Dodaj do ulubionych

ocenianie innych

12.01.07, 10:08
zaznaczę, że chodzi mi o ocenianie, a nie potępianie!

sytuacja jest taka: dziecko chce zanocować u kolegi, ale wiadomo, że rodzice
kolegi się rozstali, a w tej chwili w domu kolegi mieszka nowy znajomy mamy

co robicie?
ciężko 'karać' dzieci za decyzje dorosłych (nie chodzi o rozwód, ale o
nieunormowaną sytuację), ale z drugiej strony nie każdy chce wystawiać własne
dziecko na zgorszenie taką sytuacją (padł taki argument)
a może to za duża ingerencja w prywatność?
czy mamy prawo tak oceniać, czy mamy prawo wymagać (nawet tylko hipotetycznie)?

to nie mój dylemat, ale bardzo jestem ciekawa Waszego zdania
ja jeszcze nie wiem co o tym myśleć

ps. jest na forum wątek o wścibskich sąsiadach, ale naprawdę nie o ten rodzaj
"oceniania" mi chodzismile
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: ocenianie innych 12.01.07, 10:19
      ale z drugiej strony nie każdy chce wystawiać własne
      > dziecko na zgorszenie taką sytuacją (padł taki argument)

      Ale na czym miałoby polegać to zgorszenie? W jakim wieku jest dziecko?
      Co ono z tego rozumie?
      • samboraga Re: ocenianie innych 12.01.07, 10:51
        no właśnie, co ono z tego rozumie...mam raczej wrażenie, że rodziece chcą go
        uchronić przed uznawaniem takich sytuacji za oczywistość, że zanim zrozumie to
        już zaakceptuje
        wiek 3 kl. podstawówki i wie, że tata kolegi nie mieszka z nim, ale jak zachodzi
        do kolegi 'na komputer' to wie, że ktoś inny z nimi mieszka
        może nie byłby problemu gdyby rodzicom nie były znane takie szczegóły (zwykle
        nie znamy aż tak rodziców kolegów dzieci), ale tak się składa, że są znane, jak
        przedstawić dziecku tę sytuację?
        a zgorszenie - to jest pytanie co dla kogo jest zgorszeniem, dla tych ludzi
        zgorszeniem jest brak kolejnego ślubu
        i właśnie się zastanawiam czy to słuszne


        • mama_kasia Re: ocenianie innych 12.01.07, 11:21
          jak
          > przedstawić dziecku tę sytuację?
          Tak, jak ona wygląda.
          W stosunku do moich dzieci jestem gaduła (tylko w stosunku do nich smile
          i rozmawiam z nimi o takich sytuacjach. Tak po prostu, tak jak to
          wygląda, starając się nie oceniać ludzi, a sytuację.
          Pewnie mimochodem taka rozmowa w domu by się pojawiła.
          A pójść do kolegi bym pozwoliła.
    • maadzik3 Re: ocenianie innych 12.01.07, 11:13
      Ja bym chyba normalnie pozwolila zanocowac (gdybym nie miala innych zastrzezen),
      gdybym miala pewnosc ze dziecko wie ze dorosli mieszkajacy w tym domu to nie
      ojciec kolegi (pewnie wie, choc niektore rzeczy dzieci przyjmuja za pewnik i nie
      mysla bo nie ma to dla nich znaczenia) i dziecko wyraziloby chec dyskusji o tym
      - rozmawialabym. Rozmowa zawsze sie przyda - na kazdy tematsmile))
      M.
      • alex05012000 Re: ocenianie innych 12.01.07, 11:34
        sytuacja jest taka: dziecko chce zanocować u kolegi, ale wiadomo, że rodzice
        kolegi się rozstali, a w tej chwili w domu kolegi mieszka nowy znajomy mamy
        co robicie?
        pozwalam mu/jej zanocować!!! nie widze problemu... sytuacja rodzinna rodziców
        kolegów/koleżanek mojej córki mnie nie interesuje, no chyba, że ktoś z rodziców
        byłby narkomanem, alkoholikiem lub dajmy na to byłym skazanym, osoba cieżko
        chorą psychicznie ... : wtedy istniała by obawa, ze moze stać sie dziecku
        krzywda i nie pozwoliłabym nocować u kolegi... To, ze my z mężem mamy ślub i
        tworzymy zgodną rodzinę jest przykładem do naśladowania, ale nie wszystkim sie
        tak układa i im wcześniej dziecko to zauważy i zrozumie tym lepiej, należy
        dziecku tłumaczyc jaki model jest właściwy, ale zaznaczyć,ze nie wszystkim sie
        udało ten stan osiagnac, zwłąszcaa, ze dzieci nie są tu niczemu winne!
        • mamamonika Re: ocenianie innych 12.01.07, 14:05
          Podpisuję się
    • berek_76 Re: ocenianie innych 12.01.07, 13:33
      Mam koleżankę, a razem mamy kolegę smile Znamy się wszyscy od dzieciństwa. Rodzice
      koleżanki się rozwiedli. W związku z tym rodzice kolegi przestali bywać w domu
      rodziców koleżanki, a kolega przestał koleżankę widywać. Z przyczyn, o których
      zapewne piszesz, tzn z obaw o "akceptację" sytuacji.

      IMO to nie jest dobre. Bo dookoła pełno jest sytuacji negatywnych, ale
      wychowanie dziecka chyba jednak nie powinno polegać na odcinaniu go od
      rzeczonych w każdej sytuacji. W końcu kolega nie jest nic winien temu, że jego
      rodzice się rozwiedli, a mama mieszka z kimś innym - czy taka sytuacja powinna
      oznaczać brak kontaktu z kolegami? W imię ochrony przez zgorszeniem?

      dziecko w wieku lat 10 powinno juz chyba wiedzieć, że sytuacje są różne. Że nie
      wszyscy sa wierzący, że ludzie mają różne sposoby na życie. Że nie wszystkie są
      według nas godne naśladowania, ale to nie znaczy, że przez to są godne potępienia.

      Ten temat jest mi szczególnie bliski, bo tak czy inaczej kiedyś pojawi się w
      życiu moich dzieci. A nawet bliżej, bo to tych dzieci właśni rodzeni rodzice
      układają sobie teraz życie na nowo. I dopiero wtedy widać, jak cholernie
      boleśnie życie weryfikuje pewne kwestie...

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • samboraga Re: ocenianie innych 12.01.07, 14:09
      dodam tylko, że jako, że sama wychowałam się na podwórku z koleżankami z domów
      alkoholików i żyjęwink to nie zamierzam ingerować w znajomości dziecka (raczej...)
      tutaj chodziło jednak o kwestię światopoglądową, a jako że ja dośc liberalna
      jestem w wielu religijnych kwestiach to pytam Wassmile
      Berek, naprawdę nie chodziło, że kolega to dziecko rozwodników, naprawdęsmile Może
      zabrzmiało jak konserwa moralna, ale to naprawdę otwarta rodzina, tylko w ten
      sposób postanowiła uświadomić dziecku, że to nie jest stan akceptowalny dla nich
      jeśli dziecko ma tam nocować. A chłopcy przyjaźnią się dalej, tu nie ma problemu.
      Dziwne stanowisko, prawda?
      • alex05012000 Re: ocenianie innych 12.01.07, 14:52
        z tym alkoholikem to chodziło mi taki obrazek: moje dziecko nocuje u x, a tam o
        22h00 przychodzi pijany ojciec, rzuca k.... albo krzesłem w żonę....
        a stanowisko dziwne, bo przyjaźnić się można a nocować nie? nie rozumiem, jeśli
        stan jest dla rodziców nieakceptowalny to powinni zerwać znajomość...skoro nie
        zerwali to nie powinni bronic wizyt, w tym nocowania...
        • otryt Nie sądźmy zbyt pochopnie 16.01.07, 14:45
          alex05012000 napisała:

          >o 22h00 przychodzi pijany ojciec, rzuca k.... albo krzesłem w żonę....
          >a stanowisko dziwne, bo przyjaźnić się można a nocować nie? nie rozumiem,
          >jeśli stan jest dla rodziców nieakceptowalny to powinni zerwać znajomość.

          Cóż winne dziecko, że ma takiego ojca? Bardzo cierpi z tego powodu. Czy trzeba
          mu dokładać cierpień zabierając przyjaźń naszego dziecka?

          Mój syn przyjaźnił się z chłopakiem (mieli wtedy po 10 lat), którego ojciec za
          próbę zabójstwa (otrucie) swojej żony trafił na kilka lat do więzienia. Matka
          spędziła wiele czasu w szpitalu, zanim ją odratowano. Później trafiała do
          szpitala z powodu depresji. Ich syn był czysty jak biały zeszyt, łaknął innego
          życia i innego świata. Ufny i otwarty. Często braliśmy go ze sobą na wycieczki
          z naszymi dziećmi, chodził z nami na wszystkie teatry uliczne, na wycieczki za
          miasto, na plażę. Potem ten chłopak, gdy ojciec wyszedł z więzienia ciągnął
          swoich rodziców na te teatry uliczne. Kilka razy spotkaliśmy na tych teatrach
          całą ich rodzinę. Tak bardzo chciał im pokazać inny świat. Nie sądźmy zbyt
          pochopnie.
    • mader1 Re: ocenianie innych 12.01.07, 17:28
      Dla mnie pozwolenie na przyjaźń z jakimś dzieckiem, a pozwolenie na nocowanie
      w jego domu, to nie to samo.
      w przypadku rodziny, o której piszesz, pozwoliłabym pójść i zanocować. Przy
      okazji porozmawiałabym z dzieckiem - trzeba się cieszyć, że zna się całą
      sytuację i można o niej pogadać, rozwiać wątpliwości. Mogłoby się zdarzyć i
      zdarzy się, że dzieciaki będą rozmawiały o swoich rodzinach i miały rózne
      zdanie na ten temat. Trzeba dziecko na to przygotować.
      Natomiast niektórzy wcale nie pozwalają małym dziecioma na nocowania u kogoś.
      Innym razem taki brak pozwolenia jest zółtą kartką dla rodziców dziecka.
      Miałam taką sytuację, kiedy moja 9 latka była u koleżanki dwa dni. Cudowna
      rodzina. Ale pierwszego dnia głównie oglądały filmy - 3 czy 4. Drugiego rodzice
      zawieźli je do centrum handlowego, dali pieniądze na pizzę, potem na kino.
      Spędzały tam same dośc długi czas.
    • pysio8 Re: ocenianie innych 12.01.07, 22:58
      Ocenianie innych przychodzi nam tak łatwo, gorzej z samooceną.

      To trochęwink obok tematu...czasem wydaje nam się, że jesteśmy dobranym, dobrym
      małżeństwem, takim, że tylko brać z nas przykład surprised A jednocześnie tkwimy w
      grzechu po uszy, twierdząc, że wcale tego grzechu nie ma, a jedynie nas -
      dobrych, pracowitych, rzetelnych ludzi, kościół (instytucja)po prostu 'się
      czepia'. Najtragiczniejsze jest to, że inni widzą ten grzech, a my sami nie -
      jesteśmy ślepcami. Nie chcemy uznać własnej grzeszności myśląc, że skoro tacy
      dobrzy, porządni jesteśmy, to nie mamy z czego się spowiadać...

      Czy pozwoliłabym dziecku 9-letniemu na nocleg poza domem? Chyba tylko u mojej
      siostry, teściowej. Musiałabym być pewna ludzi, którym powierzam
      dziecko...jeśli nasunęłyby się jakieś wątpliwości, to niestety nie.
      Mój syn za nic nie chciał nocować u swojej drugiej babci, a mojej teściowej, za
      to córka cieszy się na każde spotkanie z babcią i ciocią, nocuje bez problemu.
      Doświadczeń z noclegiem moich dzieci u obcych ludzi nie mam, ale wyczuwam jakiś
      opór w sobie na samą myśl.
    • dorotkak Re: ocenianie innych 13.01.07, 17:30
      myślałam o podobnym wątku, tylko w bardziej ogólnym ujęciu
      a myśłalam dlatego, że od jakiegoś czasu zajmuję się szkoleniami w mojej firmie
      tzn szkolenia i dla nowych pracowników i dla obecnych, także takie szkolenie to
      niezłe pole do obserwacji, a ja muszę piszę ocene każdej osoby. Oceny to są
      wykorzystywane w kształtowaniu dalszej kariery danej osoby, więc czy mam prawo
      do decydowania o czyjejś przyszłości??? wyjaśniłam już osobie z HR która poźniej
      dotaje te oceny że są to raczej moje spostrzenia i że naparawdę nie chcę nikogo
      skrzywdzić.
      • magdalaena1977 Re: ocenianie innych 14.01.07, 00:20
        dorotkak napisała:

        > od jakiegoś czasu zajmuję się szkoleniami w mojej firmie (...)
        > muszę piszę ocenę każdej osoby.
        > czy mam prawo do decydowania o czyjejś przyszłości???
        Ależ oczywiście, że masz ! To co robisz jest dla mnie absolutnie normalne,
        naturalne i oczywiste.
        Szef ocenia swoich pracowników - dobrym daje premie, złym nagany itp.
        Nauczyciel stawia jedynki i szóstki.

        > wyjaśniłam już osobie z HR która później dostaje
        > te oceny że są to raczej moje spostrzeżenia i
        > że naprawdę nie chcę nikogo skrzywdzić.
        IMHO wystarczy, że będziesz oceniać szczerze i uczciwie - przecież negatywna
        ocena wcale nie musi się równać skrzywdzeniu danej osoby.

        drastyczny przykład:
        Jeśli ktoś jest złym sprzedawcą - jest nieśmiały, nieprzekonujący itp. nie ma co
        tego przed nim (ani przed pracodawcą) ukrywać. Dalsze zatrudnianie go na takim
        stanowisku mija się z celem - przedsiębiorstwo ma gorsze wyniki, a człowiek się
        męczy. Jeśli nie będziesz mu robić złudzeń, poszuka innej pracy - być może
        lepiej dopasowanej do jego osobowości i zdolności.
        • dorotkak Re: ocenianie innych 14.01.07, 17:30
          madziu, to co piszesz to prawda najprawdzowsza i ja to wszytsko wiem
          tylko to co mnie nurtuje to fakt czy ja po 2 tyg wiem o tych ososbach na tyle
          duzo , zeby komus wystawic ocene??? staram sie ta ocene przedstawiac w formie
          spostrzezen i raczej wychwytywac pozytywne strony, a gorsze jako pbszary do
          rozwoju, dobrze robie??
    • hipopotamama Re: ocenianie innych 13.01.07, 20:07
      Nawet jeżeli mieliby ślub to i tak będzie to KOLEJNY, a czy kolejny napewno
      jest lepszy od żadnego?
      • mmk9 Re: ocenianie innych 14.01.07, 09:07
        Nie na pewno, ale to temat na osobny wątek.
        • hipopotamama Re: ocenianie innych 14.01.07, 18:07
          Przepraszam mój post tyczył się tej wypowiedzi. Powinnambyła "podczepić" się
          wyżej. Pomyłkasmile

          "a zgorszenie - to jest pytanie co dla kogo jest zgorszeniem, dla tych ludzi
          zgorszeniem jest brak kolejnego ślubu
          i właśnie się zastanawiam czy to słuszne"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka