Zerknęłam w wyszukiwarkę i znalazłam, że było:
forum.gazeta.pl/forum/w,16182,31946768,,_dzielna_niewiasta_.html?v=2
ale krótko. Może są jakieś nowe spostrzeżenia?
Chodzi mi to po głowie i nie chce przestać chodzić. Myślę o Maryi,
która była wzorem dla każdej niewiasty, dzielna była naprawdę
niemożliwie.
Zaczęło się od tego, że podczas rozważania różańcowego uderzyły mnie
słowa (słyszane oczywiście tysiące razy): "a twoją duszę miecz
przeniknie"
Jak żyć z takim proroctwem?
Każdy ma swój krzyć i wszyscy jesteśmy narażeni na
niebezpieczeństwa, choroby, cierpienie, ból. Osoby lękliwe (nie
wspominając o chorobliwie lękliwych, do jakich niestety należę) boją
się tego bardzo. Ale w każdym momencie można mieć nadzieję: nie,
mnie się to nie przydarzy. Nie, nie będzie źle. Nie, jakoś
wytrzymam. Gdybym usłyszała "twoją duszę miecz przeniknie" wpadłabym
w rozpacz, nie wiem, czy potrafiłabym dalej zyć. A Ona potrafiła.
Drugie uderzenie to wątek felixy i moje własne wspomnienia - problem
przyjęcia poczętego Dziecka. A gdzie nam do Niej! Mamy rodziny,
Mężów, których kochamy... Ona była jeszcze panną. Co powiedzą
ludzie? A jak przyjmie to Jej Ukochany - bo przecież kochała Józefa.
A między pytaniem Anioła a jej "fiat" zapewne nie upłynęło pół roku -
bo tyle pewnie ja potrzebowałabym na decyzję: rozważenie za i
przeciw, podejście rozsądkowe, podejście uczuciowe, rozeznanie w
duszy, przemodlenie...
Czy jesteście dzielne?
Albo dzielni - bo mężczyzną dzielnym chyba też można/należy być.
Wiem, że na tym forum jest mnóstwo dzielnych niewiast. Tę dzielność
postrzegam różnie. Nie chcę pisać nickami, bo mogę się mylić w
ocenie (a że dotyczy Moderatorek, to już na pewno lepiej bez
nicków

). Jest na przykład niewiasta dzielna niejako z powodu
okoliczności. Stawia czoła temu, co ją spotyka, nabywa tę dzielność,
pracuje nad nią, walczy o nią. I jest inna - której moim zdaniem ta
dzielność przychodzi lżej, jest jakby w niej (cecha charakteru?). I
która w takim razie dzielniejsza?
Czasem bywam dzielna. Bo muszę. Bo nie ma innego wyjścia. Bo
przecież się nie powieszę (na razie?). Ale wcale dzielna być nie
chcę. Chciałabym nie musieć być dzielna.
Zapewne spłyciłam bardzo temat, bo dzielność chyba sprowadziłam do
odwagi. Ale mam nadzieję, że zgłębicie tę płyciznę.