Dodaj do ulubionych

Papież w Radzie Europy

26.11.14, 10:36
26 lat po przemówieniu JP II na forum Rady Europy ponownie w tym samym miejscu przemowił papiez Franciszek. Tym razem było to inne przemówienie. Inne gdyż inne są realia dzisiejszej Europy - Europy która gdzies po drodze w pogoni za rozwojem gospodarczym zagubiła swoją tożsamość.
Podobnie jak 26 lat temu tak i teraz Kościół zwraca uwagę na to co najbardziej istotne i najważniejsze.
"Papież nie bał się jasno nakreślić stanu Starego Kontynentu, gdzie brak szacunku do osoby ludzkiej i wartości transcendentnych, rodzi egoizm powodujący zanik dobra wspólnego - podsumowuje o. Zięba ".

Franciszek nie jest wizjonerem takim jak św. JP II, nie jest tez subtelnym teologiem jakim jest jego poprzednik papiez Benedykt XVI - jest duszpasterzem. Widzi błędy i wyciąga wnioski - oto tutaj Europo popełniasz błąd , pniesz się w górę, ale tymczasem twoje korzenie powoli obumierają.


"- Jeśli utracone zostaną korzenie, pień powoli staje się pusty w środku i umiera, a gałęzie – niegdyś bujne i proste – chylą się ku ziemi i opadają. Na tym polega być może jeden z najbardziej niezrozumiałych paradoksów wyizolowanej mentalności naukowej: aby zmierzać ku przyszłości potrzebna jest przeszłość, konieczne są głębokie korzenie, potrzebna jest także odwaga, by nie ukrywać się przed chwilą obecną i jej wyzwaniami. Potrzebna jest pamięć, odwaga, zdrowa i ludzka utopia - przekonywał papież."

Gorzki w swojej wymowie był także papieski komentarz dotyczacy praw człowieka. To, co w zamierzeniach winno być fundamentem Europy staje się budowaniem idei prawa do egoizmu. Dochodzi do swoistego wręcz wypaczenia pojęcia prawa człowieka, gdy uznaje sie jako jeden z elementów praw człowieka - prawo do zabijania - . Papiez nie mówi aż tak dobitnie ale ujmuje to w ten sposób:

"Przestrzegł przed zastępowaniem pojęcia praw człowieka, które samo w sobie ma wartość uniwersalną, ideą prawa indywidualistycznego. - Prowadzi to do zasadniczego niedostrzegania innych i promowania owej globalizacji obojętności, jaka rodzi się z egoizmu, jako owoc koncepcji człowieka niezdolnego do przyjęcia prawdy i życia autentycznym wymiarem społecznym - zaznaczył Franciszek.".

Rada Europy powinna być miejscem szczególnej refleksji etycznej. " Mam tu na myśli szczególnie kwestie związane z ochroną życia ludzkiego, kwestie wrażliwe, wymagające poddania wnikliwej analizie, która bierze pod uwagę prawdę o całej istocie ludzkiej, nie ograniczając się do specyficznych środowisk medycznych, naukowych czy prawniczych."

Oczywiście tekst przemowienia papieza jest bogaty także w inne refleksje - tutaj chciałerm zwrócić uwagę na to co jest dla Koscioła najwazniejsze - refleksja na człowiekiem i jego kondycją, nad jego niezbywalnymi prawami. Refleksja ta wybiegając w przyszlość winna czerpac siły z doświadczenia przeszłości - a tymczasem chrześcijańska tozsamość Europy jest bardzo często zapominana a nawet wręcz ignorowana. Jaki jest tego efekt? - zmęczona i wyjałowiona Europa.
Jakże inne są oba przemowienia papieskie - warto je porównać aby móc stwierdzić w jakim miejscu znajduje sie Europa która nie chciała w swojej konstytucji umiescić jakiegokolwiek odniesienia do swojej przeszlości.
"Podczas gdy polowa populacji Europy żyje w krajach, których konstytucje zawierają wyraźne odniesienia do Boga i chrześcijaństwa, wykluczenie takiego rozróżnienia spowodowało kpiny z motta europejskiego: "Zjednoczeni w różnorodności" . Tak. o ile ta różnorodność nie odnosi się do Boga czy chrześcijaństwa" - pisze amerykański prawnik Joseph Weiler.

Czytając tekst wystąpienia papieża Franciszka przypomniały mi się jakże prorocze w tym kontekście słowa Zbigniewa Herberta :

"Hunowie postępu cwałujący przez ziemskie i niebieskie stepy
niszcząc po drodze wszystko co godne
szacunku dawne i bezbronne".

Półtora tysiąca la temu Hunów powstrzymał samotny papież św. Leon Wielki - i teraz ponownie Kościół musi stawić czoło nowoczesnym Hunom. Tylko, że w przeciwienstwie do tych starożytnych współcześni Hunowie niszczą nie dobra materialne - lecz dobra duchowe.

Cytaty z przemówienia papieża pochodza z:
ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x84188/franciszek-w-radzie-europy/?page=3
Obserwuj wątek
    • otryt Papież w Parlamencie Europejskim 27.11.14, 10:36
      Papież w Strasburgu wygłosił dwa przemówienia. Jedno w Radzie Europy, drugie w Parlamencie Europejskim. Poruszył w nich bardzo wiele różnych kwestii. Moją uwagę zwróciło to, że papież dostawał zawsze oklaski jedynie części zgromadzonych. Jedni klaskali, gdy mowa była o ochronie życia, inni gdy mówił o współczesnym niewolnictwie, bezrobociu i pracy, a jeszcze inni gdy mówił o ekologii. Podobnie było z komentarzami na świeżo. To budzi moją smutną refleksję, że nawet przedstawiciele Kościoła i mediów, do których jest mi najbliżej pomijają całkowicie pewne kwestie, traktując słowa papieża bardzo wybiórczo. Są tez ważne kwestie wypowiadane przez papieża, których nikt nie zauważył. Mnie zainteresował przede wszystkim fragment o dialogu pomiędzy tak bardzo różnymi ludźmi zamieszkującymi Europę, czy zasiadającymi w PE:


      "Nigdy nie powinniśmy się męczyć budowaniem mostów między ludźmi, ani nawiązywaniem i prowadzeniem dialogu ze światem, nawet jeśli wydaje się to niemożliwe - taki pogląd wyraził papież w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu, którym wracał ze Strasburga do Watykanu."


      Przyznam, że ja się zmęczyłem i zerwałem tę nic nie wnoszącą, kulawą próbą rozmowy z ludźmi inaczej widzącymi podstawowe kwestie nas wszystkich dotyczące. Widzę wokół siebie stosunkowo małą ilość ludzi, którzy wciąż próbują łączyć, być mostem pomiędzy dwiema wzajemnie niechętnymi i mówiącymi innymi językami grupami Polaków. Widzę, że niektórzy z nich, wyczerpani , podobnie jak ja, dają sobie spokój, inni wciąż próbują, nie zrażając się niepowodzeniami i przykrościami. Papież apeluje do nas byśmy jednak nie ustawali, nawet, gdy wydaje się to niemożliwe. Poniżej link do drugiego ważnego przemówienia papieża Franciszka w Parlamencie Europejskim.



      niezalezna.pl/61753-papiez-w-parlamencie-europejskim

      Pozdrawiam
      • andrzej585858 Re: Papież w Parlamencie Europejskim 30.11.14, 23:04
        otryt napisał:


        >
        >
        > Przyznam, że ja się zmęczyłem i zerwałem tę nic nie wnoszącą, kulawą próbą rozm
        > owy z ludźmi inaczej widzącymi podstawowe kwestie nas wszystkich dotyczące.

        I to tez jest jeden z powodów mojej fascynacji Ojcami Kościoła. Dlaczego? - bo to wszystko już kiedyś w przeszlości było:

        "Wprawdzie mówią oni podobnie jak wierzący, jednak rozumieją przez to nie tylko coś innego, ale coś wręcz przeciwnego" - tak pisał u schyłku II wieku Ireneusz z Lyonu. Juz wtedy , sto lat od śmierci ostatniego Apostoła, świadka zycia Chrystusa, istnieli ci którzy kontestowali nauczanie apostołów i i ich bezpośrednich następców. Cóż więc dziwnego że 2000 lat później podobny problem wystepuje w stosunkowo wiekszej skali?

        Wid
        > zę wokół siebie stosunkowo małą ilość ludzi, którzy wciąż próbują łączyć, być m
        > ostem pomiędzy dwiema wzajemnie niechętnymi i mówiącymi innymi językami grupami
        > Polaków. Widzę, że niektórzy z nich, wyczerpani , podobnie jak ja, dają sobie
        > spokój, inni wciąż próbują, nie zrażając się niepowodzeniami i przykrościami. P
        > apież apeluje do nas byśmy jednak nie ustawali, nawet, gdy wydaje się to niemoż
        > liwe.

        Trzeba rozmawiać - ale trzeba też w pewnym momencie umieć powiedzieć stop - istnieje pewna granica której nie wolno przekraczać, zwłaszcza jeżeli ktoś deklaruje sie jako osoba wierząca.
        W obu przemowieniach papiez porusza bardzo dużo ważnych kwestii. Nic więc dziwnego że rózne były reakcje i komentarze. Uważam że jest to pozytywna reakcja - na pewno będzie się wracać do treści tych przemówień.
        • otryt Re: Papież w Parlamencie Europejskim 02.12.14, 10:19
          andrzej585858 napisał:

          >Trzeba rozmawiać - ale trzeba też w pewnym momencie umieć powiedzieć stop
          >- istnieje pewna granica której nie wolno przekraczać, zwłaszcza jeżeli ktoś
          >deklaruje się jako osoba wierząca.

          Przemówienia papieża były bardzo pojednawcze. Jeśli poruszał trudne kwestie, to robił to w sposób ledwo zauważalny. Zwracał uwagę np. na właściwe rozumienie pięknej w zamyśle idei praw człowieka, lecz nie pokazywał konkretów. Któryś z polskich europosłów w komentarzu powiedział, że gdyby papież przedstawił w swojej mowie, że małżeństwem jest związkiem kobiety i mężczyzny, to doszłoby da jakiejś awantury. Lewacy się tego spodziewali i byli przygotowani do wywołania zadymy. Papież mówił o ważnych sprawach najdelikatniej, jak tylko można. Zarówno Ty Andrzeju, jak i ja przypominaliśmy tę definicję małżeństwa na forum i jakoś z tego powodu zadymy nie było. Papież wśród tych ludzi nie może tej oczywistej prawdy wypowiedzieć. Ciekawy jestem, w jaki sposób będzie on dalej prowadził dialog z ludźmi, którzy negują fakt, że istniały chrześcijańskie korzenie Europy. W którymś momencie będzie jednak musiał powiedzieć : non possumus! Rzucić na szalę cały swój autorytet. Jakiej kwestii to non possumus będzie dotyczyło? Wierzę w mądrość Franciszka i chciałbym się od niego nauczyć, jak taki dialog prowadzić, bo nie za bardzo potrafię.


          >W obu przemówieniach papież porusza bardzo dużo ważnych kwestii.
          > Nic więc dziwnego że różne były reakcje i komentarze. Uważam że
          > jest to pozytywna reakcja - na pewno będzie się wracać do treści tych przemówień.

          To prawda, papież poruszył dużo ważnych kwestii. Były różne komentarze odwołujące się do tych licznych wątków mowy Franciszka. Brakowało jednak zauważenia tego, co moim zdaniem najważniejsze. Papież wspominał wielokrotnie o globalnych wyzwaniach, którym dzisiejsza Europa nie jest w stanie stawić czoła, bo jest bezpłodna i słaba jak spróchniałe drzewo. Całe przemówienie ogniskowało się wokół tej sprawy. Jak uzdrowić Europę i świat, by podołał zagrożeniu? Jak wyjść z błędów, które osłabiają i niszczą? Tego zagrożenia bliżej nie definiuje, mówi natomiast o globalizacji obojętności w kontekście wielkiego cmentarzyska, jakim jest Morze Śródziemne.

          I przyszła mi w tym kontekście na myśl historia Izraela ze Starego Testamentu. Gdy lud grzeszył, łamał prawa dane przez Boga, następowały podziały i waśnie. Gdy oddawał cześć obcym bożkom stawał się słaby jak to spróchniałe drzewo. I lud wybrany przez Boga był podbijany przez brutalną siłę z zewnątrz. Popadał w niewolę i cierpiał gnębiony pogańskim batogiem. Potem dopiero przychodził czas pokuty, żalu i refleksji.

          W moim odczuciu dla papieża najważniejsi są ludzie biedni, o których w Radzie Europy czy Parlamencie Europejskim nikt nie myśli. Ani prawica, ani lewica, ani zieloni. Nikt. Co najwyżej papieża dziennikarze pytali w samolocie czy nie jest aby socjaldemokratą? Papież uśmiechnął się i starał się im pokazać, że on w kategoriach etykietek partyjnych nie rozumuje. Czy można o Chrystusie powiedzieć, że był lewicowy albo prawicowy? Nie można.

          Od początku pontyfikatu papież pokazuje bardziej niż inni papieże, że kocha ludzi biednych, że się z nimi solidaryzuje, że ich rozumie, że na tyle, na ile można papieżowi, stara się żyć skromnie, odrzucając luksus. Te myśli skłoniły mnie do bliższego zapoznania się z biografią Jorge Bergoglio i przyznam się, że jestem zachwycony tą postacią. Zacząłem samodzielnie studiować niezwykle bolesną historię Ameryki Południowej, która naznaczyła jakoś papieża Franciszka, podobnie jak tragiczna historia naszej części świata uwrażliwiła Jana Pawła II na to wszystko, co działo się u nas.
          • andrzej585858 Re: Papież w Parlamencie Europejskim 15.01.15, 10:15
            otryt napisał:

            . Ciekawy jestem, w jaki sposób będzie on dalej prowadził dial
            > og z ludźmi, którzy negują fakt, że istniały chrześcijańskie korzenie Europy. W
            > którymś momencie będzie jednak musiał powiedzieć : non possumus! Rzucić na sza
            > lę cały swój autorytet. Jakiej kwestii to non possumus będzie dotyczyło? Wierz
            > ę w mądrość Franciszka i chciałbym się od niego nauczyć, jak taki dialog prowad
            > zić, bo nie za bardzo potrafię.


            W świetle ostatnich wydarzeń muszę z smutkiem stwierdzić że rzeczywiście odpowiedx na pytanie jak prowadzić dialog z ludźmi którzy, jak to trafnie stwierdził Benedykt XVI "w imie tolerancji niszczą tolerancję" - jest niezwykle trudna.
            Przeczytałem znamienny komentarz dotyczący reakcji na ostatnie zamachy terrorystyczne w Paryżu i pozwole sobie na przytoczenie dość obszernego fragmentu:

            "W innym miejscu tego sporu mamy nierzadko miłośników świeckiej tolerancji, którzy w ostatnich dniach piszą o sobie, że też "są Charliem". Jak chętnie podkreślają, brzydzą się wszelkim fanatyzmem. Może poza własnym, często skrajnie antychrześcijańskim. I owszem, znam takich zwolenników świeckości, łagodnych jak baranki, których konta na portalach społecznościowych ociekają od najmniej wybrednych satyr na chrześcijaństwo i "Boga chrześcijan", a ich walka z uprzedzeniami religijnymi kończy się tam, gdzie zaczynają się ich własne uprzedzenia (anty)religijne. A nawet jeśli wyrażają się w sposób bardziej stonowany, bo są kulturalnymi i wykształconymi ludźmi, to uważają, że "laicki światopogląd" daje im mandat do protekcjonalnego traktowania wszystkiego, co kojarzą z religią. Choć - gdy uznają, że muszą dać twardy odpór katofaszymowi - nie będą stronić od grup społecznościowych w rodzaju "Jan Paweł II zajebał mi szlugi".


            Można odnieść wrażenie, że część miłośników tolerancji, gdy już rozmawia o religii, najchętniej poklepałaby cię po ramieniu i dla twojego własnego bezpieczeństwa umieściła w getcie dla "przeżytków średniowiecza". Zresztą, ich niechęć do chrześcijaństwa bywa wypadkową niechęci do każdej religii, w tym do islamu czy judaizmu. Śmieszą ich żarty w "Charlie Hebdo", ponieważ nie godzą w żadne z ich własnych "świętości". Nie przyjmują do wiadomości, że plugawe dowcipy kolportowane na masową skalę nie są żadnym "zabezpieczeniem wolności", ale pałką, którą bije się "tych innych", równocześnie plując im w twarz. Z gestu ludzkiego współczucia wobec ofiar morderstwa chcieliby uczynić ideologiczne narzędzie walki o "radykalną laickość". Przy okazji - jak zdarzało mi się czytać tu i ówdzie - sądzą, że sympatyzując z "Charlie Hebdo" walczą z katofaszystowskim państwem polskim, czy wręcz nadwiślańską teokracją. Jak mówię, nierzadko uważają się za osoby bardzo liberalne światopoglądowo, a przez to - z definicji - tolerancyjne. Ale ich tolerancja kończy się tam, gdzie zaczyna możliwość mniej lub bardziej dyskretnego szyderstwa z "katabasów", "dewotów" i "moherów". Choć bywa, że chrześcijaństwo (lub inne religie) tolerują o tyle, o ile uda się im przykroić je do własnych oczekiwań - dlatego czasem miewają swoich "ulubionych" (eks)księży, głoszących poglądy "zreformowanie chrześcijańskie". Tolerują to, co przykrawa do ich własnych oczekiwań - niewielka to w gruncie rzeczy sztuka."
            www.deon.pl/wiadomosci/komentarze-opinie/art,782,charlie-hebdo-a-nienawisc-polska.html
            Niestety, zwolennicy tak pojmowanej "świeckiej tolerancji" sa w chwili obecnej najbardziej agresywną i opiniotwórcza grupą. Nic więc dziwnego że pomimo postępu jaki dokonuje się w wymiarze materialnym, następuje obumieranie Europy w sensie duchowym. A co nam w zamian oferuje się? - wizyty u wróżki jako remedium na problemy? Symbolem postępu i nowoczesności staje się nie to co poprawia jakość naszego zycia lecz to co zycie niszczy - aborcja, eutanazja ocierająca się wręcz o eugenikę oraz hit ostatnich dni - osławiona pigułka "dzien po" - symbolem postępu staje się nie ochrona zycia lecz jego niszczenie i to wszystko w imię tolerancji i humanizmu.

            Papież mówi o zagrożeniach, stara sie robic to w sposób wyważony przypomina bardziej Daniela niż Izajasza - ale w pewnym momencie Kościół bedzie musiał powiedzieć twardo - non possumus, i to na pewno nastąpi, tak jak juz to nieraz robił. Nie mozna bowiem pozwolic na to aby zwolennicy "świeckiej tolerancji" pozostawili po sobie zgliszcza Europy, tak jak zwolennicy postępowej rewolucji francuskiej pozostawili zniszczoną Wandeę. I to wszystko pod sztandarami na ktorych widniały hasła " wolność, równości i braterstwa".
            • otryt Cherlie Hebdo 20.01.15, 11:54
              Krzysztof Wołodźko ma niby rację. Chłoszcze równo swoim biczem wszystkie postawy, jakie ujawniły się wobec tragedii w Paryżu. Nie wiadomo dlaczego chłoszcze szczególnie nas Polaków, którzy jednak jesteśmy nieco z boku tego konfliktu o światowym wymiarze, a który nas tak bardzo przeraził w pierwszych dniach tego nowego roku 2015. Przyszedł jeden mądry i pokazuje jakimi głupcami są wszyscy, z wyjątkiem jego samego. Nie pisałbym tego, gdyby Wołodźko podał choć jedną radę, jak należy się we właściwy sposób zachować lub myśleć o tym problemie tak dramatycznie ujawnionym.


              Dla mnie pewne rzeczy są oczywiste. Pierwszą oczywistością jest to, że każda religia domaga się szacunku. Tego uczy dziś nasz Kościół i taką postawę przejawia duża część katolików. Widzimy w wyznawcach islamu ludzi innej kultury i innej religii, ale modlących się do tego samego Boga.

              Drugą oczywistością jest rozumienie wolności słowa, będącej szczególnym przypadkiem wolności jako takiej.
              Jan Paweł II na znudzenia nam o tym w kółko powtarzał, że wolność musi iść zawsze w parze z odpowiedzialnością, że wolność jest wielką wartością, lecz gdy się ją używa w sposób niewłaściwy, gdy jej się wciąż na nowo nie zagospodarowuje, to wolność po prostu tracimy. W czasach komunizmu brakowało wolności słowa, była cenzura. Ten brak odczuwaliśmy, gdy nie można było pisać ani czytać prawdy o gułagach, o Katyniu, o innych niewygodnych faktach historycznych a także tekstów autorów, na których był zapis cenzury. O istnieniu niektórych ludzi i książek nie mieliśmy nawet pojęcia, bo sam tytuł i nazwisko były zakazane. Nie można było pisać o poczynaniach władz, o ich niegospodarności i aferach, o niekompetencji, o nomenklaturze, o relacjach politycznych i gospodarczych z ZSRR i innymi krajami. Wielu ważnych rzeczy nie mogliśmy się dowiedzieć. O tym wszystkim opowiadał były cenzor Tomasz Strzyżewski w Czarnej Księdze Cenzury. Wielogodzinna rozmowa ze Strzyżewskim jest dostępna w archiwum Radia Maryja. Bardzo ciekawy wykład, jak działała cenzura PRL.

              Tak więc dla każdego myślącego człowieka, to co robił szmatławiec Charlie Hebdo nie jest żadnym przejawem wolności słowa, ale skrajnej głupoty. Bo wylewanie szamba na głowy innych, obrażanie uczuć religijnych muzułmanów i chrześcijan nie ma nic wspólnego z wolnością słowa. Niech mi ktoś wytłumaczy, jaką wartość ma obsceniczny rysunek Trójcy Świętej. Jakie dobro z publikacji czegoś takiego wynika?

              Trzecią oczywistością jest moje potępienie dla zbrodniarzy, którzy dokonali zbrodni w dwóch miejscach w Paryżu. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zabijania drugiego człowieka. Śmierć tych ludzi okazała się zupełnie bez sensu.

              I co robią elity europejskie z marszu w Paryżu, który miał być wyrazem współczucia dla ofiar zbrodni, sprzeciwu wobec eskalacji przemocy? Robią ludziom wodę z mózgu wmawiając im, że maszerują także w imię wolności słowa, zachęcając jednocześnie do masowego zapoznania się z treściami szmatławca, którego nakład wyniósł 3 miliony egzemplarzy (do tej pory 30 tysięcy) i wydany został w 20 krajach, częściowo sfinansowany przez rząd francuski z pieniędzy podatnika. To jakiś totalny obłęd, dolewanie benzyny do ognia, celowe szczucie muzułmanów na chrześcijan i na odwrót. Wbrew stanowisku papieża Franciszka, który mówi, że każdej religii należy się szacunek. A karykatury rysowali i wydawali bynajmniej nie chrześcijanie, lecz chrześcijanie zapłacą za to wielką cenę. Zapłacimy wszyscy, bo wyjątkowo niespokojny i rozedrgany dziś od wszelakich konfliktów i kryzysów świat, ktoś chce jeszcze bardziej rozhuśtać.


              I nie trzeba było czekać długo na skutki tego obłędu. W krajach muzułmańskich rozpoczęły się zamieszki. W Nigrze zginęło 5 osób, kilkadziesiąt zostało rannych, spalono prawie 50 kościołów chrześcijańskich, 5 hoteli, sierociniec, szkoły chrześcijańskie. W Nigerii ugrupowanie terrorystyczne Boko Haram zrównało dwa miasta z ziemią zabijając co najmniej 2 tysiące ludzi.

              wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Koszmar-w-Nigerii-Amnesty-International-opublikowala-satelitarne-zdjecia-po-atakach-Boko-Haram,wid,17181209,wiadomosc.html?ticaid=11431c
              Jak należy rozmawiać z muzułmanami pokazał Jan Paweł II podczas spotkania z młodymi muzułmanami w Casablance w Maroku w roku 1985. Ta młodzież przyjęła bardzo ciepło i z entuzjazmem jego słowa. A mówił nie tylko o tym co nasze religie łączy, ale także wspomniał o różnicach. Można rozmawiać z muzułmanami? Można.


              www.rzeczynowe.pl/Jan_Pawel_II_Casablanca_1985.html

              Fragment przemówienia Jana Pawła ii z Casablanki 1985:

              „Uczciwość wymaga, byśmy uznali i uszanowali to, co nas różni. Najbardziej istotną różnicą jest oczywiście sposób, w jaki patrzymy na osobę i dzieło Jezusa z Nazaretu. Wiecie, że my, chrześcijanie, wierzymy, że Jezus wprowadza nas w wewnętrzne poznanie tajemnicy Boga i w synowską wspólnotę Jego darów, tak, że uznajemy Go i głosimy Panem i Zbawcą. To są ważne różnice, które możemy przyjąć z pokorą i szacunkiem, we wzajemnej tolerancji; jest tu tajemnica, co do której Bóg nas kiedyś oświeci, jestem tego pewny. My, chrześcijanie i muzułmanie, na ogół źle rozumieliśmy się i w przeszłości czasem występowaliśmy przeciw sobie i wyczerpywaliśmy się w polemikach i w wojnach. Wierzę, że Bóg nas dziś zachęca do zmiany dawnych nawyków. Mamy się szanować, a także pobudzać się wzajemnie do dobrych dzieł na drodze Bożej. Wiecie, tak samo jak ja, jaka jest cena wartości duchowych. Ideologie i slogany nie mogą was zadowolić ani rozwiązać problemów waszego życia. Mogą to zrobić tylko wartości duchowe i moralne, a ich podstawą jest Bóg.”

              • andrzej585858 Re: Cherlie Hebdo 07.02.15, 22:30
                Mam wrażenie że twórcy tego szmatławca mieli dobre wzorce. Ideologiczne traktowanie religii połączone z jej ustawicznym wyszydzaniem to w końcu nic nowego.
                Duchowym ojcem tego typu zachowań może byc generalissimus Stalin który:

                "15 maja 1932 r. Stalin ogłosił plan partyjnej i państwowej polityki religijnej. Zgodnie z nim „do dnia 1 maja 1937 r. na całym terytorium ZSRR nie powinien pozostać ani jeden dom modlitewny i samo pojęcie Boga winno zostać przekreślone jako przeżytek średniowiecza, jako instrument ucisku mas pracowniczych”

                www.rubl.uj.edu.pl/pracownicy/fiszka.php?os=01_przebinda&jed=KKSW&opis=przeb_pol3&w=1
                Miał rzesze gorliwych wykonawców swojej woli. Ich teksty mozna było przeczytac w pismie o znamiennym tytule; "Bezbożnik"

                https://www.img.f4a.eu/images/757579bez.jpeg

                Czy okładka tego pisma nie przypomina nam innego współczesnego pisma? Tak samo traktuje się religie jako przezytek średniowiecza.
                Zmieniły się metody, innym jezykiem posługują sie dzisiejsi zwolennicy "postępu" - cel jednak pozostaje nieustannie taki sam. Nie sa juz az tak naiwni aby posługiwac się konkretnymi terminami i podobnie brutalnymi metodami. Teraz wykorzystuje się już nie metody siłowe lecz bardziej subtelne sposoby perswazji.
                Nie chcą tylko nadal przyjmowac do wiadomości że końcowy wynik bedzie podobny, gdyż:

                " ...na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" - Mt 16,18
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka