Dodaj do ulubionych

typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy....

09.10.06, 11:59
witam,
tak z ciekawości czy to ja jestem taka staromodna czy moze jest więcej
konserwatystów...
chodzi o mszę katolicką, ale w innych kościołach pewnie podobnie..., otórz ja
nie ścierpywam i jest dla mnie wielką katuszą uczestnictwo we mszy, na której
występuje zespół: śpiewająco-grający, z gitarami, fletem, keebordem i tego
typu rozrywkowymi jak dla mnie instrumentami, melodiami, grający i śpiewający
podczas mszy... nie trawię ALLELUJA na 10 głosów w 43 tonacjach, ŚWIĘTY,
ŚWIĘTY ... też jakiś udziwniony, rozumiecie o co mi chodzi napewno; co innego
organy, organista i ewentualnie chór w tradycyjnym tego słowa pojęciu, to
owszem, ale te prawie rockowe melodie w kościele są dla mnie nie do
przyjęcia, ludzie sie kiwają, postukują butami nawet! to jest dobre na
spotkaniu na łonie natury, ale nie w kościele...
czy tylko ja jestem taką niepoprawną tradycjonalistką konserwatywną? a moze
świat sie zmienia i trzeba chcąc nie chcąc sie przystosować...
Obserwuj wątek
    • agrescik75 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 12:49
      > czy tylko ja jestem taką niepoprawną tradycjonalistką konserwatywną?

      Nie tylko Ty smile Jest nas dużo, dużo więcej (kiedyś na jakims forum poruszony
      był ten temat i takich osób było bardzo dużo).

      Jestem przyzwyczajona do tradycyjnej oprawy muzycznej (organy, chorał
      gregoriański). Oczywiście ta tradycyjna oprawa muzyczna powinna byc na
      odpowiednim poziomie (organista - mistrz, ludzie śpiewający a nie zawodzacy). U
      mnie w kościele na szczęście jest własnie taka, ale zdarzyło mi się
      uczestniczyć we mszy gdzie np. nie dało się zaspiewac psalmu, bo organista tak
      strasznie "spiewał" że nie można było odróznic słów.

      Gitary, flety, skoczne przyśpiewki........ ładne są i miłe dla ucha, ale msza
      to nie miejsce dla nich.
    • kulinka3 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 14:27
      Pewnie wiele zależy od zespołu.W mojej parafii był jeden fantastyczny.Piękne,
      choć nowe, pieśni zagrane i zaśpiewane tak, że wszyscy mogli brać czynny udział
      w liturgii oraz wiele starych ze śpiewnika Siedleckiego.
      Na szczęście pozostał organista, który ma tak piękny, szkolony głos i wiele lat
      edukacji muzycznej za sobą.Zapodaje nam mieszankę starych i współczesnych
      pieśni, dzięki czemu msze mają piękną oprawę muzyczną.
      Niestety na wieczornej mszy, z której czasem korzystaliśmy jest obecnie
      zespół,który przyprawia mnie o mało chrześciajńskie uczucia i ciężką
      zadyszkę.Wiele nowych pieśni zapożyczonych z mniejszych wspólnot niestety nie
      nadaje się do publicznego śpiewania.Są trudne i mało melodyjne.Skutek jest
      taki,że śpiewa zespół i tylko on, a reszta wspólnoty milczy.Wygląda to bardzo
      żałośnie.To zespół ma być dla wspólnoty parafialnej, a nie wspólnota dla zespołu.
      Co innego msze młodzieżowe,czy mniejszej wspólnoty, ale i one wg mnie winny
      uważać by, nie przywiązywać się tylko do "swoich" pieśni i interpretacji.

      • justyna.ada Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 14:58
        .Skutek jest
        > taki,że śpiewa zespół i tylko on, a reszta wspólnoty milczy.Wygląda to bardzo
        > żałośnie.To zespół ma być dla wspólnoty parafialnej, a nie wspólnota dla
        zespoł
        > u.

        Zgadza się. Chociaż są pewne elementy które nadają się dla samego zespołu to
        zasadniczo w śpiewie powinien uczestniczyć cały kościół. nawet sa do tego
        wytyczne...

        > Co innego msze młodzieżowe,czy mniejszej wspólnoty, ale i one wg mnie winny
        > uważać by, nie przywiązywać się tylko do "swoich" pieśni i interpretacji.
        >
        Też prawda. Ja prowadzę zespół przy Dominikańskim Duszpasterstwie Rodzin i jest
        to msza rodzinna, śpiewamy przy gitarach smile i czasem coś na głosy smile ale
        staramy się włączać ludzi w śpiew i ufam że to jakoś wychodzi (np. poprzez
        teksty) A pieśni mamy różne, ale dające się powtórzyć... I takie których treść
        odpowiada liturgii.
        A długo śpiewałam w chórze kościelnym który oprawiał msze, i mimo że ludzie
        najczęściej milczeli gdy myśmy śpiewali, to wiem, że odbiór był bardzo dobry,
        bo chór (jeśli dobrze śpiewa) pomaga a nie przeszkadza.
      • direta Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 15:00
        A ja przewrotnie napiszę, że to wszystko jest kwestią "gniazda". My z mężem
        określamy to zjawisko krótim epitetem "moje nożyczki".
        Chodzi o to, że to w czym wyrośliśmy wydaje się nam jedynie słuszne. A
        przynajmniej do pwenego wieku jesteśmy skłonni tak mysleć stając się w miarę
        zdobywania doświadczen nieco bardziej elastyczni.
        Z nozyczkami było tak, że u mojego męża w domu były stare nożyczki krawieckie o
        ciekawym kształcie. I on przez lata wyrastał w przekonaniu, że jest to jedynie
        słuszny kształt nożyczek. I bardzo się zdziwił, ze to co dzierciaki przyniosły
        do szkoły także określa się mianem "nożyczki" Mało tego, że inne dzieci uważają
        swoje nozyczki za jedynie słuszne a jego za dziwaczne.
        Jeśli wzrastaliśmy w kościele z określoną liturgią to ona będize jedynie
        słuszna. Jeśli ktoś spotkał Boga w jakiejś wspólnocie, to dla niego
        najpiękniejsza będzie oprawa mszy charakterystyczna dla tej własnie wspólnoty,
        zwłaszcza gdy dana wspólnota na liturgię zwraca wielką uwagę i tłumaczy wymowę
        znaków.
        W mojej rodzinnej parafii działał nieistniejący już zespół Decolores. Kilka
        gitar, basówka, flet, piękne dziewczęce głosy, męskie raczej w chórze choć i
        zdarzały się solówki. Pięśni różne. Od branych z Siedleckiego poprzez Exultate,
        rózne przeboje oazowe aż do pisanych dla potrzeb zespołu. Stare pieśni w nowych
        aranżacjach.
        Grali na mszach młodzieżowych i grali naprawdę pięknie. Był ekran
        więc "niemłodzież" mogła się spokojnie włączać. Ale na czas W.Postu milkły
        gitary i śpiewał tylko organista.
        Ja sama wychowałam się w oazie więc pieśni oazowe zwłąszcza te starsze
        przyprawiają mnie do dziś o drżenie serca i porywają ku Bogu. Lepiej się modlę
        na mszy na której są śpiewane. Na której sama mogę je śpiewać.
        Ale kocham i chorały gregoriańskie i też się cieszę gdy mogę w takiej oprawie
        uczestniczyć. Zwłaszcza gdy są takie chorały w których śpiew mogę (i wolno mi)
        się włączyć.
        Przez jakiś czas byłam we włoszech i tam również mieli swoje pieśni. Muszę
        powiedzieć, że czasem bardzo mi niektórych brakuje.
        Tak bym chciała móc sobie w niedzielę św Trójcy zaśpiewać z całym
        kościołem "Noi canteremo gloria a Te..."
        Organista mojej obecnej parafii chyba dorabia grywaniem na weselach, bo takie
        rytmy lubi najbardziej.
        Więc mamy wprawdzie organy, ale cóż z tego skoro większość melodii to walczyki
        umpapa umpapa...? Ale na pewno są ludzie którzy to kochają, choćby sam
        organista.
        I chociaż bardziej mi się podoba stara melodia "zbliżam się w pokorze i
        niskości swej.." to równie chętnie spiewam tę piękną pieść i na "weselno-
        discopolową" nutę mojego organisty, bo treść jest ważna, a treścią się modlę.
        Najtrudniej jest wtedy gdy jakaś pieśń znana i śpiewana od lat w danej parafii
        okazuje się być spiewana nie na INNĄ melodię ale na podobną do "naszej" ale
        brzmiącą w naszych uszach jak fałsz. Lat trzeba czasem by to przełknąć i
        śpiewać ze wszystkimi. Czasem lepiej nie śpiewać wink

        Podsumowując. doszłam już chyba do takiego miejsca, ze jestem w stanie włączyć
        się w prawie każdy śpiew prawie każdej parafii. Ale kiedy usłyszę
        znajome "oazowe" brzmienie gitary, fletu i innych instrumentów i znajome oazowe
        pieśni dopiero wtedy w pełni czuję, że jestem "u siebie".
        Myślę, że podobnie czują się babcie śpiewające "u drzwi twoich stoję Panie"
        Ja też za parę lat będę dla kolejnego pokolenia babcią zawodzącą jakąś straszną
        staroć typu "Iskra" czy "Serce wielkie nam daj"
        smile
        • agrescik75 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 15:14
          > Zwłaszcza gdy są takie chorały w których śpiew mogę (i wolno mi)
          > się włączyć

          A są jakieś w które nie wolno?
          • direta wolno-nie wolno 19.10.06, 18:21
            może użyłam skrótu myślowego.
            Nie ma oczywiście tak, że ktoś zabrania włączania sie w chorały grożąc
            sankcjami.
            Ale jeśli jestem na mszy uświetnianej występem jakiegoś chóru i jestem jedyną
            osobą znającą ten chorał, to... trochę głupio, nawet nie bardzo wypada.
            Co innego na mszach gdzie śpiewanie chorałow jest chlebem powszednim i każdy
            spiewa jak umie.
        • k_j_z Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 15.10.06, 06:55
          direta, pięknie to ujęłąś.
          odpisałabym się pod każdym Twoim zdaniem.
          kościele w Skarżysku ze 20 lat temu za moich oazowych czasów stałą nawet perkusja za ołtarzem.
          Gitary flety nie są niczym złym (każdy chwali Boga jak umie?)
          Szkoda tylko, że to, co się śpiewa na Mszach to często nie są śpiewy odpowiednie na liturgię i niezależnie czy to organista czy zespół.
          • dominikjandomin Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 18.10.07, 13:03
            k_j_z napisała:

            > direta, pięknie to ujęłąś.
            > odpisałabym się pod każdym Twoim zdaniem.
            > kościele w Skarżysku ze 20 lat temu za moich oazowych czasów
            stałą nawet perku
            > sja za ołtarzem.

            Na podstawie decyzji Episkopatu Polski gitara elektryczna jak i
            perkusja SĄ ZABRONIONE w muzykowaniu na Mszy. 20 lat temu równiez
            były zabronione.
    • mader1 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 16:49
      Nie lubię discopolowych i skocznych aranżacji.
      Ale lubię gitarę i chórek z ładnymi głosami. Pieśni, które grane na gitarę nie
      stają się piosenkami, a są pieśniami właśnie. Słowa niektórych chwytają mnie za
      serce. I bardzo mnie wzrusza, gdy widzę śpiewającą młodzież, może dlatego że
      wiem, jak wiele w " pewnym wieku" kosztuje wyjście na środek Kościoła -
      Wspólnoty, pokazanie się, narażenie na uwagi. Jest to dla mnie świadectwo.
      Dziewczyny zaśpiewają czsem coś, co lubię sobie zanucić, gdy idziemy przez las.
      Tak jak w ostatnią sobotę.
      Mamy w naszej parafii szczęście, bo organista jest młody, wykształcony i
      uwielbia a ponadto dobrze gra i śpiewa tradycyjne i stare pieśni kościelne.
      Natomiast, jak jedziemy na wieś cierpię katusze.
      Niestety, organista tam jest stary, wydaje się , ze nie dosłyszy. W dodatku w
      pięknym, zabytkowym kościele , na pięknych starych organach " rzępoli". Melodia
      mija się ze śpiewem , są nagłe jej zwroty. Zły sen sad
      • sion2 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 17:39
        Liczba wpisów dziennych na forum przeklada sie u mnie wprost proporcjonalnie do
        odyzskiwanych sil po operacji wink

        Ja uważam że dobrze ze liturgia katolicka przyjmuje zarowno spiewy
        gregorianskie, muzykę klasyczną jak i zespoly gitarowe. Ba, ze przyjmuje nawet
        tanczacych Murzynow w czasie Eucharystii smile. Osobiscie mnie podobaja sie
        zespoly mlodziezowe ktore ladnie spiewaja - nie mowie tu o jakis wystepacj
        rockowych bo to juz przesada. Jest takie powiedzenie ze kto spiewa ten dwa razy
        sie modli a wczoraj jak sluchalam Mszy przez radio gdzie spiewal chor Akademii
        Muzycznej w Warszawie to na kazaniu ksiadz powiedzial ze muzyka nie jest
        dodatkiem do liturgii lecz ją tworzy. Czyli ze muzyka to sposób wyrazu ducha, a
        ze kazdy ma innego ducha,rozne temperamenty są, roznica pokolen to i muzyka
        rozna. Uwazam ze nie powinno byc jedynie slusznej oprawy liturgii. Dobrze ze sa
        msze dziecięce, mlodziezowe, tzw. sumy...

        A tak a propos zespolów: nie wiem czy znacie spiewy Wspólnoty Miłości
        Ukrzyżowanej - mnie bardezo trudno zadowolic pod tym względem ale ich teksty i
        muzyka są rewelacyjne, na kazdy stan ducha.Polecam!
        • justyna.ada Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 18:08
          czy można tego gdzieś posłuchać?
          • isma Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 18:30
            www.wmu.pl/piesni/index.htm
        • mamalgosia WMU 09.10.06, 21:19
          Słyszałam, że nagrywaja swoje płyty przed Najświętszym Sakramentem. Ciekawe
        • dominikjandomin Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 18.10.07, 13:04
          sion2 napisała:

          > Liczba wpisów dziennych na forum przeklada sie u mnie wprost
          proporcjonalnie do
          >
          > odyzskiwanych sil po operacji wink
          >
          > Ja uważam że dobrze ze liturgia katolicka przyjmuje zarowno spiewy
          > gregorianskie, muzykę klasyczną jak i zespoly gitarowe. Ba, ze
          przyjmuje nawet
          > tanczacych Murzynow w czasie Eucharystii smile.

          Nie przyjmuje. Przynajmniej w Europie.
    • kudyn Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 21:11
      Dla mnie, większość gatunków muzycznych będzie do przyjęcia, pod warunkiem
      odpowiedniego poziomu wykonania. To kwestia gustu.Gdy ten warunek odpada to
      wchodzą dobre chęci a potem to już klapa.
      Ta klasyczna muzyka liturgiczna, kiedyś też była współczesna i jestem ciekawy
      czy wtedy też wzbudzała takie odczucia.
      I jeszcze pewna uwaga, na pewno dla wszystkich oczywista, dla mnie kluczowa.
      Jest taka definicja sakramentów – widzialny znak niewidzialnej łaski – istotą
      jest łaska, nie znak. Znak informuje że ta łaska jest i im jest
      „estetyczniejszy” tym lepiej. Ale osobiście ucieszę się cennym prezentem
      niezależnie od poziomu opakowania. Co nie znaczy oczywiście że o to opakowanie
      nie należy dbać – szczególnie dzisiaj, może to być bardzo zachęcające.
      • mamalgosia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 21:17
        kudyn napisał:

        > Dla mnie, większość gatunków muzycznych będzie do przyjęcia, pod warunkiem
        > odpowiedniego poziomu wykonania. To kwestia gustu.Gdy ten warunek odpada to
        > wchodzą dobre chęci a potem to już klapa.
        Ale dlaczego? Bo ja wlaśnie myślę podobnie-tez wolę, jak muzyka w kosciele jest
        piękna. Ale dlaczego grać Panu może tylko ten, kto gra dobrze, a spiewac Panu
        może tylko ten kto śpiewa dobrze? Bardzo to dyskryminujące.
        • kudyn Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 23:21
          Oczywiście że mogą, ale czy muszą? Ja nie czuję się dyskryminowany z tego powodu
          że nie gram jak Pat Metheny i nie występuję w Kongresowej, że ludzie preferują
          jedzenie ugotowane przez moją żonę. Po prostu oni są w tym dobrzy a ja nie. Ale
          nikt tak nie usypia mojej córki jak ja smile
          Niech każdy gra i śpiewa dla Pana, ale niekoniecznie publicznie. Ja również
          niespecjalnie lubię słuchać płaczu klawiszy pod czyimiś palcami.
    • mamalgosia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 21:15
      Ja jestem konserwa straszna, ale takie coś trawię jak najbardziej. Lubię
      organy, ale jak gra na nich siostra w naszym kościele, to ich klawisze płaczą
      pod jej palcami, a pedały płacza pod jej stopami - tak je strasznie kaleczy.
      Więc dobry flecik czy keyboard nie byłby zły. Albo skrzypce...ach...
      Natomiast nie cierpię chórów. U nas średnia wieku w chórze jest chyba 90 lat,
      brzmi to strasznie. oczywiście chcą śpiewac na chwałę Panu i niech tak będzie.
      Co zrobić, że kaleczy to moje grzeszne uszy
      • justyna.ada Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 23:04
        ale może nie słyszałaś dobrego chóru? takiego, gdzie panie nie mają wibracji do
        kwinty wink a panowie nie buczą... I nie fałszują...
    • samboraga Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 09.10.06, 22:06
      też nie lubię odejścia od tradycji, zwłaszcza, że ominęło mnie oazowaniewink)
      ale pieśni to pół biedy, to zmogę - gorzej ten "Święty, Święty..." i inne
      fragmenty samej mszy, tragediasad((
      ale zdziwiłam się, że moja sąsiadka, starsza pani, jest z nowościami muzycznymi
      obeznana (lepiej ode mnie) i je lubi...
    • mama_kasia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:08
      Restartuje mi się komputer, więć będę pisać w odcinkach.

      Na naszych wspólnotowych mszach mamy śpiew tradycyjny, bez
      instrumentu, za to pod kierownictwem wink organisty, śpiewaka,
      którego mamy we wspólnocie. Prowadzi on też chór na specjalne
      okazje. Jest to chór, złożony z ludzi młodych, o pięknych głosach,
      którzy są po to, aby poprowadzić śpiew, a nie popisać się swoimi
      umiejętnościami.
      • mama_kasia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:09
        W kościele natomiast mamy siostrę organistkę, śpiew
        również tradycyjny, ale bardzo nieudolny. Siostra ciągle
        się uczy, zmienia tonację, męczy organy, ale ...jest.
        Mamy w parafii kłopoty z utrzymaniem organisty i jak
        śpiewu nie ma wcale, tojest mimo wszystko jeszcze gorzej.
        • mama_kasia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:11
          I jeszcze o jednym śpiewie (spieszę się, aby mnie nie zrestartowało wink.
          Był u nas zespół młodzieżowy, który grał na mszy dla młodzieży -
          ostro, przyjemnie, atrakcyjnie, dla tej mszy odpowiednio. Jednak zespół
          został rozwiązany, bo muzyka przesłaniała muzykom istotę eucharystii.
          • mama_kasia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:16
            Wybaczcie mi to pisanie w odcinkach, ale napisałam długi post i
            mi komputer się wyłączyłm, więc teraz tak piszę w odcinkach.

            Jeszcze mamy zespół dziecięcy, który śpiewa na mszy dla dzieci
            i od czasu do czasu ma mimi koncerty. Nagrali nawet płytkę.
            Dzieci śpiewają coraz lepiej. Muzycy są ze szkół muzycznych.
            I naprawdę czuć, jak ich śpiew wzbogaca liturgię, jest
            jej uzupełnieniem.

            Myślę, że taka właśnie jest rola muzyki w kościele - poprowadzić
            modlitwę (uwielbieni, dziękczynienie...), pomóc ludziom włączyć
            się w śpiew.Muzycy nie mogę się popisywać. Oni pełnią rolę
            służebną. I wykonanie jednak musi być piękne smile
            • wiga1968 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:56
              Często czytam to forum, rzadko wypowiadam się, ale to coś z mojej "działki".
              Bardzo lubię ograny w kościele, a jeszcze bardziej, gdy organista mieści się w
              rytmie i ma dobry głos.
              Bardzo lubię też, gdy śpiewa dobry chór. Nasz , parafialny od roku jest
              odmłodzony, ma dyrygentkę z prawdziwego zdarzenia i naprawdę, aż miło go
              posłuchać. Nawet czasem udaje mi się włączyć w te chóralne śpiewy, bo
              śpiewałam w szkolnym chórze dawno temu.
              Zachwyca mnie śpiew wymienionej tu Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej. Byłam kilka
              razy na Mszy św. z ich oprawą muzyczną i mimo, że wielu pieśni jeszcze nie
              znałam, to otrzymawszy tekst, mogłam nucić, bądź wsłuchiwać się w piękne
              teksty.
              Gitary, skrzypce i inne instrumenty w Kościele od zawsze podobały mi się. Od
              kilku lat, sami raz na jakiś czas prowadzimy śpiewy w kościele, właśnie przy
              gitarach. Otrzymaliśmy od proboszcza "wytyczne", że pieśni muszą być znane,
              teksty na slajdach, pieśni dostosowane do okresu liturgicznego i do Ewangelii
              itp. i z opinii słuchających wiem, że nie mają zastrzeżeń. Często gramy
              i "Zbliżam się w pokorze" i nawet "U drzwi Twoich". Ludzie włączają się i nawet
              utrzymują się w rytmie. A te "lżejsze " wspólnotowe pieśni gramy na Mszach św.
              wspólnotowych Domowego Kościoła, do którego należymy.
              "Święty, święty" gramy takie same, jak organista, a "Chwała na wysokości"
              zapozyczone od WMU. Zgodę na granie tegoż wyraził proboszcz oczywiście.
    • fiamma75 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 09:32
      Będę niepopularna smile Wolę zespół (oczywiście dobry) niż np. chór, organy.
      Mogąc włączyć się w śpiew odczuwam większą łączność niż słuchając zawodzenia
      organisty czy pięknego (zbyt) śpiewu chóru.
    • a_weasley Różni mają różnie 10.10.06, 19:22
      Alex05012000 napisała:

      > chodzi o mszę katolicką, ale w innych kościołach pewnie podobnie..., otórz ja
      > nie ścierpywam i jest dla mnie wielką katuszą uczestnictwo we mszy, na której
      > występuje zespół: śpiewająco-grający, z gitarami, fletem, keebordem i tego
      > typu rozrywkowymi jak dla mnie instrumentami, melodiami, grający i śpiewający
      > podczas mszy... nie trawię ALLELUJA na 10 głosów w 43 tonacjach, ŚWIĘTY,
      > ŚWIĘTY ... też jakiś udziwniony,

      A ktoś inny nie ścierpywa, cokolwiek to znaczy, mszy z tradycyjną oprawą
      muzyczną. Ludzie są różni i coraz różniejsi.
      W dodatku owa tradycyjna oprawa muzyczna w warunkach wielkomiejskich - a o
      takich zapewne mówimy - w większości przypadków oznacza w praktyce organisty
      grającego i śpiewającego sobie a muzom przy milczącym kościele. Mnie na przykład
      w takich sytuacjach trag szlafia, a niestety jest to w wielkomiejskich
      kościołach katolickich standard.
      Każdy Pana Boga chwali jak umie, jak mu serce dyktuje. Jeden tak, drugi inaczej.
      I w wielkim mieście większościowe wyznanie może sobie pozwolić na luksus
      odprawiania mszy, na których się odnajdzie i jeden, i drugi.

      > te prawie rockowe melodie w kościele są dla mnie nie do przyjęcia,

      Znakiem czego po prostu nie powinnaś chodzić na msze w tym kościele na tę
      godzinę, gdyż są one dostosowane do potrzeb ludzi, którym bardziej odpowiada ta
      forma ekspresji.
      • alex05012000 Re: Różni mają różnie 10.10.06, 20:35
        "Znakiem czego po prostu nie powinnaś chodzić na msze w tym kościele na tę
        godzinę, gdyż są one dostosowane do potrzeb ludzi, którym bardziej odpowiada ta
        forma ekspresji".
        witam, niestety z różnych powodów/ograniczeń czasowych itp/itd .... (nie bedę
        sie rozpisywać) zostaje mi tylko ta msza (jest o 19h00) albo żadna... stąd moja
        niewinna refleksja i pytanie ... tak sie po prostu zastanawiałam czy to taki
        trend teraz na nowoczesną gitarową muzykę w kościołach... zresztą ja w ogóle
        żadnej muzyki tzw. rozrywkowej nie lubię i nie słucham... no, i nie śpiewam, bo
        nie mam głosu kompletnie, a proste alleluja sobie mogę pofałszować po cichutku
        z owym nieszczęsnym organistą...
    • minerwamcg A mnie się podoba 10.10.06, 20:15
      A mnie się podoba. Podobają mi się nowoczesne pieśni religijne, te powstałe po
      Soborze Watykańskim II. Podobają mi się ich żywe, radosne melodie, podobają mi
      się teksty bez archaizmów, często oparte na psalmach i kantykach biblijnych.
      Nie są to rzeczy nowe - pierwszy śpiewnik z nowoczesnymi pieśniami
      religijnymi, "Exsultate Deo" został wydany we wczesnych latach
      siedemdziesiątych i gdyby organiści zechcieli z niego korzystać, zamiast tłuc
      tego samego kotleta dziewiętnastowiecznych pieśni pobożnych, w kościołach
      działoby się inaczej.
      Uważam, że każda epoka coś wnosi do tradycji, także pieśni religijnych. Ja tam
      lubię, kiedy o Bogu mówi się i śpiewa w sposób bliski ludziom i zrozumiały -
      nawet, jeśli przez to miałoby być "mniej uroczyście". Nie interesuje mnie
      podniosła uroczystość, której będę biernym świadkiem - zwłaszcza, jeśli dotyczy
      rzeczy tak ważnej i tak osobistej jak religia.

      Podoba mi się, aczkolwiek nie bez zastrzeżeń. Zastrzeżenia spróbuję w punktach:

      1. Na mszy śpiewa się pieśni religijne. Nie piosenki! Pieśni, z melodią
      uroczystą, choć radosną, i poważnym tekstem - nie wariacje na temat "tralalala,
      Boża miłość mnie rozpala".
      2. Fatalnym pomysłem jest śpiewanie na niedzielnej Eucharystii w parafii
      kanonów i pieśni z Taize. One, choć piekne, służą nabożeństwom modlitewnym,
      długotrwałej medytacji, kiedy pięć słów powtarzanych wiele razy buduje nastrój.
      Na parafialnej mszy świętej nie ma na takie długotrwałe medytowanie miejsca -
      więc pieśni złożone z powtarzanego po sto razy "Kocham Cię, Jezu" również nie
      powinno tam być. Nie ten nastrój. Inaczej się kontempluje, inaczej składa
      Ofiarę.
      3. Oprawa muzyczna. Piszczącej scholi gimnazjalistek, rozstrojonym gitarom,
      radośnie fałszującym dzieciakom, melodiom złożonym z trzech chwytów, granym
      przez osoby znające tylko dwa - stanowcze nie.
      4. Takoż wszelkiej infantylizacji. Kiedy starym koniom w kościele każe się
      śpiewać teksty stosowne dla przedszkolaków, robi się straszno i śmieszno.
      Niezależnie od tego, czy jest to "Kiedyś o Jezu chodził po świecie"
      (tradycyjne) czy "Dzieckiem Bożym jestem ja, la la la la la la la"
      (nowoczesne). W obu tych wypadkach szlag mnie trafia.



      Alleluja, chwalcie Pana u świątyni bram,
      Chwalcie Go na niebiosach pośród gwiazd!
      Chwalcie Go za wielkie dzieła Jego rak,
      Chwalcie Go za potężną Jego moc.

      Chwalcie Pana dźwiękiem rogu, chwalcie Go,
      Chwalcie Go na cytrze i na harfie,
      Chwalcie Go na bębnach, chwalcie tańcem,
      Dźwięczcie, struny, niech zaśpiewa flet!

      Na cymbałach dźwięcznych chwalcie Pana,
      Na cymbałach brzmiących chwalcie Go.
      Wszystko co żyje niech sławi Pana,
      Alleluja!
    • berek_76 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 20:40
      Dla mnie śpiewanie jest wazniejsze od oddychania smile i taki sposób modlitwy
      odpowiada mi najbardziej. Odpowiada mi wyrażanie miłości do boga przez śpiew -
      bez względu na to, czy jest to chorał gregoriański, czy nowoczesna, rockowa
      muzyka. Najwazniejsze dla mnie jest, żeby oprawa mszy trafiała do większości
      osób, do których dana Msza jest skierowana:
      - na mszy "ogólnoparafialnej" jednak raczej tradycyjne pieśni
      - na mszy dla młodzieży, kipiącej energią i zbuntowanej, coś bardziej z przytupem
      - na mszy dla dzieci coś, przy czym można się trochę poruszać, poklaskać
      I oczywiście ważne jest, aby osoba/osoby prowadzące oprawę muzyczną (organista,
      schola, zespół, cokolwiek) były na właściwym poziomie fachowości. nie każdy musi
      umieć śpiewać, ale jeśli już robi to przez mikrofon, niech robi to dobrze, bo
      inaczej przeszkadza innym.

      I jeśli te warunki są spełnione, ja jestem usatysfakcjonowana smile

      Tak samo wkurzy mnie jęczący organista, jak pobrzękująca drętwo gitara i
      popiskujące panienki. taką porażką pod względem oprawy muzycznej było dla mnie
      bierzmowanie mojego bratanka, pełne smętnych, wzniosłych i jękliwych pieśni. To
      ewidentnie nie trafiało do bierzmowanej młodzieży. I własnie wtedy się
      zastanowiłam, czy z całego arsenału pieśni do Ducha Świętego nie można było
      wybrać czegoś bardzie przemawiającego do właściwych uczestników tej Mszy?

      Przecież wiek, wychowanie, środowisko i tak dalej bardzo wpływają na sposób
      odczuwania i przeżywania róznych spraw. Choćby dzieci. Wiadomo, że dzieci
      zupełnie inaczej uczestniczą we Mszy niż dorośli. I dla mnie skazywanie dziecka
      na uczestniczenie we mszy "zawodzonej" jest wręcz wbrew słowom "pozwólcie
      dzieciom przychodzić do Mnie". Bo w tych słowach nie było "...pod warunkiem, że
      będą cicho i grzecznie siedziały" wink Moje dziecko chwali Boga klaszcząc w ręce.
      I ja rozumiem, że ktoś nie będzie umiał w pełni wyrazić swoich uczuć, zawodząc
      Godzinki na modłę babciną.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • justyna.ada Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 21:16
        Najwazniejsze dla mnie jest, żeby oprawa mszy trafiała do większości
        > osób, do których dana Msza jest skierowana:
        > - na mszy "ogólnoparafialnej" jednak raczej tradycyjne pieśni
        > - na mszy dla młodzieży, kipiącej energią i zbuntowanej, coś bardziej z przytup
        > em
        > - na mszy dla dzieci coś, przy czym można się trochę poruszać, poklaskać

        No i tu jest zgadza się, czasem zagwozdka - gdy trudno to zdefiniować. Ja np.
        mam często trochę dylemat, wybierając pieśni na niedzielę, bo u nas jest (przy
        sporym udziale statystycznych wiernych) msza dla rodzin.
        Czyli mamy i dorosłych (ale jeszcze dość młodych, wielu po różnych ruchach
        formacyjnych wink)), i dzieci. (młodzieży w wieku buntowniczym niewiele). I
        dogódź tu wszystkim na tych gitarach... smile
      • minerwamcg Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 22:49
        > I ja rozumiem, że ktoś nie będzie umiał w pełni wyrazić swoich uczuć, zawodząc
        > Godzinki na modłę babciną.

        Godzinki akurat są super. Tylko trzeba umieć je śpiewać tongue_out Pamiętam na
        pielgrzymce, zaczynaliśmy wędrówkę właśnie od Godzinek. Czegoś tak radosnego
        nie słyszałam ni przedtem, ni potem. Wszystkie te "tęcze ręką wszechmocną z
        ślicznych farb złożone" i "niezwyciężonego plastry miodu Samsona" były
        fascynujące z całą swoją archaicznością smile

        Niestety, w większości parafii Godzinki o ile w ogóle są śpiewane, to właśnie
        tak okropnie i zniechętliwie jak piszesz - miaucząco, za wysoko, rozwlekle,
        albo wprost przeciwnie, organista galopuje jakby go batem poganiali. I na ogół
        śpiewa sam, bo albo nikt nie nadąża, albo tak mamrocze, że nie sposób poznać,
        czy to jeszcze "runo Gedeona" czy już "Judyt wojująca" smile))
        • kulinka3 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 23:11
          Kiedyś podczas rekolekcji kapłan próbował przypomnieć ludziom o
          "Godzinkach",śpiewaliśmy może w parę osób ( parafia to w przytłacząjcej
          większości ludzie młodzi).Zamilkliśmy po paru zwrotkach....
          Któż teraz pamięta jeszcze piękne godzinki, kto je śpiewa?
          Mam nadzieję,że na pielgrzymkach jest jeszcze ta stara tradycja.
          Pamiętam sierpniowe poranki o 6, kiedy zaczynaliśmy:
          Zacznijcie wargi nasze, chwalić Pannę świętą,
          Zacznijcie opowiadać cześć jej niepojętą.
          • agrescik75 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 23:18
            > Któż teraz pamięta jeszcze piękne godzinki, kto je śpiewa?

            Pamięta się i śpiewa (ładnie!) u dominaikanów w Krakowie (nie wiem jak w innych
            miastach) w Adwencie przed roratami, czyli o 6:00 rano.
            • kulinka3 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 10.10.06, 23:38
              agrescik75 napisała:

              >
              > Pamięta się i śpiewa (ładnie!) u dominaikanów w Krakowie (nie wiem jak w innych
              > miastach) w Adwencie przed roratami, czyli o 6:00 rano.


              Pięknie....
        • berek_76 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 11.10.06, 09:12
          > Godzinki akurat są super. Tylko trzeba umieć je śpiewać tongue_out Pamiętam na
          > pielgrzymce, zaczynaliśmy wędrówkę właśnie od Godzinek. Czegoś tak radosnego
          > nie słyszałam ni przedtem, ni potem. Wszystkie te "tęcze ręką wszechmocną z
          > ślicznych farb złożone" i "niezwyciężonego plastry miodu Samsona" były
          > fascynujące z całą swoją archaicznością smile

          Dlatego napisałam "na modłę babciną" smile Godzinki poznałam własnie na pielgrzymce
          i teraz zdarza mi się je śpiewać. Po pielgrzymkowych doświadczeniach nie mogłam
          zrozumieć, dlaczego właśnie godzinki bywają obiektem drwin... dopóki nie
          usłyszałam, jak śpiewają je panie w naszym kościele. Uciekłam uncertain

          Ja zresztą rozumiem, że te panie tak właśnie się modlą i mają do tego prawo, i
          na dobrą sprawę się ich nie czepiam. Ale np jeśli miałoby to być nabożeństwo dla
          młodzieży, to taki sposób prowadzenia go uznałabym za karygodny.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • luccio1 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 17.10.07, 14:11
          minerwamcg napisała:
          > Godzinki akurat są super. Tylko trzeba umieć je śpiewać [...]
          > Wszystkie te "tęcze ręką wszechmocną z
          > ślicznych farb złożone" i "niezwyciężonego plastry miodu Samsona"
          > były fascynujące z całą swoją archaicznością smile.

          To podrzucę jeszcze:

          "Witaj zegarze w którym
          nazad jest cofnione
          Słońce dziesięcią linij,
          Gdy Słowo Wcielone..."

          Skąd się wzięła ta metafora? (od pewnego wydarzenia biblijnego).

          A co do "Niezwyciężonego plastra miodu Samsona"
          -
          to powtarzają się wspomnienia dziecinne, w których bohaterowie
          śpiewali ten fragment ni mniej ni więcej, tylko:

          "Tyś niezwyciężonego plask w mordę! Samsona..."
    • agrescik75 Artykuł z Gościa Niedzielnego 10.10.06, 23:22
      goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1132062430&dzi=1104764436
      Szczególnie polecam fragment odnośnie kościoła do którego sama chodzę -
      krakowskich dominikanów smile
      • mama_kasia Re: Artykuł z Gościa Niedzielnego 11.10.06, 08:51
        z artykułu:
        " To ksiądz będzie zatrudniał organistę i dawał mu takie, a nie inne zlecenia. Jeżeli ksiądz będzie człowiekiem wrażliwym na piękno, jeżeli będzie cenił tradycję, to ta wrażliwość zaszczepi się u parafian."
        Ale można też być odwrotnie. Mądry, wrażliwy organista może zmieniać
        obraz śpiewu w kościele. U nas tak się dzieje, za co Bogu dziękuję smile
        Szkoda, że nie na codzień, ale nasz organista nie jest na etacie.
        Służy tylko od czasu do czasu, ...ale na Triduum Paschalne zawsze.
        A liturgię paschalną mamy prawie tak piękną jak u Dominikanów w Krakowie smile
        Zresztą w "Liście" (chyba w 2004 roku) był artykulik o tej liturgii
        u nas - chyba pod tytułem "Nie tylko u dominikanów" wink)
        • agrescik75 Re: Artykuł z Gościa Niedzielnego 11.10.06, 09:02
          Wszystko może działaćw dwie strony.
          Kiedyś trafiłam na forum organistów smile Wielu żaliło się, że księza usiłują
          wpływać na ich prace, ale nie w celu poprawy jakosci liturgii, tylko w celu
          pójścia po jak najmniejszej linii oporu (bo po co się wysilać, uczyć nowych
          piesni itp. jak mozna bez wysiłku grać ciągle to samo) sad
    • mader1 Re: dlaczego nie śpiewacie/ śpiewają ? 11.10.06, 09:35
      Współczuję szczerze Alex, jeżeli musi ( tak czasem bywa) chodzić na msze w
      oprawie, której nie czuje sad
      Przyznam, ze i mnie to się zdarzało i pamiętam wtedy, że moją przewrotną myślą
      było " pewnie muszę odpokutować za te wszystkie razy, kiedy mogłam przyjść jak
      chciałam i kiedy chciałam, a nie chciałam " wink)))) Ale to w moim przypadku. Na
      szczęście Alex czas płynie. Pewnie za jakiś czas trafisz w miejsce, które Cię
      zachwyci - może to marne, ale zawsze pocieszenie.
      Ale dlaczego nie śpiewasz ?
      Zrozumiałam z Twojego postu, że oprawa jest taka, że Twój głos, choć może nie
      najczystszy i nie szkolony, nie może jej zepsuć.
      Przyznam, że mnie tez jak W. martwi, że ludzie nie śpiewają.
      I wzrusza nawet zawodzenie ( aby nie bardzo głośne).
      Naprawdę lepiej się czuję, jak ludzie w obliczu Pana tracą trochę na tej
      codziennej powadze i perfecyjności. Jak stają przed nim, takimi jacy są, nie
      bojąc się. Takimi jacy są. Więc śpiewam smile))), choć staram się nie zagłuszać
      lepszych smile)))
      • alex05012000 Re: dlaczego nie śpiewacie/ śpiewają ? 11.10.06, 15:09
        hmm, maderku,
        ja w ogóle nie śpiewam, nigdy, w kościele conajwyzej mruczę sobie w tle, jak
        jest taka zwykła łatwa jednogłosowa melodia to łatwiej... nie lubię, nie umiem,
        fałszuję, sto lat tez cichutko na imieninach, dziecku też nie śpiewam.... o...
        dzięki za słowa współczucia....
    • audita Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 11.10.06, 15:51
      Ja baaardzo lubię "starocie" - choć nie wyobrażam sobie chorału gregoriańskiego
      na "zwykłej" mszy w nowoczesnym kościele.... Ale stare pieśni polskie, Mikołaj
      Gomółka, itp są piękne - jak słyszę "Chrystus zmartwychwstan jest", to mi
      ciarki po plecach chodzą. W Niemczech ogromnie mi się podobały pieśni śpiewane
      w tamtejszych kościołach, a że śpeiwniki leżały na łąwkach, to miałam okazję
      się dowiedzieć, że ogromna większość pochodzi sprzed 300-400 lat. Takie
      dostojne, a jednocześnie nic się nie zestarzały. W przeciwieństwie - jak dla
      mnie - różnych "hitów" z lat +/- 70, które nadal pokutują w niektórych
      parafiach.
      Ogromnie podobały mi się niemal wszystkie pieśni z neokatechumenatu. Natomiast
      za absolutną pomyłkę uważam wykorzystywanie je w "normalnej" liturgii. Ani styl
      nie ten, ani wykonanie, a poza tym niektóre trudno zrozumieć bez kontekstu.
      Aha, bardzo lubię też niektóre piosenki z liturgii dla przedszkolaków w mojej
      nie-parafii smile))) Nie są oklepane, nie są (wbrew pozorom) infantylne, za to
      bywa, że potem cały dzień "chodzą" za mną. Podobnie jak Arka Noego (nie
      wszystkie, ale mam parę takich faworytnych).
    • mama_kasia Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 11.10.06, 16:08
      Przypomniało mi się coś smile
      Byliśmy latem na słowacji, i tam w kościele Ojcze nasz
      śpiewano na melodię z filmy o Kolumbie. Pamiętacie?
      Melodia super, ale czy akurat do Ojcze nas big_grin ?
      Szczególnie, gdy ten sam podkład usłyszeliśmy w jaskini
      Demanowskiej (na tejże Słowacji).
    • elwinga Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 10:06
      Ja jestem chyba nietypowa, bo chodziłam przez kilka lat do zboru ewangelicznego,
      w którym królowała "współczesna muzyka chrześcijańska", z tekstami tłumaczonymi
      z angielskiego (nie zawsze, niestety, brzmiały one po polsku...) i ewentualnie
      jakąś starszą pieśnią ze "Śpiewnika Pielgrzyma" dla starszych zborowników.
      Owszem, witalność i żywotność tych piosenek ma swój wdzięk - ale, no właśnie,
      mianem "pieśni" bym tego nie określiła. Natomiast od kilku lat chodzę do zboru
      ewangelicko-reformowanego, gdzie śpiewa się ze "Śpiewnika Ewangelickiego", co
      oznacza najczęściej pieśni z XVIII-XIX wieku, tylko i li przy akompaniamencie
      organów... no i dużo bardziej się w tym odnajduję niż w owej "współczesnej
      muzyce chrześcijańskiej". Co prawda, ja w ogóle lubię, jeśli pieśń ma więcej niż
      1-2 zwrotki, choć równocześnie uwielbiam pieśni z Taize - ale, jak ktoś tu
      zauważył, one pełnią trochę inną funkcję ("medytacyjną", powiedziałabym).

      No więc, jak widać, jestem zaprzeczeniem teorii Direty, że podoba nam się to, w
      czym sami wyrośliśmy. smile
      • a_weasley Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 10:26
        elwinga napisała:

        > Ja jestem chyba nietypowa, bo chodziłam przez kilka lat do zboru ewangelicznego
        > ,
        > w którym królowała "współczesna muzyka chrześcijańska", z tekstami tłumaczonymi
        > z angielskiego (nie zawsze, niestety, brzmiały one po polsku...) i ewentualnie
        > jakąś starszą pieśnią ze "Śpiewnika Pielgrzyma" dla starszych zborowników.

        Chyba chodziliśmy przez parę lat do tego samego zboru. Skądinąd tak się tam
        zrobiło od niedawna, jak się z nimi zetknąłem w 1992, to śpiewali głównie ze
        "Śpiewnika Pielgrzyma" i to mi się bardziej podobało.

        > pieśni z XVIII-XIX wieku, tylko i li przy akompaniamencie organów...
        > no i dużo bardziej się w tym odnajduję niż w owej "współczesnej
        > muzyce chrześcijańskiej".

        To tak jak ja w zborze metodystycznym.

        > ja w ogóle lubię, jeśli pieśń ma więcej niż 1-2 zwrotki,

        O, to, to! I żeby jeszcze wszyscy śpiewali do końca!

        > No więc, jak widać, jestem zaprzeczeniem teorii Direty, że podoba nam się
        > to, w czym sami wyrośliśmy. smile

        Ja akurat jestem w tym względzie potwierdzeniem.
        • elwinga Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 13:15

          > Chyba chodziliśmy przez parę lat do tego samego zboru.

          Chodziłeś na Puławską? smile Ale jeśli tak, to ja też tam się pojawiłam w 1992 i
          już królowała CCM. smile
      • minerwamcg Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 14:02
        > No więc, jak widać, jestem zaprzeczeniem teorii Direty, że podoba nam się to,
        > w czym sami wyrośliśmy. smile

        A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem
        królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca
        wydobywa rzeczy nowe i stare. Mt 13,52

        Wydaje mi się, że trzeba o starych rzeczach nie zapominać, a nowe tworzyć i
        rozwijać. To, co kiepskie, tandetne, doraźne pójdzie w zapomnienie i z czasem
        się wykruszy, a to co piękne zostanie i przetrwa, jak "Żale Matki Bożej pod
        krzyżem" i "Chrystus zmartwychwstan jest". Nie jest tak, że kanon pieśni
        kościelnych został stworzony raz na wieki, i nasze czasy nie mają już nic do
        dodania.
        • elwinga Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 17:07

          > Nie jest tak, że kanon pieśni
          > kościelnych został stworzony raz na wieki, i nasze czasy nie mają już nic do
          > dodania.

          Ależ ja się z tym zgadzam. I rozumiem, że dla kogoś CCM jest tym, co najlepiej
          wyraża jego relacje z Bogiem i czym mu się najlepiej modli. Szanuję to. Ale,
          powiedzmy sobie szczerze, wiele z tych pieśni ma dosyć, eee, powierzchowne
          teksty. Kiedyś byłam na koncercie staropolskich pieśni wielkanocnych - i byłam
          zdumiona głębią teologiczną tekstów!

          Ale tak sobie myślę: może pieśni religijne pełniły kiedyś nieco inną funkcję?
          Może chodziło - kiedyś, gdy umiejętność czytania i pisania nie była wszystkim
          dostępna - o nauczanie poprzez pieśni prawd wiary? A dzisiaj może mają one
          służyć głównie uzewnętrznianiu emocji?
          • minerwamcg Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 14.10.06, 12:14
            > powiedzmy sobie szczerze, wiele z tych pieśni ma dosyć, eee, powierzchowne
            > teksty. Kiedyś byłam na koncercie staropolskich pieśni wielkanocnych - i byłam
            > zdumiona głębią teologiczną tekstów!

            Powiedzmy sobie szczerze, towarzysze, "wiele" to jeszcze nie "wszystkie" smile
            Wiele współczesnych pieśni religijnych ma teksty zaczerpnięte z Pisma Świętego
            (taka np. "Chrystus Pan karmi nas" jest parafrazą Magnificat, a "Niech zabrzmi
            Panu chwała w niebiosach" to nic innego, jak kantyk trzech młodzieńców. Wiele
            jest też pieśni i piosenek będących parafrazą tekstów świętych - szczególnie
            wdzięczna jest tu "Pieśń słoneczna" św. Franciszka, ostatnio "modne" są też
            pieśni oparte na fragmentach Dzienniczka s. Faustyny. Głębi teologicznej tym
            utworom odmówić nie sposób - choć oczywiście zdarzają się też utworzy płytkie
            jak talerz pod pizzę, z uporem lansowane przez zwolenników łopatologicznej
            katechezy.
            W niektórych starych pieśniach natomiast przetrwały błędy teologiczne, na
            dźwięk których współczesny rozgarnięty duszpasterz łapie się za głowę. "A nasze
            serca zimne jak lód i próżny dla nich Twej Męki trud" albo "Lecz kiedy Ojciec
            rozgniewany siecze, szczęśliwy kto się do Matki uciecze" - takich przykładów
            jest więcej.
            Nie w tym rzecz, żeby w Kościele nie było rzeczy nowych, albo żeby nie było
            starych. Rzeczy stare dotrwały do dziś m.in. dlatego, że były ponadprzeciętne.
            Z naszych czasów też nie wsystko zostawimy następnym pokoleniom.
            "Wszystko badajcie - a co szlachetne, zachowujcie" 1Tes 5,21.
            --
            Osoby mrowie a mrowie
      • minerwamcg Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 14:20
        > z tekstami tłumaczonymi
        > z angielskiego (nie zawsze, niestety, brzmiały one po polsku...)

        To jest właśnie to, na co cierpię będąc z Weasleyem u metodystów. Niestety,
        język polski dysponuje bardzo ograniczoną liczbą słów jednosylabowych, i
        dlatego chcąc się trzymać melodii trzeba stosować w kółko te same rymy
        męskie "śpiew-siew" i "mym-twym". Nadmiernie często zdarzają się też rymy
        wprawdzie żeńskie, ale gramatyczne - "miłości-złości" i "jego-swego" - z nimi
        tekst wygląda na to czym jest: przekład z języka obcego o innej strukturze niż
        polski. Cierpię przez to, bo pieśni metodystów, choć głęboko słuszne jeśli
        idzie o treść, są dla mnie strasznie "cudzoziemskie" w formie.
        "Śpiewnik Ewangelicki" zawiera bardzo wiele starych pieśni, od dawna
        zakorzenionych w polskim języku, w dodatku albo pisanych przez polskich
        autorów, albo tłumaczonych z niemieckiego, co jednak trochę zmienia postać
        rzeczy. Luteranie i kalwini są w Polsce od wieków i zdążyli się dorobić własnej
        tradycji w pieśniach kościelnych - metodyści jeszcze nie.
    • nordynka1 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 12:40
      tyle ciekawych tematów a tu nijak nie można się dorwać do komp..mam chwilkę,
      więc piszę

      Nie mam nic przeciwko zespołom gitarowo-fletowym na Mszy świętej pod pewnymi
      warunkami: 1. właściwie dobrane pieśni tak pod względem tekstu (do czytań czy
      święta) jak i melodii (nie każda się nadaje na każdą okazję) - tu trzeba i
      wiedzy i wyczucia. 2. Zespół prowadzi śpiew a nie uskutecznia występ solowy.
      Mało rzeczy w kościele drażni mnie tak, jak zespół który śpiewa dla siebie,
      jakby był na scenie. 3. jeśli teksty nie są znane zapoznanie z nimi ludzi, tak
      by wszyscy mogli się włączyć. Można wyświetlić na ekranie, można rozdać
      kartki..To zresztą wiąże się z pkt 2.
      Kilka lat śpiewałam w scholi przy kościele św Jana w Gdańsku - kościół nie jest
      parafialny, Msze Święte odbywają się tylko w niedziele o 12 i w święta, nie ma
      organów bo praktycznie cały czas jest w odbudowie. Jest to kościół
      Duszpasterstwa Środowisk Twórczych. Śpiew na Mszy Świętej wiele lat prowadził
      muzyk (teraz się osoba zmieniła, ale też jest nią muzyk) który na co dzień para
      się jazzem. Gra na akordeonie i pianinie. Bywał tez organistą. Na tych Mszach
      grał na akordeonie - choć ponoć istnieje wykaz instrumentów jakich można używać
      podaczas liturgii i akordeonu wśród nich nie ma. Napisał wiele pieśni z tekstem
      z Pisma Świętego, które śpiewane są w tym kościele i doskonale wpisują się w
      liturgię. Instrument również. Zawsze przed Mszą nowe lub dawno nie śpiewane
      pieśni były ćwiczone z ludźmi. Zawsze jest plik tekstów dla ludzi - mogą je
      brać i śpiewać razem ze scholą. Często wśród pieśni były też i te stare i
      dobrze ludziom znane.
      A mnie to ciarki przechodzą przy "Krzyżu święty nade wszystko"...który to
      wiek? XVII?
      a - jeszcze o organistach - bywają tacy, z którymi nie da się razem śpiewać -
      mieliśmy takiego w parafii. Nie wiadomo było kiedy początek kiedy koniec, jakie
      słowa..mylił się, fałszował - on swoje, ludzie swoje. To już lepiej mieć cichą
      Mszę. Nawet niedzielną.
      • elwinga Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 13.10.06, 13:19

        > 2. Zespół prowadzi śpiew a nie uskutecznia występ solowy.
        > Mało rzeczy w kościele drażni mnie tak, jak zespół który śpiewa dla siebie,
        > jakby był na scenie.

        O tak, pełna zgoda.

        A skoro o ciarkach mowa, to mnie przechodzą ciarki zawsze przy "Na krzyżum
        przelał krew" (z 1899, śpiewane u nas w Wielki Piątek) i "Bronże Panie nas na
        wieki" (tekst z 1782, melodia z 1648, jak informuje "Śpiewnik Ewangelicki" smile)
        • berek_76 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 15.10.06, 17:47
          A mnie zawsze ciarki przechodzą na "Archanioł Boży Gabryjel...".

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • luccio1 Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 14.10.06, 20:15
        nordynka1 napisała:
        > A mnie to ciarki przechodzą przy "Krzyżu święty nade wszystko"...który to
        > wiek? XVII?
        Chyba nawet koniec XVI.
        Poza tym: są pieśni, których zapewne nie dałoby się już dziś spiewać - ale same
        teksty działają, gdy się je po prostu czyta, jak dobre wiersze.
        Pamiętam taką pieśń ze śpiewnika Diecezji Opolskiej "Droga do Nieba" (niestety
        tylko sam początek):
        Nie tu Ojczyzna, ani dano komu
        Tu się doczekać wieczystego domu.
        Sąd nieodwłoczny i dekret straszliwy:
        Że umrzeć musi każdy człowiek żywy.

        Ni się wyprosić, ni wykupić może,
        Lecz umrzeć musi, kiedy Bóg tak każe
        (...)
        [NB: "Ojczyzna" znaczy tu jeszcze po staremu: Ojcowizna].
        • agrescik75 Nie tu Ojczyzna, ani tu nikomu 15.10.06, 00:38
          Nie tu Ojczyzna, ani tu nikomu
          Dano na świecie wieczystego domu;
          Wyrok niezmienny i dekret straszliwy
          Że umrzeć musi każdy człowiek żywy.

          Ni się wykupić, ni wyprosić może,
          Uciec, ani skryć, gdy Bóg umrzeć każe;
          Nikogo nie minie, ani daruje,
          I nikt nas z śmierci rąk nie wyratuje.

          Ten co się rodzi, co żywota skusi,
          Choćby był królem, wszak umierać musi;
          Sławę, godność, uciechy, wywczasy
          Opuścić musi na potomne czasy.

          Z światem się żegnać, o wielka to trwoga!
          Pójść w straszną wieczność, przed sąd stanąć Boga.
          Jakbyś tedy rad, żebyś i poczciwie
          I na wsze czasy żył był świętobliwie.

          (Droga do Nieba; Diecezja Opolska, 1981)
          • luccio1 Re: Nie tu Ojczyzna, ani tu nikomu 15.10.06, 15:55
            Racz Wiekuiste dać Odpoczywanie
            Duszom umarłych, Najłaskawszy Panie!
            A Światłość Wieczna niechaj im przyświeca,
            Niech oglądają Twe Niebieskie Lica!

            Uwolnij, Panie, z więzów zmarłych dusze,
            W Swym Miłosierdziu ulżyj ich katusze.
            Niech im Twa Łaska, Wiekuisty Boże,
            Ujść Twego gniewu w Dzień Sądu pomoże!

            Słodki Baranku, Zbawicielu, Panie,
            Racz im dać w Niebie wieczne Pomieszkanie,
            I w wiekuistej dozwól im Światłości
            Oglądać Ciebie w Wiecznej Szczęśliwości!

            Jeden rzeczownik: "pomieszkanie" zamiast "mieszkanie" wskazuje, że autor tekstu
            wychował się w "Księstwie Bałaku", czyli w Małopolsce Wschodniej/Ziemi
            Czerwieńskiej/Rusi Czerwonej.
            Oczywiście, aby się prawidłowo rymowało, Światłość Wieczna miała "przyświcać";
            a poza tym zbawieni powinni byli móc przez całą wieczność "obglądać" Boga
            twarzą w twarz.
            • agrescik75 Śpiewnik / modlitwenik..... 15.10.06, 18:40
              Przy okazji przyszło mi do głowy.

              "Droga do Nieba" to modlitwenik/śpiewnik z mojego dzieciństwa. Wychowałam się w
              Diecezji Opolskiej (dziś: w Diecezji Gliwickiej).
              Z dzieciństwa pamiętam, że "Drogę do Nieba" miał kazdy. Większosc ludzi
              przynosiła ją ze sobą na msze. Kiedy trzeba było śpiewać to każdy kto nie znał
              tekstu na pamięć otwierał ksiązeczkę (czasami podawano głośno numerek pieśni).
              Niedawno byłam w moim kościele (obecnie katedrze) i jakoś nie zauważyłam żeby
              ludzie mieli modlitweniki.

              Tutaj gdzie mieszkam obecnie, w ogóle nie ma jakiegoś oficjalnego modlitwenika
              (ja nic o tym nie wiem, ale gdyby był to przez 13 lat kótre tu mieszkam chyba
              bym się zorientowała wink ) Co prawada w kościele, do którego chodzę przed mszą
              niedzielną rozdawane są kartki z tekstani i nutami, a nowe pieśni są ćwiczone
              wcześniej, jednak to wielka rzadkość takie przygotowywanie tekstów do wspólnego
              śpiewania (ja nie spotkałam się z tym w żadnym innym kościele - choć przyznaję:
              nie znam za wielu kościołów).

              Trudno się dziwić, że ludzie nie śpiewają w kościele. Ja osobiście mam słabą
              pamięc do tekstów i gdyby nie te kartki, które dostajemy oraz to, że mogę sobie
              popatrzeć na ten tekst z bliska (z rzutnika to nie to samo - zresztą nie każdy
              widzi i nie wszędzie są rzutniki) to pewnie też nie otworzyłabym buzi w czasie
              śpiewania.
              • luccio1 Re: Śpiewnik / modlitwenik..... 15.10.06, 19:25
                Ten śpiewnik miał też wersję niemiecką: "Der Weg in Himmel". Książki samej nie
                widziałem, ale słyszałem o tym bodajże z jakiegoś wywiadu ks. biskupa Alfonsa
                Nossola.
                W ogóle tradycja jednolitego śpiewnika z ponumerowanymi pieśniami pochodzi z
                Niemiec. Śpiewnik dla krajów niemieckojęzycznych funkcjonuje do dziś i ma
                tytuł "Gotteslob". Poznałem go po raz pierwszy podczas pobytu w Austrii 25 lat
                temu - wydanie, które miałem w ręku, posiadało specjalną wkładkę "austriacką",
                gdzie był też dsiejszy austriacki hymn państwowy ze słowami Pauli
                Peradowić: "Land der Berge, Land am Strome...", napisanymi do melodii Mozarta
                (jakiegoś hymnu wolnomularskiego!) - tam śpiewa się to w kościele na uroczystej
                Mszy św. w "Staatsfeiertag" 26 października [rocznica przywrócenia Austrii
                suwerenności państwowej w r. 1955].
                W tradycji polskiej rozumiało się samo przez się, że pieśni kościelne,
                przynajmniej te podstawowe, należy znać na pamięć - i nie tylko pierwszą i
                drugą strofę... To przekonanie trwa do dziś - stąd m.in. brak do dziś
                jednolitego katolickiego śpiewnika ogólnopolskiego.
                • elwinga Re: Śpiewnik / modlitwenik..... 15.10.06, 21:33
                  Kościoły luterański i reformowany w Polsce (a także polskojęzyczne kościoły
                  luterańskie w Czechach) posiadają nowy, wspólny "Śpiewnik Ewangelicki", który
                  oprócz bogatego repertuaru pieśni (jest ich 955!) zawiera też część
                  modlitewnikową, czyli opis porządków nabożeństw luterańskiego i reformowanego,
                  omówienie istoty nabożeństwa, modlitwy okazjonalne (np. z okazji chrztu
                  dziecka), propozycję liturgicznej modlitwy codziennej itp. Bardzo to pożyteczne
                  wydawnictwo.

                  > W tradycji polskiej rozumiało się samo przez się, że pieśni kościelne,
                  > przynajmniej te podstawowe, należy znać na pamięć - i nie tylko pierwszą i
                  > drugą strofę... To przekonanie trwa do dziś - stąd m.in. brak do dziś
                  > jednolitego katolickiego śpiewnika ogólnopolskiego.

                  No właśnie, ciekawe, czy to rzeczywiście stąd?
                • minerwamcg Pamiętam Gotteslob! 15.10.06, 22:56
                  I też z austriacką wkładką. Były tam pieśni, modlitwy, części stałe Mszy
                  świętej - ot, taki Handbóg w ogólności.
                  W Kościele Katolickim w Polsce jest - pewnie zdziwię tym niejednego -
                  jednolity, oficjalny śpiewnik kościelny. To "Śpiewnik Kościelny" ks. Jana
                  Siedleckiego, wielokrotnie uzupełniany (40 wydań) i oficjalnie zatwierdzony
                  jako zbiór śpiewów liturgicznych KK.
                  Niestety, tym śpiewnikiem posługują się wyłacznie (albo prawie wyłacznie)
                  organiści. Nie jest używany jak kancjonał w kościołach protestanckich - a
                  szkoda. Prawdopodobnie wpłynęła na to praktyka używania rzutników.
                  Co do tych ostatnich, to zamysł był genialny, niestety wykonanie do chrzanu. W
                  wielu kościołach rzutniki stoją popsute albo nie ma ich kto obsługiwać, wielu
                  księży i organistów poszło też na łatwiznę, opracowując w slajdach tylko po
                  jednej-dwie zwrotki pieśni.
                  Co do tych jednej-dwóch zwrotek - w przepisach liturgicznych jest wyraźnie
                  napisane, że pieśń towarzysząca obrzędowi ma trwać tyle, ile obrzęd, nie
                  dłużej. Bracia protestanci mają inaczej - śpiew jest samoistną częścią liturgii
                  i podczas śpiewania pieśni nic się innego nie robi, toteż można sobie pozwolić
                  na wszystkie zwrotki. Może i u nas coś by się z tego przyjęło?..
                  • minerwamcg PS. Jeszcze jeden "oficjalny" śpiewnik 15.10.06, 23:01
                    Nowozesne, a przynajmniej nowsze pieśni zatwierdzone do wykonywania w czasie
                    liturgii znajdują się także we wspomnianym już przeze mnie na tym miejscu
                    śpiewniku "Exsultate Deo" - on też ma status "oficjalny" i na szczęście czasem
                    jednak ktoś świecki się nim posługuje: Oaza, Służba Liturgiczna, różne inne
                    wspólnoty.
    • monikadz Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 19.10.06, 14:33
      A ja przeciwnie - bardzo lubię tą radość płynącą ze spiewu - oczywiście jesli schola jest z tych umioejących śpiewać! Dlatego też często chodzę do Dominikanów na msze studenckie.
      Czy znacie zespól Deus Meus? Jesli nie - to polecam!
    • dominikjandomin Re: typ/rodzaj mszy ...oprawa mszy.... 18.10.07, 12:55
      alex05012000 napisała:

      > witam,
      > tak z ciekawości czy to ja jestem taka staromodna czy moze jest
      więcej
      > konserwatystów...
      > chodzi o mszę katolicką, ale w innych kościołach pewnie
      podobnie..., otórz ja
      > nie ścierpywam i jest dla mnie wielką katuszą uczestnictwo we
      mszy, na której
      > występuje zespół: śpiewająco-grający, z gitarami, fletem,
      keebordem i tego
      > typu rozrywkowymi jak dla mnie instrumentami, melodiami, grający i
      śpiewający
      > podczas mszy... nie trawię ALLELUJA na 10 głosów w 43 tonacjach,
      ŚWIĘTY,
      > ŚWIĘTY ... też jakiś udziwniony, rozumiecie o co mi chodzi
      napewno; co innego
      > organy, organista i ewentualnie chór w tradycyjnym tego słowa
      pojęciu, to
      > owszem, ale te prawie rockowe melodie w kościele są dla mnie nie
      do
      > przyjęcia, ludzie sie kiwają, postukują butami nawet! to jest
      dobre na
      > spotkaniu na łonie natury, ale nie w kościele...
      > czy tylko ja jestem taką niepoprawną tradycjonalistką
      konserwatywną? a moze
      > świat sie zmienia i trzeba chcąc nie chcąc sie przystosować...

      Mogę się pod tym podpisać obiema rękami i nogami. Nie trawię takich
      rzeczy na liturgii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka