malgog
02.09.05, 12:54
Dziewczyny pomóżcie mi...
Popełniłam grzech, mam tego świadomość i gryzę się tym straszliwie,
najbardziej jednak tym, że tak naprawdę...wcale tego nie żałuję.
Najważniejsze - nie mogę odbyć spowiedzi.
Nie umiem wzbudzić w sobie prawdziwego żalu, sama świadomość popełnienia
grzechu nie jest wystarczającym warunkiem odbycia dobrej spowiedzi.
Rozważam to na wszystkie sposoby i ... nie dochodzę do żadnych wniosków
Skruchy nadal brak.
Co ja mam zrobić ???
Zagmatwało się to okrutnie,
brak spowiedzi i przede wszystkim możliwości przyjmowania Komunii Św.
Moja modlitwa to ciągłe wołanie o żal którego nie czuję w sercu.
Jestem rozdarta, ciągle o tym myślę ale nie potrafię wzbudzić w sobie
prawdziwej, szczerej skruchy.
A może moja świadomość "powagi" grzechu jest niewystarczająca.
Co robić?