Dodaj do ulubionych

granice debilizmu

24.04.06, 12:33
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3302075.html
W zasadzie wiem, że zaśmiecam powyższym wątkiem to czcigodne forum (bo
opisany w artykule pomysł niewart jest komentowania/, ale wybaczcie, musiałam
sobie ulżyć. Mój ś.p. dziadek mawiał: "Głupota ludzka to jest to, co daje
przybliżone pojęcie o nieskończoności".
Obserwuj wątek
    • iwonaiza Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:05
      Smutne... brak słów. Ktoś to kupuje... tłumaczy dzieciom... co one z tego
      zrozumieją?
    • isma Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:06
      Moje sobie nie potrenuje. Na czekolade jest uczulone (na gluten, zreszta,
      niestety, tez ;-((().
      • mary_ann Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:12
        isma napisała:

        > Moje sobie nie potrenuje. Na czekolade jest uczulone (na gluten, zreszta,
        > niestety, tez ;-((().

        No, widzisz, nie ma tego złego...smile))

        Prywata:
        Ismaaaaaa! Zajrzyj na wątek o grobach - może skrobniemy (Ty skrobniesz - hehe)
        ten liścik???
        • isma Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:20
          Wiesz, ja sobie kpie, natomiast sprawa jest nieco bradziej zlozona - moje
          dziecko najpewniej nie przystapi do Pierwszej (i zapewne kazdej nastpnej)
          Komunii "normalnie", niestety - z uwagi na ten gluten. Bo, jak wiadomo, hostie
          ryzowe ani kukurydziane byc nie moga...

          A co do grobow - niektore z Was juz niestety wiedza, ze ja jestem typowym
          dojutrkiem ;-(((. Trzeba mi dac kopa, zebym sie zebrala. Teraz wlasnie w pracy
          czekam, az racza nam zalatwic toner do drukarki, czekam, i sie wsciekam, bo huk
          roboty nade mna wisi ;-(((. MA, czy Ty bedziesz moze w okolicach komputera
          gdzies po 18.00? To bysmy moze jakas goraca linie sobie zrobily, inaczej sie
          nie zmobilizuje ;-(((. Aha - mam taka idee, zeby, poniewaz z grobem to juz robi
          sie przeszloroczny snieg, zagaic jakos tak ogolnie na temat wykorzystywania
          wizerunku Jana Pawla II (nb. w moejej parafii w niedziele sie znowy zmartwilam -
          plaban powiesil w oltarzu, u stop ogromnnego krzyza, ktory tam jest na stale,
          obraz Jezusa Milosiernego, pod nim zainstalowal zdjecie JPII, a przed owa
          instalacja umiescil klecznik, ktory sluzyl celebransowi do poprowadzenia
          koronki do Milosierdzia Bozego. Tyle tylko, ze owa konfiguracja zmuszala go do
          kleczenia w 3/4 tylem do tabernakulum...)
          • mary_ann Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:23
            Postaram się być, choć też mam dziś sporo do roboty. W grę wchodzi tylko mail,
            bo jakoś mi chwilowo gg nie chodzi. Z sugestiami się zgadzam. To czekam na
            sygnałsmile
    • mary_ann Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:10
      Artykuł jest w ogóle beznadziejnie napisany, np. przeciwstawione są sobie
      sztucznie opinie dwóch księzy, którzy mówią o zupełnie różnych rzeczach.
      Dla mnie zdecydowanie czym innym jest komunijna bombonierka (ot, taka
      komercyjna sprawa - są bombonierki ze św. Mikołajem, z jajkami wielkanocnymi, z
      serduszkami na Walentynki - a czekoladki w środku wszak zawsze takie same; jak
      ktoś chce płacić za opakowanie, to jego sprawasmile)), czym innym zaś
      czekoladowe "treningowe hostie" (plus beznadziejnie naciągane pseudoreligijne
      uzasadnienie).
    • marzek2 Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:13
      Straszne, po prostu straszne sad((( Wiecie co, ja w czasie okołokomunijnym to się
      w sumie cieszę, że mogę na forum przeczytać o tym, jak niektórzy z nas starają
      się aby to wydarzenie miało wydźwięk duchowy. I Wasze opowiadania są dla mnie
      pewną pociechą smile Jednak wydaje mi się, że tzw większość statystyczna czyli
      katolicka hołduje jednak "tradycji" komunii i związanych z tym prezentów.
      • sion2 Re: granice debilizmu 24.04.06, 13:55
        Tak, to jest debilizm w czystej postaci z tym "trenowaniem".

        Mnie chyba jednak nic nie zdziwi od czasu gdy 1,5 roku temu na forum ogólnym
        Dziecka pojawił się wątek w którym jedna matka miała srtaszny problm....
        mianowicie pytała czy ona może ze swoim 6-miesiecznym dzieckiem podzielić się
        opłtakiem na wigilii gdyż przeciez w kościele na mszy to opłatek jedzą ludzie
        już ochrzeczeni i po I komunii sad((((

        zrobiła się z tego dyskusja na ponad 100 postów i co ciekawe połowa katolików
        sądziła że opłatek wigilijny=komunia św.

        taka jest świadomośc wiary przeciętnego katolika sad((((((

        ze strony kościoła jest ogormny wysiłek w przygotowanie dziecka do I Komunii, co
        z tego skoro rodzice całkowicie odmawiają współpracy????
        są spotkania dla rodziców przygotowawcze, sa modlitwy, są wspólne nabożenstwa
        gdzie mowa TYLKO o znaczeniu tego wydarzenia i co z tego!
        • mary_ann Re: granice debilizmu 24.04.06, 15:26
          O rany, sion, to tragedia po prostu...
          Przypomniało mi się niedawno, że Zuza przyniosła ze szkoły informację, że
          pewien chłopiec z jej klasy nie zrobił w domu pracy z religii, bo... w domu nie
          ma Pisma św.sad(( Smaczku calej sytuacji dodaje fakt, że to dziecko rodziców, z
          którymi przy okazji zeszłorocznej Komunii weszłam (nie z własnej inicjatywy) w
          spór, gdy zarzucili mi niedostateczne zainteresowanie się Komunią dziecka (bo
          m.in. zadeklarowałam "desinteressement" w kwestii obecności "filmowca" i
          fotografa oraz zakwestionowałam pomysł koronkowych rękawiczek po pachy dla
          dziewczynek)smile)
          • mary_ann P.S. 24.04.06, 15:36
            napisałam:

            Smaczku calej sytuacji dodaje fakt, że to dziecko rodziców, z
            >
            > którymi przy okazji zeszłorocznej Komunii weszłam (nie z własnej inicjatywy)
            w
            > spór, gdy zarzucili mi niedostateczne zainteresowanie się Komunią dziecka (bo
            > m.in. zadeklarowałam "desinteressement" w kwestii obecności "filmowca" i
            > fotografa oraz zakwestionowałam pomysł koronkowych rękawiczek po pachy dla
            > dziewczynek)smile)


            ... a zapomniałam dodać, że ci sami Państwo po śmierci papieża udali się
            natychmiast do Rzymu, a fakt, że zakwestionowałam wysokość składki za kwiaty
            okreslili mianem "profanacji kościoła" (bo w kościele o pieniądzach dyskutowac
            nie wypada - dodam tylko, że dyskusja miała miejsce na dziedzińcusmile))
            Oj, starczy tegio, bo nie po chrześcijańsku ulżyłam sobiesmile)
            • isma OT-grob 24.04.06, 15:44
              MA, zglos sie na priv. Wyslalam, z sluzbowego maila, wiec sie nie dziw adresowi
              nadawcy, poczatek. Chwilowo niestety musze sie zajac jakims nietypowym
              rozwiazaniem umowy uzytkowania wieczystego pewnych dzialek, wiec zamelduje sie
              ponownie ok. 17.00
              • mary_ann Re: OT-grob 24.04.06, 15:53
                Ok. Na razie nic nie przyszło. Będę mogła się zgłosić dopiero ok.18, bo zaraz
                wybywam.
                Do przeczytania zatem!
          • mama_kasia Re: granice debilizmu 24.04.06, 15:42
            No, u mnie w domu Pismo Święte pojawiło się, gdy miałam jakieś
            18 lat. Dostałam od jednego franciszkanina w prezencie smile

            To, że Pisma nie ma w rodzinach katolickich jest dosyć powszechne, myślę.
            • mary_ann Re: granice debilizmu 24.04.06, 15:54
              mama_kasia napisała:

              > No, u mnie w domu Pismo Święte pojawiło się, gdy miałam jakieś
              > 18 lat. Dostałam od jednego franciszkanina w prezencie smile
              >
              > To, że Pisma nie ma w rodzinach katolickich jest dosyć powszechne, myślę.


              Może i tak, ale dla mnie jednak szokujące...
            • sion2 isma mary 24.04.06, 15:54
              nie zapomnijcie o mnie w tym projekcie ale czemu się mało kto zgłosił??? ja
              chyba walnę na tapetę czyli założę watek ze robimy to i to smile
              • mary_ann Sion, 24.04.06, 15:57
                Jasne, wcale nie miałam zamiaru nikogo wykluczać. Nawet Cię wczoraj w sprawie
                listu zagadnęłam, ale chyba nie zauwazyłaś.
                • isma Re: Sion, 24.04.06, 16:11
                  Juz posylam to, co zdolalam splodzic - na razie zagajenie, ktore moze brzmi
                  troche zbyt "przepraszam, ze zyje", ale chyba faktycznie nie mozna uzyc zbyt
                  ostrych slow, bo sluchy chodzace po miescie swiadcza, ze grob sie w kurii
                  podobal ;-(((.
                  • isma Sion, MaryAnn, a takze chetni do podpisywania 25.04.06, 14:12
                    Poslalam nastepny kawalek. Teraz tylko trzeba calosc zakonczyc nader efektowna
                    koda wink)), i bedzie mozna podpisywac.

                    Wstepnie chetnych do podpisania prosze o zgloszenia na priv - bedziemy rozsylac
                    tekst najpierw prywatnie, do zapoznania i podjecia decyzji o podpisaniu. Prosze
                    o info, czy zyczycie sobie sie popisac imieniem i nazwiskiem, czy tylko
                    nickiem. Jesli to pierwsze, oczywiscie dane beda tylko do adresata oraz mojej
                    wiadomosci.
          • luccio1 Re: granice debilizmu 25.04.06, 10:05
            Przed Soborem Watykańskim II, aby być w pełni w porządku, katolik świecki
            powinien był prosić swego spowiednika (kierownika duchowego) o indywidualne
            zezwolenie na czytanie Pisma św.
            Przed Biblią Tysiąclecia wydanie całościowe obejmujące oba Testamenty, dostępne
            dla przeciętnego człowieka, to było... wydanie Brytyjskiego i Zagranicznego
            Towarzystwa Biblijnego (taka właśnie Biblia była w domu) - wydanie
            protestanckie z niepełnym kanonem Ksiąg. Jeśli nie to - to ks. Jakub Wujek. Ale
            w tamtych czasach wielką rzeczą były już wydania wszystkich 4 Ewangelii w
            całości (dla przypomnienia: wybór tekstów ewangelicznych odczytywanych w
            Kościele był wówczas ten sam na każdy Rok Kościelny po kolei).
          • luccio1 Po prostu bluźnierstwo 25.04.06, 10:08
            Pomysł z "czekoladową hostią" jest zwykłym bluźnierstwem i chamskim brakiem
            wyczucia - rzekłbym, jest to coś znacznie gorszego, niż np. wejść nago do
            kościoła.
            • mader1 Re: Po prostu bluźnierstwo 25.04.06, 11:37
              Dla mnie to też przekracza granice. Jest to więcej, dużo więcej niz
              niesmaczne sad
            • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 25.04.06, 11:56
              > Pomysł z "czekoladową hostią" jest zwykłym bluźnierstwem i chamskim brakiem
              > wyczucia - rzekłbym, jest to coś znacznie gorszego, niż np. wejść nago do
              > kościoła.

              Jesli spojrzeć na stragany z dewocjonaliami, to wiele chyba takich "bluźnierstw
              i chamskich braków wyczucia się zobaczy". Dlaczego własnie czekolada w kształcie
              hostii budzi taki niesmak?

              M.
              • mary_ann Re: Po prostu bluźnierstwo 25.04.06, 20:54
                maika7 napisała:

                > > Pomysł z "czekoladową hostią" jest zwykłym bluźnierstwem i chamskim braki
                > em
                > > wyczucia - rzekłbym, jest to coś znacznie gorszego, niż np. wejść nago do
                > > kościoła.
                >
                > Jesli spojrzeć na stragany z dewocjonaliami, to wiele chyba
                takich "bluźnierstw
                > i chamskich braków wyczucia się zobaczy". Dlaczego własnie czekolada w
                kształci
                > e
                > hostii budzi taki niesmak?
                >
                > M.

                Majko, odpowiadam za siebie: dlatego TO mnie zbulwersowało, że to akurat
                zobaczyłam (na portalu gazety). Straganów z dewocjonaliami raczej nie oglądam.
                Ale jesli już przy straganach jesteśmy, to chwilkę przed świętami podzieliłam
                się na tym forum moim zbulwersowaniem w związku z roześmianymi barankami
                wielkanocnymi).
                • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 07:24
                  > Majko, odpowiadam za siebie: dlatego TO mnie zbulwersowało, że to akurat
                  > zobaczyłam (na portalu gazety). Straganów z dewocjonaliami raczej nie oglądam.
                  > Ale jesli już przy straganach jesteśmy, to chwilkę przed świętami podzieliłam
                  > się na tym forum moim zbulwersowaniem w związku z roześmianymi barankami
                  > wielkanocnymi).

                  Roześmiane baranki - to "twórczość" pod klienta, którego Święta Wielkanocne
                  obchodzą jedynie w ich "ludycznej " oprawie - wielu jest takich. Tak samo dzieje
                  sie ze Świetami Bożego Narodzenia. Towarzyszy im targowisko "niewiadomoczego".

                  Dziwię sie zbulwersowaniu, bo czekoladowe, maślane, cukrowe itd baranki (czyz
                  nie symbol Chrystusa zmartwychwstałego?? - poprawcie mnie, jesli się mylę) stały
                  sie stałym elementem koszyczkow z pokarmami.

                  Wspominam o straganach (sklepach też) z dewocjonaliami, bo towarzyszą zazwyczaj
                  uroczystościom koscielnym lub miejscom szczególnie często odwiedzanym przez
                  wiernych. Buteleczki z 'cudowną" wodą w kształcie Maryi...

                  Czekoladki w kształcie hostii - wpisują sie w ten "klimat"... ale to nic nowego.

                  Ale dlaczego od razu "debilizm"? I do tego jeszcze jakis specjalny "szczytowy"?

                  smile
                  M.


                  • mader1 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 14:50
                    może dlatego, że Matki Boże, figurki świętych to nie Sakrament ? To, co udają
                    te czekoladki do jedzenia, ale także do zabawy przecież( jak każde
                    czekoladki ), do rozrzucania po pokoju, to dla katolików imitacja Ciała
                    Bożego.Sakramentu.
                    • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 15:57
                      > może dlatego, że Matki Boże, figurki świętych to nie Sakrament ? To, co udają
                      > te czekoladki do jedzenia, ale także do zabawy przecież( jak każde
                      > czekoladki ), do rozrzucania po pokoju, to dla katolików imitacja Ciała
                      > Bożego.Sakramentu.

                      Mader, nie widzę specjalnej różnicy między plastykową imitacją ciała osoby
                      uznanej za świętą, a czekoladową. Wydaje mi się, że do plastykowego kiczu
                      przywykliśmy. A czekoladowy jest nowością. Bo rozumiem ważnośc symbolu, rozumiem
                      oburzenie, tylko zastanawiam sie dlaczego oburzenie dotyczy tylko czekoladek i
                      uśmiechniętych baranków, dlaczego nie reszty?

                      Od lat torty I-komunijne sa przyozdabiane "hostią" (a to kielich z hostią, a to
                      sama, opłatkowa, kremowa, marcepanowa itp).

                      Czytając ten wątek zaczęłam się zastanawiać jak postrzegacie wykorzystanie
                      symboli religijnych. Kiedy jest to ok, a kiedy naduzyciem, profanacją, brakiem
                      smaku itd.. Kiedy symbol (lub wizerunek osoby np. Chrystusa) jest jeszcze
                      np.dopuszczalną sztuką a kiedy przekroczeniem granic. Kiedy np. figurka Matki
                      Boskiej jest odbierana pozytywnie (że na "swoim miejscu"), a kiedy jako
                      nadużycie, komercja itp. Jest taka granica?

                      smile
                      M.
                      • mader1 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 16:53
                        może właśnie " kwestia smaku", wrażliwości... Czy ja wiem, kultury ?
                        Wiesz, jest coś takiego, jak opłatek na wigilię, prawda ? On nie jest
                        Najświętszym Sakramentem. Zwykły opłatek - ale Kogoś symbolizuje. Kładziemy go
                        na talerzyku, dzielimy się. Dzieciaki potem "rozjadają" resztę, ale jednak nie
                        podoba nam się, jak jest ten (tylko) opłatek traktowany, jak wszystkie inne
                        resztki jedzenia ? Czy może się mylę ?
                        To są pewne " podstawy". Szacunek dla Sakramentu, dla Ciała Bożego ?
                        A jakby był z plastiku i walałby się wśród zabawek - też czułabym się
                        nieswojo...
                        • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 17:21
                          A może to kwestia wazności symbolu dla nas samych?
                          Dla niektorych ten opłatek wigilijny jest tylko symbolem "kulturowym" ("bo taki
                          świąteczny zwyczaj"), a dla innych - głębszym symbolem mającym sens religijny
                          (jak i całe Święta). To i podejście do tego symbolu jest inne.
                          Może tak samo jest ze wszystkim, co wiąże się z dana religią - dla jednych to
                          sprawa nadrzędna, święta, najważniejsza w życiu, dla innych obojętna. W takim
                          świecie z wymieszanymi religiami - na ile możemy oczekiwać, że firmy komercyjne
                          podejda do ważnych dla nas symboli "z należytym szacunkiem"?

                          Czyli stawiając pytanie inaczej - czy żyjąc w społeczeństwie otwartym,
                          wielonarodowym i wielowyznaniowym oczekiwanie, ze ważne dla nas osobiście
                          "świętości" będą szanowane, tak, jak tego oczekujemy, nie jest utopią?

                          M.

                          • mader1 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 18:10
                            Uważam, że mamy prawo oczekiwać szacunku dla nas. I inni też mają prawo do
                            tego samego - szacunku dla siebie, dla tego, co dla nich święte ( oczywiście
                            mam nadzieję, że nie zrozumiesz, że dla mnie ta czekoladka jest
                            świętością).Inaczej doprowadza to do wzajemnej niechęci,a z czasem nawet
                            nienawiści.
                            I w ogóle, gdy dotykamy rzeczy świętych dla innych powinniśmy być bardzo
                            ostrożni... Zwłaszcza, gdy zamierzamy zarobić na tym pieniądze sad
                            • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 18:58
                              Widzisz, ja to rozumiem, tylko nie widze możliwości realizacji. Wzajemny
                              szacunek jest dla mnie bardzo istotną sprawą, natomiast nie wiem czy
                              oczekiwanie, że z nim sie spotkamy nie jest nierealne. Właściwie widze tylko
                              jedną drogę - osobistego wyboru - to kupuję - tamtego nie. Granica profanacji
                              jest tak strasznie różna dla róznych ludzi, że nie sposób chyba ustalić jakiejś
                              jednej i konkretnej.
                              A często, momo ostrożności i tak okazuje sie, że przekraczamy czyjes granice.

                              W przypadku omawianych czekoladek - popyt na nie wskaże jaki procent "rynku"
                              uzna je "dobry pomysł", a nie "granice debilizmu" sad( Od tego zależy ich los.
                              Od kupujących.

                              M.

                              • pawlinka Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 19:23
                                dyskusję śledze z doskoku, ciekawa bardzo! Mam jednak tyle roboty, że może
                                potem się odezwę.
                                Do mnie przemówił bardzo pewien wywiad:
                                www.ozon.pl/a_tygodnikozon_2_14_895_2005_33_1.html
                      • mary_ann Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 18:48
                        maika7 napisała:

                        > Od lat torty I-komunijne sa przyozdabiane "hostią" (a to kielich z hostią, a
                        to
                        > sama, opłatkowa, kremowa, marcepanowa itp).

                        Dla mnie jest jednak różnica między wizerunkiem (oobrazekiem hostii),
                        ornamentem, a czyms co ma (zastępczo) w roli Hostii wystapić.
                        Ale słusznie mader prawi, że chodzi tu o indywidualną wrazliwość.

                        >
                        > Czytając ten wątek zaczęłam się zastanawiać jak postrzegacie wykorzystanie
                        > symboli religijnych. Kiedy jest to ok, a kiedy naduzyciem, profanacją, brakiem
                        > smaku itd.. Kiedy symbol (lub wizerunek np. Chrystusa) jest jeszcze
                        > np.dopuszczalną sztuką a kiedy przekroczeniem granic. Kiedy np. figurka Matki
                        > Boskiej jest odbierana pozytywnie (że na "swoim miejscu"), a kiedy jako
                        > nadużycie, komercja itp. Jest taka granica?



                        Pewnie jest, i pewnie dla każdego gdzie indziej. W logice sa tzw. pojęcia
                        nieostre, takie jak np. "człowiek wysoki" - co do jakiegoś zakresu wszyscy się
                        zgodzą (2m 14 cm), co do innych przypadków wystapią indywidualne wahania (np.
                        1m 75). Nie oznacza to jednak niesensowności stosowania pojęcia "człowiek
                        wysoki"smile Ważne, że zdarzają się przypadki, co do których nikt nie ma
                        wątpliwości.



                        • maika7 Re: Po prostu bluźnierstwo 26.04.06, 19:02
                          > Dla mnie jest jednak różnica między wizerunkiem (oobrazekiem hostii),
                          > ornamentem, a czyms co ma (zastępczo) w roli Hostii wystapić.
                          > Ale słusznie mader prawi, że chodzi tu o indywidualną wrazliwość.

                          To jedna pani z cukierni jednemu panu z gazety powiedziała, że taka jest rola
                          tych czekoladek .... Może ktoś wykorzysta je wlasnie do ozdabiania tortu - wtedy
                          bedzie juz ok?

                          > Pewnie jest, i pewnie dla każdego gdzie indziej. W logice sa tzw. pojęcia
                          > nieostre, takie jak np. "człowiek wysoki" - co do jakiegoś zakresu wszyscy się
                          > zgodzą (2m 14 cm), co do innych przypadków wystapią indywidualne wahania (np.
                          > 1m 75). Nie oznacza to jednak niesensowności stosowania pojęcia "człowiek
                          > wysoki"smile Ważne, że zdarzają się przypadki, co do których nikt nie ma
                          > wątpliwości.

                          Z "garnicami debilizmu" jest chyba bardziej nieostro smile)))

                          M.
    • direta Re: granice debilizmu 25.04.06, 11:58
      Napisaliśmy do tego proboszcza ze św Rodziny, który wypowiada się pozytywnie, z
      pytaniem, czy jego wypowiedź nie została czasem zmanipulowana. Mam ciągle
      nadzieję, ze on się wypowiadał tylko o bombonierkach komunijnych a nie o
      czekoladowych hostiach.

      Kurczę, a miałam firmę "Hildebrand" za "smaczną"
      Z dniem dzisiejszym bojkotuję wyroby tejże firmy i zachęcam wszystkich do
      podobnej akcji.
      Mary_ann dzięki za link
      • katriel Re: granice debilizmu 25.04.06, 21:19
        > Kurczę, a miałam firmę "Hildebrand" za "smaczną"
        > Z dniem dzisiejszym bojkotuję wyroby tejże firmy i zachęcam wszystkich do
        > podobnej akcji.
        Ja tam ich zaczęłam bojkotować w zeszłym roku, jak zobaczyłam na wystawie
        czekoladowe męskie genitalia...
        • direta Re: granice debilizmu 26.04.06, 11:10
          katriel napisała:

          > > Kurczę, a miałam firmę "Hildebrand" za "smaczną"
          > > Z dniem dzisiejszym bojkotuję wyroby tejże firmy i zachęcam wszystkich do
          > > podobnej akcji.
          > Ja tam ich zaczęłam bojkotować w zeszłym roku, jak zobaczyłam na wystawie
          > czekoladowe męskie genitalia...

          No, o tym akurat nie wiedziałam. Jak widać Hildebrandowi pecunia non olet i
          każdy chwyt dobry, żeby zarobić. No to na mnie ani na mojej rodzinie nie
          zarobią.
          Podobnie jak Vistula i Wólczanka.
      • direta Ohydna MANIPULACJA 26.04.06, 10:58
        direta napisała:

        > Napisaliśmy do tego proboszcza ze św Rodziny, który wypowiada się pozytywnie,
        z
        >
        > pytaniem, czy jego wypowiedź nie została czasem zmanipulowana. Mam ciągle
        > nadzieję, ze on się wypowiadał tylko o bombonierkach komunijnych a nie o
        > czekoladowych hostiach.

        Oto odpowiedz ks Czesława Duka:
        "Faktycznie przez telefon zadano mi pytanie na temat bombonierek z nadrukiem -
        okazjonalnym - przedstawiającym symbole religijne, a konkretnie Eucharystyczne,
        jako forma prezentu dla dziecka przystępującego do I -szej Komunii Św. Nic na
        temat czekoladowych hostii! Co dla mnie jest absolutnym nonsensem. Nie widzę w
        takiej formie /bombonierki/ specjalnego problemu. "Lepszy" taki prezent
        przypominający ten specjalny moment niż jakieś drogie prezenty odrywające myśl
        dziecka od meritum takiego dnia.
        Dziękuję za wypowiedź. Myślę, że mogę Pana uspokoić, gdyż nawet przez myśl
        mi nie przeszedł temat czekoladowych Hostii, nawet na póbę. Myślę, że to jakiś
        gruby żart. Sprawa hostii jest uregulowana od dawna.
        Z pozdrowieniem Ks. Duk
        Mam nauczkę, że nawet przez telefon /niby niezobowiązująco/ nie powinienem
        się wypowiadać. "

        • mary_ann Re: Ohydna MANIPULACJA 26.04.06, 18:52
          Brawo, direto, dzięki za informację i w ogole za takie zaangażowanie - szkoda,
          że takie sa standardy pracy dziennikarskiejsad((
    • mamaemilii Re: granice debilizmu 25.04.06, 14:32
      A ja pamiętam, jak przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii byłam tak
      przejęta, że stresowałam się, czy będę umiała ją przyjąć smile I razem z
      koleżankami trenowałyśmy na wafelkach. Wy nie?
      Zastanawiam się, czy wobec tego tak bardzo naganne jest wykorzystanie tego
      przez producentów czekolady. Świadome dziecko, świadomi rodzice - nie powinni
      chyba robić z tego problemu. Istota Komunii przecież nie leży w czekoladce i
      całej prezentowej otoczce.
      • luccio1 Re: granice debilizmu 25.04.06, 20:43
        Ja miałem "trening" na prawdziwych komunikantach - tyle, że nie konsekrowanych
        (to był trening "techniczny": podejść do barierki, przyklęknąć... itd.). Robił
        to z nami nasz ksiądz - jako jeden z ostatnich punktów długiego przygotowania.
      • mader1 Re: granice debilizmu 26.04.06, 14:44
        Ja nie trenowałam i jakoś poszło. Wydaje mi się, że sama dobrze określiłaś ,
        co jest naganne - "jest wykorzystanie " .
        • mamaemilii Re: granice debilizmu 26.04.06, 16:20
          Mader, czy Tobie słowo wykorzystanie kojarzy się wyłącznie negatywnie?
        • mamaemilii Re: to znaczy 26.04.06, 16:22
          nie chcę wszczynać z Wami kłótni.
          Ja po prostu nadal uważam, że żyjemy w takich, a nie innych czasach, marketing
          mam na co dzień i uważam, że odróżnianie marketingowej podpuchy od prawdziwych
          treści musi nam wejść w krew. Dlatego mnie nie oburza czekoladowa hostia, bo to
          dla mnie jest tylko czekoladka. I tak przekażę to mojemu dziecku.
          • mader1 Re: to znaczy 26.04.06, 16:41
            ale dlaczego zaraz kłótnie ? To tylko czekolada, ale uważam, że powinna
            inaczej wyglądaći tyle.Są już okrągłe pieniążki, są ciasteczka... Taka mnie
            mocno razi. Taka wrażliwa się " ulęgłam" wink
          • mary_ann Re: to znaczy 26.04.06, 18:41
            mamaemilii napisała:

            > nie chcę wszczynać z Wami kłótni.
            > Ja po prostu nadal uważam, że żyjemy w takich, a nie innych czasach,
            marketing
            > mam na co dzień i uważam, że odróżnianie marketingowej podpuchy od
            prawdziwych
            > treści musi nam wejść w krew. Dlatego mnie nie oburza czekoladowa hostia, bo
            to
            >
            > dla mnie jest tylko czekoladka. I tak przekażę to mojemu dziecku.

            Mamoemilii, ale kto tu w ogóle mówi o kłótni? Wydaje mi się, że osoby
            wypowiadające się na tym watku oraz mnie, czyli założycielkę, z rozpędu niejako
            utożsamiłaś z jakimś ruchem oporu wobec komercji. Co do mnie, to podzieliłam
            się tylko z Wami frustracją z powodu debilizmu takiego pomysłu. Wydaje mi się,
            że odróżniam marketingową podpuchę od prawdziwych treści, ale to jeszcze nie
            znaczy, że jest mi zupełnie obojętne, jaką formę marketing przybierze. Chyba
            sama nie uważasz, że wszystkie chwyty sa dozwolone?

            Co do zycia w społeczenstwie wielokulturowym, to chętnie zobaczyłabym tego,
            który ośmieliłby się sprzedawać podobny produkt w USAsmile

            • direta Re: to znaczy 26.04.06, 19:13
              mary_ann napisała:

              >
              > Co do zycia w społeczenstwie wielokulturowym, to chętnie zobaczyłabym tego,
              > który ośmieliłby się sprzedawać podobny produkt w USAsmile
              >
              A wyobrażasz sobie czekoladowe figurki Mahometa?
              Albo... bo ja wiem... czekoladowe piecyki krematoryjne?
              • kulinka3 Re: to znaczy 26.04.06, 19:29
                Dziewczęta,
                jako matka specjalnej troski chciałam zwrócić uwagę,że pojęcie debilizmu,
                obecnie zarezerwowane do języka potocznego, jest pojęciem straszliwie nieostrym,
                bo każdy rozumie przez nie to, co sam uważa wink).
                Bardzo cieszę się,że nie używa się go już w stosunku do dzieci upośledzonych.
                Miłej dyskusji!
                • pawlinka Kulinko! 26.04.06, 19:30
                  A ja o tym dziś dzieciakom w szkole własnie mówiłamsmile
                  • kulinka3 Re: Kulinko! 26.04.06, 19:36
                    O jak miło Pawlinko!
                    Cieszę się,że dożyłam czasów, w których moje dziecko nie ma w dokumentacji
                    medycznej rozpoznania pt "imbecyl".
                    Ale nie zasmiecam ciekawej dyskusji.
                    Ściskam
                • mary_ann Re: to znaczy 26.04.06, 19:42
                  kulinka3 napisała:

                  > Dziewczęta,
                  > jako matka specjalnej troski chciałam zwrócić uwagę,że pojęcie debilizmu,
                  > obecnie zarezerwowane do języka potocznego, jest pojęciem straszliwie
                  nieostrym
                  > ,
                  > bo każdy rozumie przez nie to, co sam uważa wink).
                  > Bardzo cieszę się,że nie używa się go już w stosunku do dzieci upośledzonych


                  Nigdy w życiu! Doskonale wiesz, kulinko, kto jest dla mnie "debilem" - ten, co
                  wymnyslił "czekoladowe hostie treningowe"smile
                  • kulinka3 Re: to znaczy 26.04.06, 19:53
                    No pewnie,że wiem wink)
                    Chciałam tylko żebyście nie ustalały zakresu, bo ta dyskusja nigdy by się nie
                    skończyła ;-D.
                    Czekoladowe hostie dla mnie to horror! Trzeba mieć głowę, żeby coś takiego wymyśleć.
                    Ściskam Was cieplutko.
          • samboraga gumowe papieroski... 27.04.06, 10:29
            marketing
            > mam na co dzień i uważam, że odróżnianie marketingowej podpuchy od
            prawdziwych
            > treści musi nam wejść w krew. Dlatego mnie nie oburza czekoladowa hostia, bo
            to
            >
            > dla mnie jest tylko czekoladka. I tak przekażę to mojemu dziecku.


            pamiętam z dzieciństwa gumowe papierosy, w papierku imitującym prawdziwe, można
            było udawać że się pali, 'jak dorośli'...
            to była 'tylko' guma do żucia...
            • franula Re: gumowe papieroski... 27.04.06, 10:51
              Samborago,
              nadal istnieją, do nabycia w moim warzywniakusad
      • mary_ann Re: granice debilizmu 26.04.06, 18:57
        > A ja pamiętam, jak przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii byłam tak
        > przejęta, że stresowałam się, czy będę umiała ją przyjąć smile I razem z
        > koleżankami trenowałyśmy na wafelkach. Wy nie?

        Trenowaliśmy z katechetką podchodzenie do barierki, klękanie, odpowiedź, a
        nawet otwieranie ustsmile Ale nie samo przyjmowanie Komunii. I jakoś poszłosmile)

        Rozumiem, że stremowane ośmiolatki mogą chcieć - same z siebie - w domu
        pocwiczyć na wafelkusmile Ale do rodziców nalezy wytłumaczenie, co w tym dniu
        wazne, a co nie! Pewnie niejedna z nas przekonywała swoje potomstwo przed
        pierwsza Spowiedzia, że naprawdę nie jest superważne, czy prawidłowo wyrecytuje
        przed księdzem sztywną formułkę...smile
        • mama_kasia "trenowanie" przed komunią 27.04.06, 09:37
          > Trenowaliśmy z katechetką podchodzenie do barierki, klękanie, odpowiedź, a
          > nawet otwieranie ustsmile Ale nie samo przyjmowanie Komunii. I jakoś poszłosmile)

          U nas też się "trenuje", niestety. Myślicie, że to jest potrzebne?
          A może dzieci są stremowane dodatkowo przez takie właśnie praktyki sad
          Myślę, że należałoby z tym, może nie walczyć, ale tłumaczyć.
          Jakie jest Wasze zdanie?
          • mamaemilii Re: "trenowanie" przed komunią 27.04.06, 12:52
            Gdyby samo przyjmowanie Komunii było zupełnie prostą i błahą sprawą, to
            trenowanie nie byłoby potrzebne. Ale to jednak wiąże się z zachowaniem pewnych
            zasad, a nawet uwagi - nic dziwnego, że 8-latki się stresują. Nie widzę nic
            złego w uczeniu się tego, jeszcze przed samą ceremonią. Dlaczego miałoby to
            bardziej stresować dzieci?

            Przecież one właśnie dzięki poznaniu zasad zachowania się podczas samej
            uroczystości (dla nich mimo wszystko nie jest to takie proste - nawet zwykłe
            zapamiętanie kolejności czynności, wszystkich piosenek - jako cała otoczka)
            powinny czuć się pewniej.

            Bo chyba nie powiecie, że ta cała otoczka dla nich nic nie znaczy. Przecież 8-
            latek niewiele w życiu miał takich wydarzeń, a do tego z dala od rodziców smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka