jogo2
21.07.07, 10:32
i na czym to zło polega?
Powód, dla którego pytam jest następujący. (Przepraszam, będzie trochę
długie). Mój synek miał zdiagnozowaną alergię 3,5 roku temu. Leczenie u nawet
renomowanych lekarzy w mieście stołecznym w końcu W-wa nie pomagało, trafilam
w końcu na lekarza leczącego lekami homeopatycznymi (nic nie wiedząc, że
zdaniem Kościoła (całego?) nie należy ich stosować), który notabene ma krzyż
na ścianie w gabinecie, a poczekalni tylko "Nasz Dziennik" i "Idziemy" (wiem,
to o niczym jeszcze nie świadczy - a może jednak świadczy?). Lekarz ten nawet
w końcu synowi pomógł swoimi lekami i teraz może jeść wreszcie takie rzeczy
jak mleko, jajka itp. Nie muszę nikomu tłumaczyć jaka to ulga dla nas i w
końcu też są to rzeczy, których rosnący organizm potrzebuje i których nie da
się zastąpić czymś innym. Teraz, po długim okresie, kiedy było dobrze, syn
dostał wysypki. Zyrtec nie pomaga, wapno nie pomaga, wiem, że lekarz zaleci
przejście na dietę na zasadzie, że tylko woda, chleb i cukier są pewne, a
reszta zawsze może uczulać, natomiast wiem, że są leki homeopatyczne, które
pomogą mu na pewno.
I teraz też zastanawiam się, na ile się przejmować opiniami wyrażanymi przez
niektórych (bo chyba nie wszystkich) księży. W końcu leki homeopatyczne nie
są robione przez inwokację do sił nieczystych, tylko osoby z Kościoła nie są
pewne, czy te procesy rytmiczne za pomocą których są one robione nie mają
czegoś wspólnego z szukaniem oparcia w siłach nie wiadomo jakich, tak?. A
może są to po prostu siły przyrody i co w tym złego? Ludzkość od zarania
dziejów wykorzystuje dla siebie siły przyrody, z inwokacją do Boga, lub też
bez takiej inwokacji (np. produkcji penicyliny nie towarzyszy modlitwa i jest
to jakoś akceptowalne). Piszę ten post, bo faktycznie nie chciałabym
posługiwać się czymś co jest złe, aczkolwiek z drugiej strony tak głośno
rozważając tę kwestię, zastanawiam się, na ile te środowiska kościelne mogą
się mylić w tej sprawie. Na przykład zdziwiła mnie wypowiedź (przeczytana w
zwykłej gazecie) jednego egzorcysty, który twierdził, że zło kryje się w
radiestezji. Zastanwawiam się tylko, w jaki sposób szukać miejsca na
wywiercenie studni, albo wykrywać żyły wodne, które podobno szkodzą bardzo,
jeżeli mielibyśmy się odżegnać od radiestezji. W sprawie Galileusza i
Giordana Bruna Kościół przyznał się do pomyłki po kilkuset latach. W kwestii
NPR absolutnie nie mogę podzielić zdania Kościoła, że jest to jedynie słuszna
metoda (i jak przypuszczam, nie ja jedna na tym forum). Dochodzę do smutnego
wniosku, że Kościół nie zawsze ma rację. I w końcu dlaczego mam nie dać
dziecku tych leków homeopatycznych, skoro mu pomogą. Naprawdę ani mi nie
przyświecają złe intencje, a czy ich producentowi przyświecały jest kwestią
do końca nie zbadaną, tak?
Czekam na opinie w tej sprawie.
Pozdrawiam,