Dodaj do ulubionych

Kod da Vinci

17.01.06, 23:33
Rozochociłam się odnośnie zakładania nowych wątków smile

Ja w końcu przeczytałam. Dostałam to pod choinkę, piękne wydanie itp. Miałam
opory, bo słyszałam to i owo, że książka antychrześcijańska itp... ale mnie
zachęcano więc przeczytałam. Przyznaję się, wciągła mnie ta książka
natychmiast i rano zaraz po obudzeniu kończyłam jeszcze zanim zjadłam
śniadanie smile Napisana jest świetnie, wartka akcja i w ogóle. Ale doszłam w
końcu to różnych "teorii" przedstawianych w tej książce, przedstawianych tak
sugestywnie, że się ... pogubiłam. Po przeczytaniu pierwsze co zrobiłam to
popędziłam do komputera, żeby poszukać co to napisano o tej książce. No i
nieciekawych rzeczy się dowiedziałam. Kupiłam książkę "odkodowującą" Kod da
Vinci i się uspokoiłam, ale też zaniepokoiłam. Jaka jest świadomość
współczesnych chrześcijan, jaka jest moja świadomość, że tak łatwo daję się
wciągnąć w takie ingrygisad

dla ciekawych podaję linka do artykułu mojego kolegi nt tej książki -

www.dlajezusa.org.pl/dj/content/view/425/52/
Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 01:36
      MArzek, doceniam poświęcenie (odnośnie nowych wątków, hihi smile).
      Ad rem, przeczytałam w wakację tylko dlatego, że obawiałam się pytań dzieci w
      szkole (naiwna! jakby oni tak nagminnie czytali). Fakt, książka wciąga, chociaż
      nie widzę w niej żadnej "tzw. wielkiej literatury". Ot, dobrze się czyta latem,
      leżałam sobie na hamaku, dzieci w piaskownicy i takie tam. I często wybuchałam
      śmiechem, teorie Browna autentycznie mnie bawiły (a to było niebezpieczne, bo
      czytałam będąc na hamaku!). Przecież to stek bzur, a autor w dodatku bełkocze i
      ma mnie za durnia! Odkrycie tego, że imię Sophia znaczy mądrość zajmuje podobno
      niezwykle inteligentnym bohaterom tyle czasu, że aż litość mnie dla nich brała!
      Ale to nie tak, że się przeczyta i zapomni o tych bredniach i pomieszaniu z
      poplątaniem. Też niestety myślę tak jak Ty, MArzku, łatwo dajemy się wciągnąć w
      takie bajdurzenie, my, chrześcijanie. Wielu przyjmie fikcję literacką za
      prawdę. Ktoś nazwał nawet "Kod" współczesną "biblią pauperum" skutecznie
      oddziałującą na ludzi. Podobno ma powstać film i to dopiero się będzie działo!
      • utka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 08:54
        film juz chyba powstal - w rolach glownych Tom Hanks i Audrey Tatou (czy jakos
        tak) - gdzies juz o tym czytalam. Jak film krecili w Anglii to musieli go
        nazwac - 'linia rozy' chyba, coby nie ciagal sie za nimi tlum 'nawiedzonych'
        katolikow ..... surprised

        Ja przeczytalam dawno temu - tez jakies chwilowe 'pomieszanie' w mej glowie
        wywolal. Niestety lub stety smile skleroza gora i teraz niewiele juz pamietam smile
        Ale czyta sie rzeczywiscie fajnie ...
      • marzek2 Re: Kod da Vinci 18.01.06, 08:55
        Wiesz Pawlinko dla mnie najbardziej niepokojące było to, że autor (o czym
        czytałam w wywiadach z nim) naprawdę przedstawia się czytelnikom jego książek,
        jako ten, który odnalazł "zaginioną historię", mam wrażenie, że on naprawdę
        wierzy w te "teorie" o których napisał. I że chce tą wiedzę promować, znaczy za
        pośrednictwem swoich książek uczyć nowej "historii" sad

        Skoro dla chrześcijan ta książka może się wydać wciągająca, mało tego niektórym
        naiwnym (czytaj ja smile miesza w głowach, co dopiero dzieje się w ludźmi, dla
        których teorie pana Browna są ciekawsze i przez to łatwiejsze do przyjęcia niż
        "zwykła" historia biblijna...

        Ale cieszę się, że przeczytałam "prostownik" do tej książki, choćby dlatego, że
        koleżanka, która też czytała tą książkę była zdziwona pewnymi rzeczami z tej
        książki, które przyjęła za fakty! A ja po przeczytaniu książki "odkodowującej"
        wiem, że w paru przypadkach facet albo po prostu kłamał, albo nadinterpretował
        delikatnie mówiąc...

        "Najlepsze" w tej książce jest to, że mimo iż jej więszość traktuje o Jezusie w
        ŻADNYM miejscu nie ma cytatu z Biblii sad
        • utka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:05
          To powiesc/sensacja w koncu, a jak to w tego typy ksiazkach bywa - fikcja
          literacka jest na porzadku dziennym i kazdo-stronicowym ... Gdyby pisal prawde
          i trzymal sie faktow historycznych, to cos popularno-naukowego by wymodzil, na
          pewno mniej chwytliwego i chodliwego. Wydaje mi sie ze teraz ludzie, tj pewne
          kategorie ludzi 'lubia' ksiazki o Kosciele, chrzescijanstwie, Chrystusie,
          oczywiscie musi byc to cos pikantnego, odbrazowujacego, odsakralizowujacego - o
          tak, takie rzeczy ludziska lubia teraz czytac niestety. No i Brown dobrze z
          tematem trafil ...

          I rzeczywiscie przerazajace jest to, ze niektorzy traktuja tresc ksiazki jako
          prawde absolutna.
    • mama_kasia Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:07
      Nie czytałam, bo jestem, niestety, podatna na wpływy.
      Wiem, że bym sobie poradziła, ale jakieś tam małe
      watpliwości pewnie by się zalęgły; na zasadzie "co za bzdury",
      ale z drugiej strony po co sobie umysł zatruwać wink
      Jest tyle innych rzeczy do przeczytania.
      No chyba żeby na zasadzie kod i dekoder, żeby sobie zdanie
      wyrobić. Ale na razie nie czytam tego.
      • marzek2 Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:12
        No właśnie Mamo-Kasiu, ja nie czytałam z dokładnie takiego powodu. Ale książkę
        dostałam pod nos (a raczej do ręki) więc się skusiłam. Czy żałuje? Chyba nie,
        ale cieszę sie, że od razu przeczytałam "dekoder" - naprawdę w dniu skończenia
        książki poleciałam po południu do księgarni by zakupić rekomendowaną w sieci
        książkę nt książki smile I od razu odetchnęłam. Gdybym tego nie zrobiła miałabym w
        głowie absolutny zamęt.
    • anndelumester Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:24
      Ksiązka imo straszny, niewiarygodny, gniot, fakt dość sprawnie napisany. Na
      zasadzie - oj dzieje sie i dech zapiera.
      Jedyny plus jaki widze w tej pozycji to jakieś takie może zachecenie
      czytelnikóww do siegania po pozycje historyczne, czy z zakresu historii sztuki.
      Teorie spiskowo demaskatorskie na mnie nie dzialają , no w sumie dziki ubaw
      mialam, ale z zawodu tez jestem i historyk wiec nie jestem typowym targetem.
      Acha - autor pisze tak strasznie na jedno kopyto, że mi sie jego ksiązki zlaly
      w jedną....
      Natomiast, nie wiem Marzek czy czytałaś poslowie od wydawcy w Kodzie. No to to
      już mnie zupelnie kuriozum.
      pozdrawiam.
      • elwinga Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:50
        Ja też historyk, więc też nie target smile a że do tego pewne pojęcie np. o
        historii nauk biblistycznych posiadam, to się z jednej strony ubawiłam, a z
        drugiej... znudziłam. Serio, nie mogłam się doczekać, kiedy to się skończy.

        Jeszcze w dodatku dzięki polskiemu tłumaczowi (porównałam z ang. oryginałem)
        dowiedziałam się, że po hebrajsku pisze się od lewej do prawej. smile)) No, to
        dopiero jest wywrotowa teoria. smile))

        A poza tym - co w koncepcji Browna jest oryginalnego? Nic. W latach 90. wyszła
        książka "Święty Graal, Święta Krew". Dokładnie to samo - tzn. koncepcje dot.
        Jezusa, nie "przykrywkowa" akcja z przygodami. Jak ktoś chce, niech porówna.
        • utka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 09:59
          Ja tez historyk smile ... lo matko alez tu wysyp historykow nastapil smile !
          • alex05012000 Re: Kod da Vinci 18.01.06, 10:35
            ja nie historyk, książki nie czytałam i mam słabe szanse na przeczytanie (brak
            czasu totalny, u mnie pisma, gazety i książki, które np dostałam leżą zwykle po
            kilka miesięcy lub czekają na wakacje Olki z babcią nad morzem ...), ale może
            mi któs napisze w kilku zdaniach o czym właściewie ta książka i jest i czemu
            taka bulwersująca???
            • marzek2 Re: Kod da Vinci 18.01.06, 11:18
              Proszę bardzo - cytuję z artykułu w portalu dlaJezusa.pl

              „Kod” jest współczesną, napisaną wartkim językiem powieścią, która rozpoczyna
              się twierdzeniem, że opisy dzieł sztuki, dokumentów i tajemnych rytuałów
              zawartych w tej książce są prawdziwe. Problemem jest, iż w trakcie swej powieści
              autor komentuje także, a raczej przede wszystkim, chrześcijaństwo. Pisarz ustami
              głównych bohaterów odkrywa przed czytelnikiem „fakt”, iż Maria Magdalena była
              żoną Jezusa, z którym miała dzieci. Z tymi dziećmi przeniosła się później do
              południowej Francji, gdzie rozpoczęła dynastię królewską. Ta wiedza na początku
              była powszechnie znana i spisana na przykład w „sekretnych ewangeliach” (takich
              jak Tomasza czy Marii). Później jednak Kościół, chcąc wprowadzić dogmat o
              boskości Jezusa, zaczął tłamsić tę wiedzę, umniejszając również rolę Marii
              Magdaleny. W ten sposób ostali się tylko nieliczni, którzy znali prawdę, spisali
              ją i ukryli dokumenty w sarkofagu Marii Magdaleny. Tę wiedzę próbował i dalej
              próbuje ukryć Kościół katolicki, gdyż ukazanie jej groziłoby zburzeniem podstaw,
              na których obecnie stoi całe chrześcijaństwo.

              Ale Mario - chyba nie warto poświęcać czasu na czytanie tych "teorii"...
              • jol5.po Re: Kod da Vinci 18.01.06, 12:37
                ja książki nie czytałam, ale chciałam dorzucić historyjkę na temat
                głosy na wątku, to głosy dorosłych
                Pawlinka pisała zaś >przeczytałam w wakację tylko dlatego, że obawiałam się pytań dzieci w szkole< i ja własnie o tym, z praktyki.
                Rozmawiałam w czasie wakacji z chłopcem z dalszej rodziny, początek gimnazjum. Wiem jakie jest podejście jego rodziców do religii - był chrzest oczywiście, była komunia, nie ma zaś praktyki codziennej, tej niedzielno - mszalnej. Więc to co chłopak wie o religii opiera się na tym co przypadkowo usłyszy, ogólnych przekazów, formułek, które uczył się do komunii, ewentualnie na religii (ale nie wiem czy chodzi).
                Dla niego to co przeczytał w Kodzie (a przeczytał, nalezy do dzieciaków
                _dużo_czytających) to była widza przyjęta jako pewnik. Problem w tym, że on za młody na krytyczne potraktowanie tekstu, no i problem w tym, że ten przekaz zostanie już w nim jako pewnego rodzaju matryca, wiedza o religii, własnie taki pewnik, który przyjmuje się w tym wieku, np. jako wiedzę szkolną. To będą jego podstawy wiedzy o religii. Nie wiem, czy jako starszy człowiek odkoduje sobie ten przekaz, Czy z jakis ogólnych informacji, które zostaną mu w głowie (bo przecież nie będzie pamiętał dokładnie wszystkich informacji), zmieszanych także z tymi, które wyniósł z okrojonej edukacji religijnej bedzie imiał potem wyłuskać coś sensownego - czy cała religia nie skarleje i nie będzie w związku z tym jakims mitem, elementem powieści sensacyjne??

                Pawlinko, dobrze, ze jako nauczyciel jestes na bierząco, właśnie tego ja jako mama oczekiwałabym od nauczycieli w szkole moich dzieci
                • jol5.po Re: Kod da Vinci 18.01.06, 13:39
                  oczywiście "bieżąco" powinno być - ale wstyd
                  • pawlinka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 23:53
                    jol5.po napisała:

                    > oczywiście "bieżąco" powinno być - ale wstyd

                    jaki wstyd? smile
                • pawlinka Re: Kod da Vinci 18.01.06, 23:53
                  jol5.po napisała:

                  >>
                  > Pawlinko, dobrze, ze jako nauczyciel jestes na bierząco

                  Oj, dużo przede mną jeszcze roboty!!!
                  Czasem nie wiem, czy to jeszcze księgarnia czy już piekarnia. Tylko to co nowe,
                  świeże dla niektórych młodych czytelników się liczy. Nie tylko młodych zresztą.
    • isma Re: Kod da Vinci 18.01.06, 13:25
      Napisze to, co kiedys powiedzialam Marzek w realu: przygodami Pana Samochodzika
      emocjonowalam sie w wieku lat kilkunastu (raczej 11 niz 16 wink)). Dla mnie jest
      to ksiazka dokladnie w tej samej poetyce, tyle, ze zamiast tajemnic
      templariuszy jest mowa o tajemnicach Watykanu wink)). W zwiazku z tym,
      siegnawszy, odlozylam po przeczytaniu kilkunastu stron.
      A odnosnie tego, co piszecie o dzieciach, ktore traktuja te pozycje jako
      prawde, a nie fikcje - to stwierdzam, ze chyba jest to rzeczywiscie znak
      czasow: w tej chwili, skoro realnosc moze byc traktowana jak fabula (reality
      shows itp.), to i odwrotnie. bardoz niepokojace zjawisko - jak sobie siebie
      jako czytelniczke tegoz Pana Samochodzika przypominam, to z cala pewnoscia
      mialam poczucie, ze ta ksiazka zrodlem wiedzy historycznej, o realnych
      zdarzeniach, byc nie moze. I co wiecej, wydaje mi sie, ze nie bylam w tym
      mysleniu odosobniona wink)).
      • madziaq Re: Kod da Vinci 18.01.06, 22:28
        A ja się wyłamię i zapytam: czy aby trochę nie przesadzacie z tym, jaka ta
        ksiązka jest groźna i jaki zamęt może wywołać? Czytałam w oryginale, nie mogłam
        się oderwać. Połknęłam ją dosłownie w 2-3 dni. Nie uważam, że jest to wysoka
        literatura niosąca jakieś głębokie przesłanie, ale czy wszystkie książki muszą
        służyć "wysokim" celom? Dla mnie to była rozrywka, na stosunkowo nienajgorszym
        poziomie. Nie spowodowała jakiegoś zachwiania w moim systemie wartości smile
        Przyniosła mi nawet pewne korzyści. Poczytałam sobie trochę (już w bardziej
        wiarygodnych źródłach) o historii sztuki, historii religii i innych ciekawych
        rzeczach smile Z zainteresowaniem śledziłam też burzę, jaką ta książka rozpętała w
        środowisku duchownych (głównie katolickich, ale nie tylko). Właściwie sięgnęłam
        po nią częściowo z przekory - mam taki charakter, że jak ktoś (czytaj np ksiądz
        na kazaniu, a kapelan uniwersytecki to nawet specjalny mail w tej sprawie
        rozesłał smile) mówi mi "nie czytaj tego", to na 100% przeczytam, żeby się
        dowiedzieć, co chcą przede mną ukryć smile

        • samboraga Re: Kod da Vinci 18.01.06, 22:39
          ja tez nie rozumiem 'zakazywania' (i nie lubięwink
          rozumiem, że można wydać oświadczenie, że nie jest zgodna z nauką chrześcijańską
          bo i faktycznie byłam i przy takiej rozmowie, gdy dorośli ludzie zastanawiali
          się 'że może coś w tym jest'(a propos Marii Magdaleny i Jezusa)...
          dla mnie to książka sensacyjna
    • marzek2 Do Madziaq 18.01.06, 22:58
      Madzia, dla mnie też była to niezła porcja literarury sensacyjnej. Tyle, że
      autor otwarcie podważa boskość Chrystusa a to moim zdaniem sprawa niebagatelna.
      W paru innych miejscach ewidentnie przeinacza sprawę i nagina do swoich
      "teorii". Nie wiedziałabym może takiego problemu, gdyby autor sam przyznawał, że
      to tylko fikcja literacka itp. Ale Brown przedstawia siebie samego jako
      zwolennika swoich teorii głoszonych w książkach. Czyli - uraszczając -
      przyjmuję, że bóstwa Chrystusa nie uznaje. W swoich książkach tyle pisze o
      Jezusie, a słowem nie zająknął się o najważniejszej misji Jezusa - o zbawieniu
      ludzi...

      Dla mnie to jest niebezpieczna książka. Bo u ludzi nieobeznanych z teologią
      zostawi w umysłach właśnie takie sensacje. Bo nie zachęca do szukania prawdy u
      źródła - czyli w Biblii.

      Też nie jestem za zakazywaniem, ale popularność tego typu pozycji mnie niepokoi.
      • madziaq Re: Do Madziaq 19.01.06, 20:13
        Właśnie w poprzednim poście miałam napisać, że jeśli autor faktycznie jest
        przekonany o prawdziwości tego rodzaju teorii, to chyba ma problem... Ale nadal
        podtrzymuję swoją opinię, że książka nie jest sama w sobie niebezpieczna.
        Oczywiście nie jest to pozycja dla dzieci, tylko dla osób "w pewnym wieku",
        które nie przyjmują za prawdę wszystkiego, co przeczytają czy usłyszą. Ja w
        każdym razie zagrożenia nie widzę, podobnie jak nie widzę go np w "Harrym
        Potterze", mimo licznych artykułów, w których autorzy wykazują jego destrukcyjny
        wpływ...
    • mader1 Re: Kod da Vinci 19.01.06, 14:12
      Przeczytałam "Anioły i demony" czy jakoś tak... i więcej nie chcę.
      Rzeczywiście, czyta się, dąży do końca. Czyta się dobrze, bo jest napisane
      prostym językiem, ale przybiera pozory zabawy intelektualnej i to sprawia, że
      czytelnicy czują się świetnie, bo " nadążają" za myślą autora,
      przecież "niegłupiego człowieka".Nobilituje ich. Niektóre z Was czuły się
      zażenowane, jak wolno bohaterowie dochodzą do pewnych, oczywistych wniosków.
      Hmm... jaki poziom czytelnika, takie prowadzenie autora. Gdyby książka była
      dojrzalsza, mądrzejsza, prawdziwsza nie sprzedawałaby się tak dobrze.
      To, co mnie do niej zniechęca to 1. brak czasu na taką lekturę i 2.pewne
      skojarzenia , które tak czy owak, będą się pojawiać w umyśle, a są... jakby to
      napisać... dość prostackie i wulgarne. I to nie w kategoriach: "czy to
      prawda ?", być może nawet : " jakie to głupie!" albo " a w " Aniołach i
      demonach" napisał o tym..." Niektórzy nazywają to zatruwaniem umysłu, ja zabawą
      z podświadomością. Wnioski z tych książek nie są na tyle wartościowe, ani
      zabawne, żebym je wspominała.
      • kulinka3 Re: Kod da Vinci 20.01.06, 18:00
        A ja z pełną świadomością nie przeczytałam.Wiedziałam,że jest to książka głęboko
        niechrześcijańska i zawiera totalne bzdury.Z tego co piszecie,utwierdzam się w
        przekonaniu,że nic nie straciłam.
    • otryt Nie czytałem i nie przeczytam 22.01.06, 11:26
      Witam w Nowym Roku! Wszystkim Drogim Uczestniczkom i Uczestnikom forum życzę
      samych radosnych i szczęśliwych dni.

      Książki nie czytałem i zamierzam przeczytać. Na film również nie pójdę. Nie dam
      zarobić ludziom, którzy dla własnego wzbogacenia się są gotowi opowiadać
      największe brednie, czy to w książce, czy na ekranie. Uważam, że jest tak wiele
      interesujących książek, że po prostu szkoda na to czasu. Po wtóre nasz umysł i
      nasz świadomość to nie jest śmietnik, aby weń byle co pakować.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3124405.html
      A tu proszę, feta ogólnoswiatowa się szykuje. Pieniądze szerokim strumieniem
      popłyną, eleganckie towarzystwo, znane nazwiska, gala, światowe życie. To się w
      tym świecie najbardziej liczy. A fundamentem tego wszystkiego jest kłamstwo. To
      bardzo jaskrawy przykład.

      Pozdrawiam serdecznie

    • pysio8 Re: Kod da Vinci 22.01.06, 14:52
      Zupełnie nie miałam ochoty, aby przeczytać tę książkę. Całymi latami 'karmiłam'
      się książkami z dziedziny new age, co nie wyszło mi na zdrowie, delikatnie
      sprawę ujmując. Teraz ze mną jest tak, że dwa razy zastanowię się ,czy warto
      daną książkę przeczytać. Co mi to da, że ją wchłonę - wzbogaci mnie czy wręcz
      przeciwnie. Wierz mi, tyle śmieci pochłonęłam, że teraz jest mi szkoda tracić
      na nie czas.
      Poza tym jak wokół 'czegoś' robi się tyle zamieszania, wielkiego 'halo' to tym
      bardziej daje do myślenia, czemu to ma służyć? Jakiemuś dobru?
    • magdalaena1977 Re: Kod da Vinci 22.01.06, 21:01
      Ja pożyczyłam dość przypadkowo z biblioteki "Anioły i demony" zanim autor zaczął
      być sławny i oddałam doczytawszy zaledwie do połowy. Książka wydała mi się po
      prostu głupia i schematyczna, zupełnie nie czułam się wciągnięta w intrygę, a te
      wszystkie spiski były jak mały Kazio wyobraża sobie władze nad światem. Zupełnie
      nie widziałam w tym żadnej przekonującej herezji, tylko takie nielogiczne wymysły.
      W związku z tym Kodu już nie czytałam.

      A jeśli chodzi o interpretowanie i naginanie historii w książkach, to bardzo to
      lubię - takie literackie odniesienia, sprawdzanie co było naprawdę, co
      wychwyciłam czytając, a w co uwierzyłam. Widzenie podczas wakacji w
      historycznych miejscach bohaterów literackich. Mniam !
      Moze to zamiłowanie do fantastyki i przyzwyczajenie, że treść książek nie jest
      prawdziwa, ze jest tylko fascynującą spekulacją ...
      • mharrison Re: Kod da Vinci 23.01.06, 09:41
        Marzku i pozostali "grzmiący" nad "teoriami" D. Browna,

        Moim zdaniem ewentualne pretensje należy zgłaszać pod adresem polskiego
        wydawcy, bowim wydanie angielskie Kodu (podobnie jak Aniołów i Demonów)
        opatrzone jest "klauzulą" na odwrocie strony tytułowej:

        In this work of FICTION, the characters, places and events are either the
        product of the AUTHOR'S IMAGINATION or they are used entirely FICTITIOUSLY.

        To moim zdaniem zamyka dyskusję nad prawdziwością treści zawartych w książce.
        A czy jest co się zżymać nad skutecznym marketingiem, sprawenym piórem i
        prostym językiem i co za tym idzie wymierną sprzedażą i dochodami? I planowaną
        adaptacją filmową?

        Nie zauważyłam by ktoś tutaj zżymał się nad równie szeroko zakrojonym
        marketingiem "chrześcijańskich" Opowieści z Narnii". Chyba nie jesteście
        wybiórcze w swoich opiniach?smile

        Myślę, że nie ma książek "zatruwających umysł", a wydawcy na całym świecie
        marzą o darmowej reklamie serwowanej chrześciajan i poszczególne kościołysmile


        PS. W Panu Samochodziku tez się zaczytywałam swego czasusmile
        • isma Cave ab homine unius libri ;-))) 23.01.06, 14:48
          Jest taka paremia - chyba antyczna, powtorzona przez sw. Tomasza z
          Akwinu: "Strzez sie czlowieka jednej ksiazki".
          Tez mysle, ze nie ma ksiazek zatruwajacych umysl, o ile nie sa one jedynymi,
          ktore czytamy wink)).
        • kulinka3 Re: Kod da Vinci 24.01.06, 15:12
          mharrison napisała:
          >
          > Moim zdaniem ewentualne pretensje należy zgłaszać pod adresem polskiego
          > wydawcy, bowim wydanie angielskie Kodu (podobnie jak Aniołów i Demonów)
          > opatrzone jest "klauzulą" na odwrocie strony tytułowej:
          >
          > In this work of FICTION, the characters, places and events are either the
          > product of the AUTHOR'S IMAGINATION or they are used entirely FICTITIOUSLY.
          >
          > To moim zdaniem zamyka dyskusję nad prawdziwością treści zawartych w książce.

          Moim zdaniem,żeby rzecz była do końca uczciwa należałoby do tego nie mieszać
          prawdziwych osób i instytucji.A tak fabuła wyssana z palucha, a postaci i
          instytucje jak najbardziej prawdziwe, i to mnie razi.

          samboraga napisała:

          > hmmm...moim zdaniem powinno się 'poznać wroga'wink
          > nie rozumiem przeciwników czytania (nie przeciwników książki), zdania się na
          > opinię (nawet autorytetów), na niewyrabianie sobie własnego zdania

          Myślę,że argument w stylu "poznać wroga" jest dość niefortunny.
          Czy muszę kupować pornografię żeby domyślać się czym ona jest lub zdradzić żeby
          wiedzieć czym jest zdrada?
          Książka Browna może być książką "szkodliwą" dla osób mniej wyrobionych, a dla
          bardziej zorientowanych jest płytką i bzdurną.
          Jakie przesłanie dla osób wierzących, oprócz niewątpliwej rozrywki, ona niesie,
          co jest w niej wartością żebym musiała poświęcić jej swój czas?

          • magdalaena1977 Re: Kod da Vinci 24.01.06, 16:20
            mharrison napisała:
            > > Moim zdaniem ewentualne pretensje należy zgłaszać pod adresem polskiego
            > > wydawcy, bowim wydanie angielskie Kodu (podobnie jak Aniołów i Demonów)
            > > opatrzone jest "klauzulą" na odwrocie strony tytułowej:
            > > In this work of FICTION, the characters, places and events are either the
            > > product of the AUTHOR'S IMAGINATION or they are used entirely FICTITIOUSLY
            > > To moim zdaniem zamyka dyskusję nad prawdziwością treści zawartych w książce.

            kulinka3 napisała:
            > Moim zdaniem,żeby rzecz była do końca uczciwa należałoby do tego nie mieszać
            > prawdziwych osób i instytucji. A tak fabuła wyssana z palucha, a postaci i
            > instytucje jak najbardziej prawdziwe, i to mnie razi.
            Nie przesadzaj - przecież to całkowicie naturalne w każdej powieści.
            Mamy fikcyjnych muszkieterów i obok nich prawdziwą francuską monarchię i
            kardynała Richelieu.
            I tez sama nie wiesz gdzie kończy się prawda a zaczyna fikcja.
          • samboraga Re: Kod da Vinci 24.01.06, 18:37
            > Jakie przesłanie dla osób wierzących, oprócz niewątpliwej rozrywki, ona
            niesie, co jest w niej wartością

            poznanie mentalności świata, w któym się żyje, co uważam za dość istotne wobec
            biblijnego postulatu 'bycia solą ziemi'wink

            pisząc o 'wrogu' (a i to półżartem) miałam na myśli nawet nie samego Browna, co
            czytelników, na co ludzie się nabierają, jak bardzo zachwiana jest ich wiara (bo
            w końcu mówimy o reakcjach w krajach z korzeniami chrześcijańskimi), co im można
            wmówić (i nie chodzi mi o analizę literacką, ale właśnie kulturową)
            myślę, że żyjemy w spoganizowanym świecie, że nieumiejętne czytanie tej książki
            nie jest związane tylko z brakami w wykształceniu, ale z chaosem w świecie
            wartości (jestem pewna, że moja śp. babcia, prosta kobieta, usłyszawszy o
            'związku' Marii Magdaleny i Jezusa przeżegnałaby się kilkakrotnie na takie
            bluźnierstwo, a mi zdarzyło się, jak to pisałam wyżej, rozmawiać o tym 'na
            poważnie'...)
            dla mnie taki odzew czytelniczy tej książki to znak jak bardzo ludzie są
            zateizowani, jak są pozbawiani wiary, a jednocześnie - jak bardzo są spragnieni
            prawdy (a przede wszystkim Prawdysmile
            i tu może być miejsce na początek rozmowy z 'wrogami'wink) (oczywiście jeśli
            akurat takowa się zdarzy) - i nie wyobrażam sobie jej bez przeczytania książki,
            polemizowania jedynie argumentem 'książka jest zła, bo jest płytka, bzdurna i
            szkodliwa'...

            owszem, książka wtapia się w nurt publikacji new-agowych i wiadomo było bez
            czytania 'czego się spodziewać', mnie interesowało (oprócz wartkeij akcjiwink))
            nie tyle jakimi środkami literackimi operował autor, co raczej jakie biblijne (i
            inne) wątki wykorzystał, jakie obrazy stworzył/wypaczył w świadomości czytających...

            a tak ogólnie - myślę, że ważne jest po prostu zachowanie proporcji między
            dbałością o własną integralność w świecie, niechrześcijańskim przecież w dużej
            mierze, a 'zasolaniem' tegożwink
            (z tego też powodu rozmowa o pornografii czy zdradzie może być jak najbardziej
            na miejscuwink
            natomiast nie zgadzam się z postawą chowania głowy w piasek, zwłaszcza wobec
            'wielkich' zjawisk (wielkich w sensie zasięgu, rozgłosu, a nie ich wartości!)

            ps. czy dobrze rozumiem, że nie czytałaś książki?
            • kulinka3 Re: Kod da Vinci 24.01.06, 22:14
              Dzięki wielkie za obszerne wytłumaczenie.Rozumiem, takie podejście. Rozumiem,ale
              osobiście patrzę na to inaczej...

              samboraga napisała:

              > > Jakie przesłanie dla osób wierzących, oprócz niewątpliwej rozrywki, ona
              > niesie, co jest w niej wartością
              >
              > poznanie mentalności świata, w któym się żyje, co uważam za dość istotne wobec
              > biblijnego postulatu 'bycia solą ziemi'wink

              Wiesz,żyjąc w świecie poznaje się jego mentalność wcale nie gorzej. Czytanie
              Browna wg mnie nie wniesie jakiejś szczególnej wiedzy.
              A bycie solą ziemi to często nonkonformizm, nie uleganie modom,posiadanie odwagi
              nie czynienia tego co czyni ogół.

              > dla mnie taki odzew czytelniczy tej książki to znak jak bardzo ludzie są
              > zateizowani, jak są pozbawiani wiary, a jednocześnie - jak bardzo są spragnieni
              > prawdy (a przede wszystkim Prawdysmile

              Daj Boże,żeby Twoje słowa były prawdą. Myślę sobie jednak,że dla ludzi czytanie
              Browna to czysta rozrywka i szukanie sensacji niż poszukiwanie Prawdy.Nie
              uwierzę, wybacz,że ktoś pragnie szukać prawdy o kościele i Chrystusie w tej
              pozycji.

              > natomiast nie zgadzam się z postawą chowania głowy w piasek, zwłaszcza wobec
              > 'wielkich' zjawisk (wielkich w sensie zasięgu, rozgłosu, a nie ich wartości!)

              A co uważasz za chowanie głowy w piasek?Tego,że książki tej nie przeczytałam?
              Nie przeczytałam, bo mnie nie ciekawi, i niczego sensownego do mojego życia nie
              wniesie, stąd jest dla mnie stratą czasu.
              A " wielkie" zjawiska, o których piszesz, no cóż, nie śledzę też disco polo, nie
              czytam " Nie" i " Faktu" i nie robię jeszcze tysiąca rzeczy, o których trąbi świat.
              • samboraga Re: Kod da Vinci 25.01.06, 16:22
                >Nie> uwierzę, wybacz,że ktoś pragnie szukać prawdy o kościele i >Chrystusie w
                tej pozycji.

                a niestety tak bywasad

                i tu chyba jest źródło braku porozumienia między namiwink

                „A bycie solą ziemi to często nonkonformizm” - Ty piszesz o świadomie wierzących
                (w proteście przeciwko autorowi, ‘nie dam mu na sobie zarobić, nie dam się
                wciągnąć w jego nieczystą grę’ itp.) oraz w obronie czytelników ‘nieświadomych’
                (‘przeczytam, bo wszyscy czytają’ - a może zaszkodzić) i ja się z tym co
                piszesz zgadzam, tu faktycznie 'nonkorformizm' wystarczysmile

                ja piszę o ludziach, którzy sięgną po książkę z premedytacją ‘bo coś w niej musi
                być, coś prawdziwego odsłania, skoro Kościół ją tak piętnuje’ (o Kościele,
                Chrystusie, organizacji kościoła katolickiego)
                ci ludzie nie sięgną do dokumentów Kościoła, na mszy św. ostatni raz byli na
                swoim ślubie, ale czegoś jednak szukają, od takich poszukiwań zaczyna się
                czasami droga do Boga (pokrętna, ale jednakwink
                za tą książką idzie fama, że ‘odkrywa nieznaną/zakazaną prawdę' (chociaż
                oczywiście w lekkostrawnej formie powieści sensacyjnej)... (i właśnie dlatego
                dla ludzi daleko od wiary i Kościoła staje się wyrocznią, nadaje kierunek
                duchowym poszukiwaniom...)

                zauważ, że szum wokól książki powstał nie dla tego, że jest to książka
                sensacyjna ('jeden z wielu kryminałów'), ale dlatego że jest 'obrazoburcza', że
                podważa sedno wiary, daje pretekst do pytań 'jak było naprawdę'...
                możliwe, że obracasz się tylko wśród ludzi wierzących i dlatego to co piszę
                wydaje Ci się tak niewiarygodne, ale - no, właśnie, to jest ten świat wokół
                nas... on istnieje naprawdę....
                i jeśli się go nie ma wokół siebie to tym bardziej – moim zdaniem – ‘warto’
                śledzić takie ‘tryndy’, bo one nie biorą się z powietrza, nawet najlepiej
                ‘zrobiona’ książka nie zdobyłaby publiki gdyby nie odpowiadała na jakieś ludzkie
                potrzeby
                jakie? moim zdaniem właśnie potrzebę znalezienia prawdziwej wiary...
                ale to temat na inną dyskusję...
                • kulinka3 Re: Kod da Vinci 25.01.06, 21:13
                  samboraga napisała:

                  ci ludzie nie sięgną do dokumentów Kościoła, na mszy św. ostatni raz byli na
                  > swoim ślubie, ale czegoś jednak szukają, od takich poszukiwań zaczyna się
                  > czasami droga do Boga (pokrętna, ale jednakwink

                  Daj Boże żeby książka Browna przyprowadziła kogoś do KK.
                  Przeciętny czytelnik weźmie, jak sądzę, za dobrą monetę " mądrości" Browna i
                  raczej nabierze dystansu lub utwierdzi się w krytyce.
                  Naprawdę trzeba pokonać wiele trudu,żeby przy słabej wierze i książce
                  przedstawiającej KK jako bastion zła i oszustwa, a postać Chrystusa w
                  nieprawdziwy sposób, nawrócić się. Nie mogę rzecz jasna tego wykluczyć, ale bedą
                  to chyba pojedyńcze "cudowne" przypadki.

                  >
                  > zauważ, że szum wokól książki powstał nie dla tego, że jest to książka
                  > sensacyjna ('jeden z wielu kryminałów'), ale dlatego że jest 'obrazoburcza', że
                  > podważa sedno wiary, daje pretekst do pytań 'jak było naprawdę'...

                  Zgadzam się,że szum powstał dlatego,że jest to książka obrazoburcza i mniemam,że
                  wielu czyta ją przede wszystkim dlatego,ale też bez specjalnego pogłębienia i
                  stawiania sobie pytań, a już tym bardziej szukania prawdziwych odpowiedzi.
                  Wiesz,po śmierci papieża wielu ludzi powróciło do kościoła, to było widoczne
                  gołym okiem,ale jakoś nie zauważyłam, i nie słyszałam, by wielu wróciło z powodu
                  Browna.

                  > możliwe, że obracasz się tylko wśród ludzi wierzących i dlatego to co piszę
                  > wydaje Ci się tak niewiarygodne, ale - no, właśnie, to jest ten świat wokół
                  > nas... on istnieje naprawdę....

                  Sorry, ale nie żyję w zakonie kontemplacyjnym tylko w świecie a i moje
                  umiejętności poznawcze są jeszcze sprawne, dostrzegam różne zjawiskawink).


                  > i jeśli się go nie ma wokół siebie to tym bardziej – moim zdaniem –
                  > ‘warto’
                  > śledzić takie ‘tryndy’, bo one nie biorą się z powietrza, nawet naj
                  > lepiej
                  > ‘zrobiona’ książka nie zdobyłaby publiki gdyby nie odpowiadała na j
                  > akieś ludzkie
                  > potrzeby

                  Na ludzkie potrzeby odpowiada też prostytucja, pornografia, sex
                  shopy,narkomania, alkohol .....
                  Pozwolisz,że nie skorzystam....
                  Pozdrawiam podwójnie smile))
                  • samboraga Re: Kod da Vinci 25.01.06, 21:39
                    moje
                    > umiejętności poznawcze są jeszcze sprawne, dostrzegam różne zjawiskawink).

                    z moimi postami średnio Ci wychodziwink
                    odczytujesz to co chcesz w nich znaleźćwink)
                    • kulinka3 Re: Kod da Vinci 25.01.06, 22:07
                      Dziękuję za to "średnio".Zawsze to cośwink).
                      A odniosłam się to tego, co znalazłam.
                      • kulinka3 Re: Kod da Vinci 29.04.06, 20:52
                        film.onet.pl/0,0,1314373,wiadomosci.html
    • samboraga Re: Kod da Vinci 23.01.06, 14:26
      hmmm...moim zdaniem powinno się 'poznać wroga'wink
      nie rozumiem przeciwników czytania (nie przeciwników książki), zdania się na
      opinię (nawet autorytetów), na niewyrabianie sobie własnego zdania
    • direta Chyba sobie zaparzę melisę 24.01.06, 14:40
      Książki nie czytałam i nie zamierzam czytać, bo już w tej chwili mnie krew
      zalewa. Ostatnio gdzies przeczytalam "rewelację" jaką ponoć odkrył szanowny
      ignorant Brown a propos obrazu Leonarda "Madonna wśród skał".
      Nie cytuję, bo mi się nie chce tych bredni wklepywać, ale zdaje się, że na tym
      bazował inny "błyskotliwca" wklejając to na stronie
      prace.sciaga.pl/27875.html
      Rozumiem, ze uczeń może być jeszcze niedouczony, choc bezkrytyczne wklejanie
      nienajlepiej świadczy o jego inteligencji. Jak jednak nazwać dorosłego
      człowieka, ktory pisze takie bzdety? "Głąbem" byłoby obrazą dla głąba.
      Wspomniany ignorant mieniący sie pisarzem, nie ma najbledszego pojęcia o
      historii sztuki, bo nawet mały Jezus pomylił mu się z małym Janem Chrzcicielem,
      choć trudno o wyraźniejsze atrybuty kto jest kto. I z tej pomyłki wysnuł całą
      sensacyjną historię, którą litościwie pominę milczeniem. (Litościwie dla mnie
      oczywiście, abym tu nagle trupem nie padła ze zdenerwowania, bo jak widzę aż
      taką głupotę to się wszystko we mnie gotuje. Brown może sobie padać trupem ile
      chce. Może to niechrześcijańskie, ale ani trochę mi go nie byłoby żal.
      Ręce opadają!
    • wedge1 Re: Kod da Vinci 24.01.06, 21:51
      Hmmm , powiem tak.... ja czytałam tę książkę, bo podobno taka fajna i w ogóle
      best seller. Dla mnie wynikło tylko jedno - pogoń za sensacją.
      Że tak powiem nie zachwiało to moją wiarą. Za to na religii dzieci dały mi popis
      zdroworozsądkowości.
      Po wielkiej dyskusji(przyznam , że tematu nie mogłam bagatelizować, dla nich to
      było ważne), chłopcy podsumowali dzieło, no nie wiem śmiać się czy płakać.

      Dyskusja toczyła się wokół tego, czy na obrazie obok Jezusa był św. Jan czy
      Maria Magdalena. Chłopcy powiedzieli, że słyszeli jakoby sznowny da Vinci był
      gejem. Hmmm ja nie wiem czy był, ale ok (czekałam jakie argumenty pójdą za tym).
      Stwierdzili, że pewnie mu się podobali młodzi chłopcy, więc namalował takiego,
      bardzo młodego, który aż przypomnał dziewczynę(.
      A po drugie mówili, każdy by sobie mógł namalować co chce, ale żeby do tegi inni
      dorabiali jakąś nielogiczną ideologię?
      Moje obawy jakoby moim 6 - klasistom Dan Brown namieszał w niedojrzałych
      umysłach były na szczęście płonne. Dodam, ze były za i przeciw (Brownowi), na
      koniec juz takiej ostrej dyskusji nie było.
      Kod leonarda to kolejna książka, która nic nie wnosi ( no może oprócz
      niepotrzebnej sensacji) i gra na ludzich emocjach. No ale na tym podobno
      najlepiej robi się interesy.

      (wiem , że nieco uogólniłam temat. Po drugie zobaczcie , ile takie książki mogą
      wnieść złego dla młodych ludzi, niedojrzałych, niepewnych - oto Brownowi
      chodziło jak sądzę)
      • verdana Re: Kod da Vinci 25.01.06, 21:24
        Kod Leonarda to sensacja, nie książka historyczna - i jako taka powinna byc
        czytana. Analizowanie jej z punktu widzenia religijnego ma tyleż sensu, co
        powiesci science-fiction z punktu widzenia praw fizyki...
        Książka jak ksiązka, czytałam lepsze. Nie warta wzbudzania jakichkolwiek uczuć.
        Z jednym wyjatkiem. Na innym forum przeczytałam wypowiedź matki doskonale
        wychowywanego dziesiecioletniego syna, prymusa, wychowywanego w sposób bardzo
        konserwatywny, ktora chwaliła sie, ze przeczytał on własnie "Kod".
        I tu mnie krew zalała - "Kod" jest nie jest ksiązką dla dzieci! Ja, osoba
        niewierzaca, za nic nie dałabym przeczytać sugestywnego, acz nie majacego
        zadnego przełożenia na fakty "Kodu" dziecku, które nie moze być wobec niego
        dostatecznie krytyczne!
        No, ale ja mam tez zasadnicze zastrzezenia co do dawania dzieciom w tym wieku (
        z podobnych przyczyn) "W pustyni i w puszczy", więc nie jestem typowa.
    • alex05012000 Re: Kod da Vinci 16.03.06, 09:26
      witam, nie zamierzam wszczynać polemiki, po prostu korzystając z pozyczenia
      książki przez znajomą i tego, ze 2 x tyg siedzę i czekam na dziecko 1,5 godziny
      na jej zajęciach i mogę poczytać przeczytałam Kod. I co? ano nic! zupełnie nic!
      świetna książka z gatunku powieści sensacyjnych... jak słusznie napisała
      Verdana: "Kod Leonarda to sensacja, nie książka historyczna - i jako taka
      powinna byc czytana. Analizowanie jej z punktu widzenia religijnego ma tyleż
      sensu, co powiesci science-fiction z punktu widzenia praw fizyki...".
      lubie takie gatunki powieści jak kryminały, powieści sensacyjne, szpiegowskie,
      z wartką akcją, wciągające, powieści, które sie świetnie i szybko czyta i tak
      samo szybko ... zapomina... nie traktuje ich ani jako źródła jakiejś
      szczególnej wiedzy, ani prawd, przecież to fikcja literacka! takie rzeczy czyta
      się dla rozrywki, odpoczynku od spraw ważnych i ważkich... i tylko tyle. tak
      więc nieco dziwi mnie nieco aż takie poruszenie treściami zawartymi w Kodzie.
      nie jestem człowiekiem mocnym wierzącym, ani szczególnie oczytanym w sprawach
      wiary ale tzw. swoje wiem i żadna taka książka nie jest w stanie namącić mi w
      głowie... każdy autor może sobie pisać co chce (no, prawie), jakiś wydawca
      wydaje a ludzie czytają...tyle ode mnie..
      p.s. głównie do marzek: dostałam te bezpłatne materiały - jak znajdę czas
      napisze....
    • rycerzowa Re: Kod da Vinci 16.03.06, 10:58
      Stanisław Lem uważa,że dobra literatura sf nie powinna abstrahować od praw fizyki.
      W przeciwnym razie zmienia się w bajkę.
      Są książki napisane ku pokrzepieniu serc, które dla wielu są jedynym źródłem
      wiedzy historycznej. A ilu z nas wie, że Salieri nie był wcale ani takim
      beztalenciem, ani wredotą, jak to film o Amadeuszu przedstawia?
      Dziewczęta wyobrażają sobie miłość na podstawie Harlekinów, sfrustrowane mężatki
      żyją w świecie seriali. Wtedy "Kod" - przecież jawna fikcja literacka - jawi
      im się jako odkrycie Ameryki.

      Najśmieszniejsze jest to, że prawdziwa fizyka jest ciekawsza i bardziej
      tajemnicza, niż bajka - wystarczy poczytać popularne pozycje Hawkinga.
      Prawdziwa miłość piękniejsza jest, niż Harlekiny, a życie pisze lepsze
      scenariusze, niż p. Łebkowska.
      Ciekawe, jak przyjeto by prawdziwą historię życia Jezusa.
      Na razie niektórzy reagują histerycznie na oczywiste fakty, gdy się im na
      przykład powie,że Jezus był obrzezany, że Matka Boska była Żydówką,że nie
      chodziła "na majowe", tylko do synagogi, że w chwili śmierci Syna była już
      starszą panią. Może nawet pachniała czosnkiem, jak Jej rodaczki...
      A jak się wspomni, że św. Piotr miał teściową, i że ją szanował, no to już
      brzmi sensacyjnie.
      Ja jednak wolę prawdę od fikcji, i jeśli mam problem, by się z czymś uporać, to
      właśnie z prawdą, nie z wymysłem.
      • madziaq Rozumiem już oburzenie niektórych... 19.03.06, 14:55
        odnośnie tej książki. Nie chodzi mi o oburzenie na tle światopoglądowym, ale
        merytorycznym. Ja w sprawach historii i historii sztuki jestem dyletantką, więc
        czytając 'Kod', opowieści np o historiach różnych obrazów przyjmowałam za
        prawdziwe, albo przynajmniej zbliżone do prawdy. Ostatnio jednak przeczytałam
        kolejną powieść popełnioną przez Browna, a mianowicie 'cyfrową twierdzę'.
        Książka dotyczy informatyki, o której z racji zawodu wiem sporo. Bzdurne teorie,
        które autor prezentuje z pozycji znawcy tematu wołają o pomstę do nieba... i
        wywołują trochę niechrześcijańskie odczucia u osób faktycznie znających temat smile
        Tak więc zwracam honor wszystkim historykom, którzy niezbyt pochlebnie
        wypowiadali się o 'Kodzie' smile
      • magdalaena1977 Re: Kod da Vinci 20.03.06, 00:16
        rycerzowa napisała:
        > Ciekawe, jak przyjeto by prawdziwą historię życia Jezusa.
        Żaden z faktów życia Jezusa , które wymieniłaś jakoś mnie nie zszokował (same
        oczywistości) , natomiast chciałabym "zapolemizować" z Twoimi innymi stwierdzeniami.

        > Prawdziwa miłość piękniejsza jest, niż Harlekiny,
        Wydaje mi się, ze jeśli jest piękniejsza, to dlatego, że prawdziwa. Tak jak
        prawdziwa róża pachnie lepiej od zdjęcia róży.
        > a życie pisze lepsze scenariusze, niż p. Łebkowska.
        Nie wiem skąd ten pomysł. Gdyby tak było filmowcy wykorzystywali autentyczne
        życiorysy, a nie wymyślali fikcyjne historie.

        > Najśmieszniejsze jest to, że prawdziwa fizyka jest ciekawsza i bardziej
        > tajemnicza, niż bajka - wystarczy poczytać popularne pozycje Hawkinga.
        Nie czytałam w większej masie Hawkinga, właśnie dlatego, że literatura
        popularnonaukowa jest dla mnie nudna. Jeśli dla Ciebie "prawdziwa fizyka jest
        ciekawsza", to IMHO znajdujesz się w statystycznej mniejszości i nie powinnaś
        pisać takich stwierdzeń, jakby stanowiły obiektywne prawdy.

        > Stanisław Lem uważa,że dobra literatura sf nie powinna abstrahować od praw fizyki.
        > W przeciwnym razie zmienia się w bajkę.
        Nie lubię książek Lema, nie jest on dla mnie autorytetem i większość nurtów
        współczesnej fantastyki nie opiera sie na jego poglądach.
    • svistak Re: Kod da Vinci 19.03.06, 21:45
      na razie jeszcze nie czytalam ani ksiazki ani jej "rozkodowania", ale...
      przeczytalam zimowa (katolicka) "Fronde" (polecam! ciekawy temat numeru "Poza
      Kosciolem nie ma zbawienia") a w niej polemike z owym "rozkodowaniem". glowny
      zarzut autora dotyczy przyznania racji autorowi "Kodu" w sprawie... braku
      boskosci Jezusa Chrystusa.
      s.
      • izzunia1 Re: Kod da Vinci 20.03.06, 04:09
        Przepraszam, ale moglabys to napisac ciut jasniej, bo kompletnie nie rozumiem:
        "glowny
        > zarzut autora dotyczy przyznania racji autorowi "Kodu" w sprawie... braku
        > boskosci Jezusa Chrystusa."

        Zarzut dotyczy przyznania racji? Przez kogo? I komu?
    • przeciwcialo Re: Kod da Vinci 22.03.06, 19:56
      Przeczytałam i traktuje ja jak literature a nie Biblie. A zabawne jest to ze
      zagadki rozwiazywałam wczesniej niz bohaterowie a to za sprawa olimpiad z
      historii sztuki w których kiedys brałam udział.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka