Dodaj do ulubionych

Jak to wytłumaczyć?

28.12.04, 14:27
serwisy.gazeta.pl/fotografie/5,35077,2465611.html?x=1
Jak zrozumieć zamiary i działania Boga? Bezbronne malutkie dzieci, które były
całą radością i całym światem swoich matek i ojców. Dlaczego? Pytam i szukam
odpowiedzi. Nie rozumiem Cię Boże, kolejny raz nie rozumiem...
Obserwuj wątek
    • praktycznyprzewodnik Re: Jak to wytłumaczyć? 28.12.04, 22:50

      1 W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których
      krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. 2 Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie,
      że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że
      to ucierpieli? 3 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie,
      wszyscy podobnie zginiecie. 4 Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których
      zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni
      mieszkańcy Jerozolimy? 5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie
      nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».
      • mharrison Re: Jak to wytłumaczyć? 29.12.04, 10:10
        Przewodniku, a możesz rozwinąć ten cytat?
        Trudno mi bowiem uwierzyć, że traktujesz klęski żywiołowe jak karę boską za
        niewiarę tudzież niedostateczną wiarę w Boga.
    • tarba Re: Jak to wytłumaczyć? 29.12.04, 11:07
      A może zamiast Dlaczego? pytać Po co?
      To troszkę zmienia perspektywę
      • mharrison Re: Jak to wytłumaczyć? 29.12.04, 19:51
        Przeformułowanie pytania z
        Dlaczego zginęło tyle osób?
        na
        Po co zginęło tyle osób?
        niestety niczego mi nie wyjaśnia.

        Taka chyba juz moja ograniczona perspektywa...
        • krztyna Re: Jak to wytłumaczyć? 30.12.04, 08:30
          Nieco ponad miesiąc temu straciłam Syna i też zadawałam sobie pytania w różny
          sposób:
          dlaczego?
          dlaczego mnie się to przydarzyło?
          po co?
          jaki jest zamysł Boga w tym wszystkim?
          I za każdym razem dochodziłam do wniosku, że Bóg jest dobry. A skoro jest
          dobry, to nie zsyła śmierci na człowieka, żeby ukarać innego. Wydaje mi się, że
          Bóg chciał, żeby mojemu Dziecku było od razu dobrze, bez ziemskiej tułaczki.
          Nie mam jednak pojęcia jak odnieść te moje wnioski do tej tragedii. Straszna
          nagła śmierć (a przecież modlę się "od nagłej, niespodziewanej śmierci, uchroń
          nas..."), tyle cierpienia na ziemi po tej śmierci zostało. To chyba nie tylko
          dlatego, że Bóg chciał tych ludzi zabrać do siebie. Pewnie też nam coś
          przekazuje. Ale w takim wypadku mój wniosek, że śmierć dziecka nie jest po to,
          żeby mi przyspożyć cierpienia ale po to, żeby jemu było dobrze, bierze w łeb.
          Proszę mądrzejszych ode mnie o wypowiedź....
          • olab1 Re: Jak to wytłumaczyć? 31.12.04, 15:28
            Otóż to. Ja też szukam i to od dawna odpowiedzi na takie jak Ty pytania. Szkam i
            jak dotąd nie udało mi się znaleźć odpowiedzi. Czekam, może ktoś mi to tu
            napisze. Zajrzyjcie na forum "Chore dZiecko, strata dziecka" - ile tam
            rozpaczy i ludzkich tragedii... Jak to wytłumaczyć? Czasem myślę, że im dłużej
            nad tym myślę, tym dalej mi do odpowiedzi. Kiedyś ludziom było łatwiej - brali
            po prostu na wiare wiele rzeczy, nikt o nic nie pytał, ksiądz miał zawsze rację
            i wszytko wiedział... Dziś jest inaczej. Może i dobrze, może i źle.
            • darthx Re: Jak to wytłumaczyć? 01.01.05, 12:06
              Poruszacie bardzo trudne kwestie... Podzielę się kilkoma przemyśleniami na ten
              temat. Myślę, że życie jest darem - i jednemu ten dar jest dany na lat 80 a
              innemu na 5, jeszcze innemu na kilka godzin... nie mniej jednak jest to dar i
              jest cenny, nawet jesli dany jest na krotko. To my sobie wymyśliliśmy, że każdy
              powinien życ co najmniej 80 lat i to najlepiej bez zadnych tragedii. Tu
              przychodzi mi na mysl ten fragment ewangelii, gdy gospodarz zatrudnial
              robotnikow - jednych na caly dzien a innych na ostatnia godzine a wszystkim
              zaplacil tak samo. Idąc tym tropem nie domnie należy oceniać słuszność tego, co
              Pan zamierzył - co komu i na jaki czas ofiarowuje. Ja moge co najwyżej
              podziękować Mu, że ofiarował. Bo przecież dar życia, nawet jeśli trwa bardzo
              krótko tutaj, niesie ze sobą dar życia wiecznego, a to jest nie do
              przecenienia. Oczywiście nie zaprzeczam, że strata dziecka, w ogóle bliskiej
              osoby, jest wielka tragedia dla tych co zostają... ale chyba wiara zmienia
              troszkę perspektywę odejścia? I jeszcze jedno: w przytoczonym w pierwszej
              odpowiedzi fragmencie ewangelii Jezus wyraznie mówi, że tragedie spowodowane
              przez ludzi (Piłat), czy przez siły natury (zawalenie się wieży było
              spowodowane wstrzasem sejsmicznym) NIE SĄ KARĄ Boga za grzechy. Na razie tyle.
              Pozdrawiam
    • sion2 Emmanuel... 01.01.05, 15:30
      " <<Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki;
      albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło.Porodzi Syna, któremu
      nadzasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów>>. A stało się to
      wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez proroka: Oto
      Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy <<Bóg
      z nami>>." Mt 1, 20 - 23.

      "Emmanuel... znaczy <Bóg z nami>". Te słowa są dla mnie ważną częścią odpowiedzi
      na problem cierpienia niewinnych wobec prawdy, że Bóg jest miłoscią. Nad tym
      zastanawiają sie ludzie od tysiącleci, w ST choroba była karą za grzechy (choć w
      księdze Hioba Bóg sprzeciwia się takiemu rozumowaniu). Jezus wypowiadał się na
      ten temat, że nie, nie jest choroba karą za grzechy - kiedy uczniowie zobaczyli
      slepego spytali Jezusa "Rabbi kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy - on czy
      jego rodzice?" Jezus odpowiedział: "Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale
      stało sie tak aby się na nim wypełnily sprawy Boże (...)". J 9,2-3. A drugi
      fragment to ten o zawaleniu się wieży. Chyba większego potwierdzenia nie może
      być: cierpienie NIE JEST karą za grzechy.
      Czasem tylko - nie w przypadku małych dzieci i osób ciężko chorych od urodzenia
      - cierpienie i choroba jest konsekwencją postępowania czyjegoś np, jak ktoś pali
      papierosy to nic dziwnego,ze potem kona w meczarniach na raka płuc. A jesli ktoś
      mieszka w b.zanieczyszczonym środowisku też nie wina jego ani Boga,że zachoruje
      np. na astmę.
      "Skoro Bóg jest wszechmogący niech sprawi ze dzieci nie będą cierpieć ani
      umierać". "Bóg nie jest miłoscią skoro małe dzieci umierają w cierpieniu".
      Emmanuel znaczy "Bóg z nami". To nie Bóg sprowadził cierpienie na świat,
      wszystko co stworzył Bóg "było dobre" (Ks. Rodzaju). Bóg obdarzył także anioły
      oraz ludzi w wolność. Nie stworzył niewolników, byty przymuszone do miłości i
      służenia Jemu ! Stworzył osoby, byty wolne, duchowe (anioły) i
      "duchowo-materialne" czyli ludzi. W Biblii wyraźnie jest napisane,że Bóg NIE
      STWORZYŁ smierci. Skoro to Bóg stworzył człowieka, skoro to On dał mu poczatek i
      człowiek, uformowany przez Boga "był dobry" i jednocześnie wolny to znaczy, że
      tylko w takim stanie mogła być zachowna równowaga w stworzeniu: gdy nie odcina
      się ono od Boga, od swego poczatku. Ale niektóre anioły zdecydowały nie służyć
      Bogu - poniewaz ich poznanie Boga było daleko głębsze od ludzkiego, było
      poznaniem wprost i nie w czzsie, kiedy niektóre z nich powiedziały "nie!" Bogu
      utraciły na zawsze łączność z Bogiem i tak zrodziło się zło osobowe czyli
      szatan. Szatan jest upadłym aniołem. Kiedy Bóg stworzył człowieka, także istote
      wolną, szatan rozpoczął walkę o niego. Mamy opis kuszenia i decyzję pierwszych
      ludzi: "chcemy być jak Bóg". W ten sposób czlowiek zdecydował o tym,że na świat
      weszła śmierć i cierpienie, które są konsekwencja decyzji zerwania człowieka z
      Tym, który go stworzył zyli z Bogiem. Utracili nie tylko nieśmiertelność ale i
      łaskę życia wiecznego duchopwego z Bogiem.
      I jaka była odpowiedź Boga?
      Tą odpowiedzią jest Jezus Chrystus. Emmanuel czyli Bóg jest z nami! "On
      istniejąc w postaci Bożej, NIE SKORZYSTAŁ ZE SPOSOBNOŚCI, ABY NA RÓWNI BYĆ Z
      BOGIEM, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi" Flp 2, 6-7a.

      Bóg jest okrutny, bo dzieci cierpią? Bóg narodził się w stajni, w brudzie,
      chłodzie, nie miał nawet kołyski, leżał pośród zwierząt. Ścigany przez Heroda, 2
      razy w środku nocy Maryja z Józefem na polecenie anioła uciekali czym prędzej.
      Tułaczka dopóki Herod nie umarł. Dlaczego Bóg pozwala na cierpienia dzieci w
      Somalii w obozie uchodźców? Bóg sam był uchodźcą.
      Potem mieszkał w jakiejś lepiance, za młodu zmarł Mu opiekun - Józef, którego
      kochał jak dziecko tatę. Potem ciężko pracował jako ciesla,zarabiał na
      utrzymanie swoje i Maryi. W wieku ok 30 lat zaczął nauczać. Cały czas wiedział
      że czeka Go okrutna smierć. Uczył ludzi, wzywał do nawrócenia. Miał uczniów,
      którzy nic nie rozumieli, słabej wiary i nie potrfiących wyzwolić się ze
      stereotypów. Czynił przy nich cuda, odsłaniał swoją boskość. Miłował ich lecz
      jeden z nich zdradził Go rabinom za 30 srebrników. Zmarł w strasznych
      męczarniach, odrzucony, opuszczony przez wszystkich z wyjątkiem Matki.Sądził,że
      Bóg Go tez opuscił. Po 3 dnaich zmartwychwstał - ostatecznie przywracajac nam
      zdolność do życia wiecznego z Nim w niebie, zapowiedział zmartwychwstanie ciał
      wszytskich na końcu czasów, przez proroków zapowiedział,że zniknie wtedy i
      śmierć i cierpienie ostatecznie! Dziecko włoży rękę do gniazda żmij i nic mu się
      nie stanie. Nawet zwierzęta nie będą nastawac na swoje życie.
      "Zgrzeszył tylko pierwszy człowiek a dlaczego ludzie cierpią do tej pory" - ale
      tez tylko JEDEN Człowiek - Jezus Chrystus wziął na siebie WSZYSTKIE grzechy,
      tylko On umarł na krzyzu, tylko On CAŁKOWICIE NIEWINNY caly zbrukał się
      grzechem, poniósł ofiarę za tych, którzy grzeszyli, choć sam był Najswiętszym z
      Świętych. "Jak ktos umiera na raka to jego cierpienie jest porównywalne z
      cieprieniem na krzyżu". Fizycznie być może, ale nigdy moralnie i duchowo. Bo
      każdy z nas grzeszy przez życie, jest winny różmemu złu. Jezus nie był winny
      niczemu. Jasnosć zanurzyła się w ciemność, aby nam przywrócić zycie.
      "Dlaczego dzieci niewinne cierpią" - calkiem niewinne są tylko malenskie dzieci.
      Ale i one i te starsze i ludzie dorośli cierpią nie z winy Boga, nie z Jego
      bezsilnosci, nie z Jego okrucieństwa. Cierpią, bo została kiedys zniszczona
      równowaga świata, bo świat jest walką dobra ze złem. Mój wykładowca mawiał,że
      wina pierwszych ludzi - ze względu na ich swiadomosc, na obcowanie z Bogiem
      twarzą w twarz, na życie w raju, na to,że bezpośrednio byli zanurzeni w Miłosć -
      była NIEWYOBRAŻALNIE WIELKĄ WINĄ. I dlatego trzeba było ofiary samego Boga, aby
      to zło naprawić.

      Jestem osobą chorą (rozpisywac się nie będę, bo już raz mnie tu nieprzyjemnosci
      spotkały że "użalam się nad sobą"), całe moje zycie jest po ludzku rozwalone.
      Potrzebuję pomocy w załatwieniu najprostszej sprawy. Mam ciężko chorą matkę.
      Nie wiem dokładnie DLACZEGO nas to spotkało. Wiem,że BÓG JEST ZE MNĄ w tym
      cierpieniu.Wiem, ze bez Niego dawno byłabym załamana psychicznie. Wiem,ze Jemu
      zawdzieczam pomoc jaką otrzymuje, że On mnie umacnia i prowadzi. Wiem,ze On
      doświadczył tego wszytskiego co ja przezywam, że rozumie nie tylko jako
      Wszechwiedzący Wszechmogący ale jako Człowiek, który tez cierpiał i to bardziej
      ode mnie. I mam świadomosc,że On czuwa nad miarą mojego cieprpienia, że nie
      pozoli bym zgineła.
      A wreszcie: im bardziej jesteśmy w cierpieniu podobni do Niego, im bardziej
      cierpimy coś, na co nie zasłuzylismy (dzieci) tym bardziej nasze cierpienie
      łączy się z jedyną Ofiarą Jezusa i słuzy innym dla ocalenia ich od smierci
      wiecznej, w połączeniu z cierpieniem Jezusa może być jako przebłaganie za czyjes
      nawrócenie itd. I nie musimy byc tego swiadomi.
      A gdyby Bóg znizczył w jednej chwili cierpienie, musiałby zniszczyć także tych,
      którzy je zadają. Oni tez mają wolną wolę.

      Takie sa moje osobiste przemyslenia na temat cierpienia na świecie :0). Moje
      osobiste a wiec nie jest to jakaś "nauka".

      • coleen Sion... 02.01.05, 01:46
        Lepiej nie dalo sie tego ujac...
        Zycze Ci jak najwiecej sily, choc posiadasz jej i tak ogromnie duzo..
        Swoja droga , co za glab powiedzial Ci , ze sie nad soba uzalasz ? Podlosc i
        tyle .
        Dzieki za te slowa, sa dla mnie drogowskazem na Nowy Rok.Bede myslala, o tym co
        napisalas.
        Pozdrawiam noworocznie !
    • bea.bea Re: Jak to wytłumaczyć? 08.01.05, 22:54
      Nie wiem czy to dobra podpowiedź , ale wpadła mi ostatnio w ręce książka księdza
      Tadeusza Dejczera " Rozważania o wierze"....i w zasadzie w moim mniemaniu jest
      ona odpowiedzią na wątpliwości zawarte w twoim poście...
      Trudno mi nawet zacytować jakiś kawałek , bo cała ona jest o .......( polecam)

      no może ten fragment:

      " Kiedy Bóg chce byś dosięgnoł głębi wiary, może poddać cię bardzo trudnym
      próbom, moze ci wiele zabrać, a nawet bardzo ogołocić. Pan Bóg może chcieć
      twojego wykorzenienia, byś - nie mając ludzkich zabezpieczeń - oczekiwał
      zbawczej pomocy jedynie od Niego"

      " Niepowodzenia, to bezcenne skarby dane ci w życiu"

      jeszcze raz serdecznie polecam... Beata
    • direta Re: Jak to wytłumaczyć? 09.01.05, 12:16
      Jest coś o wiele gorszego (módlmy się, módlmy się!)
      Wiele z ocalałych dzieci zostało porwanych przez handlarzy żywym towarem.
      Korzystając z zamieszania i tego, ze w pierwszych dniach ludzie wylatywali
      stamtąd bez dokumentów i paszportów, odebrali wiele dzieci ze szpitali i
      wywieźli nie wiadomo gdzie.
      wolę nie mysleć jaki los je czeka
      A gdybyśmy się tak zjednoczyli w modliwie o ocalenie tych dzieci, o to by ich
      nie sprzedano do domów publicznych, żeby w najgorszym wypadku zostały
      adoptowane przez ludzi, którzy będą je kochać?
      • rzasia Re: Jak to wytłumaczyć? 09.01.05, 16:48
        Ta adopcja to nie byłby wcale taki "najgorszy wypadek".
        • madziaq Re: Jak to wytłumaczyć? 10.01.05, 21:15
          Dostałam to dzisiaj mailem. Mnie nie do końca przekonuje, ale może komuś pomoże
          to zrozumieć.
          Pozdrawiam smile

          As I continue to see the images of the victims of the tsunami disaster in South
          East Asia, my heart is heavy! How could God allow this? Where was He when that
          giant wave approached the shores full of unsuspecting victims? Where was He when
          families who were playing together in the water, working or fishing, were
          suddenly thrown to the vast expanse of ocean? Why didn't He stop it?

          Suddenly I knew. He was right there, with each one. He wasn't surprised. How
          often I have said that in the past... to others as well as to myself. God isn't
          surprised by this. If He truly is the sovereign God of the universe, then He
          isn't surprised. He wasn't caught off guard by that earthquake in the middle of
          the Indian Ocean, or the resulting tidal wave. And in the midst of the pain, He
          is still right there.

          Psalm 139:11, 12 came back to me: If I say, "Surely the darkness will overwhelm
          me, and the light around me will be night," even the darkness is not dark to
          Thee, and the night is as bright as the day. Darkness and light are alike to Thee."

          So what is my response? I thank Him that I can trust Him with all the pain, all
          the heartache, all the loss of life and possessions. And I thank Him that in the
          midst of all of this, He will be real to each one that calls out to Him. His
          words to them remain the same,

          "Do not fear, for I am with you; Do not anxiously look about you, for I am your
          God. I will strengthen you, surely I will help you, surely I will uphold you
          with My righteous right hand" (Isaiah 41:10)

          ~ Father, thank You that I can trust You to be real to each hurting soul. Thank
          You that You are there, You are their Rock and their Fortress, and You are the
          One that will strengthen them and help them. Thank You that even right now, Your
          people are there reaching out to them with blankets and food, being the arms and
          hands of Jesus. Help me today to remember that You are bigger than the tsunami,
          and You are still in control. In their lives, and in my life! Amen.
    • glupiakazia Re: Jak to wytłumaczyć? 11.01.05, 11:24
      Nieraz slyszymy, ze czlowiek nie jest w stanie ogarnac Boga, zrozumiec Go, bo
      Bog, to, co boskie wykracza poza ludzkie mozliwosci pojmowania. To jest chyba
      jedna z takich sytuacji. Ale mimo wszystko warto pytac, warto sie zastanawiac.

      Tu tez jeden z aspektow tego zdarzenia, ktore warto sobie uswiadomic:
      tygodnik.onet.pl/0,1211165,druk.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka