isma
28.11.09, 19:50
Adwent – czas oczekiwania na Słowo, które staje się Ciałem. Czas wypełniania
się obietnic.
Czas czujności i gotowości. Uwagi wyostrzonej i napiętej, aby nie zostać
zaskoczonym. Bo niby wiemy: będzie Boże Narodzenie, jak co roku. Niby wiemy –
nasze własne życie się kiedyś skończy. Niby wiemy – Chrystus-Król przyjdzie w
chwale, sądzić żywych i umarłych.
Niby wiemy. A jednak żyjemy tak, jak gdyby te dni obiecane przez Tego, który
prawdziwie spełnia, co zapowiedział, nie miały nastąpić. A w każdym razie
nieprędko, jeszcze nie teraz. Po co pisać testament, skoro jeszcze tyle do
zrobienia na codzień? Po co wyciągać rękę na zgodę, skoro jeszcze się nie
umiera, jeszcze się zdąży?
A czego się nie zdążyło, to… zamówi się kurierem.
Może trzeba wreszcie już samemu zacząć. Nie tracić czasu. Przyjąć zaproszenie
Pana Boga, naprawdę uwierzyć, że obietnica się spełni, że te dni nadejdą.
Będą nam na forum towarzyszyć w adwencie słowa Pisma św. przypominające o tym
Bożym zaproszeniu. W szczególnym w tym roku bogactwie, bo wybierane i
rozważane przez katolików i luteran, wzajemnie się dopełniające i komentujące.
Warto poświecić ten adwentowy czas na uważne i czujne czytanie, na głębszą
refleksję (a niekonieczne na spory). Na życie jak w jasny dzien - w
oczekiwaniu na Chrystusa. Na to, żeby słowa stawały się rzeczywistością.
Ciałem.