Dodaj do ulubionych

Integracja

04.06.06, 19:47
Przepraszam, ale jestem w strasznym dołku. Zawsze razem z mężem uznawaliśmy,
że wszędzie będziemy wyjeżdżać razem. Ostatnio dowiedziałam się, że "tylko
krowa nie zmienia poglądów", jak mam to rozumieć. Mój mąż mimo moich próśb i
bólu wyjechał na cały weekend. Czuję ogromny żal, nie potrafię sobie z tym
poradzić, boli mnie to. Nie potrafię też wybaczyć. Oboje jesteśmy we
wspólnocie, oboje głęboko wierzący. Nie chodzi tu o brak zaufania tylko o
sama zasadę. Czy po kilku latach małżeństwa trzeba uciekać od codzienności?
Czy może to znudzenie z jego strony? A może uczucie wypala się?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Integracja 04.06.06, 21:21
      Wydaje mi sie, że żądanie bycia zawsze razem, codziennie przez całe zycie, jest
      pewnym idealizmem, zrozumiałym w chwili zawierania ślubu, ale groźnym w parę
      lat po... Nie wiem, czy tak się umawialiście - wtedy mąż powinien renegocjowac
      umowę, czy tez tylko "uznawaliście" bez zadnych uzgodnień.
      Dwa dni dla siebie raz na parę lat? Czy to tak dużo, by "nie moc wybaczyć"?
      Przecież nawet najbardziej kochająca matka, żona, mąż czy dziecko może czasem
      mieć potrzebę zmiany towarzystwa. Do domu powinno się wracać, ale bardzo
      wątpię, czy zdrowe jest przebywanie 100% czasu, bez możliwosci nawet
      najkrotszego "wypadu" - i to wbrew własnym chęciom. Wtedy to - dla mnie
      przynajmniej - to już nie byłby dom, tylko wiezienie.
      Mój mąż wyjeżdża na parę dni kilka razy w roku. Wyjezdża by odpocząć, by pobyć
      trochę sam, by odpocząć od rodzinnych problemów i ode mnie (co swietnie
      rozumiem, nie zawsze jestem idealna, a nawet gdybym byla - to nie jestem jedyną
      osobą na swiecie, w której towarzystwie mąż moze miec ochotę przebywać). Ja też
      czasem wyjeżdżam, tak jak ostatnio na krótkie wakacje z przyjaciółką. Tak, to
      ucieczka od codzienności, odpoczynek bez obowiązków - nie wiem, co w tym złego.
      To nie jest koniec ani małżeństwa, ani milosci, ani przywiązania.
      Znudzenie? Tak, znudzenie może się pojawić, jesli przez całe życie, bez nawet
      dwóch dni przerwy będzie się przebywac w towarzystwie jednej, jedynej osoby,
      którą się bardzo dobrze zna. Moze więc dobrze tak czasami wyjechać - bo inaczej
      znudzenie czy tez zmęczenie przyjdzie wcześniej czy później - i to w
      ostrzejszej formie niz wyjazd na weekend.
    • mader1 Re: Integracja 04.06.06, 23:16
      Biedactwo... Najtrudniej jest pewnie, gdy jedna strona ciągle chce być z
      mężem / żoną w każdej chwili, a druga po prostu wyjeżdża...Czasem jednak tzw.
      integracje brrr... są koniecznością. Mężczyźni są większymi realistami i po
      prostu łatwiej im się pogodzić z tym, co i tak " trzeba".
      My czasem musimy się rozstawać i tak było od samego początku małżeństwa. Było
      to bolesne - czasem bardziej dla jednego, czasem dla drugiego : wcale nie
      zależało to od zaawansowania w miłości, a od nastroju, kondycji
      psychicznej,planów, jeżeli może Cię to jakoś pocieszyć.
      Najważniejszy nie jest tak naprawdę wyjazd. Najważniejszy jest powrót.
      Najważniejsze jest, by czekać na siebie z uśmiechem, z powrotu uczynić małe
      święto.Nie obrazić się na siebie. Nie zrobić z tego wyjazdu dużego problemu.
      W czasie, gdy męża nie będzie postaraj się zrobić coś takiego, co Ty bardziej
      lubisz , on zaś robi to ze względu na Ciebie smile Będzie Ci się mniej dłużyło.
    • dominika801 Re: Integracja 05.06.06, 04:53
      Mysle,ze maz na pewno cie kocha i nie chodzi tu ze jego uczucie do ciebie
      slabnie,ale dobrze jest raz na jakis czas dac se troche wiecej prywatnosci,nie
      ktorzy ludzie potrzebuja pozbierac swoje mysli i chca byc wtedy sami.Po co wam
      zasady,czy nie lepiej kierowac sie uczuciami,nie potrzebnie sie zadreczasz,moze
      sama sobie tez powinnas zarezerwowac taki weekend.
    • addria Re: Integracja 05.06.06, 11:06
      Chciałabym tylko dodać do tego co napisały przedmówczynie, a z czym generalnie
      się zgadzam, że jeśli jest to wyjazd "integracyjny" służbowy, to mąż mógł nie
      mieć innego wyjścia, jak pojechać. W innym wypadku mogłoby to w jakiś sposób
      negatywnie wpłynąć na jego stosunki służbowe w pracy. Czasem trzeba zacisnąć
      zęby i się przemęczyć niestety. Mąż mógł zareagować gwałtownie, bo nie czuł
      Twojego zrozumienia, pewnie tego już pożałował - po jego powrocie
      porozmawiajcie o tym spokojnie. Powodzenia i głowa do góry smile
    • mama_kasia Re: Integracja 06.06.06, 09:31
      Bardzo nie lubię, gdy mój mąż wyjeżdża. Robi to zresztą niezwykle
      rzadko, ze względu na mnie smile I też jestem taka, że namawiam, żeby
      nie jechał. Jednak jak sobie to potem przeanalizuję, to wiem, dlaczego
      tak robię. Jestem rozgoryczona, że zostaję z całym domem na głowie, że
      będę musiała robić to, co on robi, że wieczorów nie będę miała wolnych,
      i że to nie ja jadę. I wtedy wiem, że to on miał rację, a nie ja sad
      Właśnie wyjeżdża na parę dni w celach służbowych (trochę naciąganych wink
      w góry. Też bym pojechała... ale z dziećmi co zrobić? Całą rodziną
      to już poważna wyprawa. Ech... żal... Ciężko będzie ...
      • franula Re: Integracja 06.06.06, 10:30
        Myślę że to wymaga szczerej rozmowy między Wami. Negocjujcie tęzasadę czy jest
        ona aktualna i dobra dla Was oraz czy możliwa do utzryamania. Trudno się
        wypowiadać o czyimś małżeństwie, ale osobiscie nie wyobrazam sobie
        takiego "przyklejenia" w swoim mażeństwei. Wyjazdy (krótkie nieczęstesmile robią
        nam całkiem nieźle, wracamy kochający i stęsknieni.Trzeba dbac o symetrię żeby
        nie zostawał cały dom na Twojej głowie rzecz jasna.

        Na pewno jest to kwestia wyboru danego małżeństwa. Ale znam takie małżeństwo
        które sobie obiecało np ze nie będa tańczyc z nikim innym. Na dłuższą metę
        takie obietnicę są trudne i zamykające na śwait wokół nas.... Tak to odczuwam,
        przepraszam.
      • kamilla14 Re: Integracja 10.06.06, 02:36
        Moj maz tez wyjezdza kilka razy w roku, tylko na obowiazkowe wyjazdy integracyjne.
        Kiedys jezdzilismy wspolnie w gory, wraz z iloscia dzieci ilosc wyjazdow mocno
        sie ograniczyla...
        Jednak maz od pewnego czasu wyjezdza z kolegami na takie wlasnie "naciagane"
        wyjazdy (polaczony sluzbowy z gorami).
        Ja uwazam to za normalne, ze potrzebuje naladowac akumulatory (przeciez w domu
        po pracy tez nie ma warunkow w naszym domu odpoczac), ale ile sie naslucham
        wtedy od sasiadek:"co, wyjechal? zostawil cie sama z trojka dzieci"? i wtedy
        czasem sie buntuje, ze przeciez tez mam prawo odpoczac...Pocieszam sie, ze
        kiedys nadejda takie czasy, ze uda sie wyjechac wspolnie...Bo tak naprawde to mi
        bez niego nie chcialoby sie wyjezdzac, nawet na Mount Everestsmile
        Magkow, jesli on lubi te wyjazdy, to spojrzyj na nie przychylniej, bedzie mu
        latwiej i nie bedzie czul presji, ze "uciekl", "wymknal sie", a przeciez nie
        poszedl na wodke czy grac w hazard, czy cokolwiek jeszcze gorszego, wiec to
        zdrowy objaw, ze nawiazuje tez rozne inne relacje pozadomowe...
        A przyzwyczajenie jest chyba normalne w zwiazku i ma swoje zalety..
        k
    • samboraga Re: Integracja 06.06.06, 10:30
      imprezy 'integracyjne' to inna sprawa, też nie lubięsad
      ale dwa lata temu miałam odwrotny problem, jak wytłumaczyć mężowi, że ja chcę (i
      potrzebuję) pojechać sama (chodziło o rekolekcje), ciężko było rozmawiać
      pojechałam, chociaż mąż nie był do końca przekonany i te trzy dni naprawdę wiele
      mi dały, również jeśli chodzi o rodzinę
    • magdalaena1977 Re: Integracja 07.06.06, 20:58
      Zgadzam się z dziewczynami, że zmuszanie męża do rezygnowania z wyjazdu
      służbowego to jakiś straszny idiotyzm. Przecież to zwykle nie jest sam relaks
      tylko spotkanie w grupie, jakieś szkolenia interpersonalne. Jeśli człowiek
      pracuje, to czasami trzeba wyjechać.
      Gdybyś jeszcze miała jakieś poważne powody (choroba itp.), ale Tobie po prostu
      jest smutno.
      To trochę okrutne obciążać męża odpowiedzialnością za zachowanie pracodawcy.

      A jeśli wyjechał po chamsku sam z siebie, to faktycznie zachował się okropnie
      • skrzynka3 Re: Integracja 07.06.06, 23:59
        Kazde malzenstwo jest inne. U nas od samego poczatku tak sie ukladalo ze na
        zmiane ktores z nas wyjezdzalo na pare dni samo. Na poczatku z koniecznosci a
        potem odkrylismy ze oboje tego potrzebujemy. Nie, nie czuje ze nasza milosc sie
        wypalila. Rozumiem potrzebe meza zlapania oddechu w samotnosci (albo z
        najblizszymi kolegami) tak samo jak On rozumie moja potrzebe umowienia sie na
        kawe w damskim towarzystwie raz na jakis czas.
        Tych wyjazdow nie jest duzo -jeden, dwa rocznie - meza narty, moje kajaki (nie
        liczac oczywiscie sluzbowych delegacji, szkolen, obowiazkowych imprez
        integracyjnych w pracy itp. bo to przeciez zupelnia inna bajka ).
        Wiem, ze oboje staramy sie nacieszyc tymi wyjazdami (np. w taki sposob ze oboje
        robimy wtedy rzeczy ktorych unikamy na codzien ze wzgledu na siebie -kazdy
        chyba ma takie zachowania ktore draznia wspolmazonka i ktorych ze wzgledu na
        niego unika zeby nie sprawiac Mu przykrosci).Kazde z nas przywozi zwykle z
        takiego wyjazdu jakies przemyslenia i refleksje do podzielenia sie bo z oddali
        czasem lepiej widac rozne sprawy.
        Chyba najlepszym wyjsciem jest spokojna rozmowa o tym czego Ty i Twoj maz
        potrzebujecie, co czujecie. Bez pretensji a z proba zrozumienia sie nawzajem smile)
        Skrzynka
      • kasia_ol1 do Magdalaeny1977 08.06.06, 08:00
        zmuszanie męża do rezygnowania z wyjazdu
        > służbowego to jakiś straszny idiotyzm

        wiesz, gdyby sprawa dotyczyła mnie i przeczytałabym Twoje dość dosadne słowa,
        byłoby mi - oględnie mówiąc - przykro.
        • magdalaena1977 Re: do Magdalaeny1977 09.06.06, 23:59
          magdalaena1977:
          > zmuszanie męża do rezygnowania z wyjazdu
          > służbowego to jakiś straszny idiotyzm

          kasia_ol1 napisała:
          > wiesz, gdyby sprawa dotyczyła mnie i przeczytałabym Twoje dość dosadne słowa,
          > byłoby mi - oględnie mówiąc - przykro.
          Sorry - może powinnam wyrazić się mniej dosadnie, ale wyjazdy integracyjne,
          szkolenia itp. uważam za absolutnie normalne. I nawet jeśli pracodawca stara
          się, żeby było miło, to w praktyce jest to wyjazd służbowy, a nie wakacje.
          Rozumiem, że zostającej w domu żonie może być smutno, ale to byłaby chyba jakaś
          dziwna, zazdrosna miłość, gdyby wymagała od męża, żeby na takie imprezy nie jeździł.
    • kasia_ol1 Re: Integracja 08.06.06, 08:10
      tak na pocieszenie; ja też nie lubię jak mój mąż wyjeżdza na delegacje. i nie
      dlatego - podobnie jak Ty - że mu nie ufam, po prostu nie lubię zostawać w tym
      czasie "sama" w domu. dziewczyny, które pracują zawodowo, pewnie inaczej do
      sprawy podchodzą, bo same również wyjeżdżają służbowo. ja jestem cały czas w
      domu z dziećmi i tego nie doświadczam, więc z mojej strony jest to zazdrość,
      tęsknota za czymś co mnie nie spotyka.
      jeśli jest taka możliwość, a przez pięć ostatnich lat zdarzyło się to raz,
      jedziemy razem. na ogół mąż jeździ sam, na szczęście rzadko smile
      • franula Re: Integracja 08.06.06, 08:52
        Kasiu, pisałam wyżej - nie pracuję jestem na wychowawczym, od urodzenia Kasi
        nie wyjeżdżam niestety. Ale nie robię mężowi problemw z wyjazdami, dbamy os
        symetrie w inny sposób. jescze sobie odbijęsmile
        Pozdrawiam
        F
        • kasia_ol1 Re: Integracja 08.06.06, 09:09
          wiem, Franula, ja też nie wyjeżdzam, ale i nie utrudniam, a zazdrość - jako
          uczucie - nazywam, bo wtedy wiem nad czym mam pracować smile
        • kasia_ol1 i jeszcze nutka prywaty ;) 08.06.06, 09:18
          właśnie zajrzałam do linku na "zobaczcie!". Twoja Kasieńka jest urocza i pyśki
          ma jak mój Jasiek big_grin sama słodycz! mniammm... wink
          • franula Re: i jeszcze nutka prywaty ;) 08.06.06, 09:52
            a dziękuję, dziękujęsmile
          • kamilla14 Re: i jeszcze nutka prywaty ;) 10.06.06, 02:12
            ja tez takiego kudlacza urodzilam , tylko kilka dni wczesniej (24.11.2004). Ale
            teraz nie ma takiej pieknej fryzurki jak Kasia; ale jej zazdroszcze
            k
    • pawlinka Re: Integracja 08.06.06, 09:04
      Mój mąż dość często wyjeżdza służbowo. Nie jest to wyjazd w rozrywkowych
      celach, jedzie pracować, chociaż, oczywście dzięki podróżom grupa, z którą
      pracuje,jest coraz bardziej zgrana. Efekty widaćsmile Ostatni rok był trudny: już
      pracowałam, na pół etatu, ale zawsze, czasem musiał wyjechać, kiedy
      chorowaliśmy, było niełatwosmile
      A już najdowcipniejsze jest to, że wszystkie (wszystkie!) tegoroczne wyjazdy
      miały miejsce w czasie naszych urodzin, całej czwórki, zatem świętowanie
      odkładaliśmy na później. Na początku sie wściekałam, ale teraz juz nie,
      przeciez nie o to chodzismile Za kilka dni mąż znów wyjeżdza - a mamy rocznicę
      ślubusmile
    • mamalgosia Re: Integracja 10.06.06, 10:17
      Przepraszam, ale w ogóle nie czuję problemu. To, że nie zawsze i nie wszędzie
      jesteście razem, oznacza, że uczucie się wypala?
    • mader1 Ciekawe... 10.06.07, 23:12
      jak mogłaby wyglądać integracja użytkowników www ? smile)))
      z rodzinami ? dziećmi ?
      zawsze są jakieś zabawy integracyjne... ale jakie ??? w tym
      wypadku/przypadku ?wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka