11.jula
23.01.11, 11:01
Z książki Marcina Jakimowicza "Dziennik pisany mocą":
Można ograniczyć jedzenie, by zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Można nie jeść cukierków, myć ręce przed jedzeniem, nie oglądać TV, zacząć czytać katolickie czasopisma. Można też, o ironio, modlić się więcej by ćwiczyć silną wolę, doskonalić się, czyli pielęgnować własne "ego".
Do tego dąży człowiek. A Bóg?
Bóg nie chce, byśmy byli doskonali. Chce, byśmy byli święci. A to naprawdę nie to samo. Przykład? Pierwsi święci Kościoła, osoby wspominane w liturgii Wielkiego Postu: łotr - zabijaka? złodziej? i Maria Magdalena - kobieta lekkich obyczajów, zakochana w Bogu od czasu, gdy doświadczyła Jego przebaczenia. Jezus, a więc i Kościół nie tylko ich nie potępa, przebacza im, a nawet nakazuje brać z nich przykład. Dlaczego? Bo ci ludzie potrafili coś oddać Jezusowi.
Łotr uczynił zadość prawdzie. Maria Magdalena, zakochana w Mistrzu do końca, nawet po Jego śmierci. Kochała Jezusa takiego, jakim był. A był martwy.
Jeśli telewizor zasłania ci Jezusa, możesz go wyłączyć. Jeśli gazeta pisze, że Jezus nie zmartwychwstał, bo tak sądzi 60% Polaków, możesz ograniczyć czytanie do wiadomości sportowych. Jeśli narzekasz, że nie słyszysz głosu Boga - ścisz radio. Gdy łapiesz się na tym, że interesują cię tylko pieniądze i pełna miska, zastanów się, czy napełniając portfel nie opróżniasz serca. Jeśli cierpisz - pozwól, by Bóg cierpiał razem z tobą.
On przychodzi przecież po to, by umyć nogi uczniom. Rozumiesz to? Bóg na kolanach...
Zrób to dla Jezusa. On mówi, że nic nie stracisz. Mówi, że stokrotnie zyskasz.
Niepojęty ten nasz Bóg.