Pozwolę sobie pociągnąć wątek Mamałgosi, bo jest bardzo inspirujący. Jaka
pokuta otrzymana na spowiedzi została Wam w pamięci? Bo była mądra, trafiona,
trudna a może zaskakująca?
Przypominają mi się tutaj dwie historie. Jedna to opowiedziana przez
Małgorzatę Musierowicz historia o hrabinie, która puszczała plotki. Ksiądz za
pokutę kazał jej rozpruć poduszkę i wyzbierać piórka po jednym...
A druga dotyczy mojej własnej babci. Opowiadała mi kiedyś, że dostała za
pokutę odmówienie z serca jednego Ojcze Nasz. I opowiadała, ile się
namęczyła, żeby tę jedną modlitwę odmówić właśnie tak, jak uważała, że trzeba.
Mój spowiednik za pokutę na ogół zadaje mi medytacje. Też się musiałam nieźle
nagimnastykować, żeby to zrobić porządnie

))