Dodaj do ulubionych

Boją się pisać...

12.06.07, 08:09
Forum ma wielu uczestników smile Bardzo to nas cieszy. Niektórzy nie piszą, bo
nie mają czasu, zerkną tylko na nasze wypociny i wracają do swoich zajęć.
Cieszę się, że zerkają wink
Inni starają się zapanować nad uzależnieniem... Albo emocjami.
Podobno niektórzy się boją...
Dlaczego ?
To dla mnie bardzo ważne.
Obserwuj wątek
    • barbie-torun Re: Boją się pisać... 12.06.07, 09:05
      * boję się pisać aby nie być okrzyczaną,
      * wyśmiewaną jak za wątek-Mamo zostań ze mną w domu-
      a była to tylko informacja o spotkaniu,
      * brak czasu aby czytać i pisać w rozwlekłych wątkach,
      * brak wiedzy merytorycznej by dyskutować na Waszym poziomie
      * zbyt błahe sprawy domowe aby poruszać na forum

      to tyle ode mnie
      • mader1 Re: Boją się pisać... 12.06.07, 09:14
        dziękuję bardzo Barbie. To bardzo ważne, co napisałaś.
        Proszę, bardzo proszę byśmy tego nie dyskutowali, nie polemizowali. Chciałabym,
        żebyśmy najpierw wszystkich wysłuchali i zastanowili się smile
      • k_j_z Re: Boją się pisać... 12.06.07, 20:10
        brak czasu
        brak wiedzy merytorycznej
        świadomośc, że i tak nie ma się nic mądrego do powiedzenia
        czasem po prostu słowa przychodzą za późno
        Ale generalnie to ja się nie boję
    • otryt Re: Boją się pisać... 12.06.07, 09:27
      Sformułowanie "boją się pisać" padło w dyskusji o reklamach. Duża szkoda, bo
      mógłbym poznać drugi punkt widzenia: ludzi rozumiejących środowisko twórców
      reklamy. Ta dysproporcja w ilości uczestników dyskusji po każdej ze stron
      wynikła z tego, że przygniatająca większość z nas jest odbiorcami reklam.
      Rozumiem, że dyskutować mając wszystkich przeciwko sobie jest bardzo
      nieprzyjemnie. Pół biedy, gdy argumentują merytorycznie. Rozumiem niechęć
      Samboragi do prowadzenia samotnej walki. To ujawniło się już przy słowie
      określającym nazwę zawodu, nawet nie weszliśmy głęboko w ten las. Gdyby ci
      ludzie, którzy boją się pisać dołączyli do Samboragi i wspólnie przedstawiali
      punkt widzenia środowiska ludzi związanych z biznesem reklamowym, dyskusja
      miałaby całkiem inny przebieg. Na jednej osobie nie spoczywałby ciężar
      odpierania argumentów wielu ludzi. To jest niewykonalne, choćby ze względów
      czasowych.

      Nie podobają mi się w telewizji dyskusje, gdy dwóch dziennikarzy staje
      naprzeciwko jednego gościa w studio. Ten gość jest w znacznie trudniejszej
      pozycji, a dziennikarze ułatwiają sobie życie. Taka jest formuła programu, tak
      to wyreżyserowano. Na forum nigdy nie wiadomo, jak rozłożą się opinie, więc gra
      jest z założenia czysta, jeśli jest prowadzona fair. Wydaje mi się, że nie
      przekroczono w tej dyskusji granic.

      Do dziś mam w pamięci dyskusję, w której osoba zakładająca wątek, mając
      wszystkich przeciwko sobie (w sensie mających odmienny pogląd na sprawę, a nie
      atakujących) opuściła nie tylko dyskusję, ale i nasze forum.
      • malgosiader Re: Boją się pisać... 12.06.07, 09:40
        czy ja się boję pisać?
        nie,
        (tzn. chyba nie, po tym jak wywołałam burzę na forum wink)

        dlaczego nie piszę, albo dlaczego piszę rzadko?
        mało czasu,
        czasu starcza czasami nad poczytanie (jak już kiedyś wspomniałam jest to dla
        mnie katecheza codzienna, dużo wynoszę z tej mojej codziennej lektury), ale na
        pisanie już mniej,

        może w wakacje, kiedy po pracy, po obiedzie, po sprzątaniu, kiedy nie trzeba
        będzie siadać do lekcji z dziećmi (no niestety moje trzeba pilnować ;-() będę
        mogła sobie pozwolić na pisanie,
        bardzo na to liczę wink
        • mader1 Re: Boją się pisać... 12.06.07, 09:52
          dziękuję serdecznie, że mimo iż się nie boisz, napisałaś smile
      • samboraga uściślenie:) 12.06.07, 12:30
        > Sformułowanie "boją się pisać" padło w dyskusji o reklamach.

        napisałam że 'nie zdecydowali się napisać'
        a powodów nie znam
        • mader1 Re: uściślenie:) 12.06.07, 16:27
          wątek powstał nie tylko w wyniku dyskusji o reklamach. Wcześniej też miałam
          takie sygnały.
      • mary_ann WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 27.09.07, 11:17
        otryt napisał:


        > Do dziś mam w pamięci dyskusję, w której osoba zakładająca wątek,
        mając
        > wszystkich przeciwko sobie (w sensie mających odmienny pogląd na
        sprawę, a nie
        > atakujących) opuściła nie tylko dyskusję, ale i nasze forum.

        Otrycie, jeśli to do mnie aluzja (watek "Nie opuszczam Kościoła"),
        to to niezupelnie tak. Czuję się w obowiązku wytłumaczyć się przed
        współforumowiczami (nie kryję, że ośmielona przez pewną dobrą duszę:-
        ).

        Na nikogo się wówczas nie obraziłam, choć nie kryję, że poczułam się
        znużona i "dojrzała do pauzy". Znacie pewnie takie uczucie, że nie
        wiecie, co właściwie w jakimć miejscu robicie, że czujecie się z
        kompletnie innej bajki. Coś takiego mnie wówczas nawiedziło.
        Musiałam odpocząć i nabrać dystansu.

        W żadnym momencie nie planowałam definitywnego odejścia. Milczenie
        przedłużyło się z powodów całkowicie pozaforumowych (życie to nie
        bajka, ech). A sami wiecie, że im więcej czasu upływa, tym trudniej
        wrócić.

        Jedną rzecz muszę podkreslić, to dla mnie bardzo ważne. To, że
        poczyłam się zbyt "inna", by ciągnąć tamtą rozmowę, nie oznacza, że
        poczułam (czy czuję się) od kogokolwiek lepsza czy mądrzejsza.
        Howgh.

        Dziękuję bardzo osobom, które po moim zniknięciu dopisały się do
        mojego wątku. Nie obiecuję, że szybko, ale postaram się do tych
        wypowiedzi ustosunkować.

        Ściskam Was bardzo
        mary_ann
        • mader1 Re: WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 27.09.07, 11:44
          smile)) nie wiem, o kim Otryt myślał, ale szalenie dziękuję za te
          słowa. Chociaż tak bylismy " wyposzczeni", że nawet jakbys się
          gdziekolwiek, przypadkiem , bez wyjaśnień wpisała i tak byśmy się
          ucieszyli smile
          • kulinka3 Re: WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 27.09.07, 12:12
            Wracaj, wracaj Mary Ann!
            Cieszę się,że dałaś znak życia.
          • mary_ann Re: WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 27.09.07, 23:15
            Bardzo wam dziękuję, kobitki, za ciepłe slowa!
            Dobranoc!
            mary_ann
        • isma Re: WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 27.09.07, 12:15
          Super, ze wrocilas!
          A ja Ci tego Bartosia ciagle jestem winna wink)).
        • sion2 mary_ann!!! 27.09.07, 14:29
          ja mam twoje ksiazki, kobieto adresu nie znam, mail przepadl w
          czasie odwirusowywania kompa, komora gdzie byl twoj numer nie
          dziala...
          a ksiazki sa niemym wyrzutem mego sumienia, chce ci je oddac, jaki
          masz adres, juz pisze na priv...
        • otryt Re: WYJAŚNIENIE?PRZEPROSINY ZBIORCZE 28.09.07, 10:44
          Cieszę się, że jesteś Mary Ann. smile) Moje słowa były rzeczywiście o
          Tobie. Nie uważałem, że się obraziłaś, bo nie było powodu. Motywy
          nieobecności mogą być bardzo różne, czasem całkiem niezależne od
          forum. Ja czasem robię sobie przerwę, aby nabrać dystansu, aby nawet
          po miesiącach stwierdzić, że mi na kimś zależy, że chcę się z
          nim/nimi się spotykać, rozmawiać. Nie chciałbym, aby działało tylko
          przyzwyczajenie lub siła bezwładności albo że wypada lub nie wypada
          lub że się powinno. Muszę wyraźnie poczuć, że naprawdę chcę.
          Rozumiem także sytuację, że wszyscy albo większość mają inne zdanie
          na sprawę. Wtedy bardzo cieszy nawet jedna osoba, która myśli
          podobnie. A gdy tej jednej zabraknie to przychodzą myśli, czy aby
          się nie mylę? Daję sobie wtedy czas, dystans, aby z tej perspektywy
          zweryfikować wygłoszone niegdyś poglądy. Pozdrawiam serdecznie.smile)
    • justyna.ada może nie tyle się boją co.... 12.06.07, 10:17
      czasem mam wiele przemyśleń ale nie ujawniam ich dlatego, że za wiele
      osobistych spraw musiałabym przy tym wywlec, a internet nie jest wcale
      anonimowy.
      Poza tym, nie mam tak ugruntowanej wiedzy jak wiele z często piszących osób.
      Po trzecie, czasem mam pogląd ale wiem (jestem człowiek grzeszny...) że nie są
      to poglądy zbyt "prawomyślne" i lepiej własną grzesznością nie epatować innych.
      Poza tym... nieraz (na różnych forach zresztą) można spotkać rozmówców o bardzo
      wysokiej inteligencji ale i ciętym języku, którym w słusznej sprawie, ale mocno
      potrafią uderzać.
      A ja potrafię też być złośliwa, ale na tym forum nie chcę.
      • alex05012000 Re: może nie tyle się boją co.... 12.06.07, 10:52
        nie boją, bo nie ma czego sie bać... tylko nie chcą się narażać na ataki,
        docinki czy kłótnie czy jakieś zbyt zażarte dyskusje, ktos coś opatrznie
        zrozumie i awantura gotowa.... to tak też i ode mnie...
        poza tym brak czasu... o ile poczytanie jeszcze jakoś można wcisnąć, to na
        pisanie nie ma dość czasu,
        poza tym ja jak justyna.ada też często nie mam wiadomości na dany temat...
        wszelkie teologiczno-uczone dyskusje, dzielenie włosa na 8 części to nie dla
        mnie...i nie umiem tak ładnie wyrazić myśli jak niektórzy uczestnicy forum.
        no i na koniec - często moje przekonania są baaaardzo odeległe od tego co
        kościół "nakazuje"...
        tyle mego...
        • kim5 Re: może nie tyle się boją co.... 12.06.07, 11:14
          Boję się pisać, bo poglądy mam czasem odbiegające od "głównego nurtu", a
          komentarze zbyt mnie bolą.
          Czasem więc wolę przemmilczeć.
      • ciociacesia Re: może nie tyle się boją co.... 12.06.07, 16:32
        > czasem mam wiele przemyśleń ale nie ujawniam ich dlatego, że za wiele
        > osobistych spraw musiałabym przy tym wywlec, a internet nie jest wcale
        > anonimowy.
        > Poza tym, nie mam tak ugruntowanej wiedzy jak wiele z często piszących osób.
        > Po trzecie, czasem mam pogląd ale wiem (jestem człowiek grzeszny...) że nie są
        > to poglądy zbyt "prawomyślne" i lepiej własną grzesznością nie epatować innych.
        > Poza tym... nieraz (na różnych forach zresztą) można spotkać rozmówców o bardzo
        >
        > wysokiej inteligencji ale i ciętym języku, którym w słusznej sprawie, ale mocno
        >
        > potrafią uderzać.
        > A ja potrafię też być złośliwa, ale na tym forum nie chcę.
        mogę się pod tą wypowiedzią podpisać z wykrzyknikiem. tyle ze ja nawet jak chce
        nie potrafie byc skutecznie złośliwa smile a tak naprawdę to boję sie artura tongue_out
    • ea-szarri Re: Boją się pisać... 12.06.07, 11:31
      Pół żartem / pół serio:
      - bo z braku doświadczeń własnych można zostać posądzonym o toczenie dyskusji
      akademickiej
      - bo podpierając się doświadczeniem własnym można zostać uznanym za osobę
      nieobiektywną i tym samym niegodną dalszej dyskusji wink

      A bardziej serio:
      - jako osoba bardziej wątpiąca niż wierząca czuję się tutaj jedynie gościem i
      staram się trzymać swoje wątpliwości na smyczy. Boję się, że moje wątpliwości i
      wynikające z nich niezbyt ortodoksyjne poglądy, są tutaj „nie na miejscu”, bo
      to przecież „wychowanie w wierze” jest...
      • minerwamcg Re: Boją się pisać... 12.06.07, 12:59
        - bo nawet uchylając się od dyskusji i uzasadniając szczegółowo czemu to robią,
        mogą zostać oskarżone o zabranianie komuś udziału w tejże, jak ja niedawno
        zostałam (i to przez moderatorkę),
        - bo odmawiając dyskusji, by kogoś nie urazić, mogą same zostać obrażone...

        No tak, tylko cały problem w tym, że ja się nie boję pisać. Co innego, gdybym
        się bała. Może powinnam zacząć?..
    • mamakini Re: Boją się pisać... 12.06.07, 12:44
      Trochę z powodu braku czasu. Jednak przyczyny o większym znaczeniu to moja
      nieśmiałość w kontaktach z ludźmi, lęk przed krytyką, nięchęć do tego, by
      znaleźć się w centrum zainteresowania. Mimo bardzo ograniczonej aktywności, z
      chęcią i zainteresowaniem czytam Wasze wypowiedzi i wielu spośród uczestników
      darzę autentyczną sympatią. Myślę też, że stopniowo, poruszając się drobnymi
      kroczkami, tzn. poczynając od bardziej błahych tematów, zacznę pisywać coraz
      więcej. Pozdrawiam
    • basia313 Re: Boją się pisać... 12.06.07, 13:33
      NApisze o sobie, bo czytam to forum juz od bardzo dawna, choc pisywalam niezbyt
      czesto.
      Nie pisalam, nie ze wzgledu na strach, ale raczej brak czasu. Czasem z
      lenistwa. Czasem tez moje poglady wydaja mi sie zbyt radykalne w porownaniu z
      Waszymi. Potem moze jeszcze doszlabym do wniosku, ze juz calkiem moje poglady
      staly sie zwichrowane, moze nawet i niechrzescijanskie.
      Kontrowersyjne, w porownaniu do wiekszosci osob, wypowiedzi czasem staja sie
      przyczyna klotni, osobistych atakow ( w czym i ja bralam udzial).
    • basia313 Re: Boją się pisać... 12.06.07, 14:11
      no ale z drugiej strony tematy religijne sa raczej kontrowersyjne i zawsze
      budza duzo emocji, wiec mysle, ze taki lekki strach jest zrozumialy.
    • rycerzowa Re: Boją się pisać... 12.06.07, 16:33
      "Boją się" to niezbyt szczęśliwe określenie, raczej - obawiają się.

      Przypuszczam,że wielu nie pisze, gdyż obawia się:
      1. Wyrażania szczerych sądów, w poczuciu odpowiedzialności za słowo.To jest
      wszak forum było nie było religijne, "i ktokolwiek byłby zgorszeniem dla jednego
      z tych maluczkich..."
      2. Niezrozumienia.
      3. Opacznego zrozumienia.
      4. Chamstwa - i na forum, i w prywatnych postach.

      Zdecydowana większość nie pisze, gdyż żyje realnym, a nie wirtualnym życiem.
      Czasem, gdy obserwuję niepoważne awantury (nie tylko na tym forum) przypomina
      się stare powiedzenie: "To wszystko z nudów, Wysoki Sądzie"...
    • mader1 Wyjaśnienie 12.06.07, 22:22
      Wątek ten wywołał wiele kontrowersji. W czasie, gdy odbierałam moją córkę ze
      szkoły - a musiałam jeszcze do tego porozmawiać z panią od francuskiego, więc
      się zeszło smile)) rozkwitła tu dyskusja na temat tego, skąd wziął się taki
      pomysł, by ten wątek założyć smile
      O tę dyskusję, jak widzimy, teraz wątek jest mniejszy smile
      Tłumaczę się.
      Już wcześniej dostawałam nieśmiałe sygnały od różnych osób, że mają obawy w
      związku z pisaniem na naszym forum. Niektórzy z tego forum rezygnowali, czy
      sygnalizowali mi, ze muszą odpocząć - zresztą ja sama zrobiłam to niedawno.
      Prawie równolegle z mailami, które dostała Samboraga, wpłynęły do mnie następne
      czy te same , co do niej - ponieważ domyślono się mojego dyżuru.Zostały one
      przesłane przeze mnie do skrzynki www do wglądu dla wszystkich moderatorów.
      Jest dla mnie rzeczą zadziwiajacą, dlaczego uczestnicy forum swoje,
      niewątpliwie wartościowe i wcale niegłupie, przemyślenia zachowują dla siebie
      miast się nimi podzielić.
      Mam oczywiście listę uczestników forum, mogłabym po kolei wysyłać doń maile i
      pytać wink)))
      Domniemywam jednak, że część z nich po prostu tylko czyta, bo tak lubi smile
      Założyłam wątek, bo chciałam poznać "skalę zjawiska" i powody.
      Cieszę się, że osoby mające obawy wypowiadają się w nim.
      Niezależnie, co o nich myślimy, proszę o poczytanie i zastanowienie się.

      Żal mi bardzo tych wszystkich ( dziękuję Ci Barbie jeszcze raz) wątków o
      błahych , codziennych sprawach w życiu chrześcijanina. Bardzo bym chciała o tym
      tu rozmawiać. Chciałabym, żeby wypowiadały się też osoby, które są nieśmiałe.
      Chciałabym, żeby nie myślały, że są za głupie.

      Na razie ten wątek jest dla nich do pisania ,a dla nas , piszących kwieciście i
      dużo do czytania i pod rozwagę.
      • kamilla14 Re: obawy cd. 13.06.07, 01:44
        Moje niepisanie tez jest prozaiczne - brak czasu nawet na czytanie - szczegolnie
        przez glebokie intelektualnie i dlugie watki czesto trudno mi sie przedrzec, a
        co dopiero cos z siebie wykrzesac...
        Jedynie w tych "blahych" i "bezpiecznych" watkach zabieram czasem glos,
        jednoczesnie trenujac pokonywanie niesmialosci, ale rzadko, gdyz nie majac
        zdania na dany temat, opinie wyrabiam sobie zazwyczaj dopiero pod wplywem
        Waszych argumentow czy autorytetow.
        Tak wiec dzialacie na mnie b. inspirujaco, ale dopisywanie sie byloby w moim
        przypadku czesto "biciem piany", a tego nie lubie i najczesciej sie tego obawiam
        przy pisaniu, jak terazsmile
        pozdrawiam, k
        • mader1 Re: obawy cd. 13.06.07, 07:47
          czasem piszesz i bardzo się z tego cieszę smile
          • netus Re: obawy cd. 13.06.07, 10:06
            Nie pisze zbyt czesto, choć czytam.
            Czasem jedank przyznam się, że nie chce mi się zabierać głosu w dyskusjach
            teologiczno-moralnych. Jestem wybiórcza w tematach - przyznaję, niekiedy nie
            mam chęci zabierania głosu (obawy czy lęki nie mają z tym nic wspólnego) w
            tematach teoretycznych - wole wątki dot. "wychowania w wierze" w praktyce, a
            nie dywagacje. A co do podnoszonego kilka razy krytykowania czy złośliwości.
            Mam wrażenie, że na tym forum jest bardzo kulturalnie i "ekumenicznie".
            • szymama Re: obawy cd. 13.06.07, 11:44
              ja sie nie boje, ale cierpie na brak czasu. Jak jeszcze przez czytanie sie
              przebije, tak przez pisanie, nie daje rady. Lubie Wasze dyskusje, lubie czytac
              Wasze wypowiedzi. Czesto stwierdzam, ze brak i wiedzy merytorycznej. Ja jakos
              ta moja wiare na serce biore (z rozumem gorzej wink). Ale staram sie, na prawde.
              Pozdrawiam.
    • babie_lato1 Piszcie, kochani, piszcie :) 13.06.07, 22:09
      Prowadziłam kiedyś przez kilka lat tzw. "grupy dzielenia" dla dorosłych osób
      przygotowujących się do sakramentów. ZAWSZE w grupce takiej znajdował się,
      powiedzmy, "lider", przynajmniej jeden - inteligentny, błyskotliwy, wygadany,
      dowcipny, pewny siebie. Gadał najwięcej i najciekawiej, podnosił poziom. Czasami
      tak wysoko, że inni milkli.
      Zawsze też były osoby, które potrafiły się przez rok w zasadzie nie odezwać.
      Zdanie KAżDEGO z Was jest bardzo cenne. Nawet kontrowersyjne, heretyckie,
      płaskie, przyziemne, niedouczone itd. Tu nie ambona. Wypowiedż Waszym zdaniem
      błaha czy niewłaściwa, więc zaniechana, może być dla kogoś bardzo ważna,
      potrzebna. Wiem z doświadczenia smile Dlatego BARDZO chcę czytać posty WSZYSTKICH
      osób, które powyżej wypowiedziały swoje obawy, opisały trudności, a także tych,
      które ciągle milczą. Myślę, że na tym forum dość jest miejsca tak na
      intelektualne dywagacje, jak na pytanie, w jaki sposób nauczyć dziecko pacierza
      czy co tam nam strzeli do głowy. Naprawdę zachęcam Was do podjęcia tego ryzyka,
      otwartości, osobiście na pewno na tym skorzystam, a i spodziewam się, że nie
      tylko ja smile
      Byle pereł przed wieprze nie rzucać. Perły to tylko w zaufane ręce...
      Natomiast jeżeli chodzi o moją aktywność - jeśli nie piszę, to z braku czasu,
      zdecydowanie za dużo siedzę przed komputerem sad
      • mader1 ja też o to bardzo proszę :) 13.06.07, 23:52
        proszę. Tak często opowiedziana przez kogoś historia, komentarz z pozoru
        prosty, problem błahy otwierał mi oczy na coś, pocieszał, dawał trochę oddechu.
        Jesteście potrzebni jak powietrze.
        Bądźcie choć krótkim słowem.
        Choć uśmiechem.
        Choć skargą.
        Wiem, że problemy, codzienne problemy niektórych z Was są trudne do opisania,
        trudne do wytłumaczenia. Pewnie nic nie zaradzimy. Ale może choć uśmiechniemy
        się wirtualnie, pomyślimy, pomodlimy się smile to zawsze więcej niż nic wink
        • mamalgosia i ja 27.09.07, 13:29
          Są osoby, które znam tylko z krótkich maili.
          Piszcie, proszę.
          Gorsi niż ja nigdy nie będziecie, a i dla mnie jest tu miejsce
          • mader1 Re: i ja 27.09.07, 14:33
            > Gorsi niż ja nigdy nie będziecie, a i dla mnie jest tu miejsce

            ja jestem gorsza tongue_out i też mam tu miejsce tongue_out
            • zuzanna56 Re: i ja 28.09.07, 00:13
              Ja rzadko piszę ale to z powodu braku czasu.
              • monibiel Re: i ja 28.09.07, 10:02
                No ja już się chyba powoli ośmielam smile)) Żeby tylko czas pozwolił...
          • tres_ka Re: i ja 28.09.07, 12:34
            Piszę mało, bo nie spędzam dużo czasu przy komputerze, a poza tym oczywiście nie
            czuję się zbyt kompetentna w wielu sprawach poruszanych tutaj. Jak piszę, piszę
            krótko, wynika to z braku czasu i z pospiechu.
            A poza tym czuję się mała w tym tłumie mądrych ludzi wink. Ale i tak jest to
            jedno z dwóch for, które najczęściej odwiedzam smile
            • inna.basia Re: i ja - w końcu dam głos :)) 23.09.08, 15:35
              Nie piszę, bo czytanie zabiera mniej czasu smile Dorzucenie swojego "ja też" jest
              bez sensu, zaś na dłuższe wywody "szkoda" mi czasu (tj nie chcę się za bardzo
              wciągnąć w rozrośnięte dyskusje, bo jak już się włączam to na 100% - pisanie na
              forach było w pewnym momencie mojego życia zarówno potrzebną dla zdrowia
              psychicznego odskocznią, jak i (w końcu) nałogiem, a wiadomo jak jest z nałogami...)

              Poza tym chyba już się wyleczyłam z wywlekania bardzo osobistych spraw na forum
              otwartym. Ostrożność - to coś nowego w moim życiu, póki nie grozi izolowaniem
              się - jest, myślę, korzystna.

              Nieprawomyślne poglądy i braki w wiedzy - a to akurat moim zdaniem jest właśnie
              dobry powód by dyskutować! by wiedzę poszerzać a poglądy po raz kolejny
              weryfikować (chyba nie tylko ja tak mam, że do tych nieprawomyślnych i często
              bolesnych poglądów stale wracam w rozmyślaniach, to czemu nie w dyskusji?)

              Pozdrawiam Wszystkich, tych więcej piszących, którzy dali nam się poznać, i tych
              raczej czytających, niekiedy anonimowych.

              BTW, taka myśl mi przemknęła - anonimowi nie znaczy gorsi, w końcu nawet dla
              anonimowych świętych KK (do którego przynależę) specjalnie święto ustanowiono W
              s z y s t k i c h Św smile I dobrze, potrzeba takiej afirmacji. I dlatego dobrze,
              że powstał ten wątek smile
              • mama_kasia Re: i ja - w końcu dam głos :)) 23.09.08, 15:42
                < anonimowi nie znaczy gorsi

                Tez tak uważam smile

                Dorzucenie swojego "ja też" jest
                > bez sensu

                A czasami to jednak ma sens smile - to poczucie, że ktoś jeszcze
                tak samo smile
              • mader1 Re: i ja - w końcu dam głos :)) 23.09.08, 16:54

                > BTW, taka myśl mi przemknęła - anonimowi nie znaczy gorsi, w końcu
                nawet dla
                > anonimowych świętych KK (do którego przynależę) specjalnie święto
                ustanowiono W
                > s z y s t k i c h Św smile I dobrze, potrzeba takiej afirmacji

                inna. basiu miło napisałaś smile
                i dobrze, że się odezwałaś
                • isma Re: i ja - w końcu dam głos :)) 24.09.08, 00:18
                  No wiec o to w tym watku chodzi. Jestescie potrzebni. Odzywajcie sie.
              • mamalgosia Re: i ja - w końcu dam głos :)) 23.09.08, 17:48
                nie zgadzam się z tym, że dorzucenie swojego "ja też" nie ma sensu
    • nati1011 Re: Boją się pisać... 23.09.08, 15:05
      nie boję się, ale jest wiele tematów związanych z wiarą, których nie
      poruszę na tym forum.
      bo:
      - za często nie daje się tu prawa do swoich interpretacji i swojego
      sposobu na wiarę. Gdy pisze o SWOICH odczuciach, czy przemyśleniach,
      inni biorą to za bardzo do siebie. W efekcie dochodzi do starć i
      konfliktów, które są zupełnie niepotrzebne.
      - często mnie boli, że moje słowa są rozumiane zupełnie odwrotnie od
      założonych intencji, a nie zawsze potrafię opisać to inaczej.
      - coraz częściej mam wrażenie, że moje poglądy są zbyt
      kontrwersyjne, zbyt radykalne do tego forum. Boję, się, ze ktoś może
      uznać, ze uważam sie lepsza czy gorliwszą, a to zupełnie nie tak -
      ja po prostu tak to czuję, co wcale nie oznacza, ze potrafie
      sprostac temu ideałowi.
      - nie potrafię wyjść poza swój horyzont wartości. Zupełnie jestem
      zagubiona w dyskusji o wierze z osobami mającymi zupełnie inny
      system wartości lub niewierzącymi.
      - często po napisaniu odpowiedzi długo sie dręczę, czy przypadkiem
      kogoś nie uraziłam i zamiast pomóc nie zaszkodziłam.

      może jednak sie boję...
      • isma Re: Boją się pisać... 23.09.08, 18:20
        Jedna uwaga na szybko.
        Okreslenie "nie daje sie tu prawa do swoich interpretacji" wydaje mi sie nieco
        na wyrost. To jest forum dyskusyjne, i dosyc naturalne jest, ze sa wyrazane
        roznice pogladow. Kazdy ma prawo sie nie zgadzac z kazdym, o ile czyni to nie
        przekraczajac granic, powiedzmy, kultury.

        I do tego prawo na forum jest. Moderacja nie usuwa postow, w ktorych ktos sie z
        kims nie zgadza - a tylko wtedy, jak sadze, byloby uprawnione twierdzenie o
        "niedawaniu prawa do..."
        • nati1011 Re: Boją się pisać... 23.09.08, 20:40
          Isma - dyplomacja nigdy nie była moją mocna stroną smile. Nie
          znalazłam innych - pewnie lepszych słów. Właśnie dlatego ten punkt
          uzupełniłam kolejnymi zdaniami o co mi chodzi. smile)

          Bardzo często było tak, że wyraźnie zaznaczam, ze chodzi wyłącznie o
          moją interpretecję, a i tak sypały się na mnie gromy, bo wiele osób
          brało to do siebie smile)

          A co do usuwania - to powiem szczerze, że parę razy miałam wrażenie,
          ze jsteście już na granicy wytrzymałości i jeszcze zdanie, a wątek
          poleci wink) Dzięki, że tak nie było smile

          Ty wiesz, jak Was wszystkich lubię. Nie porusze pewnych tematów, by
          nie prowokować ostrych spięć. A moze to po prostu to nie to miejsce.
          To jednak otwarte forum. Pewne granice musza być zachowane.
          • mader1 Re: Boją się pisać... 23.09.08, 22:42
            > Ty wiesz, jak Was wszystkich lubię. Nie porusze pewnych tematów,
            by
            > nie prowokować ostrych spięć. A moze to po prostu to nie to
            miejsce.
            > To jednak otwarte forum. Pewne granice musza być zachowane.

            I pamiętaj, że wzajemnie smile Jesteś jedną z nas. Raz się z Tobą
            zgadzam, innym razem dziwię. Piszesz w sposób poruszający...
            Pisz. A forum... no... każdy patrzy smile to prawda smile
          • isma Re: Boją się pisać... 24.09.08, 00:40
            No. Ja tez Was lubie.

            Ale widzisz - w Twoim poscie zawarl sie taki paradoks, ktory moj nieodzalowany
            szef z czasow dziennikarskich definiowal na uzytek informacji prasowych - ze z
            oczekiwaniami redakcji wobec wiadomosci jest podobnie jak z kobietami i
            garderoba: chcialoby sie miec TAKA SAMA modna sukienke, jak wszystkie kolezanki,
            ale jednoczesnie wygladac ZUPELNIE INACZEJ ;-O. A w gazecie ma byc TO SAMO, co
            we wszystkich innych gazetach, bo waznych wiadomosci przemilczec nie mozna, ale
            jednoczesnie ma byc ZUPELNIE CO INNEGO, bo z jakiegos powodu czytelnik ma wybrac
            akurat ten tytul, a nie ktorykolwiek inny wink)).

            Wiec, z jednej strony, napisalas, ze sa spory, ze sie ich obawiasz i ze ich
            unikasz. Z drugiej, wyrazilas zal, ze "nie mozna" na forum wyrazac
            kontrowersyjnych pogladow.
            A przeciez te oczekiwania, chociaz oba jednakowo naturalne - sa wzajemnie
            sprzeczne! No bo skoro mialoby nie byc sporow, to trzeba byloby cenurowac
            wypowiedzi "od (jedynie slusznej) linijki". Natomiast jesli oczekujemy prawa do
            mowienia czasem rzeczy dla nas osobiscie waznych, choc kontrowersyjnych, to
            musimy sie godzic na to, ze one moga wywolac spor (w ktorym nam sie moze nieco
            oberwac...).

            No wiec jest takie... niezbywalne napiecie, chi, chi wink)).

            Staramy sie, zeby jedno i drugie wywazyc - prawo do swobodnych wypowiedzi, i
            jakas kulture. Nie tylko jezyk, ale i taki, no - wzglad na blizniego. Zwlaszcza
            tego milczacego, tego, co to sie sam publicznie nie odszczeknie.

            I teraz o tym, ze ludzie biora "do siebie". No, w jakims sensie jednak sytuacja
            komunikacyjna ich do tego uprawnia. Nasze poglady sa nasza prywatna sprawa, o
            ile je zachowujemy dla siebie samych. Natomiast jak sie decydujemy je
            upublicznic, to one w jakims sensie zawsze sa kierowane "do kogos". Mowi sie po
            to, zeby wywrzec jakis skutek, prawda? Kogos zachecic lub zniechecic, dac
            przyklad albo odwiesc od czegos. Nawet jesli mowi sie "o sobie"...

            Oczywiscie, znowu, jest jakies... niezbywalne napiecie wink)) miedzy tym, co
            osobiste, a tym, co przeznaczone dla innych. I chyba jedyny sposob, to jest
            cierpliwe wyjasnianie - jaka proporcja tego "o sobie" i "do innych" byla w
            naszej konkretnej wypowiedzi zamierzona...

            My tu - w jakiejs czesci - zyjemy wobec innych. Za co zreszta wlasnie to forum
            lubie wink)).

            --
            Is.
            kladka.blox.pl/html
            • nati1011 Re: Boją się pisać... 24.09.08, 08:20
              masz rację. Jest w tym wszystkim jakaś sprzeczność smile)

              Gdzieś mi ciagle brzmią w pamięci słowa: że chcrześcijanin ma być
              drogą dla innych. Zawsze sie zastanawiam, na ile moje słowa są
              drogą, a na ile blokadą na drodze.

              Z drugiej strony to taki naturalny odruch: skoro nam najbardziej na
              swiecie smakują lody waniliowe, to wszystkim gościom je serwujemy i
              trudno nam zrozumieć, ze ktoś woli truskawkowe a inny to wogóle
              lodów nie cierpi wink)
            • otryt Re: Boją się pisać... 24.09.08, 10:43
              isma napisała:

              >I teraz o tym, ze ludzie biora "do siebie". No, w jakims sensie
              >jednak sytuacja komunikacyjna ich do tego uprawnia. Nasze poglady
              >sa nasza prywatna sprawa, o ile je zachowujemy dla siebie samych.
              >Natomiast jak sie decydujemy je upublicznic, to one w jakims sensie
              >zawsze sa kierowane "do kogos". Mowi sie po to, zeby wywrzec jakis
              >skutek, prawda? Kogos zachecic lub zniechecic, dac przyklad albo
              >odwiesc od czegos. Nawet jesli mowi sie "o sobie"...

              I tak i nie. Twierdzisz, że mówi się po to, wywołać skutek w drugiej
              osobie. Może taki motyw występuje w 10-20 procentach wypowiedzi. Są
              jednak inne ważniejsze motywy. Wirtualne forum być może lepiej niż w
              realu pozwala realizować te inne, nie wspomniane przez Ciebie
              wewnętrzne potrzeby człowieka. Gdy ludzie błędnie odczytują, często
              ukryte nawet dla mówiącego, motywy następuje zgrzyt czyli błąd w
              komunikacji. Ktoś opowiada np. o swoim życiu. Odebrane to zostaje
              jako próba pouczenia na jakimś przykładzie, a tymczasem chodziło o
              wyrzucenie z siebie, tego co długo uwierało. Mógłbym podać
              przynajmniej kilka motywów, które mną kierują i które nie mają na
              celu wywołania żadnego skutku w czytającym moje słowa. Ludzie mogą
              bardzo się różnić pod tym względem. Jeden lubi i często wpływa w ten
              lub tamten sposób na innych, nierzadko dochodzi na nadużyć. Drugi
              nie robi tego prawie nigdy, być może z powodu...no właśnie jakiego?
              Dobrze to zauważyć.

              A swoją drogą bardzo ciekawą dyskusję rozpętała Nati smile))
              • mamalgosia Re: Boją się pisać... 24.09.08, 13:19
                Oj, jak ja się zgadzam z otrytem...
                Czasem chodzi - tak jak on to ujął - o "wyrzucenie z siebie". Czasem
                o podzielenie się - czymś wesołym/smutnym/szokującym.
                U mnie bardzo często motyw jest taki, że chciałabym mieć jakieś
                poukładanie. Mam za dużo myśli (a wszystkie za głupie), a chciałabym
                mieć w głowie porządek. Czasem takie sprecyzowanie myśli na piśmie
                już pomaga ustalić pewien ład, czasem dopiero wypowiedzi innych... A
                czasem nicsmile
                • isma Re: Boją się pisać... 24.09.08, 13:28
                  Ale wlasnie o to chodzi, ze tutaj "wyrzuca sie z siebie" zawsze
                  WOBEC KOGOS. Mozna przeciez byloby zamiast tego pisac intymny
                  dziennik DO SZUFLADY - tez jest to forma uporzadkowania emocji. Ale
                  ejdnak w samotnosci, a nie w obecnosci innych.

                  Wiec, jesli piszemy tu, to - byc moze czasem nieswiadomie -
                  wywieramy wplyw ta nasza pisanina. Zawsze.
                  To jest to, o czym mowil kard. Dziwisz, o tej stopce krolowej
                  Jadwigi. Zostawiamy znaki, slady. Warto miec tego swiadomosc.
                  • nati1011 Re: Boją się pisać... 24.09.08, 13:43
                    Isma chodzi o coś innego. Piszemy na forum, bo jesteśmy ciekawi
                    opinii innych. Ale jak ktoś pisze, że ma plan dnia rozpisany na
                    godziny, to ja to traktuję jako ciekawostkę, moge napisać co o tym
                    sądzę - że ja się do tego nie nadaję itp, ale nawet mi do głowy nie
                    wpada, ze wszyscy musz miec takie plany, że to jakiś dogmat czy
                    obowiazek dobrej gospodyni. Nie będę też tego kogoś atakować, zę
                    robi źle, bo ja świetnie bez takeigo planu się obywam. A czesto jak
                    coś piszę, że coś jest dla MNIE dobre, sprawdza się w mojej
                    rodzinie, JA uważam to za właściwe, to martwi mnie że część osób
                    zaczyna z tym dyskutować, jakbym twierdziła, ze to jedyny
                    dopuszczalny model. Ja z ciekawością czytam o Waszych pomysłach.
                    Czasem coś mnie zainteresuje i próbuje to zaprowadzić w swoim życiu,
                    czasem pomysł jest świetny, ale wiem, ze nie dorosłam (jak Twoje
                    codzienne rodzinne msze), a czasem wiem, ze to nie moja półka. Ale
                    męczy mnie, tłumaczenie się z decyzji, która dotyczy tylko mojej
                    rodziny (jak ostatnio z decyzji o przneiesieniu dziecka). Kazdy ma
                    swoje życie i forum nie uprawnia do narzucania innym swoich własnych
                    wartości i przekonań (mam świadomość, że mnie się to też czasem
                    zdarza smile)).
                    • mama_kasia Re: Boją się pisać... 24.09.08, 15:00
                      Ale
                      > męczy mnie, tłumaczenie się z decyzji, która dotyczy tylko mojej
                      > rodziny (jak ostatnio z decyzji o przneiesieniu dziecka). Kazdy ma
                      > swoje życie i forum nie uprawnia do narzucania innym swoich własnych
                      > wartości i przekonań (mam świadomość, że mnie się to też czasem
                      > zdarza smile)).

                      To może, zakładając taki wątek porządkujący myśli, napisać
                      wprost: nie chcę tłumaczyć się z takich deyzji, ale intersuje mnie
                      Wasza opinia odnośnie czegoś innego.
                      Chociaż z drugiej strony może się okazać, że obie sprawy są
                      powiązane i opinia w sprawie, z której nie chcemy się
                      tłumaczyć i tak wyjdzie. Trzeba się z tym liczyć. Ale zawsze
                      można jeszcze raz napisać - to się sprawdza w mojej rodzinie
                      i proszę się do tego nie odnosić. Spokojnie i życzliwie smile
                      • isma Re: Boją się pisać... 24.09.08, 15:07
                        No wiec napisalam wczesniej. Jedynym dostepnym sposobem na bycie
                        wlasciwie zrozumianym jest cierpliwe wyjasnianie...
                        Inna sprawa, ze prog tej cierpliwosci ludzie maja roznie
                        umiejscowiony, chi, chi wink)).
                        • mamalgosia Re: Boją się pisać... 24.09.08, 15:57
                          A jeszcze inna, że słowo pisane to nie słowo mówione - z modulacją,
                          tonem, intonacją; a monitor to nie czyjaś twarz - z wyrazem, ze
                          spojrzeniem
                  • mamalgosia isma 24.09.08, 13:49
                    No tak, zapewne.

                    Dlaczego nie odpisałaś mi, co mam zrobić z tymi drzewami?
                    • isma Re: isma 24.09.08, 15:04
                      Dlatego, ze nic innego, niz napisalam poprzednio, nie potrafie
                      wymyslic.

                      Btw. rozumiem Twoj post na forum w sprawie korespondencji
                      prowadzonej na priv, ze to taka forma publicznego przywolywania do
                      porzadku "wobec kogos"?
                      • mamalgosia Re: isma 24.09.08, 15:55
                        Mam dziwne przeczucie, że gdybym napisała do Ciebie w pamiętniku i
                        schowała do szuflady, to nie odpowiedziałabyś mi
                  • otryt WOBEC KOGOS 24.09.08, 14:47
                    isma napisała:

                    >Ale wlasnie o to chodzi, ze tutaj "wyrzuca sie z siebie" zawsze
                    >WOBEC KOGOS. Mozna przeciez byloby zamiast tego pisac intymny
                    >dziennik DO SZUFLADY - tez jest to forma uporzadkowania emocji. Ale
                    >jednak w samotnosci, a nie w obecnosci innych.

                    To WOBEC KOGOS jest niesłychanie ważne. Inaczej się pisze pamiętnik
                    do szuflady, a inaczej coś, co ma przeczytać druga osoba. Kilka razy
                    próbowałem pisać pamiętniki, to był zawsze chrzan. Już po paru
                    dniach nie wytrzymywał nawet mojej własnej krytyki. Były
                    poprzekraczane różne granice: sensu, logiki, zrozumienia,
                    intymności, dóbr osobistych innych, dobrego smaku, etc. Raził chaos
                    i niespójność. Już samo dopuszczenie istnienia potencjalnego
                    recenzenta podnosi jakość naszych wypowiedzi. Nawet milczący
                    recenzent jest niesłychanie cenny. A jak sensownie skomentuje to
                    tym bardziej.

                    WOBEC KOGOS się spowiadamy. Nawet milczący kapłan może nas przywołać
                    do porządku, gdy zaczniemy wstawiać kit. Jeśli świadka nie ma, jest
                    nam to znacznie łatwiej uczynić.

                    Coś nowego powstaje zazwyczaj wtedy, gdy następuje zderzenie,
                    ścieranie się lub konfrontacja postaw, poglądów różnych ludzi. Pod
                    warunkiem oczywiście przestrzegania pewnych reguł.


                    • isma Re: WOBEC KOGOS 24.09.08, 15:10
                      Ano wlasnie.
                      Wiec, konsekwentnie, trudno traktowac tych milczacych sluchaczy
                      (ktorzy sa nam potrzebni, skoro nie dzienniczek piszemy),
                      instrumentalnie. Ze oni maja tylko zaspokajac nasza potrzebe
                      posiadania rekawa do wyplakania/publicznosci do wygadania.

                      Znowu - w praktyce roznie z tym dostrzeganiem, ze sluchacze sa
                      osobami, bywa - nie jestesmy bowiem aniolami wink)).
      • a_weasley Re: Boją się pisać... 25.09.08, 10:15
        nati1011 napisała:

        > - nie potrafię wyjść poza swój horyzont wartości.
        > Zupełnie jestem zagubiona w dyskusji o wierze
        > z osobami mającymi zupełnie inny
        > system wartości lub niewierzącymi.

        Ja żebym się czuł zagubiony to nie, ale miejsc, w których w dyskusjach o wierze
        muszę tłumaczyć swój punkt widzenia osobom niewierzącym, indyferentom,
        antyklerykałom i diabli wiedzą komu jeszcze, mam w necie aż nadto (pochlebiam
        sobie nawet, że osiągnąłem w tym niejaką wprawę) i jedno więcej do niczego mi
        nie jest potrzebne. Zarejestrowałem się na tym forum między innymi dlatego, że
        spodziewałem się - wówczas trafnie - iż tutaj wobec takiej konieczności nie stanę.
        Otóż teraz tak nie jest. I czasem mnie to zniechęca.
        • mama_kasia Re: Boją się pisać... 25.09.08, 10:45
          Ależ tutaj zawsze bywali ludzie niewierzący, którym należało tłumaczyć swój punkt widzenia wiary smile
          • a_weasley Re: Boją się pisać... 25.09.08, 15:57
            mama_kasia napisała:

            > Ależ tutaj zawsze bywali ludzie niewierzący,
            > którym należało tłumaczyć swój punkt widzenia
            > wiary smile

            Jeśli bywali zawsze, to widocznie do pewnego czasu rozumieli pierwsze zdanie
            preambuły forum.
    • mamalgosia a ci, co piszą 23.09.08, 17:49
      nie znaczy, że się nie boją.
      Ja trochę podobnie jak nati - tylko w przeciwnym kierunku
      • mader1 Re: a ci, co piszą 23.09.08, 22:43
        a ja się czasem boję, choć piszę smile))))
        • mmb Re: a ci, co piszą 24.09.08, 15:55
          mader1 napisała:

          > a ja się czasem boję, choć piszę smile))))

          Dla mnie to forum jest na prawdę bardzo ważne lubię je czytać zaglądam jak tylko mogę ale często nie czuję się kompetentna by coś od siebie dorzucić.
          Nie mając dzieci nie będę się wypowiadać na temat wysyłania dzieci na religię w przedszkolu, czy problemów około komunijnych. Trudno powiedzieć na taki temat coś mądrego bez własnego doświadczenia.

          Z drugiej strony czytając to co jest pisane na tym forum - a jest to jedno z nielicznych miejsc w sieci w których prawie wcale nie dochodzi do przepychanek i wzajemnego wbijania sobie szpilek - mimo że są tu osoby z różnych Kościołów, bardzo mi ono wewnętrznie pomaga.

          Wiem że to nieładnie tak podsłuchiwać smile ale na prawdę robicie dobrą robotę i lubię Was czytać.
          Będę się starać wypowiadać na tematy poboczne jakie zdarzają się na tym forum - tematy w których czuję że mogę coś powiedzieć od siebie.

          Zawsze gdy coś piszę staram się nikogo nie urazić, ale zawsze pozostaje strach, że się to tym razem nie uda i jest to chyba naturalne.



          • mamalgosia Re: a ci, co piszą 24.09.08, 16:00
            Ale to, że się nie ma dzieci, nei znaczy, że sie na danych tematach
            nie znasad Nawet nie wiesz, ilu ważnych rzeczy nauczyłam się od
            niedzieciatych.
            A sam fakt posiadania (posiadania - brrr) dzieci o niczym nie
            świadczy.
            Choć trochę czuję co masz na myśli - sam tytuł forum sugeruje, że
            dobrze byłoby wypowiadać się na tematy wychowywania dzieci - i to
            jeszcze w wierze. może też powinnam częściej o tym pamiętać
          • mader1 Re: a ci, co piszą 24.09.08, 17:07
            smile))
            Byłaś dzieckiem... Czasem pomaga, gdy ktoś napisze o swoich
            odczuciach...
            Wiesz, człowiek wychowanie dzieci realizuje pamiętając swoje
            dziecięce odczucia, błędy swoich rodzicow lub... ich sukcesy ( choć
            jak był wątek o sukcesach naszych rodziców, nie był popularny)...
            Często próbując czegoś uniknąć, wpadamy w jakąś inną pułapkę...
            Kilka razy pomogło mi, gdy jakiś uczestnik forum napisał, jak ON to
            czuł, jako dziecko... Bo wtedy " zyskałam" nowe spojrzenie, inną
            perspektywę.
            Ufff... chyba zagmatwałam,znowu wyjdą głupoty, pewnie to nie jest
            zrozumiałe, ale .... krótko -chciałam napisac, że możesz pomóc,
            dzieląc się swoimi doświadczeniami z dzieciństwa...
    • sulla Re: Boją się pisać... 25.09.08, 18:04
      to ja się przyznam, ze ja się boję pisać. A to dlatego, że dopiero czekam na
      swój chrzest - który nota bene w tę niedzielę w KE-A - a wychowana w domu
      ateistycznym czuję się po prostu "nieuprawniona" do zabierania głosu, bo dla
      mnie wszystko jest nowe i jestem na samym początku drogi.
      aczkolwiek mama nadzieję się wkrótce przełamać smile
      • a_weasley Re: Boją się pisać... 25.09.08, 18:27
        sulla napisała:

        > dopiero czekam na swój chrzest - który nota bene
        > w tę niedzielę w KE-A -

        Chwalmy Pana!
      • mamalgosia Re: Boją się pisać... 25.09.08, 18:41
        przełam się...
      • mader1 Re: Boją się pisać... 25.09.08, 18:56
        bardzo, bardzo się cieszę
      • otryt Re: Boją się pisać... 25.09.08, 19:38
        Witajsmile w podwójnym znaczeniu tego słowasmile
        U nas gdy chrzczą indywidualnie dziecko, jest wielka radość. Gdy
        jest chrzest osoby dorosłej, jest radość do kwadratu smile I ja się
        bardzo cieszę smile))
        • sulla Re: Boją się pisać... 25.09.08, 21:28
          I dla mnie jest to radość podwójna, bo będzie to chrzest i mój, i naszej córeczki smile
          • amija Re: Boją się pisać... 28.09.08, 22:13
            no to i ja się dopiszę do tego wątku: bo choć czytam forum regularnie i od
            dłuższego czasu, nie mogę się przemóc i zacząć pisać. Tak, na pewno nie z braku
            czasu, ale właśnie z lęku, z obawy, że taka nowa i obca nagle z czymś wyparuję,
            i wyskoczę jak filip z konopi.
            • mader1 Re: Boją się pisać... 28.09.08, 22:41
              spróbuj smile))) zobaczymy smile))) na razie dobrze Ci idzie smile
      • nordynka1 Re: Boją się pisać... 29.09.08, 13:21
        sulla napisała:

        > to ja się przyznam, ze ja się boję pisać. A to dlatego, że dopiero
        czekam na
        > swój chrzest - który nota bene w tę niedzielę w KE-A -

        no to już jesteś wśród nas smile)) jak to Otryt zauwazył - w podwójnym
        znaczeniu tego słowa

        Chwała Bogu !!!

        pisz pisz, czekamy smile)
        • sulla Re: Boją się pisać... 29.09.08, 17:47
          tak bardzo się cieszę, że jestem już wśród Was smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka