otryt Katolicy nie mogą nie interesować się polityką 17.09.13, 10:41 19.09.2013 ekai.pl/papiez/x70682/rzadzacy-musza-byc-pokorni-i-kochac-swoj-narod/ Ojciec Święty, nawiązując do dzisiejszych czytań liturgicznych (1 Tm 2,1-8; Łk 7,1-10), podjął refleksję na temat posługi władzy. "Ten, kto rządzi, musi kochać swój lud", ponieważ "rządzący, który nie kocha, nie może rządzić: może najwyżej dyscyplinować, zaprowadzić trochę porządku, ale nie rządzić" - stwierdził papież. Przypomniał króla Dawida, który miłował swój lud tak bardzo, że po grzechu przeprowadzenia spisu ludności prosił, by Bóg nie karał ludu, ale jego osobiście. Ojciec Święty wskazał, że dwoma cnotami władcy powinny więc być umiłowanie ludu i pokora. "Nie można rządzić bez umiłowania ludu i bez pokory! A każdy mężczyzna czy kobieta, która ma objąć posługę rządzenia, powinien postawić sobie następujące dwa pytania: 'Czy kocham mój lud, by lepiej jemu służyć? Czy jestem pokorny i słucham innych, różnych opinii, aby obrać najlepszą drogę?' Jeśli nie będzie on stawiał sobie tych pytań, to jego rządy nie będą dobre. Rządzący, mężczyzna czy kobieta, który miłuje swój lud jest człowiekiem pokornym" - stwierdził papież Franciszek. Z drugiej strony papież przypomniał słowa św. Pawła, w których zachęcał rządzonych, by wznosili modlitwy "za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne". Papież wskazał, że obywatele nie mogą nie interesować się polityką. "Nikt z nas nie może powiedzieć: «Ja w to nie wchodzę, to oni rządzą...». Ależ nie, odpowiadam za to jak rządzą, i muszę uczynić wszystko, co w moich siłach, aby rządzili dobrze, starając się jak najpełniej uczestniczyć w życiu politycznym. Polityka - mówi nauka społeczna Kościoła jest jedną z najwznioślejszych form miłości, gdyż jest służbą dobru wspólnemu. Nie mogę umyć rąk. Wszyscy musimy coś dać z siebie" - powiedział Ojciec Święty. Papież zauważył, że często o rządzących mówimy jedynie źle i plotkujemy o tym, co dzieje się źle. Zaznaczył, że być może rządzący jest grzesznikiem, podobnie jak był nim Dawid, ale każdy z nas poprzez wyrażanie swej opinii, a także uwag krytycznych powinien współpracować w budowaniu dobra wspólnego. Ojciec Święty zdecydowanie sprzeciwił się skłonności do wycofywania się katolików z życia politycznego. "Dobry katolik miesza się do polityki, dając z siebie to, co najlepsze, aby rządzący mógł rządzić. Cóż jednak jest najlepszą rzeczą, jaką możemy dać rządzącym? Modlitwa! O tym właśnie mówi św. Paweł: zalecam, aby modlitwy były odprawiane «za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władzę». «Ależ, ojcze, to zły człowiek, z pewnością pójdzie do piekła ... ». «Módl się za niego, za nią, aby mógł czy mogła dobrze rządzić, aby miłował swój lud, aby jemu służył, aby był pokorny!». Chrześcijanin, który nie modli się za rządzących nie jest dobrym chrześcijaninem! «Ależ, ojcze, jakże mogę za niego się modlić? To człowiek, który mi nie pasuje ... ». «Módl się, żeby się nawrócił!». Ale módl się. Nie mówię tego ja, ale św. Paweł, Słowo Boże" - podkreślił papież Franciszek. Na zakończenie swej homilii Ojciec Święty zachęcił, byśmy dawali z siebie to, co najlepsze - pomysły, sugestie, ale tym najlepszym jest przede wszystkim modlitwa. "Módlmy się za rządzących, aby prowadzili naszą ojczyznę i świat ku przyszłości, aby był pokój i dobro wspólne" - zachęcił papież Franciszek. Odpowiedz Link
otryt Świętujmy rocznice swojego chrztu 17.09.13, 11:21 Zadajmy sobie pytanie: jak postrzegam Kościół? Czy jestem wdzięczny także moim rodzicom, za to że dali mi życie, czy jestem wdzięczny Kościołowi, gdyż zrodził mnie przez chrzest w wierze? Jak wielu chrześcijan pamięta o dacie swego chrztu? Chciałbym się was tu obecnych zapytać - niech każdy odpowie sobie na to pytanie w swoim sercu: jak wielu z was pamięta datę swego chrztu? Trochę rąk podnosi się w górę. Jak wielu jednak nie pamięta. Niektórzy pewnie powiedzą - sądzę że na Wielkanoc, inni - na Boże Narodzenie. Ale data chrztu jest datą naszych narodzin w Kościele, data kiedy zrodziła nas Matka-Kościół. To wspaniałe! A teraz zadanie domowe: kiedy wrócicie dziś do domu postarajcie się poszukać jaka jest data waszego chrztu. Warto ją świętować, by podziękować Panu za ten dar. Czy to zrobicie? To zadanie, zadanie domowe. Czy kocham Kościół, tak jak się kocha swoją mamę, umiejąc też zrozumieć jego niedostatki? Każda mama ma swoje wady. Wszyscy je mamy. Kiedy jednak mowa jest o wadach naszej mamy, zakrywamy je, kochamy je. Także Kościół ma swoje wady. Czy kocham go takim, tak jak mamę? Czy pomagamy mu, by był piękniejszy, bardziej autentyczny, bardziej zgodny z wolą Bożą? Te pytania wam pozostawiam. Nie zapominajmy jednak o zadaniach - odnaleźć datę mojego chrztu, aby zapadła w mojej serce i żeby ją świętować. ekai.pl/papiez/x70506/papiez-zadal-prace-domowa/ 11.09.2013 Odpowiedz Link
otryt Nie znać sąsiadów - to nie po chrześcijańsku 17.09.13, 15:46 14.09.2013 wpolityce.pl/artykuly/62587-dobry-sasiad-franciszek-dobrze-ze-ojciec-swiety-w-tak-wyrazny-sposob-przypomina-o-wartosci-sasiedztwa Papież Franciszek napisał krótki, ale jakże ważny tekst na Twitterze: "Czasami można żyć nie znając sąsiadów - to nie jest życie chrześcijańskie." Odpowiedz Link
otryt Wszyscy musimy porzucić światowość 05.10.13, 09:11 ekai.pl/papiez/x71220/papiez-w-asyzu/ Z kolei w siedzibie biskupa Asyżu abp. Domenico Sorrentino papież odwiedził „Pokój obnażenia z szat”, upamiętniający gest św. Franciszka, gdy rozebrał się on do naga przed swym ojcem Pietro di Bernardone. Zebrali się tam ubodzy, którym pomaga miejscowa Caritas. „Prośmy dla nas wszystkich o łaskę ogołocenia się z ducha świata, który jest trądem, rakiem społeczeństwa i nieprzyjacielem Jezusa” – stwierdził Franciszek w improwizowanym przemówieniu do obecnych. Zauważył, że media oczekiwały dziś od niego jakiegoś spektakularnego gestu, którego miał dokonać w Asyżu w odniesieniu do ubóstwa Kościoła. Przypomniał, że Kościół to "wszyscy" i że chodzi o decyzje dotyczące nas wszystkich. W odpowiedzi na pytanie: z czego Kościół powinien się ogołocić, Ojciec Święty wskazał na zagrażające wszystkim niebezpieczeństwo światowości prowadzące do próżności, arogancji, pychy i która zabija duszę, ludzi, Kościół. Są to bożki, a bałwochwalstwo jest bardzo poważnym grzechem. Podkreślił, że wszyscy jesteśmy Kościołem i wszyscy musimy porzucić światowość. Sam Jezus powiedział nam, że nie można służyć dwóm panom, nie możemy więc przekreślać jedną ręką tego, co napisaliśmy drugą. Zwracając się do ubogich papież zauważył, że wielu z nich zostało ogołoconych przez zdziczały świat, który nie daje pracy, nie pomaga, nie przejmuje się tym, że są na świecie głodujące dzieci i rodziny, ludzie, którzy muszą uciekać od niewoli głodu. "Jakże straszliwe rzeczy widzieliśmy wczoraj w Lampedusie. Dziś jest dzień płaczu" – dodał, nawiązując do tragedii sprzed kilkunastu godzin. Podkreślił, że zło jest spowodowane przez ducha tego świata. Dodał, że ogołocenie młodego Franciszka było możliwe dzięki mocy Bożej i przypomniał, że sam Pan Jezus modlił się za nas do Ojca, by nas ustrzegł od ducha tego świata. „Proszę Pana, aby dał nam wszystkim łaskę umiejętności ogołocenia się” – zakończył swe krótkie przemówienie papież. 4.10.2013 Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Chrzescijanin nie może byc antysemitą 12.10.13, 16:28 Ważne i potrzebne słowa papieża Franciszka: «Ze względu na nasze wspólne korzenie chrześcijanin nie może być antysemitą!». www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,518,chrzescijanin-nie-moze-byc-antysemita.html Kościół nieustannie przypomina o tym że antysemityzm jest grzechem i tak było od zarania dziejów. Chrześcijaństwo nigdy nie było antysemickie - jeżeli można w jego szeregach znaleźć ludzi głoszące tego rodzaju poglądy to po prostu tacy kaplani grzeszą. Niestety - ludzie będący poza KOściołem lub tzw. "postepowi" chrześcijanie bardzo często za przejaw antysemityzmu uwazają wszelkie krytyczne uwagi związane zwłaszcza z ocena trudnych i nieraz bardzo złozonych procesów historycznych. Całkowicie przy tym zapominając o stanowisku Koscioła oraz działaniach zmierzających do wykorzenienia postaw antysemickich. Aby nie być golosłownym chciałbym przypomniec chociażby postawę papieża Grzegorza Wielkiego który już 1500 lat temu reagował w zdecydowany sposób wobec aktów niesprawiedliwości: www.blogger.com/blogger.g?blogID=5521942771711899787#editor/target=post;postID=8356386457078703641;onPublishedMenu=posts;onClosedMenu=posts;postNum=30;src=postname To jest tlyko jeden z wielu przykładów. Słowa papieża Franciszka wpisują sie po prostu w Tradycję i dobitnie świadczą o niezmiennym stanowisku Kościoła w tych kwestiach. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Papież przestrzega 12.11.13, 09:02 "W kazaniu wygłoszonym w Domu świętej Marty Franciszek mówił, że największe zgorszenie wywołuje nie ten, kto popełnia grzechy, lecz ten, kto ich nie żałuje. "Kto grzeszy i żałuje, prosi o wybaczenie, czuje się słaby, czuje się synem Bożym, upokarza się i prosi o zbawienie przez Jezusa. Ten drugi zaś wywołuje zgorszenie, bo nie czuje żalu za grzechy, grzeszy dalej, ale udaje, że jest chrześcijaninem" - zauważył papież." I jeszcze jedno, bardzo ważne zdanie. Zdanie które wszyscy powinniśmy uznać za swoiste credo moralne. Nie można być trochę chrześcijaninem i wybierać z chrześcijaństwa to co dla mnie wygodne i nowoczesne. Bo reszta zasad zdezaktualizowała się. "Chrześcijanin, który chwali się, że nim jest, ale nie żyje po chrześcijańsku, jest jednym z takich zdeprawowanych. Wszyscy znamy kogoś takiego i wiemy, jak wiele zła wyrządza Kościołowi. Zdeprawowani chrześcijanie, zdeprawowani księża... Ileż zła oni przynoszą Kościołowi" www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1102,papiez-przestrzega-przed-podwojnym-zyciem.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Odpuszczanie grzechów 21.11.13, 07:20 Ważne słowa papieża Franciszka o odpuszczaniu grzechów i przebaczaniu: "Kościół otrzymał władzę kluczy. Bóg przebacza każdemu człowiekowi w swoim suwerennym miłosierdziu, ale On sam chciał, aby ci, którzy należą do Chrystusa i Jego Kościoła otrzymali przebaczenie poprzez sługi Wspólnoty" - dlaczego o tej władzy kluczy przypomina nam papież? Głównie dlatego że coraz bardziej popularna jest postawa, że dla osoby wierzącej Kościół instytucjonalny nie jest potrzebny. Papież zwrócił uwagę, że wiele osób nie rozumie dzisiaj kościelnego wymiaru przebaczenia, ponieważ dominuje indywidualizm, subiektywizm i odczuwamy to także my, chrześcijanie. "Dla nas chrześcijan istnieje jeszcze jeden dar, ale także i jeszcze jeden obowiązek: pokorne przejście przez posługę kościelną" - powiedział Franciszek i pytał: "Czy jesteśmy o tym przekonani? Jak bardzo cenimy ten dar na drodze naszego życia?" Nie można bowiem być chrześcijaninem obok Kościoła. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Życie bez wiary jest starzeniem się 30.11.13, 21:36 Wspaniała wypowiedź papieża, będąca jednocześnie odpowiedzią mi.in. dla tzw. "postępowych" chrześcijan: "Życie bez wiary, bez dziedzictwa, którego należy bronić, bez wspierania prawdy w stałej walce to nie jest życie, ale starzenie się. Nigdy nie możemy się starzeć, musimy żyć". wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15053172,Papiez_do_studentow__Miejcie_odwage_isc_pod_prad.html?lokale=olsztyn#BoxWiadTxt O dziwo, wychodzi na to że bycie konserwatystą, jest byciem osobą nowoczesną, natomiast odcinanie się od przeszłości, od dziedzictwa wcale nie jest tożsame z postepem, ale wręcz przeciwnie. Tak, trzeba iśc pod prąd tzw. politycznej poprawności, miec odwagę głosić że grzech jest złem i że tego faktu nie zmienią zadne zapisy w prawie stanowionym. Życie bez wiary jest obumieraniem. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Ciągłość nauczania 02.12.13, 09:59 Należy żałować ze słowa papieża Franciszka zawarte w liście napisanym z okazji 450 rocznicy zakończenia obrad Soboru Trydenckiego przeszły tak trochę bez echa. A jest to wazna wypowiedź gdyż podkreśla ona to, co jest istotą nauczania - ciągłość: "Na konieczność interpretowania Soborów Powszechnych jako nie dającej się rozerwać ciągłości kościelnego nauczania wskazuje Papież w liście do swojego wysłannika na obchody 450-lecia zakończenia Soboru Trydenckiego". Nie ma i być nie może żadnych zmian w nauczaniu Kościoła. Jedynym i najważniejszym celem jest nie wprowadzanie zmian, ale lepsza interpretacja prawdy zawartej w Objawieniu. "Pod natchnieniem i za wskazaniem Ducha Świętego najbardziej zależało im - pisze Papież - na tym, aby święty depozyt doktryny chrześcijańskiej nie tylko był strzeżony, ale wyraźniej zajaśniał dla człowieka, celem szerzenia po świecie zbawczego dzieła Chrystusa i rozpowszechniania Ewangelii na całej ziemi.". Muszę przyznać że zadziwia mnie jeden fakt, jak wielkie znaczenie nadaje się wypowiedziom papieża które można interpretować jako zapowiedź zmiany w nauczaniu Kościoła, a jednocześnie pomijane są wypowiedzi wskazujące jednoznacznie na ciągłość i niezmienność nauczania Koscioła. www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1203,papiez-franciszek-o-soborze-trydenckim.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Kultura odrzucenia 07.12.13, 20:04 Niesłychanie ważne i potrzebne słowa papieża Franciszka. Dobitnie mówi o tym do czego prowadzi zarówno praktyczny ateizm: "Ten fałszywy model człowieka i społeczeństwa wciela w życie praktyczny ateizm - podkreślił papież. Wskazał, że w ten sposób neguje się to, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże." Ateizm głoszący podobno szacunek dla człowieka jednocześnie wyraża zgodę na eliminację tych którzy nie mogą bronić się - zwłaszcza nienarodzone dzieci oraz ludzi schorowanych i niedołężnych. To jest wręcz zadziwiające jak tworzy się różnego typu protezy słowne aby usprawiedliwić aborcję i sprzeciw wobec działaniom legalizującym aborcję nazywać działaniem ideologicznym. Równie ważne i istotne są słowa sprzeciwu wobec ideologii podważającym godność kobiety i mężczyzny oraz rodziny. Nic dziwnego że zwolennicy gender jak ognia unikaja okreslenia ideologia twierdząc że jest to tylko i wyłącznie nauka. Nauka, która rości sobie prawa do stanowienia czym jest równouprawnienie i tolerancja w zadziwiająco wybiórczy sposób. "Franciszek mówił, że godność mężczyzny i kobiety jest nienaruszalna i "nie może nią rozporządzać jakakolwiek władza czy ideologia"." Bardzo ważne i potrzebne wystąpienie papieża. Mam nadzieję, że odpowiednie wnioski z słów papieza wyciągną, ci którzy za wszelką cenę chca skonfliktować Kościół w Polsce z Papieżem - czego przykladem jest osławiony list feministycznych aktywistek. wiadomosci.onet.pl/religia/papiez-najslabsi-padaja-ofiarami-dominujacej-kultury-odrzucenia/3vdjw Odpowiedz Link
andrzej585858 Miłość chrześcijańska 10.01.14, 10:57 Jak niewiele słów potrzeba aby opisać na czym polega prawdziwa miłość. Papież Franciszek nawiązując do słów apostoła Jana: "Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała" - 1 J 4,11 - opisał jednym zdaniem na czym polega milość chrześcijańska: "Cechą miłości chrześcijańskiej jest zawsze konkretność i wyraża się ona bardziej w dziełach niż słowach, bardziej w dawaniu aniżeli w braniu " - nie potrzeba żadnych uczony rozpraw rozważań o tym czym jest płeć i jak się wyraża, zawsze trzeba starać się więcej z siebie dać niż brać, wystarczy mniej egoizmu - tylko tyle, ale i aż tyle. Jak słusznie zauważył papież - to nie jest miłość sentymentalna, lukrowana - czerpiąca wzorce z telenowel, to jest miłość oparta na pracy i wierze. "Wskazał, że doświadczenie wiary polega na trwaniu nas w Bogu i Boga w nas. Nie mamy trwać w duchu świata, powierzchowności, bałwochwalstwie, próżności - ale w Panu.. www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1368,milosc-chrzescijanska-nie-jest-z-telenoweli.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Powiedzmy "tak" życiu 18.01.14, 19:46 "Spójrzmy na Jego prawo, na orędzie Ewangelii jako na drogę wolności i życia. Bóg Żyjący czyni nas wolnymi! Powiedzmy «tak» miłości, a «nie» egoizmowi, powiedzmy «tak» życiu, a «nie» śmierci ... jednym słowem powiedzmy «tak» Bogu, który jest miłością, życiem i wolnością, który nigdy nie zawodzi" - napisał do francuskich obrońców życia Ojciec Święty." "Powiedzmy - tak - życiu" pisze papiez Franciszek. Powiedzmy - tak - zyciu - mówi Kościół. Powiedzmy - tak - życiu - mówi Chrystus. Jedno słowo - tak - streszcza zarówno Pismo jak i Tradycję. Wszystko co jest poza tym - tak - jest egoizmem. Egoizmem, który zastępuje macierzyństwo - "prawami reprodukcyjnymi", egoizmem który miłość zastępuje seksem, egozimem który rodzinę zastępuje związkami partnerskimi, a odpowiedzialność źle rozumianym hasłem wolności. Na szczęście Kościół to nie partia polityczna która zmienia program po to aby przypodobać się wyborcom i tutaj zawsze "Tak" będzie oznaczać "Tak". www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1411,paryz-papiez-popiera-marsz-dla-zycia.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: "Bądźmy posłuszni Słowu Bożemu" 21.01.14, 16:07 „Chrześcijańska wolność i posłuszeństwo oznaczają uległość wobec Słowa Bożego – stwierdził Franciszek. – Jest to odwaga stawania się nowymi bukłakami na to młode wino, które stale przychodzi. To odwaga nieustannego rozeznawania. Rozeznawania, powiadam, nie relatywizowania.. www.fronda.pl/a/papiez-franciszek-badzmy-posluszni-slowu-bozemu,33729.html Ważne i potrzebne słowa papieża. Mamy byc otwarci na ciągłe odczytywanie na nowo Słowa Bożego, na nowe i nieustanne odkrywanie jego wartości i znaczenia - ale to ma być rozeznawanie w duchu wierności i zaufania a nie nieustannego relatywizowania. Nauczanie Kościoła nie jest oszustwem, gdyż nieustannie zmienia się, jak twierdzą osoby stojące poza Kościołem. Gdyby tak było, to nie byłby to Kościół tylko jedna z wielu organizacji. Niezmienne pozostaje to co jest zawarte w Przykazaniach, Credo oraz dogmatach. Problemem jest właśnie pokusa "relatywizacji" tych prawd, a tak naprawdę to, o czym pisał bł. papiez JP II: "Nierzadko wszak w historii, przez dłuższy lub krótszy okres, zdarzało się, że pod wpływem wielorakich czynników świadomość moralna u wielu ludzi była poważnie zaćmiona. „Czy mamy prawidłowe pojęcie sumienia?” — pytałem dwa lata temu wiernych. „Czy nie grozi człowiekowi współczesnemu zaćmienie sumień? Wypaczenie sumień? Martwota, ?znieczulenie' sumień?” Zbyt wiele znaków wskazuje na to, że w naszych czasach takie zaćmienie istnieje" . www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/reconciliatio.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re:Posługa papieska 25.01.14, 16:22 Tym razem nie o nauczaniu papieskim, ale o posłudze papieskiej, polegającej m. in. na reprezentowaniu chrześcijan i obronie ich praw. Papiez Franciszek spotkał się z prezydentem Francji i cześć spotkania była poświęcona treści listu popisanego przez ponad 120 tysięcy młodych francuskich katolików. List ten jest świadectwem tego jak traktowani są katolicy w kraju mieniącym się za wzór tolerancji. To jest naprawdę swoisty paradoks że Francja, kraj który był kiedyś ostoją chrzescijaństwa staje sie teraz symbolem ataku na chrześcijaństwo. Julie Graziani która zredagowała list mlodych katolików tak mówi o tym, dlaczego mlodzi Francuzi zdecydowali sie na taki sposob dotarcia do prezydenta swojego kraju: "We Francji wyśmiewanie się katolików ma długą, laicką tradycję. Wyśmiewanie się z chodzenia do kościoła, z modlitwy. Jednakże ta postawa przerodziła się w ostatnich latach w pogardę. Prezentuje się nas na przykład jako obóz homofobów, tylko dlatego, że wyszliśmy na ulicę bronić rodziny. Ten skrót myślowy stosuje wielu dziennikarzy. I jest to nie do przyjęcia. Ale to jeszcze nie koniec, zrobiono kolejny krok. Już nie tylko wyszydzanie, ale deklarowana nienawiść. Mnożą się profanacje i akty wandalizmu. Osoby publiczne otwarcie przyznają się chrystianofobii i podżegają do nienawiści religijnej". www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1442,papiez-uwzglednil-list-francuskich-katolikow.html Czy z podobnym zjawiskiem nie mamy do czynienia także i u nas? Coraz częściej ludzie wierzący zaczynają być traktowani jak obywatele drugiej kategorii, zwłaszcza gdy nie chcą zgodnie z tzw. "postępowymi" wierzacymi nieustannie krytykować nauczania Kościoła. Obrona rodziny przed dzialaniami podwazającymi prawo rodziców do wychowania jest powodem do ataku. No a nieustanne szafowanie zarzutem homofobii nawet wobec sprzeciwu dla rozciagania definicji małzeństwa na związki homoseksualne jest wręcz horrendalne. Nie można negatywnie oceniać homoseksualizmu tak, jak chociażby uczynił to ks. Oko, gdyż od razu pojawia się w tle prokuratura i wszelkiego rodzaju sankcje karne. Mamy więc do czynienia z swoistą schizofrenią - nie ma czegoś takiego jak obrazanie uczuć religijnych a to co jest postrzegane jako profanacja przez jest tłumaczone jako wyraz ekspresji artystycznej, ale za to wszelkie negatywne oceny dzialań związanych z promocją gender oraz homopropagandy skutkują oskarzeniami. Nie chciałbym doczekać momentu gdy polscy katolicy będa musieli pisac list do papieża w obronie tolerancji. Mam nadzieję że wtedy nie będzie podziału na tych zacofanych i postępowych katolików Odpowiedz Link
andrzej585858 Re:Papież o mediach 02.02.14, 09:07 W Watykanie przebywają polscy biskupi z wizytą "ad limina Apostolorum". Chciałbym zwrócić uwagę na jeden wątek tej decyzji, Chodzi mi o wypowiedź papieża dotycząca mediów: "Jak mówił bp Jędraszewski, Franciszek powiedział o trzech największych grzechach mediów. Po pierwsze mówią tylko połowę prawdy, a więc wprowadzają dezinformację, po drugie rzucają na ludzi kalumnie, i po trzecie atakują tych, którzy zasługują na szacunek po to, aby odebrać im autorytet." wiadomosci.onet.pl/religia/polscy-biskupi-papiez-jest-dobrze-zorientowany-w-polskich-sprawach/z8s0e. Niestety, ale słowa papieża sa bardzo trafne. Zwłaszcza wobec tych którzy mają odwagę postępowac zgodnie z wyznawanymi przez siebie zasadami część mediów robi wszystko aby odebrać im autorytet. Liczy się tylko tzw. "poprawnośc polityczna" która pozwala w sposob nieraz bezpardonowy atakować tych ktorzy mają inne zdanie. Przykładów w ostatnich miesiącach jest naprawdę dużo. Odpowiedz Link
otryt Bogacz ma bogactwa, Łazarz - imię 21.03.14, 09:41 Franciszek zwrócił uwagę na różnicę dzielącą obu bohaterów przypowieści: pierwszy ma bogactwa, a drugi – imię. „To jest najmocniejsze przekleństwo, jakie spada na tego, kto pokłada ufność w sobie samym bądź w siłach i możliwościach człowieka, a nie w Bogu: utrata imienia – mówił Papież. – Jak się nazywasz? Tu jest taki numer konta w takim banku. Jak się nazywasz? Tyle dóbr, willi i tak dalej... Jak się nazywasz? Rzeczy, które posiadamy, bożki. I ty w tym pokładasz ufność? Taki człowiek jest przeklęty”. Jak zaznaczył Ojciec Święty, wszyscy mamy tego rodzaju słabość. Skłaniamy się ku opieraniu nadziei na sobie samych, na przyjaciołach, na czysto ludzkich możliwościach, natomiast zapominamy o Bogu. A to przecież prowadzi do bycia nieszczęśliwym. www.opoka.org.pl/aktualnosci/news.php?id=51309&s=opoka 20.03.2014 *** Bogacz ma bogactwo, Łazarz ma imię Nigdy na to nie zwróciłem uwagi, czytając i słuchając wielokrotnie przypowieści o Łazarzu i bogaczu. Papież Franciszek stwierdził, że bogacz to ktoś bez imienia. Przyszedł mi na myśl fragment innej przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych: „W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: "Panie, panie, otwórz nam!". Lecz on odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was".” Ktoś bez imienia to ktoś obcy, nieznany. pl.radiovaticana.va/news/2014/03/20/aktualno%C5%9Bci_radia_watyka%C5%84skiego_%E2%80%93_wydanie_g%C5%82%C3%B3wne_20.03.2014_%E2%80%93_wersja/pol-783249 Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: "Nie możemy być uczniami letnimi". 07.04.14, 10:32 W uroczystość Zwiastowania Pańskiego papiez Franciszek zamieścił na tak modnym ostatnio Twitterze znamienny wpis: "Nie możemy być uczniami letnimi. Kościół potrzebuje naszej odwagi w dawaniu świadectwa prawdzie". Sa to słowa które w chwili obecnej nabierają szczególnego znaczenia. Gdy żąda się nieustannie zmiany nauczania Kościoła gdyż świat się zmienia - świadectwo wiary polegające nie na nieustannej kontestacji nauczania ale właśnie na wierności temu nauczaniu wymaga dzisiaj szczególnej odwagi. Odwagi nie tylko na zewnątrz ale także wewnątrz Kościoła. Odwagi podobnej do tej jaką prezentują chociażby pomysłodawcy akcji : "Białe parasolki": warszawscy studenci z duszpasterstwa akademickiego św. Anny: "Od początku roku w sąsiedztwie świątyni działa kontrowersyjny klub erotyczny. Młodzi katolicy wyszli na ulicę, by zachęcić warszawiaków i turystów do odwiedzenia kościoła i zastanowienia się nad swoim życiem. Wyszli z białymi parasolkami, które są symbolem czystości". www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,18151,rzeczpospolita-kosciol-wyszedl-na-ulice.html Oni nie są uczniami letnimi. Nie ulegają presji stwierdzen że to Kosciół musi się zmienić aby nadążyc za światem - chcą zmienić świat aby stał się bardziej ludzki. Odpowiedz Link
otryt Dziecko do szkoły, czy do obozu reedukacyjnego? 13.04.14, 11:04 "Zaznaczył, że zakłada to jednocześnie popieranie prawa rodziców do moralnego i religijnego wychowania swych dzieci. W tym kontekście papież potępił wszelkie eksperymentowanie oświatowe na dzieciach, które "nie są królikami doświadczalnymi". Zwrócił uwagę, że błędy związane z manipulacjami edukacyjnymi, "które przeżyliśmy w wielkich ludobójczych dyktaturach XX wieku, jeszcze nie znikły i zachowują swą aktualność pod różnymi postaciami i projektami". Projekty te, roszcząc sobie pretensje do nowoczesności, zmuszają dzieci i młodzież do kroczenia "dyktatorską drogą «jedynej myśli»" - stwierdził papież. Dodał, że rodzice nie wiedzą nieraz, czy posyłają dziecko do szkoły czy do obozu reedukacyjnego." 11.04.2014 www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1763,papiez-nie-wolno-wykorzystywac-dzieci.html Słuchałem dwa dni temu w radiu watykańskim tych mocnych słów papieża o szkole jako obozie reedukacyjnym. I choć Andrzej również przypomniał je wczoraj w wątku o dyktaturze, pozwolę sobie włożyć je do szkatułki, byśmy o nich nie zapomnieli. Obozy reedukacyjne znamy z historii Chin okresu rewolucji kulturalnej, Korei Płn, Kambodży, ZSRR, nawet Polski czasów stalinowskich. Do obozów takich trafiali dorośli, którzy grzeszyli myślozbrodnią (termin z Orwella) oraz ich dzieci. Taki obóz pokazany został w filmie Wojciecha Marczewskiegp "Dreszcze". Warto obejrzeć ten film. Warto tym bardziej dlatego, że faszyzm niemiecki został jakoś tam rozliczony podczas procesu w Norymberdze i można mieć nadzieję, że się już nigdy nie odrodzi. Natomiast totalitaryzm komunistyczny do tej pory nie miał swojej Norymbergi i dziś przepoczwarzony odradza się w innej postaci. Nikt nie potrafi wskazać daty, kiedy komunizm rzekomo się zakończył? Dziś znowu pojawiają się policjanci myśli, tropiący ukryte głęboko w głowach myśli i intencje. Dawniej myślozbrodnią był niechętny stosunek do partii, Lenina czy Stalina, dziś jest nim niechętny choć niekoniecznie uzewnętrzniony stosunek do homoseksualistów, ideologii gender. Dziś myślozbrodnią jest przywiązanie do takich tradycyjnych wspólnot ludzkich jak rodzina, naród i Kosciół. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Dziecko do szkoły, czy do obozu reedukacyjneg 13.04.14, 18:58 otryt napisał: > Dawniej myślozbrodnią był niechętny stosunek do partii, Lenina czy Stalina, dziś > jest nim niechętny choć niekoniecznie uzewnętrzniony stosunek do homoseksualis > tów, ideologii gender. Dziś myślozbrodnią jest przywiązanie do takich tradycyjn > ych wspólnot ludzkich jak rodzina, naród i Kosciół. Dzisiaj ten który ma tupet głosno manifestować swój sprzeciw wobec chociażby nachalnej propagandzie gender i mówić że rodzina to ojciec i matka a nie rodzic A i rodzic B staje się powoli persona non grata. Nie każdy przepada za tego typu muzyką, ale ja od lat młodości slucham rocka zwłaszcza tego bardziej ostrego i dlatego mimo wszystko polecam wysłuchanie tego utworu, a dla tych którzy nie są w stanie słuchac tak hałaśliwej muzyki proponuję lekturę tekstu utworu: W stumilowym lesie Reformatorski duch Królestwo zwierząt pcha ku nowoczesności Nobliwi starcy parzystokopytnych ras Zebrali się by radzić o przyszłości Pierwszy dekret zrównał wszystkie prawa Wiadomo co może miś a co może trawa Rano ci co prawa te wydali Schodzili z drogi misiom a trawę deptali /Ref/ Synu bądź spokojny Nie będzie żadnej wojny Oprócz tej która jest Na życie wieczne i śmierć My z bajkowego świata Persona non grata! My z bajkowego świata: Persona non grata! Królestwo ludzi robi cywilizacyjny krok Czas pochylić się nad bezbronnymi Prawa zwierząt rozjaśnią mrok Roztaczający się nad cierpiącymi Rano zlinczowali pracownika rzeźni Brutalnie kroił mięso na porcje A już nocą ci sami dobroczyńcy Legalizowali dla ludzi aborcję Synu bądź spokojny Nie będzie żadnej wojny oprócz tej która jest na życie wieczne i śmierć My z bajkowego świata Persona non grata! My z bajkowego świata: Persona non grata! LUXTORPEDA - Persona non grata - demo Nieustannie wojna "która jest na życie wieczne i śmierć" - ci którzy opowiadają się za zyciem wiecznym są z bajkowego świata - a więc - persona non grata. Gorzki tekst. Odpowiedz Link
otryt Polacy wiedzą, ze do chwały idzie się przez krzyż 17.05.14, 18:08 Papież Franciszek tydzień po uroczystości kanonizacyjnej J23 i JP2 spotkał się z Polakami w kościele św. Stanisława Biskupa w Rzymie. Podczas mszy św dziękowano Bogu za dar świętości Jana Pawła II. "Naród polski dobrze wie, że aby wejść do chwały, trzeba przejść przez mękę i krzyż. Święty Jan Paweł II, jako godny syn swej ziemskiej ojczyzny, szedł tą drogą. Podążał tą drogą w sposób przykładny, przyjmując od Boga całkowite ogołocenie" - powiedział Ojciec Święty w świątyni, będącej centralnym ośrodkiem duszpasterstwa Polaków w Wiecznym Mieście przy Via delle Botteghe Oscure. W krótkiej homilii, nawiązując do dzisiejszych czytań, podkreślił, że "Piotr jest mocnym punktem odniesienia wspólnoty, ponieważ opiera się na skale, którą jest Chrystus". "Takim był Jan Paweł II, prawdziwa skała zakotwiczona w wielkiej Skale" - powiedział papież. "W tydzień po kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II zebraliśmy się w kościele polskim w Rzymie, aby podziękować Panu za dar świętego Biskupa Rzymu, syna waszego narodu" - powiedział Ojciec Święty. Przypomniał, że Karol Wojtyła jako kapłan, biskup, kardynał i papież w sumie odwiedzał kościół św. Stanisława ponad osiemdziesiąt razy. Przypomniawszy słowa z 1. Listu św. Piotra: "W chwilach smutku i przygnębienia, kiedy wszystko wydawało się stracone, on nie tracił nadziei, ponieważ jego wiara i nadzieja były skierowane ku Bogu", Franciszek zaznaczył, że w ten sposób Jan Paweł II był "skałą, opoką dla tej wspólnoty, która tutaj się modli, tutaj słucha Słowa Bożego, przygotowuje się do sakramentów i je sprawuje, przyjmuje potrzebujących, śpiewa i raduje się i stąd wyrusza ponownie na peryferie Rzymu". Kaznodzieja przypomniał, że zebrani w tym kościele Polacy są częścią narodu, który wiele doświadczył w swej historii. "Naród polski dobrze wie, że aby wejść do chwały, trzeba przejść przez mękę i krzyż. Święty Jan Paweł II, jako godny syn swej ziemskiej ojczyzny poszedł tą drogą. Podążał tą drogą w sposób przykładny, przyjmując od Boga całkowite ogołocenie. Dlatego «jego ciało spoczywa w nadziei»” - mówił Franciszek. ekai.pl/papiez/x78189/sw-jan-pawel-ii-godny-syn-narodu-polskiego-szedl-droga-meki-i-krzyza/ 4.05.2014 Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: "Wygodniej mieć pieska niż dziecko" 03.06.14, 08:02 Małżeństwa bezpłodne z wyboru nie podobają się Jezusowi. Mówił o tym papież Franciszek w homilii podczas porannej Mszy św. w kaplicy Domu św. Marty. W liturgii uczestniczyło 15 par małżeńskich, które zawarły swój związek 25, 50 lub 60 lat temu. Gorzkie słowa papieża skierowane do małżeństw które w imie wygody, w imię egoizmu nie chcą mieć dzieci. Modne stało się teraz szukanie wręcz ideologicznych podstaw usprawiedliwiających taką postawę. Jeżeli ktoś ciągle nie potrafi zrozumieć dlaczego Kościół protestuje wobec ideologicznemu traktowaniu kwestii równości to własnie m. in. z powodu takiej postawy. "Te małżeństwa, które nie chcą mieć dzieci; które chcą pozostać bezpłodne. Ta kultura dobrobytu, która dziesięć lat temu nas przekonała: "Lepiej jest nie mieć dzieci! Tak jest lepiej! Możesz wtedy jeździć na wakacje i poznawać świat, możesz mieć willę na wsi, mieć spokój...". Lepiej - wygodniej - jest raczej mieć pieska, dwa kotki i miłością obdarzać dwa kotki i pieska. (...) I w końcu małżeństwo starzeje się w samotności, w rozgoryczeniu złej samotności - zaznaczył Franciszek." www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,1967,papiez-wygodniej-miec-pieska-niz-dziecko.html Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Zaufać miłości 19.06.14, 10:20 Papiez Franciszek rozpoczął cykl katechez poświęconych Kościołowi. Juz w trakcie pierwszej katechezy powiedział kilka bardzo ważnych zdań: "Mówienie o Kościele jest opowiadaniem o naszej matce, o naszej rodzinie. Rzeczywiście, Kościół nie jest jakąś instytucją, która miała by cel sama w sobie czy też stowarzyszeniem prywatnym lub jakąś organizacją pozarządową. Tym bardziej nie można ograniczać spojrzenia jedynie do duchownych lub Watykanu ... Wszyscy jesteśmy Kościołem." Lecz to nie my dajemy pierwotny impuls, to nie my ustalamy zasady i normy. Papiez odwoluje się tutaj do przykładu Abrahama. Pierwszy impuls do tworzenia ludu nie wyszedł od Abrahama - to Bóg tworzył lud która skupi się wokół Abrahama. Co było natomiast zadaniem Abrahama? - "Abraham i jego bliscy usłuchali wezwania Boga i wyruszyli w drogę, pomimo, że nie wiedzieli dokładnie, kim jest ten Bóg i gdzie chce ich prowadzić. To prawda, bo Abraham wyruszył w drogę ku temu Bogu, który mówił, ale nie miał podręcznika teologii, by wiedzieć kim był ten Bóg. Zaufał miłości. Bóg pozwolił mu odczuć miłość, a on zaufał" Do zaufania i zawierzenia miłości wzywa papież. I taka jest droga Kościoła. www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/katechezy-audiencje/art,55,kosciol-znakiem-milosci-boga-wobec-ludzi.html Odpowiedz Link
otryt Sieroty pozbawione bezinteresowności rodziców 27.06.14, 18:33 "Jest to społeczeństwo sierot. Pomyślmy o tym, bo to ważne. Są to sieroty pozbawione pamięci rodzinnej, bo na przykład dziadkowie zostali oddaleni do domu starców i nie ma tej obecności, tej pamięci rodzinnej. Sieroty pozbawione uczuć albo doznające ich tylko pośpiesznie, bo tata jest zmęczony, mama jest zmęczona, idą spać, a dzieci zostają sierotami. Sierotami pozbawionymi darmowości, tej bezinteresowności taty i mamy, którzy potrafią tracić czas, żeby bawić się z dziećmi. Potrzebujemy poczucia darmowości w rodzinach, parafiach, w całym społeczeństwie. A kiedy myślimy, że Pan objawił się nam w swojej darmowości, czyli jako łaska, sprawa staje się o wiele poważniejsza. Ta potrzeba ludzkiej bezinteresowności, która jest jakby otwarciem serca na łaskę Boga. Wszystko jest gratis: On przychodzi i daje nam swą łaskę. Ale jeśli nie mamy poczucia darmowości w rodzinie, szkole, parafii, bardzo trudno będzie nam zrozumieć, czym jest łaska Boża, ta łaska, której się nie sprzedaje, nie kupuje, która jest prezentem, darem Bożym: jest samym Bogiem" – powiedział Papież. 18.06.2014 ekai.pl/papiez/x79761/franciszek-o-sieroctwie-dzisiejszego-spoleczenstwa-i-macierzynstwie-kosciola/ Przed 30 laty chodziłem na nauki przedmałżeńskie, na których uczono nas między innymi, metod określania dni płodnych i niepłodnych u kobiety. Ktoś społecznie poświęcił nam czas, by nas tej wiedzy nauczyć, bo to ważne jest z punktu widzenia wspólnoty, by ludzie stosowali naturalne metody określania płodności. Nasza przyjaciółka w roku AD 2014 wraz ze swoim narzeczonym postanowili po wielu latach znajomości wziąć ślub w Kościele. Długo się wahała, bo nie mają mieszkania, mają niewystarczające dochody, by zorganizować wesele. Nie chciała tak jak większość ich rówieśników 30+ żyć w nieformalnym związku, bo wiarę traktuje poważnie. On bardzo ciężko pracuje, lecz pracodawca płaci mu tylko połowę z tego, co było umówione, nieterminowo, bez formalnej umowy o pracę na piśmie. Parafia wyznaczyła im obowiązkowe szkolenie dla narzeczonych. Wykład się odbył, po czym pani prowadząca zażądała od każdej pary po 100 złotych. Przecież swój prywatny czas poświęciła. Z trudem wysupłali z dwóch portfeli żądaną kwotę. Dziś papież przypomina o darmowości w parafii, bezinteresowności. Przez te 30 lat podejście Kościoła do tej sprawy uległo zmianie na gorsze. Czy to ma być zachętą dla młodych, by jednak pomimo wszystko przyjmowali sakrament małżeństwa? Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Burza 11.08.14, 09:11 Jednym z najbardziej wyrazistych wydarzeń opisanych na kartach Ewangelii jest opis burzy na jeziorze. Słabość Piotra którego wiara ulega zachwianiu i ratunek jaki przychodzi ze strony Jezusa stała się myśla przewodnią kazania wygłoszonego przez papieza Franciszka. "Papież wskazał, że łódź, która musi stawić czoła burzy i wydaje się, że za chwilę zatonie, jest obrazem Kościoła. To nie umiejętności i odwaga ludzi go ocalają, ale wiara, która pozwala iść także pośród ciemności. Wiara daje nam poczucie pewności, że Jezus jest obecny w pobliżu, że wybawia nas od niebezpieczeństw. - Wszyscy jesteśmy w tej łodzi i czujemy się tam bezpieczni pomimo naszych ograniczeń i słabości. Jesteśmy bezpieczni przede wszystkim wtedy, gdy umiemy paść na kolana i adorować Jezusa, jedynego Pana naszego życia - dodał papież." www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,2156,wiara-daje-nam-poczucie-bezpieczenstwa.html Wiara jest potrzebna zwłaszcza teraz, w dobie nieustannego podważania nauczania Kościoła, w natłoku głosów wręcz nawołujących do porzucenia Kościoła gdyż jest to bardzo przeciekająca łódź. Nie pomożemy naszej wierze jeżeli będziemy tylko oczekiwać i żądać, jeżeli w chwili zwątpienia nie będziemy potrafili zawołać - "Wierzę". Na nic zda się wiara w rozum i zaufanie jakie pokładamy w zdobyczach techniki - to wszystko może być nie wystarczające w obliczu burzy. I właśnie o wierze która jest gwarantem bezpieczeństwa nieustannie przypomina papież. Odpowiedz Link
otryt Szatan zawsze stara się zniszczyć człowieka 09.10.14, 10:54 "Szatan zawsze stara się zniszczyć człowieka: tego Człowieka, którego Daniel widział i o którym Jezus mówił do Natanaela, że wstąpi do chwały. Od początku mówi nam o tym Biblia, o zwodzeniu, aby zniszczyć, o Szatanie. Być może z zazdrości" – powiedział ojciec święty. Papież zauważył, że Syn Człowieczy został wyniesiony przez Boga ponad aniołów, a Szatan w swej inteligencji nie mógł znieść upokorzenia, że stworzenie niższe przewyższyło go i usiłował Go zniszczyć. Tak więc Szatan usiłuje zniszczyć ludzkość, nas wszystkich, a wiele planów dehumanizacji człowieka jest jego dziełem, bo on nienawidzi człowieka. „Jest przebiegły – mówi o tym pierwsza karta Księgi Rodzaju; jest sprytny. Przedstawia sprawy tak, jakby były dobre. Ale jego celem jest zniszczenie. A aniołowie nas bronią. Bronią człowieka i bronią Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa, który jest najdoskonalszym z rodzaju ludzkiego. Z tego powodu Kościół oddaje cześć aniołom, gdyż będą oni w chwale Boga, ponieważ bronią wielką ukrytą tajemnicę Boga, a mianowicie, że Słowo przyszło w ciele” – powiedział Franciszek. Papież wskazał, że zadaniem ludu Bożego jest strzeżenie w sobie człowieka: Człowieka Jezusa, bo On obdarza życiem wszystkich ludzi. Natomiast Szatan w swoich planach zniszczenia wynajduje wyjaśnienia humanistyczne, które są wprost wymierzone w człowieka, przeciwko ludzkości i przeciwko Bogu. "Walka jest rzeczywistością powszednią w życiu chrześcijańskim: w naszym sercu, w naszym życiu, w naszych rodzinach, w naszym ludzie, w naszych kościołach... Jeśli nie walczymy, to zostaniemy pokonani. Ale Pan dał aniołom przede wszystkim zadanie, by walczyć i zwyciężać. Po tej walce słyszymy niezmiernie piękny kantyk finalny Apokalipsy: »Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym«" – przypomniał Franciszek. gosc.pl/doc/2179754.Papiez-Szatan-usiluje-zniszczyc-ludzkosc 29 września – święto archaniołów Michała, Gabriela i Rafała *** Zastanawiałem się jaki nadać tytuł rozważaniom papieża Franciszka czy ten, że „Szatan zawsze stara się zniszczyć człowieka” czy też, to że „Walka jest rzeczywistością powszednią w życiu chrześcijańskim”. Mam wrażenie, że współczesny człowiek szatana traktuje, jak cepeliowską maskotkę, która w jakiś sposób nawiązuje do dawnych czasów, gdy nasi przodkowie byli bardzo religijni, jednak niekoniecznie dobrze wykształceni. Szatan był w ich wyobrażeniach bardziej śmieszny niż straszny. Rzadko dostrzega się jego inteligencję i przebiegłość, częściej widzi się prymitywnego osiłka, który miesza w kotle ze smołą, tak jak na obrazach średniowiecznych mistrzów. Brakuje mi współczesnych wyobrażeń, które bardziej przemawiałyby, pokazywały grozę tego odwiecznego wroga człowieka. To może być np. ktoś w nienagannie skrojonym garniturze, ktoś z bohaterów filmu "Inside Job". To może być ktoś, kto decyduje o losie milionów ludzi, ktoś kto zadecydował, że do PKB państw unijnych należy wliczyć także te dochody z szarej strefy, z prostytucji, handlu ludźmi i narkotykami, z przemytu. Rośnie więc nam w statystykach zamożność, a prostytucja staje się pracą jak każda inna. Próbowano nam powiedzieć, że historia się już skończyła, pozostało nam wyłącznie błogie konsumowanie. Wielu ludzi w to uwierzyło. Oduczono nas walki, bo nic nam przecież nie zagraża. Mamy być jak dzieci, słuchać starszych i mądrzejszych, nie myśleć za dużo, a jeżeli już to tylko w ściśle zarysowanych granicach politycznej poprawności wyznaczanej przez media głównego nurtu. Papież nam mówi, że walczyć mamy codziennie. I przypomniałem sobie walkę, jaka tu na forum była, jak różańce były rozgrzane do czerwoności od modlitwy. Walka o życie i zdrowie dziecka, które urodziło się bardzo chore. Walka, w którą było zaangażowanych oprócz rodziców bardzo wiele osób. Walka o to jedno życie na wiele różnych sposobów. Walka zakończona zwycięstwem. Przynajmniej wtedy. Nie znam dalszych losów tego dziecka i jego rodziców. Kilka dni temu o podobnej walce opowiadała mi matka dziewczyny, którą w kwiecie wieku dopadła niespodziewanie ciężka choroba. To historia na film sensacyjny. Starły się siły dobra i zła. I w taką walkę powinniśmy się wszyscy i codziennie włączać, każdy na swój sposób. Nie pozostawać obojętnym na cierpienie innych, na zło, które może dziś jeszcze nie dotyka nas bezpośrednio. Ale zło jest jak pożar. Gdy w porę się nie ugasi, bo "co mnie to obchodzi". Pożar jest przecież daleko. Jednak wkrótce ogień może stać się wielki i podejść pod nasz dom. Odpowiedz Link
otryt Kazania są bezowocne gdy nie jesteśmy blisko ludzi 10.10.14, 13:15 "Można głosić piękne kazania, ale jeśli nie jesteśmy blisko ludzi, jeśli z nimi nie cierpimy i nie dajemy im nadziei, to nasze kazania są bezowocne, niczemu nie służą - powiedział Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty." gosc.pl/doc/2160318.Papiez-Mozna-glosic-piekne-kazania-ale "Komentując czytany dziś fragment Ewangelii (Łk 7,11-17), ojciec święty zauważył, że Pan Jezus nie tylko wskrzesił młodzieńca, jedynego syna wdowy, ale także był blisko niej. Widząc to, ludzie mówili o Jezusie, że "Bóg łaskawie nawiedził lud swój". Papież zauważył, że gdy Bóg nawiedza swój lud, to mamy do czynienia z czymś więcej, z czymś nowym - Bóg potrafi zrozumieć serce swego ludu. - podkreślił Franciszek. Dodał, że w opisie św. Łukasza znajdujemy też słowa, które często powtarzają się w Biblii - Bóg "użalił się", okazał wielkie współczucie. Podobnie gdy ujrzał wielki tłum, "zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza" (Mk 6,34). Pan Jezus był głęboko wzruszony, gdy stanął nad grobem Łazarza, martwego już od czterech dni, podobnie jak ojciec, gdy dostrzegł syna marnotrawnego powracającego do domu - przypomniał ojciec święty. "Bliskość i współczucie: tak Pan nawiedza swój lud. A kiedy chcemy głosić Ewangelię, zanieść słowo Jezusa, to trzeba pójść właśnie tą drogą. Inna - ówczesnych kaznodziejów, nauczycieli Prawa, uczonych w Piśmie, faryzeuszów - to droga oddalenia od ludu. Mówili dobrze, dobrze nauczali Prawa, ale byli dalecy. Nie było to nawiedzenie Pana, ale coś zupełnie innego. Lud nie odczuwał tego jako łaski, ponieważ brakowało bliskości, współczucia, to znaczy cierpienia z ludem" - podkreślił Franciszek." *** Papież pokazuje kilka sytuacji, gdy Chrystus się wzrusza, gdy zawsze w ten lub inny sposób okazuje bliskość człowiekowi, któremu pomaga. Bliskość jest sposobem działania Boga – zauważył Franciszek. I to jest dla nas duża nauka. Gdy komuś pomagamy, staramy się zwrócić na coś uwagę, czegoś nauczyć to zawsze to trzeba robić w dużej bliskości. Kiedyś słyszałem podczas kazania, jak to Chrystus uleczył ślepca przy pomocy błota uczynionego ze śliny. Ksiądz tłumaczył, że ta ślina jest elementem bliskości, czegoś osobistego. To było dość szokujące wytłumaczenie. W końcu Jezus mógł uleczyć i bez tego błota, jednak było ono do czegoś potrzebne. Pamiętam jeszcze z czasów, gdy byłem bardzo młody próbowałem zwracać na coś uwagę, prosić o coś, ale robiłem to z pozycji dystansu, nawet z niechęcią i dziwiłem się, że to takie nieskuteczne. Kiedyś zdałem sobie z tego sprawę i najpierw przeprogramowywałem swoje myślenie o człowieku z którym miałem się spotkać, starając się o nim myśleć, jak najcieplej i życzliwie, dostrzegając jego dobre cechy. I wtedy stawał się cud. Ci ludzie zupełnie inaczej odnosili się do mnie, wiele spraw od ręki udawało mi się załatwić w urzędach, nawet prośby o zgaszenie papierosa w pociągu odnosiły skutek. Odpowiedz Link
andrzej585858 "Jesteśmy chrześcijanami światła czy szarości?" 29.10.14, 11:42 Nieustannie zastanawia mnie dlaczego tzw. postępowe media przedstawiają papieza Franciszka jak jeszcze jednego przywódcę państwowego. Oto papiez który zmieni dotychczasowe nauczanie Kościoła i zrewiduje dotychczasowe nauczanie moralne czyli zacznie nauczać że grzech nie jest grzechem, a jeżeli nawet to trzeba w jakiś sposób nauczyć sie go akceptować. Tymczasem papież mówi wyraźnie: "Papież zauważył, że są także chrześcijanie szarości, które raz stają po stronie światła, a za innym razem po stronie ciemności. „Ludzie mówią o nich: Czy ten człowiek jest z Bogiem, czy też z diabłem? Zawsze w szarości. Są letni, ani jaśniejący ani też w ciemności. Bóg takich nie kocha. W Apokalipsie Pan o tych chrześcijanach szarości, mówi: «Ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust» (Ap 3,15-16). Pan jest mocny wobec chrześcijan szarości, którzy mówią: «Jestem chrześcijaninem, ale bez przesady!», czyniąc jednocześnie wiele zła, bo sieją zamęt i złe świadectwo” - stwierdził Franciszek." ekai.pl/wydarzenia/watykan/x83320/jestesmy-chrzescijanami-swiatla-ciemnosci-czy-szarosci/ Nie można być chrześcijaninem na trochę, bez przesady. Chrześcijaninem wybierającym z nauczania Koscioła to co jest mi w danej chwili wygodne. Tylko że tych zdecydowanych słów papieża nie dostrzega się, pojawiają sie tylko na portalach katolickich. Trzeba więc o nich nieustannie przypominać. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Chrześcijańscy poganie" 08.11.14, 10:54 Zastanawia mnie dlaczego tzw. postępowe media postrzegają papieza Franciszka jako kogoś kto diametralnie zmieni nauczani Kościoła. Wyłapuje sie z jego słów to co w jakiś sposób współbrzmi z oczekiwaniami tzw. liberalnych środowisk. Wszystko to po to aby aby zniwelować znaczenie zła i grzechu. A tymczasem papież mówi wyraźnie: "Papież nawiązując do pierwszego dzisiejszego czytania liturgicznego (Flp 3,17-4,1) - ( z dn. 7 listopada) podkreślił, że obok chrześcijan, którzy rozwijają swoją wiarę, są również i tacy, którzy jak powiada Apostoł, "postępują jak wrogowie krzyża Chrystusowego". Obydwie te grupy obecne były w Kościele, ludzie ci razem brali udział w niedzielnej Eucharystii, chwaląc Pana, nazywano ich chrześcijanami. Jednak tę drugą grupę św. Paweł nazwał "wrogami krzyża Chrystusowego". To chrześcijanie jedynie z imienia, ale zachowujący się jak ludzie światowi, poganie, osoby z dwoma czy też trzema rysami chrześcijaństwa, ale pod tymi pozorami kryli się w istocie poganie - zauważył Franciszek. "Także dzisiaj jest ich wielu! My również musimy uważać, aby nie poddać się pokusie chrześcijańskich pogan, chrześcijan jedynie z pozoru. Jest to pokusa przyzwyczajenia się do przeciętności życia chrześcijańskiego, która jest wręcz zgubą tych ludzi, bo serce staje się letnie. A o letnich Pan mówił: «Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust» (Ap 3,15-16). To bardzo mocne słowa. Są wrogami krzyża Chrystusowego. Przyjmują imię, ale nie przestrzegają wymagań życia chrześcijańskiego" - powiedział Ojciec Święty." www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,2440,baczmy-bysmy-nie-stali-sie-wrogami-krzyza.html Każdy musi sam sobie odpowiedzieć do której grupy należy i czy przypadkiem nie stał się juz "chrześcijańskim poganinem" -pozwalając sobie na uleganie temu co podobno jest nowoczesne i postępowe. Odpowiedz Link
otryt Mieć odwagę i powiedzieć to w twarz proboszczowi 22.11.14, 14:06 "Kiedy ci, którzy są w świątyni – czy to kapłani, czy świeccy mający tam jakąś funkcję duszpasterską – stają się ludźmi interesu, lud się gorszy – stwierdził Franciszek. – I my za to jesteśmy odpowiedzialni. Także świeccy – wszyscy. Bo jeśli widzę, że w mojej parafii dzieją się takie rzeczy, powinienem zdobyć się na odwagę i powiedzieć to w twarz proboszczowi. A ludzie znoszą to zgorszenie. Ciekawe, że lud Boży umie przebaczać swoim księżom, gdy okazują słabości, gdy popadają w grzech – ludzie umieją przebaczać. Ale dwóch rzeczy lud Boży nie może przebaczyć: gdy ma do czynienia z księdzem przywiązanym do pieniędzy i z księdzem gnębiącym ludzi. Takim nie umie przebaczyć. To skandal, gdy świątynia, dom Boży, staje się domem handlowym, jak w przypadku tego ślubu, gdy wynajmowano kościół." pl.radiovaticana.va/news/2014/11/21/papieska_msza_w_pi%C4%85tek:_ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_nie_ma_by%C4%87_domem_handlowym,_ale/pol-837420 21 wrzesień 2014 *** Przyznam się do tego, że ja nie potrafię powiedzieć w twarz proboszczowi. I tak zacząłem się zastanawiać, skąd to się u mnie wzięło? Pamięć wyrzuciła mi sytuację, gdy jako 6-letnie dziecko, coś zauważyłem u dorosłych i tym powiedziałem. Wynikła z tego spora draka, a ze mnie zrobiono głupka. Wtedy nie rozumiałem wszystkiego. Dziś widzę, że to jednak ja miałem rację, a dorośli swoje niecne sprawki zamiast lepiej ukrywać przed dzieckiem, prosili bym zachował w tajemnicy, co widziałem. I nawet nie mówiłem, czując się z tym podle. Ale gdy mnie kto inny zapytał, to nie potrafiłem skłamać. Czuję, że zrobiono mi dużą krzywdę. Przebaczam im. Ale nie chcę kolejnych awantur, by znów zrobiono ze mnie głupka. To tkwi tak głęboko. Ale z kolei jestem dumny z mojej córki. Kiedyś, gdy miała 16 lat słyszała antysemickie wstawki u proboszcza podczas kazania. Po mszy podeszła do niego i mu kulturalnie wytłumaczyła niestosowność, tego po powiedział. Ciekawy byłem jego reakcji. Okazało się, że jej podziękował, przeprosił i obiecał, że już nigdy więcej. Szczęka mi opadła. Okazało się, że można. 16-letnia dziewczyna może skutecznie zwrócić uwagę 70-letniemu proboszczowi. Dziś ten ksiądz już nie żyje. Umarł w tym roku. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. Ten papież prowokuje do takich wspomnień. Przez ponad pół wieku o tym nie myślałem. Gdzieś głęboko tkwiła/tkwi? ta rana. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Mieć odwagę i powiedzieć to w twarz proboszcz 26.11.14, 09:41 otryt napisał: > > Ale z kolei jestem dumny z mojej córki. Kiedyś, gdy miała 16 lat słyszała antys > emickie wstawki u proboszcza podczas kazania. Po mszy podeszła do niego i mu ku > lturalnie wytłumaczyła niestosowność, tego po powiedział. Ciekawy byłem jego re > akcji. Okazało się, że jej podziękował, przeprosił i obiecał, że już nigdy więc > ej. Szczęka mi opadła. Okazało się, że można. 16-letnia dziewczyna może skutecz > nie zwrócić uwagę 70-letniemu proboszczowi. > Dziś ten ksiądz już nie żyje. Umarł w tym roku. Wieczny odpoczynek racz mu dać > Panie. > > Ten papież prowokuje do takich wspomnień. Przez ponad pół wieku o tym nie myśla > łem. Gdzieś głęboko tkwiła/tkwi? ta rana. "Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata." - Mt 18,15. - w ten właśnie sposób powinniśmy interpretować tekst Ewangelii i tak postępować. Czy księża żyją w próżni? Nie - są częśćią społeczeństwa i od nas zależy czy będziemy ich wspierać, a to oznacza także otwarte mówienie o tym cio złe w ich zachowaniu, czy też chowac głowę w piasek a potem reagowac z oburzeniem gdy drobne błędy popełniane przez kapłana przerodzą się w przestępstwa i staną się powodem zgorszenia. A że być może czasem spotkamy się z oburzeniem z strony kapłana któremu zwrócimy uwagę? - ale może następnym razem sumienie już nie pozwoli na ponowny błąd? Piękna i godna pochwały postawa. Jak bardzo różna od tej propagowanej przez niektóre osoby. Wezwania do tzw. głosowania nogami - ostentacyjnego opuszczania kościoła, jako wyraz protestu wobec treści wygłaszanego kazania. Nieumiejętność oddzielenia sfery sacrum od profanum - a przecież można postąpić zgodnie z duchem Ewangelii - zwrócić uwagę dla brata i takie postępowanie może przynieść lepszy owoc niż pokaz oburzenia świadczący w sumie o instrumentalnym traktowaniu wiary. Odpowiedz Link
otryt Współczesna ludzkość jest poraniona 24.11.14, 10:29 Ojciec Święty zachęcił też nowe ruchy i wspólnoty kościelne do stosownego traktowania tych, z którymi się spotykają. Współczesna ludzkość jest bowiem „poraniona”, poczynając od instytucji rodziny. „Dzisiejszy człowiek przeżywa poważne problemy z tożsamością i ma trudność z dokonywaniem wyborów – zauważył Franciszek. – Dlatego łatwo się uzależnia, zdaje na innych istotne decyzje życiowe. Trzeba oprzeć się pokusie podszywania się pod wolność osób i kierowania nimi, zanim rzeczywiście dojrzeją. Każdy ma swoje tempo: maszeruje po swojemu i w tym mamy mu towarzyszyć. Moralny czy duchowy postęp osiągnięty pod naciskiem dokonywanym na niedojrzałości ludzi, to tylko pozorny sukces skazany na porażkę. Lepiej nie stawiać na spektakularną ilość. Chrześcijańska edukacja wymaga natomiast cierpliwego towarzyszenia, które dostosowuje się do tempa danego człowieka, jak czyni Pan z każdym z nas, a On ma naprawdę cierpliwość wobec nas! Cierpliwość to jedyna droga prawdziwego miłowania i prowadzenia ludzi do autentycznej relacji z Panem”. gosc.pl/doc/2254931.Papiez-Ludzkosc-jest-poraniona 22 listopad 2014 ** Papież mówi o poranieniu nie tylko rodziny, ale całej ludzkości. Zgadzam się z nim, że ludzkość jest poraniona, a jednocześnie zastanawiam się nad źródłami tego poranienia? Zawsze uważałem, że najgorsze poranienia wywołuje wojna, która niszczy i rozbija rodziny, powoduje niebywałą , nieporównywalną do niczego innego traumę, która odciska się na całym dalszym życiu. Wojna, która wyzwala czasami bohaterstwo i świętość, ale także zwierzęce instynkty przetrwania. Wojna, która produkuje miliony wdów i sierot, nędzarzy, wygnańców, przesiedleńców, chorych, kalek. Wojna, która rozpala nienawiść nie gasnącą przez pokolenia. Łatwo ją rozpalić, a trudniej wygasić. Sam czuję się niejako ofiarą wojny, choć urodziłem się kilkanaście lat po niej. Moi rodzice jako małe dzieci przeżyli olbrzymi koszmar. Nietrudno mi było zauważyć pewne ich cechy czy trudności wynikłe z ich wczesnych doświadczeń. Dziś w Polsce i większości krajów Europy trzecie już pokolenie nie doświadczyło na własnej skórze wojny. Mieliśmy straszną wojnę na Bałkanach, mamy dziś a Ukrainie. W świecie były cały czas wojny o charakterze lokalnym. Wiemy z psychologii, że olbrzymią raną dla człowieka jest odrzucenie dziecka, szczególnie przez własnych rodziców. Papież Franciszek wielokrotnie wspominał o odrzuconych przez współczesny świat trzech grupach ludzi: dzieciach , młodzieży i ludzi starych. Mówi o tym co chwila. Odrzucenie dzieci to zjawisko aborcji. Traktowanie dzieci jako intruzów, które zakłócą poukładane życie rodziców. Młodzież całymi milionami czuje się nikomu niepotrzebna, nie ma dla wielu z nich pracy, miejsca w społeczeństwie. Często niebywałe talenty młodych są wdeptywane w błoto, bo świat ich nie potrzebuje. Myślę, że przypowieść o talentach w kontekście społecznym brzmi niezwykle mocno, znacznie mocniej niż w kontekście indywidualnym. Bo wielu z tych młodych chciałoby coś zrobić dla wspólnoty, w której żyje, lecz mówi się im, że są zbyteczni. Ludzie starzy jako mniej produktywni z punktu widzenia ekonomii są również niepotrzebni, są zbytecznym kosztem, ciężarem, Współczesny świat zapomina, że ci ludzie swoją pracą przez całe życie sporo wnieśli. Poza tym papież podkreśla wielokrotnie, że oni stanowią ogniwo łączące nas z poprzednimi pokoleniami, że im zawdzięczamy naszą tożsamość. Problemy z tożsamością moim zdaniem wynikają z odrzucenia tej grupy ludzi. Dalej mówi papież o powszechnej wręcz niedojrzałości wielu ludzi. Apeluje by tej niedojrzałości nie wykorzystywać, lecz raczej towarzyszyć im w dojrzewaniu. Ale przecież tej niedojrzałości nie wykorzystują tylko ruchy kościelne. Także propaganda, rozrywka, kultura i polityka. Czasami odnoszę wrażenie, że władze traktują obywateli jak dzieci i na rękę jest im, by ci nigdy nie dojrzeli, by łatwiej można było ludźmi manipulować. Im mniej wiedzą i rozumieją, tym lepiej. Wiele kobiet skarży się ostatnio na niedojrzałość mężczyzn, że nie można na nich polegać, nie można poważnie porozmawiać, strach zakładać rodzinę z mężczyzną pokroju Piotrusia Pana, który nie chce wziąć odpowiedzialności nie tylko za ewentualnie założoną przez siebie rodzinę, ale także za siebie samego. Niepokoi zjawisko młodych ludzi 30+ wciąż mieszkających z rodzicami. Wynika to często z reguł narzuconej gry ekonomicznej a często także ze zwykłej wygody młodych. „Każdy ma swoje tempo: maszeruje po swojemu i w tym mamy mu towarzyszyć.” To zdanie papieża szczególnie mi się podoba. Przed laty, nawet na tym forum, porównywałem wspólnotę Kościoła do wędrówki przez góry. Byłem przewodnikiem górskim i wiedziałem, że ludzie mają różne tempo chodzenia. Czasem pojawiał się problem, gdy jedni chcieli iść szybciej, a inni zostawali z tyłu. Dla przewodnika taka sytuacja to duże wyzwanie. W każdej wspólnocie ludzkiej pojawia się ten problem, że jedni radzą sobie świetnie a innym trzeba pomóc. Także w gospodarce rynkowej. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Współczesna ludzkość jest poraniona 21.12.14, 11:50 Wczotaj papiez spotkał się z członkami Wspólnoty Papieża Jana XXIII, Przyznam się że po raz pierwszy czytam o istnieniu takiej wspólnoty. A jej istnienie jest jednym z wielu dowodów na to jak dużo Kościół robi pomagając zwłaszcza dzieciom i młodzieży skazanej na życie w nędzy i stykającej się z przemocą. I robi to bez uciekania sie błyszczenia w mediach. Świadectwa życia przedstawione przez uczestników tego spotkania skloniły papieża do postawienia jasnej diagnozy. „To, co opowiedzieliście, mówi o niewoli i wyzwoleniu, o egoizmie tych, którzy chcą sobie zbudować egzystencję wykorzystując innych, i o hojności tych, którzy pomagają bliźniemu podnieść się z poniżenia materialnego i moralnego – mówił Franciszek. – Są to doświadczenia, które rzucają światło na liczne formy ubóstwa, którymi niestety jest zraniony nasz świat. Ujawniają one najniebezpieczniejszą nędzę, będącą przyczyną wszystkich innych, mianowicie oddalenie się od Boga, zarozumiałe przekonanie, że można się obyć bez Niego. To jest ślepa nędza polegająca na tym, że uważa się za cel własnej egzystencji bogactwo materialne, dążenie do władzy i przyjemności, podporządkowując sobie życie bliźniego dla osiągnięcia tych celów”. ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x84956/papiez-oddalenie-sie-od-boga-najniebezpieczniejsza-nedza/ Nie po raz pierwszy Kościół ustami papiezy mówi o przyczynach nędzy, tej prawdziwej nędzy - nedzy duchowej, gdyz to jest praprzyczyną także nędzy materialnej dotykającej tak dużą część społeczeństwa. Banalizacja zła, traktowanie grzechu jak przeszkody dla osiągnięcia stanu przyjemności jako najwazniejszego i jedynego celu naszego życia prowadzi w efekcie do postrzegania bliźniego i jego problemów jako niepotrzebnej przeszkody. Niewygodne słowa papieża, pomijane w mediach - ale dla każdego chrześcijanina powinny być drogowskazem. Tylko w ten sposób możemy zaradzić coraz bardziej poranionej tzw. zachodniej cywilizacji która w pogoni za dobrobytem odwraca się od Chrystusa. Odpowiedz Link
otryt Czy tracę czas dla swoich dzieci? 29.01.15, 11:39 Fragment katechezy Franciszka na temat rodziny a konkretnie ojca: „„Ojciec” to słowo znane wszystkim, uniwersalne. Wskazuje ono na relację fundamentalną, która jest tak stara, jak historia ludzkości. Doszliśmy dziś jednak do stwierdzenia, że nasze społeczeństwo jest „społeczeństwem bez ojców”. Innymi słowy, szczególnie w kulturze zachodniej, postać ojca miałaby być symbolicznie nieobecna, zanikła, usunięta. Początkowo było to postrzegane jako wyzwolenie: wyzwolenie od ojca-władcy, ojca, przedstawiciela prawa narzuconego z zewnątrz, od ojca jako cenzora szczęścia dzieci i przeszkody w emancypacji i niezależności ludzi młodych. W przeszłości panował faktycznie niekiedy w naszych domach autorytaryzm, w niektórych przypadkach nawet ucisk: rodzice, którzy traktowali swoje dzieci jak sługi, nie szanując osobistych potrzeb ich rozwoju; ojcowie, którzy nie pomagali im, aby swobodnie podejmowali swoją drogę życiową, brali na siebie odpowiedzialność, aby budować swoją przyszłość i przyszłość społeczeństwa. Z pewnością nie jest to właściwa postawa. Jednakże, jak to często bywa, przeszliśmy z jednej skrajności w drugą. Problemem naszych czasów wydaje się być nie tyle natarczywa obecność ojców, ile raczej ich brak, ich uchylenie się od odpowiedzialności. Ojcowie są czasami tak skupieni na sobie, na swojej pracy i na swojej autorealizacji, że zapominają nawet o rodzinie. Dzieci i młodzież pozostawiają samymi. Już jako biskup Buenos Aires zauważałem poczucie osierocenia przeżywane dziś przez młodych. Często pytałem ojców, czy bawią się ze swoimi dziećmi, czy mają odwagę i miłość, by tracić czas dla swego syna. Często odpowiedź była nieprzyjemna: nie mogę, bo mam wiele pracy i ojciec był nieobecny dla tego dorastającego dziecka, nie bawił się z nim, nie spędzał z nim czasu. Ale na tej wspólnej drodze refleksji na temat rodziny, chciałbym powiedzieć wszystkim wspólnotom chrześcijańskim, że musimy być bardziej ostrożni: brak postaci ojca w życiu dzieci i młodzieży powoduje luki i urazy, które mogą być bardzo poważne. I rzeczywiście zaburzenia dzieci i młodzieży można w dużej mierze przypisać temu niedostatkowi, brakowi wzorców i obdarzonych autorytetem przewodników w ich codziennym życiu, brakowi bliskości, brakowi miłości ojców. Poczucie osierocenia przeżywane przez wielu młodych jest znacznie głębsze, niż to sobie wyobrażamy. Są oni sierotami, ale w rodzinie, bo ojcowie są często w domu nieobecni, nawet fizycznie, ale nade wszystko dlatego, że kiedy są obecni, nie zachowują się jak ojcowie, nie podejmują dialogu z dziećmi, nie wypełniają swojego zadania edukacyjnego, nie dają dzieciom, swoim przykładem wspartym słowami, tych zasad, tych wartości, tych reguł życia, których potrzebują oni jak chleba. Edukacyjna funkcja obecności ojcowskiej jest tym bardziej konieczna, im bardziej ojciec jest zmuszony z powodu pracy do przebywania z daleka od domu. Czasami wydaje się, że ojcowie nie za dobrze wiedzą, jakie miejsce zająć w rodzinie i jak wychowywać dzieci. Wtedy mając wątpliwości, powstrzymują się, wycofują i zaniedbują swoje obowiązki, choćby chroniąc się w wątpliwej relacji bycia „na równi” z dziećmi. To prawda, że powinieneś być towarzyszem swego dziecka, nie zapominając jednak, że jesteś ojcem. Kiedy bowiem zachowujesz się tylko jak równy z dzieckiem, to nie wychodzi to jemu na dobre.” ekai.pl/papiez/x86049/papieska-katecheza-o-ojcostwie/ 28.01.2015 Odpowiedz Link
otryt Re: Czy tracę czas dla swoich dzieci? 29.01.15, 11:40 „Tracenie czasu dla dzieci” nie zrobiło takiej furory w mediach, jak głośne „nie musicie być jak króliki”, jednak na mnie zrobiło wrażenie. Te słowa, być może szokujące dla kogoś, mają jednak tę dobrą stronę, że głęboko zapadają w pamięć. Jak słynne „kto nie modli się do Boga, ten modli się do diabła. Niezwykle ważne słowa Franciszka dla mnie i chyba dla wszystkich ojców. Papież pokazuje, jak ludzkość przeszła z jednej skrajności w drugą. Od nadmiernej i natarczywej obecności ojca kiedyś do jego braku dziś. Najbardziej dramatycznie zabrzmiały dla mnie słowa: ”Czasami wydaje się, że ojcowie nie za dobrze wiedzą, jakie miejsce zająć w rodzinie i jak wychowywać dzieci.” Ojcowie odrzucili dawny paternalistyczny styl i w to miejsce pojawiła się często pustka albo rodzaj niepewności. Sposób bycia ojcem, jaki proponuje współczesny świat, jest wielce problematyczny i często nie do przyjęcia. Każdy na swój sposób próbuje na własną rękę stworzyć model ojca, który realizuje w praktyce. Kościół jako przykład ojca daje świętego Józefa. Wzór ojca i mężczyzny. Święty Józef jest jednym z ważniejszych moich świętych, chyba od czasu gdy miałem 25 lat. W swoim życiu wielokrotnie odczuwałem silne napięcie, jak podzielić mądrze czas pomiędzy sprawy zawodowe i sprawy rodziny, a w szczególności dzieci. Bywało, że ileś dni z rzędu wracając z pracy o godzinie 22 widziałem dzieci już śpiące, a wychodząc o 6:30 widziałem je jeszcze śpiące. I rodził się żal, że coś ważnego mnie omija, bo w każdym dniu życia dziecka dzieje się coś ważnego, czym chce ono podzielić ze wszystkimi szczegółami z ojcem i matką. Około połowy przyjaciół, kolegów i koleżanek, moich dzieci wychowuje się w rodzinach niepełnych, bez ojców. Niektóre wątki w przemówieniach papieża wciąż powracają. Tracenie czasu dla dzieci już było. Papież także pochyla się nad innymi grupami bardzo zaniedbanymi i odrzuconymi przez świat. Wciąż mówi o młodzieży, dzieciach oraz babciach i dziadkach, że ich obecność w rodzinach jest bardzo ważna i nie można ich odrzucać ani o nich zapominać. Odpowiedz Link
otryt Kościół jak szpital polowy po walce 31.01.15, 00:17 Franciszek zaznaczył, że przemiany w Kościele wymagają czasu. Sprecyzował jednak, że reformy strukturalne są drugorzędne. Najważniejsza jest zmiana postawy. Słudzy Ewangelii muszą umieć rozgrzać serca ludzi, dialogować z nimi, towarzyszyć im w nocy w drodze, nie gubiąc się jednak. „Lud Boży chce pasterzy, a nie urzędników” – powiedział Papież. W jego przekonaniu Kościół najbardziej potrzebuje dziś umiejętności leczenia ran, okazywania bliskości. „Postrzegam Kościół jak szpital polowy po walce. Nie ma sensu pytać się ciężko rannego czy ma wysoki poziom cholesterolu bądź cukru. Trzeba leczyć jego rany. Później zajmiemy się resztą” – wyjaśnia Franciszek. gosc.pl/doc/1712490.Kosciol-jak-szpital-polowy-po-walce 19.09.2013 *** Przyznam, że słowa o Kościele jako szpitalu polowym bardzo do mnie trafiają. Niejednokrotnie tak się czuję, jakbym był raniony w codziennej walce o różne sprawy, w nieustannych zmaganiach, jakie niesie życie. Bywam zniechęcony, pesymistyczny, urażony, pozbawiony nadziei, ubrudzony grzechem. I dziś, gdy zdaję sobie sprawę ze swoich ran, idę do szpitala polowego nie po nagrodę dla doskonałych, lecz po szlachetne lekarstwo dla słabych. Gdy usłyszałem te dwa zdania od papieża Franciszka znacznie łatwiej jest mi skorzystać z pomocy, jaką mój szpital polowy zapewnia. "Eucharystia nie jest nagrodą dla doskonałych, lecz szlachetnym lekarstwem i pokarmem dla słabych." - słowa papieża Franciszka z Adhortacji Apostolskiej "Radość Ewangelii" pl.radiovaticana.va/news/2013/11/26/pierwsza_adhortacja_apostolska_papie%C5%BCa_franciszka:_propozycja_misyjnej/pol-750242 Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Kościół jak szpital polowy po walce 24.05.15, 13:31 Dzisiaj jak nigdy potrzebna jest odnowa moralna. Systematyczne niszczenie godności człowieka prowadzi do sytuacji o której tak dobitnie wyraził się papiez Franciszek w przemówieniu skierowanym do stowarzyszeń ludzi pracy: "Zaapelował o mobilizację przeciwko systemowi ekonomicznemu, który - jak mówił - "w centrum nie umieszcza mężczyzny i kobiety, ale bożka - pieniądz". - To on rządzi - dodał. - To bożek pieniądz powoduje kulturę odrzucenia; odrzuca się dzieci, które nie przychodzą na świat, które wykorzystuje się albo zabija zanim się urodzą. Odrzuca się ludzi starszych, którzy nie mają opieki i lekarstw - powiedział papież." www.deon.pl/religia/serwis-papieski/aktualnosci-papieskie/art,3051,papiez-brak-pracy-odbiera-godnosc-i-pelnie-zycia.html Neguje się znaczenie rodziny w imię "tolerancji" niszczy się zwykłe ludzkie odruchy. Ludzką solidarność zastępuje sie egoistyczną przyjemnością. Miłość do pieniądza zabija milość do drugiego człowieka, zwłaszcza tego bezbronnego. Nieustannie Kościół podkresla godność ludzkiej pracy i potrzebę godnej zapłaty - właściwie od samego początku gdyż "Godzien jest robotnik zapłaty swojej" - 1 Tm 5,17 Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: 27.06.15, 10:25 " Żyjemy w świecie, w którym szerzą się ideologie jak najbardziej sprzeczne z naturą i planem Bożym, gdy chodzi o rodzinę i małżeństwo." - słowa papieża Franciszka wypowiedziane podczas spotkania z przedstawicielkami Międzynarodowej Konferencji Katolickiej Skautingu Dziewcząt. Zadziwiające jest jak ostrzeżenia wobec ideologii podwaząjących nauczanie Koscioła pomijane sa milczeniem. Niestety - potwierdza to tylko tezę że zło ubrane w szatry postepu i nowoczesności ma bardziej atrakcyjną twarz. A co otrzymujemy w zamian? Namiastkę prawdziwej wolności - wolnosci która uczy poszanowania innych i szacunku dla rodziny, dla zycia. Ta namiastką jest stworzenie mylnego pojęcia tolerancji która nie stwarza żadnych barier, gdyz wszystko jest dozwolone. A w nastawieniu ruchów dla których hasłem jest "wszystko ujdzie" jest tylko pogarda dla innego, nie szacunek. Jak mogę uszanować tożsamość innego, jezeli nie umiem szanować własnej tożsamości? No cóż - wcale nie zdziwię sie gdy komentarzem do słów papieża będzie stwierdzenie - o co mu chodzi? przecież nic złego nie robimy? mowienie o grzechu, o złu jakie kryje w sobie chociazby ideologia gender to tylko wymysły ludzi nie mogących pogodzić się z zmianami które są nieuchronne. Tylko że za chwilę może być naprawde za późno - jezeli nie nastąpi otrzeżwienie. Odpowiedz Link