Dodaj do ulubionych

Prawda w wychowaniu

21.02.06, 12:02
No, to ja założę nowy wątek, bo temat mnie fascynuje od dawna.
Czy dziecko powinno słyszeć od rodziców całą prawdę i tylko prawdę (wiem,
wiem "Cóż jest prawda?" - chodzi mi o to, co rodzice za prawdę uważają),
nawet jesli prawda jest z róznych wzgledów bardzo niewygodna? Czy też nalezy
nieco naginać prawdę do potrzeb wychowawczych? (Tu nie chodzi mi o
dostosowywanie wypowiedzi do wieku dziecka - to inny problem). Czy pewne
rzeczy należy po prostu ukrywać? I jakie?
Bardzo mnie interesują Wasze wypowiedzi!!!
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 12:25
      Ach, od czegóż my mamy bibliotekę forumową smile
      Na początek proponuję lekturę tych wątków -
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=35185495
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=28319296
      Więcej jak się zastanowię.
      • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:07
        Poczytałam sobie.
        Chodzi mi raczej nie o wiarygodność i konsekwencję(powiedziałam, że tak ma być,
        to tak ma być), tylko raczej o prawdę, która jest dla nas niewygodna, albo może
        być dla dziecka szokujaca. Tu ten drugi wątek - o śmierci, bardziej by
        mi "podpadał".
        Myslę jedak raczej o ukrywaniu prawdy przed dzieckiem, zmienianiu jej dla
        utrzymania koncepcji wychowawczej, albo dla innych celów.
        Dla przykładu - czy mówić, ze wujek siedzi w więzieniu? Że nauczycielka jest
        zdecydowanie niesprawiedliwa? I poważniejsze kwestie - mowić czy nie - ze część
        rodziny np. jest niewierząca, czy innego wyznania? Że coś w życiu zrobiło się
        złego? Że pewne nasze zasady sa kontrowersyjne? Że jednorazowe
        zapalene "skręta" nie prowadzi od razu do narkomanii? No, można wyliczać w
        nieskończoność.
        Chodzi mi o mówienie niewygodnej prawdy. Inaczej nie ma problemu...
        • anndelumester Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:14
          > Dla przykładu - czy mówić, ze wujek siedzi w więzieniu? Że nauczycielka jest
          > zdecydowanie niesprawiedliwa? I poważniejsze kwestie - mowić czy nie - ze
          część
          >
          > rodziny np. jest niewierząca, czy innego wyznania? Że coś w życiu zrobiło się
          > złego? Że pewne nasze zasady sa kontrowersyjne? Że jednorazowe
          > zapalene "skręta" nie prowadzi od razu do narkomanii? No, można wyliczać w
          > nieskończoność.
          O, to jest zupelnie studium porównania (komunikacja z dziecmi) mojej rodziny z
          rodziną m.!!! Rożne wnioski i efekty ...ech
          • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:16
            No napisz cos, napisz!
            Ładnie to tak - rozbudzać ciekawość i nic nie napisać?
            • anndelumester Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:25
              verdana napisała:

              > No napisz cos, napisz!
              > Ładnie to tak - rozbudzać ciekawość i nic nie napisać?
              W skrócie bez szczegolow - chociaż te szczegoly to jest to, ale forum jest
              otwarte ...
              U mnie w domu byl model taki, że dzieci w wieku szkolnym( nastolatkowym??? nie
              pamietam od kiedy bo dla mnie to bylo od zawsze)
              , mw. brały udzial w zyciu rodziny tzn sie dzieciom mowilo. O smierci, o tym
              skąd sa dzieci wink że bywają awantury, rozwody, zdrady, dzieci pozamalzeńskie,
              aborcje ... Ze ktos siedzial w wiezieniu - siedzial jeden politycznie w latach
              50 a drugi z rodziny bo byl złodziejem i bandziorem, a inny ma problemy z
              alkoholem, kobietami upadlymi wink)) I jeden wyszedl a drugi sie stoczył.. W
              sumei pelna perspektywa nie tylko z ksiązek ...
              A u mojego m. sie nie mowiło. I generalnie mamy inne podejście do zachowań
              ludzkich tzn ja sie nie dziwie (albo rzadko)a mąz sie zawsze dziwi , ja lepiej
              wyczuwam ludzi (to zle okreslenie, ale nie mam chwilowo innego).
              Jak wwroce tpo cos jeszcze dopisze wink
              • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:26
                Wracaj szybko!
        • mama_kasia Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:29
          Mówię niewygodną prawdę, szczególnie gdy dostaję pytanie
          wprost. Nie wyobrażam sobie skłamać, choć mogę powiedzieć, że
          nie odpowiem na pytanie, bo... tu w zależności od sytuacji, np.
          bo muszę zachowac tajemnicę, bo ktoś mnie prosił, abym nie mówiła,
          bo - sama nie wiem jeszcze co.
          Mówienie o sobie, że coś zrobiłam złego, czy przedstawienie różnych
          opinii na dany temat - też.
          "Że jednorazowe zapalene "skręta" nie prowadzi od razu do narkomanii" -
          zmieniłabym, że niektórzy uważają, że nie prowadzi, a ja uważam, że
          może być początkiem. Ale powiedziałabym tak nie dlatego, żeby
          utrzymać jakąś koncepcję wychowawczą (zresztą nie sądzę, żebym taką
          miała wink)), a dlatego, że tak uważam.
          Zastanawiam się nad poważną chorobą dziecka... czy swoją, kogoś
          bliskiego. ...Też powiedziełabym. W jaki sposób to już inna sprawa.
          • kiwwinka Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:46
            ważny temat
            mówię prawdę dostosowując treść do wieku i zrozumienia dziecka,
            przykład: Asia wie że jej mama biol. jest bardzo chora i nie mogła się nią
            opiekować,zna całą historię swych pobytów w placówkach od urodzenia(to czego się
            dowiedziałam) ale nie powiedziałam jej jaka to choroba mamy,gdy pyta mówię że
            ciężka,mama jest często w szpitalu,leży w łóżku ale mama sama jej powie jak ją
            kiedyś zobaczy,
            może zle robię ale po co dziecku takie obciążenie na start że mama ma
            schizofrenię,będzie pytać co to i wystraszy się chociaż zamierzam powiedzieć jej
            za 3-4 lata.
            W innych sprawach mówię nawet tę niewygodną prawdę, o śmierci, dlaczego tata
            koleżanki zostawił jej mamę lub skąd się biorą dzieci itp
            • kulinka3 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:14
              Ja też mówię prawdę przystosowując ją, rzecz jasna, do wieku dziecka. W ciągu 2
              ostatnich lat umarła 3 znajomych dzieci.Powiedziałam o tym swojej 6 letniej
              córce i było to przyczynkiem do ważnych rozmów mi. o rzeczach ostatecznych.Nie
              ukrywam też przed nią trudnej prawdy o stanie zdrowia jej brata.Czynię to jednak
              z delikatnością,biorąc pod uwagę jej wrażliwość.
              Ja w domu wiedziam o wszystkim i o chorobach,śmierciach,alkoholu,"wpadkach",
              Byłam jednak nastolatką.
              Dlatego jestem za prawdą. Uzależniam ją jednak od wieku.
          • nulleczka Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 13:57
            Na pewno nie powiedziałabym jednej rzeczy, gdyby taka miała miejsce, a
            mianowicie tego,że dziecko było niechciane. Moje były chciane i oczekiwane,
            więc problem odpada, ale gdyby bylo inaczej, to nie mówiłabym prawdy.
            A poza tym staram się odpowiadac szczerze na wszystkie pytania.
            • kulinka3 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:23
              Trochę nie wiem, co tak do końca, znaczy niechciane? Dla mnie emocje
              towarzyszące poczęciu czy przyjściu na świat dziecka nie są jedynymi emocjami,
              jakie z nim się wiążą.To,że dziecko było "niespodzianką" dla rodziców nie
              znaczy,że przez całe życie jest niechciane.
              Gorzej rzecz jasna, jak rodzice czują tak cały czas.Pewnie wtedy nawet nic nie
              muszą mówić, dziecko samo to wie.
              • isma Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:29
                Jest taki wstrzasajacy tekst o. Stanislawa Musiala, o jednym z jego przyjaciol,
                ktory jako dorosly czlowiek zapoznal sie z dokumentami dotyczacymi rozwodu
                wlasnych rodzicow - okazalo sie, ze rozeszli sie, bo matka chciala go urodzic,
                a ojciec zadal od niej usuniecia ciazy. Byl wiec dzieckiem na tyle przez jedno
                z rodzicow niechcianym, ze okazalo sie to silniejsze od ich malzenstwa ;-(((.

                To chyba o cos takiego chodzi ;-(((.
                • mader1 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:56
                  To straszne. Ale z drugiej strony - jak bardzo przekonał się o milości matki...
                  Ja byłam dzieckiem niechcianym przez tatę. Ale to nic szczególnego - każda
                  możliwa ciąża była przez niego niechciana.Pomimo, że nie pozamałżeńska. Bał się
                  zmiany, odpowiedzialności. Mama mówiła, że gdyby mieli dzieci, ktore chciał, w
                  domu byłoby pusto.Nie ukrywała tego przede mną. Nie powiem, żeby było to dla
                  mnie przyjemne. Przykro mi było. Myślałam sobie, że mogłaby o tym nie mówić.
                  Ale z drugiej strony bardzo "pasowało to" do obrazu taty - taki
                  był.Przynajmniej spójny sad Może nauczyłam się, jaki facet ma " nie być" ?
                  Za to widziałam też, jak potem chodzil ze mną do kina i był zazdrosny o moich
                  kolegów. Zobaczyłam, że co innego wpaśc w panikę przed, a co innego podjąć
                  odpowiedzialność po...
                  Mojego męża też tato nie chciał. Mieli już synka, zmarła im córeczka... to była
                  decyzja teściowej.
                  a
                  Jezus wzywa nas po imieniu
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=33483765&a=33483765
    • isma Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:10
      W moim rodzinnym domu w zasadzie jak u Anndelumester. O co zapytalam,
      otrzymywalam odpowiedz, zgodna z prawda, nie przypominam sobie nawet, zeby
      jakos szczegolnie "przykrawana" do wieku. I za to jestem rodzicom bardzo
      wdzieczna.

      Ale...

      W moich stosunkach z rodzicami zawsze panowala pewna symetria: oni mnie o
      niektore sprawy nie pytali, szanujac to, ze sa to moje sprawy osobiste,
      intymne, i ja tez rodzicow o rozne ich sprawy osobiste nie pytalam, a sami sie
      nie zwierzali. W ten sposob dosc pozno dowiedzialm sie, ze nie bylam
      jedynaczka, tj. ze moje rodzenstwo umarlo przed przyjsciem na swiat. Dopiero
      przed kilkoma laty dowiedzialam sie tez np., ze tesciowa mojej Mamy nie
      akceptowala jej do tego stopnia, ze jeszcze w kilka miesiecy po slubie cywilnym
      Rodzicow usilowala wyslac mojego Tate na wspolny wyjazd z "lepsza" kandydatka
      na synowa...

      Zastanawiam sie wiec, jak to zrobic, zeby mowic M. takze i o tym, o co ona nie
      zapyta - jak sie z nia, kiedys, zaprzyjaznic (a jednoczesnie, nie obciazac jej
      swoimi sprawami niepotrzebnie)?
    • mader1 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:20
      Bardzo się staram i chyba mówię. No jest jakaś granica intymności - o pewnych
      rzeczach nie gadam z nikim smile
      Była między mną a moją nastolatką już taka na przykład rozmowa:
      rozmawiali i na jakiejś lekcji w szkole o współżyciu przed ślubem i na religii -
      puszczono im film na marnym poziomie. Potem jeszcze na nauki do bierzmowania
      przyszedł gość i ... był żenujący.Rozmawiałyśmy już o tym sporo wcześniej.
      Przyzwyczajona do prawdziwego podawania faktów... pyta, drąży oburzona
      uproszczeniami. Tak - chrześcijanie starają się postępować zgodnie z Pismem Św.
      Tak, starają się nie współżyć przed ślubem. I tak, tu jestem bezbronna wobec
      faktów, ale fakty są takie... wielu się to w praktyce nie udaje. Nie mogę
      kłamać, tworzyć innej rzeczywistości. Mówię - jeżeli dwoje ludzi kocha się,
      pragną się, nawet jeżeli bardzo się starają utrzymać czystość, nie zawsze im
      się to udaje.
      Ona to wiedziała. Widziałam, że odetchnęła, że nie staram się jej oszukiwać.
      • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:29
        Moi rodzice mowli mi prawdę - ale wielu rzeczy nie mówili.
        Nie było problemu w rozmowach o seksie, śmierci, "grzechach" młodości. Gdy
        zapytałam - dostawałam odpowiedź.
        Tylko jak można pytać o rzeczy, o których nie ma się pojęcia?
        Czy ukrywanie pewnych spraw jest do przyjęcia, skoro celem jest "dobro dziecka"?
        Ja w kazdym razie pewnego dnia znalazłam się nieco innym świecie, niz
        dotychczas, nawet moja tożsamość była nie do końca prawdziwa.
        I powiem szczerze - mam żal. Nie popieram, ale rozumiem. Ale żeby to jakoś na
        mnie wpłynęło? Chyba nie. Nawet zaufania do rodziców nie straciłam...
        • isma Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 14:47
          No, wiec wlasnie (Verdano, domyslam sie, o czym mowisz). Jak postepowac w
          sytuacji, kiedy, zeby zapytac, trzeba byloby wiedziec, o co pytac?
          Ja tez mam zal, chociaz rozumiem, i tez na mnie to nie wplynelo jakosc
          szczegolnie traumatycznie - tyle tylko, ze wolalabym wiedziec.
        • mama_kasia Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:06
          > Tylko jak można pytać o rzeczy, o których nie ma się pojęcia?

          A z kolei jak i kiedy zacząć o tym mówić? A mówić dobrze by było.
          O śmierci już rozmawialiśmy. Ale seks?
    • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:05
      Takie ciekawe te dyskusje na forum się robią a ja akurat nie ma czasu smile.

      No wiec z tą prawdą to ja bym powiedziała że wydaje mi się w przypadku
      wychowywania że nie ma czegos takiego: albo prawda albo kłamstwo. Uważam ze
      dziecko należy chronić przed prawdą zbyt brutalną, przed taką, z którą ono sobie
      w tym wieku nie poradzi. Nikt przecież nie nazywa zakazu oglądania przez 4latka
      filmu kryminalnego "ukrywaniem prawdy o świecie". Podobnie słusznie według mnie
      postępuje kiwwinka nie mówiąc swojej adoptowanej 12-letniej córeczce że jej
      matka jest ciężko chora psychicznie. Ja tą prawde powiedziałabym nie wczesniej
      niż 16latce.

      W moim domu nikt mnie nigdy nie oszukiwał, nikt przede mna świata nie ukrywał.
      Dziecko normlanie chodzące do szkoły, zyjace w normalnej rodzinie samo napełnia
      się wiedzą o tym że swiat nie jest całkiem i wyłacznie dobry. Ale jednocześnie
      pamiętam mojego dziadka - ateista, surowy, oschły i nie będący w najlepszych z
      żadnym ze swoich dzieci (a juz najbardziej ze swoja najmłodszą córką która mu
      takie swinstwo zrobiła ze zakonnicą została smile ). Dla nas wnuków też zbyt dużo
      serca nie miał ale nie pwoiem żeby jakoś specjlanie był dla nas "zły", zyczliwie
      nas tolerował biegającyh po jego domu. Umarł gdy miałam 11 lat, kiedyś
      rozmawiałam z babcią na temat jak zareagowała gdy ja się urodziłam, a jak się
      cieszył dziadek? Powiedziała mi bez mrugnięcia okiem że bardzom się cieszyła a
      dziadek wszystkim mówił jaką piekną wnuczkę ma (byłam pierwszym wnuczęciem). Po
      kilku latach dowiedziałam się, poznając dzieje rodziny i różne historie, ze
      dzieadek był calkowicie obojętny na moje narodziny, że 2 po porodzie
      nawrzeszczał na mamę za dwa nieumyte talerzyki i nawet mnie nie obejrzał tylko
      stwierdził ze "to wasza prywatna sprawa to dziecko". Co bym czuła gdyby babcia
      powiedziała mi to w wieku 11 lat? Byłabym piekielnie zraniona i na pewno taka
      "prawda" wyszłąby mi na złe.

      Ostatnio tez przerabiałam temat "złej wychowawczyni" z Emilką. Dzieckoz rodziny
      patologicznej, zacofane, trudności z nauką duze a trafiła na najbardzoej surową
      nauczycielkę w szkole (serio - zdanie innych nauczycieli). Pani zaczeła "tępić"
      dziecko i w końcu gdy posądziła ją że lekcje odrbaia za nią siostra "bo czasem
      są zrobione bezbłednie" podczas gdy doskonale wiedziała że ja dziekcu pomagam i
      z nią odbrabiam - oburzyłam się, rodzice małej także i wszyscy pomagający i
      doszło do rozmowy z wychowawczynią w obecności pani dyrektor. Ale zanim do tego
      doszło, niestety - stwierdziłam to za późno - w obecności dziecka było wszystko
      mówione co jest niesprawiedliwego w postępowaniu jej pani. Częściowo wynikało to
      z warunków, ze jak spotykam się z rodzicami dziecka to tam jest jeden pokój z
      kuchnią i nie ma możliwości zeby dzieci nie słuchały co mówią dorośli ale jednak
      mam wyrzuty sumienia że mała usłsyzała az tyle. Rezultat był taki, ze zaczęła
      mówić wszem i wobec "moja pani mnie nienawidzi" oraz lekceważyć sobie jawnie
      pewne sprawy związane z lekcjami "bo moja pani jest zła". I musiałam to
      wszytskow Emilce "odkręcać", uświadomić na nowo obowiązki, tłumaczyć ze pani
      owszem czasem jest niesprawiedliwa ale trzeba jej słuchac gdy czegoś wymaga itd.
      Mam jednak nauczkę ze chocby wychowawczyni była potworem przy dziecku
      niekoniecznie trzeba o tym mówic, to sprawa dorosłych i pomiędzy nimi powinna
      być załatwiana, dziecka dotyczyć będzie efekt ale nie musi znac szczegółów.

      Uważam że dziecko musi odkrywac świat stopniowo, być wprowadzane w niego przez
      rodziców, musi poznawac tylko tą "prawdę" która nie zachwieje jego poczuciem
      bezpieczenstwa.
      • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:30
        Stopniowo - na pewno. Toteż pisałam o tym, że nie o prawdę "przykrojoną do
        wieku" mi chodzi, ale o prawdę jako taką.
        Czy Emilce byłoby lepiej, gdyby sądziła, że z Panią jest wszystko OK, tylko ona
        jest taka "nieudana". I że Pani krzyczy nie dlatego, ze jej nie lubi, tylko
        dlatego, ze ma rację? Ja taki błąd zrobiłam przy pierwszym dziecku - i do dziś
        żałuję. A pani i tak nie znosił.
        Ja wcale nie jestem taka fanatyczką całej prawdy i tylko prawdy. Mój najmłodszy
        wie, że jest "kinder niespodzianką" (trudno to ukryć, skoro starsze dzieci
        wiedziały i widziały jak się denerwowałam. Trudno było wytłumaczyć, że to
        nie "wpadka"). Ale nie wie, że część rodziny usilnie doradzała przerwanie
        ciąży. I wcale nie mam ochoty, by się kiedykolwiek dowiedział. Po co?
        Kiedy miałam 11 lat, Pani w szkole poinformowała nas, ze sytuacja
        miedzynarodowa jest fatalna i chyba będzie wojna. W swojej opinii mowiła
        prawdę. Mogła ją spokojnie zachować dla siebie. Takich dwóch tygodni , jakie
        wówczas przeżyłam - wrogowi nie życzę.
        Tylko czasami brak prawdy=brak poczucia bezpieczeństwa. Prawda zaś jest dla
        dziecka z jakiegoś wzgledu niewskazana. Co wtedy?
        • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 16:37
          No tak verdano ale własnie przykładem z Emilką - jesli dobrze rozumiem -
          stawiasz sprawę tak jakby istniały tylko dwie opcje:
          1. Emilka wie że pani ja krzywdzi, ze jej nie lubi, ze się uwzięła, że
          zaniedbuje swoje obowiazki wzgledem niej
          2. Emilka dowiaduje się że pani jest cacy a tylko na taka głupia i nieudolna

          Przeciez nieprawda że nie ma "trzciej prawdy" smile. Prawdą odpowiednią dla dziecka
          uwazam w tej sytuacji jest - wiem to za późno - powiedzenie dziecku że owszem
          jakieś problmey ale wspólnie z panią postaramy sie je rozwiązac, ze poprosimy
          panią aby inaczej ją oceniała gdyż pani nie wie że ona ma szczególne trudnosci
          wiec jej powiemy, a wszelkie sytuacje gdy zostanie osądzona o coś
          niesprawiedliwe natychmiast z panią wyjasnimy. I tyle. NIe jest to przekaz który
          uprawni Emilkę do wydawania sądów że "pani mnie nienawidzi" oraz zaniedbywania
          obowiązków z tytułu "jestem prześladowana i cierpię" ale także nie spowoduje ze
          dziecko będzie się czuło winne i zostawione bez pomocy gdy jakiś dorosły
          zachowuje się niesprawiedliwie wobec niej.
          • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 16:49
            Wszystko jest pięknie, póki Pani daje sobie coś wytłumaczyć.
            Problem powstaje, gdy Pani jest niereformowalna.
            • mader1 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 18:59
              Sionku, dopiero stawiasz w szkole pierwsze kroki. Panie bywają niereformowalne
              dość często. Bywa, że wcale nie chcą się przyznać do błędu i na siłę
              udowadniają sobie, że ich postępowanie z tym dzieckiem było jedynie słuszne sad
              • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 19:19
                mader1 napisała:

                > Sionku, dopiero stawiasz w szkole pierwsze kroki. Panie bywają niereformowalne
                > dość często. Bywa, że wcale nie chcą się przyznać do błędu i na siłę
                > udowadniają sobie, że ich postępowanie z tym dzieckiem było jedynie słuszne sad


                no tak ale w tym przypadku po prostu zmieniłabym dziecku klasę, niekoniecznie
                demonizując przy tym wychowaczynię
                w ogóle wydaje mi się że owszem dziecko powinno mieć świadomośc że dorosli
                święci nie są i że czasem postępują sprawiedliwie ale im młodsze dziecko tym
                bardziej powinno się je chronic przed utratą całkowitego szacunku do dorosłych,
                zwłaszcza tych odpowiedzialnych za wychowanie....
                • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 21:10
                  Czyli jesli nauczycielka jest niesprawiedliwa, krzywdzi dziecko, dziecko
                  powinno zaostać ukarane i zabrane od kolegów, z którymi się zaprzyjaźniło?
                  I ma pozostać w przeświadczeniu, ze rzeczywiscie z nim było coą nie tak, bo
                  najpierw Pani mówiła, ze jest leń, głupek i do niczego się nie nadaje, a potem
                  mama go przeniosła? No więc chyba Pani miała rację.
                  Czasem, w imię szacunku dla dziecka, trzeba powiedzieć dziecku prawdę. A prawda
                  jest czasem taka, że do tej konkretnej nauczycielki szacunku mieć nie można.
                  Przykład z życia. Pani postawiła przed klasą ucznia (z podobnej rodziny co
                  Twoja Emilka). I powiedziała dzieciom - Tomek jest brudny, niegrzeczny i głupi,
                  nawet lekcji nie potrafi odrobić. Popatrzcie na Tomka i powiedzcie, czy chcecie
                  się z takim kimś bawić, czy powinniście omijać go z daleka. Po czym dzieci
                  wstawały i mówiły, ze nie chcą. Oprócz mojej córki.
                  Córka (8 lat) wróciła do domu w stanie skrajnego wzburzenia. Czekała na moją
                  opinię co do Pani. Na pewno moja opinia nie wyrażała cienia szacunku.
                  Wcale sobie nie życzę, aby moje dziecko szanowało osobę okrutną, nawet jesli
                  omyłkowo pełni funkcje nauczyciela. Nie będę dziecku kłamać, że Pani miała
                  gorszy dzień. Pewne zachowania wymagają potępienia. I że do tej Pani szacunku
                  mie nie tylko się nie musi, ale wręcz nie powinno. Jakakolwiek próba obrony
                  Pani byłaby jednoczesnie obroną zachowania niedopuszczalnego. A powiedzenie, ze
                  Pani jest osobą zasługującą na szacunek - kłamstwem.
                  • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 22:06
                    Verdano ja nie nazywam dobra złem w imię jakiś zasad, nie zrozumiałaś mnie. NIe
                    powiedziałam nigdy Emilce że jej pani jest wspaniała a ona jest głupia. Mówiłam
                    jej że pani to i to zrobiła źle ale nie znaczy to ze nalezy przestać odrabiąc
                    lekcje, pisać z tablicy to co inni robią i gadac na lekcji.
                    Czyli ty pozwoliłabyś dziecku olać sobie naukę "bo pani jest zła i nie zasługuje
                    na szacunek"?

                    Uczę Emilkę - że dorosłych nalezy szanowac i słuchac gdy chca czegoś co jest dla
                    nas dobre. A to że pani zadała lekcje nie jest przejawem jej okrucienstwa wobec
                    dziecka, nieprawdaż?
                    • verdana Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 22:16
                      Dziecko nie uczy się dlatego, ze szanuje czy nie szanuje Pani. Uczy się dla
                      siebie, bo trzeba umieć. Nigdy w zyciu nie powiedziałam dziecku, ze istnieje
                      związek pomiędzy tym, czy nauczy się czytać i pisać, a tym, czy jej
                      nauczycielce należy się szacunek.
                      Nie widze związku między szacunkiem do nauczycielki, a wymogiem, by dziecko
                      odrobiło lekcje. Nie ma też związku gadanie na lekcji - bo nie tyle przeszkadza
                      nauczycielce, co innym dzieciom i sobie w nauce.
                      natomiast nie powiedziałabym tez dziecku, ze Pani zniewazając inne dziecko chce
                      tego, co dla dzieci dobre. Dziecko jest istota myślącą - powinno wiedzieć, ze
                      ma uczyć się mimo wszystko, mimo braku zaufania. A zaufania jednak miec nie
                      powinno.
                      • pawlinka Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 23:48
                        "Nie ma też związku gadanie na lekcji - bo nie tyle przeszkadza nauczycielce,
                        co innym dzieciom i sobie w nauce. "

                        O przepraszam, nauczycielce też przeszkadza! W pracy!
                        smile
                        Cóż, jak gadają, to uspokajam. Szanuję każdego wypowiadającego się ucznia i
                        uważam, że każdy siedzący w ławce powinien okazać szacunek zarówno kolegom, jak
                        i nauczycielowi.
                      • anndelumester Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 10:59
                        > Dziecko nie uczy się dlatego, ze szanuje czy nie szanuje Pani. Uczy się dla
                        > siebie, bo trzeba umieć. Nigdy w zyciu nie powiedziałam dziecku, ze istnieje
                        > związek pomiędzy tym, czy nauczy się czytać i pisać, a tym, czy jej
                        > nauczycielce należy się szacunek.
                        Wypisz wymaluj szkoła moich rodzicow .. smile)
                        Uczysz sie dla siebie , a Pani XY no cóz, bywają takie panie (w szkole
                        podstawowej mialam ich sporo), trzeba to przeżyć.
                        To samo z szacunkiem - szanować nauczyciela bo jest Nauczycielem, raczej nie,
                        szacunek dla ludzi w ogóle, z tym że na szacunek plus autorytet trzeba sobie
                        zapracowac.
                        BTW Mój ojciec pozwalał sobie na mocnoniepedagogiczne, ale jakże celne
                        określenie niektórych elementów ciała pedagogicznego - cóz kiedyś uczył i
                        widzial wiele.
                    • mader1 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 22:22
                      sionku smile no pewnie, że Twoja sytuacja z Emilką jest trochę inna, trudna i
                      bardzo złożona. Poprzez to, że jesteś jej opiekunką a nie mamą i w dodatku
                      Emilka ma zły przykład w domu , musisz działać rozważnie i z wyczuciem - co
                      jest dla niej właściwe, a co już jest zgorszeniem.
                      Oczywiście, że musi się uczyć i odrabiać lekcje - to przede wszystkim dla
                      siebie i swojej przyszłości, nie dla pani.
                      I Verdana i ja piszemy ogólnie o sytuacji w szkole. Niestety, nie zawsze da się
                      obronić godność nauczyciela, jeżeli on sam nie zachowuje się godnie.
                      Nie zawsze da się dogadać z nauczycielem, jak z osobą dorosłą, wolną od
                      uprzedzeń i pełną dobrej woli.
                      I trudno. Czasem wybierając dobro dziecka, trzeba przyznać otwarcie to, co ono
                      w głębi duszy i tak przeczuwa - ta pani cię nie lubi. Mało tego, trzeba
                      przekazać, że tak bywa - czasem nie lubi się kogoś bez jego winy. Prawdziwy
                      profesjonalista powinien mimo wszystko zachować bezstronnośc w ocenianiu,
                      jeżeli jest inaczej, przykro i rodzicowi i dziecku.
                      • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 10:22
                        Dziewczyny, ja chodziłam do szkoły, moje rodzieństwo chodziło, chodża dzieci
                        wokół i chodzą dzieci którymi się zajmuję.
                        Mam wrażenie ze verdana próbuje mi wmówić ze pognębiam Emilkę kosztem
                        nauczycielki, że nazywam jej złe zachowanie wobec dziecka "dobrym", że nie
                        stanęłam w obronie dziecka. A to wszystko jest nieprawdą.
                        Ja wskazałam tylko że omawianie przy dziecku ze wszystkimi szczegółami co jej
                        pani robi jej źle, ocenianie pani wylacznie negatywnie i w emocjach -
                        zaowocowało że dziecko
                        1. nabrało przekonania że pani ją nienawidzi (wczesniej tego nie było)
                        2. uznało ze może nie odrabiać lekcji i nie uważać w szkole

                        zauważcie że napisałam "przy dziecku" a nie "w rozmowie z nim" - czyli że
                        dziecko usłyszało, z naszej winy, treści dla dorosłych
                        nie rozumiem dlaczego verdana stara mi się wmówić (po chyba 5 postach mogę to
                        napisac) że nie powiedziałam Emilce że pani niesprawiedliwie ją oceniała -
                        nieprawda, od tego się zaczeło i w dodatku każdy sprawdzian Emi napisany
                        fatalnie i tek oceniony jest przeze mnie oceniany tak aby zauważyc każdy
                        najmniejszy postęp dziecka

                        Powtaram jeszcze raz: Emilka usłyszała i wie że pani niesprawiedliwie ją
                        oceniała, co do incydentu z posadzeniem ze siostra odrabia lekcje za nią ,
                        kazałam jej głośno upierac się przy klasie ze robiła je z ciocią Kasią a nie
                        ktoś zrobił za nią i że gdyby pani miała wątpilowści to ma pisac w dzienniczku
                        na ten temat - ja wiem jakie karty pracy robię z dzieckiem

                        Nie wiem też dlaczego verdana twierdzi że zrobiłąm wykład Emi ze ma odrabiac
                        lekcje "ze względu na szacunek do pani" - sama to sobie jakoś przeczytała w moim
                        poście, choć tego tam nie ma. Robię wręcz przeciwnie: Emilka dobrze wie że
                        nieodrobienie lekcji bądź ich ściągnnięcie jest szkodzeniem sobie samej i nawet
                        podczas rozmowy na ten temat sama potrafiła dojśc do tego wniosku.

                        Reasunując: w pierwszym poście napisałam że uważam że jest szkodliwe mówienie
                        przy dziecku w taki spsosób o dorosłych że stracą WSZELKI szacunek, respekt oraz
                        nabiorą jeszcze niewłaściwego przekonania. Bo pani Emilki jędzą nie jest - i w
                        toku różnych ustaleń wyszło na jaw że wiele razy zachowała się nie w porządku a
                        na lekcjach dzieci skrażą głośno pani "prosze pani, ona ściąga i mi przeszkadza"
                        oraz wyszło na jaw że owszem - Emilka wiele razy dawała do odrobienia lekcje
                        siostrze starszej, pokazano mi karty pracy w których pismo absolutnie do Emilki
                        nie nalezy. A z tym posądzeniem po prostu raz pani rzeczywiście posądziła ją
                        niesprawiedliwie.
                        • mader1 Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 10:31
                          No tak... na pewno nie można przy dziecku obgadywać wszystkich dookoła, w tym
                          pani sad Dorośli mają czasem bardzo cyniczne uwagi. Ale jako, że chcrześcijanin
                          powinien wszystkich kochać i generalnie uważać na krzywdzące słowa, to bardzo
                          się dorosłym przydaje wink))) Z czasem uczą się nie gadać za dużo o kimś
                          źle wink)))) Sion, tylko nie odbieraj tego do siebie. Po prostu zauważyłam taką
                          prawidłowość.
                          Czuwaj nad Emilką, cieszę się, że tak dobrze odrabia lekcje, że Pani aż nie
                          może uwierzyć, że to ona smile
                    • anndelumester Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 11:18
                      > Uczę Emilkę - że dorosłych nalezy szanowac
                      w porządku, ale też nie każde zachowanie dorosłego zasługuje na szacunek tylko
                      dlatego, ze jest Dorosłym. I moim zdaniem to jest kluczowa sprawa.

                      > słuchac gdy chca czegoś co jest dl
                      > a
                      > nas dobre.
                      I tu, moim zdaniem , jest pułapka. Bo z góry programujesz dziecko , że każdy
                      Dorosły chcąc coś od niego , chce automatycznie dobrze. A nie każdy chce.
                      Ja wiem, że Twoja Kasiu sytuacja z Emilką jest jeszcze inna, ale bardzo mi sie
                      nie podoba zakładanie z góry , że dziecko, a juz szczegolnie małe dziecko ma
                      sluchać we wszystkim rodziców /starszych i byc grzeczne bo tak trzeba.
                      • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 11:52
                        anndelumester napisała:

                        > > Uczę Emilkę - że dorosłych nalezy szanowac
                        > w porządku, ale też nie każde zachowanie dorosłego zasługuje na szacunek tylko
                        >
                        > dlatego, ze jest Dorosłym. I moim zdaniem to jest kluczowa sprawa.
                        >
                        > > słuchac gdy chca czegoś co jest dl
                        > > a
                        > > nas dobre.
                        > I tu, moim zdaniem , jest pułapka. Bo z góry programujesz dziecko , że każdy
                        > Dorosły chcąc coś od niego , chce automatycznie dobrze. A nie każdy chce.
                        > Ja wiem, że Twoja Kasiu sytuacja z Emilką jest jeszcze inna, ale bardzo mi sie
                        > nie podoba zakładanie z góry , że dziecko, a juz szczegolnie małe dziecko ma
                        > sluchać we wszystkim rodziców /starszych i byc grzeczne bo tak trzeba.
                        >



                        nie no ja chyba piszę po japońsku sad(((((((

                        andu - zobacz co ja napisałam a co ty napisałaś że ja napisałam smile
                        nigdy, PRZENIGDY nie uczę nikogo że ma słuchac dorosłych dlatego ze są dorośli,
                        przecież napisałam "słuchac gdy chca czegoś co jest dla nas dobre." a tym
                        "dobrem" nazywałam pomoc mamie w domu, pomoc rodzenstwu, obowiązki szkolne,
                        polecenia dotyczące zdrowia

                        naparwdę - za przproszeniem - byłabym ostatnią idiotką, gdybym dziecku z rodziny
                        patologicznej, gdzie "k...wa" oraz kłamstwa na potęgę + wykorzystywanie dziecka
                        do włąsnych celów są na porządku dziennym - gdybym takiemu dziecku mówiła ze
                        kazdy dorosły zasługuje na szacunek, ze ma się ZAWSZE I WE WSZYSTKIM słuchac mamy!

                        dlaczego wy mnie tak oceniaicie, widzisz mader - pisałaś żebym się udzielała
                        takze w dyskusjach o dzieciach - zobacz musiałam napisać chyba 7 postów
                        tłumaczących co mam na mysli i co naprawde robię sad((((
                        • anndelumester Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 12:22
                          Mam jednak nauczkę ze chocby wychowawczyni była potworem przy dziecku
                          niekoniecznie trzeba o tym mówic, to sprawa dorosłych i pomiędzy nimi powinna
                          być załatwiana, dziecka dotyczyć będzie efekt ale nie musi znac szczegółów.(..)
                          (...)w ogóle wydaje mi się że owszem dziecko powinno mieć świadomośc że dorosli
                          święci nie są i że czasem postępują sprawiedliwie ale im młodsze dziecko tym
                          bardziej powinno się je chronic przed utratą całkowitego szacunku do dorosłych,
                          zwłaszcza tych odpowiedzialnych za wychowanie....
                          (...)
                          Reasunując: w pierwszym poście napisałam że uważam że jest szkodliwe mówienie
                          przy dziecku w taki spsosób o dorosłych że stracą WSZELKI szacunek, respekt oraz
                          nabiorą jeszcze niewłaściwego przekonania. Bo pani Emilki jędzą nie jest - i w
                          toku różnych ustaleń wyszło na jaw że wiele razy zachowała się nie w porządku a
                          na lekcjach dzieci skrażą głośno pani "prosze pani, ona ściąga i mi przeszkadza"
                          oraz wyszło na jaw że owszem - Emilka wiele razy dawała do odrobienia lekcje
                          siostrze starszej, pokazano mi karty pracy w których pismo absolutnie do Emilki
                          nie nalezy. A z tym posądzeniem po prostu raz pani rzeczywiście posądziła ją
                          niesprawiedliwie.

                          Sion te wyzej napisane slowa Ty napisałs, a ja sie z nimi po prostu nie zgadzam.
                          Skoro pani ocenia niesprawiedliwie , dziecku nalezy powiedzieć ze ocenia
                          niesprawiedliwie, że byc moze jest uprzedzona itd. Oczywiscie epitety pt jedza
                          etc., nie sa na miejscu, ale z tego co piszesz pani byc moze pani powinna sie
                          realizowac zawodowo gdzie indziej.
                          Pani wybrala zawód nauczycielki, i pewnie na studiach miala przedmioty o tym że
                          dzieci sa rożne, jedne ładne i przyjemne a inne nie. Z innymi sie pracuje latwo
                          a z innymi trzeba sie troszke nagimnastykować....itd. itd.
                          • sion2 Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 14:48
                            Andulemaster - POWIEDZIAŁAM Emilce że pani ją oceniała niesprawiedliwie,
                            usłyszała to chyba 10 razy ode mnie i 15 od rodziców.

                            pisałam o utracie CAŁKOWITEGO szacunku dla dorosłych, że dziecko nie musi znac
                            SZCZEGÓŁÓW (nie wszystkiego nie wiedzieć) itd.

                            Dziecko nie musi natomiast słsyzeć jak matka wrzeszczy "pójdę do tej szkoły i
                            wygarnę tej babie" ani tego że "Emila ma trudna sytuację rodzinną i powinna ta
                            baba to uwzględniać"

                            Przeczytaj moze sobie jeszcze raz spokojnie wszystkie moje posty.
                            Po co ja się odzywałam w ogóle sad((((.
    • maadzik3 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:29
      Zasadniczo jestem przeciwna ukrywaniu czegokolwiek i raczej o wszystkim mowie
      (choc nie zawsze ze szczegolami). Z wyjatkow uwazam ze:
      - tematy typu smierc, cierpienie itp. obciazajace emocjonalnie a takze kwestie
      skad sie biora dzieci z malymi dziecmi nalezy zaczac omawiac dopiero jak
      zapytaja, nie wyprzedzac pytan. To tak do ok. 6 lat, jak pewne kwestie nie padna
      w pytaniach to bym stopniowo szukala okazji do porozmawiania z dzieckiem o tym,
      - ukrywac sie powinno konflikty miedzy rodzicami (tzn. nie ich fakt bo dziecko
      wyczuje, ale wszelkie szczegoly, chyba ze zapyta - tez dotyczy raczej malych
      dzieci) a w przypadku decyzji o rozstaniu rodzicow poinformowac dziecko dopiero
      jak jestesmy pewni a nie jak losy zwiazku sie waza,
      - nie wiem czy informowac dziecko o np. smiertelnej chorobie jednego z rodzicow
      gdy ma on jeszcze kilka/ kilkanascie miesiecy zycia przed soba. Zalezy od wieku
      dziecka (tez raczej dot. malych), ale po prostu nie wiem. Mam nadzieje ze nie
      bede sie musiala dowiedziec.
      O reszcie sie mowi.
      Magda
      • maadzik3 Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:41
        Co do rzeczy o ktore trzeba zapytac, nie wiem, ale w moim domu rodzinnym po
        prostu zawsze rozmawialo sie duzo i o wszystkim, z dygresjami. Wiec pewne
        kwestie i pytania wychodza w czasie tych rozmow, tematy z czasow sprzed dzieci
        itp. Rowniez te kontrowersyjne. Mysle ze nigdy nie zaskoczylo mnie cos co przede
        mna ukrywano (a rzeczy trudnych, jak pewnie w wiekszosci rodzin bylo sporo, jak
        nie u rodzicow to gdzie indziej). Aha (ale to mam nadzieje nie stosuje sie juz u
        nas), ze wzgledow bezpieczenstwa o pewnych pogladach politycznych rodzicow i ich
        dzialalnosci opozycyjnej nie mowi sie dzieciom. Pamietam historie jak moj wuj,
        ktory lat kilka spedzil za Stalina za Syberii i cudem wrocil wtorowal corce ze
        to byl wielki czlek gdy szlochala po jego smierci. Miala wtedy 8 lat, a
        stalinizm trwal w najlepsze. Ryzykowac zycie i przyszlosc rodziny dla prawdy? Po
        56 i jako podrosnieta nastolatka dowiedziala sie prawdy.
        Magda
    • pawlinka Re: Prawda w wychowaniu 21.02.06, 15:31
      Moje dziecko zapytało nas wprost, dlaczego wujek, brat mężą, nie chodzi do
      kościoła. Odpowiedziałam wprost również - że nie wierzy w Boga.
      Zapytał "dlaczego"? Dostał odpowiedź, że są ludzie, którzy się nie modlą, nie
      rozmawiają z Bogiem, bo nie wierzą w jego istnienie. Bardzo starałam sie, aby
      ta odpowiedź nie miała w sobie żadnej oceny, nie powiedziałam: "robi
      niedobrze", "nie robi tak jak my". Myślę, że ta odpowiedź nie zaszokowała go,
      nie wystraszyła. Była "na miarę" sześciolatka.
    • pszczolamaja Re: Prawda w wychowaniu 22.02.06, 00:46
      Bardzo Ci polecam taką książkę - nie zauważyłam, by była o niej mowa -
      "Kłamstwo u dziecka". Autorka, psychoanalityk dziecięcy, genialnie pokazuje,
      że dla nas prawdą jest często coś innego, niż dla dzieci. Dlatego wg mnie
      odpowiedź na Twoje pytanie jest trudniejsza, niż się wydaje. Jedna wątpliwość,
      która mi się teraz pojawiła, brzmi: czy my - dorośli - zawsze znamy prawdę,
      całą prawdę??? Ja myślę, że w wielu sytuacjach, zwłaszcza opisując/ oceniając
      zachowanie innych, ryzykownym byłoby twierdzić, że znamy na temat intencji,
      którymi się kierują, motywów ich działania całą prawdę - to są te przypadki z
      nauczycielami w szkole itp. Tu bardziej chodzi o to, żeby dziecku pokazywać
      różne perspektywy, mówić, co jest dobre, co złe, co z czego wynika. Natomiast
      ukrywanie przed dzieckiem spraw kluczowych (choroba, śmierć, rozwód) nic
      dobrego nie wnosi - dziecko doskonale wyczuwa fałsz, ale jest obciążone
      niewiadomą. A sposób przekazania prawdy musi być odpowiedni do wieku. Prawda
      ma służyć budowaniu, umacnianiu, wyzwalaniu, dla mnie to jest kryterium. A dla
      kłamstwa nie ma miejsca w wychowaniu, które jest dialogiem, spotkaniem.
      Temat - rzeka.
    • ruda_kasia Re: Prawda w wychowaniu 23.02.06, 10:37
      Dlatego ja zawsze mówię, to, co jest moją prawdą w danym momencie. I rzadko
      nawet przycinam to do wieku, bo zauważyłam, że dzieci inaczej pojmują świat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka