"Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe." - Rz 12, 1-2
Dzisiaj w KK jest wspomnienie św. Faustyny i taki fragment jest w jutrzni.
O oddawaniu Bogu swojego ciała, o przemianie, o odnawianiu umysłu,
aby rozpoznać wolę Bożą.
Jak rozumiecie to odnawianie umysłu? Rozważanie Słowa Bożego - na pewno.
Te wszystkie "duchowe sprawy "

Ale czy tutaj nie chodzi o coś
więcej? Czy umysł jest równoznaczny z rozumem?
Nie przyczepiłabym się do tego fragmentu, ale dwa dni temu o konieczności
odnawiania umysłu słyszałam także w homilii. To już z pewnością nie
jest przypadek, dlatego też w ramach "odnawiania umysłu" założyłam wątek

))