Chciałam zapytać jak radzicie sobie z buntem dzieci i konfliktami między
rodzeństwem. Mam z tym spory problem, dzieciaki cały czas rozrabiają.
Wychodzę z nerw i często krzyczę na nich. Ta moja bezsilność powoduje
odrętwienie. Ale czasami wcale nie interweniuje i sami dochodzą do
porozumienia (no chyba że się biją i kopią)

Temperament mają (po rodzicach hehe) niezmordowany od rana do wieczora
skaczą, biegają, jeżdżą na rowerkach, energia ich rozpiera. Dobrze, że
dorośli do przedszkola i fachowe siły wzięły ich w opiekę bo sami byśmy nie
zdzierżyli.
A wczoraj popołudniu zostałam sama z najmłodszym i taka cisza w domu panowała
aż mnie uszy bolały! Ciepło było i chodziłam na krótki rękaw, Mały dotknął mi
przedramienia i popatrzył w oczy i powiedział: "zmalzłaś, zimne mas lęce,
muszisz cioś na długi lękaw włozyć" i taką miłość i troskę zobaczyłam w jego
oczkach, że aż go ukochałam mocno.
Basia