Dodaj do ulubionych

Rodzice starzy czy mlodzi ?

13.05.04, 09:21
Pamietam , jak moja kolezanka czesto, gdy temat schodzil na rodzicow ,
mowila " ja to nie wiem, ja mam starych rodzicow" - i uwazala to za jakies
obciazenie. Jedna zz cioc mojego meza pozbyla sie ciazy "bo byla za stara" (
zreszta potem gorzko zalowala). A przeciez w Biblii dzieci starych rodzicow -
i to naprawde starych - byly takie niezwykle. Ja mialam mlodych rodzicow -
moja mama byla 20 lat starsza ode mnie. Pamietam, ze byli tacy troche "
niefrasobliwi" jezeli chodzi o moje sprawy smile)) ....
Obserwuj wątek
    • isma Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 09:28
      Ha. Ja jestem dzieckiem wzglednie starych rodzicow wink)).

      Obserwujac znajomych mysle, ze generalnie jest taka prawidlowosc, ze dzieci
      starszych rodzicow (zwlaszcza jedyne, albo majace duzo starsze rodzenstwo) sa
      lepiej rozwiniete intelektualnie, ale tez mniej samodzielne. Chyba z wiekiem
      rodzice robia sie nadopiekunczy wink)). No, kultura zaczyna przewazac nad
      natura, cywilizacja nad instynktem wink)).

      A co do niefrasobliwosci, to, rodzac Miniature w wieku lat 30 z gorka, w
      szpitalu z wytrzeszczonymi slepkami pelnymi niegasnacego podziwu obserwowalam
      dziewietnastolatki, ktore "obslugiwaly" swoej noworodki jak lalki, w sensie
      naturalnej odwagi i braku jakiejkolwiek "frasobliwosci" w tej dziedzinie. A ja
      sie trzeslam, ze jej cos zlamie albo skrece...
      • mader1 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 09:38
        pamietam, jak moja mama twierdzila, ze nie bedzie wybierac mi przyjaciol. Nie
        slyszalam wiec ani slowa krytyki, gdy przychodzila najprzerozniejsza (
        naprawde) mlodziez. Moja babcia umierala ze strachu - ale bywala rzadko smile))
        Co do tych laleczek - moja mama wlasnie tak myslala o mnie, gdy bylam mala...
        Przebierala mnie, 2 latke, cala na bialo ( "jak laleczka, jak laleczka") i
        dostawalam bure za to, ze sie przewrocilam ( " zawsze musi sie pobrudzic,
        niezdara..."). Dzis sie z tego smiejemy.
        • alex05012000 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 11:00
          moja mama miała mnie w wieku lat 32, ojciec miał wtedy 36 bodajże.... wszystkie
          dzieci znajomych były kilka lat starsze... rodzice byli konserwatywni i byłam
          chowana nieco pod kloszem, ale czy to zależy od wieku .... zresztą wychowywała
          mnie głównie babcia... ja urodziłam Olkę mając prawie 35 lat, a mój mąż niecałe
          46; w szpitalu czułam sie nieco jak mastodont czy inny dodo..... nasi znajomi
          mają dzieci mające od lat 20 do 1 roczku .... rozrzut jest duży... co do
          późnego ojcostwa i maciezyństwa powiem tyle, że po prostu czasami mam mało sił
          fizycznych i czasami gderam, że jestem za stara na bycie matką czterolatki.
          zarówno wczesne jak i późne macieżyństwo ma swoje wady i zalety, moim zdaniem
          wszystko zależy od indywidualnych sytuacji rodzinnych..... pozdrawia stara
          matka polka - maria
    • anek.anek Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 13:22
      Nie jest dobre ani jedno ani drugie.
      Dzieci bardzo dojrzałych ("starych"?) rodziców są chowane z reguły w inny
      sposób. Owszem często są inteligentniejsze (albo raczej mają większy zasób
      wiedzy), ale z drugiej strony często mają problemy z rówieśnikami. W domu
      spotykają się z bardzo dojrzałym podejściem do życia. Rodzice starzy, to
      również znajomi rodziców starzy. A co za tym idzie, takie dzieci często mają
      ograniczony kontakt z rówieśnikami, bo wśród znajomych rodziców, albo w
      rodzinie ich już nie ma.
      Mam okazję obserwować kolegę mojego synka z piaskownicy, którego rodzice
      mogliby być niemal moimi rodzicami.To jeszcze niespełna trzylatek, ale jest
      inny. Powazny, grzeczny, ułożony. Brak w tym maluchu takiej beztroski i
      słodkiego nieposłuszeństwa. Ciekawe jak będzie później.
      • alex05012000 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ?do anek 13.05.04, 14:18
        Anek-anek,
        nie tak do końca, nie wiem czy czytałaś co napisałam powyżej, mój mąż skończy w
        tym roku 50 lat ja mam 39 a nasi znajomi między 30 a 55 i naprawdę wiele z nich
        ma dzieci w wieku przedszkolnym, może dlatego że granica posiadania dzieci się
        przesuwa ...
        Ja np. mojej Olce staram sie zapewnić towarzystwo dzieci naszych znajomych, ale
        i innych, tzw. znajomych piaskownicowo-przedszkolnych czy np. z e-dziecka ...
        są to ludzie/mamy w różnym wieku .... poza tym i dzieci są różne, jedne są
        poważne, grzeczne i ułożone inne rozbrykane, co moim zdaniem nie wynika li
        tylko z wieku rodziców; są rodzice dojrzali wcześnie, są wiecznie młodzi i
        beztroskonieuporządkowani czterdziestolatkowie; nie wiem ile ty masz lat i
        rodzice tego trzylatka, o którym piszesz, ale nie wszystkie dzieci muszą być
        pełne słodkiego nieposłuszeństwa.... a poza tym co masz na myśli pisząc, że nie
        jest dobre ani jedno ani drugie? to kiedy te dzieci ??? - maria
        • anek.anek Re: Rodzice starzy czy mlodzi ?do anek 14.05.04, 10:31
          Mario, ja nie chciałam cię urazić. Ja jestem mamą młodą (jutro kończę 29 lat, a
          mój syn we wrześniu ledwo 3 latka), ale zostałam nią wtedy kiedy byłam na to
          psychicznie gotowa. Gdybym urodziła wcześniej, nawet rok wcześniej, to byłoby
          inaczej.
          Przykład, który podałam oczywiście nie może być potraktowany jako reguła.
          Na pewno zupełnie inaczej jest kiedy w późniejszym wieku rodzi się kolejne
          dziecko, a kiedy rodzi się pierwsze dziecko (i w związku z wiekiem często już
          jedyne).Generalnie uważam, że każdy wiek jest dobry, ale na pewno inaczej się
          dzieci wychowuje w rónym wieku. Im jesteśmy młodsi tym większą mamy beztroskość.
          Częściej podrzucamy dziecko włąsnym rodzicom na noc, albo i kilka nocy, a nawet
          jeśli nie ekspediujemy go poza dom, to b. często babcie i dziadkowie aktywnie
          uczestniczą w wychowywaniu malucha. Po prostu nam pomagają. To jest np. różnica
          o której jestem przeknana, żę tak by było gdybym urodziła syna kilka lat
          wcześniej. Swojego syna nie podrzucam rodzinie - w przeciągu 3 lat dopiero (w
          stosunku do innych znajomych mi mam) 3 razy spędził noc bez nas. Dzieci
          starszych rodziców więcej czasu spędzają tylko z nimi - albo tylko z opiekunką.
          To wynika ze stylu życia, który - jak obserwuję - zmienia się z wiekiem, Co to
          znaczy: w młodym wieku z reguły nie jestesmy jeszcze ustabilizowni psychicznie.
          Nawte 30-letnia osoba często jeszcze nie wie sama jakie priorytety ustalić w
          swoim życiu. Często niestety jest to sławetna pogoń za karierą i pieniądzem
          (rzeczywistość). W starszym wieku z reguły (chyba) mamy ustabilizowaną sytuację
          materialną (przynajmniej mamy własne mieszkanie, albo spłacony w dużej mierze
          kredyt na nie, bardziej cenimy sobie spokój niż niepokójsmile życie skupia się na
          czymś innym - to włąsnie mozę być dzieck. To jest chyba też powód, dla którego
          starsi rodzice mogą być nadopiekuńczy. Mają o tysiąc więcej różnych doświadczeń
          życiowych, więc o ten tysiąc więcej będą chcieli dziecko ustrzec.
          Największym problemem jest moim zdaniem to, jest większa różnica pokoleniowa.
          oczywiście to też nie musi być reguła. Bycie starszym rodzicem wymaga chyba
          więcej wysiłku, bo dziecko musi mieć rodziców, a nie kolejnych dziadków. Z
          drugiej strony nie można kogoś zmusić do łażenia na czworaka (w przenośni)jeśli
          on sam czuje, że to już nie wypada. Fajnie jeśli Twój maluch i Ty sama masz
          kontakt z mamami. To wydaje mi się bardzo ważne.
          chłopiec o którym napisałam, ma kontakt z dziećmi w piaskownicy - ale chodzi
          tam wyłącznie z opiekunką. Jego rodzice nie mają znajomych ani rodziny z
          dziećmi w jego wieku, więc w domu spotyka wyłącznie dorosłe osoby. Jest cichy
          spokojny i faktycznie rozwinięty psychicznie ponad przeciętną (fizycznie
          niestety pozostaje troszkę w tyle). Pójdzie do prywatnego przedszkola, jest już
          zapisany do jakiejś cudownej szkoły (!!!). KIedy ma najmniejszy katar nie może
          wyjść z domu nawet na pięć minut i jest od razu wzywany lekarz. Kiedy ma
          najdrobniejszą plamę na spodniach sam jest tym przerażony i trzeba iść do domu
          zmienić spodnie. Nie potrafi wchodzić na drabinkę, ale potrafi już rozpoznać
          większość liter. Boi się bardzo wielu rzeczy. Brak mu po prostu takiej
          naturalnej dziecięcej chęci poznania świata i doświadczania go - co się stanie
          jak wejdę w kałuże? on nie wchodzi. Ma niespełna trzy lata. Mój obraz
          szczęśliwego dzieciństwa to łażenie po drzewach, podarte portki, poobijane
          kolana i bardzo duuużo śmiechu. On jest bardzo powazny.Oczywiście zgadzam się,
          że co dziecko to charakter, ale w jego przypadku jestem przekonana, że połowa
          zachowań wynika z nadopiekuńczości rodziców. I jestem też przekonana, że w tym
          przypadku nadopiekuńczość spowodowana jest wiekiem rodziców. Mały jest jedynym
          ich dzieckiem i raczej już ostatnim, bo mama ma 43 lata. Nadopiekuńczość możę
          wynikać również z fktu, że baaardzo długo na to dziecko czekali. Zwracam na
          niego uwagę, bo wydaje mi się smutny i zbyt poważny, a dla mnie nie ma nic
          piękniejszego niż roześmiana łobuzerska mina diecka.Ale mogę się też mylić i
          wiek rodziców może nie mieć w tym przypadku żadnego znaczenia.
          • alex05012000 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ?do anek 2 14.05.04, 11:13
            Anek-anek,
            ależ nie uraziłaś mnie, wcale sie nie gniewam, tylko myślę, że tak ogólnie za
            dużo sie podkreśla ostatnio tę "starość" rodziców - "jak sie o czymś za dużo
            mówi to w końću człowiek zaczyna się zastanawiać czy to aby nie prawda ..."
            masz na pewno częsciowo rację, poza tym ta pani rzeczywiście wyjątkowo późno
            miała synka, no i w dodatku materialnie chyba jest bardzo dobrze sytuowana -
            prywatne szkolnictwo, itd... co czasami też na umysł źle działa! podkreślam
            czasami, zeby nie uogólniać. Z podrzucaniem dzieci rodzinie to różnie bywa, ja
            np. zostawiłam swoją pociechę na wakacjach na cały miesiąc z babcią i opiekunką
            gdy miała 1,5 roku!!! wracając znad morza wyłam za kierownicą przez pół drogi a
            dziecko nie uroniło za mną jednej łzy..... poniewaz pracuje moja mama
            uczestniczy w wychowaniu Olki np odbierając ją z przedszkola... moje dziecko
            spędzało i spędza dużo czasu z babciami, miało też nianię, ze znajomymi
            różnymi, staram sie zagwarantować jej różnorodne bogate towarzystwo, ale masz
            rację, wynika to z mojej wyraźnej świadomej chęci dostarczenia jej
            jaknajszerszego grona przyjaciół, rówieśników, innych osób, miejsc, itd.
            właśnie aby nie była odizolowana ... no i staram sie nie być nadopiekuńcza,
            także być mamą ale i przyjaciółką, osobą do której przyjdzie sie pożalić i
            zapytać o istotne sprawy (czego mnie np. brakowało w kontakcie z moją mamą)
            co do gotowości do macieżyństwa pisałam już dziś do mamałgosi, u mnie przyszła
            późno, a w dodatku potem nie mogliśmy zostać długo rodzicami...
            jeszcze jedno, też bez generalizowania, obserwuję dużo młodych ludzi, z małymi
            dziećmi, którzy sie rozchodzą, a dzieci niewątpliwie cierpią na tym bardzo,
            mozę późniejsze macieżyństwo i małżeństwo - dojrzalsze, bardziej przesmyślana,
            chroni przed rozpadem rodzin?.. tak mi sie wydaje....
            pozdrawiam serdecznie - maria
        • anek.anek i jeszcze 14.05.04, 10:35
          alex05012000 napisała:

          a poza tym co masz na myśli pisząc, że nie
          >
          > jest dobre ani jedno ani drugie? to kiedy te dzieci ??? - maria
          Sama odpowiedziałaś na to pytanie, i muszę się z Tobą zgodzić.Najważniejszy
          jest wiek psychiczny a nie kalendarzowy. Czyli być dojrzałym na tyle, żeby
          wiedzieć i umieć przewidzieć konsekwencje macierzyństwa + odpowiedzialność, a
          drugiej strony być na tyle młodym, żeby róznica pokoleniowa nie była zbyt
          doskwierająca.
    • mamalgosia Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 14:12
      Czasami życie tak się układa, że mamy do wyboru: albo zostać starymi rodzicami,
      albo nie zostać nimi w ogóle. Ja wybrałam opcję pierwszą. Nie wiem, czy moje
      dzieci będą miały z tego powodu przykrości, ale przecież żyją, a to chyba
      największy dar, jaki mogłam im dać
      • alex05012000 Re: pięknie to określiłaś mamałgosiu... 13.05.04, 15:02
        "Czasami życie tak się układa, że mamy do wyboru: albo zostać starymi
        rodzicami, albo nie zostać nimi w ogóle. Ja wybrałam opcję pierwszą. Nie wiem,
        czy moje dzieci będą miały z tego powodu przykrości, ale przecież żyją, a to
        chyba największy dar, jaki mogłam im dać" - ja też wybrałam pierwszą opcję
        tyle, że dziecko mam jedno.... nie sądzę aby miały przykrości w życiu z tego
        powodu...czy siwy tata jest gorszy czy mniej kochany/kochający od
        dwudziestolatka ? czy matka która jeździ z dzieckiem na wrotkach/rolkach musi
        być lepsza od tej chodzącej po ziemi i powoli .... - pozdrawiam maria
        • mamalgosia Re: pięknie to określiłaś mamałgosiu... 13.05.04, 15:13
          ja też mam jedno dziecko, ale właśnie jesteśmy na etapie poważnego myślenia o
          drugim (przechodzimy do czynów) smile
          • alex05012000 Re: do mamałgosi... 13.05.04, 15:46
            sorry, napisałaś dzieci w l. mnogiej, więc... ja nie mam szans na następne
            dzieci, ale tak myślę, że późne macieżyństwo na pewno stanowi jakiś ogranicznik
            co do liczby dzieci, jak któś zaczął w wieku lat dajmy na to 25 to ma czas sie
            na tym polu rozwijać, jak przed 40-tką to raczej wielodzietnej rodziny nie
            utworzy... nie mówiąc o teraźniejszości gospodarczej w naszym kraju.....
            p.s. życzę owocnego przechodzenia do czynów!
            • mamalgosia Re: do mamałgosi... 14.05.04, 07:34
              wiem, że napisałam dzieci w liczbie mnogiej, właśnie dlatego, że tak już
              poważnie myślimy o drugim, że ono neimalże z nami już jestsmile
              Oczywiście wiem, ze późne macierzyństwo ogranicza ilość dzieci.
              A tak nawiasem mówiąc, to gdy sobie przypomnę siebie w wieku np. 22 lat, to nie
              wiem, co byłoby z wychowywaniem dzieci, że nie wspomnę już o małżeństwie -
              byłam bardzo nieodpowiedzialna, jak również mój ówczesny kandydat.
              Widocznie tak miało być jak jest
              • alex05012000 Re: do mamałgosi... 14.05.04, 10:44
                no właśnie pokrewna duszo, ja do wieku lat 27-28 lat to w ogóle alergicznie
                reagowałam na słowa dzieci, małżeństwo..., związek - owszem, wolny!, całkowita
                niezależność i basta. nie to że byłam nieodpowiedzilna, po prostu te tematy
                mnie nie interesowały... a potem "znalazłam" męża, wyszłam za mąż mając 29 lat,
                no i chciałam pożyć troche we dwoje, no a potem się okazało, że nie możemy mieć
                dzieci.... na koniec wpadłam w obsesję ich posiadania, po czym po 6 latach Pan
                Bóg się ulitował i za pomocą nowoczesnej medycyny i cudu zesłał nam Olkę...
                naszego aniołeczka rodzinnego. ale tak nawiasem teraz bym nie miała sił na
                kolejne dziecko, moze dlatego, że za dużo pracuję.... - pozdrawiam maria
                • isma Re: do mamałgosi ;-))) i alex ;-))) 14.05.04, 11:19
                  Czy my tu wszystkie takie wykolejone jestesmy, czy to tylko statystyczna
                  nadreprezentacja w zwiazku z nowoczesnoscia medium, jakiego uzywamy?

                  Aha, Alex, ja odpisze, slowo, ale jako ta obsesyjna perfekcjonistka musze
                  zebrac mysli troche dluzej, niz na potrzeby forum to wystarcza wink))
                • mamalgosia alex 15.05.04, 19:08
                  Trafiłaś w mój bolesny punkt: ja też właśnie nie mam siły na drugie dziecko,
                  bardzo się boję, ale wiem, że powinniśmy spróbować
    • unruzanka Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 15:37
      Moich rodziców możnaby zaklasyfikować jako "starych". Kiedy się urodziłam mama
      miała 36 lat a tata 46. Byli (tata umarł na 4 dni przed narodzinami mojej
      Oleńki, nawet na pogrzeb nie mogłam jechaćsad((, leżałam w szpitalu z gestozą)
      najwspanialszymi rodzicami dla mnie i mojego starszego brata. Kochali
      (kochają!) nas bardzo. A przede wszystkim byli wzorem - 44 lata w małżeństwie,
      bez nieuczciwości, zdrad itp. I nie ciążył mi ich wiek - naszym sposobem na
      wypoczynek i relaks były wędrówki po Beskidach (ja w wózku, potem u taty na
      barana, potem na własnych nogach...). Dawali mi poczucie bezpieczeństwa. To
      dla dziecka najważniejsze. Rodzina to jedność, opoka.
      My (mąż i ja) jesteśmy starymi rodzicami. Mąż miał 35 lat, a ja 30 lat, gdy
      urodziła się Ola. Oj, z resztą dzieciaków musimy się spieszyć smile)).
      pozdrawiam
      Ania i Ola (22.01.2004)
      • alex05012000 Re: do unruzanki 13.05.04, 15:48
        Aniu, no nie pisz, zę jesteście starymi rodzicami!!!! bom sie obśmiała jak
        norka - maria mama też Oli i też ze stycznia (05.01.2000)
        • unruzanka Re: do unruzanki 13.05.04, 16:17
          alex05012000 napisała:

          > Aniu, no nie pisz, zę jesteście starymi rodzicami!!!!
          dzięki za pocieszeniesmile))
          Ania i Ola (22.01.2004)
    • mader1 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 13.05.04, 22:48
      No wlasnie. Pierwsza corke mialam w bardzo rozsadnym wieku 25 lat. I
      zeby bylo smiesznie, ona miala wokol najmniej rowiesnikow - bo nikomu
      nie chcialo sie jeszcze miec dzieci. Druga miala genialnie - a
      przeciez matka 31 letnia. A teraz juz jestem tropicielem rowiesnikow -
      moj synek juz ma przyjaciela w tym samym wieku, kuzyna w tym samym
      wieku.... smiesznie, ale w miare uplywu lat czlowiek jest bardziej
      swiadomy... swoich niedoskonalosci wink
    • neonka693 Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 14.05.04, 00:19
      Ja mialam dosc mlodych rodzicow 26-27 lat, ale juz moj najmlodszy braciszek
      sporo starszych: 44-45 lat. I kiedy rozmawiam z rodzicami to trudno im
      powiedziec jakie rodzicielstwo lepsze czy latwiejsze, mowia ze to pozniejsze
      jest spokojniejsze. Za to brat (11 lat) kocha rodzicow nad zycie, choc czasem
      zwierza mi sie ze troche sa "staromodni" ale widze ze on ich skutecznie
      odmladza (uczy ich obslugiwac komputer, komorke, wyciaga z domu na spacery).
      Rzeczywiscie jest madry, ale nie przemadrzaly, samodzielny (dzieki temu ze
      Rodzice pracuja i Ewangelizuja), sprytny, ma mnostwo kolegow.
      A mnie i brata traktuje jak takich "mlodych rodzicow" z ktorymi jezdzi sie na
      rolkach, gra w gry komputerowe i rozmawia o dziewczynach.
    • mamalgosia Re: Rodzice starzy czy mlodzi ? 14.05.04, 07:36
    • mamalgosia rodzice starzy 14.05.04, 07:39
      Nasunęła mi się na myśl jeszcze jedna refleksja.
      Po trzydziestce chyba cłowiek jest nie tylko dojrzalszy, lepiej ustawiony
      finansowo itp. (zalety), ale niestety jest już chyba bardziej zmęczony. Jak
      każde uogólnienei - także i to nie stosuje się do wszystkich. Ale 40 letni
      rodzic chyba jednak w większości przypadków ma mniej sił i ochoty na bieganie
      za rowerkiem synka niż 25latek.
      Tylko, ze tak jak powiedziałam w swoim poprzedniem poście - czasami są takie
      sytuacje, że nie ma innego wyjścia. Czasem późne rodzicelstwo nie wynika z
      odkłądania go na później z powodu kariery czy egoizmu. czasami tak po prostu
      sie w życiu układa - a to właściwego partnera spotka się późno, a to zdrowie
      nie pozwalało...
      • pesteczka5 Re: rodzice starzy 15.05.04, 16:09
        Ja mam zaraz, zaraz... 32,5 lat i dwójkę dzieci (3 i 1,5) i wcale się stara nie
        czuję!!!

        Wcześniej nie tęskniłam za macierzyństwem, studiowałam, potem wyszłam za mąż
        i... kilka lat czekaliśmy na dzieci...

        Bardzo dobrze pamiętam, jak sama byłam dzieckiem i przez pryzmat tych uczuć
        patrzę na to, co może czuć mój obrażony trzylatek lub rozzłoszczony
        półtoraroczniaczek.

        Apetyt na życie, ciekawość, otwartość, mobilność można przekazać dziecku
        niezależnie od wieku. Zmęczona? Owszem. Ale na studiach też bywałam zmęczonasmile))

        Faktem jest, że bardzo młode siksy traktują macierzyństwo bardziej naturalnie,
        instynktownie, ale czy nasze dzieci coś przez to tracą? Nie sądzę.

        No i, naprawdę nie uważam, że mama około trzydziestki to jest stara mama...
        choć tak czasem mówięsmile)

        P.S.1 Uważam jednak, ze świadome odkładanie macierzyństwa na bardzo późno nie
        jest dobre.

        i P.S.2 W głębi duszy myślę o tym, co jem, ile ważę, co czytam, jak żyję... w
        perspektywie - chcę jak najdłużej za moimi dziećmi nadążać smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka