Dodaj do ulubionych

sens życia - pilne

25.09.07, 13:55
Jaki jest sens życia człowieka? Konkretnego i w ogóle?

Naświetlę konkretną sytuację, w związku z którą pytanie to zadaję
tutaj, choć prosiłabym żeby odpowiedzi były ogólne.

Dziewczyna ma 17 lat. Inteligentna, uczy się dobrze, w szkole
lubiana (zarówno przez kolegów/koleżanki jak i przez nauczycieli).
Rodzina "wierząca niepraktykująca", ona sama bywa w kościele, ale
religia nie jest dla niej ważna, w Bogu nie czuje oparcia i nie
zależy jej by j czuć (tak więc te argumenty, które może dla nas
byłyby decydujące, dla niej nie mają żadnego znaczenia). W rodzinie
bywa różnie, ale nie ma bicia, picia, ani żadnej "tak zwanej
patologii".
Pytanie: "Jaki jest sens życia? Jaki jest sens mojego życia? Po co
mam żyć?"
Pedagog, psycholog - to inny tor.
Miłość - też inny.
Chciałam tutaj zapytać, co można zrobić rozmową. Jak powiedzieć, że
życie ma sens?
A czy ma?
Trochę przewrotne to pytanie, ale chyba łatwiej udowodnić bezsens
życia niż jego sens. "Dla rodziny" - eee, potrafiliby żyć beze mnie,
a zresztą życie dla mamy nie jest wystarczającym argumentem. "Dla
znajomych" - przez tydzień byłoby im smutno, a potem żyliby i
śmialiby się dalej. "Dla przyszłości" - a czy wiadomo, co przyszłość
przyniesie? Może coś pięknego i wartościowego, a może kalectwo,
chorobę itp? "Dla innych" - a po jaką cholerę mam się męczyć dla
innych?

Jaki sens tak w ogóle ma życie istot ludzkich?
Czy jesteśmy tylko strukturami białkowymi, przypadkowymi,
przemijającymi, niepotrzebnymi i niechcianymi?
Wierzymy w Boga i wierzymy Bogu. Ale czy na gruncie naturalnym,
przyprodzonym, nie ma odpowiedzi na pytanie o sens życia? Pytanie
tak bardzo podstawowe? Fundamentalne? Jak można żyć, nie wierząc, że
to ma jakikolwiek sens?? Oczywiście można żyć bezrefleksyjnie, można
żyć dla puszki piwa, można żyć niejako z rozpędu i z braku inego
pomysłu. Ale jeśli się już ta refleksja pojawia - jak z nią sobie
radzić?
Obserwuj wątek
    • isma Re: sens życia - pilne 25.09.07, 14:07
      No ale bo kiedy odpowiedz w takiej twarza w twarz rozmowie zawsze ma
      zwiazek z konkretna sytuacja wink)). Pomocne tu jest, mysle, pytanie
      o przeszlosc: co do tej pory powodowalo, ze CIAGLE JESZCZE zyjesz?

      Sensem zycia jest niewypuszczenie tej nici z reki wink)).

      Moja nic akurat jest dokladnie, co do joty, taka, jak sp. Stanislawa
      Musiala, ale, chyba, inne nici tez sa (choc czasem, zgoda, slabe jak
      pajeczyna):

      "Czy jest dla kilkuletniego dziecka większy dramat, niż kiedy wyrwie
      mu się z ręki kolorowy balon, kupiony na odpustowym straganie przez
      ojca? Taki dramat przeżyłem, gdy ojciec kupił mi na odpuście w
      naszej parafii, w Łososinie Górnej, balon mieniący się w słońcu
      rozlicznymi kolorami. Mocno trzymałem go za sznurek, podziwiając esy
      i floresy, które zataczał nad moją głową. Nagle wyrwał mi się z ręki
      i poszybował za las. Marzyłem ciągle o jego powrocie.

      Gdy dorosłem, przełożyłem sobie „balonową” metaforę na świat wiary,
      ten kolorowy balon, pełen niesamowitych rzeczywistości, których nie
      wymyśliłaby żadna bajka. Mój balon wiary czasami znikał z mego pola
      widzenia, ale powracał, ciągle piękniejszy, bardziej kolorowy,
      niesamowity, nieprawdopodobny. I dał mi Pan Bóg wielką łaskę, mocny
      sznurek, na którym go trzymam, mocną złotą nić, słowa, które nie
      przestają mnie intrygować: „Ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem”.
      Nie wypuszczę tej nici z ręki."
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 14:13
        isma napisała:

        > No ale bo kiedy odpowiedz w takiej twarza w twarz rozmowie zawsze
        ma
        > zwiazek z konkretna sytuacja wink)).
        Dobrze, wiem przecież. Ale może jakiś "gotowiec", wykaz żelaznych
        argumentów?

        Pomocne tu jest, mysle, pytanie
        > o przeszlosc: co do tej pory powodowalo, ze CIAGLE JESZCZE zyjesz?
        Dobrze, spróbuję. Ale pewnie powie, że była głupia i nie
        zastanawiała się nad tym. jeśli tak stanei sie w istocie, to
        niewypuszczanie tego typu nici z rąk nie będzie jej odpowieadało.
        Ale może się mylę i obym się myliła

        A balon... no cóż: dla wierzących...
      • mamalgosia P.S. 25.09.07, 14:16
        Lubię St. Musiała, to znaczy lubię jego pisanie, bo jego samego
        nigdy nie spotkałam

        Hmmm...ale mi szybko odpisałaś na tego posta...wink
        • isma Re: P.S. 25.09.07, 14:35
          A bo ja czesto na takie pytania odpowiadam wink)).
    • ruda_kasia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 14:34
      Zeby wymieniać płyny ustrojowe w relacjach z drugim człowiekiem,
      rozmanażać się i zachować gatunek, żeby myśleć i rozwijać się.
      A może szczęśćie czeka tuż za rogiem i naszym zadaniem jest dojść,
      dożyć, dobiec. Kupić los. Nie ulegac stagnacji, bo wszystko płynie.
      Sensy życia odnajdujemy w tracie jego biegu. Nie da się ocenić tego
      w wieku 17 lat.
      Sensem może być wynalezienie szczepionki na raka lub napisanie
      wiersza.
      Żeby jeśc dobre rzeczy, pić stare wino, czytać poezje.
      Żeby być szczęśliwym, tak chyba to jest sens, dla niewierzącego (jak
      wiecie nie uwierzył w żaden absolut nawet po śmierci córki)
      Broniewskiego to było:
      "co dzień dostać - jeden uśmiech
      a zwrócić jeden wiersz"
      Zalecam lekturę losów lekarki z Siemiatycz i jej losów
      przedwojennych i wojennych, gdy pisze, że nie zastanawiała się, po
      prostu zyła, a że żyła dobrze, te "sensy" się ujawnialy. I są.
      I jeszcze link do piosenki książka i rubika
      lyricwiki.org/Piotr_Rubik:%C5%BBywym_nie_dane
      ona mi przysżła do głowy jako kwintesencja tego jaki sens ma
      zastanawianie sie nad sensem. Co daj Boże, by te myśli do Ciebie
      prowadziły
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 15:05
        ruda_kasia napisała:

        > Zeby wymieniać płyny ustrojowe w relacjach z drugim człowiekiem,
        > rozmanażać się i zachować gatunek, żeby myśleć i rozwijać się.
        Och, te rzeczy to w ogóle do niej nie przemawiają


        > A może szczęśćie czeka tuż za rogiem i naszym zadaniem jest dojść,
        > dożyć, dobiec. Kupić los. Nie ulegac stagnacji, bo wszystko płynie.
        > Sensy życia odnajdujemy w tracie jego biegu. Nie da się ocenić
        tego
        > w wieku 17 lat.
        To jej powiem. Choć załamujące, że czegoś nei da się ocenić w jej
        wieku.
        W naszym się już da?


        > Sensem może być wynalezienie szczepionki na raka lub napisanie
        > wiersza.
        > Żeby jeśc dobre rzeczy, pić stare wino, czytać poezje.
        No tak: służba innym i własne przyjemności. To już mamy przerobione
        i obalone niestety.


        > Żeby być szczęśliwym, tak chyba to jest sens, dla niewierzącego
        No tak, ale ona własnie uważa, że jest - żyjąc - nieszczęsliwa. Musi
        mieć nadzieję, prawda?
        Czyżby więc nadzieja byłą ważniejsza od wiary?
    • kudyn Re: sens życia - pilne 25.09.07, 15:06
      Może to trochę oklepane, ale chodzi o miłość. Myślę że ta osoba nie
      doświadczyła, nie doświadcza tego że jest kochana, ważna, czuje się
      niepotrzebna… I tu raczej argumenty są mało skuteczne.
      Widzę dwie drogi pomocy:
      - modlić się za nią o doświadczenie tego że jest kochana
      - pomóc jej znaleźć się w sytuacji, gdzie tego może doświadczyć
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 16:42
        Kudynie,
        Zgadzam się z Tobą w 200%.

        Jednak w tym wątku chodzi mi tylko o rozmowy. Celowo pomijam ten tor
        miłości. To dla mnie jest oczywiste.
        • kudyn Re: sens życia - pilne 25.09.07, 20:56
          Argumenty racjonalne raczej jej nie przekonają. Weź Pismo Święte i poczytajcie
          razem o tym że Bóg ją kocha. I nie przejmuj się jej sceptycznością, pozwól żeby
          to Bóg ją przekonał że jest kochana.
          • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:26
            Nie, kudynie, to zupełnie odpada
    • otryt Re: sens życia - pilne 25.09.07, 15:23
      Musi usłyszeć od Ciebie, że jest ważna dla Ciebie (i chyba nie tylko
      dla Ciebie), że jest lubiana, kochana, dobra, etc... Ale można to
      powiedzieć, pod jednym warunkiem: to musi być prawda.
      • kudyn Re: sens życia - pilne 25.09.07, 15:41
        No wiesz, chyba nie podejrzewasz że Mamalgosia mogłaby komuś powiedzieć
        nieszczerze że jest dobry smile
        • otryt Re: sens życia - pilne 25.09.07, 15:50
          Nie podejrzewam tego. Nie podejrzewam również, ze Mamałgosia mogłaby
          komuś powiedzieć, ze jest ważny, gdyby był nieważny. Inaczej nie
          byłoby tego watku. Podkreśliłem jedynie, że szczerość jest tutaj
          niezwykle wazna, wszelki fałsz z mety wrażliwy nastolatek wyczuje.
          • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 16:46
            otryt napisał:

            > wszelki fałsz z mety wrażliwy nastolatek wyczuje.
            oj, jak nikt! Ani wcześniej ani potem tej wrażliwości nie ma aż w
            takim stopniu
      • mamalgosia otryt 25.09.07, 16:45
        Myślę, czy dziewczyna ta słyszy to od innych - nie wiem, ale
        przypuszczam, że tak. Ma również chłopaka - mam nadzieję, że od
        niego słyszy również coś głębszego.
        Nie jest to najwyraźniej wystarczającym warunkiem nadania sensu jej
        istnieniu.
        A ja... nie, nie mogłabym jej tego powiedzieć. To znaczy lubię ją,
        ale całkiem zwyczajnie, jak wiele innych, a właściwie nawet mniej,
        bo mniej ją znam. Nie wiem, dlaczego do tych rozmów padło na mnie.
        Być może między innymi?
        • otryt Re: otryt 26.09.07, 00:46
          mamalgosia napisała:

          >Nie jest to najwyraźniej wystarczającym warunkiem nadania sensu jej
          >istnieniu

          Rozmowa o sensie życia to przemawianie do intelektu. Z kolei
          okazywanie akceptacji, ciepła, sympatii, że ktoś jest ważny dla
          mnie, że ma wiele zalet, podbudowywanie jego samooceny, przytulenie
          mentalne to oddziaływanie na sferę emocji. Myślę, że emocje w tej
          chwili u tej dziewczyny są ważniejsze. Pozytywne emocje rozświetlą
          intelekt, który będzie dopiero wtedy w stanie dojrzeć piękno życia w
          wielu jego przejawach. Złe emocje tworzą czarny, nieprawdziwy obraz
          rzeczywistości. Ten obraz deformuje myślenie, doprowadzając do
          błędnych wniosków. Gdy wszystko będzie widziane w czarnych barwach
          żadna rozmowa o sensie życia nie ma sensu. Emocje zawsze są
          pierwotne, myślenie wtórne.

          >Myślę, czy dziewczyna ta słyszy to od innych - nie wiem,

          Nawet, jeżeli słyszy, to im więcej osób tak czyni tym lepiej, Oni są
          bardzo złaknieni akceptacji. I badrzo labilni emocjonalnie.smile


          • mamalgosia Re: otryt 26.09.07, 07:08
            otryt napisał:

            ,>Oni są
            > bardzo złaknieni akceptacji. I badrzo labilni emocjonalnie.smile
            >
            >

            "Oni", powiadasz...
            • otryt "Oni" 26.09.07, 09:58
              mamalgosia napisała:

              > "Oni", powiadasz...

              To tylko zaimek osobowy, użyty w normalnym znaczeniu. Aby uniknąć
              powtórzeń słów użytych wcześniej. W żadnym razie nie należy jego
              odbierać jako przejawu dystansu bądź obcości.


              • mamalgosia Re: "Oni" 26.09.07, 20:51
                Nie chodziło mi o dystans czy bcość, nie podejrzewałabym Cię o to.
                Tylko pomyślałabym, że i ja tego pragnę, dlatego tak zamyśliłam się
                nad tym "oni"
                • otryt Re: "Oni" 26.09.07, 23:59
                  mamalgosia napisała:

                  >Tylko pomyślałabym, że i ja tego pragnę, dlatego tak zamyśliłam się
                  >nad tym "oni"

                  Wiesz, ja przez cały dzień myślałem, ze potrzebujesz tego samego, co
                  ta dziewczyna. Jesteś wspaniałą kobietą - tak uważamsmile Dobrej nocy,
                  dobrego, długiego i ciepłego snusmile


                  • mamalgosia Re: "Oni" 27.09.07, 13:51

                    Myślałam, że taka stara baba już się nie może zaczerwienić...
    • pawlinka Re: sens życia - pilne 25.09.07, 16:13
      Jej życie ma sens, bo żyje, jest, dostała go w darze.
      Nie ma drugiej takiej dziewczyny jak ona, tak niezwykłej, jedynej w swoim
      rodzaju, czasem takiej nieszczęśliwej jak ona teraz. Gdyby jej nie było, świat
      byłby uboższy, bo to jest prawda. Ona żyje po to aby ten sens odnaleźćsmile a z
      tym sensem, to jest czasem jak z tym króliczkiem... "go go go go"smile
    • mader1 Re: sens życia - pilne 25.09.07, 17:20
      O Bogu nie można... o rodzinie i miłości też... choć miłość, która
      Ją otacza, o którą się ociera, której podmuch czuje czasem nawet
      przez swoje nieszczęście... Ona jest sensem...
      Ale piszesz, że nie można Jej tym przekonać...
      Sensem życia jest samo życie - każde dziwne, niepowtarzalne, z
      niepowtarzalnymi wyborami, decyzjami ,które nagle zmieniają wszystko
      wokół... Idziesz dziś ulicą, usmiechasz się, mija Cię kobieta,
      której twarzy nawet po chwili nie pamiętasz, a ona... do Niej nikt
      nie uśmiechnął się od tygodnia... Ona pamięta Cię... zmieniłaś coś w
      Niej.....
      kobieta, która podwiozła Pysia... może ocaliła Jej życie ?
      Rozmawiasz z Tą dziewczyną... zastanawiasz się nad sensem, myślisz o
      życiu... poruszasz temat na forum... coś komuś układa się w
      głowie... ktoś się nad tym zastanawia, ktoś uśmiechnie się do wpisu
      wyżej, ktoś inny .... itd. Z chwilą urodzenia całe życie ma sens,
      zazębia się z życiem innych ludzi, wpływa na nie... Wpływa na ich
      wybory, decyzje..... Każdy jest wyjątkowy, potrzebny... i nawet nie
      wiadomo, kto dokonuje wielkich, większych rzeczy - czy ten sławny,
      czy ten prosty, cicho żyjący...
      Przepisu nie mam... jak zwykle niestety...
    • maika7 Re: sens życia - pilne 25.09.07, 18:44
      > Pytanie: "Jaki jest sens życia? Jaki jest sens mojego życia? Po co
      > mam żyć?"

      Sens życia - tego indywidualnego - chyba każdy musi odkryć sam dla siebie. Nie
      dostanie się odpowiedzi znikąd. Ją trzeba sobie wypracować. Jeden niepowtarzalny
      czas na Ziemi. Od każdego z nas zależy jaki sens mu nada.

      M.
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 20:54
        Maiko,
        "odkryć" a "nadać" to tak bardzo odległe sprawy... Odkrycie zakłada,
        że coś istnieje, tylko ja o tym nie wiem. A może nie istnieje i
        rzeczywiście muszę to dopiero sobie wymyślić? I potem trzymac się
        tej wersji?
        Nadać sens swojemu życiu - tak, myślę, że musimy to robić
        codziennie.
        • maika7 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 08:10
          Dla mnie "odkryć" i "nadać" bardzo się uzupełniają. Odkrywamy odnajdując w sobie
          swoje talenty, pasje, predyspozycje, leki, traumy, ograniczenia. Poznając siebie
          odkrywamy sens swojego życia. A to, co z tym odkryciem zrobimy - to juz
          "nadanie". Bo od nas w ogromnej mierze zależy który talent zakopiemy, a który
          nie, do czego będziemy dążyć, jakie priorytety bedą nam przyświecać, jakich
          granic bedziemy sie trzymać itd..

          Bo sensem życia jest samo życie. Niezaleznie gdzie i czy to życie się kończy.
          M.
    • kulinka3 Re: sens życia - pilne 25.09.07, 19:09
      Nie będzie miała nigdy drugiej takiej szansy, a sensu musi szukać sama.Nikt na
      tacy jej go nie zapoda, a nawet jak będzie chciał, to nie uwierzy.
      Dobrze,że z nią pogadasz.Będę się modlić.
    • mamalgosia Re: sens życia - pilne 25.09.07, 20:56
      Piszcie, piszcie.
      Spotkamy się prawdopodobnie w piątek, wydrukuję sobie ściągę z
      Waszych wypowiedzi, pewnie jeszcze coś mi się też nasunie.
      Ciekawe, że mam dowód na isnienie Boga, a nie mam dowodu na sens
      istnienia człowieka. A powiązanie jednego z drugim to jeden krok -
      ale jaki milowy...
      Szkoda, że na drodze tej dziewczyny nie ma kogoś z Was, no ma pecha
      • mader1 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 08:51
        > Szkoda, że na drodze tej dziewczyny nie ma kogoś z Was, no ma pecha

        Jest jedno z nas, no Ty jesteś smile)) Widocznie wydałaś się Bogu
        najlepsza z nas do takiej rozmowy smile
        • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:20
          szkoda gadać
    • mader1 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 10:46
      życie to poranne czy południowe wstawanie - trzeba wstać, podnieść
      się - to ma sens. To przywitanie się z mamą, rodzeństwem, niańką czy
      kim tam... to ma sens. Sens ma odpowiedzenie uśmiechem na uśmiech,
      życzenie " miłego dnia"... Sens jest nawet w porannej sprzeczce, bo
      przecież " musiałam, miałam rację" albo " nerwy mnie poniosły" - to
      znaczy, że zalezy mi na czyms, czuję. Jest sens w piciu kawy, mleka
      czy co tam komu wpadnie w ręce - bo pić trzeba. zjedzeniu czegoś w
      pośpiechu - bo je się w życiu, to naturalne, dobrze, że w pośpiechu,
      bo to oznacza, że jest co robić, jest gdzie wyjść. Zycie to umycie
      zębów - jest sens, bo inaczej boli, brzydkie się robią... Trzeba się
      ubrać - w zakryciu nagości jest sens, gdy ma się wyjść szczególnie.
      Albo gdy niespodziewanie zapuka sąsiadka czy listonosz... Ale...
      wszystkie ciuchy na stosie do prasowania... choć nie widzi sie sensu
      w wybieraniu tego najładniejszego - we wszystkim wygląda się tak
      samo, sensowne jest uprasowanie jakiegoś... Tyle sensownych
      czynności...
      Jak już nic, zupełnie nic nie pomaga... robię tylko to, co dnego
      dnia ma sens... Te poszczególne sensowne czynności w bezsensownym
      życiu, skoro już żyję... I bywa, że to jest bardzo sensowny dzień smile
      Albo z czasem sens niespodziewanie się zjawia.
      • alex05012000 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 16:35
        mamałgosia pyta: Ale jeśli się już ta refleksja pojawia - jak z nią
        sobie radzić?
        ja się przyznaję, nie radzę sobie z ową refleksją... często ją
        spycham, bo zadaję sobie mnóstwo pytań ale nie znajduję odpowiedzi,
        a przynajmniej takich, które by mnie satysfakcjonowały...
        czy codzienne wstawanie, picie kawy i wszelkie inne wymieniane przez
        mader w ostatnim poście czynnośći mają sens? no, niekoniecznie, bo
        to że trzeba czy nalezy czy można je robić nie warunkuje ich
        sensowności, człowiek codziennie od rana do nocy wykonuje mnóstwo
        czynności, dlaczego? w imię czego? mnie tam wcale one nie wydają się
        sensowne, są mniej lub bardziej konieczne, uwarunkowane, mija dzień
        za dniem, podobne tygodnie, miesiące, lata, czy to jest z sensem czy
        bez? jakoś wolę się nie zastanawiać, bo dochodzę do wniosku ze
        wielkiego sensu w tym "męczeniu" sie na ziemi to nie ma, gdyby mnie
        nie było też by sienic nie zawaliło... niby jako wierzący mamy tę
        perspektywę życia wiecznego, choć dla mnie bardzo odległą i
        mglistą ... ale tak na codzień, często od lat doświadczam poczucia
        bezsensu życia, mechaniczności życia, nieznośnej powtarzalności ...
        jakoś nie trafiają do mnie argumenty, ze zycia ma sens samo w sobie,
        dlatego że żyję, ze jestem "wyjątkowy" z samego faktu istnienia...
        świat jest pełen zwykłych szarych ludzi, w niczym nie są
        wyjątkowi...
        nie wiem, może to wina szybkości z jaką żyjemy, natłoku zadań,
        obowiązków i braku czasu na nabranie dystansu do tej całej
        krzątaniny... kończę tego marudzenia, bo i tak nie wiem czy mnie kto
        rozumie...
        • mader1 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 17:42
          > jakoś nie trafiają do mnie argumenty, ze zycia ma sens samo w
          sobie,
          > dlatego że żyję, ze jestem "wyjątkowy" z samego faktu istnienia...
          > świat jest pełen zwykłych szarych ludzi, w niczym nie są
          > wyjątkowi...

          No właśnie... a dla mnie każdyz ludzi, których spotykam ,jest
          wyjątkowy. No jedyny. Może mi się nie podobać, mogę się go bać, ale
          jest jeden, jedyny, niepowtarzalny... Jego relacje z innymi też są
          jedyne i niepowtarzalne.
          • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:29
            Tak, mader, ale co z tego wynika? Tak drążę, właściwie nieco nawet
            wbrew sobie, bo Bogu dzięki, sens życia (na razie) widzę. Co z tego,
            że jesteśmy tak różni, tacy wyjątkowi? Dwóch kur jednakowych też nie
            ma, nawet przysłowiowe krople wody bywają bardzo różne.
            • mader1 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 22:11
              to znaczy, że bez naszego udziału nie będzie mogło wydarzyć się
              wiele rzeczy, które będą ważne nie tylko dla nas, także dla innych.
              Gdy nas nie będzie świat będzie trwał, ludzie będą żyli, a jednak
              rzeczy potoczą się inaczej.

              Ale oczywiście wszelkie argumenty moga być pomocne dla osoby, która
              JEST CIEKAWA jak inni widzą sens życia, czy CHCE przekonać się do
              tego, że życie ma sens. Wszystkie, wszystkie sposoby na znalezienie
              w życiu sensu może zbyć wzruszeniem ramion, jeżeli chce sobie
              udowodnić, że życie jest bezsensowne.
              Latwo powiedzieć " a to nieprawda", " ja czuję inaczej", " to
              naiwne".
        • maika7 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 19:07
          > człowiek codziennie od rana do nocy wykonuje mnóstwo
          > czynności, dlaczego? w imię czego? mnie tam wcale one nie wydają się
          > sensowne, są mniej lub bardziej konieczne, uwarunkowane, mija dzień
          > za dniem, podobne tygodnie, miesiące, lata, czy to jest z sensem czy
          > bez? jakoś wolę się nie zastanawiać, bo dochodzę do wniosku ze
          > wielkiego sensu w tym "męczeniu" sie na ziemi to nie ma, gdyby mnie
          > nie było też by sienic nie zawaliło...

          Nie masz poczucia, że od tego, jak Ty wybierzez przezywanie dni zalezy Twoje
          poczucie sensu tych dni?
          Nic by sie nie stało gdyby kogos z nas nie było. Ot świat byłby ubozszy o pewną
          pulę genową. Strumien życia biegnący od jego początku zostałby w tym miejscu
          przerwany. Tylko tyle? Może aż tyle.
          Szarzy ludzie? To tylko zalezy od optyki. Tam, gdzie widzisz szarość inni widzą
          tętniące barwy. Ten sam świat. Ci sami ludzie. Tylko patrzenie na ten świat inne.

          M.
          • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:30
            Maiko, ale myślę, że dziewczynie nie chodzi o to, by sens nadawać,
            chciałaby go po prostu jakoś odczuć, wiedzieć, że on istnieje. A nie
            że musi go wypracowywać.
            • maika7 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 07:31
              Mamalgosiu, dziewczyna szuka. Jestem przekonana, że nikt poza nią sama nie
              odpowie na pytanie, które stawia. Dopóki właśnie nie poczuje sama, ze jej życie
              ma sens - nie znajdzie go.

              M.
        • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:25
          alex05012000 napisała:

          > ja się przyznaję, nie radzę sobie z ową refleksją... często ją
          > spycham, bo zadaję sobie mnóstwo pytań ale nie znajduję
          odpowiedzi,
          > a przynajmniej takich, które by mnie satysfakcjonowały...
          Bo chyba nie ma satysfakcjonującej odpowiedzi. Obawiam się, że
          znalezienie sensu życia, to nic innego jak zadowolenie się tymi
          niezadowalającymi odpowiedziami


          > czy codzienne wstawanie, picie kawy i wszelkie inne wymieniane
          przez
          > mader w ostatnim poście czynnośći mają sens? no, niekoniecznie, bo
          > to że trzeba czy nalezy czy można je robić nie warunkuje ich
          > sensowności, człowiek codziennie od rana do nocy wykonuje mnóstwo
          > czynności, dlaczego? w imię czego? mnie tam wcale one nie wydają
          się
          > sensowne, są mniej lub bardziej konieczne, uwarunkowane, mija
          dzień
          > za dniem, podobne tygodnie, miesiące, lata, czy to jest z sensem
          czy
          > bez?
          Alex, no jakbym słyszała tę dziewczynę! I własciwie trudno nie
          przyznać racji, prawda? Bo czymże jest poranna kawa wobec wieczności?


          jakoś wolę się nie zastanawiać, bo dochodzę do wniosku ze
          > wielkiego sensu w tym "męczeniu" sie na ziemi to nie ma, gdyby
          mnie
          > nie było też by sienic nie zawaliło...
          o, to to... cała ona...

          Wcale nie marudzisz. Piszesz dokładnie to, o co mi chodziło w poście
          założycielskim, właśnie dokładnie to...
          Myślę sobie, czy jest jakakolwiek nasza zasługa w tym, że czujemy,
          że nasze życie ma sens? Czy jest jakaś nasza wina, gdy nie czujemy
          tego sensu?
          • mader1 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 07:50
            Bo czymże jest poranna kawa wobec wieczności?

            E taam... zaraz wieczność... Czymże jest wieczność ? Nieskończoną
            ilością wypitych prze kogoś kaw ? Nieskończoną ilością deszczowych
            poranków, nieskończoną ilością słonecznych poranków ?
            Jeżeli nie byłoby nikogo ( bo jeżeli pojedyncze życie nie ma sensu,
            czemu miałby byc sens istnienia ludzi w ogóle ? istnienie bez
            sensu), nikt nie mógły odczuwać ciężaru wieczności...

            > > mader w ostatnim poście czynnośći mają sens? no, niekoniecznie,
            bo
            > > to że trzeba czy nalezy czy można je robić nie warunkuje ich
            > > sensowności, człowiek codziennie od rana do nocy wykonuje
            mnóstwo
            > > czynności, dlaczego?

            Każda z tych czynności ma sens smile)) w danym momencie i chwili.
            Robimy właśnie ją, a nie co innego... smile
            Poranna kawa... nie dajmy się zwariować. Picie, wprowadzanie do
            organizmu płynu ma duży sens smile)) Bezsensowne to jest uderzanie
            łyżeczką o spodeczek ... Jeżeli picie w ogóle, czegokolwiek ma sens,
            sens tym bardziej ma picie kawy... Bo okazuje się, że to nie tylko
            samo dostarczenie płynów. To już dokonanie wyboru. Kawa ? Bo
            smakuje ? Żeby się lepiej przebudzic ? Żeby zrealizować wieloletni
            rodzinny rytuał budzenia ? Zeby ... żeby...
        • mama_kasia Re: sens życia - pilne 27.09.07, 08:29
          > jakoś nie trafiają do mnie argumenty, ze zycia ma sens samo w sobie,
          > dlatego że żyję, ze jestem "wyjątkowy" z samego faktu istnienia...
          > świat jest pełen zwykłych szarych ludzi, w niczym nie są
          > wyjątkowi...

          A spytaj Oli, czy nie jesteś wyjątkowa smile
          • mama_kasia Re: sens życia - pilne 27.09.07, 08:32
            To do Alex było.
          • alex05012000 Re: sens życia - do m-k 27.09.07, 09:15
            Ola nie jest obiektywna! mój mąż też nie ...
            ale nawet gdybym usłyszała codziennie, że dla nich jestem wyjątkowa
            mam tak niską podświadomą samoocenę, zę to do mnie nie trafia...
            • isma Re: sens życia - do m-k 27.09.07, 14:19
              Ale nie ma czegos takiego, jak obiektywna wartosc (wieksza badz
              mniejsza) poszczegolnego czlowieka wink))!
            • mamalgosia alex 27.09.07, 20:50
              No to się wypowiem. Myślałam, że może to zmilczę, ale jednak nie.
              Dwie sprawy:
              1) Argument podany przez Kasię jest argumentem za sensem życia dla
              17letniej dziewczyny jest zaden - właśnie nie interesuje jej sens
              w "życiu dla". No i sama powiedziała, ze dzieci - to jeszcze jakoś
              rozumie. Tak więc nic nowego
              Ale sądzę, że Kasi raczej chodziło o to, by Tobie powiedzieć parę
              słów, więc i ja się dołączam:
              2) Na pewno dla wymienionych osób jesteś nie tylko wyjątkowa, ale
              też zupełnie niezastąpiona. A to różne rzeczy. Oczywiście
              potrafiliby żyć bez Ciebie (nie mieliby innego wyjścia), ale nikt
              nigdy by im Ciebie nie zastąpił, nikt nigdy nie zasklepiłby tej rany
              w sercu, która powstałaby z Twojej nieobecności. To jest
              bezdyskusyjne.
              A co do Ciebie, to nie znam Cię na tyle, by mówić o Twoim
              charakterze, nie znam też Twojej duszy. Ale zawsze czytam z
              zainteresowaniem Twoje wypowiedzi, podoba mi się, że często są "w
              poprzek" i że jesteś taka bardzo ludzka w tym świętym świecie forum
              WwWwink Brakowałoby mi Ciebie.
              • alex05012000 Re: alex 28.09.07, 09:37
                mamałgosiu!
                dziękuję za miłe słowa! ja już taka "w poprzek" jestem w życiu...
                a ciebie bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia dla ciebie i
                bliskich...alex
                p.s. robię właśnie liste firm dla jednej firemki i prezesem spółki X
                jest: ADAM GRZECH (na drugie powinni mu dać pierworodny!!!)....
                • isma OT o nazwiskach 28.09.07, 09:44
                  To jest nic. W Krakowie z list LPR do parlamentu startuje niejaki
                  Szatan wink)).
                  • mamalgosia Re: OT o nazwiskach 28.09.07, 15:40
                    U nas Satan, to tak bardziej po europejsku (no i nie z LPR tylko z
                    Samoobrony,ale to bez znaczenia)
                  • kulinka3 Re: OT o nazwiskach 28.09.07, 15:48
                    Musi być w Krakowie równowagawink)) Skoro nie macie Rokity..
                • mamalgosia Re: alex 28.09.07, 15:39
                  Rany, ale ja mam uraz do tego imienia...
      • mamalgosia BTW kawa 27.09.07, 20:54
        O której u Was ta poranna, pierwsza? U mnie już 6.15. Dzień w dzień,
        z wyjątkiem sobót i niedziel - wtedy około godzinę później
        • mader1 Re: BTW kawa 27.09.07, 21:28
          6.30. Nigdy nie lubiłam, ale odkąd mąż robi rano, piję z coraz
          większym smakiem smile))
          A weekend to między 8 a 9 mi się trafia smile)), często do łóżka razem
          z najmłodszą latoroślą jako dodatkiem budząco- skaczącym i psem
          wsadzajacym pysk przez szparę w drzwiach.
          • isma Re: BTW kawa 28.09.07, 08:29
            PIERWSZA kawa? Bo ja skrajnie uzalezniona jestem...

            Z uwagi na powyzsze, w domu pije herbate (5.30?), zeby odwlec moment
            rzucenia sie w szpony nalogu. Pierwsza wypada wobec tego dopiero w
            pracy, 7.30 - 8.00, zalezy, czy ma kto przyniesc wode.
            Potem nastepuja co najmniej dwie pracowe (w poniedzialek 3). Po
            powrocie co najmniej jeszcze jedna, a jesli wychodze wieczorem z
            domu, to kolejna...
            • mamalgosia Re: BTW kawa 28.09.07, 15:41
              nie mogłabym wyjść z domu bez kawy.
              Za to w pracy często nie piję, bo ne lekcjach odpada, a na przerwach mamy dyżury
              i nie ma mowy ani o piciu ani o sikaniu ani o innych tego typu zbędnych rzeczach
        • alex05012000 Re: kawa 28.09.07, 08:39
          pierwsza w domu: między 7.00 a 7.15,
          druga, w pracy, od 8.15 do 9.00, sączę od gorącej do zimnej
          trzecia, nie zawsze, po 15.00 jak podsypiam...
          w soboty i niedziele, jak wstaniemy z Olką czyli 8.00, czasem
          8.30... , druga ok 13.00
    • ula27121 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 19:12
      Myślę, że jeśli jest się niewierzącym to naprawdę życie może nie mieć sensu a co
      najmniej trudno go znaleźć.....Przyznam, że mnie chyba nie przekonały by
      argumenty przytaczane w tej dyskusji...Skoro dziewczyna jeszcze do tego czuje
      się nieszczęśliwa to przed mamałgosią strasznie trudne zadanie i bardzo mi
      przykro ale nie umiem pomóc.

      Nie dziwię sie jednak, że ta 17-latka nie znajduje dowodu na sens życia. Myślę,
      że mnie przekonał by argument, o którym pisze sie tutaj najczęściej- " życia dla
      innych"( że zmieniają w nas coś ludzie na lepsze a nawet o tym nie wiedzą itp.,
      itd.)

      Na dokładnie tak zadane pytanie odpowiada A. Frossard w " Bóg a ludzkie pytanie"
      ale zupełnie mnie nie przekonał zatem nie przytaczam. Ale dodam tylko, że
      twierdził on przy okazji tego zagadnienia, że kobiety nigdy nie zadają tak
      sformułowanego pytania......a jednak!

      • maika7 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 19:26
        > Myślę, że jeśli jest się niewierzącym to naprawdę życie może nie mieć sensu a co
        > najmniej trudno go znaleźć.....Przyznam, że mnie chyba nie przekonały by
        argumenty przytaczane w tej dyskusji...

        Moje argumenty są argumentami osoby niewierzącej.
        M.
        • ula27121 Re: sens życia - pilne 26.09.07, 19:50
          Chyba moje zdanie ma zły wydźwięk?...powinnam była napisać "Myślę, że jeśli jest
          się niewierzącym to naprawdę życie może nie mieć dla niego sensu(...)

          I choć Twoje argument do mnie przemawiają gdybym była w wieku 17 lat nie
          przekonało by mnie to, że sensem jest przekazanie genów. No dla mnie byłoby i
          jest to trochę za mało.....tak samo jak to, że może się komuś przydam, może
          kokoś pokocham, że przecież jest miło i przyjemnie, że życie jest piękne, że
          tyle doznań, muzyki, literatury....Uważam, że to wszystko rzeczy dla których
          warto żyć ale gdyby to miało być sensem....nie wiem, chyba mimo wszystko za mało.
          • maika7 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 07:58
            > I choć Twoje argument do mnie przemawiają gdybym była w wieku 17 lat nie
            > przekonało by mnie to, że sensem jest przekazanie genów. No dla mnie byłoby i
            > jest to trochę za mało.....

            Dla wielu jest to za mało. Nie tylko 17-latek. Ale chyba troche nieumiejętnie
            napisałam - bo nie chcę sprowadzać sensu życia do przekazywania genów. Życie
            osób nie przekazujących genów tez ma sens. Dlatego pisałam, ze tylko my sami
            możemy ten sens SWOJEGO zycia znaleźć.


            > tak samo jak to, że może się komuś przydam, może
            > kokoś pokocham, że przecież jest miło i przyjemnie, że życie jest piękne, że
            > tyle doznań, muzyki, literatury....Uważam, że to wszystko rzeczy dla których
            > warto żyć ale gdyby to miało być sensem....nie wiem, chyba mimo wszystko za mało.

            Bo za mało. A życie tylko bywa przyjemne i miłe. Zazwyczaj jest po prostu
            trudne. Ale jesli odrzucimy "nadbudowę religijną" i sprowadzimy wszystko do
            biologii, stajemy przed sensem życia tu na ziemi, tylko biologicznym sensem (ale
            nie sprowadzającym się wylącznie do rozrodu..). Wtedy za dużego wyboru nie ma.
            Trzeba przyjać, że nasz życie zamyka sie tylko w tych dniach "ziemskich" i
            zdecydować jak chcemy żyć.

            Za duzych róznic w podejściu do życia, tego przeżywanego na co dzień pomiedzy
            wierzącymi i niewierzącymi nie widzę. Inne motywacje. I nadzieja, że życie
            będzie nadal trwało tylko w innej postaci. Ale przełożenie tych motywacji na
            codziennośc bywa często nieodróznialne. Nie widzimy najczęsicej róznic pomiędzy
            wierzącymi i niewierzącymi.

            A przed Mamalgosią trudne zadanie i trudne rozmowy.
            M.
            • ula27121 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 19:57
              No właśnie, bo ja jakoś tak założyłam, że dziewczyna jest nieszczęśliwa....a
              rzeczywiście mamalgosia o tym nie pisała....
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 26.09.07, 21:35
        ula27121 napisała:

        > Myślę, że jeśli jest się niewierzącym to naprawdę życie może nie
        mieć sensu a c
        > o
        > najmniej trudno go znaleźć.....
        Właśnie tego się obawiam


        Przyznam, że mnie chyba nie przekonały by
        > argumenty przytaczane w tej dyskusji...
        Nosad

        Skoro dziewczyna jeszcze do tego czuje
        > się nieszczęśliwa
        Nie wiem, nie mówiła nic na ten temat. Ale myślę, że szczęsliwy
        człowiek nie pyat o sens swojego życia. Może się mylę, ale tak myślę
        (jeśli czujesie inaczej, poprawcie mnie)

        to przed mamałgosią strasznie trudne zadanie i bardzo mi
        > przykro ale nie umiem pomóc.
        Wiesz, ona nie zwróciła się do mnie o pomoc, to po prostu rozmowa.
        Ja też nie czuję się na siłach do rozwiewania takich wątpliwości,
        nie jestem ani kompetentna, ani w ogóle żadna. A może już jej
        lepiej? Ale chyba dobrze, że rozmawiamy o tym, prawda?


        >
        > Nie dziwię sie jednak, że ta 17-latka nie znajduje dowodu na sens
        życia. Myślę,
        > że mnie przekonał by argument, o którym pisze sie tutaj
        najczęściej- " życia dl
        > a
        > innych"
        Tak, mnie to samo. Nie napisałam tego, ale ona powiedziała mi coś
        takiego, że "pani łatwiej, bo pani ma dzieci". Jakoś to
        macierzyństwo/ojcostwo ciągle jest wysoko jeśli chodzi o nadawanie
        sensu zyciu.
        >
        > Na dokładnie tak zadane pytanie odpowiada A. Frossard w " Bóg a
        ludzkie pytanie
        > "
        > ale zupełnie mnie nie przekonał zatem nie przytaczam.
        Ha! Własnie dziś wzięłam tę książkę do ręki. I mimo wielkiej,
        wielkiej sympatii do tego autora, również mnie nie
        usatysfakcjonował. Przejrzałam też (ponownie) J. Augustyna o sensie
        zycia - ale w zasadzie wszystko dla wierzących.


        >
        • ula27121 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 06:08
          Pisząc o trudnym zadaniu miałam na myśli właśnie samą rozmowę bo wydaje mi się,
          że to taka ważna rozmowa...Nawet jeśli nic nie rozwiejesz to na pewno zasiejesz.
          A sam fakt, że o tym rozmawiacie- dla mnie rewelacja.i myślę też, że nie bez
          powodu rozmawia właśnie z Tobą. Pamiętam jacy ludzie (myślę o dorosłych gdy
          byłam młodsza) prowokowali, podejmowali, pozwalali żeby z nimi podyskutować na
          podobne tematy.....Dużo we mnie zostawili
    • ula27121 prośba do autorki 26.09.07, 19:14
      Jeśli mogę, to bardzo proszę napisz jakie argumenty do niej trafiały najlepiej,
      jakich użyłaś, jakich używała....o ile to nie będzie tajemnicą bo jestem bardzo
      ciekawa. Te temat od jakiegoś czasu już za mną chodzismile
      • mamalgosia Re: prośba do autorki 26.09.07, 20:56
        Ula, własciwie to na razie była taka bardzo luźna rozmowa -
        "przypadkowa" (jak wszytsko w moim życiu). Ale widze, że temat nie
        był ot tak po prostu rzucony w powietrze, nic nie znaczący. I widzę,
        że do tego tematu wraca. Dziś myślałam, że chyba tak dla kawału i
        dla zabawy nie mówi się takich rzeczy, nie wiem. Dziwne jest to
        wszystko, ja ją naprawdę bardzo mało znam.
        Jak już napisałam wyżej - prawdopodobnie spotkamy się w piątek. A
        może już nie będzie chciała o tym rozmawiać?
    • mader1 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 07:52
      A może jakieś wiersze ?
      • alex05012000 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 09:09
        myślę, że sens życia ma się sporo do poczucia własnej wartości, do
        stosunku do siebie samego, do "miłości" siebie samego, liczby i
        wielkości posiadanych kompleksów... jeśli ktoś nie wierzy w siebie,
        ma poczucie, że nic nie znaczy, niewiele osiągnął (moze być wbrew
        prawdzie, chodzi mi o własne odczucia) to i ciężko mu będzie
        zobaczyć sens w życiu, w fakcie istnienia, własnej wyjątkowości, bo,
        jaki to on wyjątkowy skoro jest taki mierny, nic nie znaczący i w
        ogóle...
        ja akurat pisałam bardziej o sobie, niż o tej 17latce, bo mam często
        podobne myśli... i nie chodzi mi o sens picia kawy o poranku, bo
        picie tej kawy ma sens, bo trzeba sie napić coś ciepłego, bo lubię
        kawę, bo,...bo... chodzi mi nie o sensowność poszczególnych
        czynności, akurat u większości ludzi są takie a nie inne, ale
        mogłyby być kompletnie różne... ale o głębszy sens istnienia,
        przeżywania tych kilkudziesieciu czy ilu tam lat na ziemi... ja po
        prostu tego sensu, mimo, iż niby zgadzam sie z argumentami waszymi o
        dawaniu miłości, o słuzeniu ludziom, itd, może nie to, ze nie widzę,
        ale NIE CZUJE.
        racja święta, ze dzieci nadają sens naszemu życiu! gdybym nie miała
        dziecka to chyba bym zwariowała... przychodziłabym z pracy i co?
        pustka kompletna... choć trzeba uważać aby nie wpaść w
        pułapkę "poświecania się" dla dzieci/rodziny ...ale to inny temat.
        współczuję tej 17-latce i podzielam jej dylematy, ja w wieku 17 lat
        byłam głęboko nieszczęśliwa i żadnego sensownego sensu w życiu nie
        widziałam... niestety nikt ze mną nie rozmawiał na te tematy, ani na
        wiele innych i skutki w psychice mam do dziś ....
        • mamalgosia Re: sens życia - pilne 27.09.07, 14:02
          alex05012000 napisała:

          > myślę, że sens życia ma się sporo do poczucia własnej wartości, do
          > stosunku do siebie samego, do "miłości" siebie samego, liczby i
          > wielkości posiadanych kompleksów...
          Myślę nad tym co napisałaś. I według mnie jest to działanie tylko w
          jedną stronę. To znaczy: jeśli ktoś nie widzi sensu swojego życia,
          to prawdopodobnie ma niską samoocenę, czuje się niekochany, inny
          itp. Ale ktoś kto ma kompleksy itp neikoniecznie nie widzi sensu
          swojego życia. To wiem na pewno aż zbyt na pewno.

          > ja akurat pisałam bardziej o sobie, niż o tej 17latce, bo mam
          często
          > podobne myśli...
          ja juz też zaczęłam pisać o sobie. Mnie ostatnio moje kompleksy i to
          co o sobie wiem właśnie jakoś nie przeszkadza w znalezieniu sensu
          mojego życia. Oczywiście żyję dla rodziny przede wszystkim. Ale te
          sprawy, które mnie ostatnio spotykają uważam za tak bezsensowne i
          tak nieskładające mi się w żadną logoczną całość, że aż muszą mieć
          sens. Paradoks, ale w uporządkowanym i cudownym świecie przyrody, w
          którym ma sens najmniejsza oscylacja elektronu, to co mnie spotyka,
          również musi byś sensowne. Tak wierzę - jako magistrant z chemii
          kwantowej i jako katoliczka. Natomiast jest to nieprzekazywalne
          niewierzącej 17latce. Choć: kto wie...

          A tego, że dzieci często sens nadają naszemu życiu i że właśnie jest
          to obiektywnie przyjmowany argument - co z nim będzie w tzw. pustym
          gnieździe?
        • mader1 alex 27.09.07, 17:01
          ja 17- latka... sensu życia nie widziałam... tak mi się zdaje. Takie
          stany miałam pewnie częstsze niż stany euforii... skoro tak to
          pamiętam... Kiedyś zasiadłam sobie na schodach, po spacerze z psem -
          kamieniczka mała i wszyscy się znali - wracać do domu mi się nie
          chciało, a przecież mama robiła , co mogła, by pachniał domem...
          Zastanawiałam się czy jak ktoś chce bardzo umrzeć, to może umrzeć od
          samego tego pragnienia i co na to Bóg ?
          Miałam dość. A jednak... nie wyłączyłam światła... przeczekałam, "
          przeczytałam" , " prześmiałam" ten okres. Bo... myslałam, że to
          głupio być aż takim tchórzem, żeby tego sensu życia nie szukać...
          A teraz... różnie... bywa, że go gubię... potem łapię Boga za
          rękę... - skoro powiedziałeś " tak" to mnie prowadź...
          Zobacz... żadna Twoja wypowiedź na forum nie jest " szara". Nawet
          tu, gdzie zaledwie litery, słowa, zdania Twoje są - nawet tu- Twoja
          obecność ma sens.
      • mamalgosia Re: sens życia - pilne 27.09.07, 13:52
        och, mader...
        Na poezji nie znam się zupełnie, a jak się na czymś nie znam, to nie
        zgłębiam. Znam tylko taką poezję, która w którymś momencie życia do
        mnie przemawiała, a ona na pewno tu by nie pomogła.
        Ale może masz jakiś konkretny pomysł?
        • mader1 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 16:48
          uuu... do piątku nie zdążę, bo gonię w piętkę - ogrrrromnie brak mi
          czasu i z dużym poczuciem winy piszę cokolwiek sad
          Ale nie martw się... 17-latki miewają takie chwile, kiedy wszystko
          jest dla nich bezsensowne, a zaraz potem są szczęśliwe aż do utraty
          tchu smile
          • mamalgosia Re: sens życia - pilne 27.09.07, 20:52
            I na to liczę! Właśnie mam nadzieję, że jeśli chodzi akurat o tę
            dziewczynę, nasza dyskusja jest bezprzedmiotowa.
            Ale wydaje mi się, że może się przydać całkiem w innym czasie i z
            całkiem inną osobą.
            Choć nadal tego sensu chyba nie uchwyciliśmy?
            • mader1 Re: sens życia - pilne 27.09.07, 21:36
              ależ... dużo sensów jest, ale jak pisała Rycerzowa, nie uchwycimy
              żadnego poważnego - jedynie najprostsze...
              Ale jasne, że są... smile)))
              Powiedz Jej, że są...
              Teściowa moja, która po wielu miesiącach zaczęła ten sens życia
              łapać... śmiać się przy robieniu pierogów, podrygiwać w takt muzyki,
              pomagać w lepieniu ( pierogi a sens życia) , ożywiła się wyraźnie,
              wtrąciła się do naszych rozmyślań - powiedziała, żebyś zapytała,
              dlaczego ta dziewczyna uważa, że życie nie ma sensu... Teściowa
              twierdzi, że jak kto mówi, że życie nie ma sensu, "coś za tym stoi".
              jakiś problem, cierpienie, kłopot... Czasem trzeba wysłuchać i można
              pomóc...
              Ona tak mówi, ale ja w Jej przypadku jestem bezsilna. Mogę pokazywać
              Jej sens jedynie przez wciągnięcie w codzienne czynności - sensowne
              czynności.
              • isma Re: sens życia - pilne 28.09.07, 08:30
                Pierogi maja fundamentalny zwiazek z sensem zycia, naprawde.
              • mama_kasia Re: sens życia - pilne 28.09.07, 08:32
                > Ona tak mówi, ale ja w Jej przypadku jestem bezsilna. Mogę pokazywać
                > Jej sens jedynie przez wciągnięcie w codzienne czynności - sensowne
                > czynności.

                I to jest to! Moja teściowa siedzi sama w domu (100 km od nas),
                bo córka pojechała w góry. Chcieliśmy ją zabrać. Nie chce. Nie
                chce do nas przyjeżdżać. Powiedziała: a co bym tam u was robiła?
                Ale ona nie chce, bo ja nie potrafię wciągnąć ją w codzienne
                czynności sad No nie potrafię. Zamykam się na nią - a ona
                dobra kobieta jest, tyle że o małym poczuciu własnej wartości
                i to tak drażni ... sad
                • mamalgosia Re: sens życia - pilne 28.09.07, 15:42
                  nie każdy potrafi kochać siebie
                • mader1 Patyki a sens życia ;) 28.09.07, 18:24
                  takie sobie prowadzę obserwacje gospodyni domowej... Teściowa (
                  mówiła, że życie jest bez sensu, w Jej wieku, z Jej chorobą już bez
                  sensu - to po przeżyciach w szpitalu) poszła ze mną drugi raz już na
                  specer z psem. Szła z dużym trudem, prawdę pisząc zastanawiałam się
                  czy to nie zbyt daleko... Wyszło słoneczko... Pies jak to pies,
                  zbierał patyki, zastanawiał się który z napotkanych zebrać i czy na
                  inny wymienić.Rzucałam mu te patyki, gadałam trochę do niego,
                  uznając prawo tesciowej do pomilczenia... Pies... przyniósł patyk...
                  chcę go wziąć, a on - nie, wyraźnie kładzie przed teściową, patrzy
                  wyzywająco... schyliła się... złapał patyk wcześniej... Zobaczyłam,
                  ze zapala się Jej łobuzerski błysk w oku... i... postanowiła być
                  szybsza ... i tak... ścigali się, kto będzie szybszy. smile Za każdym
                  razem, gdy Jej się udawało, smiała się głośno. Wracałyśmy gadając i
                  wcale nie o chorobach smile)))
                  • mader1 seks, a sens życia 28.09.07, 18:29
                    Siedzimy sobie przy obiedzie. Jemy smażonego pstrąga i kątem oka
                    widzę, że po spacerku z psem teściowa ma lepszy apetyt. Uwielbia
                    ryby ! Córka przez cały czas " nadaje"
                    _ Pani W. opowiadała dzisiaj na lekcji, że Jej mąż był marynarzem.
                    czasem nie było go długie miesiące. Pani zaczęła rodzić i musiała
                    sama pojechać maluchem do szpitala.
                    - A... A pani W. to od czego jest ? - pyta nieuważnie mąż- to ta od
                    polskiego ?
                    - Nie ! Od seksu przecież ! - oburza się corka.
                    Teściowa ledwie przełyka kęs takim śmiechem wybucha smile))
                    - Łapiesz już ten sens ? - pytam przez stół
                    - Niech Ci będzie...
                    • mamalgosia Re: seks, a sens życia 28.09.07, 21:35
                      mader, dlaczego zupełnie nie łapię, o co chodzi?
                      Patyki jak najbardziej, ale z seksem zupełnie nie
                      • isma Re: seks, a sens życia 28.09.07, 23:56
                        Zony szewcow chodza boso, a zony lekarzy umieraja mlodo wink)).
                      • mader1 Re: seks, a sens życia 29.09.07, 10:36
                        o to samo... od kiedy teściowa przestała się zajmować tylko sobą,
                        swoim bólem, lżej Jej - choć boli tak samo.
                        Nawet weselej... i jedzenie bardziej smakuje.
                        Dziwisz się, że tak zareagowała na to, że 17-latka ma nauczycielkę
                        od seksu ? smile))) To komiczne. Przecież Ona nie wie, że tak się
                        nazywa WdŻ smile)))
                        Zresztą... pani od seksu przyszła na zebranie z rodzicami w I
                        klasie, by zachęcić do zapisywania...
                        Gada, gada i wreszcie napotykając sceptyczne spojrzenia mówi " Ale
                        przecież my tu na lekcjach NIC nie robimy !"
                        • mamalgosia Re: seks, a sens życia 29.09.07, 13:55
                          Nie, ja się nie dziwię, tylko zwyczajnie nie zrozumiałam
    • rycerzowa Re: sens życia - pilne 27.09.07, 17:05
      Wbrew temu, co ktoś napisał, i szczęśliwy człowiek może mieć poczucie bezsensu
      życia. Ot, choćby Lewin z "Anny Kareniny" (stan bohatera po ślubie z Kitty).

      Bo "sens" to zupełnie coś innego, niż szczęście, wartość, smak, uroda życia.
      Sens to określenie celu, to odpowiedź po co.

      Prawda jest taka,że na to pytanie człowiek nie znajdzie odpowiedzi. I z tym
      każdy człowiek, wkraczając w dorosłość, musi się zmierzyć.
      Może określić cele cząstkowe, ale w ten sposób oddala się tylko pytanie o
      kolejny stopień.
      "Żyję dla innych. A inni po co?"
      I dalej: "Po co istnieje kosmos, wszechświat? Po co istnieje jakakolwiek
      rzeczywistość?

      Na te pytania jeden Pan Bóg zna odpowiedź.

      Nasz mózg nie jest w stanie uporać się z tym problemem, gdyż przeznaczeniem tego
      narządu jest przede wszystkim pomóc nam przeżyć, i przedłużyć gatunek.
      Właśnie - przeżyć.
      Natura wbudowała w nas organiczną pewność "jakiegoś" celu, a ta pewność nazywa
      się instynkt samozachowawczy, którym obdarzona jest każda żywa istota.

      Warto polecić nastolatce lekturę Tołstoja.

    • mamalgosia Re: sens życia - pilne 28.09.07, 21:33
      No to porozmawiałyśmy.
      Już na wstępie okazało się, że dziewczyna kawy nie pije, więc cały
      mój misternie ułożony plan runąłsmile, pzrecież to był mój główny
      argument - poranna kawa.

      Ale serio.
      Było bardzo fajnie. Tak o wszystkim i o niczym: o chłopakach, o
      dziewczynach, o jej pani nauczycielce leniwej, o sensie życia także
      (chyba nawet wszystko w końcu padło co tu napisałyście i jeszcze
      inne rzeczy też). Taka rozmowa nic nie znacząca.
      W końcu: "A pani myśli, że moje zycie ma sens?"
      Jak się ucieszyłam, że mogę szczerze i gorąco przytaknąćsmile
      Czasem coś się rozplątuje, a nie tylko ciągle mota i mota...

      Ale my tutaj może porozmawiamy dalej?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka