Dodaj do ulubionych

Osoby starsze

10.02.06, 15:58
Przeglądam sobie lutowy numer "Rodziców i przedszkola" - to takie pisemko,
które leży w przedszkolach, niektórzy je znają.A tam "Kochani staruszkowie".
" To bardzo ważne, żeby dziecko choć trochę czasu spędzało z osobami
starszymi." I już mam wrażenie jakbym czytała " dobrze jest mieć w domu
zwierzątko ze względu na rozwój dziecka..." Potem jest o tym, że dzieci
widują się z dziadkami krótko i rzadko. Tak bywa.
"Rezultat jest taki, że nasze dzieci coraz częściej boją się osób starszych".
Jak myślicie czy tak naprawdę jest ?
Cały ten artykulik ( krótki) tak brzmi, jakbyśmy ze swoimi dziećmi poruszali
się po osiedlach,ulicach, na które nie mają wstępu staruszkowie.
Jaka jest skala tego zjawiska ?
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Osoby starsze 10.02.06, 16:29
      Ja też uważam, że dla dziecka towarzystwo osób starszych jest niezbędne.
      Pamiętam swoje rozmowy z prababcią i fascynujące opowieści "jak było dawniej",
      pamiętam starsze rodzeństwo babci, od którego zyskałam sporą część swojej
      ówczesnej wiedzy o świecie, pamiętam kochających mnie kto wie czy nie bardziej
      niż własne wnuki braci i szwagrów dziadka - bez tych starych ludzi moje
      dzieciństwo byłoby o wiele uboższe: i o konkretną wiedzę, i o wpojony mi przez
      nich stosunek do wielu spraw, i o niezbędne quantum ciepła. Więc z założeniem
      artykułu się w zupełności zgadzam, tym bardziej, że nie wiem dokładnie, w jakim
      tonie owo założenie zostało sformułowane.
      A teraz postawiona przez mader kwestia. Hm. Tego nie wiem. Wydaje mi się, że po
      pierwsze, dziadkowie małych dzieci na ogół jeszcze nie są staruszkami. W
      większości wypadków są aktywni, pracują zawodowo, żyją wasnym życiem i ani im
      się śni myśleć o sobie jako o staruszkach. Po drugie, rodziny są coraz mniejsze
      i coraz bardziej zatomizowane. Dzisiejsi dziadkowie to już nie są ci, co mieli
      po siedmioro, ośmioro rodzeństwa, które do końca życia utrzymywało kontakt nie
      tyko ze sobą, ale i z następnym pokoeniem. Jest gdzieś jakiś jeden czy drugi
      wujeczny dziadek, żyje jakaś ciocia-babcia, ale ani się ich nie zna, ani nie
      utrzymuje kontaktów - ot, widziało się raz z okazji czyjegoś pogrzebu i to
      wszystko, na podtrzymywanie więzi rodzinnych czasu brak.
    • pawlinka Re: Osoby starsze 10.02.06, 17:00
      dobry temat i nareszcie o dzieciach smile
      Nie znam całego artykułu, ale możliwe, że chodzi trochę o postawienie sprawy w
      kategoriach: zjeść ciastko i mieć ciastko.
      Dziś mieszkamy z reguły osobno, młodzi mają być niezależni, dziadkowie pracują,
      zatrudniamy nianie częściej chyba niż babcie do pomocy w wychowaniu; martwimy
      sie o to, jak konflikty rodzice -dziadkowie mogą wpłynąć na dzieci i wnuki.
      Jakiś taki ideał nam się marzy: uśmiechnięta zadbana starsza pani-babcia
      zdrowa, realizuje się może niekoniecznie zawodowo, ale może towarzysko, ma swój
      wolny czas atrakcyjnie zaplanowany i masę czasu, żeby nasze dziecko dopieszczać
      tak, jak byśmy chcieli, bo to w końcu rodzice są od wychowywania, nieprawdaż?
      A tutaj...rzeczywistość skrzeczy...jest inaczej, generalnie brak czasu,
      odległości...pozostają święta, no czasem wakacje.
      Nie ma już za wiele rodzin wielopokoleniowych pod jednym dachem, dzieci nie
      widzą niedołężnych prababć i pradziadków na codzień, śmierć i
      pogrzeb...zobaczcie na forach emamowych i podobnych jak często ten problem się
      pojawia!
      To, o czym pisze Minerwa było też częścią mojego dzieciństwa i to bardzo
      znaczącą, ale...teraz sobie uświadomiłam, że ja mieszkałam 400 km od babć i ich
      duuużych rodzin!!!...kontakt owszem, ale tylko wakacyjny, chociaż całe wakacje
      spędzałam na wsi u dziadków. Święta raczej nie. Ale to wystarczało w takim
      razie, żeby poznać tradyje i historie rodzin. Żeby w tym się zakorzenić, że tak
      górnolotnie powiem.
      A na codzień byli jeszcze starsi sasiedzi. Czesto moi rodzice byli proszeni o
      pomoc, często odwiedzali staruszków zza ściany, kiedy własne dzieci nie mogły.

      Dziękuję Mader za fajny tematsmile
    • samboraga Re: Osoby starsze 10.02.06, 17:59
      o, znam tę gazetkę, u nas też leżysmile

      dla mojego dziecka osoba starsza to prababcie (był i pradziadeksmile, bo babcie i
      dziadkowie to faktycznie jeszcze na pełnych obrotach, do tego stopnia, że weszli
      nam, rodzicom na głowę i najlepiej czują się w roli...rodziców naszego dziecka
      właśnie....ale to inny tematwink)

      a z seniorami rodu moje dziecko spędza mało czasu, nie boi się, ale - jakby to
      powiedzieć - bliższego kontaktu nie łapie, bo oni w przeciweństwie do babć i
      dziadków już za bardzo schorowani i sił im braknie do rozmów dłuższych z
      prawnukiem (i chociaż opiekujemy się bardziej jedną z prababć, pomagamy w
      konkretnych, prozaicznych rzeczach to nie jest to pełny kontakt, brak czasu na
      'posiedzenie u prababci')

      mam takie wrażenie, że moje dziecko nie ma 'prawdziwych' babć i dziadków, bo
      jedni już 'bez sił', a drudzy 'jeszcze nie chcą' być brani za staruszków...
      i żadni nie są tacy spokojni, pogodni, dostojni starością - a z taką postawą
      kojarzy mi się 'idealna' babcia/dziadek...
    • mary_ann Re: Osoby starsze 10.02.06, 18:22
      mader1 napisała:

      > Przeglądam sobie lutowy numer "Rodziców i przedszkola" - to takie pisemko,
      > które leży w przedszkolach, niektórzy je znają.A tam "Kochani staruszkowie".
      > " To bardzo ważne, żeby dziecko choć trochę czasu spędzało z osobami
      > starszymi." I już mam wrażenie jakbym czytała " dobrze jest mieć w domu
      > zwierzątko ze względu na rozwój dziecka..."

      Oj, maderku, ja bym broniła tego, co to napisał, bo "dobrze człowiek chciał".
      To nie prezentacja babci jako chomika, raczej zwróceie uwagi na pewien deficyt
      naszej rzeczywistości. Chyba, że chodzi Ci o to, że takie stwierdzenie
      oczywistośc? Oj, chyba nie dla każdego...

      Zauważ, jak w prasie, przede wszystkim w czasopismach dla rodziców
      (przynajmniej tak było jeszcze parę lat temu, kiedy moja starsza córka była
      malutka) lansuje się obraz rodziców niezaleznych od dziadków. Toksyczne babcie
      dokarmiające wnuki karmione nowocześnie piersią na żądanie (żeby nie było - ja
      też potępiam te paniesmile), niemądrzy dziadkowie rozpuszczający i faszerujący
      słodyczami nasze postępowo-zafluoryzowane dzieci,a tu próchnica
      czai się za rogiemsmile Któryś z psychologów (Jagielski? Niesławnej pamięci
      Samson?) posunął się wręcz w "Twoim Dziecku" do stwierdzenia, że babcia to
      świetny wynalazek, ale pod warunkiem, że mieszka kilkaset kilometrów od nas.
      Hmmm. Racji w tym sporo jest, pamiętam, jak działały na mnie po urodzeniu Zuzki
      kontakty z teściową, zwolenniczką sztucznego kamienia i pulchnych bobasów. Z
      drugiej strony wylewamy czasem dziecko z kąpielą. Kontaktu z osobami starszymi
      nasze dzieci mają mniej, niż poprzednie pokolenia, babcie - jak słusznie
      zauważyła Minerwa - często jeszcze pracują, a w dodatku niektóre a nich uparcie
      trzymają sie młodzieńczego image'u. Zostaja prababcie , ciotki - zwykle
      nieliczne, a na kontakty czasu nie ma. Do tego częśc młodych rodziców mieszka w
      nowych dzielnicach, zammkniętych osiedlach, w trzydziestolatkowych gettach, w
      których osób starszych właściwie się nie widuje.
      I myślę, że w chrześcijańskim zwłaszcza wychowaniu warto o ten kontakt ze
      starszymi zadbać - zwlaszcza teraz, gdy starość nie jest w cenie, nie cieszy
      się szacunkiem, bo utraciła status depozytariusza mądrości, wypadła z obiegu,
      nie nadąża za tempem przemian technologicznych. No, i taka
      przecież "nieestetyczna"sad(


      Potem jest o tym, że dzieci
      > widują się z dziadkami krótko i rzadko. Tak bywa.
      > "Rezultat jest taki, że nasze dzieci coraz częściej boją się osób starszych".
      > Jak myślicie czy tak naprawdę jest ?

      Boja się? eee, małe chyba nie. A starsze? Jesli sami odczuwamy (jako
      społeczeństwo) lek przed starością, to może zarażamy nim nasze dzieci?


      > Cały ten artykulik ( krótki) tak brzmi, jakbyśmy ze swoimi dziećmi poruszali
      > się po osiedlach,ulicach, na które nie mają wstępu staruszkowie.
      > Jaka jest skala tego zjawiska ?


      Nie wiem. Ale w duzych miastach coraz większa. A jesli do tego poruszasz się
      samochodem (między pracą, przedszkolem, szkołą, sklepem i domem), zakupy robisz
      w biegu w supermarkecie - to... zoostają sporadyczne "mijanki" w kościele i w
      aptecesad
      • verdana Re: Osoby starsze 10.02.06, 23:02
        A mnie okropnie denerwuje (jak autorkę wątku) wtłaczanie "ludzi starszych" do
        jednego worka. I denerwuje mnie też żądanie od ludzi starszych specjalnego
        zachowanie, dostojnej starości. To trochę tak, jaby się było człowiekiem
        niezależnym tylko do pewnego wieku - potem wybija te 60, 70 lat i koniec - mamy
        zostać wtłoczeni w schemat "dobrych babć", spokojnych, dostojnych,
        niezabieganych. A ja nie chcę. To dla mnie swoista dyskryminacja - podobnie jak
        traktowanie ludzi starszych - przez to, że są starsi - jako dobrego towarzystwa
        dla dziecka.
        Ja bym raczej sądziła, że dzieci bojące się ludzi starych miały z nimi
        kontakt... niedobry kontakt.
        Mój ojciec jest stary wg. normy wiekowej - ma 75 lat. Ma dwie posady - już
        usłyszałam na jednym forum, że nie ma godnosci, bo posady są dla młodych. To
        jest dyskryminacja. Zarówno ta, kiedy traktujemy starszych ludzi jako
        swoiste "maskotki", babunie szepczace bajki, jak i ta, gdzie uważamy, ze nie
        mają prawa być nadal aktywni.
        Dziecko powinno spotykać sie z ludźmi dobrymi, sympatycznymi,lubiącymi dzieci,
        a nie z reprezentantami określonych grup wiekowych i społecznych.
        • kulinka3 Re: Osoby starsze 11.02.06, 00:51
          verdana napisała:

          > Dziecko powinno spotykać sie z ludźmi dobrymi, sympatycznymi,lubiącymi dzieci,
          > a nie z reprezentantami określonych grup wiekowych i społecznych.

          Czytając to zdanie przypomniałam sobie dyskusję o szkole i Twoje obawy o to,jak
          człowiek nie wyedukowany w szkole powszechnej, gdzie ma możliwość kontaktu z
          różnymi grupami społecznymi, może być dobrym psychologiem,nauczycielem czy
          kuratorem.
          Czy człowiek, który nie ma kontaktu z osobami starszymi nie jest o coś uboższy,
          czy nie postrzega starszych jako "plemion afrykańskich"? W przypadku szkoły ta
          wiedza o "innych" od nas była pozytywna, konieczna.Do tych "innych" należą też
          ludzie starzy, więc tej wiedzy nie powinno nam chyba zabraknąć?
        • samboraga Re: Osoby starsze 11.02.06, 19:54
          żądanie od ludzi starszych specjalnego
          > zachowanie, dostojnej starości.

          problemem nie jest, do jakiego wieku 'wypada' jeździć na nartach, a od kiedy
          siąść na zydelku przed domem i grzać stare kości, ale że powoli z jeżdżenia 'na
          krechę' czy ślizgiem trzeba przejść na łagodny, coraz sszerszy pługsmile)
          • mader1 Re: :)))))) b/t 11.02.06, 20:31

    • kulinka3 Re: Osoby starsze 11.02.06, 00:52
      Moje dzieci uwielbiają swoich dziadków i prababcię. Widzę jak tęsknią, jak chcą
      się z nimi spotykać, rozmawiać,bawić.To ważny element ich życia.
      Dziadkowie wnoszą ( między innymi rzecz jasna) w naturalny sposób wiedzę o
      życiu,której chciałabym żeby im nie zabrakło,że oto babcię może coś boleć lub że
      ma pomarszczoną skórę lub, że brakuje jej sił,że trzeba pomoć.
      Gdybym nie miała moich bliskich blisko, moje dzieci pewnie nie często miałby
      okazję zobaczyć kogoś starszego, a już o bliższym kontakcie nie wspomnę.
    • mama_kasia Re: Osoby starsze 11.02.06, 13:00
      Ci "kochani staruszkowie" nie zawsze musza byc "kochani", jak juz
      pisala Verdana wink

      Moje dzieci maja dwie babcie (przy czym jedna w innym miescie) i tylko
      jednego dziadka, ktory nie jest dziadkiem ksiazkowym, bawiacym sie z
      wnukami, chodzacym z nimi w rozne fajne miejsca, opowiadajacym
      ciekawe historie z przeszlosci. Nie, jest dziadkiem niepelnosprawnym,
      niemowiacym. Inne dzieci maja innego dziadka. Jeden jest aktywny, inny
      chory, jeden zgorzknialy, inny radosny. Nie o wiek tutaj chodzi, a o
      charakter czlowieka.
      Czy dzieci boja sie osob starszych z tego powodu, ze nie maja
      kontaktu z takimi osobami? Nie sadze. Przeciez na ulicy sa ludzie
      starsi. W kazdym razie ja ich spotykam dosyc czesto smile
      Strach czy inne odniesienia biora sie tez z tego, jak do
      tych osob odnosza sie rodzice. Jesli rodzice lekzewaza napotykane
      osoby starsze, jesli ich nie lubia, jesli nie zauwazaja, boja sie ich,
      bojac sie starosci w ogole, jest duze prawdopodobienstwo, ze ich dzieci
      tez beda tak sie zachowywac.
      I nie chodzi tylko o osoby starsze, ale o kazdego czlowieka w kazdym wieku.

      ps. Przepraszam za brak polskich liter. Mamy w domu reorganizacje
      komputerowa i na razie polskich liter brak wink
    • mamalgosia Re: Osoby starsze 11.02.06, 13:05
      Na razie nie zastanowiłam się głębiej nad tym tematem, ale prawda jest taka, że
      moje dzieci nie mają w swoim otoczeniu żadnego staruszka. moi rodzice jeszcze
      nie podpadają pod ten wyraz, a teściów widujemy rzadko. Sąsiedzi też jacyś w
      miarę młodzi, tylko za płotem taka jedna babunia (ale zimą nie wychodzi, a
      latem tylko siedzi na krzesełku, niestety nie słyszy jak sie do niej mówi).
    • mader1 Re: Osoby starsze 11.02.06, 14:58
      Szanuję, bardzo szanuję osoby starsze. Nie cierpię tego protekcjonalnego tonu w
      jaki się o nich mówi czy z nimi rozmawia...
      Opowiem Wam coś. Pamiętam kiedyś sytuację na wigilii klasowej.Nauczycielka -
      osoba młoda lecz nie młodziutka, raczej z prostej, choć porządnej rodziny,
      niegłupia, ale zupełnie " normalna".Jeszcze kończąca studia. Był tam dziadek
      jednej z dziewcząt. Arystokrata w każdym calu - elegancki, po francusku mówił,
      jak po polsku, mężczyźni w Jego rodzie od wieków byli senatorami, jego zięć
      także zajął się polityką ( On sam nie - w PRL to oczywiste). Uwielbiałam go,
      choć miał czasem takie, wiecie, wypowiedzi o życiu typowe dla starszego
      człowieka. Ale patrzyłam na niego, jak w orazek, bo czasem ta jego wypowiedź
      rozpoczynająca się banalnie, kończyła się arcyciekawą historią. Wracając do
      wigilii... Mówi ten człowiek coś do owej nauczycielki, a ona chwilę udaje, że
      słucha, a potem tak jakoś lekceważąco go zbyła. Jej mina mówiła - " co on może
      wiedzieć na temat polityki ? " Aż mi się żal zrobiło tej dziewczyny - osoby, o
      których ona czytała w gazetach, on widział, a czasem znał osobiście.....
      W artykuliku, którego autorka chciała dobrze, uderzyło mnie takie przedmiotowe
      traktowanie owych staruszków - " żeby dzieci się nie bały..." " żeby dobrze się
      rozwijały..."
      Przecież te starsze osoby " potrzebne" są wszystkim, tak jak "potrzebni"
      jesteśmy my , dzieci... one są częścią życia - takie jakie są.
      Niecierpliwe, apodyktyczne, aktywne, badź łagodne, chore, spolegliwe. Blisko i
      daleko... Te, które pokochaliśmy aktywne i samowystarczalne, po latach
      potrzebujące pomocy i nieszczęśliwe. Nikt nie wie, kiedy jego godzina.
      A swoją drogą, czy naprawdę kiedyś w tych rodzinach wielopokoleniowych było ich
      tak dużo ? Przecież kobiety jeszcze wcześniej rodziły dzieci, babcie stawały
      się nimi jeszcze wcześniej, panowały choroby, duża śmiertelność wśród starców i
      dzieci... Czy to nie jest jednak mit ?
      • verdana Re: Osoby starsze 11.02.06, 15:36
        Było dużo o tyle, ze koło czterdziestki ludzie (szczególnie damy) robiły
        się "starsze", siedziały na kanapie i miały "za za złe".
        W książce z końca XIX wieku(Księżniczka " Urbanowskiej), czytam "Mój ojciec
        jest starcem i ma lat sześćdziesiąt".
        Problem w tym, że dziecku nic nie przyjdzie , zgodnie z tym artykułem, ze
        stykania się z aktywnymi i czynnymi osobami starszymi - one nie
        są "odróznialne" od ludzi w śrenim wieku. Chodzi więc o spotykanie sie z
        wybraną grupa "staruszków", takich co już są trochę niedołężni, pomarszczeni,
        siedzą w domu. Oczywiscie, jeśli sa tacy w rodzinie, to jak najbardziej jestem
        za spotykaniem się, a nie spychaniem ich na margines (no, pod warunkiem, ze ich
        dzieci nie męczą, bo i tak może być). Ale specjanie wyszukiwać? Po co?
        • mader1 Re: Osoby starsze 11.02.06, 17:19
          Właśnie. Ale one obiektywnie wcale nie były stare ! Jak czytamy różne
          wspomnienia, to okazuje się, że niektóre były bardzo aktywne - zarządzały
          jeszcze majątkiem, jeździły konno, organizowały imprezy charytatywne czy bale.
          Trzęsły domem. Nie było ich wiele, oczywiście. Natomiast wcale nie wiem, czy
          teraz też jest tak dużo kobiet " które nie mają za złe". Co za różnica, czy
          siedziały na kanapie i piły herbatkę, czy siadają przed telewizorem i oglądają
          seriale jak leci, nawet po pracy.
          Jedna z moich babć była nietypowa. Drobna, szczupła, chodziła tylko w
          sukienkach ( niezbyt długich, kolorowych), zawsze się spieszyła.Różańca nie
          miała, bo miała za mało czasu na " takie rzeczy"wink Apodyktyczna, bardzo
          zazdrosna, czynna i sprawna.Potrafiła krzyknąć, zakazać, powiedzieć coś
          krzywdzącego. Miała okropny charakter do końca swoich dni.I nie zamierzała nad
          nim pracować wink Ale.....
          To Ona nauczyła mnie mojej pierwszej poważnej modlitwy, gdy byłam mała - ze 3
          lata miałam - 10 Przykazań.Krótko razem mieszkaliśmy,a wtedy mama zawiozła mnie
          do niej na parę dni na działkę. Do tej pory to pamiętam - wieczorne klękanie do
          modlitwy przy zapalonej lampie naftowej.
          Pamiętam też, że kiedyś wpadła i uznała, że mama czegoś nie dopatrzyła w
          edukacji jej wnuka - rozłożyła więc koc i nauczyła go fikołków , jak
          powiedziała, czyli przewrotów w przód smile)))))))))
          Druga babcia była od razu gruba, stateczna,łagodna, starsza. Nie przytuliła i
          nie wzięła na kolana - była taką ikoną babci.Nie nauczyła wierszyka.Nie
          krzyknęła nigdy. Nie przyszłoby mi do głowy, by wejść z Nią w jakiś bliższy
          kontakt. Ale lubiłam nocować tam raz w roku na przyciasnym tapczaniku, słyszeć,
          jak dorośli wychodzą na pasterkę ( była dla mnie wspaniałą , niedostępną dla
          dzieci mszą). Lubiłam to jej "posapywanie", brak emocji, wyciąganie z szuflad
          czekolady, przesuwany w palcach różaniec... Żadnych emocji, żadnych złych
          wspomnień, niczego mnie nie nauczyła... A jednak, gdy przygotowywałam pierwszą
          w swoim zyciu Wigilię we własnym domu, kompot z suszonych owoców ugotowałam na
          Jej cześć.
          Nie ma przepisu na babcię. Te z Klubu Seniora nie są "lepsze", niż inne.
          • pawlinka Re: Osoby starsze 11.02.06, 17:31
            tak myślę, czy jest coś takiego jak ikona babci? Dla mnie "babciowość" to
            bedzie jednak pewne ciepło i przytulanie. Mówię o sobie oczywiście.
            Chyba nie ma jednego określonego wzoru babci, tak jak matki czy ojca.
            Pozdrawiam smile
            • mader1 Re: Osoby starsze 11.02.06, 18:07
              Chyba nie ma jednego określonego wzoru babci, tak jak matki czy ojca.

              tu się zgadzamy smile
              także pozdrawiam smile
      • samboraga Re: Osoby starsze 11.02.06, 18:33
        > W artykuliku, którego autorka chciała dobrze, uderzyło mnie takie przedmiotowe
        > traktowanie owych staruszków - " żeby dzieci się nie bały..." " żeby dobrze
        się rozwijały..."

        ja bym powiedziała, że to jest (przede wszystkim) przedmiotowe traktowanie
        rodziców i dzieci, dość częste w pismach 'o dzieciach' właśnie
        'matko pamiętaj, dziecko twój skarb'...czytaj mu przynajkmniej 20 min. dziennie
        codziennnie, przynajmniej raz w tygodniu zaprowadź na widzenie z babcią
        o, i to o zwierzątkach też się wpisuje tu idealnie - kup dziecku rybki, niech
        się uczy empatii i obowiązkowości...

        coraz mniej jest zaufania w zwykłe, naturalne wychowywanie dziecka, w zwykłe
        życie z dzieckiem, coraz więcej 'pomysłów' na 'pracę nad dzieckiem'
    • lolinka2 Re: Osoby starsze 12.02.06, 18:29
      Boją się, ale nie wiem czxy to efekt niewielopokoleniowości rodzin, czy po
      prostu taka faza rozwojowa. MOje dziecko ma wstręt do osób starszych od pewnego
      czasu i niby jest do przekonania (ale po jakimś czasie), niemniej reakcją nr 1
      jest taka sama: boję się, ona jest stara, ona jest brzydka, a czy ona jeszcze
      żyje???
      I nie zmuszam jej w związku z tym żeby np całowała prababcię którą widzi raz na
      rok (co większość rodziny ma mi wybitnie za złe), ale też próbuję dać prabaci
      szansę żey jakoś z nią weszła w kontakt (i np w ostatnie wakacje bawiły się
      razem, nieźle wyszło). Osobiście z babcią rozmawiałam, powiedziałam jej na jaką
      przypadłość cierpi młoda (ona się z tym nie kryje i komentarze puszcza na głos
      wszystkie), zrozumiała (o dziwo, a mnie nie rozumiała...?) i poczuła sie w
      obowiązku przekonać do siebie prawnuczkę na początku kilkudniowego pobytu.
      Podziałało. Za rok pewnie tak samo będzie...
    • utka Re: Osoby starsze 13.02.06, 11:29
      Moje najpiekniejsze wspomnienia z dziecinstwa wiaza sie wlasnie z moimi
      babciami i dziadkami. To dziadzio sadzal nas na grzbiet kobyly jak jechal ja
      kapac w Sanie, to dziadzio wlasnie, w dobie, kiedy w sklepach nie bylo zadnych
      zabawek, wymyslil dla nas gre w kozy i wilki i zrobil plansze z dykty a
      pionkami byly fasolki, to dziadzio robil dla nas najpiekniejsze szopki, i
      zawsze mial kieszenie drelichowej kufajki wypchane pachnacymi jablkami i
      gruszkami ... i jak nikt godzinami potrafil o wojnie i swojej wojennej tulaczce
      opowiadac ..... I najwieksza rybe (pysznego suma) tez dziadzio wlasnie
      zlapal ...
      A babcie ... czestowaly pajdami pieczonego domowego chleba z odsmazanymi
      tluczonymi ziemniakami z obiadu, przeslodkim mazurkiem z masa kajmakowa ...

      kiedys dziadkom bylo latwiej byc dziadkami - dzieci rodzily dzieci, starsi szli
      na emeryture, rente, pole przepisywali mlodym i sobie siedzieli przed domkiem i
      fajke pykali lub pierze darli ... Po prostu mieli czas dla siebie, czas na
      zasluzony odpoczynek, czas na refleksje nad swoim zyciem, czas na 'kolejne jego
      przezycie'- chocby wlasnie w snuciu tych opowiesci dla wnukow ... Na
      uporzadkowanie i zamkniecie pewnych rozdzialow i spraw. Wydaje mi sie, ze male
      dzieci potrzebuja takich wlasnie dziadkow, takich 'innych' od rodzicow i to nie
      tylko wielkiem, takich 'lacznikow' miedzy, dalszymi pokoleniami znanymi juz
      tylko z dziadkowych/babcinych opowiadan a mama i tata.

      to co napisalam wyzej, to taki obraz 'wiejskiego dziadka i babci' - takich,
      jakich ja malam szczescie miec.

      Nie chce tu bynajmniej ublizac osobom czynnym zawodowo nawet w wieku lat 80
      jeszcze; niech pracuja jak najdluzej nawet na 5 etatach, jesli taki ich wybor
      i jesli sil starcza.
      Zreszta wydaje mi sie, ze teraz taka aktywna starosc jest bardzo modna i w
      kolorowych pismach bardzo lansowana.

      Nasze obie rodziny mieszkaja ok. 300 km. od nas, tak naprawde zauwazylam to
      dopiero, kiedy urodzilam dziecko. Zaluje troche zesmy sie tak daleko od babc i
      dziadkow wyprowadzili ... sad

    • madasia Re: Osoby starsze 13.02.06, 12:01
      Jeden temat, a tyle w nas wyzwala wspomnien na temat babc i dziadkow.
      Ja jestem zwolenniczka, rodzice sa od wychowywania, a dziadki i babcie od
      rozpieszczania. Na szczescie w moim zyciu sie to sprawdza. Majac
      niepelnosprawne dziecko, wiem, jak moja corka jest silnie zwiazana z dziadkami.
      Ma duze problemy z mowieniem, ale tych slow nauczyla sie dosz szybko.
      Moi tesciowie ( mieszkaja w tym samym miescie) to osoby, ktorzy pamietaja o
      wszystkich rodzinnych rocznicach i gdy przychodza w odwiedziny do swich wnukow,
      zawsze maja cos, czasmi moze to byc zwykly cukierek.
      Moja mama, ktora mieszka w sasiednim mieszkaniu, notarycznie zapomina o
      zyczeniach ( nie chodzi mi o prezenty, tylko o sama pamiec) i jesli juz
      przyjdzie, to nie sklada zyczen, bo po co, interesuja ja, to co jest na stole.
      Jesli juz ma zostac z moja corka w domu to jej opieka polega natym, ze przynosi
      z soba jakas robotke i najlepiej niech wnuczka sie rusza i nie stwarza
      problemow.Zero wlasnej inicjatywy, zeby cos poczytac, pobawic sie.
      Po co to pisze? Bo mama mojej mamy byla dla mnie najukochnsza babcia, to do
      niej juz jako osoba dorosla wpadalam na herbate by porozmiwaiac o kobiecych
      sprawach Zmarla, gdy mialam 25 lat. Ale do dzisiaj czuje o wiele wieksza wiez
      duchowa z nia niz z moja mama. I zastanawiam sie tylko jak taka zlota kobieta
      jak moja babcia mogla urodzic i wychowac tak egostyczna osobe jak moja babcia?
      Jesli nie geny ani wychowania, to co to jest?
      • mader1 Re: Osoby starsze 13.02.06, 15:57
        czasem się też nad tym zastanawiam. Niektórzy mówią - była za dobra, zbyt
        opiekuńcza.
        Ale czy mozna byc " za dobrą?" - może za bardzo pobłażliwa.
        A z drugiej strony wydaje mi się, że nie tak prosto, by za wszystko yli
        odpowiedzialni rodzice. Jeżeli Bogu można powiedzieć " nie", to tym bardziej
        rodzicom, prawda ?
    • pysio8 Re: Osoby starsze 13.02.06, 15:31
      Nie organizuję w sposób sztuczny spotkań z osobami starszymi dla córki.
      Mieszkamy z moją mamą, która jest po siedemdziesiątce. Mała przepada za babcią,
      która ją rozpieszcza,ale ma też 'zapędy wychowawcze'. Żeby jednak codziennie
      nie wszczynać wojny domowej, przymykam oko na uwagi w stylu 'mała ma za duży
      dekolt jak na taką pogodę'. Jak mnie za bardzo zaczyna coś uwierać w naszych
      kontaktach, to przypominam mojej mamie, ze ona jest babcią, a ja matką z
      wszelkimi konsekwencjami. Czasem nieźle 'iskrzy'surprised...Kiedy w taką pogodę robi
      się za daleko do parku surprised,spacerujemy sobie po okolicy, a spacerując spotykamy
      staruszków np. mówiących do siebie pod nosem...Ostatnio pewna babuleńka, na oko
      na dziewięćdziesiąt parę lat zmartwiła się przemoczonymi rękawiczkami małej.
      Córka pogodnie roześmiała się do obcej babuni, ale to wyjątkowo odważna
      dziewczynka ciekawa świata i ludzi..po kim ona to ma?
    • esi1 Re: Osoby starsze 14.02.06, 09:38
      Kiedy byłam dzieckiem na każde wakacje jeździłam na wieś do dziadków. Dodatkowo
      wpadało się do nich praktycznie w każdy weekend (wieś w okolicach naszego
      miasta). U jednej mojej babci mieszkali do swojej śmierci pradziadek i
      prababcia. Do drugiej babci bez przerwy przychodziły na pogaduszki sąsiadki
      staruszki. Często ich słuchałam, ich opowieści o życiu kiedyś, widziałam
      podejście do życia, rodziny, dzieci, codzienną wiarę. Widziałam pomarszczone
      twarze, choroby, w końcu śmierć.
      Teraz moje dzieci: Ich dziadkowie mieszkają 300 km od nas, więc kontakty są
      sporadyczne. Mieszkają w blokach, moi rodzice jeszcze pracują. Już rodzice
      mojego męża są bardziej "dziadkowi".
      W mieście gdzie mieszkamy od 6 lat kontakty mamy w zasadzie z ludzmi młodymi
      lub w średnim wieku, więc kontakt z osobami starszymi moje dzieci mają tylko na
      ulicy, ale trudno nazwać to jakimkolwiek kontaktem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka