Temat skojarzył mi się z ostatnimi tematami szkolnymi Mader
Dzisiaj idę na zebranie do syna (podstawówka), które będzie dotyczyć
tak głośnego ostatnio tematu wyrównywania szans. Takie zebrania w
naszym mieście są obowiązkowe. Chodzi o likwidację tzw. klas spłecz.
Mój syn chodzi do takiej klasy; nazywa się to nie klasa społeczna, ale
klasa z dodatkowymi zajęciami płatnymi. Do tego w szkole jest fundacja,
na którą wpływają nasze pieniądze. Tak w zasadzie do likwidacji tych
zajęć nie dojdzie, ale my rodzice mamy udowadniać władzom, że płacimy
na fundację, a nie bezpośrednio za dodatkowe lekcje. Dla mnie to czysty
socjalizm...
Ale wracając do tematu. Co myślicie o równości w szkole? Czy uczciwie
jest, aby część dzieci korzystała z dodatkowych zajęć w szkole państwowej,
a część nie?