przeciwcialo 22.04.04, 10:31 Czy dajecie ? Ja nie daję bo uważam to za niemoralne i złe. Jakoś udało mi sie trochę spraw załatwić bez wspomagania. Jak to jest u was. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ewa2233 Re: Łapówki 22.04.04, 10:56 Nie daję. Mam to "z głowy" 1) ze względu na przekonanie, że to niemoralne, 2) bo nie umiałabym tego zrobić Uważam, że to w większości przypadków "petenci" sami "wciskają" łapówki np. lekarzom, a później mają pretensję. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, by ktoś sugerował że POWINNAM mu się "odwdzięczyć", czy też z góry "zaklepać" sobie lepsze traktowanie. Trzy lata temu mój syn był chory na sepsę. Wszyscy - cały personel opiekujący się nim - okazał swoje WIELKIE SERCE, nie czekając na żadne łapówki. Pani Ordynator sprowadzała tylko sobie znanymi "kanałami", i to w expresowym tempie, nieosiągalne preparaty - które URATOWAŁY SYNOWI ŻYCIE !!! Sama przychodziła nawet w nocy poinformować nas np. o wynikach badań. Dwa razy przy porodzie byłam BARDZO DOBRZE TRAKTOWANA - nie stosując żadnych "wspomagaczy", choć byli tacy, co nalegali, żeby przygotować kopertę, bo może być niedobrze... Odpowiedz Link
barbie-torun Re: Łapówki 22.04.04, 11:19 Na porodówce zapłaciliśmy za luksus - salę porodów rodzinnych, normalnie z kwitem z kasy całe 400 zł (ostatnio 3,5 roku temu). A personelowi nic nie daliśmy. Nawet kwiatków położnej na wypisie. Oburzyło to moją mamę, koleżankę- "przecież każdy daje położnej kasę za ubranie dzidzi do wypisu" a ja na to: to niech mi wyda golaska sama ubiorę w domowe ubranka. Uśmiech i zwykłe dziękuję wystarczyły. A piguły zwyczajne kobiety: matki, żony i robotnice, nie obrażajcie się za przenośnię ale wciąż biegiem po korytarzach, salach bo w Toruniu jedna porodówka na całą okolicę, istny młyn. Na początku kariery zawodowej (gruba przenośnia) byłam skorumpowana. Pewien petent po szybkim załatwieniu sprawy, przynióśł mi czekoladki, oblałam się rumieńcem i gorąco mną uderzyło, odmawiałam ale na siłę mi wciskał to przyjęłam. Basia PS. Stara ze mnie już urzędniczka, wczoraj znów słoik kawy sobie kupiłam Odpowiedz Link
neogobbo Re: Łapówki 22.04.04, 11:28 Wielkiego problemu z tym nie mam, bo nie potrafię dawać. Raz próbowałem po porodzie, to się na mnie położne obraziły. Więcej nie próbowałem. Ale mam taką pracę, że sam często pomagam. Rzadko się to ostatnio zdaża, ale jednak. Najmilej wspominam pewną lekarkę, której córce przez chyba dwa lata pomagałem w zdobywaniu materiałów do różnych konkursów i olimpiad. Doszła do jakiegoś centralnego etapu w Warszawie, a rzecz dotyczyła Żydów. No i ciągle dostawałem w podziękowaniu coś miłego:, a to czekolady dla dzieci, a to kawę, raz brandy, a raz - na koniec - Johny Walkera. Nie wiem nawet jak to się pije, ale akurat była okazja to podarowałem rodzicom. Nie wiem, może to dlatego, że to była lekarka, to myślała że inaczej nie można... A odmówić nie było sposobu. Bo też by się obraziła. Raz dostałem pół kopy jajek, bo kobieta akurat fermę kurzą miała, a jej synuś nie bardzo mógł zdobyć książki z biblioteki. Odpowiedz Link
pysio8 Re: Łapówki 22.04.04, 12:04 Ponoszę teraz konsekwencje, że nie dałam łapówki. Byłam ostatnio na spotkaniu, gdzie w przewrotny sposób chciano wykazać, że to ja jestem krętaczem, a koledzy po fachu, dało się wyczuć, że uczynią wszystko, aby sprawę zatuszować( położna będąca przy porodzie mojej córki domagała się pieniędzy ode mnie) 1. a ja sama bez męża, w tym szpitalu 2. bałam się porodu 3. położna, która dołożyła mi tonę strachu swoją postawą, tak, że zaczęłam się zastanawiać w czyich rękach jestem 4. na szczęście okazało się, że byłyśmy z córką w Bożych rękach Odpowiedz Link
ewa2233 Re: Łapówki 22.04.04, 12:55 Bardzo jestem ciekawa: w jaki sposób takie osoby domagają się pieniędzy? Mówią wprost ? A jeśli nie, to w jaki sposób dają do zrozumienia? Odpowiedz Link
pysio8 Re: Łapówki 22.04.04, 18:03 w dniu porodu wprost, ale w cztery oczy, bez świadków Odpowiedz Link
isma Re: Łapówki 22.04.04, 12:24 Dalam raz. Chodzilo o nocna opieke nad moim ojcem w szpitalu. Nie chce nawet opisywac okolicznosci, bo do dzis - po dziesieciu latach - o tym spokojnie nie mysle. Raz pewnie bysmy dali, gdybysmy na to wpadli odpowiednio wczesnie - kiedy rodzila sie nasza corka. Personel zagajal kilkakrotnie cos o mozliwosci podania przyspieszajacych porod lekow, a mysmy sie glowili, dlaczego nie daja, skoro to mozliwe )). Jak juz nas olsnilo, panie oswiadczyly, ze jak przyjdzie nowa zmiana, to sie nami zajmie. A nowa zmiana myslala juz tylko o tym, zeby dzialac szybko )) I raz skorzystalam z protekcji, a scisle mowiac, z nacisku przelozonego na urzednika. Do dzis zreszta jestem na siebie wsciekla, bo chodzilo o decyzje naprawde zyciowa, zalezaca niestety wylacznie od uznania tegoz urzednika, ktory wyraznie uzaleznial swoja decyzje od naszej wdziecznosci. Powinnam byla zrobic afere, ale bylam na tyle tchorzliwa i na tyle zalezalo mi na decyzji, od ktorej zalezala przyszlosc mojej rodziny, ze postanowilam zalatwic sprawe przy pomocy telefonu do znanego mi przelozonego tegoz urzednika - wykonannego zreszta dopiero w momencie, kiedy pani ostatecznie stwierdzila, ze mamy zglosic sie po odbior decyzji negatywnej (a jeszcze lepiej, po prostu wycofac wniosek). Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Łapówki 22.04.04, 18:10 też nie daję, ale raz mi dano, tzn. próbowano dać Odpowiedz Link
piotrsko Re: Łapówki 22.04.04, 23:18 Chcę trochę z innej beczki. Najpierw mówię, że nie daję. Ale gdy rodziła się Marysia mieliśmy poważny kłopot. Prowadził ją ( tzn. moją żonę )lekarz do którego chodziła jak się to mówi - prywatnie ( miał prywatny gabinet ). Lekarz był drogi tzn. stosował wysokie stawki, ale był bardzo znany, miał odpowiednie tytuły, tabuny pacjentek itp. Miał byc przy porodzie. Poród nie był nagły. Trwał ponad 12 godzin. Ale w krytycznym momencie okazało się, że zaistniały komplikacje i dziecko jest zagrożone. To była ostatnia faza porodu i było za późno na decyje o cesarce. Tymczaem lekarz gdzieś przepadł. Ktoś z personelu biegał po szpitalu i go szukał, bo potrzeban była fachowa pomoc. Tymczasem on spał sobie spokojnie zamknięty w swoim gabinecie. Jakoś obudzili go na czas i odebrał ten poród szczęsliwie. Dziecko było sine, najniższa skala ( sorry zaponiałem jak się nazywa ta punktacja ). Od razu inkubator. Na szczęscie Marysia okazała się silna i szybko doszła do siebie. Jeszcze tego samego dnia mogła leżeć z moją żoną razem w łóżku. W każdym razie moja żona ( chyba szok poporodowy ) wymusiła na mnie abym pojechał do tego lekarza i zapłacił mu dodatkow ekstra. Taka łapówka post factum. Czułem sie jak idiota ale nie miałem siły jej odmówić. Po wyjściu z gabinetu obiecałem sobie, ze drugi raz takiego idioty z siebie nie zrobie. Moja żona jak doszła do siebie też uznała, że to nie był najlepszy pomysł. Smaczku dodaje to, że moja żona jest lekarzem-pediatra ( nie bierze ). A teraz ta inna beczka. Czy łapówka zawsze jest niemoralna ? A jeśli jest ceną uratowania komuś życia ? W aktach meczeństwa św. Perpetuy i Felicyty ( Kartagina - ok. 200 r. ) jest napisane wprost i bez ogódek, że kiedy obie kobiety zostały aresztowane ( jedna była chrześcijanką, a druga katechumenką ) diakoni Koscioła w Kartaginie przekupili strażników więzienia aby mogli do nich przychodzić, przynosić jedeje z nich Eucharystię, jedzenie i to co potrzebne,a także dziecko do karmienia ( bo jedna z nich miała małe dziecko "na piersi" . Co wy na to ? Piotr Odpowiedz Link
janaj Re: Łapówki 22.04.04, 23:42 Witam! Tez nie umiem dawac lapowek i nigdy sama tego nie zrobilam ale moge przytoczyc wiele sytuacji, ktore mnie spotkaly lub moich znajomych, a w ktorych to zdecydowanie dano nam do zrozumienia, ze trzeba dac. Przytocze jeden przyklad dla niedowiarkow. Dwa lata temu rodzilam dziecko. Po dlugim i skomplikowanym porodzie (przedwczesne odklejenie lozyska) lezalam na sali pooperacyjnej, polprzytomna. A pani, ktora pelnila na niej dyzur przywitala mnie slowami: ale pani ma meza, przyszed i tylko torbe przyniosl. Potem raczyla mnie informacjami, ze jak sie zachcialo porodu rodzinnego to trzeba cierpiec (co ma piernik do wiatraka to chyba tylko ona wie). Nie oddzywalam sie, nie mialam sily sie bronic. Dostalam wysokiej goraczki, bardzo zle sie czulam. Sila woli odkrylam koldre i wtedy pani do mnie podeszla i co pierwsze powiedziala: ale sie pani poci, fuj, powinna pani lezec na septycznym. Jak zobaczyla w jakim jestem stanie to sie przestraszyla podala mi plyny i lekarstwa ale nie odnotowala tego w karcie. Obok mnie lezala dziewczyna, ktora sie chyba jeszcze wiecej nasluchala. A na sali byly jeszcze 2 kobiety, ktore nic nie uslyszaly, wokol ktorych caly czas krazyla owa pani, poprawiala posciel, przecierala woda usta i zlego slowa nie powiedziala. Co przeszlam to moje, jestem duza dziewczynka, teraz pozbywam sie tej traumy. Ale nie mowcie mi, ze lekarze i personel medyczny nie prosza wprost o pieniadze. I jak sie ma na celu dobro swojego dziecka lub kazdej bliskiej osoby to zrobi sie wszystko by nie cierpieli. Zycze Wam byscie zawsze spotykali tylko takich wspanialych lekarzy o jakich piszecie, bo chory czlowiek jest bezbronny i potrzebuje pomocy. Ale nie potepiajcie prosze ludzi, ktorzy placa czesto za zycie swoich najblizszych. Pozdrawiam, Joanna Odpowiedz Link
mader1 Re: Łapówki 23.04.04, 00:12 raz jedyny. Dal moj maz i chodzilo o zycie. Normalnie jestesmy tacy, ze wolimy zaplacic legalnie - tzn. pojsc prywatnie do lekarza niz dac lapowke. Wtedy i tylko wtedy sie nie dalo. Spotkalam wielu wspanialych lekarzy i dobrze o lekarzach mysle, ale zawsze sie trafiaja... Odpowiedz Link
barbie-torun do Piotra 23.04.04, 07:40 Cześć Może Twoja żona to nasza pediatra? Młoda, drobna, nie wygląda na lekarza a raczej na nastolatkę albo studentkę. Związana z neo lub duszpasterstwem (nie pytałam dokładnie) i ma 3 dzieci (więc rozumie mnie). Troskliwa o pacjentów. Maluchy ją uwielbiają. PS. Wiem, że to przypadek ale po moim życiu tyle już przypadków przeszło. Odpowiedz Link
neogobbo Re: do barbie 23.04.04, 08:49 Rozczaruję Cie (w imieniu Piotrka), bo do Torunia to nam w tej chwili jakieś 360 kilometrów. Piszę "nam", bośmy z tej samej wspólnoty Odpowiedz Link
piotrsko Re: Od Piotra 23.04.04, 08:55 Gobbo ostatnio jest szybszy ) My mamy na razie 2 dzieci. Piotr Odpowiedz Link
ewa2233 łapówki 23.04.04, 11:16 "Ale nie potepiajcie prosze ludzi, ktorzy placa czesto za zycie swoich najblizszych". Nie potępiam ! A zwłaszcza tych, którzy w obliczu ZAGROŻENIA te łapówki dają. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed dylematem: dać albo nie dać łapówki. Odpowiedz Link
przeciwcialo Re: łapówki 23.04.04, 11:21 Niech karę poniosą ci co w zagrożeniu czyjegos życie łapówki biorą. Pracuje w szpitalu onkologicznym i sa tam tacy co kieszenie wielkie mają a wiadomo jaka jest w Polsce przezywalność choroby nowotworowej. Czesto zostaje tylko paliatywa a i tak biorą. Przykre. Odpowiedz Link
pysio8 Re: łapówki- jest we mnie tyle złości ! 23.04.04, 12:05 To już nie wiem, czy dawanie łapówek to juz u nas norma czy jeszcze patologia? Neonatolodzy ratujący życie mojej córki, nie upomnieli się o pieniądze, niczego nie chcieli, w oczach mieli troskę, smutek, potem jak było już lepiej - to radość. Ile jest warte życie dziecka? Innymi zasadami kieruje się położna, a zupełnie innymi neonatolodzy w tym samym szpitalu? Dlaczego, kiedy mówiłam o uchybieniach w postawie, pracy położnej, to jej koledzy po fachu patrząc na mnie mieli drwinę w oczach? Więcej na razie nie piszę, bo cisnienie mi wzrosło. Odpowiedz Link
anuteczek Re: łapówki- jest we mnie tyle złości ! 23.04.04, 14:56 Mieli drwinę w oczach, bo wielu z nich robi tak samo. Podam swój przykład - za łyżeczkowanie macicy po poronieniu lekarz zażyczył sobie 700, za znieczulenie dodatkowe 300. Szpital państwowy, ja miałam ubezpieczenie, ale był okres przedświąteczny i albo mąż dałby w łapę, albo czekałabym z martwym płodem i krwawieniem tydzień. Przypadek drugi - ojciec po by-passach. Nie odzyskuje przytomności. Średnio oddycha, tlen stoi obok. Obie z mamą jesteśmy przy szybie i protestujemy - pielęgniarka nie może założyć maski bez zgody lekarza, ale 100 załatwia sprawę. Wreszcie się wybudził, ale jakiś nie swój, lekarka mówi, że wypada podać krew, ale nie mają jego grupy, jak to nie mają, przecież same załatwiałyśmy wśród rodziny i dowiozłyśmy do szpitala. 500 krew się znalazła... i jak tu mieć czyste ręce? pozdrawiam, andzia Odpowiedz Link
pysio8 Re: hej Andzia :))) 25.04.04, 17:22 Dzięki, że napisałaś, podałaś swój przykład. Pewnie za szybko oceniłam, osądziłam tych co płacą.((( Coś ciekawego dzisiaj usłyszałam na Mszy, zresztą wiem o tym nie od dziś, a jednak ta prawda ciągle mi umyka. ..."Zanim komuś wytkniesz jego niedociągnięcia zastanów się nad sobą, jaki ty jesteś i czy przypadkiem nie powinieneś w SOBIE czegoś zmienić?" Druga sprawa dotyczyła wybaczania,- żeby chętniej wybaczać, brać przykład z Nauczyciela - Chrystusa. Więc zastanowię się, kiedy to JA bywam nieuczciwa i dlaczego tak wzbraniam się przed tym, żeby wybaczyć i zapomnieć. Też pozdrawiam, pa Andziu! Odpowiedz Link
anek.anek Re: Łapówki 28.04.04, 16:12 Jako ateistka nie daję i nie biorę łapówek. Ale za łapówkę nie uważam np. kwiatków dla położnej, czy czekoladek dla lekarki w szpitalu po wypisie mojego dziecka. To dowód wdzięczności, a nie łapówka. Łapówki są niemoralne i to nie tylko w pojęciu moralności wierzących... Łapówek nie pozwala mi też dawać moje poczucie godności i duma. Odpowiedz Link