Dodaj do ulubionych

Do 18lipca z pytaniami

19.04.04, 09:44
Droga ...!
(Szkoda, że nie znam Twojego imienia)

1. Wiara jest łaską - jak widać. I pozwala patrzeć na TE SAME fakty w inny
sposób.
2. Bóg nie jest teorią i nie działa teoretycznie, tylko jest W FAKTACH - w
wydarzeniach (np. w fakcie zajścia w ciążę, w fakcie utraty pracy, we
wszystkim!)
3. Internet to dość paskudne narzędzie, ułomne jak nie wiem co (patrz
plakaty "Mam na imię Wojtek, też mam 12 lat").
To istotne. Bo jeśli neogobbo, piotrsko czy ja możemy Ci powiedzieć o
FAKTACH - z życia swojego czy innych, wcale nie musisz w to uwierzyć. Ale
może SPRÓBUJ. Proszę Cię, bo naprawdę to jest coś niesamowitego.
Na przykład. Jest małżeństwo, które ma troje dzieci, nie mają własnego
mieszkania, pracuje etatowo tylko on. I żyją. Mało tego - wzięli do
wynajmowanego mieszkania (47 m.kw.) babcię tej żony. Babcia ma koło 80,
siusia w majtki i czasem wychodzi w kapciach z domu.
Jest inne małżeństwo. Mają dwoje dzieci, rodzi im się trzecie. Z zespołem
Downa. Żyją, funkcjonują, jak u nich z pracą - akurat nie wiem. Ale... Teraz
spodziewają się czwartego dziecka.
Oba te małżeństwa mają około trzydziestki...
Wiesz, oczywiście, że można powiedzieć, że oni są nienormalni,
nieodpowiedzialni, głupi. Ale gdybyś ich zobaczyła (i dzieci też), a nie
wiedziałabyś o nich nic - mogłabyś się zdziwić.
Ja nie odważyłbym im się powiedzieć o aborcji czy sterylizacji smile A oni nie
mogą powiedzieć, że dźwigają to wszystko o własnych siłach. Właśnie w takich
sytuacjach, gdy widać, że człowiek nie jest w stanie zrobić nic - wtedy
właśnie może zadziałać Pan Bóg. I działa.
Dokładnie tak, jak przeprowadził Izraelitów przez Morze Czerwone. Co - jak
każdy wie - jest zupełnie niemożliwe. No właśnie. I dlatego dla nas Biblia to
nie są bzdury i teoria. To jest właśnie życie. Tych małżeństw, moje i Twoje
(... - tu Twoje imię) też.
Pozdrawiam Cię
Wojtek
PS1 Czy to, co piszę jest dla Ciebie kompletnie z księżyca?
PS2. A jeśli aborcja i sterylizacja są takim super rozwiązaniem, to uważasz,
że te rodziny byłyby szczęśliwsze, gdyby miały jedno dziecko? Naprawdę? Czy
szczęście to jedno dziecko (plus kilka innych różności - dobra praca, duży
dom, szybki samochód, uznanie innych ludzi)? Naprawdę tak myślisz?
PS3. A jeśli nawet tak myślisz, czy chciałabys, żeby tak własnie myślały
Twoje dzieci?
PS4 Czy mogłabyś napisać, jak masz na imię? Łatwiej by mi się było do Ciebie
zwracać smile
Obserwuj wątek
    • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 10:08
      Czyli rozumiem że to co osiągniesz w życiu nie zawdzięczasz sobie tylko bogu?
      To że znajdziesz pracę to nie Twoje umiejętności tylko bóg, to że Twoje dziecko
      zda trudny egzamin to bóg, a nie to że jest superzdolne itp itd.
      Ja zyję tak samo jak Wy, osiągam to samo co Wy, bez wiary.

      PS1 Czy to, co piszę jest dla Ciebie kompletnie z księżyca?
      Staram się Cię zrozumieć.Ale nadal szkoda mi że wszystko tłumaczycie wiarą i
      pismem a nie ma tu Waszych poglądów.

      PS2. A jeśli aborcja i sterylizacja są takim super rozwiązaniem, to uważasz,
      że te rodziny byłyby szczęśliwsze, gdyby miały jedno dziecko? Naprawdę? Czy
      szczęście to jedno dziecko (plus kilka innych różności - dobra praca, duży
      dom, szybki samochód, uznanie innych ludzi)? Naprawdę tak myślisz?

      Uważam że człowiek którego stać na to by zapewnić dziecku lepsze możliwości
      rozwoju jest szczęśliwszy, nie stać go na to gdy jest biedny i zamiast iść do
      pracy tylko się rozmnaża, "bóg da, bóg nakarmi" a potem dzieci piją ciepłą wodę
      dla oszukania głodu.Uważam że ludzie którzy muszą żebrac są nieszczęśliwi. Sama
      bym chciała mieć z 10 dzieci gdyby mnie było stać,ale że mnie nie stać, będe
      miała dwoje, wtedy kiedy sama będę chciała a potem będę stosowała sztuczną
      antykoncepcję gdyż NPR jest nieskuteczne.

      PS3. A jeśli nawet tak myślisz, czy chciałabys, żeby tak własnie myślały
      Twoje dzieci?

      Tak właśnie będę wychowywała moje dzieci, bez chrztu, komunii , modlitwy ,wiary
      i uważam że nie wyrosną na gorsze niż Twoje.

      PS4 Czy mogłabyś napisać, jak masz na imię? Łatwiej by mi się było do Ciebie
      zwracać smile
      Marta, miło mi.
      • wojtek_tata Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 11:03

        Marto!
        (i od razu trochę inaczej) smile
        > Czyli rozumiem że to co osiągniesz w życiu nie zawdzięczasz sobie tylko bogu?
        Ano właśnie tak. Choć oczywiście czasem mnie korci, żeby przypisać coś sobie,
        ale wtedy Bóg wyprowadza mnie z błędu - szybciej albo wolniej, ale zwykle dość
        łagodnie.
        Na przykład myślę sobie, że jestem człowiekiem tolerancyjnym i łagodnym. No to
        niemal natychmiast mój syn mówi mi coś takiego, że mam mordercze myśli smile. No i
        już trochę więcej wiem o sobie i wiem, że jeśli nikogo nie morduję, to
        wyłącznie zasługa Pana Boga.
        > To że znajdziesz pracę to nie Twoje umiejętności tylko bóg, to że Twoje
        dziecko
        > zda trudny egzamin to bóg, a nie to że jest superzdolne itp itd.
        Wiesz, to nie jest takie proste. Choć najprostsza odpowiedź jest taka, że np.
        zdolności mojego dziecka (lub ich brak) to także dar Pana Boga. Nie mogę ich
        wywołać, mogę je próbować rozpoznać, mogę w czymś tam korygować, ale jak np.
        moje dziecko jest lękliwe, to nie zrobię z niego komandosa. Jeszcze inaczej -
        mogę zrobić z niego komandosa (ćwiczyć, hartować, przełamywać), ale wątpliwe,
        czy będzie przez to szczęśliwe. W tym rozumieniu szczęście jest poszukiwaniem
        prawdy o sobie czy o dziecku (jakim mnie czy dziecko Pan Bóg stworzył) i
        rozpoznawaniem Jego woli (czego Pan Bóg ode mnie chce?).
        > Ja zyję tak samo jak Wy, osiągam to samo co Wy, bez wiary.
        To możliwe oczywiście. Możesz być też uczciwszym człowiekiem ode mnie, np.
        bardziej zaangażowanym w życie innych. Tak! Ale dlaczego o tym piszesz? Czy
        dobrze rozumiem, że uważasz, że wiara jest mi do czegoś "potrzebna"? Otóż nie
        jest. Przyszła, choć nie była mi potrzebna. Jak już gdzieś pisałem - kiedyś
        uważałem, że Boga nie ma. Teraz wiem, że jest. Doświadczam go w swoim życiu (i
        widzę Jego działanie też w tym czasie, gdy byłem pewien, że Go nie ma), widzę
        Go w życiu innych. I - słowo daję - to jest fajne doświadczenie. Naprawdę.
        Wiara to nie są kajdany. No, nie wiem, jak to Ci powiedzieć... Ale mamy dużo
        czasu smile (choć nie dziś, zaraz muszę odfruwać)
        > Staram się Cię zrozumieć.Ale nadal szkoda mi że wszystko tłumaczycie wiarą i
        > pismem a nie ma tu Waszych poglądów.
        Ale czy poglądy są takie istotne? Poglądy się zmieniają, a życie JEST. Wiesz,
        ważniejsze jest DOŚWIADCZENIE, konkret. A na Pismo powołuję się właśnie
        dlatego, żeby pokazać, że to nie jest papier, wiesz - makulatura, tylko że to
        jest kawałek życia. Jakkolwiek egzotycznie by to dla Ciebie nie brzmiało. smile
        > Uważam że człowiek którego stać na to by zapewnić dziecku lepsze możliwości
        > rozwoju jest szczęśliwszy, nie stać go na to gdy jest biedny i zamiast iść do
        > pracy tylko się rozmnaża, "bóg da, bóg nakarmi" a potem dzieci piją ciepłą
        wodę
        > dla oszukania głodu.
        Musiałabyś zapytać moich córek, które bardzo ubolewały, że nie mają więcej
        rodzeństwa. Teraz się jakoś z tym pogodziły. Musiałabyś zobaczyć 9 rodzeństwa
        moich znajomych - dzieci już duże. Piękne dziewczyny, dorodni chłopcy.
        Pozbierani, pogodni.
        >Uważam że ludzie którzy muszą żebrac są nieszczęśliwi.
        Też tak uważam. Ale może się mylę? Może niektórzy żebracy są szczęśliwi? A może
        to zaproszenie dla nas, żeby się dzielić tym, co mamy. Może żebracy po to są
        potrzebni? Wszystko jest po coś.
        >Sama
        chciała mieć z 10 dzieci gdyby mnie było stać,ale że mnie nie stać, będe
        > miała dwoje, wtedy kiedy sama będę chciała a potem będę stosowała sztuczną
        > antykoncepcję gdyż NPR jest nieskuteczne.
        smile) Jesteś pewna tego, co będzie? A może będziesz miała 10 dzieci? A może
        jeszcze co innego. To, co będzie, jest pewną zagadką. I nasze (Twoje, moje,
        każdego na tym forum) plany są tylko naszymi planami. Pamiętasz, jak sobie
        wyobrażałaś swoje życie 10 lat temu? Planowałaś je jakoś? I co?
        > Tak właśnie będę wychowywała moje dzieci, bez chrztu, komunii ,
        modlitwy ,wiary
        > i uważam że nie wyrosną na gorsze niż Twoje.
        Oj, moje dzieci są fajne, choć mnie często wkurzają smile Twoje na pewno też będą
        super. Ale zauważ, że ja nie pytałem Cię o sprawy wiary, wiesz. Pytałem o co
        innego.
        Pozdrawiam bardzo i znikam
        Wojtek
        • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 11:31
          Tak, to co osiągnę w życiu zawdzięczam sobie i innym ludziom.
          To co dzieje się z moim życiem zawdzięczam sobie.
          Jak zrobię coś źle, to ja zrobiłam źle, a nie bóg mnie źle pokierował.
          Jak zrobię dobrze, to nie dar od boga, tylko z mojej inicjatywy, mojego
          charakteru, moich chęci. Wszystko przypisuję sobie, danej sytuacji, ludziom
          którzy znajdą się tu i tam w danym momencie...To że zdam egzamin to znaczy że
          dobrze się uczyłam, to że mam dobrą pracę zawdzięczam temu że jestem
          dobra,jestem fachowcem, sama się uczyłam, byłam ambitna, a to wynika z mojego
          charakteru a mój charakter wynika z wychowania rodziców i środowiska w którym
          wyrosłam.
          Nikogo nie morduję , nie okradam bo wiem sama z siebie że to jest złe. Wiem że
          nie chciałabym tego sama doświadczyć więc nie robię tego innym.
          Czy teraz odpowiedziałam.
          • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 12:48
            18lipiec napisała:

            > Tak, to co osiągnę w życiu zawdzięczam sobie i innym ludziom.
            > To co dzieje się z moim życiem zawdzięczam sobie.
            > Jak zrobię coś źle, to ja zrobiłam źle, a nie bóg mnie źle pokierował.
            > Jak zrobię dobrze, to nie dar od boga, tylko z mojej inicjatywy, mojego
            > charakteru, moich chęci. Wszystko przypisuję sobie, danej sytuacji, ludziom
            > którzy znajdą się tu i tam w danym momencie...To że zdam egzamin to znaczy że
            > dobrze się uczyłam, to że mam dobrą pracę zawdzięczam temu że jestem
            > dobra,jestem fachowcem, sama się uczyłam, byłam ambitna, a to wynika z mojego
            > charakteru a mój charakter wynika z wychowania rodziców i środowiska w którym
            > wyrosłam.
            > Nikogo nie morduję , nie okradam bo wiem sama z siebie że to jest złe. Wiem
            że
            > nie chciałabym tego sama doświadczyć więc nie robię tego innym.
            > Czy teraz odpowiedziałam.

            Cześc Marta.
            Troche mnie dziwi ,ze weszłas na to forum dla wierzących i próbujesz wydrwic(?)
            naszą wiare. Moesz napisac w jakim celu tu weszłaś?
            Bo może jednak czegoś szukasz, może masz watpliwosci, może chcesz sie czegos
            dowiedzieć o naszej wierze,to przepraszam...
            Ale zawsze mozna to zrobic troche kulturalniej. Masz o sobie tak dobre
            mniemanie, dobre zdanie, no ale wiekszośc tutaj piszących jest chyba innego
            zdania. Czy więc Twoje dobre zdanie o sobie samej jest obiektywne czy jest
            tylko Twoim subiektywnym odczuciem? Co do naszych subiektywnych odczuc o swoim
            zyciu opisze Ci pewna historyjkę:
            Była sobie pewna osóbka ,która urodziała się w jaskini. W jaskini było ciemno,
            osóbka nie mogła sie dobrze rozwijać, żywiła się jakimis glonami i małymi
            robaczkami.Wokól chodzili tacy sami ludzie. Ta osóbka znała tylko takie zycie,
            nie miała pojęcia,że istnieje jakis inny swiat, pełen słońca, pieknej przyrody,
            pieknych owoców i warzyw,zwierząt. Pewnego dnia do tej jaskini weszła jakaś
            świetlista postać. Osóbka po raz pierwszy zobaczyła światło, a w tym
            oswietleniu zobaczyła switlista postać jak i siebie samą. Dopiero teraz
            zobaczyła siebie samą: chuda, brudna, wystarszona. Poszła więc za ta swietlista
            postacią ,która wyprowadziła ja z jaskini. Wyprowadzała bardzo powoli, oczy
            przywykłe do ciemności nie mogły przyzwyczaic sie do swiatła i osóbka doznałaby
            szoku gdyby od razu zobaczyła te wspaniałosci na świecie poza jaskinią.
            Świetlista postac wyprowadziwszy osóbke z jaskini powiedziała: "Ten swiat jest
            piekny, bo ja go oswiecam swoim swiatłem, dlatego wszytsko tak dobrze sie tu
            rozwija. Ale jesli kiedys zachcesz odejśc ode mnie to znowu zblizysz sie do
            ciemności,a wiesz jak tam jest". Dlatego ta osóbka zyje jak najbliżej
            świetlistej postaci, im jest blizej tym widzi piekniejsze rzeczy, widzi tez
            siebie w prawdzie, taka jaka sama jest. Wiodzi tez innych w świetle,a
            najbardziej jej żal tych ludzi ,ktorzy zostali w jaskini. Czasem więc podchodzi
            do jaskini i głośno woła tych ,którzy tam siedzą opisując czego doświadczyła.
            Ale ludzie w jakini sa zbyt slepi ,zeby w to uwierzyć, poza tym boja sie wyjśc
            do czegos czego nie znają, wola swój ułozony światek, wmawiając sobie,ze tam sa
            szczęsliwi. I faktycznie czasem znajda jakiegos wiekszego robaka,czasem jakis
            nowy gatunek glonow, czasem sie przyjaźnią. Tez panuje tam czasem radośc,ale
            jest ona mikroskopijan w porówaniu z tymi którzy zyja w swietle.
            Uff.. opisałam Ci historię mojego nawrócenia na droge wiary(oczywiście to
            parabola). Ja jestem ta osóbka,która wyszła z jaskini,Świetlista postacią jest
            Jezus który pokazal mi prawde .I ja znam i ciemnośc, w której kiedyś siedziałam
            i zycie w jasności,które teraz prowadzę. Ty na razie zyjesz w ciemności nie
            wierząc mojemu głosowi, który woła do Ciebie przy jaskini.
            Mam nadzieje ,że ta histria troche Ci pomoże w rozumieniu czym jest wiara i
            chodzenie za Jezusem.
            Pozdrawiamsmile
            • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 12:57
              Boże co z bzdury... Ty myślisz że jak ja nie podążam za świetlistą postacią to
              jestem gorsza, mam gorsze życie, niepełne, puste?
              • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 13:02
                18lipiec napisała:

                > Boże co z bzdury... Ty myślisz że jak ja nie podążam za świetlistą postacią
                to
                > jestem gorsza, mam gorsze życie, niepełne, puste?

                Tego nie napisałam. Zobacz...sama wyciagnełas te wnioski.
                Żadne zycie nie jest bez sensu. Kto dłuzej siedzi w ciemnościach ten moze
                bedzie potem bardziej wdzieczny za zycie w swietle? Moze tak w któryms momencie
                zycia tak dopieka mu ciemności,że bedzie bardziej wdzieczny i szczęsliwy jak w
                koncu wyjdzie na światło niż ten który w ciemnosci tkwił krótko? Kto wie?
                A poza tym czemu piszesz "bzdury". To nie bzdury tylko prawda. Tak wlasnie
                bylo. To fakt. W fakty tez nie wierzysz?
                Czego tu szukasz? Nie odpowiedzialas mi...
                • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 13:16
                  W jakich ciemnościach? Dziewczyno, no w jakich ciemnościach ja żyję ? Ja żyję w
                  normalnym świecie, mam szczęśliwe życie. Co Ty mi usiłujesz wmówić?
                  Jaki fakt? Gdzie tak było powiedz mi ?

                  Czego szukam? Szukam spełnienia w życiu, szczęścia, spełnienia marzeń.
                  • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 13:23
                    18lipiec napisała:

                    > W jakich ciemnościach? Dziewczyno, no w jakich ciemnościach ja żyję ? Ja żyję
                    w
                    >
                    > normalnym świecie, mam szczęśliwe życie. Co Ty mi usiłujesz wmówić?
                    > Jaki fakt? Gdzie tak było powiedz mi ?

                    A widzisz analogie, z tym co napisałam w historii? Że ludzie zyjacy w jaskini
                    nie wierza w to ,ze istnieje inne zycie?Że nie wierzą ,ze może być zupełnie
                    inne zycie?
                    Poza tym ile masz lat? Dotkneło Cie kiedys jakieś cierpienie?Brakowało Ci
                    czegos kiedys? Sama sie utrzymujesz,pracujesz?
                    >
                    > Czego szukam? Szukam spełnienia w życiu, szczęścia, spełnienia marzeń.

                    Ale na tym forum czego szukasz...
                    • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 13:47
                      > W jakich ciemnościach? Dziewczyno, no w jakich ciemnościach ja żyję ? Ja żyję
                      w
                      >
                      > normalnym świecie, mam szczęśliwe życie. Co Ty mi usiłujesz wmówić?
                      > Jaki fakt? Gdzie tak było powiedz mi ?

                      A widzisz analogie, z tym co napisałam w historii? Że ludzie zyjacy w jaskini
                      nie wierza w to ,ze istnieje inne zycie?Że nie wierzą ,ze może być zupełnie
                      inne zycie?

                      Zrozum , ja nie wierzę i nie uwierzę ale żyję sobie grzecznie i normalnie jak
                      każdy człowiek.


                      Poza tym ile masz lat? Dotkneło Cie kiedys jakieś cierpienie?Brakowało Ci
                      czegos kiedys? Sama sie utrzymujesz,pracujesz?

                      A czemu miałoby mnie coś dotknąć złego? Wiele dobra mnie spotyka. Jak
                      wytłumaczysz w takim razie niewiarę ludzi wychowanych w ateizmie od urodzenia?
                      Bo ja przestałam wierzyc w wieku nastu lat, ale nic złego mnie spotykac nie
                      musiało. Mam 23 lata, cierpię czasem jak każdy, brakuje mi wiele rzeczy, ale
                      wiele też mam. Pracuję, studiuję ,nie utrzymuję się sama, jeszcze nie...
                      >
                      > Czego szukam? Szukam spełnienia w życiu, szczęścia, spełnienia marzeń.

                      Ale na tym forum czego szukasz...
                      Weszłam przypadkowo, coś tam napisałam i się wciągnełam...
                      • isma Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 13:56
                        No, to juz cos. Poszukiwanie szczescia w zyciu, spelnienia, to juz cos.
                        A w przypadki, w koincydencje wierzysz? W slepy traf? W totolotka?
                        Szukajcie a znajdziecie, ktos powiedzial. Nie wiesz, gdzie znajdziesz wink)).

                        Aha, 23 lata to jeszcze nie ten moment, zeby mowic "nigdy nie uwierze", slowo
                        daje wink)).

                        Trzymaj sie cieplo, i nie ulegaj latwo stereotypom. Do zobaczenia, kiedys,
                        przypadkiem wink))
                        • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:04
                          23 lata to już ten wiek kiedy mogę powiedzieć że nie uwierzę.

                          • reszka2 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:11
                            \18lipiec napisała:

                            > 23 lata to już ten wiek kiedy mogę powiedzieć że nie uwierzę

                            Nie wierzę!
                            Żadnych tego rodzaju niespodzianek?

                            Marta, nie zarzekaj się tak, bo może się zdarzyć, że przed marzek i Ismą i sion
                            (że nie wspomne o mnie) wejdziesz do Bożego Królestwa.

                            Ale ci wtedy by było głupio, co?

                            Szczerze ubawiona Reszka.
                            • isma Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:17
                              Reszka, ale masz na mysli oczywiscie to, z ktorego rocznika beda brali? Chociaz
                              oni nie zawsze wedlug roczników biora wink))
                              Bo ja faktycznie troche wink)), t edziesiec lat, powiedzmy, od Marty jestem
                              starsza (pochlebiam sobie, ze nie wygladam)...
                              • reszka2 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 15:03
                                isma napisała:

                                > Reszka, ale masz na mysli oczywiscie to, z ktorego rocznika beda brali?
                                Chociaz
                                >
                                > oni nie zawsze wedlug roczników biora wink))
                                > Bo ja faktycznie troche wink)), t edziesiec lat, powiedzmy, od Marty jestem
                                > starsza (pochlebiam sobie, ze nie wygladam)...


                                Eeee, Isma, nie o wiek mi chodziło. Tylko o to, że może my będziemy w czyśćcu
                                pokutować za np. nękanie Marty opowieściami i wierze, a ona- zasłuzona i
                                zbawiona będzie bujać po Bożych pastwiskach.

                                Zauważ jak ją ta wizja złości.
                                Jakos jej słynne ateistyczne poczucie humoru zawodzi w tej kwestii.
                                Nadal rozbawiona Reszka.

                                P.S. Nie gniewasz się że cię wywołałam personalnie? Lubię czytać twoje posty,
                                stąd wdruk.
                                • isma Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 15:31
                                  E, no, ja tez zartowalam z tym rocznikiem (psychoterapeuta by powiedzial, ze to
                                  znaczace - w tym tygodniu zaczynam nauczac na kursie enologicznym).

                                  Chociaz wlasnie dzieki temu zdalam sobie sprawe, ze wlasnie stalam sie kobieta
                                  w wieku Chrystusowym, a, jak pisze pewien utalentowany i aktualnie modny
                                  protestant ;-o))), "kobiety w wieku Chrystusowym potrafia opowiadac dobrze i
                                  bezwstydnie" wink))
                                • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 15:35
                                  czy mnie coś złości? nieeee
                            • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:28
                              Szczerze mnie rozbawiłaś.

                              Dla mnie to co wy głosicie nie istnieje i nie zaistnieje.
                              • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:48
                                18lipiec napisała:

                                > Szczerze mnie rozbawiłaś.
                                >
                                > Dla mnie to co wy głosicie nie istnieje i nie zaistnieje.

                                A skąd wiesz co bedzie jutro? Albo pojutrze? Mozesz nawet nie dozyc 18.00.
                                Co dopiero prorokowac o przyszłości!
                                Jeszcze dwa lata temu mówiłam ,ze nigdy w zyciu nie wyjde za obcokrajowca,
                                nigdy!jak sie dogadać z kims takim? Poza tym inna kultura,wychowani itd.
                                A tutaj taka niespodzinka, mój wybranek jest z drugiego konca swiata!
                                23 lata to jeszcze bardzo młody wiek Marta.
                                a poza tym nie mozesz móiwc o czyms ,że cos nie istnieje, tylko dlatego,ze
                                nigdy tego nie widzialas czy nie doświadczyłas.
                                Chyba jednak cos takiego istnieje skoro jest tylu ludzi wierzacych.
                                A jesli i tak uwazasz ,ze wszystko wiesz i juz niczego w zyciu sie nowego nie
                                dowiesz to naprawde...nie wiem co tu jeszcze robisz...
                          • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:26
                            18lipiec napisała:

                            > 23 lata to już ten wiek kiedy mogę powiedzieć że nie uwierzę.
                            >
                            No jak bedziesz miała 90 i zaawansowanego raka to i tak jest jeszcze szansa na
                            wiare. Tylko wtedy głupio ,że sie tyle lat zmarnowało...
                            A kto Cie tak zranił,ze odwóciłas sie od wiary? Zbyt rygorystyczni rodzice?
                            Letniośc wiary w domu? Głupi ksiadz na religii w podstawówie? jak urodziałam
                            się w "letniej" rodzinie, odwóciłam sie od wiary chyba w wieku 11-12 lat. A
                            może wczesniej. Potem moje pierwsze nawrócenie( zobaczenie tego "światła"smile) w
                            wieku 17 lat, potem juz radykalna decyzja pójścia za Jezusem w wieku 23 lat. W
                            zyciu bym nie pomyslała,ze tak bedzie. Jestem raczej typem czlowieka
                            materialistycznego, obecnie naukowcem, nigdy przed nawróceniem nie
                            interesowałam się sprawami duchowymi i takimi innymi "bzdurami".
                            A tu taka niepowiedzianka! Teraz moja ulubiona modlitwa jest dziekczynnieniesmile))
                            • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:40
                              No jak bedziesz miała 90 i zaawansowanego raka to i tak jest jeszcze szansa na
                              wiare. Tylko wtedy głupio ,że sie tyle lat zmarnowało...

                              I znow to samo,czy Ty nie próbujesz mnie zrozumieć? zmarnowało? na co
                              zmarnowało powiedz! Ja nie uważam że marnuje swoje życie.


                              A kto Cie tak zranił,ze odwóciłas sie od wiary?

                              Ależ nikt mnie nie ranił! Dlaczego sądzisz że ktoś mnie zranił?

                              Zbyt rygorystyczni rodzice? Moim rodzicom daleko do rygorystyczności.

                              Letniośc wiary w domu? U mnie w domu wszystko było w normie. Letniośc wiary,
                              może tak.

                              Głupi ksiadz na religii w podstawówie?

                              O tak, głupi ksiądz i głupi katecheci.

                              jak urodziałam
                              się w "letniej" rodzinie, odwóciłam sie od wiary chyba w wieku 11-12 lat. A
                              może wczesniej. Potem moje pierwsze nawrócenie( zobaczenie tego "światła"smile) w
                              wieku 17 lat, potem juz radykalna decyzja pójścia za Jezusem w wieku 23 lat. W
                              zyciu bym nie pomyslała,ze tak bedzie. Jestem raczej typem czlowieka
                              materialistycznego, obecnie naukowcem, nigdy przed nawróceniem nie
                              interesowałam się sprawami duchowymi i takimi innymi "bzdurami".


                              Naukowiec? I takie bzdury piszesz? Nie wierze.
                              A tu taka niepowiedzianka! Teraz moja ulubiona modlitwa jest dziekczynnieniesmile))
                              • mika74 Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:56
                                18lipiec napisała:

                                > No jak bedziesz miała 90 i zaawansowanego raka to i tak jest jeszcze szansa
                                na
                                > wiare. Tylko wtedy głupio ,że sie tyle lat zmarnowało...
                                >
                                > I znow to samo,czy Ty nie próbujesz mnie zrozumieć? zmarnowało? na co
                                > zmarnowało powiedz! Ja nie uważam że marnuje swoje życie.
                                >
                                >
                                > A kto Cie tak zranił,ze odwóciłas sie od wiary?
                                >
                                > Ależ nikt mnie nie ranił! Dlaczego sądzisz że ktoś mnie zranił?
                                >
                                > Zbyt rygorystyczni rodzice? Moim rodzicom daleko do rygorystyczności.
                                >
                                > Letniośc wiary w domu? U mnie w domu wszystko było w normie. Letniośc wiary,
                                > może tak.
                                >
                                > Głupi ksiadz na religii w podstawówie?
                                >
                                > O tak, głupi ksiądz i głupi katecheci.
                                >
                                > jak urodziałam
                                > się w "letniej" rodzinie, odwóciłam sie od wiary chyba w wieku 11-12 lat. A
                                > może wczesniej. Potem moje pierwsze nawrócenie( zobaczenie tego "światła"smile)
                                w
                                > wieku 17 lat, potem juz radykalna decyzja pójścia za Jezusem w wieku 23 lat.
                                W
                                > zyciu bym nie pomyslała,ze tak bedzie. Jestem raczej typem czlowieka
                                > materialistycznego, obecnie naukowcem, nigdy przed nawróceniem nie
                                > interesowałam się sprawami duchowymi i takimi innymi "bzdurami".
                                >
                                >
                                > Naukowiec? I takie bzdury piszesz? Nie wierze.
                                > A tu taka niepowiedzianka! Teraz moja ulubiona modlitwa jest
                                dziekczynnieniesmile)
                                > )
                                Hmm.. czyli żadna wiara w domu. Rozumiem, u mnie tez tak bylo.
                                Tak ,jestem naukowcem po studiach przyrodniczych (miałam rabic doktorat z
                                biochemii) i po drugim fakultecie (Polibuda).
                                Sprecyzuj słowo"bzdury", bo na razie rzucasz slowa na wiatr, bez zadnej
                                argumentacji. Twoje slownictwo jest mniej więcej takie "jestescie glupi i
                                tyle!". Tak mówia dzieci. Oj Marto,Martosmile))))
                          • neogobbo Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 09:24
                            A ja miałem 23 lata, jak świadomie, po paru latach, wróciłem do Kościoła.
                            Popatrz, jaki zbieg okoliczności...
                            • ciumak Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 23:44
                              Taaaak, ja też miałem 23 lata jak stwierdziłem, że nie ułożę sobie życia lepiej,
                              niż zrobi to Bóg. A wcześniej byłem bardzo zajęty układaniem sobie swojej
                              własnej syntezy wszystkich religii. MOJEJ superreligii. big_grin Ale się pozmieniało!
                              Marto! Jedno Ci powiem. To, czy wierzysz, czy nie wierzysz i w co wierzysz nie
                              ma najmniejszego wpływu na to, jaki Bóg jest. Jedynie Ty sama możesz coś zyskać
                              lub stracić.
                              Pozdrawiam, c
                              • neogobbo Re: Marto! 21.04.04, 08:09
                                I jeszcze jedno. To niezbyt może ważne, czy Ty wierzysz w Boga. Ważne że On
                                wierzy w Ciebie.
                              • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 21.04.04, 08:15
                                to ma sie do mnie jak piernik do wiatraka, dla mnie boga nie ma
                                • neogobbo Re: Do 18lipca z pytaniami 21.04.04, 08:22
                                  Ale dla Niego Ty jesteś. I tak dalej. Nie ma sensu tego wątku kontynuwać. Taką
                                  tylko myśl rzuciłem. Przypominam tylko to, co Ci napisał Piotrsko, że Twoje
                                  argumenty nie mają wcale mocniejszych podstaw niż na przykład moje.
                                  • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 21.04.04, 09:32
                                    dla kogo jestem? nie ma mnie dla niego bo GO NIE MA
                                    • kramla Re: Do 18lipca z pytaniami 21.04.04, 09:55
                                      Ech... z takich niedowiarków najwięksi święci się rodząsmile.Toja niewiara jest
                                      OGROMNA.I myślę, że w sumie fajna jesteś mimo, że czasami można się poirytować
                                      (Ty na nas, my na Ciebie).No ale tak to w życiu bywa.Wiesz mam bardzo bliską
                                      koleżankę, też baaardzo niewierzącą.Została tak wychowana i nie jest jej z tym
                                      źle.Jakoś nie wiele nrozmawiamy na temat wiary, chociaż nikt z nas nie ukrywa
                                      swoich poglądów.Dla niej też Boga nie ma.Znam się z nią od dziecka, jako jedyna
                                      nie chodziła na religie, nie była u komunii, starała się nas przekonać do
                                      teorii ewolucji (nie przekonała nas mówiąc, że człowiek pochodzi od ...żabywink))
                                      Obecnie jest mężatką ma dwoje dzieci, jest konsekwentnie nie wierząca, ale
                                      wyszła za mąż za bardzo konkretnie wierzącego katolika.Kiedy urodziła nam się
                                      pierwsza córka (Marta właśniesmile)) nie mieliśmy wątpliwości, że to on zostanie
                                      ojcem chrzestnym.Co tu dużo mówić widzieliśmy, że człowiek ten na prawdę dba o
                                      przekaz wiary swojej córki.Bo widzisz Ty zaklinasz się , że dzieci będziesz
                                      wychowywała bez Boga, no ale przecież zawsze tata dzieci może w tym względzie
                                      namieszaćsmile.
                                      Czego Ci życzę, nie złośliwie ale z lekkim przymrużeniem okawink.
                            • wojtek_tata 23 lata i przypadek 21.04.04, 09:21
                              A jak ja miałem 23 lata (niemal równo), to przyjąłem chrzest. Też ładny
                              przypadek smile)))
                              • isma Re: 23 lata i przypadek 21.04.04, 09:54
                                Nie ma przypadkow wink))
                                • 18lipiec Re: 23 lata i przypadek 21.04.04, 09:57
                                  jak nie ma ? a co jest ?
                                  • wojtek_tata Re: 23 lata i przypadek 21.04.04, 10:17
                                    > jak nie ma ? a co jest ?
                                    Marto, Marto!
                                    No jak to co jest? - życie! (A raczej - Życie!)
                                    Pozrdawiam Cię nieprzypadkowo smile
                                    I Ismę też wink
          • wojtek_tata Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 17:32
            Ale się porobiło! smile
            Przeczytałem cały wątek. Ciekawe, ciekawe...

            Marto,
            Tak sobie zacząłem myśleć, czy to istotne, ile się ma lat. Trochę jednak ma.
            Wielu ludzi z wiekiem (i nie chodzi tu, jak sądzę, o strach przed śmiercią)
            zaczyna widzieć Pana Boga. No i jest nieco ostrożniejszych przed wypowiadaniem
            takich słów jak "nigdy" albo "zawsze".
            Ale nie musi być bardzo istotne. Nie jestem zbyt biegły w świętych, ale są
            tacy, któzy żyli mniej więcej tyle co Ty. Szczepan mógł być w Twoim wieku,
            kiedy go ukamienowali... Więc różnie można tymi swoimi latami dysponować. Wiele
            zależy od doświadczeń (piszesz o katechecie), no i od rodziców. Jesteśmy letni,
            nijacy, mówimy "kościół i wiara to jedno, a życie to drugie", "ucz się, to
            najważniejsze!" albo inne głupoty wink No to czego oczekiwać od dzieci?
            A Tobie rodzice też tak mówili?
            Teraz - o tym, co piszesz:
            > Tak, to co osiągnę w życiu zawdzięczam sobie i innym ludziom.
            > To co dzieje się z moim życiem zawdzięczam sobie.
            To chyba nie takie proste. A na przykład to, że się urodziłaś? smile A to chyba
            zasadnicza sprawa. Albo to, na co zachorujesz (albo nie) w ciągu tygodnia,
            miesiąca, roku? Albo to, czy Cię ktoś okradnie? Albo to, że ktoś gwizdnie na
            Twój widok? smile (no, w tym możesz trochę pomóc smile)
            > Jak zrobię coś źle, to ja zrobiłam źle, a nie bóg mnie źle pokierował.
            > Jak zrobię dobrze, to nie dar od boga, tylko z mojej inicjatywy, mojego
            > charakteru, moich chęci.
            Trochę tak, a trochę (sporo trochę wink) nie. Jedna rzecz, że Bóg nigdy nie
            kieruje źle. Więc nie mógł źle pokierować, na pewno. A inna rzecz to - czy
            nigdy Ci się nie zdarzyło, że chiałaś dobrze, a wyszło nie za bardzo? Wiesz -
            nie pokłócić się z kimś, zrobić coś porządnie, zdać egzamin, no nie wiem - Ty
            wiesz lepiej.
            > Wszystko przypisuję sobie, danej sytuacji, ludziom
            > którzy znajdą się tu i tam w danym momencie...To że zdam egzamin to znaczy że
            > dobrze się uczyłam, to że mam dobrą pracę zawdzięczam temu że jestem
            > dobra,jestem fachowcem, sama się uczyłam, byłam ambitna, a to wynika z mojego
            > charakteru a mój charakter wynika z wychowania rodziców i środowiska w którym
            > wyrosłam.
            Aha. Tu mnie masz! smile A skąd to wiesz? A gdyby rodzice oddali Cię do adopcji?
            Myślisz, że byłabyś tym samym człowiekiem? I czy to zależałoby od Ciebie? Jest
            taki facet Piotr Pawłowski. Twardy charakter, energiczny człowiek. Tyle że
            kiedyś skoczył na główkę i jest w zasadzie od szyi w dół sparaliżowany. Też się
            dobrze uczył i był ambitny. Wiesz, naprawdę są rzeczy, któe od nas nie zależą.
            Aha. A Piotr Pawłowski (może słyszałaś) działa bardzo aktywnie na rzecz
            niepełnosprawnych. I jest wierzący na serio (co może nie ma akurat znaczenia w
            tym wywodzie).
            > Nikogo nie morduję , nie okradam bo wiem sama z siebie że to jest złe.
            Z tym też można dyskutować. Że "sama z siebie". Ale pozostańmy przy "nikogo nie
            morduję". Chrześcijanin ma gorzej. Ja jestem zabójcą. Jeśli na serio traktować
            Kazanie na Górze, to Jezus mówi tam, że każdy, kto powiedział bratu "głupcze!",
            już go zabił. No to - szkoda gadać, ile razy to zrobiłem.
            > Wiem że
            > nie chciałabym tego sama doświadczyć więc nie robię tego innym.
            Ech, to już ci "inni" by musieli odpowiedzieć, co im robisz, wiesz...
            > Czy teraz odpowiedziałam.
            Jednak nie, choć to też było ciekawe. Zależało mi na Twojej odpowiedzi, co
            chciałabyś przekazać swoim dzieciom.
            Wojtek
            • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 18:24
              Moich dzieci nie bede wychowywala w duchu katolickim, nie bedzie chrztu,
              komunii, gadania o bogu.
              Nie chce przekazywac dzieciom czegos bez czego mozna zyc.
              Nie chce z nich robic rozmodlonych aniolkow i z mojej strony wychowanie
              bedzie "boga nie ma". Po prostu.
              Nie beda chodzily do kosciola, ale beda uczone wiekszej tolerancji niz co
              niektorzy tutaj prezentuja. ( ty akurat jestes jednym z forumowiczow z ktorym
              mozna normalnie pogadac, popisac )...


              • wojtek_tata Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 18:35
                Marto!
                (Marty są w porządku - jedna z moich córek ma tak na imię smile Ale są twarde,
                twarde!)
                Dużo napisałaś jak NIE będziesz wychowywać dzieci. A ja pytałem raczej - jak
                BĘDZIESZ.
                I jeszcze jedno Ci chciałem napisać. Wiesz, że moja mama (już nie żyje) tak
                mnie właśnie wychowywała? Dużo jej zawdzięczam, jak to mamie.
                • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 18:59
                  Myslisz Wojtku ze tylko wierzacy maja patent na wychowanie dzieci.

                  Bede moje wychowywala na samodzielne, twarde, ale wrazliwe osoby.
                  Bede wychowywala by stawaly w obronie slabszych i byly czule na krzywde ludzi i
                  zwierzat.
                  By lubily ludzi, byly otwarte, ale nie za ufne.
                  By wiedzialy co to milosc, przyjazn i by cenily te wartosci najwyzej na swiecie.
                  By byly cierpliwe i pracowite, by cenily tez czyjas prace.
                  By szanowaly kazdego czlowieka bez wzgledu na to czy jest bialy, czarny czy
                  niebieski.
                  By nie byly cieplymi kluchami, by niy daly sobie i by mialy i bronily swego
                  zdania. To tak pokrotce. Czy wystarczy?
                  • 18lipiec Re: poprawka 19.04.04, 19:00
                    w ostatnim zdaniu : by nie daly sobie w kasze pluc
                  • wojtek_tata Do Marty o ideałach i kaszy :) 20.04.04, 11:57
                    Marto!
                    Dopiero jestem, i to też na chwilkę tylko, więc w zadyszce:
                    > Myslisz Wojtku ze tylko wierzacy maja patent na wychowanie dzieci.
                    Ależ skąd! Dlaczego tak uważasz? Po prostu byłem ciekaw.
                    > Bede moje wychowywala na samodzielne, twarde, ale wrazliwe osoby.
                    > Bede wychowywala by stawaly w obronie slabszych i byly czule na krzywde ludzi
                    i
                    >
                    > zwierzat.
                    > By lubily ludzi, byly otwarte, ale nie za ufne.
                    > By wiedzialy co to milosc, przyjazn i by cenily te wartosci najwyzej na
                    swiecie
                    > .
                    > By byly cierpliwe i pracowite, by cenily tez czyjas prace.
                    > By szanowaly kazdego czlowieka bez wzgledu na to czy jest bialy, czarny czy
                    > niebieski.
                    > By nie byly cieplymi kluchami, by niy daly sobie i by mialy i bronily swego
                    > zdania. To tak pokrotce. Czy wystarczy?
                    Bardzo to ładne, co napisałaś. smile Naprawdę.
                    Tylko dwie uwagi, tak trochę obok.
                    1. W praniu bywa trudno (to właśnie jeden z tych przypadków,gdy chcę jedno, a
                    wychodzi drugie... - dziewczyny, które już mają dzieci na pewno mogą Ci
                    napisać; "jajek" zresztą też). Ale ważne, żeby mieć pewien ideał, prawda? Nie
                    kasa, kariera, te rzeczy - nie o tym napisałaś.
                    2. Z tą "kaszą", która Ci się nie wpisała, chrześcijanin ma kłopot. No bo jeśli
                    na serio traktować Kazanie na Górze (zwane przez niektórych "Dekalogiem
                    Chrześcijanina"), no to jak dostanę w twarz, to mam nie tylko nie oddawać, ale
                    i nadstawiać drugi policzek. I jak tego uczyć dzieci? To niemożliwe, prawda? No
                    tak, niemożliwe. Choćby dlatego chrześcijaństwo jest interesujące, bo mówi
                    rzeczy niemożliwe.
                    Pozdrawiam w gorące przedpołudnie
                    • 18lipiec Re: Do Marty o ideałach i kaszy :) 20.04.04, 12:10
                      Wojtku

                      Trzeba nauczyć dzieci walczyć o swoje i by nie nadstawialy drugiego policzka.
                      Nie wiem kiedy mnie dla nich zabraknie by je bronić a świat jest okrutny.
    • barbie-torun Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 14:52
      Dziewczyny miło będzie się spotkać po drugiej stronie. smile
      Także z Martą, którą COŚ tutaj trzyma.
      Wiara czyni cuda.
      Wątpiącym być ludzka rzecz. Bóg do każdego znajdzie drogę. Wcześniej czy
      później.

      ---
      "Ciągle zaczynam od nowa
      choć czasem w drodze upadam
      wciąż jednak słyszę te słowa:
      kochać to znaczy powstawać.
      Chciałbym Ci w chwilach uniesień
      życie poświęcić bez reszty
      spójrz moje ręce są puste
      stoję ubogi ja-grzesznik(...)"
      Basia
    • mama_kasia Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 18:40
      A mój mąż zaczął na serio chodzić do kościoła w wieku 22 lat.
      Biedak, poznał mnie i w Boga uwierzył wink))
      A po zaręczynach zreflektował się, że przecież on nie zamierza
      być żadnym aktywistą kościelnym i prawie, prawie, a ślubu by nie było.
      Kasia
    • elwinga Re: Do 18lipca z pytaniami 19.04.04, 19:42
      Marto, a tak z ciekawości... Jeżeli nie wierzysz w Boga, to właściwie po co
      tracisz czas na forum, na którym przeważają osoby wierzące? Przecież z Twojego
      punktu widzenia my tu wszyscy jesteśmy nieźle stuknięci, pozbawieni kręgosłupa
      i własnych poglądów. wink

      Trochę to jak dla mnie niekonsekwentne. Mnie by nie przyszło do głowy siedzieć
      na forum, dajmy na to, o żeglarstwie (o którym nie mam bladego pojęcia) i
      docinać jego uczestnikom, że godzinami omawiają sposoby ustawienia żagla (albo
      czegoś tam... nie znam się wink) Bo i po co?
      • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 08:55
        pisałam już, po prostu się wciągnęłam
        • isma Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 09:13
          Marta, no, nie wierze wink))
          Co to znaczy "sie" wciagnelam? A przeciez kierujesz wlasnym zyciem...?
          A w ogole, to dobrze, ze sie wciagnelas, szczerze sie ciesze wink))
          • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 09:21
            nie wiem czy wiesz, ale mnie forumowe pogadanki wciągają jeśli tylko mam cos do
            powiedzenia w temacie

            i nie wiem co to ma do kierowania sie wlasnym zyciem?
            • isma Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 09:36
              A, to ja tez tak mam.
              Z tym, ze w miare, jak sie starzeje, to wciagaja mnie ("one"? - przeciez to
              nieracjonalne, glupie, niezgodne z zasada robienia tylko rzeczy, ktorych
              pozytywne skutki mozna zmierzyc i policzyc, nienaukowe, nienormalne itd.?) tym
              bardziej, im wiecej ciekawego "w temacie" moge... uslyszec wink))
              • 18lipiec Re: Do 18lipca z pytaniami 20.04.04, 09:43
                nie u mnie to nie tak...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka