Dodaj do ulubionych

Czy trzeba odejść?

19.03.04, 11:38
Wychowali mnie wierzący i praktykujący rodzice. Często widziałam jak modlą się
z różańcem w ręku, chodzą na Mszę św. nie tylkoo w niedzielę. Chodziliśmy
razem do kościoła, zachęcali mnie do modlitwy i do uczestnictwa w różnych
nabożeństwach.
Dzieciństwo było pełne ufności, że jest Bóg, wszystko jest w Jego rękach.
Chodziłam na piesze pielgrzymki do Częstochowy, rekolekcje, oazy na których
"ładowałam akumulatory" na cały rok. Wspominam to wszystko cudownie. Byłam
bardzo szczęśliwa, miałam pokój w sercu. Potem odeszłam, nie stało się nic
nadzwyczajnego. Proza życia. Praca, dom, obowiązki i duchowe lenistwo a potem
pustka...i poszukiwania. Ostatnio poszłam na niedzielną Mszę św. mam w sobie
dużo energii i siły i cieszę się bardzo. Nie chcę robić nic na siłę, chcę aby
moja wiara odradzała się na nowo, aby wypływała z serca. Do tego potrzebny
jest Dar od Boga...
A moje pytanie? Czy trzeba odejść od wiary dzieciństwa, odwrócić się,
zaprzeczyć wszystkiemu, aby potem na nowo ją odkryć w głębszym wymiarze?
Jak było z Wami?
Pozdrawiam Carla
Obserwuj wątek
    • justyna.ada Re: Czy trzeba odejść? 19.03.04, 12:26
      carla7 napisała:

      > Chodziłam na piesze pielgrzymki do Częstochowy, rekolekcje, oazy na których
      > "ładowałam akumulatory" na cały rok. Wspominam to wszystko cudownie. Byłam
      > bardzo szczęśliwa, miałam pokój w sercu. Potem odeszłam, nie stało się nic
      > nadzwyczajnego. Proza życia. Praca, dom, obowiązki i duchowe lenistwo a potem
      > pustka...i poszukiwania.

      Taaa.... skąd ja to znam...
      Ja tez jestem przypadkiem, gdzie założenie rodziny i praca zawodowa zbiegły się
      jakoś dziwnie w czasie ze "spadkiem zainteresowania Panem Bogiem"
      (paradoksalnie tam, gdzie On jest strasznie potrzebny, ale trzeba uczynić
      wysiłek, żeby mieć dla Niego czas i jakąś przestrzeń w swoim myśleniu)
      I świadomość tego nie jest przyjemna...

      >aby wypływała z serca. Do tego potrzebny
      > jest Dar od Boga...

      No tak. I trzeba prosić o ten dar, żeby nawet kiedy wydaje się że w sercu nie
      mam żadnej wiary, żeby to On mi pomagał. Tak jak Duch Święty "kiedy nie umiemy
      się modlić, przyczynia się za nami"

      > A moje pytanie? Czy trzeba odejść od wiary dzieciństwa, odwrócić się,
      > zaprzeczyć wszystkiemu, aby potem na nowo ją odkryć w głębszym wymiarze?
      > Jak było z Wami?

      Wiesz co - chyba nie trzeba. Ja myślę swoją drogą, że takie odejście (chociaż
      nie można go gloryfikować, bo może być groźne) jeśli się z niego wraca, to
      okazuje się korzystne bo człowiek w nowym świetle widzi swoje życie.
      Ale znam takich, którzy nie odeszli.
      Ale najgorzej chyba to jest stać się "letnim" w wierze, niby się praktykuje,
      niby w nic się nie zwątpiło, chrześcijanin ze mnie wzorowy, tyle że ani modlić
      się nie udaje, ani te sakramenty nic nie dają, w ogóle pustka tak jakby Boga
      nie było. Trudno się nawrócić.

      CZego sobie i Tobie życzę
      justyna
    • kulinka3 Re: Czy trzeba odejść? 19.03.04, 13:02
      Myślę,że nie zawsze receptą na dojrzałą wiarę jest odejście od niej. Choć
      często tak się zdarza.To chyba raczej sprawa pogłębienia tego co się wyniosło z
      dzieciństwa i nieustannej potrzeby życia blisko Boga w codzienności.Wbrew
      lenistwu( Carla brawo za odwagę nazwania rzeczy po imieniu )i pysze, że
      poradzimy sobie bez Pana Boga.
      Pozdrawiam ciepło i życzę dużo wytrwałości
    • dusk-till-dawn Re: Czy trzeba odejść? 19.03.04, 15:18
      1 Koryntian 13:11  Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak
      dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego,
      co dziecięce.
      • ogolone_jajka Re: Czy trzeba odejść? 19.03.04, 19:40
        dusk-till-dawn napisał:

        > 1 Koryntian 13:11 Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem jak
        > dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem tego,
        > co dziecięce.

        Czyli zaniechałem naiwnej, dziecinnej, bezrozumnej, bezkrytycznej wiary w boga. Tak jak i w św. Mikołaja. Proste, nie?
        • carla7 Re: Czy trzeba odejść? 19.03.04, 21:12
          Nie. Prostackie (Twoja interpretacja).
          • krzys_s Re: Musicie się na nowo narodzić ! 22.03.04, 12:26
            Witam
            POniżej tekst z 3 rozdziału ew, Św. Jana.
            To jest właśnie to - nowe narodzenie W Jezusie Chrystusie !
            Pozdrawiam
            Krzys_S

            Jn 3:1-21
            1. Był wśród faryzeuszów pewien człowiek, imieniem Nikodem, dostojnik żydowski.
            2. Ten przyszedł do Niego nocą i powiedział Mu: Rabbi, wiemy, że od Boga
            przyszedłeś jako nauczyciel. Nikt bowiem nie mógłby czynić takich znaków, jakie
            Ty czynisz, gdyby Bóg nie był z Nim.
            3. W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli
            się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego.
            4. Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc
            starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?
            5. Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie
            narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.
            6. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło,
            jest duchem.
            7. Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.
            8. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd
            przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.
            9. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać?
            10. Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego
            nie wiesz?
            11. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym
            świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie.
            12. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż
            uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?
            13. I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna
            Człowieczego.
            14. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna
            Człowieczego,
            15. aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
            16. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy,
            kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.
            17. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale
            po to, by świat został przez Niego zbawiony.
            18. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został
            potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
            19. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej
            umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.
            20. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie
            zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków.
            21. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że
            jego uczynki są dokonane w Bogu.
        • krzys_s Re: Naiwność ???? 22.03.04, 12:33
          ogolone_jajka napisał:

          > dusk-till-dawn napisał:
          >
          > > 1 Koryntian 13:11 Gdy byłem dziecięciem, mówiłem jak dziecię, myślałem ja
          > k
          > > dziecię, rozumowałem jak dziecię; lecz gdy na męża wyrosłem, zaniechałem t
          > ego,
          > > co dziecięce.
          >
          > Czyli zaniechałem naiwnej, dziecinnej, bezrozumnej, bezkrytycznej wiary w
          boga.
          > Tak jak i w św. Mikołaja. Proste, nie?

          Wiara w Boga nie jest ani naiwna, ani dziecinna, ani nierozumna ale masz rację
          być może jest bezkrytyczna. Taka samo jak bezkrytycznie wierzę w to że jak
          zabraknie mi benzyny to samochód po prostu się zatrzyma.
          Bóg jest po prostu RZECZYWISTOSĆIĄ - bez względu na to czy w nią wierzysz czy
          nie. Naiwność polega na nieuznawaniu tego faktu - ponieważ konsekwencją będzie
          twoja beznadziejna wieczność kolego !
          Pozdrawiam Cię
          Krzys

          >
    • carla7 Re: Czy trzeba odejść? 23.03.04, 08:30
      Dziękuję Wam za wszystkie słowa otuchy i wskazówki.
      Myślę, że przede mną jest dużo pracy, ale i więcej radości i pokoju.
      Próbuję znajdować więcej przestrzeni w sobie dla Boga (a może po porostu
      odnajduję Boga, który jest w każdym z nas?), staram się zauważać Go wokół
      siebie. Czasem patrzę na człowieka (tak innego ode mnie, tak dla mnie
      niezrozumiałego) i świta we mnie myśl, że my ludzie jesteśmy jednością to samo
      powietrze raz jest w moich płucach a za chwilę w płucach kogoś innego...To
      pomaga, kiedy uruchamia się "automat - obojętność"
      Tak w głębi serca czuję, że to Ta Droga.
      • isma Re: Czy trzeba odejść? 23.03.04, 13:56
        Ja bym nawet zaryzykowala opinie, ze to w ogole jest sytuacja dynamiczna -
        odejscia i nawrocenia. We mnie one z czasem sa coraz mniej gwaltowne
        (starosc? wink))?), ale zawsze inspirujace.
        • mader1 Re: Czy trzeba odejść? 23.03.04, 20:28
          Takie podejscie do wiary, o jakim pisze Isma jest mi bliskie smile
          Poniewaz moj Tato byl niewierzacy, a mama miala z Nim dosc problemow,
          by mocno sie skupiac nad moja wiara, roslam sobie w takiej
          rzeczywistosci "dynamicznej". Sama, pierwsza czulam skutki swoich
          upadkow, a poniewaz Tato raczej cieszyl sie z moich odejsc od Boga, za
          kazdym razem musialo mocno zabolec, zeby wrocic. Z kolei dosc wczesnie
          zrozumialam , ze Bog to moj Ojciec. Nieporownywalny z tym ludzkim. Nie
          zawiedzie, czeka, kocha.
    • sion2 Re: Czy trzeba odejść? 23.03.04, 13:40
      Myśle,że trzeba przeżyć w życiu dorosłym drugie nawrócenie tj. odkryć wiarę
      głęboką , nie emocjonalną, która ładuje akulmulatory przez osobisty kontakt z
      Bogiem, przez swiadome wybranie Jezusa na Pana swego życia, przez spotykanie
      sie z NIm w sakramentach niezaleznie od tego, czy ksiądz się usmiecha czy
      marudzi...
      Powodzenia...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka