Dzisiaj. Gdzies sie musze wygadac i dalej szukać pomocy. Więc najpierw się
modliłam. Potem pomyślałam że ktoś mi musi pomóc. Nam pomóc. Wy macie fajne
rodziny często, wychowane dzieci i ogólnie pewnie lepiej ode mnie sobie
radzicie więc może Bóg was natchnie jakimś pomysłem i rozwiązaniem dla nas.
Historia jest długa i skomplikowana więc będzie skrótowo. Syn ma 3 lata,
córka 2 mc

Od zeszłego roku równo prawie borykamy się z problemami z jego
zachowaniem. Co mogło być buntem 2-3 latka przekraczało wszelkie normy.
Szukaliśmy pomocy specjalistów. Na papierku mamy napisane stan zagrożenia
autyzmem, mamy 2x w tygodniu zajęcia terapeutyczne, logopede, mam studentke
która mi pomaga czasem, Wojtek robi postepy, zaczął mówić pomału - ogólnie
dzieki Bogu.
Ale wchodzi nam na głowę. Ja juz nie mogę i nie mam pomysłow na radzenie
sobie z jego histeriami, atakami wściekłości, agresji, złości. Kocham go ale
gdy to się dzieje .....Jedno to dziecko z zaburzeniami którym jest a drugie
to że mam wrażenie że to jakiś potwór z niego wyrośnie niewychowany.
Konkrety. Wieczór od 18 jest najgorszy. O 18 zaczyna się marudzenie, wszystko
na nie, itp, o 19 ogląda bajkę co uwielbia i je wtedy kolacje, potem koło 20
idzie do wanny, tu się zaczyna. Nie chce wyjść z wanny, mąż pozwala mu
siedzieć za długo moim zdaniem (45 minut) ale on i tak nie chce wyjść,
wypuszczamy wodę, ryk, pisk (budzi Hankę) kopanie, gryzienie ... na siłe
ubieranie i potem nie pójdzie spać. Wszystko w mega histerii, kopaniu nas i
wrzasku. Chce mieć zapalone światło, ok myślę to nie idź spać siedź w tym
pokoju. Ale on wychodzi po sekundzie i zaczyna trzaskać drzwiami (znowu budzi
Hankę)- usnął - trwało to godzinę czyli jest 22.00.
Nie słucha nas, nie akceptuje sprzeciwu. Jaki rytuał mu ułożyć żeby złagodzić
to co w nim siedzi. Co zmienić. Co mam robić żeby nie podnosił na nas rąk i
jak mu się sprzeciwimy nie zaczynał nas nimi okładac i kopać. (w histerii
kładzie się na ziemi i z tej pozycji nas obkopuje). Nasze klapsy nie
działają, przy zamykaniu go w pokoju - wali w drzwi tak że boję się o
rozbicie szyby. Nie wiem co mam robić.
Pisze do was bo liczę na wyrozumiałość i spojrzenie na to z ... Bożej
perspektywy. Pewnie jest coś czego ja nie dostrzegam.
No wygadałam się trochę.