magkow14
04.06.06, 19:47
Przepraszam, ale jestem w strasznym dołku. Zawsze razem z mężem uznawaliśmy,
że wszędzie będziemy wyjeżdżać razem. Ostatnio dowiedziałam się, że "tylko
krowa nie zmienia poglądów", jak mam to rozumieć. Mój mąż mimo moich próśb i
bólu wyjechał na cały weekend. Czuję ogromny żal, nie potrafię sobie z tym
poradzić, boli mnie to. Nie potrafię też wybaczyć. Oboje jesteśmy we
wspólnocie, oboje głęboko wierzący. Nie chodzi tu o brak zaufania tylko o
sama zasadę. Czy po kilku latach małżeństwa trzeba uciekać od codzienności?
Czy może to znudzenie z jego strony? A może uczucie wypala się?