Chwalić Pana...

07.07.07, 16:40
Chwalić Pana w kazdej minucie dnia, każdym uderzeniem serca. Ustami.
Ale są dni, które nawet trudno zaliczyć do bylejakich. Dni niepowodzeń, dni ,
w których cofamy się... Trudności nie daje się przezwyciężyć, optymizmu nie
dostaje... Nie posuwamy się do przodu, a cały wysiłek jest na marne... Choć
zmęczeni, trudno znależć powód do radości...
Rozum może podpowiada go, serce jednak nie potrafi się ucieszyć.
    • samboraga Re: Chwalić Pana... 07.07.07, 21:10
      są takie okresysad((
      po prostu bądź dobra dla siebie, jak to masz w sygnaturcesmile)) - każdy prowadzi
      ciężki bój...
      • ese1 Re: Chwalić Pana... 07.07.07, 21:17
        bo takie jest zycie, czasem slonce, czasem deszcz
        ale czy zawsze musimy go czuc, czy zawsze Chwala Pana musi byc uniesieniem... mi
        sie wydaje, ze w takich wlasnie momentach, kiedy nam jest trudno, on przy nas
        szczegolnie jest, ale dostrzegamy to dopiero po jakims czasie...
      • mader1 Re: Chwalić Pana... 07.07.07, 22:42
        e... to nic wielkiego... taki dzień dziś. Czase ręce opadną, ale na szczęście
        na chwilę.
    • mader1 Re: Chwalić Pana... 12.07.07, 10:38
      zrywałam jeszcze kwiatki na stół, a Najstarsza wprowadzała koleżanki, które
      dojechał do nas na kilka dni wakacji. Słyszę wrzask. Mał wsadził palce między
      ciężkie drzwi wejściowe. Krew, płacz... Cały aż drżał i nie dał za bardzo
      obejrzeć, dotknąć... Szpital w pobliskim miasteczku. Pielęgniarka stara się nas
      gdzieś odesłać, nawet nie do końca rozmumiem gdzie i dlaczego. Lekarz na
      szczęście jest bardziej litościwy. Mały po silnej dawce środków przeciwbólowch
      zastosowanch w domu, daje się podotkać i wymacać. Wraca nam nadzieja, bo już w
      kolejce widzimy, że zgina paluszki, może jeden tylko nie...
      Mocne stłuczenie, nie ma złamań ...
      Wracam i... okazuje się, że Najstarsza wmiotuje co chwilę...
      Wieczorem, w czasie modlitwy, Synek z nowym, zrobionym przeze mnie po kąpieli
      opatrunkiem z wmalowaną flamastrami buźką :
      " Dziękuje Ci Panie Jezu za ten dzień"- mówi poważnie - " Wies, wies mam
      stłucony paluszek... Dziękuje, ze byłeś ze mną w spitalu, ze mama zlobila mi
      lalecke z palusia..."
      No przecież !
      • pawlinka Re: Chwalić Pana... 12.07.07, 12:11
        pozdrowienia dla dzielnego malucha!
    • mamalgosia Re: Chwalić Pana... 16.07.07, 21:47
      ach, mader, no...
      Znowu wypowiadasz moje myśli...
      • mader1 Re: Chwalić Pana... 16.07.07, 22:17
        Ale wiesz... z palcem jest duuużo lepiej niż ktokolwiek - także lekarz, u
        którego bylismy, mógł przypuszczać. A wyglądało strasznie.
        • mamalgosia Re: Chwalić Pana... 17.07.07, 13:53
          smile
          Znowu, znowu trafiasz...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja