anula9876
15.05.06, 15:55
Dopiero dzisiaj zajrzałam do niedawnego wątku o radiestezji, jodze,
homeopatii, itd i choć nie czytałam wszystkiego, zdziwiła mnie ilość
postów "uspakajających" i "bagatelizujących" te kontrowersyjne praktyki.
Widać, że ilu chrześcijan, tyle teorii..
Kiedy byłam dzieckiem wpojono mi w Kościele, że Bóg nie jest Bogiem
demokracji ale Bogiem hierarchii, udziela każdemu (mądrości, talentów,
bogactwa, zdrowia) ile chce i stosuje zasadę, że komu więcej dał, od tego
więcej będzie wymagał.
Ja stosowałam homeopatię (tabletki na chorobę lokomocyjną i krople do nosa)
dopóki nie przeczytałam w periodyku medycznym, że wytwórnie leków
homeopatycznych zatrudniają okultystów do ustalania składników leków. Od tej
pory ani ja ani nikt z moich bliskich tego typu leku nie zażyje. Ale już
zanim Bóg mnie uświadomił tym artykułem, czułam duchowy dyskomfort sięgając
po lek homeopatyczny (ale Pani w aptece przekonała mnie, że jest świetny).
Widziałam już w swoim życiu wielu zrujnowanych duchowo ludzi, których duchowa
destrukcja była nieraz powolnym procesem, zapoczątkowanym "niewinnym"
słuchaniem muzyki, czy "niewinnymi" ćwiczeniami relaksacyjnymi. Stopniowo
tracili Bożą ochronę nad ich życiem (wypracowaną nieraz przez wcześniejsze
pokolenia zgodnie z Bożą zasadą, że "będzie błogosławił tobie i potomstwu
twemu.."), w końcu drętwieli duchowo i odwracali się od Boga.
W związku z powyższym ciekawa jestem waszych opinii na temat:
1. Czy w zetknięciu z kontrowersyjnym tematem, który was zaniepokoi (nawet
jeśli wcześniej was nie niepokoił) zadajecie sobie pytanie: jak postąpiłby
Chrystus? Czy szukacie racjonalnych wyjaśnień?
2. Jak realizujecie w praktyce zasadę "nie gorszenia maluczkich" - jeśli
jakieś twoje postępowanie gorszy (budzi duchowe obawy)innych członków
rodziny, czy zaniehasz ich z tego powodu?