Dodaj do ulubionych

Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez Boga

16.05.06, 20:24
Żeby upuścić trochę powietrza z forum w trakcie naszej dyskusji o
posłuszeństwie proponuję dla zachęty wątek o spełnionych przez Pana Boga
marzeniach.

Ja z reguły nie marzę, albo raczej rzadko odważam się marzyć. Ale jest parę
marzeń, które moim zdaniem ewidentnie spełnił Pan Bóg smile

1. Mąż - wymodlony i lepszy, niż bym sobie w najśmielszych marzeniach wymyśliła.

2. Synek - nie wierzyłam, że będę mieć syna. Po prostu nie wierzyłam. Gdy pani
doktor u uśmiechem powiedziała "płeć ewidentnie męska" miałam wrażenie, że
otwiera się niebo i zza chmur wyziera uśmiechnięta twarz Ojca smile Jakby mówił
"a co tam, niech ma, niech się cieszy" smile)))))))

3. No i najświeższe, zupełnie materialne i absolutnie niekonieczne.
Otóż chciałam kiedyś mieć rolki. Gdy je chciałam mieć, byłam już w
"nieodpowiednim wieku" (we własnym mniemaniu), potem zmądrzałam i kryteria
"odpowiedniego wieku" nieco się zmieniły. Nadszedł jednak czas ciąż, porodów,
spacerów z wózkiem, bardzo ograniczonych finansów. Ostatnio postanowiłam, że
kupię je sobie sama na 35 urodziny (czyli za rok).
Ale... ostatnio moja najstarsza zamarzyła o rolkach. Postanowiliśmy kupić jej
na 6-te urodziny i dlatego napisałam posta na innym forum z pytaniem jakie, na
co zwracać uwagę przy kupnie itp. I co się stało? Otóż jedna ze znajomych
krakowskich mam, zupełnie przy okazji pisze w tym wątku "a może Marzek byś
chciała pojeździć z córą na rolkach? Bo nie jeżdżę i mam do oddania".
I tak oto dziś w domku pojawiły mi się wymarzone rolki, oczywiście w moim
rozmiarze, dobrej jakości, w jednym z moich ulubionych kolorów(dzięki Bei.
Próbowałam już na wykładzinie, jak to określiła Zuza "mamo! Ty ledwo ubrałaś
rolki, a już jeździsz!" smile Koło mnie na bulwarach wiślanych jeździ regularnie
taki starszawy pan, co ma włosy tlenione na blond i udaje 20 latka chyba, to
mi nie będzie głupio jeździć smile
Obserwuj wątek
    • anndelumester rolki ot 16.05.06, 20:42
      no to sie możemy na te rolki umówić... bedziemy dwie "matki po 30" wink
      bo mąz nie rolkowy w ogole, a syn jeszcze nie rolkowy big_grin
      • dorotkak Re: rolki ot 16.05.06, 21:56
        ja czasami rolkuje na Bloniach wzdluz ulicy 3 Majasmile
        • isma Re: rolki ot 17.05.06, 08:25
          Ja tez rolkowa wink)).
      • izzunia1 Re: rolki ot 16.05.06, 22:08
        Nie spodziewalam sie, ze zastane tutaj fanke Kur smile
        • anndelumester Re: rolki ot 16.05.06, 22:24
          izzunia1 napisała:

          > Nie spodziewalam sie, ze zastane tutaj fanke Kur smile

          a tak jakoś rzeczywistośc krajowa mi przypomniała ten kawałek...
          • alex05012000 Re: rolki ot 17.05.06, 09:14
            oooo, rolki.... kupiłam mojej Oli niedawno w szmateksie za 15zł, i tak się cały
            czas zastanawiam czy i sobie nie skombinować?! też mi się wydawało, że wiek
            mocno nieodpowiedni i w ogóle, ale może sienamyślę.....
            kto ma do oddania, pożyczenia, odkupienia rolki nr 39 w warszawce????
    • mamalgosia Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 17.05.06, 18:56
      Podobno tylko jedno może być gorsze od niespełnionych marzeń: spełnione.
      Ależ głupia myśl
    • maika7 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 17.05.06, 19:22
      Czytam i się zastanawiam jak odrożnić marzenia spełnione przez Boga od marzen
      spełnionych bez Boga?

      Bo kilka rzeczy wyszło mi w życiu (jak na razie) tak jak sobie wyśniłam i
      wymarzyłam i radość czułam taką "jakbym Pana Boga za nogi złapała". Ale... No
      właśnie, ale żadna mysl, żeby się spełniły nie była skierowana do Niego.
      0 modlitw.

      ?
      M.

    • mader1 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 17.05.06, 20:30
      Marzyłam... o normalnej rodzinie z dziećmi. Mówiono mi, że może, może,może
      będzie jedno. Jest troje. Nawet Go o to nie prosiłam.Nie śmiałam narzekać. Tak
      wiele osób nie ma nic... Nosiłam gdzieś w sobie to pragnienie i ono się
      spełniło smile
      • mmk9 U mnie też dzieci 18.05.06, 09:05
        Jak jeszcze byłam zupelnie głupiutka, wymarzyłam sobie 2 dziewczynki i 2
        chlopcow. Potem okulistka powiedziała : tylko cesarskie. Marzenia klapły /za
        komuny mowiło się 2 cesarskie i koniec/, ale coś tam poczytałam i nabrałam
        nadziei. A potem, potem, jak już mialam 1 dziewczynkę w niebie, a dwie przy
        sobie, po tej mlodszej jeszcze nieźle nastraszona w szpitalu, wiedzialam,
        koniec. Trochę byl niedosyt, ale też pełne zrozumienie. Kto powie, ze przyczyną
        jest niechlujstwo w stosowaniu NPR, powie szczerą prawdę, ale ja wolę myslec,
        że to Pan Bog natchnał mnie tym niechlujstwem smile , a potem dopilnował
        szczęśliwych rozwiazań. I mam, dokładnie jak chciałam. Wiele innych marzeń się
        nie spełnilo, ale to było przecież najważniejsze.
    • samboraga Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 17.05.06, 22:38
      za kilka dni spełni się moje wielkie marzeniesmile))
      będę siedziała na przedszkolnym przedstawienie z okazji zakończenia roku, na
      scenie będzie grał mój straszy syn, a ja, siedząc na widowni, będę tuliła
      młodszegosmile))
      rok temu widziałam to oczami wyobraźni, marząc o ciąży, to marzenie mnie
      trzymało przy nadzei we wszystkich jej trudnych momentachwink)
    • anula9876 I mąż, i dzieci, i dom, i praca 18.05.06, 22:57
      Ja pierwsze kroki na rolkach stawiałam oczywiście na Krakowskich Błoniach ale
      szczerze mówiąc nie stałam się ich fanką. Wolę rower i klasyczny aerobik, więc
      rolki ostatnio miałam na nogach w czasie podróży poślubnej, na deptaku w
      Nicei smile Od tego czasu leżą na dnie szafy (to już 5 lat!).

      Czasem mam wrażenie, że całe moje życie jest spełnionym przez Boga marzeniem,
      chociaż podobnie jak niektórzy na tym forum wiele marzeń było tak intymnych i
      osobistych, że bałam się o nich mówić sama sobie głośno i pozostawały gdzieś w
      sferze podświadomości.

      A te najważniejsze spełnione przez Boga..

      W czasie studiów marzyła mi się dobra, ambitna, wspaniała praca, która
      zapewniłaby mi dobry "start życiowy". A było to wtedy marzenie mało realne, bo
      recesja i bezrobocie zaczynały swoje apogeum. Pamiętam jak w środku nocy
      wypełniałyśmy z koleżanką aplikacje, na łóżku w akademiku, na 4-tym roku
      studiów i smiałyśmy się z tego co piszemy. Kilka miesięcy później już
      pracowałyśmy. Nie mogłam uwierzyć jak zobaczyłam swoją pierwszą umowę o pracę,
      od razu na czas nieokreślony i na wymarzonych warunkach.

      Jakiś czas później zaczęłam marzyć o tym, o czym marzy każda dziewczyna gdy
      przestaje być dzieckiem: o księciu z bajki smile Jako racjonalista ze smutkiem
      obserwowałam moje koleżanki, które w domach musiały być nieraz matką, ojcem i
      gospodarzem, a mąż był dla nich często "pierwszym dzieckiem". Modliłam się,
      żeby mój potencjalny mąż był dobrym, zaradnym gospodarzem a jednocześnie
      wrażliwym człowiekiem. I to marzenie Bóg spełnił ponad wszelkie moje
      oczekiwania. Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz w schronisku w Tatrach, oboje
      przyjechaliśmy akurat na kilka dni, z różnych stron Polski, samotnie, przed
      sezonem, żeby odpocząć po trudach pracy. Dwa dni później ustaliliśmy, że
      wspólnie pojedziemy w Alpy, co też było moim marzeniem, które jak sądziłam
      nigdy nie miało szans się spełnić, z uwagi na finanse i na brak odpowiedniej
      ekipy. Dziesięć miesięcy później już byliśmy małżeństwem, chociaż teoretycznie
      różniło nas wszystko (odległość: 400 km, różnica wieku: znaczna smile i
      najważniejsze: różnica wyznań (choć nie przekonań)).

      Kolejnym marzeniem był dom. Jako, że wychowywałam się w domu na przedmieściach,
      uważałam takie miejsce za najbardziej idealne do życia - blisko miasta i
      wszyskiego co miasto zapewnia, a jednocześnie w cichym otoczeniu własnego
      ogrodu. I to marzenie Pan spełnił ponad moje oczekiwania.. Mało tego, po trzech
      chyba tygodniach od momentu gdy przeprowadziłam się do męża, teściowie
      wyprowadzili się do swojego starego domu, bo uznali, że młodym najlepiej jest
      gdy są sami, co też było moim skrywanym marzeniem.

      I wreszcie dzieci, które na tym etapie zycia są chyba największą chlubą
      rodziców. Oczywiście wymarzony syn, choć było to przede wszystkim marzenie
      męża, a później wymarzona córka. Co prawda w pierwotnej wersji marzenia miało
      być 2 synów i trzecia córka, ale jestem szczęśliwa z "parki", bo w takim
      układzie płeć trzeciego już nie jest istotna smile

      Mogłabym jeszcze dużo pisać ale to już bardziej by pasowało do wątku:
      świadectwa, niż spełnione marzenia.

      pozdrawiam
      anula
    • nordynka1 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 19.05.06, 09:47
      Ale mi się gębula śmieje jak czytam o Waszych spełnionych pragnieniach, ale to
      ładne..

      Nie będę wdawać się w szczegóły, bo to nadaje się też raczej do świadectw,
      napiszę tylko tyle, że Bóg dał mi wiele wiele więcej niż ja pragnęłam - rodzinę
      i macierzyństwo i męża. Na razie mamy jedną córcię, a chciałabym mieć troje
      albo czworo dzieci.
      Odkąd w ogólniaku przestałam jeździć konno , zawsze marzyłam o powrocie do
      jazdy. Spełniło się. Mimo różnych potrzeb finansowo-czasowych na to jakoś
      zawsze znajdzie się i czas i pieniądz. Jeżdżę regularnie raz w tygodniu i mam z
      tego niesamowitą frajdę.
      Nie wiem gdzie się z tą moją wymarzoną gromadką dzieciaków pomieścimy w naszych
      45,5 m2, ceny mieszkań rosną, a nam już bywa ciasno. Ale..marzę o domu na wsi,
      albo w niedużym mieście, gdzieś na Kaszubach. Jak się spełni to nie omieszkam
      Was o tym powiadomić smile
      • mama_kasia Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 19.05.06, 12:37
        Ooo, małe miasto gdzieś na Kaszubach... Urodziłam się w takim miasteczku smile
    • brucha Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 19.05.06, 12:27
      czasami marzę ale jest też mnóstwo rzeczy o których nawet nie śmiem marzyć, bo
      wydaja mi się jakieś takie abstrakcjne i niewyknalne.
      nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek świadomie prosiła Boga o spełnienie
      któregokolwiek z nich (chyba tylko moja podświadomość słała w niebo odpowiednie
      sygnały).
      nie wiem czy też tak macie, ale często mam wrażenie, że zawracam Bogu głowę
      głupotami, które mogłabym sama załatwić, On przecież ma tyle naprawdę ważnych
      spraw do załatwienia..

      zauważyłam też, że im mniej starań i zabiegów z mojej strony tym lepiej się te
      marzenia realizują. czasami po prostu spadają z nieba.
      kiedyś dawno temu spacerując wieczorem po starówce warszawskiej z koleżanką i
      jej mamą, ta mama stwierdziła, że o 20 wieczorem Wenecja robi się tak samo
      pusta jak Warszawa. pomyślałam wtedy że fajnie jej (tej mamie), że mogła
      zobaczyć Wenecję. wtedy dla mnie było to cos nieosiagalnego - pozazdrościam
      bardziej niż zamarzyłam.
      było to w czasach, kiedy starówka o godzinie 20 rzeczywiście świeciła pustkami,
      w czasach kiedy obywatel w Polsce stał w kolejce po paszport i nie zawsze
      dostał, do demoludów i na tzw zachód trzeba było mieć rózne paszporty, i kiedy
      dolar kosztował majątek i kupowało się go czając sie pod bankim. wtedy w ogóle
      jakikolwiek wyjazd z Polski za granicę był dla mnie mniej więcej tak relny jak
      podróż na marsa, więc po co marzyć...
      no i niecały rok później zwiedzałam Wenecję nocą i nie tylko nocą i nie tylko
      Wenecję (mając tylko 20 USD w kieszeni).

      miałam też takie marzenie, że kiedys pojadę w Andy. zawsze wiedziałam, że
      kiedyś się to stanie, ale jakoś nie podejmowałam konkretnych działań, żeby do
      tego doprowadzić. no i razu pewnego przeczytałam w internecie opis jak ktoś
      zdobywał Aconcaguę - najwyższy szczyt Andów. wydało mi się to banalnie proste,
      skontaktowałam się z tym kimś w celu tzw konsultacji, przekonałam mojego wtedy
      jeszcze niemęża i 3 miesięce później mieliśmy w kieszeni bilet do Chile a jakiś
      czas później oboje staliśmy na szczycie mając u stóp Andy.

      od kiedy mam dzieci moje marzenia stały się jakies takie przyziemne. np.
      marzenie sprzed roku - żeby Maciek (mój starszy maluch) nie czakał zbyt długo
      na założenie drenów w uszach, bo już ponad rok miał wysięk i zaczynaliśmy
      zauważać niedosłuch. Na zabieg od dostania skierowania czekało się 4-5
      miesięcy. termin nadszedł, zrobiliśmy badania, dzień przed zabiegiem wysypka na
      całym ciele - jakiś upiorny alergiczny wysyp nieznanego pochodzenia, panika u
      lekarza, zastrzyki ze sterydów. dwa dni później przeszło zanim zdążyliśmy
      zdiagnozowac co to było, ale zabieg oczywiście przełożony o miesiąc. kolejny
      termin nadszedł a młody zaczął kasłać paskudnie - zbieg przełożony. minął
      kolejny miesiąc. udało się, pojechał z męzem do szpitala. badają - a tu ani
      śladu po płynie w uszach. zabiegu nie było. uszy do tej pory ok. chyba
      zrozumiałam po co trzeba było tyle razy zmienic termin...



    • lolinka2 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 19.05.06, 14:14
      Uratowane cudem małzeństwo

      córka która Stwórcy chwałę przynosi a mnie radość ogromną przy okazji

      praca o której marzyłam od dzieciństwa

      a z przyjemności czystych i takich że nawet głupio było prosić bo mieliśmy gdzie
      mieszkać - tańsze od poprzedniego (dwupokojowego) pięciopokojowe mieszkanie smile)
    • nordynka1 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 21.08.06, 10:06
      wygrzebałam ten wątek, bo wczoraj się coś stało
      nie, jeszcze nie spełniło się żadne z moich napisanych tu marzeń smile

      wczoraj czytałam artykuł, o takim fotoreporterze - o jego życiu, jak i gdzie
      zaczął pracować itp itd - i on m.in mówił o tym, ze jego marzenia się spełniły -
      chciał mieć gospodarstwo i je ma; stary dworek wraz z przynależną mu ziemią
      kupił od państwa (były PGR). Ma krowy i konie.
      No właśnie te konie... Wiecie, ja sobie wczoraj uswiadomiłam, ze nigdy nie
      dawałam sobie prawa do marzeń o własnym koniu. Z góry zakładając, że nigdy mnie
      to nie spotka, bo z końmi i możliwością jazdy zawsze miałam pod górkę, nie
      pozwalałam sobie nawet o tym marzyć. I wczoraj otworzyła się w mojej głowie
      jakaś furtka "dlaczego nie? dlaczego kurcze blade nie?"
      Tak więc od wczoraj marzę też o tym, by mieć swojego konia.
      smile)
      • kulinka3 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 21.08.06, 10:10
        nordynka1 napisała:

        > Tak więc od wczoraj marzę też o tym, by mieć swojego konia.
        > smile)

        Oby Ci się to marzenie spełniło!
      • mama_kasia Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 21.08.06, 10:55
        smile Marz i powoli realizuj, krok po kroczku smile
        • madasia Kolejne rodzicielstwo 22.08.06, 11:23
          A ja marzę o kolejnym rodzicielstwie. Dwoje moich dzieci jest juz u Pana Boga i
          mam nadzieję, ze Bog wyslucha naszych prosb i obdarzy nas potomstwem tu, na
          Ziemi.
        • 17lipiec1976 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 22.08.06, 12:14
          modlilam sie o dobrego meza, o powodzenie w nauce, o dobry wybor drogi
          zawodowej, o prace dla meza.
          Bóg wysluchal moich modlitw. teraz modle sie o dar potomstwa dla nas, o dar
          wiary dla meza, o wlasny dach nad glowa.
          ciekawe czy i tym razem Bóg mnie wyslucha?
          • zuzanna56 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 23.08.06, 11:29
            Nawet nie marzyłam o tym że będzie tak dobrze. Jest dobry mąż, dwoje
            wspaniałych i zdrowych dzieci, fajna praca. Myślę że mam to co najważniejsze.
            • malgosiader Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.08.07, 15:00
              hm, ja też mam to co w życiu najważniejsze - cudowną rodzinę,
              mamę, która była moim wsparciem do końca, a teraz otacza nas opieką
              z góry, tatę i siostrę do których mogę zwrócić się ze wszystkim i o
              każdej porze dnia i nocy, wspaniałego męża i dzieciaki (no ci to
              czasami potrafią dopiec, wszyscy trzej, bez wyjątku wink)
              jakoś sobie radzimy finansowo, nie musi być lepiej, byle nie byłoby
              gorzej,
              za to Panu Bogu dziekuję i czasami jeszcze o coś poproszę wink

              • malgosiader jeszcze w sprawie rolek ;-) 10.08.07, 15:02
                ja też jeżdżę! pomimo swoich 35 lat!
                jeździmy całą czwórką, ale tego lata rolki przegrały z rowerami wink)
    • mader1 róże w ogrodzie 12.07.08, 19:44
      rosną ! Może dla niektórych z Was to normalne, ale dla takiego
      mieszczucha od pokoleń jak ja - to spełnienie marzenia smile
      Oczywiście, nawet nie przypuszczałam, że usiądę sobie wokół kopczyka
      ziemi i nagle zobaczę kiełkującą różyczkę. Poczytałam, kupiłam
      sadzonki... i... udało się !
    • minerwamcg Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 15.07.08, 01:35
      Mnóstwo małych, drobnych marzonek, niewypowiedzianych, najwyżej gdzieś tam
      westchniętych, bo wstyd, że tak małe - a dzięki nim jakoś się przecież
      szczęśliwiej żyje, takie małe uśmiechy Boga, jak dowody pamięci dla kogoś, kogo
      się kocha.

      A szczęście "domowe", miłość małżeńska... Nie. Tu dostałam zdecydowanie więcej,
      niż marzyłam smile
      • mamachlopca1 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 07.07.09, 22:08
        wymarzylam juz jako dziecko sobie zawod-i sie spelnilo.ale wlasciwie to jedyne
        marzenie jakie poszlo tak z gorki.maz i dzieci-te marzenia w bolach sie
        spelnialy.najpierw nasze narzeczenstwo bylo trudne i ogolnie nie
        akceptowane.potem dluuuuugo czekalismy i walczylismy o dziecko.a jak sie
        pojawilo to Bog je zabral.potem byl Tobiaszek-wymidlony z trudnej ciazy-marzenie
        sie spelnilo ale teraz znow drze o jego zycie i nie wiem jaki pomysl w tym
        wszystkim ma Bog.no i Natanielek-tak po prostu jest-ale ja sie boje czy nie za
        latwo i czy za tym znow cos sie nie kryje?
        • kocianna Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 09.07.09, 07:54
          Ja mam z Panem Bogiem relację "mówisz i masz". Jeśli tylko On uważa, że to dla
          mnie dobre, to ja to dostaję. Począwszy od pytań na egzaminach, poprzez męża, do
          wymarzonej pracy.
          Wiem, że niektóre marzenia nie spełnią się wprost: nie zdążę już mieć pięciorga
          dzieci... ale może będę mieć tyle wnuków?
    • nati1011 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 07.07.09, 20:33
      a ja powiem przewrotnie, ze Bóg nie spełnia moich marzeń. Jakoś
      przeważnie realizuje je na odwrót, ale te realizajcje są leprze od
      pierwotnych marzeń smile

      Chciałam mieć 2. córkę mam syna.
      Marzyłam o fajnej pracy - byle nie w budownictwie - i oczywiście
      zaraz po szkole wyladowłam w firmie budowlanej i ciagle pracuję w
      pokrewnej branży,

      Chciałam mieszkac w ukochanym Hamburgu - a wóciłam do rodzinnego
      miasta i jest mi tu dobrze

      Chciałam meza, który swietnie tańczy - mój nie tańczy wcale, ale i
      tak jest lepszy niż chciałam...


      Teraz już staram się nie marzyć - raczej biorę dni jakie są. Raz
      lepsze, raz gorsze. W sumie takie marzenia - niezrealizowne - mam 2:
      jeszcze jedno maleństwo, a nawet 2 i dom. Może kiedyś... choć czas
      nieubłaganie leci i na realizację pierwszego marzenia zostało coraz
      niej czasu, a jak zrealizuję pierwsze, to drugie jest całkowicie
      nierealne i należy je przepisać do kategorii "cud" wink
    • madzioreczek Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.09.09, 14:14
      Dziecko, dziecko i jeszcze raz dziecko smile Wymodlone, w ciągu 5 lat
      leczenia, diagnozowania niepłodności, nieudanych staraniach.
      Paradoksalnie jest darem od Boga, który otrzymaliśmy jako owoc
      uczestnictwa w wielkopostnych rekolekcjach dla bezdzietnych (poczęte
      zostało wkrótce po zakończeniu), w których uczestniczyły raptem 3
      małżeństwa. Z tym związane było drugie marzenie: bardzo chciałam by
      moja babcia doczekała się prawnuka, bo bardzo przeżywała nasze
      kłopoty, doczekała i nadal ma okazję patrzeć jak rośnie nasza
      latorośl i teraz tylko marzę o tym, by mogła jeszcze doczekać
      kolejnego prawnuka, więc historia lubi się powtarzać, tyle, że nie
      łapiemy się już na rekolekcje dla bezdzietnych wink
    • sulla Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.09.09, 14:28
      Bóg spełnił wiele moich marzeń - marzenie o rodzinie, o dziecku, ale przed
      wszystkim spełnił moje główne marzenie - o tym, by uwierzyć w Boga smile Długo Go
      szukałam, ale zbyt bardzo bałam się, że Go nie ma, zbyt wiele błądziłam, i z
      tego powodu często cierpiałam. I w końcu to On sam wyciągnął do mnie rękę -
      najwyraźniej byłam już gotowa.
      Cud nawrócenia - to dla mnie największy cud.
    • anik801 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.09.09, 18:29
      Moja córka!Byłam już zmęczona straniami,niepowodzeniami,
      rozczarowaniem.Chwilami myślałam,że nie będziemy mogli mieć dzieci.
      Dziś mam 6 letnią dziewczynkę i 6 tygodniowego kogoś w brzuchuwink
      • okri2 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.09.09, 19:52
        U mnie jakoś tak przewrotnie bywa. Sprawy, które powinny być moimi marzeniami
        dzieją się bez mojej ingerencji - chodzi mi o to, że bez próśb do Boga. Mam
        wymarzonego męża, wymarzoną córeczkę, wymarzony spokój, dobrych ludzi wokół
        siebie, mieszkanie (choć malusieńkie, ale własne), zawód - jak niektórzy
        twierdzą - wymarzony.
        Nie marzyłam o tych rzeczach, samo się działo.
        Marzenia, które mam nie spełniają się, ale rozgoryczona z tego powodu nie jestem
        (z biegiem lat nie jestem). Zawsze coś się takiego stanie, że otrzymuję czytelną
        wiadomość, jakby od Najwyższego "nie mogłem spełnić Twojej modlitwy, bo nie
        byłoby to dobre dla ciebie".

        A jak się potoczyła sprawa z rolkami? Spotkałyście się w Krakowie na maratonie
        rolkowym? smile
        • okri2 Re: Coś pozytywnego :) marzenia spełnione przez B 10.09.09, 19:55
          P.S. ale sprawy o które modlę się nie dla siebie, to jak dotąd zawsze się
          spełniły smile
          Chociaż raz modliłam się o uzdrowienie żony mojego kolegi, zmarła.. ale wtedy
          nawiedzały mnie słowa: "bądź wola Twoja.. tak i na ziemi".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka