłasmile
                    • anik801 mamalgosia 28.09.09, 11:25
                      JasnewinkMalowałabyś czterolatce paznokcie i oczy?Proszę nie mów,że
                      takwink
                      • mamalgosia Re: mamalgosia 28.09.09, 11:45
                        No nie, ale jakie fryzury bym wymyślała! I sukienki kupowała! Czasem
                        myślę, że Bóg przejrzał moje zamiary i dlatego moje Dzieci mają
                        siusiaki...
                        • atama Re: mamalgosia 28.09.09, 12:32
                          Taką miałam satysfakcję, kiedy różowa-od-stóp-do-głów 10-latka z
                          wakacji spędzonych z nami wróciła w dżinach, brązowych traperach,
                          żółtej koszulce i z czerwonym plecaczkiem. Nie miała na sobie nic
                          różowego! smile))
                          I mnie Pan przejrzał i dał syna zamiast córki... big_grin
                          • ula27121 Re: mamalgosia 28.09.09, 12:34
                            O! To już wiem dlaczego ja mam córkęwink ( trampki i szarobura sukieneczka ze
                            sztruksu)
                            • mamalgosia Re: mamalgosia 28.09.09, 12:44
                              Ale Pan jednak nie wszystkich przejrzał, skoro te wybory małych miss
                              jednak istnieją. I bez wyborów co prawda, ale rewie mody np podczas
                              I Komunii Św.
                          • mamalgosia Re: mamalgosia 28.09.09, 12:43
                            Przy różowym bym się nie upierała. Równie ślicznie wygląda błękit
                            czy groszek. I biel.
                            A ten zestaw dżinowo-traperowy też cudny dla dziewczynki! I takie
                            zestawy by miałasmile (nie wiem jak bym na to zarobiła, no trudno, sama
                            bym musiała chodzic naga)
                          • mama_kasia na różowo 28.09.09, 14:16
                            > Taką miałam satysfakcję, kiedy różowa-od-stóp-do-głów 10-latka z
                            > wakacji spędzonych z nami wróciła w dżinach, brązowych traperach,
                            > żółtej koszulce i z czerwonym plecaczkiem. Nie miała na sobie nic
                            > różowego! smile))

                            ...Właśnie sobie patrzę na taką "różową" 6-latkę smile Ona tak ma
                            od zawsze, i na pewno nie po mnie i na pewno nie jest przykładem
                            jej starsza siostra. Ona po prostu tak ma, sama z siebie! ...Aż
                            się za głowy łapiemy.
                            • anik801 Re: na różowo 29.09.09, 08:58
                              Tu nie chodzi o kolor.Moja też lubi różowy.Myślę,że dziewczynki na
                              pewnym etapie tak po prostu mają.Przecież można założyć coś z różem-
                              niech już mawinkMi chodzi raczej o brak umiaru.Dziecko ma niewygodne
                              obcisłe spodnie(koniecznie z cekinami),obcisłą bluzeczkę również
                              świecącą,tenisówki koniecznie ze złotą nitką.Do tego fryzura jak na
                              bal,pomalowane paznokcie i usta błyszczykiem.Ta czterolatka woła
                              mnie do toalety,bo nie potrafi ani tych spodni zdjąć,ani
                              założyć.Moja córka ma zakładane spodnie dresowe-ładne,ale nie do
                              przesady.Nie musi nikogo wołać,nie musi się szarpać.A jak zakładam
                              jej spódniczkę,to z pewnością nie jest to obcisła mini krępująca
                              ruchy.Niektóre matki nie mają po prostu wyobraźni.
                              • mama_kasia Re: na różowo 29.09.09, 09:18
                                Tak, tak, rozumiem smile

                                Z drugiej strony (o innej sprawie piszę) niekoniecznie
                                pod wpływem matki jest dziewczynka, która uwielbia się
                                stroić, malować paznokcie, kremować się, błyszczykować.
                                Jest mała. I taka mama zaskoczona sytuacją coś z tym robi.
                                No więc ja jako mama takiej dziewczynki (a starsza jest
                                inna) pozwalam jej od czasu do czasu na szał paznokciowy,
                                na pomadkę ochronną (ale jednak różową i błyszczącą) do
                                kościoła (bo to odświętny moment dla niej smile) I generalnie
                                próbuję jakoś ten jej szał hamować, kształtując gust,
                                mówiąc o sytuacjach kiedy dopuszczalne, a kiedy nie.
                                Ona momentami jest bardziej zadbana ode mnie wink)))
                                Mając taką córkę przychylniej patrzę na dziewczynki jej podobne.
                                Co kiedyś wydawało mi się przesadą, teraz rozumiem wink
                                • anik801 Re: na różowo 29.09.09, 09:47
                                  Moja też jak widzi u koleżanki pomalowane paznokcie to pote mi
                                  jęczywinkCzasem pozwalam jej raz kiedyś poprzebierać się.Tylko
                                  mówię,że to jest zabawa i że do szkoły tak chodzić nie będzie.U mnie
                                  to się zaczęło również pod wpływem bajek-barbie,księżniczki
                                  itd.Czasem jak jest u mojej mamy,to ona pozwala jej w ramach
                                  zabawy "we fryzjera"pomalować usta(choć nie wiem co ma fryzjer do
                                  tego).Jednak nie ma mowy żeby poszła wymalowana do szkoły!
              • magdalaena1977 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 22:15
                anik801 napisała:

                > Jeśli ktoś oceniać ją będzie przez pryzmat długości
                > nóg i rozmiaru biustu to nie jest wart jej uwagi.Piękno to coś
                > więcej niż pokazywanie tyłka.
                Wiesz, nie podoba mi się ton w jakim piszesz. Tak jakby posiadanie dużego biustu
                i długich nóg było moralnie gorsze od małych piersi i krótkich nóg.
                A z drugiej strony jakby odrzucasz element fizycznego pociągu między kobietą a
                mężczyzną jako coś z zasady zdrożnego. IMHO nawet w zdrowym i kochającym się
                małżeństwie, zona powinna się podobać mężowi. Nikt jej nie zechce, jeśli będzie
                myślał, że dziewczyna jest niezgrabna i nieatrakcyjna.
                • mama_kasia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 22:47
                  Nikt jej nie zechce, jeśli będzie
                  > myślał, że dziewczyna jest niezgrabna i nieatrakcyjna.

                  Tylko do tego zdania chciałabym się odnieść smile
                  A to z powodu grubych łydek i olbrzymiej chudości, która
                  była moim udziałem w czasach zakochania się we mnie mojego
                  męża, który widział, że jestem niezgrabna i chuda, chociaż
                  atrakcyjna smile Więc z tą niezgrabnością i atrakcyjnością różnie
                  może być wink)) Na szczęście różnym mężczyznom podobają się
                  różne kobiety smile Zarówno płaskie jak deski jak i te z dużym
                  biustem. Czasami działa uroda, a czasami zupełnie coś innego.
                  • magdalaena1977 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 23:11
                    mama_kasia napisała:

                    > Nikt jej nie zechce, jeśli będzie
                    > > myślał, że dziewczyna jest niezgrabna i nieatrakcyjna.
                    >
                    > Tylko do tego zdania chciałabym się odnieść smile
                    > A to z powodu grubych łydek i olbrzymiej chudości, która
                    > była moim udziałem w czasach zakochania się we mnie mojego
                    > męża, który widział, że jestem niezgrabna i chuda, chociaż
                    > atrakcyjna smile
                    czyli jednak atrakcyjna wink
                    > Więc z tą niezgrabnością i atrakcyjnością różnie
                    > może być wink)) Na szczęście różnym mężczyznom podobają się
                    > różne kobiety smile
                    O to mi chodzi. Owszem cechy fizyczne mogą być różne, ale jednak kobieta musi
                    się mężczyźnie podobać (i vice versa).
                    I nie ma nic złego w odpowiednim eksponowaniu i poprawianiu swojego wyglądu tak,
                    żeby to podobanie zwiększyć. Sama dusza nie wystarczy, żeby znaleźć męża.
                    • mama_kasia Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 09:08
                      Nie wiem, czy sama dusza nie wystarczy, ale za pielęgnowaniem
                      piękna w sobie (wewnątrz i na zewnątrz) jestem jak najbardziej smile
                      A mój mąż mówi (już to kiedyś pisałam), że chrześcijnaka to już
                      w ogóle powinna być zadbana wink

                      Owszem cechy fizyczne mogą być różne, ale jednak kobieta musi
                      > się mężczyźnie podobać (i vice versa).

                      No coś ich musi do siebie przyciągnąć smile ...Ale to podobanie się
                      na zaskakujących zasadach się odbywa wink))
                • anik801 magdalaena! 29.09.09, 09:10
                  Jasne,że masz rację.Chodziło mi 0o to,że nie chcę,aby była
                  przedmiotem seksualnym.Zauważ co dzieje się w tv i w
                  gazetach.Wszędzie seks,wszędzie chude modelki z dużym biustem-
                  reklamy są tego pełne.Każda kobieta ma inną budowę i chyba każda ma
                  w sobie coś fajnego.Niestety promowane są tylko "super laski".To
                  jasne,że żona powinna pociągać męża i odwrotnie.Mi chodziło bardziej
                  o to,że nie chcę aby ktoś gwizdał zxa nią na ulicy.Miłość chyba
                  raczej nie bierze się od spojrzenia w dekolt.I to nie jest wcale
                  tak,że niezgrabnej nikt nie zechce.Ty myślisz,że ma krzywe nogi,a
                  dla niego jej nogi są piękne.Znam takie pary.Wierzcie mi,gdybym Wam
                  pokazała zdjęcia i napisała ile te kobiety mają lat,to byście nie
                  uwierzyły!Ja sama byłam przekonana,że to babcia przyprowadziła
                  dziecko-a to była mama.I jakoś są ze sobą już 10lat,mają dzieci i są
                  szczęśliwi.jest jeszcze coś takiego jak przyzwoitość.Można mieć duże
                  lub małe piersi i można być kobietą z klasą,a można być też taką,
                  która ubiera się jak ulicznica,po to tylko by się za nią
                  oglądano.Wierz mi,że małe piersi też można "wywalić".Po prostu nie
                  mogę patrzeć jak 15latka idąca po ulicy wygląda jak panienka z
                  rozkładówki.Chyba nie szuka męża w tym wiekuwink
                  • magdalaena1977 Re: magdalaena! 29.09.09, 09:19
                    anik801 napisała:

                    > Wszędzie seks,wszędzie chude modelki z dużym biustem-
                    Ja raczej patrzę i widzę kobiety w fatalnie dobranych stanikach.

                    > Mi chodziło bardziej o to,że nie chcę aby ktoś gwizdał za nią na ulicy.
                    Ale czy to naprawdę jest kwestia ubrania i zachowania dziewczyny, a nie chamstwa
                    tych gwiżdżących ?

                    > I to nie jest wcale tak, że niezgrabnej nikt nie zechce.
                    Tak Ci się tylko wydaje, bo Tobie się udało. Mnie nie i uważam, że jako
                    nastolatka czy studentka powinnam była poświęcać więcej uwagi swojemu wyglądowi
                    zewnętrznemu.
                    I dlatego uważam za szkodliwą propagandę tez typu "wartościowa dziewczyna nie
                    musi uganiać się za chłopakami i tak znajdzie wartościowego mężczyznę"
                    • anik801 Re: magdalaena! 29.09.09, 09:41
                      Mi się udało-tak!I obeszło się bez dyskotek,krótkich spódniczek i
                      przyciasnych stanikówwink Może to bardziej zależy od pewności
                      siebie.Nie mam dużego biustu,nie mam ładnych nóg,a jednak uważam się
                      za osobę atrakcyjną.Miałam w sobie to coś-bo mój mąż naprawdę
                      zakochał się we mnie po pierwszych minutach naszej rozmowy.Nie
                      musiałam mu nic pokazywaćwinkChciałabym żeby mojej córce też się udało
                      właśnie w taki sposób.Czasem bardziej podniecające jest to czego nie
                      widać.Ja bym się obawiała,że na ten biust(którego zresztą nie mam)to
                      złapię kogoś,ale chętnego tylko na krótką przygodę.Twierdzisz,że
                      Tobie się nie udało,bo za mało uwagi poświęcałaś swojemu wyglądowi.
                      To powiedz jak się udało mojej ciotce,która waży ponad 100kg i z
                      trudem mieści się do auta(w rodzinie mówią,że wyglada jak potwór),a
                      jej facet(przystojny)taką ją poznał i poślubił.Jak się udało tym
                      wszystkim kobietom,które no cóż są przeciętne?Nie każda złapała męża
                      na dziecko.Po prostu nie trafiłaś na faceta.To tak jak moja koleżanka
                      (lat 30)-dziewczyna ładna i sympatyczna.Zakompleksiona totalnie
                      niestety!Poza tym ma takie zasaday,że jak twierdzi facetów to
                      zniechęca.A ja wierzę,że znajdzie sobie kogoś i zatańczę na jej
                      weselu.
                      • magdalaena1977 Re: magdalaena! 29.09.09, 10:17
                        anik801 napisała:

                        > Mi się udało-tak!I obeszło się bez dyskotek,krótkich spódniczek i
                        > przyciasnych stanikówwink
                        > Może to bardziej zależy od pewności siebie.
                        > Nie mam dużego biustu,nie mam ładnych nóg,a jednak uważam się
                        > za osobę atrakcyjną.
                        Ciągle mam wrażenie, że duży biust miałby być według Ciebie wyznacznikiem
                        jakiejś atrakcyjności seksualnej. Dlaczego piszesz "duży biust, ładne nogi"
                        automatycznie ustawiając mały biust jako swoją wadę ?
                        Od lat bywam na Lobby Biuściastych
                        forum.gazeta.pl/forum/f,32203,LOBBY_BIUSCIASTYCH_.html (noszę rozmiar
                        34GG, polskie 75K) i tam stanowczo pilnujemy unikania takiego fałszywego
                        wartościowania w obie strony (jest też siostrzane Lobby Małobiuściastych, a
                        "przydział" zależy wyłącznie od samopoczucia danej forumki) i używania
                        niesympatycznych epitetów np. "płaska jak deska" "balony".

                        > Miałam w sobie to coś-bo mój mąż naprawdę zakochał się we mnie po
                        > pierwszych minutach naszej rozmowy. Nie musiałam mu nic
                        > pokazywaćwink
                        To super. Miałaś szczęście i udało Ci się być atrakcyjną i tak.
                        > Chciałabym żeby mojej córce też się udało właśnie w taki
                        > sposób.
                        Ale musisz liczyć się z tym, że się jej nie uda. Że siedzenie w bibliotece w
                        luźnym sweterku wink i czekanie na księcia z bajki skończy się staropanieństwem.
                        A na zmiany będzie już za późno, bo wszyscy fajni faceci już sobie kogoś znajdą.
                        • anik801 Re: magdalaena! 29.09.09, 10:42
                          Nie siedziałam w bibliotekach i nie nosiłam powyciąganych swetrówwink
                          A dlaczego duży biust jest atutem?Zapytaj facetówwinkZrób sondaż i
                          zaptaj kobiet jaki chciałyby mieć biust?Czy któraś odpowie "płaski"-
                          wątpię.Duży biust(a może żeby było sprawiedliwie średni biust)jest
                          moim zdaniem czymś atrakcyjnym.Mały biust dzięki stanikowi też można
                          wyeksponować.Tylko po co?Kiedyś na imprezie pracowniczej miałam
                          sweterek z dekoltem w serek(nawet się zrymowało).Chłopak,który ze
                          mną tańczył gapił się tylko w moje cycki.Wolałabym żeby jednak
                          patrzył mi w oczywinkGdybym miała inną bluzeczkę(niekoniecznie
                          wyciągnięty sweter)uniknęłabym tego typu sytuacji.Chcę tylko
                          powiedzieć,że można atrakcyjnie wyglądać nie pokazując wszystkiego.
                          • magdalaena1977 Re: magdalaena! 29.09.09, 11:37
                            Pomijając już sprawy psychologiczne i koncentrując się na kwestiach biuściastych:

                            anik801 napisała:
                            > A dlaczego duży biust jest atutem? Zapytaj facetówwink
                            Czasami jest atutem, a czasami sprawia, że normalnie ubrana kobieta np. w pracy
                            jest postrzegana jako erotycznie prowokująca przez sam rozmiar biustu.

                            > Zrób sondaż i zapytaj kobiet jaki chciałyby mieć biust?
                            > Czy któraś odpowie "płaski"- wątpię.
                            Nikt nie odpowie "płaski", bo to nie jest określenie wielkości piersi, ale
                            obraźliwy epitet.

                            Ale zdziwiłabyś się, ile kobiet z większym biustem chciałoby żeby był mniejszy.
                            Rynek operacji zmniejszenia piersi jest chyba równie duży co powiększenia.

                            Oczywiście za większość tych problemów odpowiada nędzny asortyment naszych
                            sklepów i ich niedostosowanie do rozmaitości figur rzeczywistych kobiet.
                            Jeśli kobieta mojej postury czyli taka duuuża klepsydra, nie ma możliwości
                            kupienia dobrego stanika w swoim rozmiarze i musi się zadowolić np. 90D, to
                            prawdopodobnie będzie wyglądać fatalnie, dużo grubiej niż w rzeczywistości.
                            Kręgosłup będzie bolał, ramiączka ciągle będą się wrzynać w skórę, biust będzie
                            się ruszał przy byle podbiegnięciu do autobusu.
                            Nie mówię już o niemożności kupienia normalnej bluzki koszulowej czy żakietu
                            dopasowanego w biuście i w talii.
                            • verdana Re: magdalaena! 29.09.09, 12:18
                              A nie pomijając spraw pedagogicznych w spojrzeniu Anik jest cos, co
                              mnie bulwersuje. Naprawdę.
                              Patrzy ona bowiem na zwykłe, modnie ale banalnie ubrane dziewczęta
                              wlasnie nie jak na zwykłe dziewczyny, tylko jak na obiekty
                              seksualne. Mnie dekolt u dziewczyny, normalny, zwykły dekolt, czy
                              mini - gdy jest modne mini - z niczym sie nie kojarzy. Natomiast Ty
                              patrzysz na kazdą odkrytą część ciala jako prowokację, zachetę dla
                              faceta, coś w gruncie rzeczy nagannego i nieprzyzwoitego. I to jest
                              dla mnie znacznie bardziej nieprzyzwoite, niz ubrania dziewczyn.
                              Naprawdę prowokuje ich tylko to, co wykracza poza obyczaj.
                              Nikt nie sądzi, ze wyjscie na ulice w spódnicy do pół łydki jest
                              prowokujace, nieprzyzwoite i ze tylko dlatego jakis facet może na
                              nas zwrócic uwagę i chciec się żenić. A przecież 100 lat temu byloby
                              to skrajnie wyzywajace zachowanie.
                              • anik801 verdena 29.09.09, 17:49
                                Nie rozumiemy się!Nie jestem za tym by nosić golfywink Jak już pisałam
                                wcześniej można wyglądać seksi,ale z klasą.Mnie bulwerują stroje
                                typu "tirówka".No nie mów,że nie widujesz takich młodych panienek?
                                Jasne,że bluzka z dekoltem to nie grzech,ale jeśli przy tym widać ci
                                wyłażący sutek,to dla mnie jest to już niesmaczne.Jeśli mini jest
                                tak krótka,że widać stringi to dla mnie to nie jest normalny wygląd!
                                I raczej takie stroje jak dla mnie z niczym poza seksem kojarzyć się
                                nie mogą.
                                • verdana Re: verdena 29.09.09, 19:22
                                  Ale Ty nawet dekolt w serek uwazasz za "za duzy". To nie
                                  jest "tirowka", to zwykle ubranie.
                                  Panienek typu "tirowka" widuje wcale nie tak dużo. Wylażącego sutka
                                  poki żyje nie widziałam u zwyklej dziewczyny na ulicy. Wyłażące
                                  stringi nie wylaża zwykle dolem, tylko góra - mnie się to nie
                                  podoba, ale wiekszość mlodziezy tego już nie zauważa.
                                  Dla mlodych ludzi takie ubrania są czym innym, niz dla starszych.
                                  Kostki u nog kiedys się tez tylko z seksem kojarzyły.
                    • ula27121 Re: magdalaena! 29.09.09, 13:53
                      magdalaena1977 napisała:

                      > Tak Ci się tylko wydaje, bo Tobie się udało.

                      Ja mam męża ale nie uważam, żeby "mi się udało". Po prostu tak się ułożyło. Nic
                      mi się nie udało....tak wyszło. Spotkałam kogoś tylko trochę wcześniej niż
                      niektóre moje koleżanki i później niż wiele z nich. Fizycznie moja młodsza
                      siostra jest o wiele atrakcyjniejsza niż ja ( intelektualnie też) a jest sama (
                      na razie). Co jej się nie udało?
        • anik801 i jeszcze 28.09.09, 09:17
          wybory miss nastolatek.Zgodę muszą wyrazić rodzice.Ja bym nie
          wyraziła. Oglądałam z ciekawości.Było to pokazywanie tych dziewczyn
          moim zdaniem pod kątem seksualnym.Ich stroje,fryzury i makijaż
          niczym z filmów dla dorosłych.15 latka zrobiona na 20latkę z
          wywalonymi cycami.A rodzice się cieszą,że na widowni jacyś
          główniarze ślinią się na widoko ich córek.
    • azile.oli Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 09:47
      Różne są te konkursy. O ile olimpiady moim zdaniem sporo dają,
      rozwijaja, to bardzo nie lubię konkursów, w których zawsze wygrywają
      przedstawiciele organizatora. Pojawiają się na nich pytania bardzo
      szczegółowe, dotyczące jakiegoś wąskiego zagadnienia, nie ma mowy,
      aby wygrał ktoś, kto tych pytań nie znał. Więc dla dzieci
      rozczarowanie, bo przekonuja się, że ktoś wygrał dzięki oszustwu, a
      one od początku nie miały szans.
      Plusem wszelkich konkursów wiedzowych jest poszerzanie tej wiedzy.
      Mam już trochę mieszane uczucia, gdy zwycięzca jest wyłaniany na
      podstawie wrażenia, jakie zrobił na komisji. Ale ogólnie, te
      konkursy też nie są złe, tyle, że nie dla każdego.
      Jeśli chodzi o zawody sportowe - moje dzieci trenuja wyczynowo i
      startują. Moim zdaniem tego typu zawody są bardzo dużym obciążeniem
      psychicznym. Ale trenując i robiąc postępy można albo startować,
      albo sobie odpuścić i się cofać. A wszak talentów nie należy
      marnować.
      Konkursy piękności to dla mnie wogóle nie konkursy, ale raczej
      wystawy. Nie wystartowałabym w takim i nie pozwoliła
      niepełnoletniemu dziecku, bo bez sensu jest rywalizacja z kimkolwiek
      na polu wyglądu fizycznego.
      • mamalgosia sport 28.09.09, 09:55
        Obserwuję pewnego chłopca z naszej dalszej rodziny. Jest świetny w
        dziedzinie sportu, którą uprawia, osiągnięcia na szczeblu krajowym,
        podium. Osiąga to talentem i niebywałym nakładem pracy, według mnie
        wręcz morderczym. Chłopiec jest jeszcze uczniem podstawówki, przed
        szkołą 2 godzinny trening, po szkole to samo.
        Na mój rozsądek nie jest to dobre. Ale wiadomo, że gdyby trochę
        odpuścił, to tych sukcesów by nie było. Byłby po prostu dobry, ale
        nie byłoby tych medali, pucharów.
        • azile.oli Re: sport 28.09.09, 10:17
          Tu trzeba wypośrodkować, czy wysiłek nie jest nad miarę dziecka.
          Żle się dzieje, gdy najważniejsze stają się te puchary, a wiem, co
          mówię, bo po prostu wola zwycięstwa jest bardzo duża, gdy się jest
          dobrym. Lepiej jest tym średnim. Może nie wygrywają, ale też nikt
          tego po nich nie oczekuje. Najlepszy jest na cenzurowanym, a z
          czasem okazuje się, żwe żeby utrzymać poziom, trzeba coraz więcej
          pracować. Na dodatek nie wiadomo, gdzie jest kres tych możliwości.
          W szkole podstawowej , w grupie dzieci, jeszcze stosunkowo łatwo
          można wygrywać talentem. Potem to już tylko ciężka praca.
          W dodadku są dyscypliny sportu, którym podporządkowuje się wszystko
          inne, bo wymagaja wielu godzin ćwiczeń (np pływanie), badź
          utrzymania wagi. I ten popłoch, że w przypadku zmiany kategorii
          wagowej zacznie się przegrywać.
          Osiągnięcia sportowe wymagają bardzo wielu wyrzeczeń. Jeden idzie w
          sobotę na dyskotekę, do kina - inny ma zawody. Ktoś ma ferie zimowe -
          ktoś inny zgrupowanie. Kolega śpi do 10-tej, drugi wstaje przed 7 i
          niezależnie od pogody, idzie na rozruch.
          Nie można nic zaplanować. Moja córka nie miała kiedy zaprosić
          koleżanek na imprezę urodzinową, bo cały wrzesień miała zajęty.
          Moim dzieciom to sprawia przyjemność, ale już od jakiegoś czasu nie
          żyją w taki sposób, jak ich rówieśnicy. I ja żyję inaczej. I moja
          rodzina inaczej funkcjonuje. I zazdroszczę tym rodzicom, którzy nie
          zaciskają kurczowo kciuków, gdy startuje ich dziecko.
          A oni zazdroszczą mnie.
          Ja nie startowalam w zawodach sportowych. Głównie dlatego, że byłam
          mało sprawna, ale też takiego stresu nie lubiłam.
          Moje dzieci startują. Nie lubią stresu, ale lubią wygrywać. Zresztą,
          one stresują się dużo mniej, niż ja.
    • atama Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 10:56
      Nie cierpiałam konkursów, zawodów, szeroko pojętej rywalizacji...
      brr...
      Zastanawiam się czy to nie "zasługa" płci.
      Syna nie chcę stawiać w szranki, ale może zabiorę mu w ten sposób
      coś ważnego?
      Na szczęście mąż przegina w drugą stronę - to daje nam szansę na
      normalność wink))
      • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:13
        Nie, to absolutnie nie ma związku z płcią.

        • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:23
          W podstawówce byłam najlepsza w sporcie.Ciągle brałam udział w
          zawodach.Co mi to dało?Chyba nic.Byłam też bardzo dobra z polskiego.
          Miałam brać udział w olimpiadzie,ale zachorowałam i wylądowałam w
          szpitalu.Byłam za to beznadziejna z matmywinkZamiast skupić się na tym
          żeby podciągnąć się w tym,w czym jestem słaba,ja ciągle biegałam-
          jakby to miało mi coś dać.Nie zostałam sportowcem,choć miałam
          warunki.A nawet gdybym została to nic by z tego nie wyszło,bo mam
          kiepskie zdrowie.A nauczycielka wf-u ciągle wystawiała mnie na
          zawody,choć mój stan zdrowia był jej znany.Dla mnie drugie miejsce
          to była porażka,więc dawałam z siebie wszystko by wygrać.I po co?
          Dzieci często nie potrafią dostrzeć granicy.Dla nich albo
          wszystko,albo nic.Jak jest się drgim to płacz.Do wszystkiego trzeba
          dorosnąć,także do rywalizacji.
          • atama Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:39
            Anik, naprawdę uważasz, że nic Ci to nie dało?
            Nie odcisnęło się to na charakterze? Silna wola, wytrwałość,
            przekonanie, że pracą można osiągnąć jakieś wyniki?
            • anik801 atama 29.09.09, 09:18
              Nie.Charakter mam taki od urodzenia-zawsze dążyłam do celu.Te
              przekonania mam w sobie niezależnie od wyników.Co mi to dało?
              Pobiegałam,poskakałam i tyle.Potem poszłm do liceum.W pierwszej
              klasie też byłam najlepsza,a potem to już nie mogłam nawet ćwiczyć
              na w-fie.Byłam głupia!Mogłam dostać wylewu i za jaką cenę?Pobicia
              szkolnego rekordu?Chęć bycia najlepszym przesłania ci wszystko,nawet
              zdrowy rozsądek.Czasem nie jest dobrze być zbyt ambitnym.
          • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 11:47
            anik801 napisała:

            > W podstawówce byłam najlepsza w sporcie.Ciągle brałam udział w
            > zawodach.Co mi to dało?Chyba nic.
            A może np pewność siebie? Kondycję? Zdrowie?


            Zamiast skupić się na tym
            > żeby podciągnąć się w tym,w czym jestem słaba,ja ciągle biegałam-
            > jakby to miało mi coś dać.
            Patrz, jaki ciekawy argument!
            Zaniedbywanie powinności

            >Do wszystkiego trzeba
            > dorosnąć,także do rywalizacji.
            A nie wydaje Ci się, że dorosłość oznacza, że już żadnej rywalizacji
            nie potrzeba?
            • verdana Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 14:10
              A ja akurat się z tym "zaniedbywaniem powinnosci" nie bardzo zgodzę,
              szczególnie w szkole. Uwazam, ze jesli ktos ma pasję czy uzdolnienia
              to znacznie lpiej i dla niego - i moze nawet szerzej - dla
              spoleczeństwa, aby je rozwijał, niż zaniedbywal, aby byc "średni" we
              wszystkim.
              Poza tym nie mozna rozpatrywać sportu, a nawet szerzej -
              zainteresowan, szczegolnie dzieci tylko na zasadzie "co mi to da". W
              ten sposób nie warto robic praktycznie niczego - niewiele pasji "cos
              daje" wymiernego. A niewymierne korzysci czasami sa najwazniejsze.
              • mamalgosia Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 15:12
                Nie chodzi mi o to, by "z wszystkiego być przeciętnym". Ale by
                jednak nie zaniedbać pewnego minimum. Mamy w skzole taką klasę
                sportową, piłkarze nożni. Pisać nie umieją, liczyć też nie, bo oni
                są sportowcami przecież
                • azile.oli Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 17:26
                  Wiesz, ale to się nazywa odpuszczaniem sobie, bo jest się dobrym
                  sportowcem. Rozwój człowieka polega na jednoczesnym kształtowaniu
                  umysłu i ciała. O ile rozumiem brak zdolności sportowych, to jednak
                  coś się od tych dzieci wymaga. I tak samo jest ze sportowcami.
                  Wyniki w sporcie nie mogą ich zwalniać z opanowania elementarnych
                  podstaw z innych przedmiotów. I to dla siebie samych. Albo kariera
                  sportowa się rozwinie, albo nie. Może z powodu braku pracy nad sobą,
                  może wyczerpania możliwości rozwoju, albo z błahej przyczyny, jaką
                  jest kontuzja.
                  Moje dzieci trenują wyczynowo i mają spore osiągnięcia, ale daleka
                  jestem od planowania im kariery sportowej.
                  Aczkolwiek , kiedy dziecko jest ze wszystkiego słabe, to należy się
                  cieszyć, że dobre w sporcie i wspierać. Ale nie na zasadzie ''po co
                  mi matma, piłkarzem zostanę''.
                  • verdana Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 17:42
                    Ale jesli ktos jest dobry i w sporcie i w polskim i niezly w innych
                    przedmiotach, tylko matma szwankuje - to ja jestem za opanowaniem
                    niezbednego minimum. I tyle. Tracenie ogromnej energii na to, w czym
                    jest się najslabszym - to chyba przede wszystkim domena szkoly.
                    • azile.oli Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 18:25
                      Oczywiście, że chodzi mi o opanowanie pewnego minimum. Nie może być
                      po prostu tak, że taki sportowiec nic nie robi z innych przedmiotów,
                      bo mu się po prostu nie chce. Z czegoś jest świetny, z czegoś średni
                      czy przeciętny, a z jakichś przedmiotów słaby. I to jest normalne.
                      Natomiast wiem, że niektórzy uczniowie w klasach sportowych po
                      prostu sobie odpuszczają, licząc, że się nad nimi zlitują, bo
                      przecież szkoła się nie pozbędzie medalisty. I zazwyczaj się nie
                      pozbywa, przepycha z klasy do klasy, bo w zawodach międzyszkolnych
                      liczą się roczniki (czasem repetent nie może startować).
                      Wszystko zależy , jaki jest powód: brak talentu do przedmiotów
                      ogólnych, czy zwykłe lenistwo.
                  • anik801 Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 10:03
                    No niestety,ale dzieci tak do tego podchodzą(nie wszystkie
                    oczywiście).Po co mi to czy tamto?Sama tak mówiłam-po co mi ta
                    cholerna matma?No i rzeczywiście nie przydała się nigdy(piszę o
                    poziomie licealnym,bo podstawy matematyki każdy znać powinien).U nas
                    troszkę jest program przeładowany.Mój brat do tej pory wierzy w
                    swoją karierę sportową i studia poszły w odstawkę.Jak masz jakąś
                    wielką pasję,to twoje myśli zaczynają krążyć tyllko wokoło tego.Ja
                    uprawiałam kiedyś bardzo intensywnie jazdę konną.I właściwie tylko
                    to się dla mnie liczyło.Czekałam na dzwonek ostatniej lekcji,by biec
                    na konie.Nie miałam czasu na naukę-bo konie.Oczywiście z klasy do
                    klasy zdawałam(bo akurat to i bez nauki mogłam),ale nie walczyłam o
                    stopnie.A teraz jako człowiek dorosły zależy mi,by na studiach mieć
                    dobrą średnią.Potrafię wszystko pogodzić-naukę,pracę i dom.
                • anik801 klasa sportowa! 29.09.09, 09:55
                  Mój brat chodził do takiej!No koszmar normalnie.Ci chłopcy w 80%nie
                  powinni skończyć szkoły średniej.Ich poziom był tragiczny.No,ale za
                  to byli świetni w nogę,więc na resztę przymykano oczy.A mój brat się
                  bardzo cieszył z tak niskiego poziomu,bo dzięki temu był najlepszy w
                  klasiewink
                  • atama Re: klasa sportowa! 29.09.09, 10:21
                    > Mój brat chodził do takiej!No koszmar normalnie.Ci chłopcy w 80%
                    nie
                    > powinni skończyć szkoły średniej.Ich poziom był tragiczny.No,ale
                    za
                    > to byli świetni w nogę,więc na resztę przymykano oczy.

                    No i krzywdę wyrządzili tym chłopakom. Ilu z nich ma szansę żyć z
                    piłki? Wybije się może 1-2, może żaden, a ze szkoły nie wyniosą nic
                    więcej...
            • anik801 mamalgosia 29.09.09, 09:28
              Zdrowa rywalizacja moim zdaniem jest zawsze potrzeba.Starasz się
              robić coś lepiej i to chyba wszystkim wychodzi na zdrowie.Nie uznaję
              natomiast rywalizacji,która przypomina wojnę.
              A co do zaniedbywania powinności-tak niestety jest.Chcesz być
              jeszcze lepsza i idą na bok inne sprawy.Zobacz jak często nawet w
              dorosłym życiu odbywa się to kosztem czegoś.Moja koleżanka z pracy
              stara się być najlepsza,jest mega ambitna.Jak sama stwierdziła
              często odbywa się to kosztem jej dziecka.
              A co do zdrowia,to raczej mogłam je utracić niż zyskać-nie każdy
              może uprawiać intensywnie sport.
    • katriel Re: konkursy, rywalizacja 28.09.09, 18:42
      No ja sobie na olimpiadzie męża znalazłam. (Matematycznej.)
      To chyba plus?

      A poza tym - olimpiada była mi potrzebna jako obiektywny sprawdzian
      poziomu wiedzy i zdolności. Dzięki sukcesom w konkursach uwierzyłam,
      że naprawdę jestem dobra i zdecydowałam sie rozwijać w tym kierunku,
      zamiast wybrać "bezpieczne" studia inżynierskie.
    • budzikowa Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 10:20
      Na początku muszę zaznaczyć, że moje wnioski o rywalizacji opieram na doświadczeniach ze sportu (traktowanego rekreacyjnie) i na nauce gry na instrumencie (no dobra, w instrumencie nie rywalizuję). A obiema aktywnościami zajęłam się dopiero w wieku dorosłym. Nikt mnie więc do niczego nie zmuszał, więc może dlatego skupiam się tylko na pozytywnych stronach. Nietypowa sytuacja, więc to co napiszę może odnosić się tylko do mnie.

      W rywalizacji trzy sprawy wydają mi się szczególnie pożyteczne.

      Po pierwsze, rywalizacja zazwyczaj zakłada trenowanie, przechodzenie przez kolejne etapy, np. rundy zawodów. I najpierw trzeba rywalizować z samym sobą, przezwyciężać siebie, a dopiero później zaczyna się deptać po piętach tym lepszym. Moim zdaniem długotrwałe treningi wyrabiają wolę i uczą jakiejś takiej... wierności - niezależności od warunków zewnętrznych. Czy zimno, czy pada - trening, czy mi się chce, czy nie - trening, niezależnie od tego, o której wschodzi lub zachodzi słońce - trening. Umiejętność wychodzenia na trening przełożyła mi się na inne, codzienne sytuacje. Dzięki temu nie dyskutuję z dzwoniącym budzikiem rano, tylko wstaję, nie uzależniam aktywności życiowej od mojego nastroju. To też przekłada się na praktyki religijne - czasami nie chcę się modlić, a się modlę, nie chcę chodzić do kościoła, a chodzę, i w miarę regularnie melduję się w konfesjonale, choć rzadko kiedy mam ochotę na spowiedź.

      Po drugie, to przechodzenie przez etapy i zdobywanie kolejnych 'sprawności' uczy, że na pewne rzeczy trzeba poczekać. Że umiejętności są nabyte, a nie wlane. Że w życiu też są etapy, też jest wysiłek i nie widać mety smile I żeby zdobyć jakieś tam poczucie dobrego życia trzeba najpierw mozolnie się trudzić, a w międzyczasie trzeba się jeszcze zestarzeć. Swoje trzeba przebiec, a meta będzie na końcu.

      Po trzecie zmienia się spojrzenie na innych. Zawsze są jacyś lepsi i jacyś gorsi zawodnicy. To akurat odnosi się do biegów długodystansowych, gdzie biegnie kilka tysięcy osób. Ciężko być zwycięzcą, ale także raczej nie jest się też tym ostatnim. Ale i mistrzowie i słabeusze to czasami fajni ludzie. A więc wartość człowieka nie zależy od wyniku sportowego. Nie jestem lepsza od tych, których wyprzedziłam, ani gorsza od tych, którzy mnie prześcignęli. Cieszy tylko, jeżeli jestem lepsza od siebie sprzed kilku miesięcy. Niby oczywista rzecz, a jednak warto jest od czasu do czasu się przebiec i to sobie przypomnieć.

      I rzecz już wspomniana: Znajomi i wspólne spędzanie czasu na świeżym powietrzu. I dzieci bardzo szybko łapią bakcyla od swoich rodziców smile
      • atama Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 10:37
        Niby się zgadzam, a jednak nie. Dla mnie do wszystkich powyższych
        nie potrzebna jest rywalizacja, a sam trening.
        Ale to może taka cecha osobnicza moja wink

        W każdym razie już wiem, co mi się w tej rywalizacji tak nie podoba:
        porównywanie z innymi.
        Ja wolę i tego będę chciała uczyć moje dzieci, porównywać się z samą
        sobą. Mierzyć swoje postępy, doskonalić umiejętności porównując się
        do siebie samej sprzed paru lat.
        • budzikowa Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 10:42
          A zgoda. Rywalizacja w tym przypadku jest tylko i wyłącznie motywacją do
          treningu. Ale to też moja cecha osobnicza wink
        • ula27121 Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 15:01
          atama napisała:

          > Ja wolę i tego będę chciała uczyć moje dzieci, porównywać się z samą
          > sobą. Mierzyć swoje postępy, doskonalić umiejętności porównując się
          > do siebie samej sprzed paru lat.

          To pewnie zależy od człowieka ale uważam, że to o czym napisałaś jest bardzo
          trudne. Ja byłam w bardzo słabej klasie licealnej. Po pierwsze trudno mi było
          uczyć się " mimo wszystko" (ale to mniej istotne), po drugie brakowało mi
          porównania się do lepszych. Nie po to, żeby rywalizować, ale po to aby wiedzieć
          ile wiedzą inni. Po to, żeby umieć samodzielnie rozeznać czy to, że na tle klasy
          jestem dobra oznacza, że jestem dobra ogólnie. Obawiałam się, że w zetknięciu z
          osobami, które chcą się uczyć, które będą zdawać ze mną egzaminy na studia okaże
          się, że moja wiedza jednak nie wystarczy.
    • otryt Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 18:01
      Startowałem kiedyś często w zawodach matematycznych. Zawsze było to
      poprzedzone pracochłonnym przygotowaniem trwającym tygodnie czy
      miesiące. Potem taki przyjemny dreszczyk emocji podczas zawodów,
      pełna mobilizacja, skupienie całej uwagi tylko na jednym. Bywało, że
      podczas zawodów po raz pierwszy zaczynałem rozumieć, to czego nie
      potrafiłem zrozumieć podczas normalnej nauki. Potrafiłem się tak
      mocno wyłączyć z rzeczywistości, skupić na temacie.

      Dziś widzę, jak moje ( i inne dzieci) podchodzą do Kangura zupełnie
      nieprzygotowane, albo byle jak, tylko przez jeden wieczór, licząc na
      to, że jakimś fuksem się uda. Nawet jeśli się zrozumie wszystkie
      zadania i znajdzie poprawne rozwiązania, to zazwyczaj zabraknie
      czasu, bo ćwicząc dziesiątki podobnych zadań, wykonujemy to w ułamki
      sekundy a nie przez minutę.

      Rywalizacja stoi w sprzeczności z nastawieniem na współpracę. Tak
      myślę. Współczesna szkoła czy firma chce, aby ludzie wewnątrz
      zespołu współpracowali, jednocześnie podsycając między nimi
      rywalizację. To jakaś schizofrenia, zawsze przynosząca złe efekty,
      nieszczerość lub ukryte konflikty.
    • zuzasza Re: konkursy, rywalizacja 29.09.09, 22:49
      Jestem wykształconym muzykiem-instrumentalistą i muszę powiedzieć, ze dla mnie
      rywalizacja to był motor do pracy i coś niezbędnego w rozwoju. Oczywiście nie
      chodzi o to, by jako dziecko jeździć na 7 konkursów w roku, ale 1-2...
      To była motywacja do pracy (mozolnej zawsze więc poszukiwanie motywacji jak
      najbardziej wskazane), szansa sprawdzenia się, poznania innych, a czasem
      przekonania się czy to rzeczywiście jest dla mnie, bo trzeba się było nauczyć
      przegrywać też. Dało mi to wiele - nie tylko w odniesieniu do grania.
      I w sumie potem na studiach jeździli tylko najlepsi (nieliczni), ale chyba nie
      było wśród nas nikogo kto choć raz by nie "startował" z sukcesem - choćby w
      makroregionalnych przesłuchaniach.
      I jeszcze jakoś tak się zawsze zdarzało, że nawet gdy jechaliśmy kilkuosobową
      ekipą za szkoły (na studiach już nie startowałam) nie było między nami
      niezdrowej rywalizacji - po zagraniu swojego człowiek w jeszcze większych
      nerwach siadał posłuchać kolegi. ale może to była specyfika szkoły lub
      instrumentu...

      W każdym razie myślę, ze w pewnych dziedzinach konkursy są nieuniknione i
      konieczne. A że nie wszyscy się w tym zanjduja to inna sprawa. Może dzięki temu
      dostrzegają, ze to niekoniecznie jest dla nich życiowa droga...
      I jeszcze jedno - dziś jestem "z drugiej strony biurka" i postęp jaki zrobiła w
      zeszłym roku moja uczennica zgłoszona na regionalne przesłuchania był ogromny -
      choć wypadła bardzo przeciętnie. Ale dostrzegła nowe cele. inną miała motywację
      i w ogóle tak trochę łyknęła "klimatu".
      Wychodzi więc na to, że widzę plusy...

    • atama boskie modelki 06.10.09, 08:24
      Trochę OT, ale sami powiedzcie - czego to człowiek nie wymyśli!
      Powyżej było co nieco o wyborach miss, dlatego podczepiam link do
      artykułu pt. "Z Bogiem na wybieg"
      http://wiadomosci.onet.pl/1577684,2678,1,kioskart.html
      Jak się okazuje do wszystkiego można dorobić ideologię... uncertain
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka