izka100
25.01.05, 00:06
Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Mam juz dosyć. Boli mnie głowa, mam w niej za duzo myśli!!!
Opowiem Wam o co mi chodzi.
Mam 29 lat, mój mąz 36 lat mamy slicznegi i mądrego 2 letniego Kubusia.
Kochamy się, super......
Ale.
Mieszkamy u rodziców w jednym pokoju, na stałe pracuje tylko ja - szkoła
wiadomo jakie zarobki.
Moj mąz nie może juz od 3 lat znależc stałej pracy. Tak bardzo marzę o drugim
dziecku, ale jak, gdzie?.
Jestem katoliczką, przez 10 lat byłam w oazie zaliczyłam wszystkie stopnie
zostałam moderatorką, teraz juz we wspólnocie nie jestem ale regularnie
chodze do Kościoła, mdlę się. Mój mąz był dlugo w seminarium, odszedł ale tez
jest praktykującym katolikiem. chodzimy wspólnie do Kościoła, wychowujemy w
ierze naszego syna. Czy Bóg juz o nas zapomniał? Modlimy się i co?
Mój mąz ma 36 lat. Przepracował na umowe o prace 3 lata w drukarni, to były
piekne czasym wszystko sie ukladalo, ale szef go zwolnił, bo.... na jego
miejsce zatrudnił kogos z roziny. Od tego czsu jest koszmar. Wysyłamy stki cv
i nic, nic, nic. Mąz jest mądrym człowiekim, ale co z tego ma? 36 lat i nic z
życia. Jaka on bedzie mial kiedys emeryture?
Boze czy ja tak wiele wymagam
Ja chce tylko mieszkania, pracy i stabilizacji? Czy to tak wiele?
Tyle laty bylismy blisko Ciebie Boże i dalej jestesmy. Dlaczego nam nie
pomagasz? My sie naprawde staramy. Szukamy pracy dla meza i nic nikt nie chce
36 latka, wszsyscy chcą mlodych, wykształconych....
Przepraszam Was musialam sie wygadac.
jest miźle
izka