carla7
19.03.04, 11:38
Wychowali mnie wierzący i praktykujący rodzice. Często widziałam jak modlą się
z różańcem w ręku, chodzą na Mszę św. nie tylkoo w niedzielę. Chodziliśmy
razem do kościoła, zachęcali mnie do modlitwy i do uczestnictwa w różnych
nabożeństwach.
Dzieciństwo było pełne ufności, że jest Bóg, wszystko jest w Jego rękach.
Chodziłam na piesze pielgrzymki do Częstochowy, rekolekcje, oazy na których
"ładowałam akumulatory" na cały rok. Wspominam to wszystko cudownie. Byłam
bardzo szczęśliwa, miałam pokój w sercu. Potem odeszłam, nie stało się nic
nadzwyczajnego. Proza życia. Praca, dom, obowiązki i duchowe lenistwo a potem
pustka...i poszukiwania. Ostatnio poszłam na niedzielną Mszę św. mam w sobie
dużo energii i siły i cieszę się bardzo. Nie chcę robić nic na siłę, chcę aby
moja wiara odradzała się na nowo, aby wypływała z serca. Do tego potrzebny
jest Dar od Boga...
A moje pytanie? Czy trzeba odejść od wiary dzieciństwa, odwrócić się,
zaprzeczyć wszystkiemu, aby potem na nowo ją odkryć w głębszym wymiarze?
Jak było z Wami?
Pozdrawiam Carla