Dodaj do ulubionych

Msza łacińska "trydencka"

08.10.07, 10:58
Byłem. Naładowałem akumulatory swej duszy, o których istnieniu nawet
nie wiedziałem.

Ale obserwacja: duzo młodych ludzi na Mszy, młodzi ministranci
służą. Łacina nie straszna im, i powrót do tradycji - nie jest
tylko "wspominkami dla strauszków".

Pozytywnie zaskoczony to piszę.
Obserwuj wątek
    • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 11:09
      Mmmm. Mnie sie na Mszy trydenckiej nic nie naladowalo. A Tobie, tak
      szczegolowiej, co?

      Jakkolwiek lacine liturgiczna kocham - metoda pelzajacej rewolucji w
      mojej parafii na ostatniej Mszy sw., niedzielnej odprawia sie od
      jakiegos czasu po lacinie od epiklezy do Ojcze nasz wink)),
      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:00
        isma napisała:

        > Mmmm. Mnie sie na Mszy trydenckiej nic nie naladowalo. A Tobie,
        tak
        > szczegolowiej, co?

        Nie wiem, co szczegółowiej. Tak coś w środku, w duchu czy w duszy.
        Podniosło i napełniło.

        Całość, tajemnica, cisza, gdy kapłan odmawia swoje modlitwy. Nawet
        gesty, niezubożone, pełne.

        > Jakkolwiek lacine liturgiczna kocham - metoda pelzajacej rewolucji
        w
        > mojej parafii na ostatniej Mszy sw., niedzielnej odprawia sie od
        > jakiegos czasu po lacinie od epiklezy do Ojcze nasz wink)),

        Z Mszy łacińskiej "nowej" nie wychodze tak naładowany, choc jest
        cała w łacinie, którą kocham w liturgii.

        (W Toruniu jest w ostatnia niedzielę miesiąca Msza "nowa" w katedrze
        o 12.15 i co niedzielę Msza "stara" u św. Jakuba o 9.30)
        • kulinka3 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:06
          Z Mszy łacińskiej "nowej" nie wychodze tak naładowany, choc jest
          > cała w łacinie, którą kocham w liturgii.

          A zastanawiałeś się dlaczego tak się dzieje? Co powoduje tę różnicę?
          • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:13
            kulinka3 napisała:

            > Z Mszy łacińskiej "nowej" nie wychodze tak naładowany, choc jest
            > > cała w łacinie, którą kocham w liturgii.
            >
            > A zastanawiałeś się dlaczego tak się dzieje? Co powoduje tę
            różnicę?

            Jeszcze nie doszedłem do wniosków. Na Mszy "starej" byłem jak dotąd
            dwa razy. Jeszcze nie wiem, w czym tkwi różnica. Zastanawiać się
            zastanawiałem i zastanawiam, na razie bez rezultatu.
    • kulinka3 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 11:12
      A tu coś o wymogach takiej mszy w parafiach.
      wiadomosci.onet.pl/1617428,11,item.html
      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:11
        Artykuł na onecie jest lekko... hm... różny od decyzji Ojca św.

        Obecnie kapłan nie musi nikogo prosić o zgodę. Wystarczy zatem 1
        wierny, aby kapłan mógł odprawić tą Mszę - nawet on sam smile

        Obawiam się takich postaw jak ta z onetu - znowu chcą wprowadzić
        ograniczenia, zgody i dbanie o niewiadomo kogo.

        Bowiem w polskich kosciołach jest miejsce dla syntezatorów, gitar
        elektryczych i basowych, dziwnych eksperymentów, a brakuje wciąż
        miejsca dla Tradycji Kościoła. A może to dlatego coraz mniej osób
        praktykuje?
        • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:28
          Zebysmy wiedzieli, o czym mowimy wink)):

          03.10.2007 - Wskazania Konferencji Episkopatu dla diecezji polskich
          dotyczące sprawo-wania Mszy św. według ogłoszonego przez papieża
          Benedykta XVI listu apostolskiego w formie Motu proprio Summorum
          Pontificum

          Biskupi zebrani na 341. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu
          Polski w Warszawie w dniach 2 i 3 października 2007 r. ustalili
          wskazania dotyczące sprawowania Mszy św. według ogłoszonego przez
          papieża Benedykta XVI w dniu 7 lipca 2007 r. listu apostolskiego w
          formie Motu Proprio Summorum Pontificum. W Motu proprio i dołączonym
          do niego liście do biskupów papież Benedykt XVI określił ramowe
          warunki dla sprawowania Mszy św. według promulgowanego przez bł.
          papieża Jana XXIII Missale Romanum jako nadzwyczajnej formy liturgii
          Kościoła.

          1. Liturgię parafialną należy sprawować w formie zwyczajnej. Tam,
          gdzie będzie zachodziła potrzeba, w niedziele i święta nakazane
          można dodatkowo sprawować jedną Mszę św. w formie nadzwyczajnej, nie
          może ona jednak być odprawiana w miejsce Mszy św. w formie
          zwyczajnej (por. Summorum Pontificum, art. 5 § 2).

          2. Możliwość sprawowania Mszy św. we wspólnotach parafialnych w
          formie nadzwyczajnej musi uwzględniać dobro duchowe całej wspólnoty
          i proszących o takie Msze św. wiernych. Wprowadzenie tej formy Mszy
          św. nie może powodować napięć i podziałów w parafii (por. Summorum
          Pontificum, art. 5 § 1). Życzenie jakiejś grupy wiernych, by mogli
          na stałe uczestniczyć we Mszy świętej sprawowanej według Missale
          Romanum bł. Jana XXIII nie może utrudniać pozostałym wiernym
          uczestniczenia we Mszy świętej w formie zwyczajnej.

          3. Zwyczajną formę Mszy św. w języku łacińskim należy sprawować
          według Missale Romanum 1970 (w wydaniu Editio typica tertia 2002), a
          w języku polskim według Mszału rzymskiego dla diecezji polskich,
          Poznań 1986. Do nadzwyczajnej formy Mszy św. należy używać Missale
          Romanum 1962 z tekstami Proprium Poloniae (por. Summorum Pontificum,
          art. 1).

          4. Wniosek o zezwolenie na Mszę św. w formie nadzwyczajnej mogą
          składać proboszczowi grupy świeckich działające w danej parafii
          (por. Summorum Pontificum, art. 5 § 1 i art. 7). Jeśli członkowie
          grup proszących o Mszę św. w formie nadzwyczajnej są z różnych
          parafii, wniosek należy skierować do biskupa diecezjalnego.

          5. Określenie rodzaju i wielkości grup, które mogą się starać o
          odprawianie dla nich Mszy św. według formy nadzwyczajnej, pozostawia
          się biskupom diecezjalnym.

          6. Kapłani, którzy mają odprawiać Mszę św. w formie nadzwyczajnej,
          spełniać powinni następujące wymagania (por. Summorum Pontificum,
          art. 5 § 4):
          - przyjmować całą liturgię Kościoła w formie zwyczajnej i
          nadzwyczajnej (por. towarzyszący Motu proprio List papieża Benedykta
          XVI);
          - posiadać dobrą znajomość nadzwyczajnej formy obrzędu;
          - znać język łaciński;
          - mieć przygotowanych do tej formy Mszy św. ministrantów.
          Spełnieniem tych wymagań powinny weryfikować Diecezjalne Komisje
          Liturgiczne.

          7. Przy sprawowaniu Mszy św. w nadzwyczajnej formie obowiązuje
          kalendarz i porządek czytań z Missale Romanum 1962. Należy także
          uwzględnić w odpowiednim czasie zapowie-dziane przez Komisję
          Ecclesia Dei rozszerzenie kalendarza. Do wykonania czytań w języku
          narodowym (por. Summorum Pontificum, art. 6) należy użyć perykop z
          zatwier-dzonego lekcjonarza mszalnego, Pallottinum Poznań 1972-2004.
          Można także użyć Mszału Rzymskiego w opracowaniu OO. Benedyktynów z
          Opactwa Tynieckiego, Pallotinum Poznań 1963.
          Przepowiadanie w czasie Mszy św. w formie nadzwyczajnej powinno być
          zgodne z nauczaniem Soboru Watykańskiego II.

          8. Biskupi diecezjalni nie widzą aktualnie potrzeby ustanawiania
          parafii personalnych dla spra-wowania nadzwyczajnej formy obrządku
          rzymskiego (Summorum Pontificum, art. 10).

          9. Celem sporządzenia po trzech latach przez biskupa diecezjalnego
          relacji na temat doświadczeń z wprowadzaniem w życie Motu proprio
          (por. towarzyszący Motu proprio List papieża Benedykta XVI)
          proboszczowie wzgl. rektorzy kościołów, w których zezwolono na Mszę
          św. w nadzwyczajnej formie, powinni informować o tym swego biskupa.

          10. Przypominając wskazania Motu proprio należy rozważyć, czy w
          dużych miastach nie powinna być sprawowana jedna Eucharystia
          niedzielna w języku łacińskim według mszału Pawła VI. Są osoby,
          które chcą w takiej Mszy świętej uczestniczyć. W niektórych
          kościołach taka liturgia w języku łacińskim jest sprawowana i
          ogólnie dostępna dla wiernych.

          Wskazania obowiązują od 15 października 2007 r.

          + Arcybiskup Józef Michalik
          Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski

          + Bp Stefan Cichy
          Przewodniczący Komisji Episkopatu
          ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.


          Warszawa, dnia 3 października 2007 r.
          341. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski


          Oczywiscie, ze te wskazania sie nieco roznia od motu proprio. W tych
          kwestiach, gdzie ono zostawia decyzje co do ustalenia szczegolow
          (np. parafie personalne) lokalnemu episkopatowi.

          Ciekawi mnie kwestia "rodzaju" "grup" - bo rozumiem, ze to jest
          subtelna sugestia, iz powinny byc one w jakis sposob sformalizowane,
          a nie skrzykniete ad hoc droga "zebrania podpisow".
          • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:39
            No i własnie. "Rodzaj i wielkość" grup. W decyzji Ojca św. czegoś
            takiego nie ma.
            Czyżby ktoś był mądrzejszy od Ojca świętego?
            • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:47
              Już niektórzy skrzykują się, by na biskupów naskarżyć.

              www.fidelitas.pl/index2.php?id=1842
              Sam jestem ciekaw, co z tego będzie.
              • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:54
                Wyobrazam sobie te sittingi zwolennikow Trydentu pod biskupimi
                oknami wink))
            • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:47
              Jest, jest. jest tam wprawdzie chyba pewien niuans, ale na razie nie
              moge siegnac do zrodla, zeby zweryfikowac, czy moje intuicje sa
              sluszne:

              Art. 5. § 1. W parafiach, w których istnieje stała grupa wiernych,
              przywiązanych do wcześniejszej tradycji liturgicznej, proboszcz
              powinien chętnie przystać na ich prośby o celebrację Mszy św. według
              rytu Mszału Rzymskiego wydanego w 1962 roku. Niech zadba o to, by
              dobro tych wiernych harmonizowało ze zwykłym duszpasterstwem
              parafii, pod kierunkiem Biskupa zgodnie z kanonem 392, unikając
              niezgody i sprzyjając jedności całego Kościoła.

              i:

              Art. 7. Jeśli grupa wiernych, o których mowa w art. 5 § 1 nie
              otrzymała od proboszcza zadowalającej odpowiedzi na swoje prośby,
              niech o tym powiadomi Biskupa diecezjalnego. Biskup jest gorąco
              proszony, by zadośćuczynił ich pragnieniu. Jeżeli nie może on
              załatwić takiej celebracji, powiadomiona być o tym musi Papieska
              Komisja "Ecclesia Dei".
              • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:49
                Ale tam nie ma nic o liczbie członków tej grupy. A grupa - zgodnie z
                Ewangelią - to już 2 lub 3 osoby, zebrane w Imię Jezusa.
                • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 16:53
                  No, ale "dobro tych wiernych" ma "harmonizowac ze zwyklym
                  duszpasterstwem parafii". Jesli zwykle duszpasterstwo obejmowalo do
                  tej pory Msze sw. dla dwoch osob, to czemu nie wink))
                  • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 18:03
                    Faktem jest, że dzialalnośc prawodawcza Konferencji Episkopatu
                    Polski pozostawia wiele do życzenia. Np. w sprawie Komunii św. na
                    rękę przedwcześnie wydała i promulgowała przepisy, a dopiero
                    później, zapewne po napomnieniu, zwróciła się do Stolicy
                    Apostolskiej po ich zatwierdzenie.

                    W tym przypadku normy uchwalone przez KEP nie mogą być sprzeczne z
                    papieską ustawą. Mogą co najwyżej mieć charakter instrukcji. Ale o
                    instrukcji stanowi prawo kanoniczne, że:

                    Kan. 34 - § 1. Instrukcje, które mianowicie wyjaśniają przepisy
                    ustaw oraz rozwijają i określają racje, które należy uwzględnić przy
                    ich zachowaniu, są dane na użytek tych, którzy mają się troszczyć o
                    wprowadzenie ustaw w życie i obowiązują ich w wykonywaniu ustaw.
                    Wydają je zgodnie z prawem w granicach swojej kompetencji ci, którzy
                    posiadają władzę wykonawczą.
                    § 2. Postanowienia instrukcji nie zmieniają ustaw. Jeśli zaś
                    któreś z nich nie dadzą się pogodzić z przepisami ustaw, są
                    pozbawione wszelkiej mocy.

                    Nie wiem, na ile próba określenia owej grupy pozostaje w
                    sprzeczności z ustawą. Pamietać trzeba, że ksiądz może odprawić
                    jedną Mszę św. dziennie, a dwu lub trzykrotne odprawianie jest
                    wyjątkiem i to za zezwoleniem ordynariusza w uzasadnionych i
                    okreslonych sytuacjach. Rezygnacja z "zaplanowanej" Mszy św.
                    sprawowanej w formie zwyczajnej na rzecz formy nadzwyczajnej nie
                    może pozbawić wiernych mozliwości uczestniczenia we Mszy św.
                    Pamiętac jednak trzeba, że ryt trydencki jest nadzwyczajny.

                    Powtarzam: jestem ciekaw stanowiska, jakie zajmie Stolica
                    Apostolska, jesli wpłynie do niej skarga naszych "tradycjonalistów
                    lefebvrystów".
                    • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 07:04
                      kann2 napisał:

                      > Faktem jest, że dzialalnośc prawodawcza Konferencji Episkopatu
                      > Polski pozostawia wiele do życzenia.

                      Czy katolik moze krytykowac biskupa...wink))?
                      • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 10:21
                        I to nie jednego, ale całą konferencję episkopatu! Zdarzało mu się
                        to już zresztą czynić i poniósł za to konsekwencje.
                        • isma OT 09.10.07, 10:54
                          A, bo katolika to czasem kusi, zeby byc pszemondzalym wink)).

                          Nawiasem mowiac, kamyczek do KEP-owego ogrodka: odkrylam wlasnie
                          ostatnio ze zgroza, czytajac Dyrektorium katechetyczne (i po kiego
                          licha sie za to bralam! tak sie konczy folgowanie chceci pomocy
                          blizniemu w potrzebie! zylabym sobie spokojnie w nieswiadomosci!),
                          ze naklada ono na mnie, jako chrzescijanskiego rodzica, obowiazek
                          posylania dzieciecia na szkolna katecheze ("wszyscy katolicy
                          uczęszczający do placówek oświatowych, w których odbywa się
                          nauczanie religii, zobowiązani są w sumieniu uczestniczyć w tych
                          lekcjach. Rodzice dzieci, które nie ukończyły 18 roku życia, mają
                          obowiązek zapisać swe dzieci na lekcje religii")...

                          Ale o tym moze przy innej okazji, bo wszak watek o Trydencie
                          rozwalam wink)).
                    • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:30
                      kann2 napisał:

                      > Powtarzam: jestem ciekaw stanowiska, jakie zajmie Stolica
                      > Apostolska, jesli wpłynie do niej skarga naszych "tradycjonalistów
                      > lefebvrystów".

                      Ale czemu "lefebvrystów"?

                      Są i tradycjonaliści, co się od "lefebvrystów" trzymają z dala.
                      • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 13:03
                        A pewnie, że są. Nawet znam jednego. Tyle że wystarczy zajrzeć na
                        stronę www.fidelitas.pl i już nie wiadomo, kto jest kto. Pośród
                        katolików-tradycjonalistów jest wielu takich, którzy kontestują
                        współczesność Kościoła, biskupów, nauczanie - i w tym są podobni do
                        lefebvrystów.
                        • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 14:49
                          Widzisz, nie zawsze i nie wszystko należy popierać.

                          Choćby gitary elektryczne i basowe, które przygrywają, sprzecznie z
                          prawem. Ale na to nikt nie reaguje.

                          Choćby tańce "liturgiczne" - nigdzie nie zatwierdzone (poza rytem
                          mozambickim). Ale na to jest zgoda.

                          Zgody tylko nie ma dla tradycjonalistów, dla kórych liturgia to coś
                          innego niż spektakl, który musi byc atrakcyjny i noweczesny
                          i "trędi".
                          • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 15:35
                            dominikjandomin napisał:

                            > Widzisz, nie zawsze i nie wszystko należy popierać.
                            >
                            Pełna zgoda. Ale towarzystwo z portalu fidelitas w swym
                            niepopieraniu i słusznej w niektórych przypadkach krytyce, w innych
                            balansuje na granicy jedności z pasterzami Kościoła.
                            • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 10:36
                              kann2 napisał:

                              > dominikjandomin napisał:
                              >
                              > > Widzisz, nie zawsze i nie wszystko należy popierać.
                              > >
                              > Pełna zgoda. Ale towarzystwo z portalu fidelitas w swym
                              > niepopieraniu i słusznej w niektórych przypadkach krytyce, w
                              innych
                              > balansuje na granicy jedności z pasterzami Kościoła.

                              Owszem.
                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:21
                    isma napisała:

                    > No, ale "dobro tych wiernych" ma "harmonizowac ze zwyklym
                    > duszpasterstwem parafii". Jesli zwykle duszpasterstwo obejmowalo
                    do
                    > tej pory Msze sw. dla dwoch osob, to czemu nie wink))

                    Jak z dawnych czasów pamiętam z mojej nowoutworzonej parafii w
                    Słupsku, to ksiądz proboszcz odprawiał Mszę św. w obecności 3 osób
                    (1 ksiądz, 1 ministran i 1 wierny w ławce). Z drugiej zaś strony
                    kiedyś od duszpasterza akademickiego słyszałem 2 razy, ze on "dla 3
                    osób Mszy nie będzie odprawiał", więc sam nie wiem, jak to jest...
                    • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:31
                      Powaznie mowiac, to chyba nader wazne jest to, co Kann pisze o
                      binacji. Przykladowo, u mnie w parafii nominalnie jest czterech
                      ksiezy (rezydentow nie licze: jeden kurialista, jeden mocno
                      zaawansowany wiekiem - ale neon, wiec by chyba Mszy trydenckiej
                      godnie nie odprawil wink)), jeden profesor kosmologii, zatem chyba
                      tez odpada), a Mszy sw. niedzielnych - w sezonie
                      wiosenno\jesiennym... osiem.
                      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:34
                        A w rzeczywistości - czy potrzeba aż 8 Mszy "NOM"? Czy na każdej
                        kościół jest zapchany po brzegi?

                        Bo może nic by się nie stało, gdyby ilość Mszy zredukować do 4, w
                        tym jedna tradycyjna? Trzy rano i jedna wieczorem?
                        • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:48
                          Jest wypelniony. Ze zapchany, to bym nie powiedziala, ale w kazdym
                          razie nie ma Mszy sw., na ktorej by wystarczylo miejsc siedzacych
                          (choc, oczywiscie, mozna ewentualnie te okolicznosc zniesc poprzez
                          dostawienie lawek wink)). no, moze o swicie, jak sie czasem trafi
                          kazanie ks. prof. Hellera, to radiomaryjne babcie z powodow
                          oczywistych nie w pelni dopisuja wink)).

                          Ja bym odwrocila pytanie - czy jest potrzeba MT? Juz z NOM
                          czaesciowo po lacinie sygnaly sa rozne. Raczej przychylne, ale
                          przede wszystkim dlatego, ze mimo nieznajomosci jezyka ludzie -
                          wlasnie dlatego, ze to NOM, ktory znaja - nadla maja poczucie
                          pozostawania we wspolnocie.
                          • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 14:50
                            Ja widze potrzebę MT. Dla ludzi, którzy we współczesnych nowinkach
                            tracą sakrum. Dla ludzi, którzy w liturgii szukają sakrum.
                            • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 15:00
                              No tak. Ale moze mozna z rownym powodzeniem probowac ocalac sacrum w
                              NOM (rozumiem, ze zgadzamy sie, iz ono tam jest?)?.

                              Gitarrrrrrry tez mnie wkurzaja wink)). Tance widzialam tylko via
                              medium elektroniczne w wykonaniu biskupa Dlugosza. No, ale zeby nie
                              narazac sie na konsekwencje, to sie mocno zastanowie, czy
                              skrytykowac bisklupa...
                              • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 15:33
                                isma napisała:

                                No, ale zeby nie
                                > narazac sie na konsekwencje, to sie mocno zastanowie, czy
                                > skrytykowac bisklupa...
                                >

                                Materiał do zastanawiania się:

                                Kan. 753 - Chociaż biskupi, pozostający we wspólnocie z głową
                                Kolegium i członkami, czy to pojedynczy, czy też zebrani na
                                Konferencjach Episkopatu lub na synodach partykularnych nie
                                posiadają nieomylności w nauczaniu, są jednak w odniesieniu do
                                wiernych powierzonych ich trosce autentycznymi nauczycielami i
                                mistrzami wiary. Temu autentycznemu przepowiadaniu swoich biskupów
                                wierni obowiązani są okazać religijne posłuszeństwo.

                                Kan. 1370 - § 1. Kto stosuje przymus fizyczny wobec Biskupa
                                Rzymskiego, podlega ekskomunice, wiążącej mocą samego prawa,
                                zarezerwowanej Stolicy Apostolskiej; jeśli jest duchownym, można
                                dodać stosownie do ciężkości przestępstwa także inną karę, nie
                                wyłączając wydalenia ze stanu duchownego.
                                § 2. Kto czyni to względem posiadającego sakrę biskupią,
                                podlega interdyktowi wiążącemu mocą samego prawa, a jeśli jest
                                duchownym, również suspensie wiążącej mocą samego prawa.

                                Kan. 1371- Powinien być sprawiedliwie ukarany:
                                2° kto w inny sposób okazuje nieposłuszeństwo Stolicy Apostolskiej,
                                ordynariuszowi lub przełożonemu, którzy zgodnie z prawem coś
                                nakazują lub czegoś zakazują, i po upomnieniu trwa w
                                nieposłuszeństwie.

                                Kan. 1373 - Kto publicznie wzbudza niechęć lub nienawiść
                                podwładnych względem Stolicy Apostolskiej lub ordynariusza z powodu
                                jakiegoś aktu władzy lub posługi kościelnej albo prowokuje
                                podwładnych do nieposłuszeństwa wobec nich, winien być ukarany
                                interdyktem lub innymi sprawiedliwymi karami.
                                • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 18:30
                                  No tak. Ale przynajmniej suspensa ani wydalenie ze stanu duchownego
                                  mi nie grozi, to jest ta dobra strona dyskryminacji wink)) niewiast w
                                  KK.

                                  Czy w kanonie 735 nie ma sankcji?

                                  A kanonu 1370 prosze mi, kruchej i eterycznej, pod nos nie
                                  podstawiac, zwazywszy, ze w kwestii przymusu fizycznego wobec osob
                                  trzecich (znaczy sie, zamiaru zastosowania takowego) to wasc sam
                                  masz conieco za uszami.
                                  • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 18:55
                                    isma napisała:

                                    >
                                    > Czy w kanonie 735 nie ma sankcji?

                                    Sankcja w Kościele jest wszędzie i za wszystko!

                                    Kan. 1399 - Poza wypadkami przewidzianymi w tej lub w innych
                                    ustawach, zewnętrzne naruszenie prawa Bożego lub kanonicznego, tylko
                                    wtedy może być ukarane sprawiedliwa karą, gdy domaga się tego
                                    szczególna ciężkość przekroczenia i przynagla konieczność
                                    zapobieżenia zgorszeniom lub ich naprawienia.

                                    >
                                    > A kanonu 1370 prosze mi, kruchej i eterycznej, pod nos nie
                                    > podstawiac, zwazywszy, ze w kwestii przymusu fizycznego wobec osob
                                    > trzecich (znaczy sie, zamiaru zastosowania takowego) to wasc sam
                                    > masz conieco za uszami.

                                    Chciałbym mieć taką pamięć. Choć to pewnie jest uciążliwe, tak
                                    chodzić po świecie, każdemu coś pamiętać i wyrzucać. To może jednak
                                    lepiej pozostać starym sklerotykiem.
                                    • isma 1752 09.10.07, 19:29
                                      No ale przeciez aequitas (canonica wink))...?

                                      Co zas do pamieci, carissime, ona jest glownie zewnetrzna. Tak, ze -
                                      stary sklerotyk czy nie, tez taka miec mozesz (ile giga sobie liczy
                                      laptopik?).

                                      Ale fakt, masz racje, przyznaje sie w skrusze, pamietliwa jestem. I,
                                      superekspres, jest to uciazliwe ;-(((.
                              • kann2 Wywołała wilka z lasu 09.10.07, 23:03
                                isma napisała:

                                Tance widzialam tylko via
                                > medium elektroniczne w wykonaniu biskupa Dlugosza. No, ale zeby
                                nie
                                > narazac sie na konsekwencje, to sie mocno zastanowie, czy
                                > skrytykowac bisklupa...

                                Nie przejmuj się może. Myślę, że po wyrażeniu "ćpun w episkopacie"
                                Twoja krytyka będzie mu tylko miodem!

                                tygodnik.onet.pl/1546,1443497,dzial.html
                                Drażni. Kolega z Episkopatu macha ręką: – No tak, Długosz artysta.
                                Taki biskup z marginesu, złośliwi mówią: ćpun w Episkopacie.
                                Niepoważny dziwak, ale nieszkodliwy.

                                Psuje uroczystości parafialne. Podczas wizytacji nie siada na
                                biskupich tronach, nie przyjmuje kwiatów, nie znosi wierszyków na
                                powitanie. – Po to mnie konsekrowano, żebym bierzmował bez powitań –
                                tłumaczył Barbarze Gruszce-Zych.

                                Kazania zaczyna: „drodzy państwo" (zamiast „bracia i siostry"), w
                                konfesjonale zagaduje: „proszę pana" (zamiast per ty).

                                Poprowadził kondukt żałobny lewicowego polityka („To był porządny
                                człowiek" – tłumaczył dziennikarzom), zaprosił na obiad Jolantę
                                Kwaśniewską („Pomaga nosicielom wirusa HIV, jak mogłem jej nie
                                zaprosić?").
                                • isma Re: Wywołała wilka z lasu 09.10.07, 23:33
                                  Przeciez sie nie przejmuje! Ustalilismy juz, ze najwyzszym prawem
                                  jest zbawienie dusz, a nie dobre samopoczucie biskupa, i ze z
                                  sankcjami nie jest tak zle, a w dodatku czesc z nich mnie z natury
                                  rzeczy dotknac nie moze.

                                  No, ale dobrze juz, dobrze, ide do powidel. Skoro za luskanie fasoli
                                  mozna dostac Nike, to a nuz jakis Feniksik wpadnie...?
                                • dominikjandomin Re: Wywołała wilka z lasu 10.10.07, 10:43
                                  kann2 napisał:

                                  > Psuje uroczystości parafialne. Podczas wizytacji nie siada na
                                  > biskupich tronach, nie przyjmuje kwiatów, nie znosi wierszyków na
                                  > powitanie.

                                  Tu popieram rękami i nogami.

                                  > tłumaczył Barbarze Gruszce-Zych.
                                  >
                                  > Kazania zaczyna: „drodzy państwo" (zamiast „bracia i siostry"), w
                                  > konfesjonale zagaduje: „proszę pana" (zamiast per ty).

                                  A to z kolei... dziwne nieco. Proponuję do kompletu:
                                  - Pan z państwem!
                                  - I z duchem pana biskupa!

                                  > Poprowadził kondukt żałobny lewicowego polityka („To był porządny
                                  > człowiek" – tłumaczył dziennikarzom), zaprosił na obiad Jolantę
                                  > Kwaśniewską („Pomaga nosicielom wirusa HIV, jak mogłem jej nie
                                  > zaprosić?").

                                  Tu popieram rękami i nogami.
                              • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 10:38
                                isma napisała:

                                > No tak. Ale moze mozna z rownym powodzeniem probowac ocalac sacrum
                                w
                                > NOM (rozumiem, ze zgadzamy sie, iz ono tam jest?)?.

                                W tej przepisowej, zgodnej z Mszałem - jest.

                                >
                                > Gitarrrrrrry tez mnie wkurzaja wink)). Tance widzialam tylko via
                                > medium elektroniczne w wykonaniu biskupa Dlugosza. No, ale zeby
                                nie
                                > narazac sie na konsekwencje, to sie mocno zastanowie, czy
                                > skrytykowac bisklupa...

                                Niestety tańce widziałem na żywo, i to nie jeden raz. sad
                            • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 11:37
                              A co decyduje o tym, że coś sacrum jest, a coś sacrum przestaje być?
                              • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 14:39
                                kudyn napisał:

                                > A co decyduje o tym, że coś sacrum jest, a coś sacrum przestaje
                                być?

                                Jest sfera sacrum i sfera profanum.

                                Jesli to się miesza, to może zaniknąc u nas, ludzi, odczuwanie
                                sakrum.

                                To raz.

                                A dwa to to, że celowe dziwaczenie w liturgii (dziwaczenie,
                                wprowadzanie na własna rekę elementów, których Kościół tam nie
                                umieścił) może spowodować wypaczenia w jej celu. A potem już krótka
                                droga do odejscia od liturgii Boskiej na rzecz ludzkiego spektaklu.

                                Trzy: rzeczy przeznaczone na słuzbe Bożą są "wyłączone" z użytku
                                cywilnego. Kielicha mszalnego nie uzywamy do picia wódki. Ale w
                                kościołach robione sa koncerty mocno świeckie, przedstawienia
                                teatralne, "dramy" i temu podobne.

                                Czy człowiek może sie nie poczuć zagubiony?

                                Bowiem "nasze hymny pochwalne niczego Panu nie dodają, ale
                                przyczyniają się do naszego zbawienia".
                                • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 15:20
                                  dominikjandomin napisał:

                                  > Jest sfera sacrum i sfera profanum.
                                  > Jesli to się miesza, to może zaniknąc u nas, ludzi, odczuwanie
                                  > sakrum.

                                  Bardzo nie lubię tego podziału. W Biblii jest inny podział: na to co z ducha i
                                  na to co z ciała.
                                  I staram się żeby w moim życiu nie było sfery profanum. I wydaje mi się że
                                  problem jest w tym słowie - „odczuwanie” sacrum. Zarzuca się jednym potrzebę
                                  odczuwania wrażeń przez bębny, tańce itp. broniąc swojej potrzeby odczuwania.

                                  > A dwa to to, że celowe dziwaczenie w liturgii (dziwaczenie,
                                  > wprowadzanie na własna rekę elementów, których Kościół tam nie
                                  > umieścił) może spowodować wypaczenia w jej celu.

                                  Wygląd liturgii jak widać zmienia się w czasie. A zachowanie celu nie zależy od
                                  tego czy klęczę, stoję, czy tańczę, gram na organach czy na gitarze. A co do
                                  tańca to Żydzi nie mieli z tym problemu w sferze sacrum.

                                  >A potem już krótka
                                  > droga do odejscia od liturgii Boskiej na rzecz ludzkiego spektaklu.

                                  Co to jest liturgia Boska?

                                  > Trzy: rzeczy przeznaczone na słuzbe Bożą są "wyłączone" z użytku
                                  > cywilnego. Kielicha mszalnego nie uzywamy do picia wódki. Ale w
                                  > kościołach robione sa koncerty mocno świeckie, przedstawienia
                                  > teatralne, "dramy" i temu podobne.

                                  Przyznam, że nie słyszałem o piciu wódki z kielicha mszalnego. Byłem na wielu
                                  koncertach, przedstawieniach w kościele i większość z nich było całkiem sacrum.
                                  Były takie, które tam nie powinny mieć miejsca, ale to nie powód do wyrzucenia
                                  wszystkiego. Chrystus zresztą już zmierzył się z tym problemem w Mt 12, 1-8; Łk
                                  6, 1-5 Myślę że potrzeba równowagi i wolności.

                                  > Czy człowiek może sie nie poczuć zagubiony?
                                  > Bowiem "nasze hymny pochwalne niczego Panu nie dodają, ale
                                  > przyczyniają się do naszego zbawienia".

                                  Owszem może, więc jeśli ktoś dobrze czuje się na MT to nie mam nic przeciw. Ale
                                  współczesny człowiek również może poczuć się zagubiony na MT. A docelowo wszyscy
                                  spotkamy się na jednej liturgii i ciekaw jestem czy będzie w rycie trydenckim,
                                  prawosławnym (tam to jest max sacrum, chociaż po 2,5 h już miałem problemy) czy
                                  jeszcze innym.
                                  • isma Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 15:28
                                    E, Kudynie - jedna uwaga. To nawet nie chodzi o to, co kogo bardziej
                                    wzrusza i struny sacrum szarpie - czy choral gregorianski, czy
                                    bebny, tylko o to, ze do uzytku w czasie Mszy sw. musi byc przez
                                    kompetentna wladze zatwierdzone (byles juz na forum, jak
                                    dyskutowalismy o goralszczyznie w liturgii?). Jak bebenki i marakasy
                                    beda zatwierdzone - no problem. Ale, chyba, nie sa.

                                    Choc, oczywiscie, podzielam Twoja opinie, ze to nie jest
                                    najwazniejsze wink))
                                    • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 15:39
                                      isma napisała:

                                      > Jak bebenki i marakasy
                                      > beda zatwierdzone - no problem. Ale, chyba, nie sa.

                                      Nie są. Tańce - nie są. Przedstawienia i dramy - nie są.

                                      MT - jest.

                                      I to mnie dziwi - dla MT ciężko znaleźć miejsce, dla innych rzeczy -
                                      bez problemu się znajduje.
                                    • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 15:44
                                      Mowa jest o koncertach, przedstawieniach.
                                      A jeśli już o tym mówimy, to jestem ciekaw w jaki sposób zostały zalegalizowane
                                      organy w czasie liturgii, zanim je zaczęto używać czy później. U nas w katedrze
                                      wg. naszego arcypasterza, są dwie msze w roku kiedy jest porządna oprawa
                                      liturgiczna i taką sobie zażyczył na swój jubileusz. Są tam gitary, sekcja dęta,
                                      skrzypce, kontrabas… A do liberałów liturgicznych to on nie należy.
                                      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 16:17
                                        Żeby nie było, żem heretyk: ze strony episkopatu:

                                        www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/14/12.htm
                                        Użytkowanie kościołów reguluje kanon 1210 Kodeksu Prawa
                                        Kanonicznego: "W miejscu świętym dopuszcza się tylko to, co służy
                                        sprawowaniu i szerzeniu kultu, pobożności i religii, a zabrania się
                                        tego, co jest obce świętości miejsca".

                                        Zasada, że kościół może być wykorzystywany do celów, które nie
                                        sprzeciwiają się świętości miejsca, stanowi kryterium. pozwalające
                                        otwierać podwoje kościoła przed koncertami muzyki sakralnej lub
                                        religijnej bądź je zamykać przed muzyką innego rodzaju. Wszak
                                        najpiękniejsza nawet muzyka symfoniczna sama w sobie nie jest muzyką
                                        religijną.

                                        Jest niezgodne z prawem wykonywanie w kościele muzyki, która nie
                                        zrodziła się z inspiracji religijnej i została skomponowana z myślą
                                        o określonych środowiskach świeckich, niezależnie od tego, czy jest
                                        to muzyka dawna, czy współczesna, czy stanowi dzieło reprezentujące
                                        najwyższy poziom, czy też posiada charakter sztuki ludowej. Jej
                                        wykonywanie oznaczałoby brak szacunku wobec świętości kościoła, a
                                        także samego utworu muzycznego, który nie powinien być wykonywany w
                                        niestosownym dla niego kontekście.

                                        muzycy i śpiewacy nie powinni występować w prezbiterium. Najwyższym
                                        szacunkiem należy otaczać ołtarz, krzesło celebransa i ambonę;

                                        www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/konstlit/6.htm
                                        W Kościele łacińskim organy piszczałkowe należy mieć w wielkim
                                        poszanowaniu jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie
                                        potęguje wzniosłość kościelnych obrzędów, a umysły wiernych porywa
                                        ku Bogu i rzeczywistości nadziemskiej.
                                        Inne natomiast instrumenty można dopuścić do kultu Bożego według
                                        uznania i za zgodą kompetentnej władzy terytorialnej, stosownie do
                                        zasad art. 22 §2, 37 i 40, o ile nadają się albo mogą być
                                        przystosowane do użytku sakralnego, jeżeli odpowiadają godności
                                        świątyni i rzeczywiście przyczyniają się do zbudowania wiernych.

                                        www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/musicam/8.htm
                                        Przy dopuszczaniu i używaniu instrumentów muzycznych należy brać pod
                                        uwagę ducha i tradycję poszczególnych narodów. Jednakże to, co
                                        według ogólnego przekonania i faktycznego używania odpowiednie jest
                                        tylko dla muzyki świeckiej, należy bezwzględnie wyłączyć z wszelkich
                                        czynności liturgicznych i ćwiczeń pobożnych 44.

                                        Wszystkie zaś instrumenty muzyczne dopuszczane do kultu Bożego
                                        powinny być używane w ten sposób, by odpowiadały świętości obrzędów,
                                        dodawały blasku kultowi Bożemu i służyły zbudowaniu wiernych.
                                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 15:55
                                    kudyn napisał:

                                    > dominikjandomin napisał:
                                    >
                                    > > Jest sfera sacrum i sfera profanum.
                                    > > Jesli to się miesza, to może zaniknąc u nas, ludzi, odczuwanie
                                    > > sakrum.
                                    >
                                    > Bardzo nie lubię tego podziału. W Biblii jest inny podział: na to
                                    co z ducha i
                                    > na to co z ciała.
                                    > I staram się żeby w moim życiu nie było sfery profanum. I wydaje
                                    mi się że
                                    > problem jest w tym słowie - „odczuwanie” sacrum. Zarzuca się jednym
                                    > potrzebę
                                    > odczuwania wrażeń przez bębny, tańce itp. broniąc swojej potrzeby
                                    odczuwania.

                                    Wręcz przeciwnie.

                                    To jest zdanie Kościoła - oficjalne. Kościół do liturgii rzymskiej
                                    wprowadził okreslone instrumenty. Nie wprowadził tańców. Zabronił
                                    wykorzystywania "instrumentów rozrywkowych".

                                    > > A dwa to to, że celowe dziwaczenie w liturgii (dziwaczenie,
                                    > > wprowadzanie na własna rekę elementów, których Kościół tam nie
                                    > > umieścił) może spowodować wypaczenia w jej celu.
                                    >
                                    > Wygląd liturgii jak widać zmienia się w czasie. A zachowanie celu
                                    nie zależy od
                                    > tego czy klęczę, stoję, czy tańczę, gram na organach czy na
                                    gitarze.

                                    Zależy, wbrew pozorom zależy. Bowiem, gdy CELOWO stoisz lub siedzisz
                                    (pomijam sprawy zdrowotne), gdy liturgia przewiduje klęczenie, to
                                    jak z twoim celem?

                                    A jesli z niedbalstwa kucasz miast klęknąć - to jak z twoim
                                    podążaniem do celu?

                                    A jesli wybierasz gitare basową, wbrew zdaniu Kościoła, to jakie
                                    jest posłuszeństwo?

                                    A jesli dobierasz instrumenta rozrywkowe, aby było "atrakcyjniej",
                                    to czy nie gubisz celu?

                                    <A co do
                                    > tańca to Żydzi nie mieli z tym problemu w sferze sacrum.

                                    Nie jestem żydem. Nie interesuje mnie żydowska liturgia.

                                    > Co to jest liturgia Boska?

                                    Mająca w swym podmiocie Boga, jako źródło i cel.

                                    > > Trzy: rzeczy przeznaczone na słuzbe Bożą są "wyłączone" z użytku
                                    > > cywilnego. Kielicha mszalnego nie uzywamy do picia wódki. Ale w
                                    > > kościołach robione sa koncerty mocno świeckie, przedstawienia
                                    > > teatralne, "dramy" i temu podobne.
                                    >
                                    > Przyznam, że nie słyszałem o piciu wódki z kielicha mszalnego.

                                    To był przykład, czego nie robimy z określonego powodu. Ale
                                    słyszałem o piciu, przez wojujących ateistów w Hiszpanii swego czasu.

                                    >Byłem na wielu
                                    > koncertach, przedstawieniach w kościele i większość z nich było
                                    całkiem sacrum.

                                    Nie mówię otych sakrum, tylko o tych "mniej sakrum".
                                    Przedstawienia "całkiem sakrum" jeszcze nie widziałem (poza
                                    jasełkami). Ale widziałem nowoczesne formy teatralne, w których, jak
                                    to w nich bywa, nikt za bardzo nie wiedział, o co chodzi.

                                    Moge sobie iść do teatru. Ale gdy się pojawiam na liturgii, na
                                    nabozeństwie w kościele, to oczekuje nabożeństwa, a nie teatru.

                                    > Były takie, które tam nie powinny mieć miejsca, ale to nie powód
                                    do wyrzucenia
                                    > wszystkiego.

                                    Nie wyrzucam wszystkiego. Wbrew pozorom. Mówię o tym, co mnie boli.

                                    I, jesli Ci to pomoże - jest to mniejszość. Ale dobrze byłoby nawet
                                    tą mniejszośc pomniejszać, czyż nie?

                                    > > Czy człowiek może sie nie poczuć zagubiony?
                                    > > Bowiem "nasze hymny pochwalne niczego Panu nie dodają, ale
                                    > > przyczyniają się do naszego zbawienia".
                                    >
                                    > Owszem może, więc jeśli ktoś dobrze czuje się na MT to nie mam nic
                                    przeciw. Ale
                                    > współczesny człowiek również może poczuć się zagubiony na MT.

                                    Jesli ją pozna? NIGDY.

                                    Bo ja mówię o zagubieniu nie z powodu liturgii NOM, tylko z
                                    powodu "radosnych eksperymentów".

                                    >A docelowo wszysc
                                    > y
                                    > spotkamy się na jednej liturgii i ciekaw jestem czy będzie w rycie
                                    trydenckim,
                                    > prawosławnym (tam to jest max sacrum, chociaż po 2,5 h już miałem
                                    problemy) cz
                                    > y
                                    > jeszcze innym.

                                    Postuluję za "innym".
                                    • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 00:28
                                      dominikjandomin napisał:

                                      > Wręcz przeciwnie.
                                      >
                                      > To jest zdanie Kościoła - oficjalne. Kościół do liturgii rzymskiej
                                      > wprowadził okreslone instrumenty. Nie wprowadził tańców. Zabronił
                                      > wykorzystywania "instrumentów rozrywkowych".

                                      „Zmiany w zasadach wykonywania utworów muzycznych są analogiczne do tych, które
                                      dotyczą innych dzieł sztuki, służących sprawowaniu liturgii. Przebudowie uległy
                                      na przykład prezbiteria, poprzez usytuowanie miejsca przewodniczenia liturgii,
                                      ambony i ołtarza versus populum. Nie świadczy to bynajmniej o braku poszanowania
                                      dla przeszłości, ale służy wyższemu celowi, jakim jest dążenie do uczestnictwa
                                      całego zgromadzenia”.
                                      Pytanie co z organami niepiszczałkowymi? Pius X nie dopuszcza dzwonków wink Jezus
                                      powróci na dzwięk trąby (a właściwie szofaru) ale problem w tym że nie ma go w
                                      dokumentach.


                                      > Zależy, wbrew pozorom zależy. Bowiem, gdy CELOWO stoisz lub siedzisz
                                      > (pomijam sprawy zdrowotne), gdy liturgia przewiduje klęczenie, to
                                      > jak z twoim celem?
                                      >
                                      > A jesli z niedbalstwa kucasz miast klęknąć - to jak z twoim
                                      > podążaniem do celu?

                                      Mówimy o niedbalstwie? Więc niedpouszczalne jest niedbałe wykonywanie muzyki. Ja
                                      pisałem o tym, że celowość nie zależy od tego czy klęczę, czy stoję, czy...

                                      > A jesli wybierasz gitare basową, wbrew zdaniu Kościoła, to jakie
                                      > jest posłuszeństwo?

                                      Mówimy o celu czy o posłuszeństwie?

                                      > A jesli dobierasz instrumenta rozrywkowe, aby było "atrakcyjniej",
                                      > to czy nie gubisz celu?

                                      Jeśli dobieram je aby było atrakcyjnie to mogę gubić cel, ale ja nie mówię że
                                      wybieram aby było atrakcyjniej.

                                      > Nie jestem żydem. Nie interesuje mnie żydowska liturgia.

                                      A szkoda, bo nasza liturgia wprost wypływa z żydowskiej. I obawiam się bardziej
                                      w zrozumieniu pomoże znajomość liturgii żydowskiej niż znajomość dyscypliny
                                      liturgicznej.

                                      > > Co to jest liturgia Boska?
                                      > Mająca w swym podmiocie Boga, jako źródło i cel.

                                      W takim razie dyłbym ostrożny w ocenianiu tego, czy ktoś ma Boga jako cel na
                                      podstawie instrumentu na jakim gra.

                                      > > Owszem może, więc jeśli ktoś dobrze czuje się na MT to nie mam nic
                                      > przeciw. Ale
                                      > > współczesny człowiek również może poczuć się zagubiony na MT.
                                      >
                                      > Jesli ją pozna? NIGDY.

                                      Ciekwe dlaczego więc wprowadzono reformę liturgii, przecież wystarczyło edukawać.
                                      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 11:06
                                        kudyn napisał:

                                        > Pytanie co z organami niepiszczałkowymi?

                                        KEP dopuściła jako instrument tymczasowy, aż sobie parafia nie kupi
                                        piszczałkowych. Nasz proboszcz po ocenie kosztów zakłada, ze za 10
                                        lat uzbiera pieniądze na organy piszczałkowe.

                                        > > Zależy, wbrew pozorom zależy. Bowiem, gdy CELOWO stoisz lub
                                        siedzisz
                                        > > (pomijam sprawy zdrowotne), gdy liturgia przewiduje klęczenie,
                                        to
                                        > > jak z twoim celem?
                                        > >
                                        > > A jesli z niedbalstwa kucasz miast klęknąć - to jak z twoim
                                        > > podążaniem do celu?
                                        >
                                        > Mówimy o niedbalstwie? Więc niedpouszczalne jest niedbałe
                                        wykonywanie muzyki. J
                                        > a
                                        > pisałem o tym, że celowość nie zależy od tego czy klęczę, czy
                                        stoję, czy...

                                        Niedbalstwo i celowość. W obu przypadkach można zgubić cel. Raz z
                                        niedbalstwa, drugi raz z celowości "nieprzyklęknięcia".

                                        > A jesli wybierasz gitare basową, wbrew zdaniu Kościoła, to jakie
                                        > > jest posłuszeństwo?
                                        >
                                        > Mówimy o celu czy o posłuszeństwie?

                                        W nieposłuszeństwie łatwiej jest zgubić cel, bowiem Kościół wiedzie
                                        nas do swego Założyciela, Jezusa Chrystusa.

                                        > > A jesli dobierasz instrumenta rozrywkowe, aby
                                        było "atrakcyjniej",
                                        > > to czy nie gubisz celu?
                                        >
                                        > Jeśli dobieram je aby było atrakcyjnie to mogę gubić cel, ale ja
                                        nie mówię że
                                        > wybieram aby było atrakcyjniej.

                                        "Ty" nie było pisane do Ciebie personalnie, tylko jako forma
                                        gramatyczna. Potraktuj jako "ktoś".

                                        > > Nie jestem żydem. Nie interesuje mnie żydowska liturgia.
                                        >
                                        > A szkoda, bo nasza liturgia wprost wypływa z żydowskiej.

                                        Niezupełnie. Ma początek, ale nie "wprost wypływa".

                                        > > > Co to jest liturgia Boska?
                                        > > Mająca w swym podmiocie Boga, jako źródło i cel.
                                        >
                                        > W takim razie dyłbym ostrożny w ocenianiu tego, czy ktoś ma Boga
                                        jako cel na
                                        > podstawie instrumentu na jakim gra.

                                        Jesli CELOWO dobiera instrument sprzeczy z zaleceniem i wolą
                                        Kościoła? Jesli przez NIEDBALSTWO to czyni?

                                        > > > Owszem może, więc jeśli ktoś dobrze czuje się na MT to nie mam
                                        nic
                                        > > przeciw. Ale
                                        > > > współczesny człowiek również może poczuć się zagubiony na MT.
                                        > >
                                        > > Jesli ją pozna? NIGDY.
                                        >
                                        > Ciekwe dlaczego więc wprowadzono reformę liturgii, przecież
                                        wystarczyło edukawa
                                        > ć.

                                        Ależ o tym Sobór Watykański II MÓWIŁ!

                                        Nakazał wprost edukacji, uczenia łaciny w zakresie przynajmniej
                                        stosowanej w liturgii!

                                        Czemu o to, o respektowanie i WRESZCIE WPROWADZENIE W ŻYCIE zasad
                                        soboru SV2 dobijam się ja, tradycjonalista, a nie "posoborowi"
                                        reformatorzy"?
                                        • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 11:51
                                          dominikjandomin napisał:

                                          > KEP dopuściła jako instrument tymczasowy, aż sobie parafia nie kupi
                                          > piszczałkowych. Nasz proboszcz po ocenie kosztów zakłada, ze za 10
                                          > lat uzbiera pieniądze na organy piszczałkowe.

                                          Więc myśląc o istocie problemu to nie rozumiem. Skoro nie są one dopuszczone ze
                                          względu na pogwałcenie sacrum, to dlaczego mogą funkcjonować jako instrument
                                          przejściowy? To śpiewać a cappella. Jakoś wydaje mi się że istota leży gdzieś
                                          indziej.

                                          I jeszcze tylko o Żydach:

                                          > > > Nie jestem żydem. Nie interesuje mnie żydowska liturgia.
                                          > >
                                          > > A szkoda, bo nasza liturgia wprost wypływa z żydowskiej.
                                          >
                                          > Niezupełnie. Ma początek, ale nie "wprost wypływa".

                                          Ma początek i z niej wprost wypływa, ale przede wszystkim jest ważna dla
                                          zrozumienia liturgii w Kościele, dlatego warto się nią zainteresować.
                                          • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 12:15
                                            kudyn napisał:

                                            > dominikjandomin napisał:
                                            >
                                            > > KEP dopuściła jako instrument tymczasowy, aż sobie parafia nie
                                            kupi
                                            > > piszczałkowych. Nasz proboszcz po ocenie kosztów zakłada, ze za
                                            10
                                            > > lat uzbiera pieniądze na organy piszczałkowe.
                                            >
                                            > Więc myśląc o istocie problemu to nie rozumiem. Skoro nie są one
                                            dopuszczone ze
                                            > względu na pogwałcenie sacrum, to dlaczego mogą funkcjonować jako
                                            instrument
                                            > przejściowy? To śpiewać a cappella. Jakoś wydaje mi się że istota
                                            leży gdzieś
                                            > indziej.

                                            Są dopuszczone. Na podstawie KL,m który upowaznił KE do wydania
                                            takiego upowaznienia, KE wydała upowaznienie.

                                            Masz w linkach moich powyżej.

                                            > I jeszcze tylko o Żydach:

                                            O Żydach czy o żydach?

                                            I w jakim okresie historycznym?

                                            > > > > Nie jestem żydem. Nie interesuje mnie żydowska liturgia.
                                            > > >
                                            > > > A szkoda, bo nasza liturgia wprost wypływa z żydowskiej.
                                            > >
                                            > > Niezupełnie. Ma początek, ale nie "wprost wypływa".
                                            >
                                            > Ma początek i z niej wprost wypływa, ale przede wszystkim jest
                                            ważna dla
                                            > zrozumienia liturgii w Kościele, dlatego warto się nią
                                            zainteresować.

                                            A możesz rozwinąć ten temat w np. osobnym wątku? Bo zapowiada się
                                            ciekawie. Powiązanie między dwoma liturgiami.
                                            • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 12:39
                                              dominikjandomin napisał:

                                              > O Żydach czy o żydach?

                                              A czym się różnią Żydzi od żydów?
                                              • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 14:56
                                                kudyn napisał:

                                                > dominikjandomin napisał:
                                                >
                                                > > O Żydach czy o żydach?
                                                >
                                                > A czym się różnią Żydzi od żydów?

                                                Wyjaśniam: żydzi to wyznawcy judaizmu. Analogicznie jak
                                                chrzescijanie. Zaś Żydzi to członkowie narodu żydowskiego (względnie
                                                obecnie obywatele Izraela), analogicznie jak Polacy to członkowie
                                                narodu polskiego, względnie obywatele RP.

                                                Jako, że może istnieć Żyd ateista, w rozważaniach musimy odróżnić
                                                pojęcia.
                                                • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 15:21
                                                  No trudno byłoby szukać źródeł liturgii wśród dzisiejszych obywateli państwa Izrael.
                                                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 16:52
                                                    A szkoda, a szkoda...
                                                  • kudyn Re: Msza łacińska "trydencka" 12.10.07, 08:41
                                                    Naprawdę nie rozumiem, ale może nie o to chodzi żebym rozumiał.
                                                • pawlinka Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 17:12
                                                  myslę, że to rozróżnienie ortograficzne powinno wystarczyć, ale
                                                  uważam też, że nie bez znaczenia ma tutaj szacunek. Stosujac wielką
                                                  literę, w tym konkretnym przypadku, mówiąc o wyznawcach judaizmu,
                                                  oddaje się cześć członkom nacji, który godność starano się odebrać
                                                  przez wieki. To może taka forma zadośćuczynienia. Moi uczniwie
                                                  oburzyli się na małą literę.
                                                  Też uważam, że poznanie liturgii żydowskiej pomaga zrozumieć wiele w
                                                  liturgii chrześcijańskiej. Dużo nas łączy. Dołącam się do prośby:
                                                  Kudynie, zalóż watek.
                                                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 17:42
                                                    pawlinka napisała:

                                                    > myslę, że to rozróżnienie ortograficzne powinno wystarczyć, ale
                                                    > uważam też, że nie bez znaczenia ma tutaj szacunek. Stosujac
                                                    wielką
                                                    > literę, w tym konkretnym przypadku, mówiąc o wyznawcach judaizmu,
                                                    > oddaje się cześć członkom nacji, który godność starano się odebrać
                                                    > przez wieki. To może taka forma zadośćuczynienia.

                                                    Nie widze powodu do płacenia, zwłaszcz w tej formie.

                                                    >Moi uczniwie
                                                    > oburzyli się na małą literę.

                                                    I nie wyprostowalaś ich?

                                                    Jedna rzecz - szacunek, druga rzecz - poprawnośc językowa. Co innego
                                                    znaczy, gdy napiszę "opusciłem Kościół", a co innego "opuściłem
                                                    Kościół". Czym innym jest kultura Żydów, a czym innym - kultura
                                                    żydów.

                                                    Po prostu wyrazistość w piśmie (nie: w Piśmie).

                                                    Skoro chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, poganie, katolicy, to też
                                                    żydzi.

                                                    No i jeszcze jeden przykład: Mam znajomego Żyda nie żyda. Rozumiesz?
                                                    On jest Żydem, ale nie jest żydem. Pisząc wg "norm szacunkowo-
                                                    odszkodowawczych" powyższe dwa zdania (prawdziwe) straciłyby sens.
                                                  • pawlinka Re: Msza łacińska "trydencka" 11.10.07, 18:47
                                                    wiesz, uczę polskiego, to "prostowanie uczniów" do mnie należy, ale
                                                    czasem sama sucha norma nie wystarczasmile
                                                    Ten gimnazjalista (z III asmile) stwierdził, że słowo "żyd" kojarzy mu
                                                    się z pogardą, dlatego woli wielką literę. Zrozumiał zasadę
                                                    ortograficzną, ale konotacje historyczne były.
                                                    "No i jeszcze jeden przykład: Mam znajomego Żyda nie żyda.
                                                    Rozumiesz?" Rozumiem.
                                                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 12.10.07, 12:11
                                                    A to inna sprawa, że w Polsce słowo "żyd" (w mowie, wie trudno mi
                                                    mówić, jak pisane) jest używane jako wyzwisko wśród młodzieży. Boli
                                                    mnie to.
                                  • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 16:28
                                    kudyn napisał:

                                    > Zarzuca się jednym
                                    > potrzebę
                                    > odczuwania wrażeń przez bębny, tańce itp. broniąc swojej potrzeby
                                    odczuwania.

                                    MOTU PROPRIO ŚW. PIUSA X
                                    O MUZYCE ŚWIĘTEJ
                                    INTER PASTORALIS OFFICII SOLLICITUDINES

                                    Nic zatem nie powinno wydarzyć się w świątyni, co by przeszkadzało,
                                    lub choćby tylko zmniejszało pobożność i skupienie ducha wiernych, -
                                    nic, co by stanowiło słuszną przyczynę niesmaku lub zgorszenia, a
                                    nade wszystko nic, co by wprost obrażało powagę i świętość
                                    kościelnych czynności i tym samym stawało się niegodnym Domu
                                    Modlitwy i Majestatu Bożego.

                                    19. Zakazane jest w Kościele użycie fortepianu, jak również użycie
                                    instrumentów hucznych i brzęczących, jakimi są: bęben, kocioł,
                                    talerze, dzwonki itp.

                                    20. Surowo jest zakazane, aby tak zwane orkiestry grały w
                                    Kościołach; tylko w pojedynczym danym wypadku, jeżeli Rządca
                                    Diecezji pozwoli, można dopuścić instrumenty dęte i to w bardzo
                                    ograniczonej liczbie, wybranej i zastosowanej do rozmiarów kościoła,
                                    byle zarówno utwór sam, jak i towarzyszenie, mające być wykonane,
                                    były napisane w stylu poważnym, odpowiednim i podobnym we wszystkim
                                    do własności organów.

                                    21. W procesjach poza kościołem może Rządca Diecezji pozwolić na
                                    orkiestry, byle tylko nie wykonywały utworów świeckich. Byłoby
                                    pożądane w takich wypadkach, aby udział jej ograniczał się do
                                    towarzyszenia jakimś pieniom pobożnym, wykonywanym w łacińskim lub
                                    ludowym języku przez śpiewaków lub pobożne stowarzyszenia, biorące
                                    udział w procesji.

                                    Dan w dzień św. Cecylii, Panny i Męczenniczki, 22 listopada 1903
                                    roku.

                                    (według A. Filaber, Prawodawstwo muzyki liturgicznej, Warszawa 1997,
                                    s. 8-17)

                                    www.kkbids.episkopat.pl/wybranedps/motuprioprio.htm

                                    Kto i kiedy to anulował?
                                    • kann2 Pienia pobożne! 10.10.07, 16:37
                                      Odkąd nie istnieją owe "pienia pobożne", ustawa nie ma zastosowania.

                                      A tak poważnie: niekoniecznie trzeba formalnej derogacji ustawy.
                                      Niektóre z czasem "umierają" same.

                                      Kan. 20 - Późniejsza ustawa uchyla wcześniejszą lub ją zmienia,
                                      jeśli wyraźnie to postanawia albo jest jej wprost przeciwna, albo
                                      porządkuje w całości przedmiot dawnej ustawy. Jednakże ustawa
                                      powszechna nie zmienia prawa partykularnego lub specjalnego, chyba
                                      że co innego jest w prawie wyraźnie zastrzeżone.

                                      Skoro po owym motu proprio pojawiły się inne ustawy, porządkujące
                                      całościowo daną kwestię, tamta zostaje uchylona.
                                      • isma Re: Pienia pobożne! 10.10.07, 17:50
                                        Poczekaj, poczekaj. Motu proprio mamy z glowy.
                                        Ale, rozumiem, nadal jest wymog zatwierdzania okreslonych
                                        instrumentow do uzytku w liturgii. To jaki stan mamy w tej kwestii?
                                        • kann2 Re: Pienia pobożne! 10.10.07, 18:24
                                          www.kkbids.episkopat.pl/dokumentypovii/musicam/8.htm
                                          62. Instrumenty muzyczne mogą być bardzo pożyteczne przy sprawowaniu
                                          świętych obrzędów czy to do akompaniamentu, czy to do gry solowej.

                                          "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy
                                          piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie
                                          ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych porywa do
                                          Boga i spraw niebieskich.

                                          Inne natomiast instrumenty można dopuścić do kultu Bożego według
                                          uznania i za zgodą kompetentnej władzy terytorialnej, jeżeli nadają
                                          się albo mogą być przystosowane do użytku sakralnego, jeżeli
                                          odpowiadają godności świątyni i rzeczywiście przyczyniają się do
                                          zbudowania wiernych" 43.

                                          63. Przy dopuszczaniu i używaniu instrumentów muzycznych należy brać
                                          pod uwagę ducha i tradycję poszczególnych narodów. Jednakże to, co
                                          według ogólnego przekonania i faktycznego używania odpowiednie jest
                                          tylko dla muzyki świeckiej, należy bezwzględnie wyłączyć z wszelkich
                                          czynności liturgicznych i ćwiczeń pobożnych 44.

                                          Wszystkie zaś instrumenty muzyczne dopuszczane do kultu Bożego
                                          powinny być używane w ten sposób, by odpowiadały świętości obrzędów,
                                          dodawały blasku kultowi Bożemu i służyły zbudowaniu wiernych.

                                          64. Akompaniament na instrumentach muzycznych podtrzymuje śpiew,
                                          ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i przyczynia się do
                                          głębszego zjednoczenia zgromadzonych wiernych. Nie powinien on
                                          jednak do tego stopnia zagłuszać śpiewu, że słów nie można
                                          zrozumieć. Gdy zaś kapłan lub ktoś z asysty wymawia głośno
                                          wyznaczony dla siebie tekst, wówczas instrumenty milczą.

                                          65. Gra na organach czy innym uznanym instrumencie muzycznym
                                          dopuszczalna jest we Mszy śpiewanej i czytanej jako akompaniament
                                          podczas śpiewu zespołu i ludu. Gra solowa możliwa jest jedynie na
                                          początku, zanim kapłan przyjdzie do ołtarza, na ofiarowanie, podczas
                                          Komunii i na końcu Mszy świętej.

                                          Tej samej zasady, stosując ją analogicznie, można się trzymać przy
                                          innych nabożeństwach.

                                          66. Gry solowej na instrumentach nie dopuszcza się w okresie
                                          Adwentu, Wielkiego Postu, w Triduum Wielkiego Tygodnia, oraz w
                                          Oficjum i we Mszy świętej za zmarłych.

                                          67. Jest rzeczą konieczną, by organiści oraz inni muzycy nie tylko
                                          umieli biegle grać na powierzonym instrumencie, ale posiadali także
                                          znajomość ducha świętej Liturgii i wnikali weń coraz głębiej, by
                                          spełniając swój urząd choćby tylko czasowo, uświetniali obrzęd,
                                          zgodnie z naturą poszczególnych jego części i ułatwiali wiernym
                                          udział w liturgicznej czynności
                                          • kulinka3 Re: Pienia pobożne! 10.10.07, 18:30
                                            Uśmiałam się z tego zalecenia, by muzycy umieli biegle graćwink))).Ale to wielce
                                            ważne jest dla uszu.
                                        • isma Re: Pienia pobożne! 10.10.07, 18:50
                                          To juz Dominik linkowal - wiec mnie idzie wlasnie o ten szczegol,
                                          co "kompetentna wladza terytorialna", poza organami, ktore mamy
                                          odfajkowane, dopuscila.
                                          • kann2 Re: Pienia pobożne! 10.10.07, 22:41
                                            Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze
                                            Watykańskim II
                                            - (8 II 1979)

                                            28. "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy
                                            piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie
                                            dodaje ceremoniom kościelnym majestatu, a umysły wiernych pod nosi
                                            do Boga i spraw niebieskich" (KL nr 120). Akompaniament organowy
                                            podtrzymuje śpiew, ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i
                                            przyczynia się do głębszego zjednoczenia wiernych (MS nr 64).
                                            Organy powinno znajdować się we wszystkich kościołach w Polsce. Tzw.
                                            organy elektronowe dopuszcza się do użytku jako instrument
                                            tymczasowy, Natomiast tam, gdzie ze względu na brak miejsca nie da
                                            się zbudować organów piszczałkowych, można je instalować zamiast
                                            fisharmonium.

                                            29. Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z
                                            wyjątkiem tych, które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do
                                            wykonywania współczesnej muzyki rozrywkowej. Wyłącza się z użytku
                                            liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie instrumenty, jak fortepian,
                                            akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja, wibrafon itp.

                                            30. Muzyka w czasie sprawowania czynności liturgiczych winna być
                                            wykonywana "na żywo", dlatego nie wolno zastępować śpiewu
                                            zgromadzonych lub gry na instrumentach muzyką odtwarzaną za pomocą
                                            aparatów, np. magnetofonu, adapteru, radia itp. Nic nie stoi na
                                            przeszkodzie, by poza liturgią odtwarzać niekiedy muzykę religijną z
                                            płyt czy taśm, aby w tego rodzaju audycjach udostępnić wiernym
                                            arcydzieła muzycznej twórczości religijnej dla wytworzenia
                                            odpowiedniego nastroju lub też celem wyrabiania w nich dobrego smaku
                                            muzycznego.

                                            www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/muzyka.htm

                                            Zalecenia duszpasterskie Episkopatu Polski w związku z durektorium o
                                            mszach świętych z udziałem dzieci - (1977)

                                            f) Oprócz organów wolno używać także innych instrumentów, byleby ich
                                            zestaw był zgodny z naszą tradycją w tym względzie. W naszych
                                            warunkach nie wolno stosować muzyki mechanicznie odtwarzanej.

                                            www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/eucharystia.htm#etykieta10

                                            • isma Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 08:22
                                              Dziekuje bardzo.
                                              Zwlaszcza "itp." jest szalenie pouczajace wink)).
                                      • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 11:09
                                        kann2 napisał:

                                        > Skoro po owym motu proprio pojawiły się inne ustawy, porządkujące
                                        > całościowo daną kwestię, tamta zostaje uchylona.

                                        Tego nie zparzeczam.

                                        Podaj mi zatem dokument rangi nie niższej niż tamten, który będzie
                                        regulował DOKŁADNIE tą kwestię. Tj. instrumentów dopuszczonych lub
                                        zabronionych.

                                        Z tego co widzę - nigdzie nie pojawiło się zezwolenie dla bębnów i
                                        gitar elektrycznych. Ale moze jakiś dokument przegapiełm, więc skoro
                                        go znasz, to zacytuj.
                                        • isma Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 12:33
                                          No, jakze! Wprowadzenie "Sacrosanctum Consilium" znioslo, rozumiem,
                                          ustalenia motu proprio. Toz "Sacrosanctum Consilium" ustalilo
                                          delegacje dla kompetentnej wladzy terytorialnej do dopuszczenia
                                          instrumentow do liturgii (odmiennie, niz uprzednio, kiedy rzecz byla
                                          regulowana centralnie). W PL uczyniono to dokumentem, ktory cytowal
                                          Kann.

                                          Moja prawnicza dusza wprawdzie wyje z bolu nad jego (dokumentu) dosc
                                          nonszalancka precyzja ("itp." wink)), ale liturgisci nie prawnicy,
                                          trudno.

                                          Uwaga bardziej ogolna - jesli by aplikowac do tego sposobu
                                          postepowania zasade subsydiarnosci, ktora Kosciol matka nasza
                                          wyznaje, to ta delegacja kompetencji na Kosciol lokalny ma sens. I
                                          wcale nie musi byc, w zwiazku z tym, w omawianej sprawie, "dokumentu
                                          rangi nie nizszej niz tamten".
                                          • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 14:58
                                            isma napisała:

                                            > No, jakze! Wprowadzenie "Sacrosanctum Consilium" znioslo,
                                            rozumiem,
                                            > ustalenia motu proprio. Toz "Sacrosanctum Consilium" ustalilo
                                            > delegacje dla kompetentnej wladzy terytorialnej do dopuszczenia
                                            > instrumentow do liturgii (odmiennie, niz uprzednio, kiedy rzecz
                                            byla
                                            > regulowana centralnie). W PL uczyniono to dokumentem, ktory
                                            cytowal
                                            > Kann.
                                            >
                                            > Moja prawnicza dusza wprawdzie wyje z bolu nad jego (dokumentu)
                                            dosc
                                            > nonszalancka precyzja ("itp." wink)), ale liturgisci nie prawnicy,
                                            > trudno.
                                            >
                                            > Uwaga bardziej ogolna - jesli by aplikowac do tego sposobu
                                            > postepowania zasade subsydiarnosci, ktora Kosciol matka nasza
                                            > wyznaje, to ta delegacja kompetencji na Kosciol lokalny ma sens. I
                                            > wcale nie musi byc, w zwiazku z tym, w omawianej
                                            sprawie, "dokumentu
                                            > rangi nie nizszej niz tamten".

                                            Delegowac musi uprawnienia dokument rangi nie niższej, o ile ma
                                            znieść poprzednie prawo.

                                            Ale czy na 100% SC zniosło tamto motu proprio? W całej jego całości
                                            i rozciągłości?
                                            • isma Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 15:07
                                              No to konstytucja soborowa chyba - o hierarchii zrodel prawa w miare
                                              rzetelnie to ja sie moge tylko w swojej dzialce wypowiadac - powinna
                                              byc dokumentem wyzszej rangi, niz motu proprio, nie?
                                              • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 16:56
                                                isma napisała:

                                                > No to konstytucja soborowa chyba - o hierarchii zrodel prawa w
                                                miare
                                                > rzetelnie to ja sie moge tylko w swojej dzialce wypowiadac -
                                                powinna
                                                > byc dokumentem wyzszej rangi, niz motu proprio, nie?

                                                Teoretycznie niekoniecznie. Biorąc pod uwagę Pierwszy Sobór
                                                Watykański i jego ustalenia.

                                                Prawo kościelne jest dość szczególne, biorąc pod uwagę wkraczanie w
                                                zakres wiary i moralności i kompetencje papieża, w tym nieomylność i
                                                niezmienialność niektórych decyzji.

                                                Natomiast w tej kwestii - czy zniosła sama z siebie wszelkie
                                                ustalenia wczesniejsze? Czyli do decyzji KEP w Polsce nic nie
                                                obowiązywało? Czy może tylko pozwalała te sprawy uregulowac inaczej?
                                                • isma Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 17:22
                                                  Znaczy idzie Ci o dogmat o nieomylnosci papieza?
                                                  E, bez cudow - kwestia uzycia instrumentow w liturgii to chyba
                                                  jednak nie jest sprawa wiary i moralnosci wink)).
                                                  • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 17:45
                                                    isma napisała:

                                                    > Znaczy idzie Ci o dogmat o nieomylnosci papieza?
                                                    > E, bez cudow - kwestia uzycia instrumentow w liturgii to chyba
                                                    > jednak nie jest sprawa wiary i moralnosci wink)).

                                                    Chyba nie jest, ale teoretycznie mogłaby być. smile Gdyby do tego
                                                    papież uzył formuły własciwej - bym z nim nie polemizował i uznał,
                                                    że to kwestia wiary. Wszak jest kilka norm liturgicznych
                                                    niezmiennych, nieomylnych, z czasów np. Soboru Trydenckiego.

                                                    Bardziej mnie zastanawia, kiedy dane reguły zostały zniesione i
                                                    które obowiązują.
                                                  • kann2 Re: Pienia pobożne! 11.10.07, 18:25
                                                    Z pewnością dokument soboru (zatwierdzony przez papieża) ma tę samą
                                                    rangę, co dokument (tylko) papieża.

                                                    Konstytucja o Liturgii SW II:
                                                    KL 120. W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu
                                                    organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego
                                                    brzmienie ceremoniom kościelnym dodaje majestatu, a umysły wiernych
                                                    podnosi do Boga i spraw niebieskich.
                                                    Inne natomiast instrumenty można dopuścić do kultu Bożego według
                                                    uznania i za zgodą kompetentnej władzy terytorialnej, stosownie do
                                                    zasad art. 22, § 2, 37 i 40, jeżeli nadają się albo mogą być
                                                    przystosowane do użytku sakralnego, jeżeli odpowiadają godności
                                                    świątyni i rzeczywiście przyczyniają się do zbudowania wiernych.

                                                    Władzą tą są konferencje episkopatu, które winny przedstawić swe
                                                    ustalenia Stolicy Apost., ta zaś je zatwierdzić. Tu widzę pewien
                                                    problem, bo nie sądzę, by Konferencja Episkopatu Polski w tym
                                                    przypadku zadbała o taki drobiazg, jak zatwierdzenie Stol. Apost.
                                                  • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:23
                                                    No i Pan okazał mi rzeczywistość.

                                                    Byłem wczoraj na Mszy, a tu... gitara elektryczna! I co ja mam
                                                    biedny zrobić?
                                                  • isma Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:27
                                                    Pomodlic sie za bladzacych wink)). Moze oni w dobrej wierze...?

                                                    Chadzalismy ostatnio przez pare dni na msze sw. do kolegiaty
                                                    akademickiej, w ktorej trwaly rekolekcje dla studentow, i, owszem,
                                                    tez gitarrry elektryczne byly w robocie.
                                                  • kann2 Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:32
                                                    Niech licho porwie! Gdzież gitarrra pasuje do czcigodnej kolegiaty.
                                                    Tam gdzie tak wspaniałe organy.
                                                  • isma Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:38
                                                    No, moze nie ma koniecznosci absorbowania organisty w dni powszednie
                                                    znowu. Ale po cholere im byl ten wzmacniacz, to faktycznie nie wiem.
                                                    Co jak co, ale akustyka w kolegiacie jest miodzio.
                                                  • kudyn Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:43
                                                    Tak na marginesie tej dyskusji, gitara elektryczna bez wzmacniacza nie da rady
                                                    nawet przy tak wspaniałej akustyce wink
                                                  • dominikjandomin Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:47
                                                    kudyn napisał:

                                                    > Tak na marginesie tej dyskusji, gitara elektryczna bez wzmacniacza
                                                    nie da rady
                                                    > nawet przy tak wspaniałej akustyce wink

                                                    Dlatego powinna być bez wzmacniacza smile
                                                  • isma Re: Pienia pobożne! 12.10.07, 12:52
                                                    Daltego do wspanialej akustyki stosowna jest, jesli juz, gitarrrrra
                                                    akustyczna wink)).
        • kulinka3 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 14:31
          Wskazania z głównego źródła.
          www.episkopat.pl/?a=dokumentyKEP&doc=2007103_1
    • kulinka3 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 17:21
      Choć nie jestem zwolenniczką Tridentiny, to nie jestem także jej
      przeciwniczką.Jeśli wszystko będzie się odbywać "po Bożemu" to ok.Mam tylko
      cichą nadzieję,że nie podzieli to społeczności wierzących na tych
      lepszych-łacinników i gorszych NOMowców.Niestety zwolennicy pierwszej opcji
      często mieli skłonność do krytyki obecnego rytu.
      • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 11:32
        kulinka3 napisała:

        > Niestety zwolennicy pierwszej opcji
        > często mieli skłonność do krytyki obecnego rytu.

        A NOMowcy do krytyki tradycjonalistów. sad

        Bo jest miejsce w Kościele dla gitar basowych i potańcówek w
        kościele, a brak miejsca dla Tradycji. Przynajmniej wg "NOMowców".
        • kulinka3 Re: Msza łacińska "trydencka" 09.10.07, 19:14
          O proszę nie uogólniać nadmierniewink)). Mnie Tridentina nie przeszkadza i niech
          ją mają, Ci co pragną.
          Ale na Boga, NOM to nie tylko tańce i bębny, a ten argument wraca, jak bumerang.
          • dominikjandomin Re: Msza łacińska "trydencka" 10.10.07, 10:46
            kulinka3 napisała:

            > O proszę nie uogólniać nadmierniewink)). Mnie Tridentina nie
            przeszkadza i niec
            > h
            > ją mają, Ci co pragną.

            Szkoda, że mało osób tak przemawia.

            > Ale na Boga, NOM to nie tylko tańce i bębny, a ten argument wraca,
            jak bumerang

            Oczywiśnie, że nie tylko. Wbrew pozorom często bywam na NOM, czynnie
            włączając się w liturgię. Na szczęscie nasz proboszcz nie rzuca
            nowinkami.

    • kann2 Re: Msza łacińska "trydencka" 08.10.07, 21:46
      Inni już podjęli interwencję w Watykanie:

      www.tvn24.pl/-1,1524090,wiadomosc.html
      Inną poruszaną kwestią miała być kontrowersyjna modlitwa o
      nawrócenie Żydów odmawiana w Wielki Piątek. Modlitwa taka znajduje
      się we mszy trydenckiej, którą od niedawna można odprawiać bez
      ograniczeń. "Módlmy się za wiarołomnych żydów aby Bóg i Pan nasz
      zdarł zasłonę z ich serc, iżby i oni poznali Jezusa Chrystusa Pana
      naszego" - brzmią pierwsze wersy modlitwy.

      Wcześniej, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Tarcisio
      Bertone powiedział, że w związku z licznymi protestami być może
      modlitwa będzie usunięta z liturgii.
    • samboraga w sprawie łaciny 09.10.07, 13:47
      podłązzę się do wątku i spytam - jaka wymowa łaciny obowiązuje na mszach
      łacińskich, trydenckich i obecnych? kwi es in czelis?wink)
      • isma Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 13:56
        He, he wink)). Co do "kwi", to bym sie nie czepiala - ono ma w miare
        ustalona pozycje w polszczyznie (kwit, ekwiwalent, ekwiwokacja - a
        nie kuit, ekuiwalent, ekuiwokacja).
        Ale zeby "czelis", to nieeeee wink)).
      • minerwamcg Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 14:02
        TYak, tak, i jeszcze "omnes dżentes" smile
        Uchchch, czasem żal było słuchać, jak naszemu nieodżałowanemu JPII włoszczyzna
        zepsuła łacinę.
        • isma Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 14:13
          Minerwa, trzeba brac z dobrodziejstwem inwentarza i w duchu pokory,
          trudno. Od czasu, kiedy opanowalam mentalne zamykanie uszu wink)),
          jak slysze "Corpus Kristi", spokojniejsza sie zrobilam wink)).
          • mamalgosia Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 17:37
            isma napisała:


            > jak slysze "Corpus Kristi", spokojniejsza sie zrobilam wink)).

            Corpus czy Korpus?smile
            • isma Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 18:32
              Corpus, niestety. I tak dobrze, ze tam "cz" nie probuja na sile
              upchnac wink)).
              • mamalgosia Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 20:57
                Corpus??? A ja myślałam, że zapomniałaś przefonetyzować
            • kulinka3 Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 18:35
              W bazylice św. Piotra nausznie słyszałam mszę w łacinie kościelnej, a nie
              literackiej.Literacka drażni me ucho i nic na to nie poradzę. Wolę czelis od celis.
              • mamalgosia Re: w sprawie łaciny 09.10.07, 20:58
                Ja zdecydowanie wolę tę wymarłą. literacką.
                Choc włoska bardziej miękka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka