zuzanna56 07.08.06, 09:14 Gdzieś już zadałam pytanie o stosunek kościoła protestanckiego do antykoncepcji ale pytanie to zaginęło w innym długim i ciekawym wątku(!). Jeśli ktoś mógłby napisać parę słów to z góry dziękuję. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madziaq Re: Protestanci a antykoncepcja 07.08.06, 17:47 Wspólnot protestanckich jest bardzo wiele i mogą mieć różne stanowiska w sprawie antykoncepcji, ale chyba wszystkie znane mi wyznania pozostawiają decyzję o stosowaniu bądź niestosowaniu antykoncepcji małżonkom. Rzecz jasna, wykluczone są metody wczesnoporonne. Pozdrawiam Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 07:48 Ale napiszcie jak to jest w Waszych konkretnych wspólnotach. Czy jest tylko zgoda i już czy jakieś uzasadnienie. Kto podejmuje decyzję dla konkretnego kościoła. Pozdrawiam Odpowiedz Link
joanka741 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 08:01 Ja chodze do Kościoła Zielonoswiatkowego i tak jak pisałam w tym długim) i baaaardzo ciekawym) wątku, mam do antykoncepcji podejście, ze jest to indywidualna sprawa małżeństwa. Tak jak pisała madziaq oczywiście metody wczesnoporonne odpadają. ja osobiście widze że jednak małżeństwa stosuja NPR, albo NPR a w dniach ryzykownych prezerwatywy. Mam jednak znajome które uzywaja też tabletek. Kościół na ten temat sie zapewne wypowiada, ale ja mam pastora który raczej nie głosi kazań na ten temat. Mieszkam w małej miejscowości , zbór jest mały i zapewne na tyle zna nasze przekonania- a małżeństw jest niewiele- ze stwierdził że nie musi). Ja osobiście starałam się stosować NPR, ale cos mi nie wyszło Chcielismy mieć dziecko gdzies ok 3 lat po slubie, mielismy na 1 rocznicę w prezencie. Drugie miało byc szybko po pierwszym , bo tak chcielismy z meżem (mamy rodzeństwo duuuzo lat ja starsze, on młodsze) Wiec drugie było jak najbardziej planowane, nawet ta róznica jest większa niz chciałam bo nie wyszło od razu))) Natomiast 3 na dzień dzisiejsze uwielbiane przez wszystkich było niespodzianką- NAJWSPANIALSZA JAKA NAS SPOTKAŁA. teraz się włąsnie nastawiam na NPR, jestem zachęcona bo widze na forum NPR ze nawet dziewczyny które maja bardzo nieregularne cykle, stosuja skutecznie. jednak kiedy bedę chciała , mogę spokojnie zastosowac np prezerwatywy czy globulki. z tej wolnosci sie cieszę Z drugiej strony to 3 niby nieplanowane dziecko jest dla naszej rodziny taka radością, ze czasem mysle że małżeństwa które tak strasznie boja sie tej nieplanowanej ciazy..........wiele tracą. Czasem do tej pory z meżem rozmawiamy, że nasza reakcja na te 2 kreseczki na teście nie była rewelacyjna i na dzień dzisiejszy aż się jej wstydzimy. Co prawda trwała ona moze godzinkę) ale chodzi o pierwsze mysli. Teraz nasze myslenie się zmieniło, nawet ostatnio robiłam test i mąż sam powiedział ze Melusi też nie planowaliśmy, a jest taka kochana i czy bedzie 4 czy 5 to bedziemy przeciez je tak samo kochać). Szczerze mówiac to po zobaczeniu TYLKO 1 kreseczki BYŁAM ROZCZAROWANA) Aż Jacek sie smiał ze mnie ,że jestem smutna). Uważam jednak że dobrze jest mieć alternatywę. Teraz mam dopiero 32 lata, ale po 40 może będę się bałą że urodzę chore dziecko i bedę się chciałą zabezpieczać tabletkami. Miałam wycinana nadżerkę z szyjki i szczerze mówiąc jeżeli lekarz powie mi na kontroli że nie donosiłabym juz ciazy....... bo szyjka nie wytrzyma, to wtedy będę się zabezpieczała. Po to żeby nie narażac dziecka na śmierc lub kalectwo. Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 09:58 Joanko bardzo ci dziekuję za długą, szczerą i wyczerpującą odpowiedź. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 11:46 joanka741 napisała: > Kościół na ten temat sie zapewne wypowiada, ale ja mam pastora który raczej nie > > głosi kazań na ten temat. wiesz, ksiądz w mojej parafii też nie głosi kazań na ten temat. Ale przecież jest jakieś oficjalne stanowisko Kościoła Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 11:48 Mnie to też zastanowiło. Możecie dopowiedzieć coś więcej? Odpowiedz Link
zuzanna56 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 14:35 To fakt ze ja tez nigdy nie usłyszałam w kościele że nie powinnam stosować antykoncepcji. Pewnie że stanowisko KK znam. Może ktos cos jeszcze doda. Jestem naprawde ciekawa. Odpowiedz Link
joanka741 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 15:21 Wiecie szukałam nawet na głównej oficjalnej stronie KZ w Polsce, ale nic tam nie pisze na ten temat, poszukam jeszcze, i zapytam pastora. jak się dowiem to odpowiem Odpowiedz Link
addria Re: Protestanci a antykoncepcja 08.08.06, 16:46 joanka741 napisała: > Wiecie szukałam nawet na głównej oficjalnej stronie KZ w Polsce, ale nic tam > nie pisze na ten temat, Jest napisane, ale bardzo mało. To, co ja znalazłam to: "Małżonkowie mają prawo do planowania rodziny zgodnie z ich chrześcijańskim sumieniem; dopuszcza się stosowanie środków antykoncepcyjnych za wyjątkiem wczesnoporonnych. Aborcja jest grzechem. (Rdz 1,28; Wj 20,13)." www.kz.pl/index.php?p=04&w=3 Z tego co mi wiadomo, w kościołach protestanckich, po prostu nie przywiązuje się aż tak wielkiej wagi do prokreacyjnego celu małżeństwa, jak w KRzK, więc "oficjalne stanowiska" na ten temat są dość lakoniczne. Luter uważał, że fizyczna miłość małżeńska jest wartością samą w sobie i dlatego nie musi zawsze prowadzić do zapłodnienia. Tak więc prostestantyzmie generalnie pozostawia się wolną wolę małżonkom, w tym, w jaki sposób chcą planować liczebność rodziny, ale ze stanowczym wykluczeniem środków wczesnoporonnych i aborcji. Odpowiedz Link
joanka741 Re: Protestanci a antykoncepcja 10.08.06, 08:18 Dzięki addria , właśnie szukałam i szukałam i nie zauwazyłam. Odpowiedz Link
svistak ciekawostka 08.08.06, 21:05 ... a u Zydow to zle widziane sa inne metody niz hormonalne i to stosowane wylacznie przez kobiety.. www.the614thcs.com/index.php?id=40,294,0,0,1,0 s. Odpowiedz Link
mmb Re: Protestanci a antykoncepcja 09.08.06, 09:45 Stanowisko kościoła Ewangelicko-Reformowanego w tej sprawie (www.reformowani.pl/czytelnia/zycie_poczete.htm): "Celem związku małżeńskiego jest nie tylko prokreacja ale również realizowanie jedności we wszystkich płaszczyznach współżycia. Mąż i żona w akcie seksualnym wyrażają pełne wzajemne sobie oddanie i w ten sposób zmierzają do spełnienia jedności zamierzonej przez Stwórcę. Dlatego, odpowiedzialnie planując rozwój swej rodziny, mają prawo do posługiwania się środkami zapobiegającymi zapłodnieniu, aby wymuszona wstrzemięźliwość nie prowadziła do rozkładu małżeństwa, a przerywanie ciąży nie stało się sposobem ograniczania urodzeń. Za najbardziej wskazane środki uważa się metody naturalne wymagające okresowej wstrzemięźliwości. Ponieważ korzystać z nich mogą jednak tylko kobiety zdrowe, o niezakłóconym rytmie miesięcznym, których mężowie szanują prawa i potrzeby swych żon, konieczne się staje stosowanie innych środków antykoncepcyjnych, męskich i żeńskich, z wykluczeniem tak zwanych wczesno-poronnych. (..) Podkreślamy z całą mocą, że odpowiedzialność za powołanie do życia nowej osoby ludzkiej ponoszą w równym stopniu mężczyzna i kobieta. Nie wolno więc pomijać ani pomniejszać odpowiedzialności mężczyzny za skutki współżycia i cały ciężar zrzucać na kobietę." Odpowiedz Link
inkainka5 Re: Protestanci a antykoncepcja 14.08.06, 00:35 Sprawa antykoncepcji podobnie jak wiele innych w protestantyzmie jest sprawą sumienia i odpowiedzialności. Nie jest podane i wyłożone jak kawa na ławe co wolno a co nie - poprzez słuchanie, czytanie, refleksję - poznanie Słowa bierzesz odpowiedzialnos za swoje czyny i decyzje -zatem to oczywiste,że wyznacznikiem tychze powinna byc poznana przez ciebie nauka Chrystusa. Odpowiedz Link
oleswava Re: Protestanci a antykoncepcja 20.08.06, 19:05 W moim kościele również decyzję pozostawia się małżonkom, jednak jak zauważyłam (i sama też biorę w tym trochę udział) tendencja jest taka, by stosować metody naturalne bardziej niż hormonalne. Wiele kobiet, które wcześniej stosowało pigułki miało później problemy ze zdrowiem, i w sumie z tego wysnuł się trend w kierunku metod naturalnych. Nie ma z tego co wiem, żadnych doktryn na ten temat, ale jeśli się o tym rozmawia, to raczej doradza się używanie metod naturalnych, jako korzystniejszych dla zdrowia kobiety. Odpowiedz Link
alinaw1 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.09.06, 13:07 Ależ ironia losu! W kościołach protest. dość luźno podchodzi się do tej sprawy, a wszystkie protestantki, jakie znam, stosują NPR, z kolei KK kategorycznie zabrania środków antykoncepcyjnych, a większość moich koleżanek/znajomych/sąsiadek uważajaących się za katoliczki (hm... to już osobny temat prawdziwej wiary i oficjalnego przynależenia do jakiejść wspólnoty wyznaniowej)pakuje w siebie tabletki, spirale albo nakleja plastry (na plaży w tym roku aż roiło się od tych plastrów, choć wśród nich pewnie są też antynikotynowe...).Żeby było jasne jestem katolem, mam na karku 40 i nigdy żadnych środków antykoncepcyjnych/prezerwatyw itd. Dochodzę do sarkastyczno-bezczelnego wniosku, że KK dość ostro poucza w tych sprawach bo inaczej "owieczki" jeszcze bardziej i masowo wzbogacałyby przemysł farmaceutyczny, a aborcji byłoby bez liku. Moja ciocia (katoliczka) zabiła swe dziecko (już w mocno zaawansowanej ciąży) ale pod koniec lat 60.- jak stwierdziła- nikt jej nie powiedział, że to grzech, a ona nie miała poczucia, że robi coś złego, sumienie odezwało się po latach, gdy w kościele zaczęto o tym doś często mówić. A antykoncepcji też nie stosowała- bo... wstydziła się o tym powiedzieć lekarzowi. Nie widziała też niczego w tym złego, ba! uważała tabletkę za osiągnięcie ludzkośći! Pozostawała prezerwatywa ale w jej miasteczku były 2 kioski, wszyscy się znali, więc też się wstydziła kupować. I tak jakoś dotrwała z 2 dzieci. Czasy się zmieniły. Pojęcie wstydu zniknęło, pewne rzeczy stały się oczywiste, Anna Mucha swój manifest antykoncepcyjny zatytułowała bluźnierczo "Jeszcze Polska nie zginęła", aktorki pokazują się na plakatach reklamowych z plastrami anty, a lekarz ginekolog wizytę zaczyna od pytania: "Jakie środki pani stosuje" (zamiast "czy stosuje pani środki anty?). To takie moje rozważania na marginesie. Jadę kiedyś z moją zamożną sąsiadką (apartament, superautko)-matką jedynaczki. Chwali mi się, że przykleiła na ramię plaster antykoncepcyjny, bo.. otrzymala awans w firmie! Potem ja coś mamroczę o swoich przekonaniach na ten temat. A ta sąsiadka zadaje pytanie: "Alina, a co mają zrobić biedne rodziny bezrobotnych z 5 dzieci?". I wtedy przyszło na mnie olśnienie, prawdziwe- Bogu za nie dzięki! Od tamtej pory kwestie ogólne zostawiam duszpasterzom, teologom, filozofom, naukowcom. ODPOWIADAM W SWOIM IMIENIU I ZA SIEBIE! Opowiedziałam tej kobiecie o moich doświadczeniach, o swoich przeżyciach, o swoim systemie wartości, którym podlegają też sprawy łóżkowe. Nie wiem, co zrobi ta hipotetyczna bezrobotna kobieta z 5 dzieci, ja takiej jeszcze nie spotkałam, za to dużo wokół mnie bardzo robotnych i bogatych bezdzietnych - z wyboru- rodzin. Aha, żeby byo jasne: podoba mi się stanowisko (a raczej jego brak)protestantów w tej kwestii. Odpowiedz Link
marzek2 Re: Protestanci a antykoncepcja 08.09.06, 15:03 Ja tylko potwierdzę to, co się wyłania postów poniżej - czyli wolność wyboru, z jednoczesnym brakiem akceptacji dla środków wczesnoporonnych. I faktycznie jak pisała Oleswava dużo protestantek stosuje NPR choćby z tego powodu, że chemii mniej w organiźmie Dużo par protestanckich które znam stosuje prezerwatywy, albo NPR z prezerwatywą w okresach niepewnych. Odpowiedz Link
rycerzowa A propos "chemii" 08.09.06, 16:18 marzek2 napisała: > chemii > mniej w organiźmie A ja się spotkałam z opinią znajomej lekarki ,że właśnie hormonalne środki antykoncepcyjne są n a t u r a l n e, sciślej mówiąc - najbliższe natury. Ta "chemia" to przecież hormon ciążowy. W dawnym, naturalnym srodowisku kobieta praktycznie non stop była w ciąży, albo karmiła. Organizm karmiącej matki wydziela hormon uniemożliwiający zagnieżdżenie się zapłodnionego jajeczka, czyli praktycznie naturalnie niszczący poczęte życie (wczesnoporonny). Istnieje hipoteza, że jedną z przyczyn lepszego stanu zdrowia kobiet Zachodu, w porównaniu z np. Polską, jest fakt wieloletniego brania hormonów ciążowych, czyli życia " w zgodzie z naturą" - jak nasze pramatki, not stop w ciąży ( chociaż sztucznej). Brzmi to dziwnie, chociaż logicznie. Odpowiedz Link
addria Re: A propos "chemii" 08.09.06, 16:23 No nie wiem... Non stop w ciąży, czy to prawdzowej czy sztucznej, to jednak nie chciałabym być. Zwłaszcza w drugiej czułam się fatalnie I doszły mi jakieś problemy zdrowotne, których wcześniej nie miałam, więc nie wiem czy to tak każdej kobiecie na zdrowie ten stan. Ale to tak, jak ze wszystkim: nie wszystko dla każdego musi być jednakowo dobre. Odpowiedz Link
jol5.po Re: A propos "chemii" 08.09.06, 17:55 >Organizm karmiącej matki wydziela hormon uniemożliwiający zagnieżdżenie się >zapłodnionego jajeczka, czyli praktycznie naturalnie niszczący poczęte życie >wczesnoporonny). nie, hormon u karmiącej kobiety, to taki, który uniemozliwia jajeczkowanie. Niektóre kobiety jednak zaczynaja jajeczkować mimo karmienia, a wtedy cały cykl rusza pełną parą. Kobieta ma normalnie okres itd i może zajść w ciążę. Karmienie nie powoduje problemów z zagnieżdżeniem się jajeczka. Nie działa wczesnoporonnie. U niektórych kobiet po prostu wstrzymany jest podczas niego cały cykl jajeczkowania. Odpowiedz Link
fiamma75 Re: A propos "chemii" 08.09.06, 18:42 Nie do końca się zgodzę - mowa bowiem o prolaktynie, ona owszem może blokować jajeczkowanie, ale też, gdy już do niego dochodzi skracać fazę lutealną (i obniżać poziom progesteronu), co uniemożliwia implantację zarodka. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: A propos "chemii" 08.09.06, 18:49 Naturalne odrzucenie przez organizm karmiacej kobiety zapłodnionej komórki występuje gdy płodność kobiety stopniowo powraca, z powodu zmniejszania się stężenia prolaktyny we krwi. Kobieta zaczyna owulować, ale obecna jeszcze prolaktyna powoduje niewydolnośc ciałka żółtego, produkującego zbyt małą ilość progetseronu. Ewentualny zarodek nie zdąży się więc zagnieździć, ze wzgledu na skróconą fazę lutealną. Odpowiedz Link
jol5.po Re: A propos "chemii" 08.09.06, 20:14 no proszę, tyle razy karmiłam a nie wiedziałam, dziękuje bardzo za wyjaśnienia Odpowiedz Link
alinaw1 Re: A propos "chemii" 09.09.06, 19:13 No właśnie, ja też. I przy pierwszym i drugim dziecku miesiączka pojawiła się JUŻ w 2.mcu po porodzie mimo, że dzieci wisiały non stp na cycu (jedno 2 i pół roku, drugie ma 14 mcy i nadal ostro menu cycowe), oczywiście rozpoczął się okres płodny z wszystkimi jego objawami. Mój środek antykoncepcyjny to nieustanny płacz jednego i drugiego beksy, stąd totalny mój (i męża też)brak zainteresowania seksem przez rok od porodu. Odpowiedz Link
sion2 Re: A propos "chemii" 11.09.06, 12:51 Rezcywiście karmienie piersią obniża płodność ale bywa z tym różnie, smieje się bo inedawno na forum kościół,religia kobeitki dwie mi wmawiały ze absolutnie nie ma żadnego związku między płodnością a karmieniem piersią . Wysoki poziom prolaktyny hamuje owulację, mozna mieć patologiczny wysoki poziom prolaktyny nie karmiąc nawet i wtedy nie mozna zajść w ciążę. Natomiast z tezą pani doktór o tym ze hormonalna antykoncpecja jest naturalna niezgodze się z całych sił bo jesto to teza nielogiczna i przewrotna. W ten sposób można powiedzieć że łykanie prawie kilogramami sztucznych witamin jest zgodne z natura bo przeciez to te same witaminy co w owocach. Tymczasem żeby przedawkować i w efekcie zaszkodzić sobie, zatruć się witaminami sztucznymi wystarczy jedno opakowanie zjeśc na jeden raz, a owoców trza by w tym samym celu oko 20 kg zjeść . Hormony w antykoncpecji owszem są "te same" co w organixmie ale podawane w takiej dawce która blokuje naturlany, zdrowy rtym fizjologiczny kobiety czyli płodnośc. Bo owulacja jest objawem zdrowia a nie choroby, jeśli ktoś więc działa w celu pozbawienia się płodności działa na szkodę swego zdrowia, blokuje zdrowe funkcje organizmu. Dlatego hormony nie są wcale a wcale zgodne z naturą. To tak jakby podawać kobietom wielkie dawki prolaktyny, ubezpładniac je w ten sposób,zaburzać funkcje przysadki mózgowej i twierdzić przy tym że to "bliskie natury" bo prolaktyna występuje naturalnie w organiźmie kobiety. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: A propos "chemii" 11.09.06, 14:05 sion2 napisała: > Rezcywiście karmienie piersią obniża płodność Owszem, poprzez - blokowanie owulacji, a potem - działanie wczesnoporonne >ale bywa z tym różnie, Oj, bardzo. Rodzi się wiele dzieci rok po roku, mimo karmienia.Stąd niektórzy uważaja, że > ma żadnego związku między płodnością a karmieniem piersią . > Natomiast z tezą pani doktór o tym ze hormonalna antykoncpecja jest naturalna > niezgodze się z całych sił bo jesto to teza nielogiczna i przewrotna. Jasne,że przewrotna! Był śmiech na sali! > sposób można powiedzieć że łykanie prawie kilogramami sztucznych witamin jest > zgodne z natura bo przeciez to te same witaminy co w owocach. Tymczasem żeby > przedawkować i w efekcie zaszkodzić sobie, zatruć się witaminami sztucznymi > wystarczy jedno opakowanie zjeśc na jeden raz, a owoców trza by w tym samym cel > u > oko 20 kg zjeść . To nie jest dobry przykład. Nikt normalny nie jena raz ani 20kg owoców , ani opakowania witamin. Sztuczne witaminy jemy, kiedy trzeba, i tyle, ile trzeba. Czasem są niezbędne. > Hormony w antykoncpecji owszem są "te same" co w organixmie ale podawane w > takiej dawce która blokuje naturlany, zdrowy rtym fizjologiczny kobiety czyli > płodnośc. Naturalna ciąża też blokuje naturalną owulację. >Bo owulacja jest objawem zdrowia a nie choroby, jeśli ktoś więc dział > a > w celu pozbawienia się płodności działa na szkodę swego zdrowia, blokuje zdrowe > funkcje organizmu. Dlatego hormony nie są wcale a wcale zgodne z naturą. Jasne,że masz rację, jeśli przyjąć powszechnie obowiazujące znaczenie słowa "naturalność" , jako brak ingerencji w działanie organizmu. Ale ta pani doktor przyjęła słowo "naturalny" jako: "taki, który wystepował kiedyś w naturalnym środowisku", kiedy ludzie albo nie potrafili, albo nie chcieli regulować swojej płodności. Wtedy kobiety rzeczywiście spędzały swoje dorosłe życie na byciu w ciąży lub karmieniu. Pani doktor chciała nam uświadomić, że nie żyjemy "naturalnie". A "pigułka" trochę tej "naturalności" przywraca. Przecież, za przeproszeniem, małpy na wolności nie miesiączkują... Odpowiedz Link
a_weasley Metodyści 11.09.06, 00:26 zuzanna56 napisała: > Gdzieś już zadałam pytanie o stosunek kościoła protestanckiego do > antykoncepcji ale pytanie to zaginęło w innym długim i ciekawym wątku(!). Jak wiadomo, nie ma czegoś takiego jak Kościół protestancki, który by miał oficjalne stanowisko. Kościół Ewanegelicko-Metodystyczny stoi na stanowisku, że należy się rozmnażać z głową, a podział na metody naturalne i sztuczne jest sztuczny. W każdym razie należy się stosować do wskazań lekarzy. Natomiast poczęte należy urodzić (dopuszczalna jest jednak aborcja w razie zagrożenia życia matki). Odpowiedz Link
a_weasley wyjaśnienie 11.09.06, 00:31 a_weasley napisał: > Jak wiadomo, nie ma czegoś takiego jak Kościół protestancki, który by miał > oficjalne stanowisko. a miał na myśli, że nie można pytać o "stanowisko Kościoła protestanckiego" tak, jakbyśmy mieli jakiegoś wspólnego antypapieża. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: wyjaśnienie 11.09.06, 11:22 Weasley, wobec tego, c z y j e konkretnie jest to stanowisko, k t o podjął taką a nie inną decyzję, k t o pozostawił tę sprawę sumieniu wiernych. "Antypapież istnieć nie musi, ale k t o ś lub c o ś istnieć musi . Była jakaś dyskusja? Kto brał w niej udział? Jak mówił Garfield, "kreskówki się same nie obejrzą"... Odpowiedz Link
a_weasley Re: wyjaśnienie 11.09.06, 12:40 rycerzowa napisała: > Weasley, wobec tego, c z y j e konkretnie jest to stanowisko, k t o podjął > taką a nie inną decyzję, k t o pozostawił tę sprawę sumieniu wiernych. > "Antypapież istnieć nie musi, ale k t o ś lub c o ś istnieć musi. Miałem na myśli, że nie istnieje antypapież protestancki i nie istnieje coś takiego jak "Kościół protestancki", który mógłby mieć stanowisko obowiązujące wszystkich protestantów. W przypadku metodystów istnieje Konferencja Generalna Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego, a w Polsce konferencje doroczne i superintendent naczelny. Konferencja Generalna uchwaliła Zasady Socjalne, z których wynika to właśnie stanowisko. Inne Kościoły mają pewnie inne organy, tak jak tutaj mieliśmy informacje o stanowisku zielonoświątkowców i reformowanych. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: wyjaśnienie 11.09.06, 13:18 > Miałem na myśli, że nie istnieje antypapież protestancki i nie istnieje coś > takiego jak "Kościół protestancki", który mógłby mieć stanowisko obowiązujące > wszystkich protestantów. To wiemy. > W przypadku metodystów istnieje Konferencja Generalna Zjednoczonego Kościoła > Metodystycznego, a w Polsce konferencje doroczne i superintendent naczelny. Jak go zwał tak go zwał. Jest jakaś "czapka" i jest "głowa". > Konferencja Generalna uchwaliła Zasady Socjalne, z których wynika to właśnie > stanowisko. O to właśnie pytałam. Dziękuję, pozdrawiam. Odpowiedz Link
gintaras2 Re: Protestanci a antykoncepcja 11.09.06, 17:36 Należę do Zboru Kościoła Chrystusowego. Zbory są autonomiczne, nie ma nad nimi "centrali" a głową jest Chrystus Każdy zbór rozpatruje sprawę antykoncepcji indywidualnie. W zborach nie stosuje sie zakazu antykoncepcji, ale są takie zbory KCh, w których zaleca sie naturalne metody. Podobnie jest w sprawach nakrywania głów przez kobiety na nabożeństwie. Są zbory (przede wszystkim na wschodzie, w których tak się robi) a są takie w których biskupi zboru uważają że sprawa ta dotyczyła Koryntu, jako specyficznego miejsca. Stosujemy z mężem antykoncepcję, dlatego, ze Pan oprócz możliwości posiadania dzieci, pobłogosławił nas przyjemnością z seksu Planujemy całą gromadkę, ale planujemy też cieszyć się sobą Odpowiedz Link