Zastanawiam sie nad jedna sprawa i przyznam szczerze, nie daje mi to spokoju
juz od dobrych kilku miesiecy. Nie naleze obecnie do zadnej grupy czy
wspolnoty (poza, oczywiscie, luznym "zwiazkiem" z duszpasterstwem
akademickim) i czuje sie troche osamotniona w moich poszukiwaniach Boga i
poglebianiu wiary. Szczegolnie na "obcym gruncie", czyli tu, gdzie obecnie
mieszkam. Nie mam, niestety, czasu na codzienna msze (choc kiedy tylko moge,
w ciagu tygodnia wybieram sie na wieczorna msze), czasem nawet na codzienna
dlusza modlitwe czy medytacje takze brakuje mi czasu i sil.
Mialam zamiar wyjechac na tygodniowe rekolekcje do ktoregos z klasztorow,
wybralam juz sobie nawet czas i miejsce, ale - jak to zwykle bywa - na
przeszkodzie stanely moje studia i praca. Nie moge, niestety, oderwac sie na
caly tydzien od obowiazkow (a szkoda, kilkoro moich przyjaciol wlasnie
uczestniczy w rekolekcjach). Wpisalam sie wiec w zastepstwie na "rekolekcje
internetowe" - codzienna lektura Biblii, rozmyslania, modlitwa etc. Na
rekolekcje do klasztoru wybiore sie chyba w maju, jesli nie pozniej -
naprawde potrzeba mi wyciszenia, ucieczki od codziennego zabiegania
(ucieczki - w sensie pozytywnym), poglebionej refleksji nad wlasnym zyciem.
Czytam Pismo Swiete, staram sie tez znalezc codziennie czas na modlitwe,
rozmowe z Bogiem. Zastanawiam sie, czy to jednak nie za malo i mam poczucie
niedosytu, czasami nawet zagubienia. Myslalam wiec, czy nie skontaktowac sie
z tutejszymi dominikanami w celu znalezienia osoby, ktora moglaby pomoc mi w
poglebianiu wiary. Cos, co tutaj okreslane jest jako "accompagnement
spirituel". Przewodnik duchowy. Chyba tak bym to okreslila po polsku.
Czy ktos z Was mial kiedys takiego "swojego" ksiedza, siostre zakonna albo
zakonnika? Stalego spowiednika (tu juz - z wiadomych wzgledow - odpada
siostra zakonna

)), kogos w rodzaju "przewodnika" (ale nie jakiegos guru,
ktorego jest sie slepo zapatrzonym)? Warto sprobowac?