Dodaj do ulubionych

czy każdy musi przejść kryzys wiary ?

31.08.10, 09:41
Weszłam przez główną na temat :
forum.gazeta.pl/forum/w,46,115734329,115734329,I_klasa_gimnazjum_dziecko_nie_chce_na_religie.html
sion2 napisała 30.08.10, 11:48
Mam na mysli to ze kryzys w rozwoju czlowieka, jakikolwiek, jest
sytuacja potencjalną, nie determinuje jeszcze żadnego rozwiazania.
Rozwijamy sie psychicznie w zasadzie głownie dzieki kryzysom,
przemianom, przełomom. Z kryzysem wiary jest tak samo. Taki kryzys
jest wrecz konieczny aby przejsc do wiary swiadomej i
dojrzalej, która bedzie wyborem wlasnym a nie przejetym bez
reflekleksji od rodziców.
Kryzys wiary, motywacji religijnych jest dobry, nawet jesli
chwilowo wiąże sie w z wyborem niewiary czy chwilowym zniecheceniem
do praktyk, religii itp. Takze jesli ta chwila trwa 5 czy 8 lat.
Nie znaczy to ze dorosli powinni nie zauwazac kryzysu u dziecka, ze
nie powinni reagowac, interesowac sie. jesli tacy beda to dziecko
uzna ze wiara na serio jest do niczego nie potrzebna i łatwiej
zrezygnuja na dluzej albo na zawsze.
Rodzic powinien towarzyszyc dziecku w takim kryzysie. nie zmuszac
do praktyk, nie straszyc pieklem, nie zalamywac rąk ale starac sie
przede wszystkim swoim zyciem pokazywac dlaczego warto wierzyc, to
jest czas dawania świadectwa wiary a nie nauczania
nastolatka i prowadzenia na sile do kosciola. Trzeba umiec podsunac
odpowiedna ksiazke, spytac czy nie chcialoby dziecko pogadac z
jakims "odjechanym" ksiedzem ktory byc moze wskaze jakies tresci,
cos wartosciowego co pomoze odzyskac kiedys rownowage?
jest tez mnostwo wspanialych ksiazek dla nastolatkow,
opowiadajacych prawdziwe historie ich rowniesnikow, jak oni
odnalezli sie w wierze, nieraz po skrajnie trudnych doswiadczeniach
np nalezenia do gangu mlodziezowego itp.

Kryzys wyzwala jakas energie, rolą rodzica jest probowac troszkę
pokierowac tę energię na wlasciwy rozwoj dziecka. I przede
wszystkim okazywac milosc dziecku, bez wzgledu na wybór, predzej
czy pozniej dziecko samo zrozumie ze fundamentem tej milosci jest
wlasnie Bóg.
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 09:41
      Jaj je odpowiedziałam

      magdalaena1977 30.08.10, 21:41 Odpowiedz
      sion2 napisała:

      > Taki kryzys
      > jest wrecz konieczny aby przejsc do wiary swiadomej i
      > dojrzalej, która bedzie wyborem wlasnym a nie przejetym bez
      > reflekleksji od rodziców.
      Skąd ten pomysł ? pytam zupełnie poważnie.

      Urodziłam się w rodzinie katolickiej, zostałam ochrzczona, byłam u komunii i u
      bierzmowania. Przez 13 lat chodziłam na religię.
      Nigdy nie miałam wątpliwości, że jest to właściwy sposób postępowania. Cały czas
      wierzyłam i wierzę w Boga, regularnie praktykuję. I większość moich znajomych
      katolików praktykuje nieprzerwanie od dzieciństwa i nie zwierzała się z jakichś
      kryzysów wiary.
      A wszystkie odejścia od Kościoła jakie obserwowałam w swoim otoczeniu są na
      razie nieodwracalne.
    • magdalaena1977 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 09:42
      Co o tym myślicie ? czy Wy też przechodziliście takie kryzysy ? Czy znacie
      osoby, które powróciły na łono Kościoła po dłuższej przerwie ?
      • kim5 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 11:00
        U mnie kryzys zaczął się wraz z dorosłym życiem.
        I niestety trwa do dziś.

        Wychowałam się w rodzinie, gdzie chodzenie do kościoła było
        obowiązkiem, nie było innej opcji.
        Chyba za dużo mam w sobie pytań bez odpowiedzi i z czasem przestało
        mi brakować kościoła instytucjonalnego, choć trudno by mi było
        powiedzieć, że jestem niewierząca.
        Modlitwa towarzyszy mi niemal na codzień. Raczej dziękczynna niż
        prosząca, więc na pewno nie jest to model "jak trwoga, to do Boga".
        Tak więc dziwnie to wygląda... Wiem.
        Ale nawet nie wiem, z kim mogłabym na ten temat porozmawiać.
      • andrzej585858 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 19:57
        magdalaena1977 napisała:

        > Co o tym myślicie ? czy Wy też przechodziliście takie kryzysy ? Czy znacie
        > osoby, które powróciły na łono Kościoła po dłuższej przerwie ?

        Ja przechodziłem - był taki okres , że fascynował mnie marksizm, ale nie ten
        który był propagowany przez oficjalne partie niby-komunistyczne - tylko ten
        żródłowy - to co pisał Marks, Engels.
        Do dzisiaj mam zeszyt w którym notowałem co bardziej interesujące cytaty, tylko
        że nie interesował mnie to co klasycy pisali o ekonomii, lecz wyłącznie o religii.

        Tylko że w moim przypadku sprawdziło się pewne powiedzenie, nie wiem czyjego
        jest autorstwa , ale utkwiło mi mocno w pamięci - "Nie znam nikgo kto został
        ateistą czytając Marksa, ale za to znam wielu ateistów którzy stali się nimi
        obserwując swojego proboszcza".

        Coś w tym jest na rzeczy - w każdym bądź razie Marks poszedł w kąt, a rozpoczęło
        się szukanie książek o historii Kościoła, przyszła fascynacja Ojcami Kościoła -
        a trudno było w 70-tych latach zdobyć książki na ten temat.
        Wróciłem - ale czy na pewno moja wiara jest przepisowa? - Trochę nadal chadzam
        swoimi ścieżkami.
    • sulla Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 11:45
      Ja nie wiem, czy każdy musi? To tak jak z pytaniem, czy kadży związek musi
      przejść kryzys? Czy jeśli nie miałam (to nie ja wink kryzysu w związku, to coś z
      tym związkiem nie tak?

      Myślę, że w tym, co napisała Sion, ważne jest to, że kryzys jest czyms
      naturalnym. Że jest potencjalnie twórczy i nie trzeba się go bać ani traktować
      jak koniec świata. Znowu jak ze związkiem - jak się pojawia kryzys, to często
      wpadamy w panikę, chcemy uciekać, myślimy, ze to koniec. A to jest kolejna faza
      rozwoju związku, dołek w całym ciągu górek i dołków. Jeśli jest wola wytrwania z
      obu stron, to kryzys można przejść i przeobrazić w coś dobrego.
      W kryzysie wiary jest o tyle lepiej, że jedna ze stron nigdy nie traci woli
      wytrwania ani miłości smile I jest gotowa nam pomagać w wyjściu z tego kryzysu.


      No i jeszcze nasuwa mi się myśl, ze kryzys kryzysowi nierówny. Dla kogoś to może
      być utrata wiary w Boga, dla kogoś innego - odejście od Kościoła i szukanie boga
      "na własną rękę", jeszcze dla kogoś trwanie w Kościele ale w letargu i
      nieświadomości. Chyba każdy z nas jednak jakieś mniejsze lub większe kryzysy
      przechodzi. A może nie?
      • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 17:22
        w zasazie to mój kryzys się nie skończył , raczej złagodniał , stał się
        znośny,nawet cieszę się ,że go mam , bo po coś jest dany, staram się
        odkrywać po co i tyle
        • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 17:29
          Sion ma rację kryzys wyzwala energię, bo człowiek dąży do równowagi i
          próbuje tą równowagę sobie zbudować bez tego , co mu się z tym kryzysem
          wiąże. Ja mam np od bardzo dawna kryzys ducha , no i zobaczymy dokąd ten
          kryzys mnie doprowadzi.
          • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 17:40
            Jeśli coś tu w całej w swojej kadencji kogoś skrzywdziłam to przepraszam
            ,ale z tym kryzysem będę musiała poradzić sobie sama ( bez obaw nie
            nigdzie nie odchodzę),magdaleno trafiłaś w dziesiątkę z tym wątkiem ,
            już od dłuższego czasu miałam zamiar założyć podobny , bo czasem nie
            wiem jak sobie z tym poradzić i przyznam się szczerze czasem potrzebuję
            wsparcia.
            • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 31.08.10, 19:59
              to dotyczy sfery prywatnej
              • sion2 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 01.09.10, 14:18

                O widzisz, odpowiedzialam ci tam a ty tymczasem tutaj
                zalinkowalas smile.

                Mialam na mysli rozumienie hasla "kryzys" nie jak "kryzys
                gospodarczy" itp bo wtedy jednoznacznie sie kojarzy z klęską, zlymi
                nastepstwami, porażką i determinuje pejoratywnie. Mialam na
                mysli "kryzys" w sensie sytuacji potencjalnej, która moze
                doprowadzic do dobrego rozwiazania albo do dobrego.
                kazdy przechodzi kryzys przejscia od wiary dziecka do wiary
                czlowieka dojrzalego - przeciez dorosli nie wierza wiara infantylną
                ale (przynajmniej powinni) wiara rozumną, dojrzała, krytyczną (nie
                mylic z krytykanctwem) i swiadomą.
                ja tez taki kryzys przeszlam, mialam nawet okres w wieku 14 lat gdy
                mi sie wydawalo ze Boga nie ma choc nie bylo to az utrata wiary ale
                nie cchialo mi sie chodzic na msze i religię
                gdy mi sie zachcialo znowu to juz dlatego ze odkrylam Boga dla
                siebie, weszlam z Nim w swiadomą relację i przyjazn

                nie jest mozliwe wierzyc infantylnie w wieku doroslym, bo czlowiek
                normalny dorosly nie jest w stanie we wszystkich sferach byl
                dojrzaly a tylko w wierze zachowywac sie jak male dziecko (nie
                mylic z prostotą wiary do ktorej jestesmy wezwani) bezkrytycznie,
                bez osobistego zdania i refleksji
    • kim11 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 23.09.10, 22:21
      nigdy nie przezylam czegoś takiego jak kryzys wiary - w wieku 16 lat sie nawróciłam z wiary tradycyjno-katolickiej na katolicką - przed nawróceniem, pytań dotyczących Boga sobie raczej nie zadawałam, był, bo był, od niedzieli, do niedzieli, a po nawroceniu generalnie pytań nie mam smile To znaczy na te ktore sie pojawiają szybko znajduje odpowiedzi.
      Bo w sumie tak sobie mysle, kryzysy wiary wynikają chyba stąd ze sa pytania na które odpowiedzi sie nie znajduje
      • otryt Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 23.09.10, 23:17
        kim11 napisała:

        > nigdy nie przezylam czegoś takiego jak kryzys wiary
        > - w wieku 16 lat sie nawróciłam z wiary tradycyjno-katolickiej na katolicką.

        Witaj! Pięknie napisane. U mnie jest dosyć podobnie. To raczej w moim życiu pojawiają się kryzysy, które dzięki wierze znajdują rozwiązanie, często w cudowny sposób. Kolejny kryzys życiowy przynosi ze sobą kolejny etap w przeżywaniu wiary.

        Pozdrawiam serdecznie
        • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 24.09.10, 02:45
          Kolejny kryzys życiowy przynosi ze sobą kolejny etap w przeżywaniu wiar
          > y.

          zbbyt silny może ją zabić, pamiętam swój w ciągu dwóch lat : urodziła wcześniaka 36tc , ale w złym stanie, zmarł mi ojciec , okazało się ,że dziecko jest chore, wypadek męża, druga ciąża ( nieplanowana) ze strachu przed naciskami na aborcję nie powiedziałam dalszej rodzinie ( wiedział tylko mąż) nawe t mamie nie powiedziałam ( bo śmierci taty źle sobie raziła psychicznie, choć jeast przeciwniczką aborcji nie pomogła by mi wtedy) , drugie dziecko okazało się chore, miałam wrażenia ,że to się nie skończy, miałam tyle żalu , gniewu , złości do Boga,że zrzuciłam krzyż ze ściany, pamiętam ,że zaczęłam płakać, a potem przyszło "coś" , co sprawiło ,ze mój cały gniew , żal runął , pamiętam jak mówiłam Boże weź tn gniew , , o ja sobie z nim nie radzę. w zasadzie równo z tym wydarzeniem zrozumiałam czym jest Krzyż i co to znaczy go nieść świadomie Go przyjmując. Pamiętam ,że w tym okresie byłam bliska utraty wiary ( na bakier z kościołem) ludzie zawiedli , dla nich mój problem był czystą abstrakcją , nawet wierzący nie umieli mi pomóc. Swoją drogą nie wiem dlaczego , na pytanie dlaczego tak jest większość ludzi spuszcza głowy nic nie mówiąc, albo zmienia temat przynajmniej w moim przypadku tak było ,szkoda ,,ze nikt mnie ni odesłał wtedy do Księgi Hioba, może bym się tak nie poobijała, a może Pan tak chciał. Wiarę pomógł mi uratować Bóg. Ludzie nie umieli sobie z tym porazić, choć wiem ,że nie chcieli źle , po prostu nie dali rady . Wiem ,że moja teściowa na pewno modliła się za mnie ,bo ona modli się za wszystkich , mama też mnie na swój sposób wspierała we wszystkim , ale nie w sprawach wiary, mój mąż cierpliwie mnie znosił, pomagał i pomaga w domu. Do czego zmierzam zbyt silny kryzys , przy braku pomocy może ją zabić , wiem i zdaję sobie z tego sprawę,że dużo ludzi w podobnych okolicznościach ją traciło , mam nadzieję ,ze Pan nigdy nie pozwoli mi jej stracić, a ci , któryz ją utraili za pomocą Pana ją odzyskają.
          • otryt Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 27.09.10, 14:56
            Dziękuję Wiesiu za to świadectwo.

            >szkoda, ze nikt mnie nie odesłał wtedy do Księgi Hioba

            Ja nie miałbym odwagi się wymądrzać, cytować Księgę Hioba lub podsuwać ją cierpiącemu. Najważniejsze jest chyba, aby być blisko. By stać przy czyimś krzyżu. Nie uciec.


            • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 27.09.10, 21:09
              a nie miałbym odwagi się wymądrzać, cytować Księgę Hioba lub podsuwać ją cierp
              > iącemu. Najważniejsze jest chyba, aby być blisko. By stać przy czyimś krzyżu. N
              > ie uciec.

              Samo bycie jest bardzo trudne , ja o tym wiem . Ludzie nie chcą rozmawiać o śmierci , cierpieniu, dlatego nie mam do nikogo pretensji, a ja jeszcze dodatkowo zapewne nie należałam wtedy do miłych osób , długo nie umiałam się odnaleźć , z emocjami też sobie nie bardzo radziłam, byłam też uciążliwa dla otoczenia.


              " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
              • otryt (Hi 3,1-3.11-17.20-23) 27.09.10, 22:36
                wiesia140 napisała:

                > Samo bycie jest bardzo trudne , ja o tym wiem .

                Weźmy choćby Hioba z jutrzejszych czytań (28 września). Czy da się być razem z człowiekiem, który ma tak straszne myśli? Czy da się razem współodczuwać?

                (Hi 3,1-3.11-17.20-23)
                "Hiob otworzył usta i przeklinał swój dzień. Zabrał głos i tak mówił: Niech
                przepadnie dzień mego urodzenia i noc, gdy powiedziano: Poczęty mężczyzna.
                Dlaczego nie umarłem po wyjściu z łona, nie wyszedłem z wnętrzności, by
                skonać? Po cóż mnie przyjęły kolana a piersi podały mi pokarm? Teraz bym
                spał, wypoczywał, odetchnąłbym w śnie pogrążony z królami, ziemskimi
                władcami, co sobie stawiali grobowce, wśród wodzów w złoto zasobnych,
                których domy pełne są srebra. Nie żyłbym jak płód poroniony, jak dziecię,
                co światła nie znało. Tam niegodziwcy nie krzyczą, spokojni, zużyli już
                siły. Po co się daje życie strapionym, istnienie złamanym na duchu, co
                śmierci czekają na próżno, szukają jej bardziej niż skarbu w roli; cieszą
                się, skaczą z radości, weselą się, że doszli do grobu. Człowiek swej drogi
                jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka."
                • wiesia140 Re: (Hi 3,1-3.11-17.20-23) 28.09.10, 08:00
                  Dzięki
                  Jakbym siebie czytała, mimo upływu tysięcy lat to wciąż jest aktualne , wciąż reagujemy tak samo , albo prawie tak samo.
                • bratyska Re: (Hi 3,1-3.11-17.20-23) 28.09.10, 12:24
                  Byłam złamana i też nie przyszło i do głowy by sięgnąć po Księgę Hioba, a szkoda, bo trudno było mi pojąć, że to co mnie spotkało, to nie dlatego, że Bóg spojrzał w inną stronę akurat jak był potrzebny. Miło by było poczytać, że w Biblii są słowa, które tak dobrze oddają moje uczucia, a więc mam do nich prawo.

                  I też wcześniej bym nie pomyślała by polecić tę lekturę komuś. A przynajmniej samej odświeżyć sobie jej treść, jako formę bycia przy cierpiącym.
                  • wiesia140 Re: (Hi 3,1-3.11-17.20-23) 28.09.10, 16:13
                    bratyska napisała:

                    > Byłam złamana i też nie przyszło i do głowy by sięgnąć po Księgę Hioba, a szkod
                    > a, bo trudno było mi pojąć, że to co mnie spotkało, to nie dlatego, że Bóg spoj
                    > rzał w inną stronę akurat jak był potrzebny. Miło by było poczytać, że w Biblii
                    > są słowa, które tak dobrze oddają moje uczucia, a więc mam do nich prawo.
                    >
                    > I też wcześniej bym nie pomyślała by polecić tę lekturę komuś. A przynajmniej s
                    > amej odświeżyć sobie jej treść, jako formę bycia przy cierpiącym.

                    Mądre bratysko słowa zwłaszcza dotyczące tego współtrwania to jest właśnie istota Krzyża Chrystusowego, teraz po tamtych wydarzeniach to rozumie , pamiętam też ,że będąc w ciąży z pierwszym dzieckiem powiedziałam sobie niech będzie takie jakie chce Bóg , no i widocznie takie jakie są takie chciał, choć chyba do końca wtedy nie rozumiałam , co mówiłam sobie, teraz już rozumiem, przyjęłam to pogodziłam się z tym i nadal się uczę pokory i poddania woli Bożej.
                    • wiesia140 Re: Bądź wola Twoja 28.09.10, 19:13
                      Jak w temacie , widocznie nie było innego sposobu na dotarcie do mnie jak pozwolić mi poznać znaczenie tych słów właśnie w ten sposób.
                      Pozostaje mi podziękować Bogu za wszystkie lekcje pokory i prosić ,żeby dalej mnie uczył.
    • wiesia140 Re: czy każdy musi przejść kryzys wiary ? 28.09.10, 11:39
      ja też popełniałam wtedy błędy , błędnie podjęłam decyzję o studiach , których i tak jeszcze nie dokończyłam , bałam się przyznać do porażek , teraz już się tego nauczyłam , a w zasadzie to ciągle się uczę i ciągle na nowo próbuję sobie ułożyć życie z Jezusem, mam nadzieję ,że uda mi się choć trochę zbliżyć do Niego , będę Mu za to jeszcze wdzięczniejsza niż jestem teraz, za to ,że On ciągle na mnie czeka. Dostrzegam ,że teraz między mną , a Nim trwa rozmowa i dochodzimy do momentu w którym muszę odpowiedzieć na ważne pytanie ; Czy pójdziesz za mną bez względu na wszystko, czy jesteś w stanie Mi bezwaunkowo zaufać ? Chcę odpowiedzieć ,że tak , mam nadzieję ,że uda mi się tak odpowiedzieć na to pytanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka