Dodaj do ulubionych

brak skruchy

02.09.05, 12:54

Dziewczyny pomóżcie mi...

Popełniłam grzech, mam tego świadomość i gryzę się tym straszliwie,
najbardziej jednak tym, że tak naprawdę...wcale tego nie żałuję.

Najważniejsze - nie mogę odbyć spowiedzi.
Nie umiem wzbudzić w sobie prawdziwego żalu, sama świadomość popełnienia
grzechu nie jest wystarczającym warunkiem odbycia dobrej spowiedzi.

Rozważam to na wszystkie sposoby i ... nie dochodzę do żadnych wniosków
Skruchy nadal brak.

Co ja mam zrobić ???
Zagmatwało się to okrutnie,
brak spowiedzi i przede wszystkim możliwości przyjmowania Komunii Św.
Moja modlitwa to ciągłe wołanie o żal którego nie czuję w sercu.

Jestem rozdarta, ciągle o tym myślę ale nie potrafię wzbudzić w sobie
prawdziwej, szczerej skruchy.

A może moja świadomość "powagi" grzechu jest niewystarczająca.
Co robić?





Obserwuj wątek
    • sion2 Re: brak skruchy 02.09.05, 15:27
      Napisałam juz raz i znikło wszystko zamiast się wysłać....


      Pozostaje chyba tylko własnie prosić Boga o łaskę skruchy. On jest źródłem
      wszelkiej doskonałości, świętości i cnoty. Bez łaski Bożej nie jesteśmy w stanie
      być skruszonym. Stawaj przed Bogiem taka jaka jesteś, bo taka jesteś kochana.
      Jeśli szczerze CHCIAŁABYŚ żałować to sądzę że Bóg to przyjmuje, resztę On sam
      musi "dodać".
      Wcale nie trzeba skruchy czy żalu "czuć" i przezywać, wtedy czasem człowiek
      ulega upodobaniu w samym sobie, w swojej duchowej "doskonałej skrusze". A ubogi
      w duchu nie ma nic czym mógłby zabłysnąć przed sobą, Bogiem i bliźnimi. Także
      nie ma doskonałej skruchy bo ona jest dziełem Boga a nie człowieka. Oczywiście
      człowiek musi współpracować z Bożą łaską, a najlepsza współpraca to taka "Ty
      możesz wszystko a ja nic". Sami z siebie nie jesteśmy zdolni do dobra
      nadprzyrodzonego, uzdalnia nas do niego Bóg.
      Najważniejsza jest świadomość winy, może ty nie bardzo rozumiesz dlaczego to i
      to jest grzechem, nie przekonują cię argumenty i dlatego trudno ci wzbudzić żal?
      Wtedy trzeba powiedzieć na spowiedzi to. Bo udawana skrucha to żadna skrucha.
      Czasem rozum jest przeszkodą do uznannia winy, wtedy to też trzeba uznac.

      Wszystko co napisałam sama przeżywam, nie wyczytałam nigdzie smile.
      • malgog Re: brak skruchy 02.09.05, 16:08

        Kasiu
        piekne to co napisałaś
        to właśnie tak jest, że rozum jest przeszkodą w uznaniu winy....
        tak to sobie tłumaczę
        To wszystko takie skomplikowane.
        Samo uznanie uczynku sprzecznego z przykazaniami za grzech jest
        niewystarczające,
        dla mnie niewystarczające, dla Boga też jak się domyślam smile
        Zresztą moje sumienie tego nie przyjmuje do wiadomości.
        jakoś tak zawsze było, że popełnianiu grzechów towarzyszyła skrucha i szczery
        żal no i wola naprawy zła.

        teraz tego nie czuję

        czy jestem już takim grzesznikiem, który nawet nie potrafi żałować wyrządzonego
        zła ???
        chciałabym i nie mogę jednocześnie
        sprzeczność, której nie mogę wyeliminować

        • verdana Re: brak skruchy 02.09.05, 16:48
          Mam jedno pytanie, dosyć jak mi się wydaje ważne. Czy czujesz, ze to grzech
          (sama uwazasz, ze źle zrobiłaś), a nie odczuwasz skruchy? Czy też inaczej - nie
          czujesz, abyś w swoim rozumieniu i sumieniu zrobiła coś złego, a za grzech uwaza
          to Kościół?
          Bo dla mnie to dwie zupełnie różne moralnie sytuacje.
          Przy tej pierwszej to skomplikowany problem, barziej psychologiczny, niż
          religijny - bo pozostajesz w konflikcie sama z sobą. W drugim wypadku powstał
          konflikt pomiędzy Twoim sumieniem a zasadami religii czy przykazaniami
          koscielnymi. Ja sama oczywiście słabo się w tym orientuję - ale pewien b. mądry
          ksiądz powiedział kiedyś mojemu mężowi, że jeśli on absolutnie nie odczuwa
          czegoś jako rzeczy złej, ani grzesznej i jest przekonany, że robi dobrze i
          właściwie, to powinien oprócz zaleceń Koscioła słuchać także swego sumienia - bo
          ono jest nie mniej ważne. (Chodziło tu o antykoncepcję).
          Moim zdaniem jedyną osobą, która może pomóc, jest bardzo dobry spowiednik.
          Przeciez masz wyrzuty sumienia - nie przez to, co zrobiłaś, ale przez to, że nie
          odczuwasz skruchy. I chyba tu naprawdę masz "mocne postanowienie poprawy" - bo
          chciałabys tę skruchę odczuwać. I z tego można sie wyspowiadać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka