Żeby upuścić trochę powietrza z forum w trakcie naszej dyskusji o
posłuszeństwie proponuję dla zachęty wątek o spełnionych przez Pana Boga
marzeniach.
Ja z reguły nie marzę, albo raczej rzadko odważam się marzyć. Ale jest parę
marzeń, które moim zdaniem ewidentnie spełnił Pan Bóg
1. Mąż - wymodlony i lepszy, niż bym sobie w najśmielszych marzeniach wymyśliła.
2. Synek - nie wierzyłam, że będę mieć syna. Po prostu nie wierzyłam. Gdy pani
doktor u uśmiechem powiedziała "płeć ewidentnie męska" miałam wrażenie, że
otwiera się niebo i zza chmur wyziera uśmiechnięta twarz Ojca

Jakby mówił
"a co tam, niech ma, niech się cieszy"

)))))))
3. No i najświeższe, zupełnie materialne i absolutnie niekonieczne.
Otóż chciałam kiedyś mieć rolki. Gdy je chciałam mieć, byłam już w
"nieodpowiednim wieku" (we własnym mniemaniu), potem zmądrzałam i kryteria
"odpowiedniego wieku" nieco się zmieniły. Nadszedł jednak czas ciąż, porodów,
spacerów z wózkiem, bardzo ograniczonych finansów. Ostatnio postanowiłam, że
kupię je sobie sama na 35 urodziny (czyli za rok).
Ale... ostatnio moja najstarsza zamarzyła o rolkach. Postanowiliśmy kupić jej
na 6-te urodziny i dlatego napisałam posta na innym forum z pytaniem jakie, na
co zwracać uwagę przy kupnie itp. I co się stało? Otóż jedna ze znajomych
krakowskich mam, zupełnie przy okazji pisze w tym wątku "a może Marzek byś
chciała pojeździć z córą na rolkach? Bo nie jeżdżę i mam do oddania".
I tak oto dziś w domku pojawiły mi się wymarzone rolki, oczywiście w moim
rozmiarze, dobrej jakości, w jednym z moich ulubionych kolorów(dzięki Bei.
Próbowałam już na wykładzinie, jak to określiła Zuza "mamo! Ty ledwo ubrałaś
rolki, a już jeździsz!"

Koło mnie na bulwarach wiślanych jeździ regularnie
taki starszawy pan, co ma włosy tlenione na blond i udaje 20 latka chyba, to
mi nie będzie głupio jeździć