mader1
31.12.09, 14:34
( Kilka miesięcy temu byłam na Jej wykładzie - konferencji i byłam
rozczarowana. Potem okazało się, że to Ona miała pojęcie o czym mówi,
a ja... bez doświadczenia w pewnej dziedzinie, głupia byłam)
A to z Półtawskiej " Samo życie". Zaznaczyła, że ma na myśli głównie
sytuacje, z którymi spotkała się w poradni - braku ojca lub braku z
nim rzeczywistego kontaktu.A mówiła o tym, co poniżej dla przestrogi-
że taki schemat często się powtarza.
" Czasem na wykładach dla dziewczynek rysowałam na tablicy serce jako
pole magnetyczne (...) Pole magnetyczne, jak wiadomo , przyciąga bez
wyboru wszystko, co jest metalem, niezależnie od tego, czy to piękna
broszka, czy zardzewiały gwóźdź. Kto wstąpi w to pole magnetyczne,
jest przyciągany, niezależnie od tego, jaki jest. Dziewczynka chce
kochać i pierwszy lepszy spotkany chłopiec, gdy tylko spełni jakieś
jej oczekiwania, może już przez nią być traktowany jako ten jedyny.
Potrzeby serca dziewczyny są wyraźne, pragnie przede wszystkim
akceptacji, zrozumienia czyli dialogu i poczucia bezpieczeństwa,
stabilizacji i jeśli tego nie znajdzie we własnym domu, to bardzo
łatwo ktoś ją może wykorzystać, stwarzając pozory.Wystarczy, że do
ucha dziewczyny dojdzie jakieś czułe słowo, na które ona czeka -
serce nie ocenia, czy słowa są prawdziwe, serce odbiera ton. Ogarnął
ją ramionami, więc czuje się bezpieczna, powiedział parę czułych
słów, więc czuje się kochana i zaakceptowana, on słucha, co ona mówi,
a więc to znaczy, że rozumie. I już dziewczyna jest zakocha, a ma
dopiero swoje "naście" lat. I teraz dalszy lod zależy od tego, kim
jest ten on w tym magnetycznym polu dziewczęcego serca..."