Dodaj do ulubionych

ja przepraszam, że o polityce...;-)))

08.06.04, 08:56
...chociaż w sumie to nie o polityce, tylko o tym, jak traktujemy nasz udział
w sprawach kraju.

przy okazji wuborów do Parlamentu Europejskiego usłyszałam (jak zwykle
zresztą przy takich okazjach) że udział w wyborach jest obowiązkiem sumienia.

Co o tym myslicie? Czy uważacie, że nie idąc do urn popełniamy grzech
zaniedbania?

I szersze pytanie - jak postrzegacie swoje obowiązki wobec kraju? Jaką wizję
patriotyzmu chcecie przekazać dzieciom?
Obserwuj wątek
    • neogobbo Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 11:08
      A do mnie chyba po raz pierwszy od ładnych paru lat argumenty o obywatelskim
      obowiązku czy czymś takim nie trafiają. Ogólnie jestem zdegustowany, choć tu
      pewnie oryginalny nie będę.
      A w ogóle problem mi przypomina pewne zagadnienie, nad kjtórym kiedys się
      zastanawiałem - czy chrześcijanin może uprawiać politykę. Problem jest złożony
      i o odpowiedź nie jest prosto. Ja myślę że nie. To znaczy oczywiście można być
      na przykład katolickim działaczem, ale chrześcijanin, poważnie traktujący swoją
      wiarę, w pewnym momencie dojdzie do takiego miejsca, w którym będzie się musiał
      opowiedzieć - albo Bóg, albo polityka. Im poważniej traktuje obie te sprawy -
      tym wcześniej przed tym dylematem stanie.
      • mika74 Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 11:33
        Hmm...mam troche inne spojrzenie na ten temat.
        Mysle,ze im jest dojrzalsza wiara tym człowiek jest bardziej zagłębiony w
        rzeczywistośc w której zyje, tym bardziej odpowiedzialny staje sie za świat,
        tym jest lepszym pracownikiem, obywatelem, rodzicem, przyjacielem.
        Troche mam doczynienia ze środowiskiem "politycznym"w pracy i szkoda,ze wsrod
        polityków tak mało jest prawdziwych, głeboko wierzacych chrzescijan. Wprawdzie
        jest wielu którzy głosza konserwatywne wartosci, powoływuja się na
        chrześcijaństwo, ale niekoniecznie zyja oni jak chrześcijanie. Często po prostu
        moralnośc i konserwatyzm, a nawet nacjonalizm mylone sa z prawdziwym ,biblijnym
        chrześcijaństwem.
        Dla mnie takim wzorem jest chociazby św. Katarzyna ze Sieny, która była bardzo
        zaangazowana w sprawy społeczne,polityczne, w tamtejsze układy władzy
        kościelnej, która byla w tamtych czasach jednoczesnie władzą świecką w jakiejś
        części. To własnie troska i miłośc do ludzi poprowadzila ją na te droge.
        Mysle ,ze sa rózne powolania ijak ktoś czuje powłanie do bycia politykiem to
        dobrze, powinien przez rzady jak najwięcej dobra wnosic do świata.
        Takie moje skromne zdaniesmile
        • neogobbo Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 12:20
          Napisałaś chyba o tym samym, tyle że z drugiej niejako strony. Bo ja tak
          włąśnie myślę - można być katolickim działaczem, jak najbardziej, ale to nie
          zawsze idzie w parze z nauką Biblii. Sama piszesz:
          "Troche mam doczynienia ze środowiskiem "politycznym"w pracy i szkoda,ze wsrod
          polityków tak mało jest prawdziwych, głeboko wierzacych chrzescijan. Wprawdzie
          jest wielu którzy głosza konserwatywne wartosci, powoływuja się na
          chrześcijaństwo, ale niekoniecznie zyja oni jak chrześcijanie. Często po prostu
          moralnośc i konserwatyzm, a nawet nacjonalizm mylone sa z prawdziwym ,biblijnym
          chrześcijaństwem"

          A myślę tak m.in. dlatego, że ten problem mnie samego trochę kiedyś dotyczył,
          na przykład kiedy kandydowałem na radnego. No i na co dzień obserwuję władzę w
          moim mieście. I widzę. I wnioski mam niezbyt wzniosłe.
          Oczywiście można być chrześcijaninem i działać społecznie, jak najbardziej, a
          nawet trzeba. Ale chrześcijaństwo i bycie działaczem politycznym nie idzie -
          moim zdaniem - w parze.
          • mika74 Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 12:46
            neogobbo napisał:

            > Napisałaś chyba o tym samym, tyle że z drugiej niejako strony. Bo ja tak
            > włąśnie myślę - można być katolickim działaczem, jak najbardziej, ale to nie
            > zawsze idzie w parze z nauką Biblii. Sama piszesz:
            > "Troche mam doczynienia ze środowiskiem "politycznym"w pracy i szkoda,ze
            wsrod
            > polityków tak mało jest prawdziwych, głeboko wierzacych chrzescijan.
            Wprawdzie
            > jest wielu którzy głosza konserwatywne wartosci, powoływuja się na
            > chrześcijaństwo, ale niekoniecznie zyja oni jak chrześcijanie. Często po
            prostu
            > moralnośc i konserwatyzm, a nawet nacjonalizm mylone sa z
            prawdziwym ,biblijnym
            > chrześcijaństwem"
            >
            > A myślę tak m.in. dlatego, że ten problem mnie samego trochę kiedyś dotyczył,
            > na przykład kiedy kandydowałem na radnego. No i na co dzień obserwuję władzę
            w
            > moim mieście. I widzę. I wnioski mam niezbyt wzniosłe.
            > Oczywiście można być chrześcijaninem i działać społecznie, jak najbardziej, a
            > nawet trzeba. Ale chrześcijaństwo i bycie działaczem politycznym nie idzie -
            > moim zdaniem - w parze.

            No własnie! A ja bym chciała takiego radnego jak Ty!
            Myslę ,ze taka jest nasza skrzywiona mentalnośc ,ze sprawy duchowe oddzielamy
            od spraw spolecznychm polityczntych, rzadów itd.Niesłuszenie!Ja jestem za tym
            aby bylo duzo chrześcijan w naszym rzadzie, duzo uczciwych ludzi, moze wtedy
            nie byłoby takiej korupcji. A jak chrześcijanie beda odrzucac polityke jako coś
            brudnego to sami beda sie skazywac na rzady nieuczciwych ludzi.
            Mysle ,że nasza mentalnośc bierze sie z długoletnich działn rządów
            komunistycznych, które wmawiały ludziom,że religia i wiara to sprawa prywatna
            kazdego człowieka. A to przeciez nieprawda, my mamy to chrześcijaństwo nieśc
            światu, chociazby w polityce ,jesli ktos umie i ma talent ku temu. Jestesmy
            odpowiedzilni za śiat nie tylko wokól własnego nosa, ale powinnismy odpowiadac
            na kazdą taka mozliwośc wpłyniecia na swiat, na rzadzacych chociazby poprzez
            wybory.
            Pozdrosmile
    • isma Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 12:02
      Mysle, ze grzech zaniedbania popelniamy wtedy, kiedy nie idziemy do urn z
      lenistwa, a nie z glebokiego przekonania, ze zaden z kandydatow nie bedzie
      reprezentowal nas w taki sposob, jak bysmy tego oczekiwali wink)).

      Ja jestem wielbicielka biografii niejakiego Tomasza Morusa (tego utopisty, co
      to bardziej calowal swoje dzieci, niz je bil, a jesli, to "tylko ogonem pawia")
      i mysle sobie, ze udzial w zyciu spolecznym, w tym politycznym, to jest jeden z
      elementow "czynienia sobie ziemi poddana", a zatem jest jak najbardziej
      wskazany wink)).

      Natomiast, powiem szczerze, tzw. patriotyzm to juz wchodzi w to w ograniczonym
      zakresie. Patriotyzm, owszem, tak, lokalny, w tym sensie, ze wiecej mam do
      zrobienia wsrod tych, ktorych mam blisko, niz na europejskich salonach wink)).
      No, ale zeby orzel w koronie i szarze husarii robily na mnie jakies szczegolnie
      oszalamiajace wrazenie, to nie moge powiedziec wink))

      Przypomina mi sie, jak bodaj w 1990 r. poszlam na doroczny miedzynarodowy
      festiwal filmow krotkometrazowych w towarzystwie znajomego lekarza. Faworytami
      byly dwa obrazy –polski i rosyjski, co oczywiscie przed ogloszeniem werdyktu
      jury wzbudzalo zrozumiale emocje. Pamietam, jak moj towarzysz powiedzial mi: a
      wiesz, mnie zupelnie nie obchodzi, czy wygraja „nasi” czy „nie nasi”. W sporcie
      mnie to tez zreszta nie interesuje. Bialo-czerwona flaga mnie nie wzrusza.
      Rownie dobrze moglbym spiewac „God save the Queen”...
      Wydawalo mi sie to niemozliwe, egzotyczne, jednostkowe (tenze znajomy nie mial
      telewizora, bo, jak twierdzil, nie interesowalo go nic poza zywymi ludzmi).

      Ale dzis, gdyby mnie ktos dzis zapytal, jak kiedys w „Weselu” Wyspianskiego,
      kaz ta Polska, powiedzialabym, ze w zasiegu wzroku. Moja Polska – na dzis -
      konczy sie na lokalnym samorzadzie i zamyka w „trzecim sektorze” - w
      organizacjach pozarzadowych. Moja Polska jest na mojej ulicy, na moim osiedlu,
      w moim miescie. Tam, gdzie moge ja zobaczyc naocznie i dotknac wlasnorecznie,
      nie za posrednictwem mediow. W jakims sensie wrocilam do myslenia mojego
      festiwalowego towarzysza, ktorego interesowali tylko jego pacjenci wink))).

      Moja Polska jest tam, gdzie moge cos dla niej zrobic – realnie, juz nie za
      posrednictwem kartki wyborczej, ktora nastepnie przemiela mechanizmy metody
      jakiegos d’Hondta, czy innego St. League'a, nadajac jej zupelnie inny sens niz
      przeze mnie zamierzony. Moja Polska, Polska lokalnego samorzadu i organizacji
      pozarzadowych ("trzeciego sektora"), jak lubie mowic, to "trzecia Polska".
    • mamalgosia Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 12:41
      Nie wiem, czy grzech, ale na pewno nie jest dobrze nie iść na wybory. Gdybym
      byłą królem tego państwa, mogłabym nim rządzić jak chcę. Ale ponieważ jest
      demokracja, mogę jedynie oddać głos - i powinnam to zrobić. Częstą motywacją
      nie chodzenia na wybory jest to, ze co tam mój jeden głos. W sumie fakt, ale
      może akurat będzie nas więcej?
    • adzia_a Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 14:14
      No własnie, ja mam podobnie jak Neogobbo - zawsze kupowałam to o obowiązku
      obywatelskim, a teraz, jak patrzę na to towarzystwo, które się wybiera do
      Brukseli, to aż mi wstyd iść na wybory (jeszcze chyba Cicciolina do kompletu by
      się przydała wink

      Ale tak w ogóle, strasznie mi smutno. Smutno, kiedy słyszę te
      wszystkie "jesteśmy we własnym kraju", "jesteśmy dumni, że jesteśmy
      Polakami", "Polska nas potrzebuje"...smutno i szkoda mi tej Polski, którą sobie
      wycierają gęby kryminalisci u władzy (przepraszam, że tak ostro, ja do tego
      podchodzę bardzo emocjonalnie). Smutno, kiedy mówi się, że idziemy do Europy,
      po czym nasi władcy cieszą się, że wykształceni młodzi ludzie będą mogli
      znaleźć pracę na Zachodzie sad Smutno, kiedy mówi się, że chrześcijanin
      powinien głosować na chrześcijanina, a po jakimś czasie okazuje się, że ten, co
      mówił o wartościach, nie ma elementarnego poczucia przyzwoitości...

      Mnie się wydaje, że bardziej "we własnym kraju" to byliśmy za czasów
      zaborów...bo ojczyzna była w ludzkich sercach, bo się ludzie dla niej
      poświęcali, a nie wymagali, żeby ona im coś poświęcała...

      PS. Na wybory pójdę, zawsze chodzę, uważam, że to mój obowiązek. Chociaż od
      prau lat wypełniam go z coraz cięższym sercem...
      • isma Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 09.06.04, 09:31
        adzia_a napisała:

        > No własnie, ja mam podobnie jak Neogobbo - zawsze kupowałam to o obowiązku
        > obywatelskim, a teraz, jak patrzę na to towarzystwo, które się wybiera do
        > Brukseli, to aż mi wstyd iść na wybory (jeszcze chyba Cicciolina do kompletu
        by
        >
        > się przydała wink

        Adzia, z ta egzotyka na listach, to niestety nie jest wynalazek ostatnich lat ;-
        (((

        NIGDY nie zapomne, jak prowadzilismy ongi dlugie, a zasadnicze dysputy na temat
        roznic w wizji Polski Mazowieckiego i Walesy. Obfitujace zreszta w smieszne
        epizody - polowa mojego roku trudnila sie w przerwach miedzy zajeciami
        kopertowaniem przynoszonych przez mnie listow do wyborcow, popierajaych
        Mazowieckiego, o ktorych pewien wykladowca od drzwi powiedzial "skandal",
        albowiem sam dzialal w komitecie wyborczym Walesy.

        I pamietam, jak spotkalismy sie w powyborczy poniedzialek rano, kiedy juz
        wiadomo bylo, ze wieksza liczba rodakow wolala peruwianskiego oszoloma z czarna
        teczka, niz pierwszego niekomuniastycznego premiera RP. On zapytal: "no i co
        tam u was?" Ja: "no, co ma byc, zaloba. A co tam u was?". A on na to: "No, bo u
        nas tez zaloba, wyobraz sobie".
    • mamalgosia adzia-prywata 08.06.04, 14:38
      od dłuższego czasu zastanawia mnie Towja sygnaturka. Nie rozumiem jej, możesz
      mi wytłumaczyć, o co chodzi?
      • adzia_a Re: adzia-prywata 08.06.04, 21:31
        Małgoś, ja najczęściej wrzucam w sygnaturki fajne zdanka, które ostatnio
        przeczytałam. tym razem John Varley - "Złoty wiek", klasyka SF smile))
    • mader1 Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 15:14
      Chodzimy, chodzimy do wyborow - bo juz lepiej jak my sie wypowiemy niz ktos za
      nas. Tez mnie denerwuja gadki o obywatelskim obowiazku.Obowiazek to maja
      politycy, zeby tak sprawowac wladze, zeby obywatele chcieli w niej
      uczestniczyc. Zeby byli zainteresowani, zeby wiedzieli, ze maja na cos
      wplyw.Wydaje sie, ze wladze coraz czesciej sprawuja potegi gospodarcze...
      Patriotyzm ? Dla mojego domu patriotyzm to pamiec. Gadamy sobie o pewnych
      wydarzeniach w ich rocznice, przy okazji czytania ksiazek, artykulow. Chce zeby
      dzieciaki znaly polska historie.
      Pokazujemy im rozne miejsca w Polsce, zeby zobaczyly jak jest tu pieknie. Ale
      jednoczesnie nie ukrywamy, ze jest pieknie i nawet piekniej gdzie indziej smile
      • anek.anek P.S. 08.06.04, 19:15
    • mama_kasia Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 15:57
      Chodzimy do wyborów, ale nie kandydujemy wink
      Nie mamy takich umiejętności. Mój mąż był nawet
      przez jakiś czas kierownikiem pracowni, ale podał się
      do dymisji (zupełnie dobrowolnie; zaskoczył tym przełożonych),
      bo nie bardzo mu to wychodziło.
      O patrotyzmie z dziećmi rozmawiamy, przekazując im to i owo
      z historii Polski. Uważam że to ważne, aby dzieci czuły się
      z Polską związane (my jesteśmy związani).

      Byłam niedawno na takim spotkaniu z okazji nadania honorowego
      obywatelstwa miasta jednemu z ojców, kiedyś mieszkającemu w naszej
      parafii. Był tam generał, taki z tamtych czasów. Powiedział
      parę słów; prostych słów - Bóg, honor, ojczyzna, ale było
      widać, że te słowa były dla niego autentyczne. On tak żył!
      Cieszę się, że dzieci były wtedy z nami. No wzruszyłam się bardzo smile
    • anek.anek Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 08.06.04, 19:14
      Zgadzam się z tym, że to jest obowiązek społeczny. Nie można narzekać (a
      większość z nas to robi) na to, że coś się dzieje złego jesli nie bierze się
      aktywnego udziału w wyborach - których konsekwencją jest to do czego państwo
      zmierza.
      Niestety chyba po raz pierwszy ten obowiązek złamię i na wybory "europejskie"
      nie pójdę. Ale nie pójdę właśnie w ramach protestu i jednocześnie bo jak na
      razie nie widziałam NIKOGO (bo w tych wyborach powinno się głosować na
      cżłowieka a nie partię) na listach warszawskich na kogo chciałabym oddać głos.
      Jeszcze jest trochę czasu, na bieżąco będą przeglądać kandydatury - może coś
      się zmieni w mojej głowie.
      Ale generalnie - na wybory chodzić trzeba. A jeśli się nie chodzi to nie ma się
      prawa krytykować.... NIe pójście na wybory może być manifestem, ale jest
      bardziej szkodliwe niż pomocne.
      • anek.anek P.S. 08.06.04, 19:17
        przepraszam, poprzedni p.s. mi się wcisnął nie tam gdzie trzeba.
        Chciałam dodać, że pomimo uznawania przeze mnie chodzenie na wybory za
        obowiązek nie jestem patriotką: nie mam problemu żeby jutro wyjechać gdzie
        pieprz rośnie. Jestem patriotką ale wszędzie tam gdzie mieszkam...
        • nulleczka Re: o polityce 09.06.04, 14:14
          Pójdę na wybory, chociaż łatwiej byłoby gdyby istniała opcja „nie mam swojego
          kandydata’.
          Też jestem tym wszystkim sfrustrowana, zdegustowana i jakoś tak mniej
          interesuje się polityką – może dlatego że podchodzę do sprawy często zbyt
          emocjonalnie i nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę o kolejnych oszustwach.
          Co do wyjazdów z kraju, to nie posądzam tych, którzy opuszczają Polskę, o brak
          patriotyzmuI _ czasem, niestety, życie zmusza do takich wyborów. I smutne jest
          to, że muszą wyjeżdżać też ludzie, którym trudno będzie się odnaleźć w nowych
          warunkach. W jakimś minimalnym procencie obserwuję to zjawisko, jako że mąż
          udziela lekcji włoskiego i przychodzą naprawdę najprzeróżniejsze osoby
          wybierające się do pracy do Włoch, bo tu stracili już nadzieje na znalezienie
          czegoś albo od paru miesięcy pracodawca nie poczuwa się do obowiązku wypłacania
          im wynagrodzenia. Ojczyznę człowiek ma w sobie niezależnie od tego, gdzie się
          znajduje. Albo nie ma, nawet jeśli przez całe życie mieszka nad Wisłą.
          Co do nauki patriotyzmu, to chyba chciałabym przekazać dzieciom poczucie, że
          należą do wspólnoty ludzi połączonych określoną historią, kulturą itp.
    • orvokki Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 11.06.04, 10:30
      We mnie chyba też żyje tylko patriotyzm lokalny. Ja w ogóle rozumiem patriotyzm
      pozytywistycznie, a nie romantycznie - wizja latania z karabinem oraz
      szturmowania czegokolwiek nie bardzo do mnie przemawia, natomiast postulat
      uczciwej pracy owszem.
      Wyjechać chyba bym nie wyjechała - ale znowu przez taki patriotyzm lokalny -
      kocham Wrocław, tu są moi przyjaciele, moja rodzina i mimo wszystko chyba
      właśnie tu jest moje miejsce na ziemi.
      A na wybory chyba pójdę, choć wciąż biję się z myślami...
    • anek.anek Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 14.06.04, 11:51
      No, to się wierzący postarali i spełnili "obywatelski obowiązek"! LPR na drugim
      miejscu, no, no.....
      • nulleczka Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 14.06.04, 21:36
        A czy myślisz, że wszyscy wierzący to na „talibów” głosują ?
        • anek.anek Re: ja przepraszam, że o polityce...;-))) 15.06.04, 10:57
          Oj, przecież to miało być z usmiechemsmile Ale faktem jest, że elektorat LPR to
          osoby wierzące - katolicy, i to oni okazali się najbardziej chyba
          zdyscyplinowaną grupą społeczną (w stosunku do innych). chociaż to w sumie nie
          powinno być zaskoczeniem dla mnie: po mszy na wybory, proste.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka