Dodaj do ulubionych

na poczatek Adwentu

29.11.04, 15:29
Ogladam sobie ksiazeczke ( mojej corki) x. Malinskiego:
" Badz dobry dla siebie
Nie chciej w sobie zmieniac
od razu wszystkiego
co oceniasz jako zlo.
Nie spodziewaj sie natychmistowych
wynikow swoich postnowien.

Nie denerwuj sie niepowodzeniami
Nie histeryzuj, gdy popelnisz glupstwo.
Nie karz siebie surowo
Nie narzucaj sie sobie.

Umiej przeczekac
Gdy cie glowa boli,
gdy jestci smutno,
gdy ci sie nic nie chce robic.
gdy ci zycie zbrzydnie.

Wykorzystuj okresy
dobrych nstrojow. Wyznaczaj sobie
nagrody. Badz cierpliwym wychowawca
samego siebie. Tak jak starasz sie
byc dla innych

Kochaj siebie samego
jak swojego blizniego.
Obserwuj wątek
    • alex05012000 Re: na poczatek Adwentu 29.11.04, 15:35
      dziękuję ci bardzo Mader1!!! takie mądre i wspaniałe słowa!, przynajmniej dla
      mnie i własnie w tej chwili; choć nie przepadam za (mówiącym czyli mszalnym)
      ks. malińskim, to muszę powiedzieć, że przeczytałam i wydrukowałam sobie i
      powiększyłam tłustym drukiem.... bo ja siebie nie kocham i nie jestem dla
      siebie dobra...............................................................
      • mader1 Re: na poczatek Adwentu 29.11.04, 16:07
        a wiesz, ze pomyslalam o Tobie ? Ale mnie tez sie przyda.
        i wiesz co ? Tez nie lubie za bardzo Malinskiego, wiec jak corcia przyniosla
        ksiazeczke do domu, do dzis do niej nie zajrzalam...
        A tam nieglupie rzeczy.
        • alex05012000 Re: na poczatek Adwentu 01.12.04, 09:30
          mader1, nawet nie wiesz jak mi miło, że ktoś o mnie myśli! obca osoba w
          dodatku!!! myślę, że księdza Malińskiego lepiej czytać niż słuchać... zreszta
          ostatnimi czasy jego stan zdrowia się bardzo pogorszył, juz kiedyś pisałam, że
          spędzamy wakacje w jednej miejscowości i stąd moja jego znajomość ... a co to
          za książeczka? jaki ma tytuł? tak przy okazji jakbyś miałą czas ... pozdrawiam
          cię serdecznie, adwentowo, Ola od 2 dni dostaje te zrobione przeze mnie
          torebeczki z niespodziankami i strasznie się cieszy, a kalendarz nakleiłam na
          boku szafy w nogach łóżka, żeby dobrze widziała i wczoraj po wielu miesiącach
          wreszcie "wymodliłam" od męża gwoździk i powiesiłam gipsową matkę boską z
          dzieciątkiem (prezent od kościoła z chrztu) nad wejściem w jej pokoiku....
          ogólnie to chyba bardzo powoli zbliżamy się do tego Boga, nie udaje nam sie
          bywać na niedzielnej mszy, Ola nie zna też jeszcze modlitw... ale lepiej małymi
          kroczkami niż wcale.... mnie, pamiętam, modlitw, przykazań i takich innych
          tudzież tabliczki mnożenia uczyła moja najukochańsza (znmarła niedawno) babcia,
          tak bardzo mi jej brakuje!, Oli zresztą też, czasami coś tam przebąknie, że
          szkoda że babci Kazi nie ma, biedne dziecko, ma tylko rodziców i 1 babcię-moją
          mamę, ale moja mama jest zupełnie inna... wczoraj mnie tak naszło, co by sie
          stało gdybym nagle zmarła?! a to pod wpływem spotkania rano koło domu ze
          znajomym taksówkarzem, który oznajmnił, ze jego żona niedawno zmarła na atak
          serca, miała 42 lata!!!, ja niedługo skończę 40 i tak mnie "kopnęło"... mój mąż
          nie dałby sobie rady sam z Olką, a poza tym z renty po matce (czyli mnie) chyba
          by sie nie utrzymali... brrrr, sorry ale tak jakoś mnie naszło, zamiast adwentu
          to ja jakiś "wielki post" uskuteczniam..... ale ten tegoroczny adwent wyjątkowo
          smutny u mnie....
          • mader1 Re: na poczatek Adwentu 01.12.04, 10:17
            Niestety,ksiazeczke gdzies odlozylam sad juz godzine temu mieli przyjsc
            robotnicy naprawiac sufit - wszystko jest gdzies pogubione,poodkladane i pewnie
            jeszcze ze 2 tyg. bede dochodzila "do siebie".
            Mnie tez czasem nachodza refleksje o smierci. Ale o smierci meza. Wydaje mi
            sie, ze nie dalabym rady bez niego.W razie czego jest ubezpieczony - po ludzku.
            On beze mnie by sobie poradzil smile
            Hmmm... odganiam od siebie te mysli.Jezeli nic sie nie stanie - niepotrzebnie
            sie martwie. Na takie zle,niespodziwane zwroty w zyciu mysleniem nie da sie nic
            poradzic... Wiec nie mysl o tym.
            Pomysl, jak Twoja coreczka cieszy sie kalendarza smile
            Ja takiego nie mialam ...
            I moja babcia tez uczyla mnie modlitw smile
            A ja musze "odwalac" robote za wszystkich ....
            Uwazam,ze juz jestes, jestescie blisko Boga. Myslicie o Nim,rozmawiacie,chcecie
            byc blisko Niego. Stopniowo przyjdzie czas i na coniedzielna msze i inne
            rzeczy. Z wlasnego doswiadczenia wiem,ze jak podasz Mu reke,On nigdy jej nie
            wypusci. Bedzie Cie przyciagal coraz silniej.Tylko pros o to - a samo bedzie
            sie dziac.
          • isma Re: na poczatek Adwentu 01.12.04, 11:05
            Mario, my "dziewczyny do wszystkiego", tak mamy wink)). Moj Tata - dyzurny
            umierajacy w rodzinie - sie mocno zdziwil, jak pewnego pieknego dnia dowiedzial
            sie, ze Mama tez moze byc chora, i to powaznie. Czas dojrzewania do tej
            swiadomosci byl dosc dlugi - ale teraz jakos sie to obustronnie "dotarlo".

            Ja sobie makabrycznie zartuje, ze jak im renty po mnie nie starczy, to
            wykorzystaja performerskie zapedy Miniatury i pojda muzykowac na ulicy. Duza
            kasa gwarantowana wink)).
          • mama_kasia Re: na poczatek Adwentu 01.12.04, 11:54
            Marysiu, ... i ja myślę o Tobie smile
            Mnie też babcia uczyła modlitw, adwentu nie miałam, regularną niedzielną
            mszę miałam dopiero w szkole średniej. Jestem bardzo wdzięczna Bogu, że
            nauczył mnie tego wszystkiego, co teraz daję dzieciom. I jest to dla mnie
            zawsze CUD, taki niewiarygodny... Bo właściwie, dlaczego ja?
            Czytając Ciebie, widzę, że jesteście blisko Boga smile
            A o śmierci bliskich to i ja myślę, ostatnio nawet często. Niedawno jeden
            z naszych ojców podczas homilii powiedział, że szatan chce, abyśmy
            w Boga wątpili, abyśmy lękali się, że może jednak nie do końca jest tak,
            jak wierzymy... Myślę, że te moje lęki to takie podszepty złego... Jedyną
            moją obroną wtedy jest modlitwa. ... Bardzo nie lubię tego strachu.
    • glupiakazia Re: na poczatek Adwentu 29.11.04, 15:47
      mader... trafilas w 10. wlasnie dzisiaj... boli mnie glowa, gardlo, mam wyrzuty
      sumienia, ze sie darlam na dzieci, ze sie niezmobilizowalam i nie poszlismy
      wczoraj do kosciola, ze mi sie nie chce byc w pracy, ze nie dam rady od 1.XII
      przychodzic na 9, ze nie zapedzilam Najstarszej wczesniej do lekcji i robilysmy
      na ostatnia chwile, ze za malo z nimi rozmawiam, a z mezem to juz tylko e-
      mailem, ze... no i jak tu przeczekac...?
      • netus Re: na poczatek Adwentu 30.11.04, 14:05
        Lubię felietoniki w Dzienniku Polskim ks.Malińskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka