Dodaj do ulubionych

Kobiece - niekobiece

15.02.06, 17:28
Wiecie, mam wrażenie, że od dziewczyn ludzie chcą " nie wiadomo co". Tak się
dzieje, że moje córki są niegłupie. Jedna z nich lubi rozwiązywać zadania (
ale czytać też). Niektórzy znajomi półżartem pytają mnie, czemu rozmawiam z
córką czasem o małżeństwie "Ona i tak męża nie znajdzie... za mądra".I to
przy niej ! kobieta powinna być urocza, śmiać się perliście, byc spokojna i
posłuszna - wiedzieć tyle, żeby znaleźć "jakąś" pracę, gdy chwilowo mężowi
się nie udaje sad
No to jak je wychowywać ? Jak myslą to co, mają pisać pamiętniki, żeby sobie
te myśli zapisywać TAM ? wink)))))))
Obserwuj wątek
    • maadzik3 Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 19:20
      Coz, w domu rodzinnym nauczono mnie myslec CZLOWIEK. I tak mysle. podzialy mnie
      brzydza. Nie dlatego ze nie zauwazylam roznic miedzy kobieta i mezczyznawink)) ale
      dlatego ze tyle samo roznic jest miedzy mezczyznami i miedzy kobietami. Po
      prostu ludzie sa rozni i to wspaniale. Roznorodnosc jest wielka wartoscia,
      nauczycielka tolerancji, sklania do przemyslen itp itd A mit Scarlett O'Hara,
      coz... ja tam nie mialam problemu z kontaktami z plcia przeciwna, a myslec
      staram sie samodzielnie i nigdy nie robilam z tego sekretusmile)). Wspieraj swoje
      corki!
      Magda
    • isma Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 19:33
      Maderku - ja na takie dictum odpowiadam malo skromnie: ja "za madra" meza
      znalazlam, to i ona znajdzie wink)).

      (u nas te "dobre rady" sie objawiaja glownie w sytuacjach, kiedy moje dziecko
      wprawdzie nie odmawia wykonania polecenia, jak wiekszosc 3-4 latkow,
      kategorycznie zada jednakowoz, azeby jej potrzebe okreslonego zachowania
      uzasadnic).
      • mader1 Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 10:30
        moje ciągle zbyt dociekliwe. Wszystkie. Chłopak też używa języka, żeby
        pytać smile))
    • marzek2 Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 19:52
      Miałam taką jedną "za mądrą" przyjaciółkę, tak mądrą, że moim zdaniem, to jej
      przeznaczeniem był pastor albo ktoś tego pokroju smile
      Długo nie wychodziła za mąż, co się jakiś wykształcony facet pojawiał w zborze
      to ją kochane "ciocie" swatały smile A ona wydawało się szczęśliwa z tym, jak było.
      I nagle... bach! Poznała faceta gdzieś w Austrii, wyszła za mąż i wyjechała z
      nim do Stanów, gdzie on jest profesorem na jakimś uniwersytecie, a ona miała
      uczyć amerykańskich studentów, jak uczyć angielskiego obcokrajowców (gdyby np
      chcieli przyjechać do Polski, zostać native speakerem w jakiejś szkole
      angielskiego i np żonę znaleźć smile.
      Tak, że się Mader nie martw, Pan Bóg ma wiele możliwości swatania ludzi smile
    • minerwamcg Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 20:32
      Daj spokój, słodkich kretynek zawsze będzie na świecie po dostatkiem. A
      sensownych, myśących kobiet zawsze będzie potrzeba, w każdym stanie i zawodzie.
      Nie żyjemy w średniowieczu, kiedy wykształcona kobieta mogła być co najwyżej
      zakonnicą - jest mnóstwo możliwości twórczego, mądrego życia, i wcale
      niekoniecznie w samotności. 9/10 kobiet-naukowców na UJ to osoby zamężne smile)))
      • mader1 Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 10:46
        minerwamcg napisała:

        > Daj spokój, słodkich kretynek zawsze będzie na świecie po dostatkiem.

        I kretynów smile))
    • svistak Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 20:34
      phiii, kazda potwora znajdzie swego amatora.lecz w tym caly jest ambaras zeby
      dwoje chcialo naraz...
      smile
      wlasnie czytam ksiazke pt. "Grzeczne dziewczynki ida do nieba, a niegrzeczne
      ida tam gdzie chca" - dostalam na walentynki smile
      s.
      • mader1 Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 10:28
        svistak napisała:

        > phiii, kazda potwora znajdzie swego amatora.lecz w tym caly jest ambaras zeby
        > dwoje chcialo naraz...
        > smile

        Moje ulubione powiedzonko smile)))
        .
    • pawlinka Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 21:07
      Uczyłam kiedyś w całkowicie żeńskiej klasie. Nazywano ją pogardliwie: "klasa
      kucharek i fryzjerek". Fakt, dziewczyny nie były wybitne, ale chciały się
      uczyć, "zrobić" maturę. Wielu to sie nie udało, bo na każdym kroku spotykały
      się z opiniami, że są "głupie i to tylko dobry materiał na żony". Potwornie
      mnie to złościło, bo one w to zaczynały wierzyć! zrobiono im wielką krzywdę.
      Wiecie, że nigdy nie słyszałam takich opinii o chłopcach, chociażby
      rzeczywiście byli głupi? Mówiono: "poradzi sobie. Tacy (jacy, cóż za eufemizm!)
      sobie zawsze radzą". Buntuję się przeciwko takim uproszczeniom i schematom.

      Mader, nie zapisywać...myśleć głośnosmile)))
      • justyna.ada Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 15:10
        opiniami, że są "głupie i to tylko dobry materiał na żony".

        Tiaaa...
        super byłoby mieć taką żonkę, na pewno każdy by chciał. Niezła opinia big_grin
    • kulinka3 Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 21:26
      Myślenia wyplenić się nie da, niektóre typy tak mają wink)).
      A faceci lubią myślące kobiety, czego niewątpliwym przykładem jesteśmy wink)).
      Ja boję się innych rzeczy.Czy aby dla naszych córek starczy myślących facetów.Rodzi się ich statystycznie
      mniej,mniej się kształci,a już wierzących ze świecą szukać?
      • minerwamcg Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 21:41
        Czy aby dla naszych córek starczy myślących facetów.
        > Rodzi się ich statystycznie
        > mniej,mniej się kształci,a już wierzących ze świecą szukać?

        To sobie ponawracają niewierzących, bardzo dobrze smile
      • pawlinka Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 21:44
        Nie sądzę. Ja już mam na oku kilku mądrych, wrażliwych i wierzących kandydatów
        dla mojej córeczki i znalazłam kilka podobnych ofert dla synka...Se przjrzą
        kiedyś...smile))
        • pawlinka Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 21:45
          przejrzą...
          • verdana Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 22:32
            No, niestety... Tak uważa wiele osób.
            Dwa razy ksiądz, przychodzacy po kolędzie, w obecności moich dzieci popełnił
            podobną gafę. Raz, pytając męża, czy sie nie wstydzi, że ja mam wyższy stopień
            naukowy niż on. Drugi raz, tłumacząc mi, ze kobiety nie powinny pracować
            zawodowo, a jeśli, to najwyzej "na szpilki", a nie by utrzymać rodzinę.
            Zapytałam go, czy zna przypowieść o zakopywaniu talentów.
            W tym roku chyba kosciół miał nas w specjalnej kartotece, bo mlody, bardzo miły
            i bardzo speszony ksiądz szczegółowo wypytywał mnie o pracę zawodową...
            • jol5.po Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 22:48
              >kobieta powinna być urocza, śmiać się perliście, byc spokojna i
              posłuszna - wiedzieć tyle, żeby znaleźć "jakąś" pracę, gdy chwilowo mężowi
              się nie udaje<
              taak, ale to się powoli zmienia, kobieta bierze już udział w wyscigu po coraz wyższe stanowiska i wcale cechy wymienione na górze nie są najbardziej pożądane, ale w tych innych cechach + wysokim wykształecniu ona sobie równie dobrze radzi jak mężczyzna, tylko, że ... statystycznie rzecz biorac im dalej zaszła taka kobieta, tym częsciej jest samotna właśnie

              (kariery naukowe to trochę inna bajka, bo jak napisała Minerwamcg >9/10 kobiet-naukowców na UJ to osoby zamężne< tam jest bardziej normalniewink
            • anndelumester Re: Kobiece - niekobiece 15.02.06, 23:58
              Bywa..
              Najsmutniejsze w takich tezach o wychowaniu, jest to, że, jeżeli juz je
              slyszałam, to częsciej slyszłam je od matek dziewczynek niż od ojców.
              Nie tak dawno dyskutowalam z pewna znajomą, która - sama dośc pedantyczna -
              biadolila, że nie przezyje jak corka bedzie balaganiarą, bo chlopcy to wiadomo,
              ale dziewczynka ... dziewczynka m u s i dbac o porzadek, byc dobra w pracach
              domowych, byc schludna , grzeczna , ladnie ubrana etc.
              Co ciekawe owa pani tak gloryfikująca odwieczne, by nie rzecz przyrodzone
              zadania i cechy charakteru kobiet wink sama kiepsko gotuje, nie potrafi
              szydelkowac, szyc i robic na drutach ;DDDD

              > W tym roku chyba kosciół miał nas w specjalnej kartotece, bo mlody, bardzo
              miły
              >
              > i bardzo speszony ksiądz szczegółowo wypytywał mnie o pracę zawodową...

              Verdano, widać Twoje zainteresowania, a na pewno publikacje przypadly do
              gustu... albo zostały zapamiętane. wink)))
    • ruda_kasia Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 08:29
      I jeszcze nie powinny zarabiać więcej od mężów, bo ich to stresuje wink (to moja
      teściowa). A teść znieśc nie może, że w przeciwieństwie do jego żony ośmielam
      się czasem miec swoje zdanie. Choć posuwa się i do tego, że jak pytam, ile mamy
      oddać pieniędzy za rachunki (ogrzewanie, prąd, woda częściowo rodzielone
      instalacje, częsciowo nie), to mówi, żeby mąż przyszedł (choć ja zarabiam dwa
      razy tyle co on i jestem starsza wink)
      Niektóre typy tak mają, trzeba to ignorować i dzieci wychowywać w maksymalnym
      poszanowaniu i dziecięcych osóbek i w warunkach umożliwiających "odkopywanie"
      talentów
      • mamalgosia ruda kasia 16.02.06, 10:38
        Ty tutaj???
        • ruda_kasia Re: ruda kasia 17.02.06, 08:22
          Od dość dawna, a czemu Cię to dziwi?
      • mader1 Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 10:55
        pamiętam, jak jeszcze mieszkaliśmy na Woli, przychodzi dozorczyni z parteru:
        - Czy jest mąż ? - pyta. W ręku trzyma jakis kawałek papieru i aż skubie go z
        przejęcia
        - Jest, proszę wejść. - powiedziałam, bo wyczułam, że jakaś ważna sprawa.
        Z czeluści mieszkania wyłazi rzeczony mąż, uśmiech na twarz
        - Słucham ? - stara się wydobyć powód wizyty
        - Bo... czy mógłby pan... bo ja muszę... czy pan... bo taki mądry...
        - Tak.. tak.. - wszystko idzie jak na tej reklamie sieci komórkowej smile
        - Czy napisałby mi pan podanie do pracy i to si wju ? - odważyła się
        Mąż spojrzał na nią z przekorą, łobuzerskim uśmiechem i mówi
        - A... to żona pani to wszystko napisze i wytłumaczy. Ona jest mądrzejsza.
        Ale miała minę smile))))
    • samboraga Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 09:37
      no a my wszystkie to co? udało nam się? 'chłopa złapać'?wink)

      swego czasu zostałam publicznie przekreślona jako kandydatka na żone i matkęwink)
      w ramach prac społecznych porządkowaliśmy klasę, każdy miał jakiś odcinek, ja po
      skończeniu swojego ...usiadłam w kącie i wyciągnęłam książkę (przechodziłam
      okres silnego molstwa książkowego)...
      długo to nie trwało, okazało się, że powinnam była pomóc koledze, a nie 'się
      obijać' zakończone słowami 'no, na żonę to ty się nie będziesz nadawała'...wink)

      ps. niech te mądre nie wyginą, bo z kim zeswatam mojegowink
    • mader1 Re: Kobiece dziewczyny... 16.02.06, 10:28
      Ja to właściwie już wybrałam - wychować CZŁOWIEKA i pomóc Mu się rozwinąć w
      swojej pełni - o tyle, o ile jest to w mojej mocy.
      Mam trochę koleżanek - właściwie wszystkie zamężne,nawet mały odsetek rozwodów
      wokól mnie. No już nie mówiąc o Was - mądre i dzielne kobiety wink
      Wiecie, ja jakoś jestem spokojna, bo uważam, że lepiej nie mieć męża, niż mieć
      bylejakiego, aby mieć - "złapać chłopa" smile))))
      Ale denerwują mnie takie opowieści w dodatku przy dziewczynkach, bo jeżeli one
      się mnożą, to pozostawiają dziwny problem, którego na razie przecież nie ma...
      Miałam przez jakiś, długi czas najwyższą średnią na roku, wyszłam za mąż w
      wieku 22 lat, ku zmartwieniu kolegów ze studiów, za czlowieka " spoza". W wieku
      19 lat wcale nie przypuszczałam, że mogłabym za 3 lata być mężatką. Na glowie
      miałam inne rzeczy, wokół kolegów, których uważałam za niepoważnych. I stało
      się, zakochałam się...
      • mamaemilii Re: Kobiece dziewczyny... 16.02.06, 12:01
        mader1 napisała:
        > Wiecie, ja jakoś jestem spokojna, bo uważam, że lepiej nie mieć męża, niż
        mieć
        > bylejakiego, aby mieć - "złapać chłopa" smile))))
        Otóż to! Bo wygląda na to, że wiele osób za szczyt możliwości i szczęścia uważa
        zamążpójście, tak jakby inne drogi życiowe były gorsze. W przypadku kobiety,
        oczywiście. Bo facet kawaler w wieku 50 lat nie jest dla nich tak rażącym
        przykładem nieporadności życiowej jak samotna kobieta wink
      • samboraga Re: Kobiece dziewczyny... 16.02.06, 12:12
        > Ale denerwują mnie takie opowieści w dodatku przy dziewczynkach, bo jeżeli one
        > się mnożą, to pozostawiają dziwny problem, którego na razie przecież nie ma...

        otóż to, świat zawssze wie lepiej co je/nas uszczęśliwia...
    • svistak Re: Kobiece - niekobiece 16.02.06, 15:10

      hihihi czytam i czytam wasze/nasze wypowiedzi i mysle ze... troche tu
      feministycznie wink
      s.
      • mader1 Re :historyjka 16.02.06, 17:06
        wink))) to znaczy,że coś się z nami da jeszcze zrobić wink)))) oprócz " ciotek
        dewotek" wink))))

        Wiecie co, parę lat temu mój kolega udzielał korepetycji pewnej Zuzi.
        Korepetycje były z matematyki, miał problem z wytłumaczeniem jej czegoś, czy
        ona ze zrozumieniem, mniejsza... Jego komentarz ( przy mnie!) był - "co od tych
        kobiet się wymaga, to będzie taka piękna mama, do pieczenia się nadaje, ale po
        co dziewczyny mają uczyć się matematyki ( skoro takie głupie w domyśle).Po co
        im w ogóle te studia, szkoły..."Dziewczyna jakoś przebrnęła, maturę zdała,
        jakis licencjat zrobiła.Wierząca. Chciała wyjść za mąż - wcale nie była
        feministką - chciała niańczyć swoje dzieciaki. Pracowała, dobrze jej szło.
        Poznała chłopaka, wyszła za mąż. Nawet jeszcze nie zaszła w ciążę, nawet nie
        przerwała pracy... Po roku jej mąż powiedział, że już jej ... nie kocha. Trudno
        było rozmawiać o szczegółach, dotrzeć do jakiejś "głębi" jego umysłu. Na
        wszystko odpowiadał, że " przeszło mu".A jak przeszło to nie ma sensu.
        Rozmawiam ze swoim znajomym korepetytorem i pytam, czy uważał, że tamten był
        lepszy z matematyki wink))) jak u niego było z myśleniem abstarkcyjnym, logiką i
        przewidywaniem skutków wink)))) i dlaczego nikt mu nie powiedział o tych garnkach
        i niańczeniu wink))) czyżby... czyżby ( idąc tym tropem) jego poziom abstrakcji
        był tak niski, że nie nadaje się " nawet" do tego ?
        Całe szczęście, że Zuźka skończyła co skończyła, może się utrzymać i jest
        mooocno ostrożna.
        Chciałabym, żeby moje dziewczyny nie były takie bezradne w świecie. Chcę, żeby
        były dobrymi żonami i matkami, ale inteligencja też im się może przydać, nie ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka