No i klops. Byłam dziś po raz kolejny u neurologa z 3letnim Marcinkiem i jego
mamą. To ta rodzina patologiczna co dla niej działamy w parę osób. Dzieci
piątka w wieku od 2 do 9 lat, lokal bez wody, gazu, od niedawna z prądem, bez
ubikacji itd, mają kuchnię z 1 pokojem. Obydwoje patologiczni - choć BEZ
PIJAŃSTWA I AWANTUR - ale brak wykształcenia, moralnie pokrzywieni, dzieci nie
są bite ale zwłaszcza od matki wielki chłód emocjonalny, zaniedbane zdrowotnie
(choć nie w sensie zagrożenia zycia czy coś, bo własnie na rozum tych ludzi
lekarz jest od tego jak się coś dzieje a nie żeby np. regularnie szczepić, ale
jak dziecko chore bardzo to i pogotowie wzywają), mają problemy z nauką
starsze a Marcinek prawie w ogóle nie mówi mimo że ma 3 l i 4 mce. Ona pracuje
od sierpnia, tata siedzi z dziećmi, jest między nimi więź emocjonalna silna,
dostają zasiłek z MOPS.
Dziś wyjątkowo matka pojechała do lekarza a nie tata. Lekarka do niej od razu
"a czy pani się zabepiecza przed ciążą?" "nie sądzi pani ze trzeba przerwać tę
produkcję dzieci?" "a może niech pani [tu do mnie się zwróciła] zaprowadzi ją
do ginekologa, są takie zastrzyki antykoncpecyjne na 3 mce działają". Ja mówię
że się nie wtrącam w takie sprawy,jak X chce to jej ginekologa znajdę [o
antykoncpecji nie powiedziałam nic]. Matka dziecka "no! no! chcę!".
Klops bo wiem ze czeka mnie rozmowa na ten temat. Nazwanie rodzienia dzieci
"produkcją" jest okropne

((((. Tylko że jestem rozdarta: wiem że TA kobieta
nie powinna rodzić wiecej dzieci, do takich warunków, w takiej swojej postawie
wobec nich - nieodpowiednio sprawowanej opieki. Ona zyje bez sakramentu
małżeństwa, w konkubinacie ale dośc trwałym bo już 9 lat ( z przerwą 2 lata w
środku), wszystkie dzieci są tego samego ojca. Ona się odgrażała że jak
zajdzie znowu w ciążę to aborcję zrobi. Wiem że nie powinna miec dzieci, wiem
że środki antykoncepcyjne szkodzą zwłaszcza gdy kobieta pali papierosy (ona
pali sporo), ze ona nie bedzie robiła sobie żadnych badań kontrolnych gdyż z
ledwością nadąża z załatwianiem wszystkich zaległych badań dzieci.
Widać w tej rodzinie że wysiłek jaki w nich włozyliśmy procentuje. Że powoli,
powoli ale zmienia się ich stosunke do dzieci na coraz bardziej zyczliwy i
miły, dziś mały był tak obcałowywany że hej, i po nim zwłaszcza widać że w
domu jest lepiej gdyż dziecko się bardzo wyciszyło, uspokoiło, jest częściej
pogodne. Oni już się wciągneli w sparwy zdrowotne dzieci bo ich tak
przypiłowaliśmy ze w każdym tyg praktycznie jakiś specjalista zaliczany jest.
Ludzie są baaaardzo hojni, a my nigdy nie dajemy pieniędzy - zawsze dary i
zawsze mamy kontrole co sie z tym dzieje. W domu mają b. czysto.
Moralnie antykoncepcja jest dla mnie niedopuszczalna, ale wiem że ta kobieta
dzieci wiecej mieć nie powinna. Co robić? Jak z nią rozmawiać? Co pwoeidzieć?
Jakie zająć stanowisko? Po prostu nie wiem.
Dyktowanie komuś, mówienie mu w twarz że "ty masz nie mieć więcej dzieci!" "ty
sie nie nadajesz na matkę" "ty produkujesz dzieci" jest niedopuszczalne także.