Dodaj do ulubionych

Osiem objawów choroby duszy

16.04.11, 18:28
Cisza na forum niesłychana - więc korzystając z tego pomyślałem że może warto przedstawić niesłychanie ciekawą postać Ewagriusza z Pontu, mnicha który dzięki obserwacji i analizie ludzkich zachowan stworzył teorię która pozwoliła na rozpoznanie namiętności które są w nas obecne i metod przeciwdziałania wszelkim patologicznym skłonnosciom które gdzieś tam głęboko drzemią.

Najpierw kilka słów o autorze tych rozważań. Życie Ewagriusza znane jest nam głównie z dzieła które napisał jego uczeń Palladiusz, a które znane jest jako Historia Lausiaca - przetłumaczone zresztą na j. polski w ramach wspaniałej serii "Żródła monastyczne" wydawanej przez benedyktynów tynieckich. Tam zresztą można znaleźć także wzmiankowane pisma Ewagriusza..

Pominę więc życiorys. Przejdę do krótkiej charakterystyki jego najwazniejszego dzieła. Opisał on podstawy życia zakonnego i modlitewnego, znanych jako traktaty gnostyczne i praktyczne, w których wskazuje, w duchu Ewangelii, ale i pod wpływem Orygenesa, cele chrześcijańskiego życia i środki prowadzące do ich osiągnięcia. Najwazniejsze swoje spostrzeżenia opisał w tzw. Practike które określił jako: " duchową metodę, która zajmuje się oczyszczeniem duszy z namiętności. Jest to powolna praca oczyszczania serca, świadomego i nieświadomego, by odnalazła swe pierwotne piękno, zdrowie i swoje zbawienie".

Jest to więc pewnego rodzaju traktat terapeutyczny, który ma pomoc człowiekowi w poznaniu jego prawdziwej natury, stworzonej na "obraz i podobienstwo Boże", oraz uwolnić go od wszelkich wad czy patologicznych deformacji.

Jest to forma psychoanalizy, w doslownym znaczeniu terminu, analizowanie poruszen duszy i ciala, popedów, namiętności, myśli, które wstrząsają istotą ludzką i które leżą u podstaw jej zachowań, mniej lub bardziej odchylonych od normy. Istotny element tej terapii będzie więc polegać na analizie i walce z tym, co Ewagriusz nazywa logismoi, a co trzeba dosłownie nazwać myślami.
Termin ten jest powszechnie stosowany, głównie z tego powodu iż trudno go jednoznacznie przetłumaczyć.
Należy przy tym pamiętać iż Ewagriusz swoje pisma adresował głównie do mnichów, stąd też specyficzne słownictwo.

Natomiast w chrześcijańskiej tradycji będzie sie mówić w konsekwencji o walce z demonami - diabolos (od dia to, co "dzieli" człowieka w jego wnętrzu, co go niszczy); jest to również etymologia hebrajskiego słowa shatan , "przeszkoda" - to, co przeciwstawia się jedności w czlowieku, związkowi z innymi ludźmi, zjednoczeniu z Bogiem. Wspólną myślą jest tu rozpoznanie w człowieku przeszkód w realizowaniu jego prawdziwego jestestwa, przeszkód w rozwoju Ducha w człowieczym bycie, myśli i czynie.

Dla Ewagriusza jako mnicha celem było osiągnięcie stanu określanego jako apatheia, co nie ma nic wspólnego z znaną nam dzisiaj apatią. Stan ten można określić jako "stan niepatologiczny" istoty ludzkiej, lecz nie jest to niewrazliwość, jest to efekt nawrócenia rozumianego jako "powrót od tego, co jest wbrew naturze, do tego, co jest jej właściwe" - jak to określił św. Jan Damasceński. Chociaż myślę że nie tylko dla mnicha celem winno być osiągnięcie stanu niepatologicznego.

Tymi przeszkodami według Ewagriusza jest właśnie osiem logismoi ktore leżą u korzeni naszych zachowań, są one ośmioma objawami choroby ducha lub choroby jestestwa i sprawiają, że czlowiek staje się "skalany" dla samego siebie.
Są to następujące objawy:

1. Gastrimagia Łakomstwo, lecz nie jedynie, według Ewagriusza chodzi tutaj o wszelkie objawy patologii oralnej.

2.Filarguria - Skąpstwo, lecz nie tylko. Określa to jako formy "obstrukcji" istoty ludzkiej i zwiazanej z tym patologią analną.

3 Porneia - Nieczystość, w jak najszerszym zakresie, wszelkie seskualne obsesje, dewiacje czy też formy kompensacji popedu płciowego

4 Orge - Gniew, patologie popedliwości

5 Lupe - Smutek, depresja, melancholia

6 Acedia - Depresja ze skłonnościami samobójczymi, rozpacz, obsesja śmierci

7 kenodoksja - Próżność, wszelkie patologie nadmiernie rozbudowanego ego.

8 Uperefania - Pycha, paranoja,

Tych osiem objawów będzie miało długą historię. Grzegorz Wielki w "Moralich" usuwa co prawda acedię, ale wprowadza w to miejsce zazdrość oraz umieszcza ostatnie logismoi - pyche o podłożu chorobliwym poza rejestrem tym samym sprowadzjac liczbę objawów do siedmiu.
W ten sposówq powstaje więc siedem grzechów głównych, która to lista zostanie w okresie kontrreformacji rozpowszechniona. Niestety zatraciła ona w ten sposób swój charakter terapeutyczny, stając się jedynie suchą listą moralnych wad.

W ujęciu Ewagriusza, ujeciu do którego warto wrócić, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu była to analiza, używając sformułowania medycznego, analiza raka wolnej woli, ktory toczy duszę i ciało człowieka niszcząc tym samym jego integralność.

Tak więc postaram się posiłkując się tekstem Ewagriusza przedstawić w kolejne dni, analizę tych osmiu objawów choroby duszy oraz środków zaradczych jakie on zaproponował.
Obserwuj wątek
    • andrzej585858 Re: Osiem objawów choroby duszy - Łakomstwo 17.04.11, 13:14
      Pierwsze logismoi opisane przez Ewagriusza to - gastrimagia - czyli to co jest zwykle określane jako łakomstwo. Jakie jest podłoże tej przeszkody?

      Znane są dzisiaj ślady, jakie mogą pozostawić niektóre urazy przeżyte przez dziecko w relacjach z matką, szczególnie w okresie karmienia piersią lub zaprzestania karmienia. Niektóre zachowania dorosłych demonstrują to co jest czasem określane jako - fiksacja w stadium oralnym.
      Lęk i niepokój mogą spowodować regresję danej osoby do postaw dziecięcych, gdzie będzie ona szukać rozwiązania na własną niekorzyść, pochłaniając wielkie ilości jedzenia lub picia - bulimia - lub przeciwnie, odmawiając przyjmowania pozywienia i picia - anoreksja.

      Wśród dawnych mnichów jest wielu bulimików ( to ci, których przedstawia się zazwyczaj z pucołowatymi policzkami na etykietach różnych produktów); jest również wielu anorektyków - to ci, których wyobraża się z zapadniętymi policzkami, żyjącymi jedynie o chlebie i wodzie.

      Ojcowie pustyni dobrze znali takie zachowania oraz ich stronę patologiczną. Dlatego też nad zbytek przekładali umiar, równowagę, powściągliwość i - aby dojść do opanowania sfery oralnej i popędów nieświadomych, które ją ożywiają - jako środek zaradczy proponowali nie tylko umiarkowany post - pożywienie nie pobudzające, bezmięsne, lecz również praktykę modlitwy ustnej, której celem jest nie tylko obok oczywistej adoracji, także spowodowanie wyciszenia, usunięcia natrętnych myśli.

      W "Opowieściach pielgrzyma" pątnik proponuje kapitanowi ze skłonnością do picia czytanie na głos Ewangelii właśnie wtedy, kiedy sięga po swoją butelkę, spowoduje to odruch ślinienia, wystarczający dla uspokojenia i "ucięcia" ochoty do picia.
      Metoda jak na dzisiejsze czasy wydaje się dziwaczna, ale czytanie na głos zajmuje całego człowieka, zmusza go do skupienia się na tej czynności.

      Starożytni nie byli pozbawieni poczucia humoru: proponują oni "przeżuwać i przegryzać" słowo Boże. Mieli również prawdziwą wiedzę o złożoności ludzkiej natury .
      Z punktu widzenia terapii zależało im na przejściu od "gastrimagii" zrozumianej jako konsumpcja, do "eucharystii" która oznacza "komunię" i akt dziękczynienia.
      Nie być już tylko "konsumentem", lecz stac się człowiekiem eucharystycznym. Niektórzy interpretują grzech pierworodny jako grzech "gastrimagii" w tym znaczeniu, że "owoc", który symbolizować ma świat materialny, został potraktowany jak przedmiot konsumpcji, a nie jako miejsce duchowego zjednoczenia z Stwórcą.

      Mozna "konsumować", a w konsekwencji wyniszczać życie, co będzie podstawą świadomości zwykłego człowieka, ale można również - "łączyć się duchowo z życiem" - jak pisze Ewagriusz i będzie to wewnętrzna postawa człowieka duchowego.

      Uwolnienie się od łakomstwa -"gastrimagii", tego "zmysłu konsumpcji", pozwala człowiekowi przezywać wszystko w stanie "eucharystii", tak jak mówił św. Paweł:

      "Czy jecie, czy pijecie, czyńcie wszystko dla Bożej Chwały".
      • andrzej585858 Re: Osiem objawów choroby duszy - Skąpstwo 18.04.11, 21:05
        Drugie z ośmiu logismoi Ewagriusza okreslone terminem filarguria dotyczy nie tylko skąpstwa, lecz wszelkich postaci przesadnej troski o jakiekolwiek "posiadanie".

        Jan Kasjan w swoich "Rozmowach z ojcami" opowiada historię mnicha, ktory pozostawił wielkie dobra wstępując do klasztoru: wozy, konie, domy itd., a gdy już sie tam znalazł, nie byl w stanie rozstać się ze zwykłą gumką, nie potrafił jej pozyczyć swym braciom - było to silniejsze od niego.

        Przykład jest zabawny, lecz dobrze ilustruje irracjonalne przywiązanie, jakie ludzie mogą mieć nie tylko w stosunku do jakiegokolwiek dobra (gumka, książka, ubranie), ale również do myśli, do praktyk czy indywidualnych postaw. Istnieje pewien rodzaj identyfikacji z tym , co się posiada, stracić to - to jakby stracić siebie samego.

        Ewagriusz zwraca uwagę że jedno z nieswiadomych podlozy takiego zachowania mogloby mieć miejsce w bardzo wczesnym stadium rozwoju dziecka. Gdy małe dziecko, identyfikując się ze swoim cialem, odczuwa strach widząc jego "rozkład" pod postacią fekalii i jesli nie ma przy nim matki, by uspokoić dziecko i podziękować mu za ten "śliczny prezent" - może ono odczuć pewną obawę, która je doprowadzi do zaciskania zwieraczy lub odwrotnie, do tarzania się w ekskrementach.
        Przyuczenie do czystości małego dziecka nie jest rzeczą łatwą i każdy człowiek zachowuje w swej podświadomości mniej lub bardziej bolesne ślady tego etapu swojego życia, które już w życiu dorosłym mogą objawiać się w formie obsesji ciała - pozytywnej lub negatywnej, napięć, zaparć, a na poziomie psychologicznym w formie patologicznego roztrzęsienia się nad zgromadzonym dobrem.

        Wydaje się, że starożytni uchwycili niejako podświadomie korzenie powyższych zjawisk, jeśli żądają od swoich mnichów, by "medytowali o śmierci" i uświadamiali sobie, że wszystko to, co jest złożone, będzie pewnego dnia rozłożone; takie rozważania uwolnią ich od wszelkiego ziemskiego posiadania.

        Chciwość, gromadzenie bogactw, zachowywanie ich dla siebie oznacza utrzymywanie "błota" na tafli naszej egzystencji; wszystko to ulotni się niebawem. Zalecana jest medytacja nad śmiertelną naturą wszelkiej formy, lecz również medytacja nad tym, co trwa, ma to służyć odkrywaniu w człowieku tego, co ma prawdziwą wartość.
        Takimi zaleceniami są polecenia - "nie uganiać się za cieniem" ciągłe odwoływanie się do słów Ewangelii:
        "Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje".
        Jezeli skarbem, dla mnie są rzeczy materialne - to i tam będzie moje serce. A prawdziwy skarb ma wymiar personalny - jest skierowany ku drugiej osobie.
        Tym skarbem jest życie Boże w każdym z nas. jest to miłość - ten paradoksalny skarb, który wzrasta w miarę, jak go rozdajemy. I nigdy go nie zabraknie.

        Ewagriusz a w slad za nim także inni nauczyciele życia duchowego uważali skąpstwo za wyjątkowo poważną chorobę. Chorobę, która uniemożliwia zdrowie serca, tj. hojność, porozumienie się i dzielenie życia. Podtrzymuje ona w nas lęk przed milością.

        Filarguria - skąpstwo pozbawia nas przyjemności uczestnictwa w hojności i bezinteresowności - łasce Bożej, gdzie "więcej jest przyjemności w dawaniu niż w braniu".

        Nadmierne przywiązanie do rzeczy ulotnych, rzeczy podlegających rozkładowi jest tym co mozna określić jako obstrukcję serca. Zamykamy tym samym dostęp do bezinteresownej miłości.

        Tego właśnie uczą nas poprzez wieki mnisi którzy spędzili swoje życie w osamotnieniu, spędzając całe dnie na "przeżuwaniu" słowa Bożego.
        • sulla Re: Osiem objawów choroby duszy - Skąpstwo 19.04.11, 12:09
          Andrzeju, czekam na ciąg dalszy! smile
          • nati1011 Re: Osiem objawów choroby duszy - Skąpstwo 19.04.11, 13:12
            A ja w tej Wielkotygogniowej ciszy z przyjemnością zaglądam do Twoich tekstów Andrzeju smile
            • andrzej585858 Re: Osiem objawów choroby duszy - Rozpusta 20.04.11, 08:16
              Cieszę się bardzo że powyższe rozważania dotyczące naszych głównych wad znajdują uznanie. Tylko że tak naprawdę należy się ono Ewagriuszowi oraz tym wszystkim bezimiennym mnichom którzy dawno temu - a także i teraz dają świadectwo temu co jest tak naprawdę ważne w życiu.

              Ale wracając do tematu - trzecim logismoi według Ewagriusza jest porneia - tłumaczona jako rozpusta, chociaż zasięg pojęciowy tego słowa jest o wiele bardziej szeroki.
              Termin powyższy dotyczy przede wszystkim braku równowagi psychofizycznej, co polaryzuje całą energię na poziomie genitaliów. Może to spowodować pewną liczbę popedów, które pogrążają osobowość, oraz napięć, które znajdują swoje ujście w nadmiernie eksponowanym aktach seksualnych - poczynając od masturbacji.

              Porneia na poziomie jeszcze głębszym oznacza traktowanie własnego ciała i ciała innych ludzi jako "przedmiotu" jako materii pozbawionej duszy, obiektu przyjemności, a nie przedmiotu miłości.

              Czystość jest dla tych mnichów czymś więcej niż tylko wstrzemięźliwością. Chodzi raczej o postawę szacunku wobec samego siebie i wobec innych, wyrazem tej postawy będzie niepatrzenie na nich tak, jak się patrzy na rzeczy, niedotykanie ich rękami i nierozbieranie ich w myślach. Czystość przywraca osobie jej tajemnicę i właściwą jej odmienność, która nie jest "konsumpcyjna"; osoba ludzka jest bytem dla komunii rozumianej jako relacja, a nie bytem konsumpcyjnym.

              Ewagriusz pisze do mnichów, więc pojecie czystości jest tu rozumiane dosłownie, ale znaczenie czystości jest o wiele szersze. Czystość jest przypisana także dla uporządkowanych aktów seksualnych, dla aktów które są częścią składową komunii - relacji międzyosobowych.

              Ewagriusz daje przy tym ciekawą, praktyczną radę tym, ktorzy cierpią na bolesne i obsesyjne popedy genitalne - mniej pić, gdyz według dawnej medycyny nadmierna popedliwość pochodzić miałaby ze zbyt wielkiej wilgotności ciała.
              Dzisiaj nieco smiesznie brzmi to zalecenie - ale mniej pić w odniesieniu do alkoholu - jest zaleceniem jak najbardziej aktualnym.

              Glownym elementem który ma pomóc w utrzymaniu ciała w ryzach jest praca fizyczna, która daje w rezultacie zdrowe zmęczenie. Przypomina także o wadze rozwazania Biblii. Ponieważ to mózg ma być naszym głównym organem seksualnym, nalezy zastąpić myśl obsesyjną - myslą modlitewną. W tych trudnych chwilach nie wolno zostawić umysłu pustym, trzeba go czymś zająć - najlepiej właśnie modlitwą.

              Ewagiusz poza tymi wskazówkami praktycznymi wyciąga także wnioski o bardziej fundamentalnym znaczeniu.
              Prawdziwej czystości człowiek nie osiąga zresztą wtedy, gdy leka się miłości, lecz wprost przeciwnie - kochając coraz więcej!
              Kochać coraz więcej - oznacza bowiem - szanować drugiego człowieka z powodu jego godnosci, godności skierowanej ku drugiej osobie, osobie która jest "na obraz i podobieństwo Boga" oraz z powodu odmienności, nie dającej się zredukować do naszych braków czy do naszych pragnień.
              W drugim człowieku nie szukamy bowiem obiektu zaspokojenia właśnie naszych braków czy pragnień. "Naszych" czyli w dużej mierze egoistycznych - ciągle trzeba pamiętać że drugi człowiek jest także stworzony na "obraz i podobienstwo Boga".
              • andrzej585858 Re: Osiem objawów choroby duszy - Gniew 21.04.11, 17:33
                Czwarte logismoi według Ewagriusza to orge tłumaczone zazwyczaj jako "gniew" lub "niecierpliwość". Ewagriusz przytacza także hebrajski odpowiednik tego terminu "qesor appaim" , oznaczający dosłownie : "krótkość oddechu".
                Gniew rzeczywiście pozbawia nas czasem oddechu; oddech jest skrócony, człowiek potrafi się nawet dusić.

                Ewagriusz poświęca wiele uwagi zjawisku gniewu. Sądzi on, że gniew najmocniej zniekształca ludzką naturę i sprawia, że człowiek upodabnia się do demona. Pisze tak:
                "Zadna wada nie czyni umysłu demonem tak bardzo jak gniew, z powodu wzburzenia części popedliwej; jest bowiem powiedziane w psalmie: <Gniew ich jest podobny do jadu węża> - Ps 58,5; nie sądź, aby demon miał być czym innym niż człowiekiem wzburzonym".
                Gniew niszczy zresztą wątrobę, drazni żółć i staje sie szczegolnie niebezpieczny, jeśli jest "gniewem tłumionym", który nie został jasno wyrażony; może on prowadzić do wrzodów żoładka. Jakikolwiek by był, mówi Ewagriusz, nie omieszka nocnych koszmarów i zaburzać naszego snu.
                Myślę że i współczesny lekarz nie wyrazi sprzeciwu wobec takiej diagnozy medycznej postawionej przez tego mnicha.

                Jedna z przyczyn gniewu tkwi w naszej trudności zaakceptowania drugiego człowieka, takim, jaki on jest. Jeśli nie odpowiada wyobrażeniu, które sobie o nim urabiamy, nasz umysł się irytuje i zżera nas niechęć; jest to oznaka niedojrzałej osobowości - podobna do zlości dziecka, które chce wszystkiego i oczywiście natychmiast. Lecz może to być również "słuszny gniew" dorsołego, na przykład oburzenie na niesprawiedliwość, w ktorym nienawiść jest nieobecna, a wybuch gniewu ma obudzić tych lub tego, do kogo jest adresowany, aby sprowadzić go na powrót na właściwą drogę.

                Jakie jest lekarstwo na niesłuszny gniew, który powoduje wyobcowanie człowieka, Najpierw musi być wybaczenie: "Wybaczcie jedni drugim, że jesteście tacy, jacy jesteście, a potem nauczcie się oddychania i wydłużania oddechu. Rada wydaje się rozsądna, a i jest to również ćwiczenie duchowe.

                "Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!" - Ef 4,26. Być może dawni mnisi przed wieczornym spoczynkiem oddawali się pewnym cwiczeniom oddechowym po to, aby wybaczyć swym nieprzyjaciołom. Położenie nacisku na wydechu mialoby przeganiać wszelką gniewną myśl i pozwalać pozyskać cierpliwość.
                W każdym razie, wedlug Ewagriusza wielką zaletą mnicha jest łagodność, która oznacza przeciwienstwo gniewu. Odróżniała ona Mojżesza i Jezusa od inncyh ludzi. Łagodność taka nie jest uległością, lecz wyrazem doskonałego panowania Ducha Świętego nad popedliwą częścią naszej natury, zawsze skłonnej do gniewu.
                Cwiczenia oddechowe stały się wraz z upływem wieków istotną częścią skladową praktyk medytacyjnych wśród mnichów prawosławnych i są istotną częścią tej tradycji znanej jako hezychazm - w ramach której osiąga się stan wewnętrznego skupienia i harmonii. Niezwykle istotnym elementem jest także łagodność.

                Dla człowiek współczesnego, ustawicznie zagonionego powyższe praktyki wydają się nieco jakby wzięte z kosmosu, ale czy wieczorne ćwiczenia połączone z próba osiągnięcia skupienia i wewnętrzną modlitwą są aż tak niemozliwe do zrealizowania? Opanowanie tej naszej pobudliwej części duszy jest chyba tego warte.
    • lolinka2 Re: Osiem objawów choroby duszy 20.04.11, 15:45
      Czyli wg tego pana choroby psychiczne to choroby duszy... jak każde uproszczenie jest to błąd i IMHO również grzech przeciwko drugiemu człowiekowi, bo stanowi próbę osądzenia.

      Słyszałam kiedyś takich mądrych, co to mawiali: depresję masz? za mało się modlisz i Biblii nie czytasz. Jak się ma wiarę, to się ma nadzieję, a nie depresję... tudzież "my mamy wiarę i więź z Bogiem, a ludzie którzy jej nie mają, muszą korzystać z pomocy psychiatrów i psychoterapeutów". Ten pan się w ten klimat pięknie wpisuje...

      W moim odbiorze głupota do sześcianu.
      • andrzej585858 Re: Osiem objawów choroby duszy 21.04.11, 17:02
        lolinka2 napisała:

        >
        > W moim odbiorze głupota do sześcianu.

        Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że ten pan nie był lekarzem, był mnichem i żył 1700 lat temu!! Nie można z automatu wszystkich poglądów wtedy wyrażanych interpetować według stanu wiedzy jaki dzisiaj posiadamy.
        Raczej wyłuskać, to co dotyczy kwestii nie medycznych ale duchowych. Z drugiej strony czy jednak życie wiarą nie pomaga w przezwyciężaniu depresji?
        • nati1011 Re: Osiem objawów choroby duszy 21.04.11, 21:20
          a i jakoś depresji drzewiej mniej było....

          Teraz czytam, ze na zachodzie na depresję cierpi [odobno 1/4 społeczeństwa. Ciekawe, ze wpowiazane jest to w czasie z coraz mniejszą religijnością....
        • lolinka2 Re: Osiem objawów choroby duszy 21.04.11, 22:02
          pomaga w życiu (czyli istnieniu-i-nie-zabiciu-się-choć-ma-się-na-to-ochotę) pomimo depresji, a nie łagodzi objawy. Jeśli masz normalnie biologicznie, neuroprzekaźnikami uwarunkowaną depresję, to choćbyś mówił językami ludzi i aniołów - depresja będzie, dopóki nie przywróci się w mózgu chemicznej równowagi, a na tę - jak mnie i nauce wiadomo - wiara wpływu nie ma.
          • nati1011 Re: Osiem objawów choroby duszy 22.04.11, 10:07
            No nie Lolinko.

            Gdyby depresja była WYŁĄCZNIE skutniekiem zaburzeń chemicznych to po wystąpienia zaburzenia chemicznego pacjent MUSIAŁBY zachorować na depresję - a tak nie jest. I do leczenia wystarczyłoby podanie leków - a tak też nie jest.

            Depresja uwarunowana wyłącznie chemicznie - a wiec spowodowana np gwałtownym zaburzeniem chemicznym w organizmie zdarza sie wyjątkowo rzadko (np po wypadku, operacji, wyniku ciąży lub porodu). NIemal zawsze jej pierwsza przyczyna jest na poziomie umysłowym. W literaturze fachowej pojawia się określenie: skłonność do depresji. Oznacza tyle, ze same zmiany chemiczne nie koniecznie powodują depresję, ale niektórzy są na nią bardziej podatni.

            Dalej - co najważniejsze - depresji nie da się wyleczyć wyłaćznie farmakologicznie. Podstawą leczenia jest psychoterapia. Co jednoznacznie potwierdza, ze to głównie choroba duszy/umysłu człowieka. NIe ma leczenia depresji bez psychoterapii, ale nie każda depresja wymaga leków.

            Z autopsji znam przypadek nagłej _bardzo gwałtownej i ciężkiej depresji z potwornie silnymi myślami samobójczymi- wywołanej zaburzeniami hormonalnymi, która nie dawała sie opanować mimo końskich dawek leków, a po wyrównaniu pierwotnej przyczyny wymagała jeszcze ponad 3 lat leczenia na poziomie psychoterapii. Gdyby to były jedynie zmiany chemiczne....

            Czy wiara ma wlyw na depresję? Sam brak wiary nie musi powodować depresji, ale ludzie silnie wierzący są na nią zdecydowanie mniej podatni mimo wystąpienia organicznych czynników predysponujących.

            lolinka2 napisała:

            > pomaga w życiu (czyli istnieniu-i-nie-zabiciu-się-choć-ma-się-na-to-ochotę) pom
            > imo depresji, a nie łagodzi objawy.

            Mylisz się - w cieżkiej depresji chorego trzeba pilnować, a nawet uwięzić - bez wzgledu na poziom jego wiary - bo jest w momenice ataku w stanie popełnić samobójstwo, bez ostrzeżenia.

            I własnie wiara - powodująca odowłąnie do czegoś wiecej niz chwilowy nastrój - pozwala łągodzić objawy depresji. Nawet psychiatrzy zachecają - niekoniecznie silnie wierzących - do pogłębiania swojej wiary.
            • lolinka2 Re: Osiem objawów choroby duszy 22.04.11, 14:00
              mówiąc o równowadze chemicznej, mam na myśli zaburzenia w obrębie neuroprzekaźników. Masz 100% że jesteś w stanie wskazać każdy przypadek, gdy do zaburzenia neuroprzekaźników doszło?? Brawo!!!

              Ad uwięzienia itp. - trochę przeginasz. Z depresjami bujam się od kilku(nastu) lat, leczę od 10. Nachodzą falowo, naprzemiennie z wprost przeciwnymi stanami. Gdyby każdorazowo stał przy mnie cieć i pilnował, albo gdyby mnie zamykano za każdym razem, wiele bym pewnie nie podziałała....

              Co do skłonności i predyspozycji - częściowo zgadzam się. Część z nich jest efektem oddziaływania otoczenia (wychowanie, związek w jakim się trwa, światopogląd - w sensie nadziei, optymizmu, ufności w pozytywny obrót spraw, a więc również wiary), część z nich jest uwarunkowana genetycznie... Gdy spotkają się zaburzenia biologiczne z predyspozycją, rozwija się choroba.

              I nie, podstawą leczenia depresji NIE jest psychoterapia. Depresję umieszcza się w kręgu zaburzeń afektywnych i jej leczenie (w rozumieniu ustępowania objawów) prowadzi się za pomocą zapobiegania wychwytowi zwrotnemu serotoniny (neuroprzekaźnik odpowiadający za regulację afektu), czyli antydepresantami z grupy SSRI. Ewentualnie potem (po ustąpieniu objawów klinicznych) pacjentowi można doradzać skorzystanie z psychoterapii, zwłaszcza jeśli a) depresja znacznie zaburza jego funkcjonowanie (sypie się doszczętnie życie prywatne, zawodowe itp. a pacjent się w tym nie potrafi odnaleźć) - wówczas terapia behawioralno-poznawcza, która pomoże wyłapywać objawy, radzić sobie na różnych polach w życiu, generalnie wystartować od nowa; lub gdy b) depresja współistnieje z zaburzeniami emocji mającymi związek z przeszłością pacjenta (wówczas - warunkiem koniecznym jest remisja, bo nikt nie będzie dłubał w chorym człowieku, istniałoby ryzyko, że on się "posypie" jeszcze bardziej - zalecane są formy terapii bardziej koncentrujące się na emocjach pacjenta i jego relacjach...).

              Kwestia zrozumienia różnicy między zab. afektu a zab. emocji - naprawdę NIE zawsze muszą współistnieć. Zakładając, że są tożsame, powinniśmy chyba uznać, że osobom z fajnych rodzin, żyjących w dobrych relacjach z innymi się "w tyłkach poprzewracało" i wymyślają sobie depresję.... Znam sporo takich - fajnych, zadowolonych ogólnie z realności ludzi, którzy niestety brak równowagi chemicznej w mózgu mają "wpisany w model".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka