Dodaj do ulubionych

samotność

08.07.06, 12:16
temat niewakacyjny i niepasujący do forum. Ale wybaczcie.

Czy czujecie się czasem samotne? Pomimo tego, że macie rodziny? I przyjaciół?
Czy Bóg zapełnia każdą pustkę i każdą samotność? Chrześcijanin nigdy nie jest
sam, prawda? Czy odczuwanie samotności jest oznaką kiepskiej kondycji wiary?
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: samotność 08.07.06, 14:28
      Z najważniejszymi sprawami w życiu jest się samemu. Od poczęcia (wyłaczając
      bliźniaków) po śmierć (wyłączając zbiorowe katastrofy). Samemu jest się w
      chwilach prób, bo co z tego, że cała klasa zdaje maturę, kiedy tu i teraz
      odpowiadasz ty i tylko ty. Samemu jest się w chorobie, bo co z tego, że dookoła
      cały szpital, kiedy to ciebie boli i ty sama musisz się z tym zmierzyć. Samemu
      podejmuje się decyzje, bo chociaż planujemy ślub my, to ja muszę dać sobie
      odpowiedź, czy chcę być z kimś przez resztę życia. Samemu jest się przed
      Bogiem - w pojedynkę robi się rachunek sumienia i wyznaje grzechy, w pojedynkę
      stanie się przed Bożym sądem. Pojedynczo też staje się przed Bogiem na
      modlitwie - nawet jeśli wówczas ściska się rękę drugiej osoby a w głowie obraca
      się jak mantra "miejgowswojejopiece, błagam Cię, miejgowswojejopiece..."
      I to jest dobre.
      Bóg też nie chce nas zagarnąć na własność. Chce nas mieć, ale tak, jak się "ma"
      osobę - męża, żonę, dziecko, matkę. Czuwasz nad kimś i troszczysz się - a
      jednocześnie zostawiasz, żeby pobył sam ze sobą. Posmakował samotności,
      nacieszył się trochę własnym inteligentnym towarzystwem, a potem miał go dość,
      zatęsknił i tym chętniej był z Tobą.
      • mamalgosia Re: samotność 08.07.06, 15:28
        Wiesz, to już też odkryłam. Że właśnie jest się samemu. Że nawet jeśli
        najbliższa osoba siedzi obok i wspiera, to mój ból jest tylko mój.
        Czyli jednak każdy z nas jest samotną wyspą_
    • brucha Re: samotność 09.07.06, 12:30
      tak, czuję się czasem samotna. to chyba nie jest oznaka słabej wiary tylko
      pogodzenie się z faktem że wszystko na tej ziemi ma swój czas.
      samotna jestem w pracy, chociaż otoczona naprawdę fajnymi ludźmi, samotna
      jestem z moimi obawami i lękami, którymi nie chcę zadręczać ziemskich istot
      (zadręczam więc Opatrzność), nigdy nie miałam tzw przyjaciółki od serca, ale to
      chyba moja zasługa i moje trzymanie świata na dystans. mam za to trochę tzw
      kumpel/kumpli od serca. nie wypłakuję im sie w rękaw i nie zwierzam, ale żyję
      ze świadomoscią, że jakby co, to mogę na nich liczyć.

      możesz być samotna z musu lub wyboru. ja chyba jestem typem samotnika, który
      lubi obcować ze swoimi myślami i problemami sam, z dala od ludzi. przemyślałam
      sobie trochę tę samotność po Twoim poście i doszłam do wniosku, że
      nie jest to dla mnie stan katastrofalny. może dlatego, że zawsze jak już nie
      wyrabiam, to jednak mam się komu wypłakać w rękaw. zabrzmi to prozaicznie, ale
      wtedy zawsze moja własna matka i mój własny mąż stają na wysokości zadania (w
      sumie to buduące, ze osoby, z którymi jesteś w stanie pokłócić się o bzdury
      bywają twoimi największymi 'ludzkimi' powiernikami).

      Ja to nawet lubię tę moją amotnośc. A Ty?
      • mamalgosia Re: samotność 09.07.06, 14:39
        brucha napisała:

        > tak, czuję się czasem samotna. to chyba nie jest oznaka słabej wiary tylko
        > pogodzenie się z faktem że wszystko na tej ziemi ma swój czas.
        Wiesz, a ja myślę, że jednak jest to oznaką słabej wiary. Jeżeli wierzę mocno w
        to, że Bóg jest ze mną, to nie powinnam czuć sie samotna nigdy, prawda?
        Choć pewnie nie do końca, bo przeczytałąm keidyś, ze najbardziej samotną osobą
        na świecie jest papież. Więc dlaczego?...


        > samotna
        > jestem z moimi obawami i lękami, którymi nie chcę zadręczać ziemskich istot
        > (zadręczam więc Opatrzność),
        A ja właśnie zadręczam nie tylko Opatrzność.

        > nigdy nie miałam tzw przyjaciółki od serca, ale to chyba moja zasługa i moje
        trzymanie świata na dystans.
        Wiesz, to trochę nie na temat (choć jednak się wiąże), ale może spróbuj. Boże,
        jaka to przygoda...


        >
        > możesz być samotna z musu lub wyboru.
        Ale na samotność z wyboru się chyba nie narzeka, prawda?

        ja chyba jestem typem samotnika, który
        > lubi obcować ze swoimi myślami i problemami sam, z dala od ludzi.
        Ja niby też. Widocznie nie do końca


        > doszłam do wniosku, że
        > nie jest to dla mnie stan katastrofalny.
        No u mnie też chyba nie katastrofalny, raczej co innego bym tak określiła.
        Natomiast uwiera mnie samotność

        może dlatego, że zawsze jak już nie
        > wyrabiam, to jednak mam się komu wypłakać w rękaw. zabrzmi to prozaicznie,
        ale
        > wtedy zawsze moja własna matka i mój własny mąż stają na wysokości zadania (w
        > sumie to buduące, ze osoby, z którymi jesteś w stanie pokłócić się o bzdury
        > bywają twoimi największymi 'ludzkimi' powiernikami).
        Ciesz się Nimismile

        >
        > Ja to nawet lubię tę moją amotnośc. A Ty?
        Lubię czasem być sama, to tak, nawet dość często. Czyli w myśl Twojej
        definicji: lubię samotność z wyboru, ale samotność z musu jest dla mnie bardzo
        trudnym przeżyciem.
    • mader1 Re: samotność 09.07.06, 16:23
      czasem czuję samotność . Jestem trochę typem samotniczym - lubię pozostać
      sama, czy potrzeba mi pustki wokół, by odetchnąć, pomyśleć.
      Ale sama i samotna to nie jest to samo. Czuję czasem samotność, gdy muszę
      podjąć ważną decyzję, gdy przewraca mi się cos w zyciu... Wiem, że wokół duzo
      dobrych ludzi, bliskich, obok Bóg. Ich obecność umacnia, ale są chwile, gdy
      choć są tuż, tuż muszę przeżyć coś JA.
      • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 08:24
        a jest to dla Ciebie problemem? Czy przyjmujesz to jako stan rzeczy, który po
        prostu jest i nie przeszkadza Ci to?
        • mader1 Re: samotność 10.07.06, 12:21
          tak wiele razy to się powtórzyło, że wiem o tym. Wiem, że tak będzie. Z
          drugiej strony jest bolesne przeżycie za każdym razem. Nauczyłam się prosić
          Boga o pomoc. Wiem, że jest, wiem, że wszystko może. Może więc zapełnić pustkę,
          dać znać, skrócić ją.
          Pamiętam bardzo trudną sytuację ze swojego życia - zostałam wtedy bardzo
          upokorzona i byłam bezbronna. Prosiłam Boga o pomoc, ale uczucie samotności
          trwało... Nagle zadzwoniła osoba bardzo ważna dla mnie. Nawet nie odważyłabym
          się jej zwierzać. Zaczęła mówić i opisała mi bardzo podobną sytuację w jej
          życiu.Nie wiadomo dlaczego. Sama.Popłakałam się, a ona nie wiedziała,
          dlaczego... Potem uświadomiłam sobie, ze zdarzyło się jedyne chyba zdarzenie w
          moim życiu, które mogło tę samotność, bolesną aż do obłędu przełamać. Proszę Go
          o pomoc zawsze.
      • my-cha Re: samotność 10.07.06, 11:05
        > Czuję czasem samotność, gdy muszę
        > podjąć ważną decyzję, gdy przewraca mi się cos w zyciu... Wiem, że wokół duzo
        > dobrych ludzi, bliskich, obok Bóg. Ich obecność umacnia, ale są chwile, gdy
        > choć są tuż, tuż muszę przeżyć coś JA.

        I wtedy jest najtrudniej
        Wiem, muszę sama przeżyć, muszę sama przemyśleć czy zdecydować, rozwiązać.
        I co z tego, że wiem kiedy tak z tym źle, tak by sie chciało z kimś tym
        podzielić.
        A może jednak za mało zaufania i wiary.
        Ech, za dużo chyba ostatnio myślę ... sama.
        • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 11:27
          no więc ja w ogóle za dużo myslę. A że narzędzie do myślenia felerne, to i
          efekty opłakane
          • mader1 Re: samotność 10.07.06, 12:24
            felerne to nie wink)) przesadzasz wink)))
            • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 12:26
              mader, za mało mnie znasz, ale dziękuję za dobre chęci (chęci podniesienia mnie
              na moim upadłym duchu)
              • mader1 Re: samotność 10.07.06, 13:06
                odpowiadam na pytania wink a one są głębokie i przemyślane wink)) nie wiem, czy
                stać mnie na równie głębokie odpowiedzi.
                • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 14:41
                  zawstydzasz mnie, ale nie będę Cię przekonywać, jak mało masz racji w ocenie
                  mojej osoby. Przekonasz się sama.
                  A stać Cię na o wiele więcej, nie jestem na tym forum od dziś
    • justyna.ada Re: samotność 10.07.06, 09:34
      >
      > Czy czujecie się czasem samotne? Pomimo tego, że macie rodziny? I przyjaciół?
      > Czy Bóg zapełnia każdą pustkę i każdą samotność?

      Z jednej strony oczywiście wiadomo, że od Boga oddala nas własny grzech, więc
      jeśli nie jestem w stanie odczuć tego że On jest blisko bo jestem za grzeszna -
      to jest gorzej.

      A nawet nie biorąc "poprawki na grzeszność" to strasznie się czuję nieraz
      samotna mając rodzinę i znajomych. Po prostu nie wszystkim, nie absolutnie
      wszystkim można się z nimi podzielić. Z różnych powodów.
      I wtedy jest się okropnie samemu...
      I Pan Bóg naturalnie zawsze nas kocha i chce się z nami przyjaźni, ale a) patrz
      punkt pierwszy, i b)myślę sobie że może daje nam odczuć samotność żebyśmy pewne
      sprawy przemyśleli,
      I może jeszcze żebyśmy zrozumieli ludzi którzy są samotni, a można na to coś
      zaradzić?
      • minerwamcg Re: samotność 10.07.06, 11:57
        > Z jednej strony oczywiście wiadomo, że od Boga oddala nas własny grzech, więc
        > jeśli nie jestem w stanie odczuć tego że On jest blisko bo jestem za grzeszna
        > to jest gorzej.

        I tak, i nie. Nie czujemy obecności Boga nie tylko przez nasz własny grzech i
        obojętność. Czasem On sam chowa się przed nami, hartuje nas prowadząc przez
        duchową pustynię. Ludzie, którzy byli blisko Boga - obie św. Teresy, św. Jan od
        Krzyża, s. Faustyna - wszyscy piszą o czasie "oschłości" jako próbie koniecznej
        do duchowego rozwoju.
        Dlatego mistrzowie życia duchowego ostrzegają przed poleganiem na uczuciach.
        Uczucia uczuciami, są potrzebne - ale jeśli nie czujemy obecności Boga, to nie
        znaczy, że Go przy nas nie ma. Paradoksalnie często wtedy jest najbliżej.
        • justyna.ada Re: samotność 10.07.06, 12:02

          > Uczucia uczuciami, są potrzebne - ale jeśli nie czujemy obecności Boga, to
          nie
          > znaczy, że Go przy nas nie ma. Paradoksalnie często wtedy jest najbliżej.
          >
          Ależ oczywiście że masz rację. Nie mówię o tym że Go "nie ma". Wiem, że jest.
          Ja tylko pisałam o odczuciu samotności. Oczywiście że "obiektywnie" zawsze On z
          nami jest, tylko czasem nam trudno uporać się z czymś samemu. Na własne
          życzenie (bo my Go zostawiliśmy) - albo na Jego życzenie (bo nas wrzuca na
          głęboką wodę)... wink))))
          • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 12:19
            justyna.ada napisała:

            albo na Jego życzenie (bo nas wrzuca na
            > głęboką wodę)... wink))))
            >
            To ja poproszę brodzik dla niemowląt
            • mader1 Re: samotność 10.07.06, 12:26
              poproś.
              • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 12:27
                mader, sledzisz mnie?smile Ale co napiszesz, to fajnesmile
          • aka21 Re: samotność 10.07.06, 13:58
            To ja o tym "wrzucaniu na głęboką wodę". Może trochę nie na temat, bo nie o
            samotności, ale...
            Właśnie tak się ostatnio czujemy razem z mężem. Mamy coś robić, co nas zupełnie
            przerasta, pytamy Boga czy to napewno dla nas?
            W związku z tym poprosiliśmy kogoś nam bliskiego o pomoc, daliśmy mu czas na
            zastanowienie się (kilka tygodni) . Na starcie ta osoba powiedziała, że ona
            mówi "nie", ale obiecuje to jeszcze przemodlić. Nie rozmawialiśmy więcej na ten
            temat. Po dwóch dniach zadzwoniła, że ma odpowiedź. Zgodziła się. Przeczytała w
            Piśmie o buncie Izraela i zapewnieniu Boga, że On swych obietnic dochowa, że
            nie opuści swego ludu, bez względu na jego decyzję. Opowiadała nam, że
            najpierw, w pełnej wolności powiedziała "Nie", ale potem postanowiła spróbować
            zaufać Bogu, pozostawić swój bunt...
            To dla nas było niesamowite świadectwo i umocnienie (choć wciąż nie czujemy się
            pewnie) na naszej drodze. Swoimi siłami nie damy rady, ale jeśli Bóg nas tam
            chce to wierzę, że nam pomoże i nauczy nas pływaćsmile Chyba zaczyna nas oswajać z
            wodąwink. Długa droga przed Nim...i przed nami.
            • mamalgosia Re: samotność 10.07.06, 14:40
              Wiesz, najtrudniejsze to moim zdaniem rozeznanie. Bo przecież niekoniecznie Bóg
              nauczy pływać, a jeśli nie chce, żebyśmy tam szli, to można po prostu utonąć,
              prawda? Odzywa się tutaj mój pesymizm i nie piszę tego apropos Twojej sytuacji,
              bo jej nie znam. Ale tak ogólnie. Czasem mam problemy właśnie z rozeznaniem, co
              powinnam w danej sytuacji zrobić (a czy tego chcę to już inna sprawa)
              • aka21 Re: samotność 10.07.06, 14:53
                Dokładnie TAK! Rozeznanie, to wielka niewiadoma! Nigdy, na początku nie mam
                pewności czy to WOLA BOŻA. Wierzę, jednak, że Bóg mi to pokaże i jednak ochroni
                przed utonięciem, jeśli to mój wymysł. Szukam maleńkich znaków (i o nie
                proszę), by poznać czy dobrze wybieram. Tak jak ta opisana sytuacja, to mnie
                utwierdza i pozwala zrobić kolejny maleńki kroczek. Może kiedyś będę umiała
                skakać, a może zawsze będzie potrzebny mi ten czas aklimatyzacji.
                Bóg odpowiada na pytania, choć czasem "sprawdzam Go" na tysiąc sposobów, bo nie
                wiem, czy przypadkiem nie dopatruję się tego czego sama chcę. A tak niestety
                się czasem zdarza. Bóg kubeł zimnej wody na głowę też potrafi wylać, ale potem
                szybko przytula...To ciągle jest kroczenie w ciemności, ale z Nim Ona przestaje
                być ciemnasmile
                • zuzanna56 Re: samotność 31.01.07, 19:30
                  Nie, absolutnie nie czuję się samotna. Mam męża z którym mogę porozmawiać o
                  wszystkim, dzieci, które cieszą się kiedy mam dla nich czas. Mam też kilka
                  dobrych koleżanek z pracy. Mam wokół siebie wspaniałych ludzi.
                  Czasami wręcz mam ochotę na chwilę samotności, bardzo tego potrzebuję, ale
                  tylko chwilę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka